O tesciowej i ..., baardzo dlugie.

01.11.09, 01:06
Witam,
Zaczne od tego, ze nie jest moim celem ocenianie czy oczernianie
kogos w tym watku. Poprostu nie wiem jak sie zachowywac w domu
rodzinnym mojego meza i stad ten watek. Chcialabym poznac wasze
opinie na ten temat. Temat stary jak swiat bo bedzie o tesciowej i
bratowej meza. Mieszkamy z mezem dosc daleko jego rodzinnego domu,
tesciowa mieszka razem z bratem i jego zona i corka. Zaczne od tego,
ze tesciowa to osoba bardzo falszywa, widzaca tylko czubek swojego
nosa. Juz sie przyzwyczailam i poprostu staram sie trzymac z daleka
i spotykac sie z nia naprawde rzadko. Bratowa meza to temat rzeka.
Nie chce wywlekac wszystkich osobistych spraw, ale z racji tego
watku musze wspomniec ze niestety brat meza nie moze miec dzieci.
Kiedy okazalo sie ze jestem w ciazy pare lat temu bratowa
wyprowadzila sie z domu na miesiac po czym wrocila w ciazy...
Zostala przyjeta zarowno przez tesciow jak i meza. Dodam, ze brat
wie, ze to nie jego dziecko. Nie jest to glosno mowione w tym domu,
jednak gdy tylko brat i bratowa wyjda z domu rozpoczyna sie gadka
tesciowej o ich zyciu itp. Glosno mowi, ze to nie jego dziecko i nie
byloby w tym nic dziwnego gdyby nie to, ze przy nich zachwyca sie
jaka jest podobna do tatusia itp. Mieszkaja w malej miescinie i cala
dalsza rodzina wie, ze to nie jego dziecko lacznie ze sklepikarzami
itp. Spotkania np w Swieta wygladaja tak, ze w zaleznosci od tego,
ktora wlasnie wyjdzie np do kuchni wysluchuje opowiesci o tej
drugiej. Obrabiaja sobie za przeproszeniem d...y caly czas!Staram
sie stac po srodku i zawsze rozmawiac z obiema, najlepsze jest
jednak to, ze jak jestem mila da jednej to druga zamyka sie w pokoju
obrazonasmile Teraz sprawa jeszcze bardziej sie skomplikowala. Mam 2
dziecko i bratowa zrobila dokladnie to samo. Zaszla w ciaze drugi
raz i bynajmniej nie z bratem meza. Na pewnym portalu potrafila
powystawiac swoje fotki z innymi facetami, pojechala sobie na
wakacje z tym, z ktorym jest w ciazy. Brat nie mogl tego kontrolowac
bo pracowal za granica.Synowa (jak i tesciowa) wiecznie siedza w
domu i od dobrych 10 lat nie pracuja. Oczywiscie zdjecia te
widzialam ja, widzial moj maz. Dodam jeszcze, ze takie przekrety
jake ona robila to naprawde nikt inny chyba nie potrafi. On jej we
wszystko wierzy, nie wiem juz czy ma jakis problem ze soba, ale
normalny facet chyba nie mialby cierpliwosci i ochoty byc z taka
kobieta. I do rzeczy, Nie chcielismy informowac brata o poczynanich
jego zony, nie chcielismy sie wtracac. Jednak:tesciowa dowiedziala
sie o jej ciazy od sklepikarza(!), natomiast brat w koncu nas
zapytal czy cos wiemy bo ona wyjechala sobie daleko i nie odbierala
tel od niego, zabrala dziecko i on sie poprostu martwil. Powiedzial,
ze wie o zdjeciach, ze wie o ciazy, ze prawdopodobnie jest w ciazy z
tym facetem, do ktorego pojechala, pytal o jej adres itp, bo niby
chcial po dziecko pojechac. W koncu sie do niego odezwala, po paru
dniach (nie obylo sie bez klamstw, codziennie twierdzila ze juz
jutro bedzie a pozniej ze bilety musiala przebookowywac)w koncu
wrocila. I wiecie co,on ja teraz traktuje jak krolowa. I nie, nie
chodzi mi o to, ze ja potepiam i jak on smie ja dobrze traktowac.
