Rodzina byłego męża...a dziecko.

26.10.09, 17:02
Witajcie. Pewnie wiele z Was ma ten dylemat: czy i w jaki sposób
utrzymywać kontakty z rodziną byłego męża. Obiecałam sobie, że z
dzieckiem: tyle na ile ma ochotę, jednak ostatnio spotkało
mnie...hm...dziwne wydarzenie.
Zadzwoniłam do byłego, nie odbierał-do jego siostry: wygasza
połączenia-a ja nie mam kontaktu z dzieckiem. Taka jest-
stwierdziłam, ale ja jednak na jej miejscu odzwoniłabym.
MAm o sobie dobre mniemanie, jednak rodzeństwo byłego deprecjonuje
mnie(czy przy dziecku-nie wiem). Mam informacje(wiarygodne) od
rodziny i znajomych, że rzucają wiele "słówek" mimochodem, które źle
świadczą o mojej reputacji, równowadze psychicznej itp.Zastanawiam
się czy rozmawiać z dalszą rodziną byłego(wyjaśniać swoją wersję)czy
posłać ich w krzaki?
Jak Wasze doświadczenia: szczególnie ze wszwagierkami i teściami-
podpowiedzie, proszę.
    • dobrasasiadka Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 17:32
      a nie mogą się spotykać w Twoim domu,pod Twoją obecnośc i na Twoich
      warunkach?
    • deodyma Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 17:43
      wiesz, znam podobna sytuacje...
      jedna z moich kolezanek rozeszla sie ze swoim partnerem, maja 8
      letniego syna.
      utrzymywala kontakty z jego rodzina, jak najbardziej, poki nie
      dowiedziala sie, ze jego rodzina podrywa w oczach dziecka jej
      autorytet, wygaduja na nia niestworzone rzeczy itd, itp...
      najpierw przeprowadzila rozmowe ze swoim eks a poniewaz nie
      przyniosla rezultatu i nic sie nie zmienilo, nie puscila do nich
      wiecej swojego syna.
      jesli matka jej bylego chce zobaczyc sie z wnukiem, to nie u siebie
      w domu, nie u niej, tylko ma wyznaczony czas od-do i do domu.
    • 18_lipcowa1 Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 18:12
      pieklo bym zrobila kazdemu
      kto by karmil moje dziecko takimi opowiesciami o mnie
      • czar_bajry Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 18:26
        Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ale dziecko mieszka z ojcem?
        Jeżeli z Tobą to po co masz utrzymywać kontakt z tamtą rodziną?
        Tym bardziej zerwała bym wszelkie stosunki jeśli doszły by mnie słuchy że
        wypowiadają się o mnie źle przy dziecku.
        • angazetka Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 20:41
          > Jeżeli z Tobą to po co masz utrzymywać kontakt z tamtą rodziną?

          Bo to jest rodzina dziecka.
          Warto najpierw porozmawiać, a zrywać kontakty dopiero potem.
          • czar_bajry Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 21:03
            Bo to jest rodzina dziecka.
            > Warto najpierw porozmawiać, a zrywać kontakty dopiero potem.

            Wydawało mi się że to tamta rodzina jest przeciwna kontaktom i nie
            odbiera/oddzwania? No cóż może źle zrozumiałamsmirk
            A dziecku nikt kontaktów nie zabrania.
            • angazetka Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 21:10
              > Wydawało mi się że to tamta rodzina jest przeciwna kontaktom i nie
              > odbiera/oddzwania? No cóż może źle zrozumiałamsmirk

              Ja zrozumiałam, że rodzina nie odbiera, kiedy dziecko jest u niej i autorka wtedy nie wie, co się z dzieckiem dzieje.
              • czar_bajry Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 22:16
                Też tak zrozumiałam ale nie widzę różnicy nie odbiera i już.
    • na_pustyni Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 18:24
      Ja mam podobnie, na razie córka jest za mała i nie sączą jej jadu (powtórzyłaby
      mi, a są tak mało subtelni, że na pewno by to wyłapała - póki co robią podchody
      i podpytują o moje życie osobiste, a wystarczyłoby spytać mnie). Nie zapominajmy
      jednak o jednym - my także sprzedajemy dziecku swoją opinię o ex i jego
      rodzinie. Powiem więcej, oni są na spalonej pozycji, bo rzadziej widują dziecko
      i tylko od nas zależy, czy zachowamy się z klasą - dla dziecka i siebie.
      • burza4 Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 19:35
        niezupełnie się zgadzam - ja nie sprzedawałam opinii na temat rodziny eksa, ani
        samego eksa zresztą. Szczerze mówiąc, kompletnie nie interesowało mnie zdanie
        byłych teściów na mój temat, ale tez nie sądzę, żeby dziecku gadali głupoty.

        Wszystko jest kwestią wieku dziecka i jego podatności na wpływy. Mimo wszystko
        pokusiłabym się o próbę wyjaśnienia sprawy, i określenie zasad, po ostrzejsze
        środki można sięgnąć jeśli spotka się to z nieprzychylnym przyjęciem. Trzeba też
        zdawać sobie sprawę z tego, że w sądzie bez twardych dowodów nie uzyska się
        ograniczenia spotkań do takich w domu matki. W przypadku starszego dziecka sądy
        coraz częściej skłaniają się ku zabieraniu dziecka do ojca, więc małe są szanse
        na wywalczenie siłą przestrzegania zasad.

        • widunka889 Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 20:32
          Dzięki, chodzi mi jednak o sytuację, że dziecko będzie odwiedzało familię u
          nich, na czasami kilka dni. Uważam, że mimo braku klasy z ich strony, nie mogę
          tego odmawiać. Jest mądra, wkrótce wyrobi sobie opinię o "sączeniu" w ucho.
          • burza4 Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 26.10.09, 22:04
            Wiem, ale w praktyce nie bardzo masz jak ukrócić takich sytuacji, bo sądy są
            obecnie bardziej proojcowskie jeśli chodzi o wizyty. Jeśli ojciec ma przyznany
            co drugi weekend, to może zabierać dziecko gdzie chce. Dlatego lepiej najpierw
            pogadać
            • amibo Re: Rodzina byłego męża...a dziecko. 27.10.09, 20:00
              Ja jestem po rozwodzie 4 miesiące. Nie mieszkaliśmy ze sobą od
              stycznia tego roku. Dzieci kontakt z byłymi teściami i ojcem mają.
              Ze mną ta rodzina już nie utrzymuje żadnych więzi. Mają, bo są z
              tymi dziadkami bardzo związami. Moi rodzice się mnie wyrzekli,
              ponieważ śmiałam się rozejść z "tak wspaniałym mężem" i ułożyć sobie
              życie z kimś innym. Matka wyzywała mnie od kurew, dziwek, świń, krów
              itd. Mówiła mojej córce,że już mnie nie kocha i ona pójdzie do
              piekła jak bedzie mieszkał z nami ten bydlak czyt. mój partner. Od
              tej pory zakazałam się in zbliżać do dzieci. Niestety kiedy są u
              mojego exa oni czasami tam podjadą i się z nimi widzą. Straciłam
              fajną rodzinę męża, swoich rodziców i część znajomych. Zyskałam-
              cudowną miłość wspaniałego człowieka, który ma świetny kontakt z
              moimi dziećmi, nową rodzinę i nowych znajomych. Jestem szczęśliwasmile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja