karotoju
01.11.09, 01:06
Witam,
Zaczne od tego, ze nie jest moim celem ocenianie czy oczernianie
kogos w tym watku. Poprostu nie wiem jak sie zachowywac w domu
rodzinnym mojego meza i stad ten watek. Chcialabym poznac wasze
opinie na ten temat. Temat stary jak swiat bo bedzie o tesciowej i
bratowej meza. Mieszkamy z mezem dosc daleko jego rodzinnego domu,
tesciowa mieszka razem z bratem i jego zona i corka. Zaczne od tego,
ze tesciowa to osoba bardzo falszywa, widzaca tylko czubek swojego
nosa. Juz sie przyzwyczailam i poprostu staram sie trzymac z daleka
i spotykac sie z nia naprawde rzadko. Bratowa meza to temat rzeka.
Nie chce wywlekac wszystkich osobistych spraw, ale z racji tego
watku musze wspomniec ze niestety brat meza nie moze miec dzieci.
Kiedy okazalo sie ze jestem w ciazy pare lat temu bratowa
wyprowadzila sie z domu na miesiac po czym wrocila w ciazy...
Zostala przyjeta zarowno przez tesciow jak i meza. Dodam, ze brat
wie, ze to nie jego dziecko. Nie jest to glosno mowione w tym domu,
jednak gdy tylko brat i bratowa wyjda z domu rozpoczyna sie gadka
tesciowej o ich zyciu itp. Glosno mowi, ze to nie jego dziecko i nie
byloby w tym nic dziwnego gdyby nie to, ze przy nich zachwyca sie
jaka jest podobna do tatusia itp. Mieszkaja w malej miescinie i cala
dalsza rodzina wie, ze to nie jego dziecko lacznie ze sklepikarzami
itp. Spotkania np w Swieta wygladaja tak, ze w zaleznosci od tego,
ktora wlasnie wyjdzie np do kuchni wysluchuje opowiesci o tej
drugiej. Obrabiaja sobie za przeproszeniem d...y caly czas!Staram
sie stac po srodku i zawsze rozmawiac z obiema, najlepsze jest
jednak to, ze jak jestem mila da jednej to druga zamyka sie w pokoju
obrazona

Teraz sprawa jeszcze bardziej sie skomplikowala. Mam 2
dziecko i bratowa zrobila dokladnie to samo. Zaszla w ciaze drugi
raz i bynajmniej nie z bratem meza. Na pewnym portalu potrafila
powystawiac swoje fotki z innymi facetami, pojechala sobie na
wakacje z tym, z ktorym jest w ciazy. Brat nie mogl tego kontrolowac
bo pracowal za granica.Synowa (jak i tesciowa) wiecznie siedza w
domu i od dobrych 10 lat nie pracuja. Oczywiscie zdjecia te
widzialam ja, widzial moj maz. Dodam jeszcze, ze takie przekrety
jake ona robila to naprawde nikt inny chyba nie potrafi. On jej we
wszystko wierzy, nie wiem juz czy ma jakis problem ze soba, ale
normalny facet chyba nie mialby cierpliwosci i ochoty byc z taka
kobieta. I do rzeczy, Nie chcielismy informowac brata o poczynanich
jego zony, nie chcielismy sie wtracac. Jednak:tesciowa dowiedziala
sie o jej ciazy od sklepikarza(!), natomiast brat w koncu nas
zapytal czy cos wiemy bo ona wyjechala sobie daleko i nie odbierala
tel od niego, zabrala dziecko i on sie poprostu martwil. Powiedzial,
ze wie o zdjeciach, ze wie o ciazy, ze prawdopodobnie jest w ciazy z
tym facetem, do ktorego pojechala, pytal o jej adres itp, bo niby
chcial po dziecko pojechac. W koncu sie do niego odezwala, po paru
dniach (nie obylo sie bez klamstw, codziennie twierdzila ze juz
jutro bedzie a pozniej ze bilety musiala przebookowywac)w koncu
wrocila. I wiecie co,on ja teraz traktuje jak krolowa. I nie, nie
chodzi mi o to, ze ja potepiam i jak on smie ja dobrze traktowac.
Chodzi mi o to, ze pare dni temu wyzywal ja do mojego meza takimi
slowami,ze szkoda gadac, mowil ze zrobila sobie drugie dziecko, ze
chce tylko te pierwsze jej zabrac, ze ja spakuje i wyrzuci itp, a
teraz nagle odwrot o 100%. Przypuszczalam, ze tak bedzie o mowilam m
zeby nic mu nie mowil, ale on powiedzial, ze to jego brat, ze on
sobie nie wyobraza nie powiedziec mu tego jesli juz pyta. Pokazal mu
wiec te zdjecia, powiedzial co wiedzial. Teraz wyglada na to, ze sie
pogodzili. Wcale nie mysle, ze zle zrobilismy bo jest ona osoba,
ktora swoim zachowaniem juz nieraz pokazala, ze nie jest go warta.
Nie zalezy mi na jej przyjazni.Zawsze byla falszywa, a takich osob
nie toleruje.Mam jednak problem bo nie wiem jak mam sie w tym domu
zachowywac. Tesciowa dzwoni do nas, opowiada jak to brat jej
nadskakuje. Dzis wspomniala nawet cos, ze kazala mu badania na
ojcostwo zrobic, a ona sie oburzyl ze to przeciez jego. Atmosfera w
tym domu jest poprostu tragiczna. I jak tam sie odnaezc? Jak urodzi
sie dziecko z wiedza, ktora mamy mam twierdzic ze podobne do tatusia
kiedy cale miasto mowi na glos ze to nie jego? Wiem jakto bedzie:
Bede tam chodzila i zaklamana tesciowa bedzie sie dzieckiem
zachwycac jakie podobne do tatusia (tak jak z pierwszym) a pod
nieobecnosc synowej bedzie ja wyzywac, ze zrobila sobie dziecko z
frajerem i jest...Majac na uwadze rozmowe m z bratem, czyli to ze
wiemy ze to nie jego jak sie zachowywac, jesli on pewnie teraz przy
nas bedzie sie zachowywal jakby to bylo jego. Teraz zachowuja sie
jak najwspanialsze malzenstwo,on znowu jej wybaczyl i pewnie jakby
zaszla z 3 w ciaz zrobilby to samo, z nim chyba cos jest nie tak.
Przeraza mnie wizja spedzania tam chocby jednego dnia swiat, nie
moge zniesc tej obludy i zaklamania w tym domu, nie wiem jak oni tam
zyja. Powiedzialam dzis mezowi, ze nie mam juz zamiaru tam chodzic,
mam dosc. Nie jest jednak szczesliwy ztego powodu. Jest jeszcze moje
starsze dziecko, ktore bardzo lubi dziadka, ktory jest chyba jedyna
normalna osoba w tym domu i nie chcialabym z drugiej strony
pozbawiac go mozliwosci odwiedzenia go. Co byscie zrobily na moim
miejscu, dalej chodzily tam, wysluchiwaly tego wszystkiego z obu
stron i udawaly ze nic nie wiedza? Czy poprostu przestaly tam
chodzic? Przepraszam za ewentualne literowki i bledy to bardzo dlugi
post i poprostu staralam sie pisac szybko. Bardzo dziekuje tym ,
ktorym udalo sie wytrwac do konca.