Chodzi mi o to, ze pare dni temu wyzywal ja do mojego meza takimi
slowami,ze szkoda gadac, mowil ze zrobila sobie drugie dziecko, ze
chce tylko te pierwsze jej zabrac, ze ja spakuje i wyrzuci itp, a
teraz nagle odwrot o 100%. Przypuszczalam, ze tak bedzie o mowilam m
zeby nic mu nie mowil, ale on powiedzial, ze to jego brat, ze on
sobie nie wyobraza nie powiedziec mu tego jesli juz pyta. Pokazal mu
wiec te zdjecia, powiedzial co wiedzial. Teraz wyglada na to, ze sie
pogodzili. Wcale nie mysle, ze zle zrobilismy bo jest ona osoba,
ktora swoim zachowaniem juz nieraz pokazala, ze nie jest go warta.
Nie zalezy mi na jej przyjazni.Zawsze byla falszywa, a takich osob
nie toleruje.Mam jednak problem bo nie wiem jak mam sie w tym domu
zachowywac. Tesciowa dzwoni do nas, opowiada jak to brat jej
nadskakuje. Dzis wspomniala nawet cos, ze kazala mu badania na
ojcostwo zrobic, a ona sie oburzyl ze to przeciez jego. Atmosfera w
tym domu jest poprostu tragiczna. I jak tam sie odnaezc? Jak urodzi
sie dziecko z wiedza, ktora mamy mam twierdzic ze podobne do tatusia
kiedy cale miasto mowi na glos ze to nie jego? Wiem jakto bedzie:
Bede tam chodzila i zaklamana tesciowa bedzie sie dzieckiem
zachwycac jakie podobne do tatusia (tak jak z pierwszym) a pod
nieobecnosc synowej bedzie ja wyzywac, ze zrobila sobie dziecko z
frajerem i jest...Majac na uwadze rozmowe m z bratem, czyli to ze
wiemy ze to nie jego jak sie zachowywac, jesli on pewnie teraz przy
nas bedzie sie zachowywal jakby to bylo jego. Teraz zachowuja sie
jak najwspanialsze malzenstwo,on znowu jej wybaczyl i pewnie jakby
zaszla z 3 w ciaz zrobilby to samo, z nim chyba cos jest nie tak.
Przeraza mnie wizja spedzania tam chocby jednego dnia swiat, nie
moge zniesc tej obludy i zaklamania w tym domu, nie wiem jak oni tam
zyja. Powiedzialam dzis mezowi, ze nie mam juz zamiaru tam chodzic,
mam dosc. Nie jest jednak szczesliwy ztego powodu. Jest jeszcze moje
starsze dziecko, ktore bardzo lubi dziadka, ktory jest chyba jedyna
normalna osoba w tym domu i nie chcialabym z drugiej strony
pozbawiac go mozliwosci odwiedzenia go. Co byscie zrobily na moim
miejscu, dalej chodzily tam, wysluchiwaly tego wszystkiego z obu
stron i udawaly ze nic nie wiedza? Czy poprostu przestaly tam
chodzic? Przepraszam za ewentualne literowki i bledy to bardzo dlugi
post i poprostu staralam sie pisac szybko. Bardzo dziekuje tym ,
ktorym udalo sie wytrwac do konca.
    • czar_bajry Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 01:48
      O Jezusiczku kochany aż mnie przytkało.
      Nie bardzo wiem o co Ci konkretnie chodzi. Skąd masz taką wiedzę że dzieci nie
      brata męża są, oczywiście pomijając wiedzę całego miasta i sklepikarza teżtongue_out
      Odpuść dziewczyno bo jad z Ciebie się wylewa, nie chcesz to tam nie jeździj.
      Teścia zawsze możesz zaprosić do siebie a zresztą mąż i dziecko mogą odwiedzać
      rodzinę m.tongue_out
      • karotoju Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 02:05
        No tak moze i sie wylewa, poprostu mam dosc. Pare lat juz sie mecze,
        czlowiek w tym domu wiecznie musi robic dobra mine do zlej gry.
        Pewnie z Ciebie tez by sie wylewal gdybys poznala osoby wspomniane w
        watku i troszke z nimi poprzebywala. Chcialam sie moze poprostu
        wygadac i poznac jakies obiektywne opinie. Uwazam, ze za zamnkietymi
        drzwiami tego niby normalnego domu lokatorzy urzadzaja sobie
        codziennie na wlasne zyczenie male pieklo i ja juz cyba nie chce w
        tym uczestniczc.
    • figrut Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 02:30
      Nie wp... się między wódkę a zakąskę. Jeśli w tej rodzinie krzywda nikomu się
      nie dzieje, to nic Ci do tego co i ile razy wybaczają sobie dorośli ludzie. Na
      jakiekolwiek próby wciągnięcia Cię w obgadywanie i ulepszanie cudzego życia
      odpowiada się, że to są dorośli ludzie i nie masz prawa ingerować w czyjąś
      prywatność.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 06:09
        ale co naskoczylyscie na autorke watku? Przeciez ona sie nigdzie nie wtraca. Ma
        dosc obludy w chorej rodzinie i to opisala.

        Do autorki: ja zrozumialam czego masz dosyc.Chcialabys jezdzic do normalnej
        rodziny i przebywac wsrod normalnych ludzi.
        Moja rada jest krotka-"ja nie chce o tym sluchac, to mnie nie obchodzi" i
        zmieniac temat.
    • may-xi Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 06:18
      Piszesz, że mieszkacie daleko od teściowej - zatem najlepsza rada to bywać tam
      jak najrzadziej! kiedy już musisz tam być po prostu unikaj krępujących tematów,
      zajmuj się swoimi dziećmi, rozmawiaj z teściem, wychodź na spacer. Kiedy
      teściowa zacznie coś mówić odpowiadaj, że masz dość swoich spraw na głowie,
      szczerze mówiąc najlepiej się do tego nie mieszać, są dorośli.
      • azerus Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 08:39
        najlepsza wg mnie jest rada Fabryki: jakiekolwiek plotki krótko ucinać mówiąc,
        że nie masz ochoty tego słuchać i że to nie twoja sprawa.
        bo szkoda pozbawiać dzieciaków obecności dziadka i dziadka obecności wnuczków
        jeżeli jest to porządny facet
    • sapalka1 Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 09:24
      MOżliwe, że zrobili sobie małe bagienko, ale skoro chcą w nim żyć - nic Tobie do
      tego. Jeździć do teściów możesz raz w roku, teścia zaprosić do siebie możesz, a
      w czasie spotkań, obgadywanie innej osoby ucinaj (zmiana tematu/jasna
      informacja, że dana sprawa Cię nie obchodzi). I nie myśl o ich problemach, tylko
      o swoim życiu - szkoda energii.
    • jowita771 Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 09:38
      Ja nie rozumiem, dlaczego Tobie i Twojemu mężowi tak zależy, żeby Jego brat
      pogonił żonę i powiedział głośno, że dzieci nie jego. Pomyśleliście o tym, że
      skoro on nie może mieć dzieci, to dla nich takie rozwiązanie jest jedynym
      możliwym, jeśli chcą mieć dzieci? I jeśli obydwoje się na to godzą, to Wam nic
      do tego. I niech Twój mąż nie chrzani, że to jego brat i ma prawo się wtrącać,
      bo nie ma. Brat i bratowa maja prawo do takiego życia i to nie Wasz interes. On
      zonę po prostu kocha i dzieci chyba też, dlaczego tak Wam zależy, żeby to
      zniszczyć?
      • ledzeppelin3 Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 09:58
        A po co Ty sie chcesz tam "odnajdywać" i Bóg wie co?
        Przyjeź, powiedz "dzień dobry", "ładna dziś pogoda", "do widzenia" i już.
        A po kiego opowieści, czyje dziecko czyje?
        Kobieto, nie jesteś w programie Ewy Drzyzgi.
        Co to Cię obchodzi?
        Nie żyjesz z nimi, nie bierzesz od nich pieniędzy, olej a nie "się odnajduj"
        "Się odnajdywać" to można z ludźmi, których się kocha i szanuje
        Ty nie szanujesz bratowej i tesciowej (nie wiem czy masz powody, bo mi się nigdy
        nie chciało wnikać, czy Bruk ma dzieciaka z Rydżem czy nie), więc po co obłudne
        gadki o byciu miłym, i "się odnajdywaniu"?
        Jak ja kogoś nie lubię i nie szanuję, to minimum uprzejmości,(jak muszę
        oczywiście) i niech spadają.
        A Ty przeżywasz, wywlekasz na forum, kto z kim i dlaczego
        Olej, olej, olej
      • donkaczka Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 09:59
        a gdzie wyczytalas ze im na tym zalezy?
        czasem mam wrazenie, ze kosztem wyjscia na glupia co posta przeczytac nie umie,
        robicie wyscigi, kto bardziej dopieprzy autorce watku


        olej ich, nie mysl o tym, nie nakrecaj sie
        plotersy ucinaj zmieniajac temat, jesli to nie dziala, to mow wprost - nie chce
        o tym rozmawiac, albo gluchnij jesli to nie dziala, mow o czyms innym jakbys nie
        slyszala o czym one mowia
        obraza sie iles razy w koncu obie zaskocza, ze sluchaczki w tobie nie maja

        wez do reki popcorn i cole i popatrz na ich zycie z perspektywy widza - was to
        przeciez nie dotyka smile
      • karotoju Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 11:16
        Czy ja gdzies napisalam ze zalezy mi na tym, zeby brat pogonil
        zone??? Moze bys przeczytala uwazniej ten watek. Nie interesuje mnie
        to uwierz naprawde! Nie mnie oceniac jak sobie ukladaja swoje zycie.
        Tak maja prawo, niech zyja jak chca, ale niech nas w to nie
        mieszaja. Brat sam szukal z nami kontaktu i nie sadze, ze tak jak
        napisalas RAZEM sie na to godza. Skoro tak mu to pasuje to po co
        wydzwania do mojego meza i wyzywa swoja zone od sz...t, k...w itp
        czy to wg Ciebie jest wspolnie podjeta decyzja? Czy wg Ciebie to
        jest wspolnie podjeta decyzja jesli on mowi, ze teraz to juz pojdzie
        na policje odebrac jej dzecko, ze za...e ja i tego frajera. Tak
        wlasnie okresla swoja zone. Jesli mu pasuje to niech sobie zyja
        razem i dadza nam zyc. Chetnie w ogole bym ich nie ogladala, jednak
        odwiedzajac tesciowa, mimo woli odwiedzam rowniez ich.
        Co do mojego meza, czy jesli mialabys siostre i wiedzialabys cos o
        jej mezu czego ona nie wiedzialaby nic bys jej nie powiedziala jesli
        by Cie spytala cz cos wiesz? Jesli nie to jakas dziwna jestes moim
        zdaniem. Ja chcialbym , zeby moja siostra powiedziala mi, co wiecej
        mialabym do niej zal jesli wyszloby to i tak pozniej ze mi nie
        powiedziala. Ale kazdy jest inny i ja to rozumiem. Maz powiedzial
        bo zwyczajnie sie bal, ze jak to kiedys wyjdzie brat bedzie mial do
        niego pretensje. Zreszta brat nie dowiedzial sie o wszystkim od
        mojego m. Jak juz mowilam bratowa powystawiala zdjecia na nk z innym
        panem i odpowiednio je sama podpisala. Wiec przyjmnij do wiadomosci,
        ze moj m nie poinformowal brata o czyms o czym on niby nie mial
        pojecia.
        Dziekuje tym, ktorzy zrozumieli o co mi chodzilo w tym watku. Ja
        poprostu chce jakos przezyc te wizyty to wszystko. A naprawde nie
        jest to latwe. I naprawde nie chodzi mi o to, zeby mnie tam wszyscy
        kochali i nam nadskakiwali. Naprawde nie jest fajnie gdy sobie
        siedzisz z rodzina np podczas Swiat, a gdy tylko ktoras wyjdzie z
        pokoju to druga juz nawet mimika twarzy pokazuje jak bardzo sie
        lubia. Jak to ktoras z was stwierdzila jesli sie kogos nie lubi i
        nie szanuje to sie z nim nie spotyka. Czy ja napisalam ze ja ich nie
        lubie, nie szanuje? To one sie nawzajem nie lubia i nie szanuja.
        Mieszkaja razem juz ponad 10 lat i to wlasnie one stworzyly w tym
        domu taka atmosfere. Obluda i zaklamanie w tym domu to dla mnie
        naprawde problem, po kazdej wizycie tam mam zly nastroj i chcialabym
        jakos inaczej na to spojrzec, zeby nie brac tego wszystkiego tak do
        siebie. Dodam, ze mieszkamy naprawde daleko i jesli juz jedzemy do
        PL to czesto jestesmy w tym domu.
    • daga_j Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 11:52
      Też uważam, że z Twoim szwagrem i jego żoną jest coś nie tak. On wybacza żonie kolejne zdrady, ona mimo, że chce zdradzać (czyli mieć innych chłopów) to życia z nimi nie wiąże, a wraca do męża (choć co to za miłość, skoro go zdradza?). ALE - po przeczytaniu tego postu stwierdzam, żę to co oni mają między sobą, ich zdady i wybaczania - to Was nie dotyczy, więc nie musisz i nie powinnaś w to wnikać. Widocznie oboje bardzo chcą mieć dzieci, brat twojego męża jest gotów przyjąć dzieci ze zdrady żony jako własne i je wychowywać, tworzą zatem rodzinę i w sumie jest to godne pochwały. Widocznie tak boli go własna niepłodność, że woli już pozwolić żonie na zdrady byle tylko mieć dzieci, byle inni myśleli, żę to jego biologiczne, a nawet jeśli wie, że to obłuda, bo wszyscy wiedzą, żę nie, to i tak chce grać dobrego ojca i takim pewnie jest, w końcu dziecko w małżeństwie uważane jest za dziecko męża i tak jest w papierach, nawet nie musiał podejrzewam robić spraw o adopcję. Więc im jest tak dobrze, wiadomo w stresie, w kłótni powyzywam żonę, myślał, że ją wyrzuci ale jednak wróciła - przy nadziei, i on znowu poczuł, że może być ojcem, kod DNA przecież w oczy się nie rzuca, być może jest typem który łatwo sobie wmawia "to moje" - i skoro wychowuje jak swoje to jest JEGO, a on jest OJCEM. Wy żeby zachować zdrowie psychiczne musicie odciąć się od tych kłótni i obmówień, co nie wyklucza wizyt. Raz powiedz (a zresztą nie raz - ile trzeba będzie) niezależnie czy teściowa zacznie czy szwagierka "Proszę nie wgłębiajcie mnie w wasze osobiste małżeńskie sprawy. Nie wnikam czy to jego biologiczne dziecko, ważne, że je zaakceptował i wychowuje, widocznie tak im/Wam dobrze, ja nie chcę się wtrącać - nie informujcie mnie". Nie musisz przecież o dziecku mówić "o jaki podobny do tatusia", możesz powiedzieć "śliczne dziecko, serdeczne gratulacje" i już. A jak ktoś zapyta "ale oczy to ma po ojcu co?" wo wzrusz ramionami, uśmiechnij się i powiedz "być może, oczka się jeszcze zmienią ale naprawdę słodki bobas" - bądź neutralna. Twoje dzieci mogą się bawić z tamtymi przecież z okazji Świąt, niezależnie od tego czy są powiązani genetycznie co nie.
    • mamongabrysi Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 12:16
      oj współczuję - bo nie jest łatwo się "odciąć" i powiedziec "to nie moje sprawy,
      nie będę o tym rozmawiała" ale dziewczyny maja rację chyba nie masz wyjścia.
      gdyby ten brat był zadowolony z sytuacji albo z nią pogodzony to nie
      wydzwaniałby do twojego męża, ale z drugiej strony wyładował frustracje i juz
      jest mu lepiej. i tak do jego skarg podchodźcie - mozna wysłuchac i współczuc i
      na tym koniec. tez bym bratu powiedziała o tych zdjęciach. w ogóle co to za
      pomysł i jakie zdjęcia? nie rozumiem tego. porozmawiaj z mężem że cie to męczy i
      jexdzij tam jak narzadziej, a jak juz tam jestescie to korzystajcie z atrakcji
      turystycznych a ten dom potraktujcie jak baze wypadową a jak wrócicie z wyprawy
      to można o tej wyprawie godzinami rozmawiać - że fajnie albo że beznadziejnie i
      jak to w naszym kraju.... temat rzeka. Pozdrawiam
      Apropos podobieństwa - moja koleżanka z liceum była moim zdaniem bardzo podobna
      do matki, tyle że jak jej to powiedziałam to ona mi powiedziała że jej mama
      zmarła gdy ona była maleńka a to jej macocha, miały bardzo dobre relacje i
      naprawde w sposobie zachowania i usmiechu podobieństwo było ogromne
    • deodyma Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 12:26
      o matko...
      ale pokrecona rodzinkasmile
      rodzina mojego meza jest nie teges, ale to nic w porownaniu z tym,
      co przeczytalam, chociaz kto wie, co sie jeszcze wydarzybig_grin
      • borsu.borsu Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 03.11.09, 17:46
        raczej patologiczna...
    • sueellen Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 01.11.09, 12:51
      Wyjscie 1.
      Jezdzic tam, ale wszelkie opowiesci jednej albo drugiej strony natychmiast
      ucinac, zmieniac temat, nie pozwalac dojsc do slowa.
      Wyjscie 2.
      Nie jezdzic wcale a zapraszac tylko dziadka, choc to moze byc trudne.
      Wyjscie 3
      Maz jedzie z corka a Ty zostajesz w domu.
    • bez27 Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 02.11.09, 09:09
      pokręcona historia, pokręcona kobieta !!
      jeśli facet nie może faktycznie mieć dzieci, to są inne rozwiąznaia
      niż puszczanie się z gościem z portalu! ale to ich życie

      patrz na nich jak na film, na pewno niełatwo to zrobić, ale szkoda
      Twoich emocji, skup się na czymś innym, nie dawaj się wciągać w
      obgadywania, ucinaj krótko niewygodne tematy albo zmieniaj temat

      POWODZENIA!
    • alabama8 Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 02.11.09, 10:04
      Boże! Co za plotkara! Teściowa, bratowa, kochankowie bratowej i
      dzieci teściowej, bratowa zachodząca w ciąże na złość autorce i to
      dwa razy! Wiesz co, napisz scenariusz do telenoweli brazylijskiej.
      Widać że twój świat ogranicza się do małego miasteczka i brzucha
      bratowej. Myślę że powinnaś wszystko szczegółowo notować, żebi ci
      nic potem nie umknęło.

      Aha, i to jest fajne: "... nie jest moim celem ocenianie czy
      oczernianie kogos w tym watku ...[...] ... Zaczne od tego,
      ze tesciowa to osoba bardzo falszywa, widzaca tylko czubek swojego
      nosa...".
      Czy to się nie nazywa małostkowość ?wink
      • mozambique Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 03.11.09, 14:52
        a ja jestem ciekawa jakim cudem o bezpłodnosci brata wie cała wieś ,
        sklepikarz i listonosz a nie wie o tym sam brat ?????

        po cholere w ogoel brac udział w tak intymnych pogaduszkach ?
        nie umeicie zyc bez tego ?
        • karotoju Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 03.11.09, 16:37
          A kto powiedzial, ze on o tym nie wie??? Co do drugiego pyt,moze
          przeczytaj dokladnie moj post to sie dowiesz.
          • mozambique Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 04.11.09, 11:53
            ponoc brat uparcie twierdzi ze dziecko zony jest jego dzieckiem
            to niepłodny czy płodny ?
            • karotoju Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 04.11.09, 13:37
              Juz pisalam, nam powiedzial ze prawdopodobnie jest w ciazy z tamtym
              facetem. Nie wiem czemu do matki powiedzial, ze to przeciez jego.
              Nie wiem moze chcial zachowac twarz? Wiesz jesli sie z kims mieszka
              to chyba widzi sie ze ten ktos nagle gdzies znika na miesiac czy
              dwa. Bratowa wlasnie tak zniknela, pojechala najpierw na te wakacje
              z jednym, pozniej jeszcze z jakims innym do innego miejsca i z
              kazdych wakacji powystawiala zdjecia na nk, z odpowiednimi opisami
              co by nikt nie mial watpliwosci jak jej tam bylo fajnie. Brat byl w
              tym czasie w innym kraju.Z racji tego, ze bratowa ma w swoich
              znajomych rodzine meza oczywiscie tesciowa i tesc zostali
              poinformowani o w/w zdjeciach. Nie bylo jej ok miesiaca, a zabrala
              ze soba rowniez 6 letnie dziecko i jak wiadomo dziecko tez zdalo
              babci relacje z tego gdzie bylo i co robilo. Okres ten zbiegl sie
              wlasnie z zajsciem przez nia w ciaze. a co do pytania tak jest
              bezplodny i wie o tym. Moze poprostu jest to jakas forma obrony,
              moze chce w to wierzyc ze zdarzyl sie jakis cud, moze mu to wmowila
              nie wiem i nie wnikam.
      • karotoju Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 03.11.09, 16:34
        Rzeczywiscie moj swiat ogranicza sie do malego miasteczka, przyjmij
        do wiadomosci ze mieszkam od paru dobrych lat za granica i jak
        jestem w PL to tak moj swiat ogranicza sie do tego domu. I przyjmij
        tez do wiadomosci,ze o tym wszystkim wysluchuje albo ja albo moj maz
        przez tel od tesciowej za kazdym razem kiedy albo ona do nas dzwoni
        albo my do niej. Tak poprostu to jest dla niej temat nr jeden i
        praktycznie o niczym innym ona rozmawiac nie umie. Niespecjalnie ja
        nawet interesuje co tam u nas, dzwoni poprostu zeby sie wygadac.
        Sluchamy tego samego jak tam jestesmy i tak jest od lat!!!
        Jesli nie zrozumialas o co mi chodzilo to sie poprostu nie odzywaj.
        A co do oczerniania: Jakbym chciala kogos tu oczerniac to
        napisalabym duzo wiecej i uwierz mi gorszych rzeczy o w/w osobach. O
        tesciowej napisalam ze jest falszywa bo tak RZECZYWISCIE jest i
        czytajac dokladnie ten watek zauwazylabys to. A i telenoweli pisac
        nie bede, ale masz racje zycie w tym domu przypomina typowa
        telenowele brazylijska.
        • gabrielle76 Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 03.11.09, 17:43
          całe szczescie ze mieszkasz za granica smile na Twoim miejscu powiedziałabym
          tesciowej ze nie chcesz wysłuchiwac historii o nich, to samo od męża brata,
          powiedz im ze to dla Ciebie nie zreczne i nie interesuje Cie ich zycie prywatne.
          Masakra taka rodzina, współczuje Ci chyba bym oszalała
          • karotoju Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 03.11.09, 19:00
            No wlasnie o to chodzi, ze oszalec mozna. Glowa boli gdy czlowiek
            zda sobie sprawe z tego, ze to sie dzieje naprawde. To naprawde jak
            jakas historia z filmu wzieta. Doszlo juz do tego, ze dochodzi
            miedzy mna a mezem do nieporozumien i klotni bo juz nieraz
            powiedzialam mu, ze mam tego dosc, ze za jakie grzechy musze cale
            zycie tego wysluchiwac i udawac ze wszystko ok. Do tej pory raczej
            milczalam niz ucinalam takie rozmowy, ale chyba pora to zmienic.
            Napisalam na forum poniewaz bardzo niedlugo czeka mnie wizyta w tym
            domu poniewaz dziadkowie nie widzieli jeszcze naszej coreczki. I
            wiem jak bedziesad
            Mysle, ze tak naprawde tam mogloby sie cos zmienic jesli brat z zona
            wyprowadziliby sie, ale to nie wchodzi w gre wiec prawdopodobnie w
            tym domu juz nic sie nie zmieni.
    • rotera Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 04.11.09, 09:00
      co do sytuacji to ucinaj, ziewaj, zaczynaj wchodzić w słowo
      opowiadając o pieluchach własnych dzieci, o trwale sąsiadki i
      odrostach koleżanki, jeśli nie działa uciananie i info 'nie moja
      sprawa, mnie to nie interesuje', rób za blondi co to ma problemik z
      wyborem lepszego docieniu różu na pazury...
      nie wchodz w dyskusje, jeśli to możliwe w tej sekundzie zmieniaj
      pokoje, chodz do łazienki, upuszczaj widelec, może do nich trafi a
      jak nie, dojdą do wniosku 'że z Tobą się nie da pogadać to jakaś
      roztrzepana/nienormalna jesteś' i znajdą innego słuchacza (oby nie
      Twojego męża!)

      co do sytuacji
      zastanawia mnie tylko jedno, skoro cała wiocha wie, skoro one TAK
      gadają to co dziećmi? dzieci już wiedzą? dowiedzą się w szkole od
      koleżanek? a może same załapią bo z tego co zrozumiałam mama na
      amorach była z dzieckiem...
      współczuje dzieciom, reszta jest dorosła,
      brata rozumiem jeśli nie może mieć dzieci, nawet jeśli wszyscy
      wiedzą, to i tak nikt mu nie zabierze tych chwil z dziećmi,
      przytulania, małej rączki, 'tato'....pewnie warto nawet za taką cene.
    • migotka-2 Re: O tesciowej i ..., baardzo dlugie. 04.11.09, 10:27
      Przeczytałam bardzo dokładnie! I zupełnie nie zgodzę się z krytykami. Ciężko
      jest odnaleźć się w takiej sytuacji, a odciąć się od rodziny też nie łatwo. Dla
      Ciebie zawsze będą to obcy ludzie, jednak dla Twojego męża najbliższa rodzina, a
      dla waszych dzieci dziadkowie. Rozumiem Twoje rozgoryczenie, jeśli widzicie się
      rzadko to po co marnować czas na takie zachowania? Niestety ludzie są bardzo
      różni! I różne mają potrzeby emocjonalne. Ciężko będzie Ci znaleźć złoty środek
      jednak pewnie warto by poszukać, jeśli oczywiście znajdziesz na to siłę i
      energię. Jeśli jednak zupełnie nie odpowiada Ci to jak obie panie zachowują się,
      to najnormalniej w świecie powiedz im to kiedy będziecie razem ( bez wnikania w
      szczegóły). Tylko wtedy to Ty możesz zostać tą najgorszą. Ale jest szansa że się
      poobrażają na jakiś czas i przez chwilę będzie trochę spokoju! Moja rada dla
      Ciebie: wyluzuj i zakomunikuj że w razie szczególnych sytuacji życiowych mogą na
      Ciebie i męża liczyć, natomiast problemy osobiste jako dorośli ludzie muszą
      załatwiać sami ze sobą! Tylko bądź konsekwentna! Pozdrawiam!
Pełna wersja