imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego

03.11.09, 13:06
Nie wiem, czy dobrze to ujelam.
moj szwagier i jego zona stracili potomka w 12 tygodniu ciazy. Mieli
dla niego wybrane imie i wlasnie jego uzywajac o nim mowili. Co do
plci to oczywiscie pewnosci nie ma, bo usg nic nie pokazalo, ale oni
byli przekonani, ze to byl chlopiec wlasnie go nazywali.Dokladnie
Yohann.
Rozumiem, ze mozna do brzucha mowic, tez gadalam do Emmy, tylko
troche pozniej dlatego dla mnie to ich nazywanie bylo troche za
wczesnie, szczegolnie, ze plci nie znali (medium im powiedzialo, ze
to bedzie syn). No nic, ich sprawa. Jedno jest pewne, ze cala
rodzina mimo wszystko troche sie przyzwyczaila do tego Yohanna, nie
mowiac juz o corkach zony szwagra, ktore ciagle sie dopytywaly czy
Yohann to czy tamto jak juz sie urodzi. No i Yohann umarl, odszedl.
Zapytalismy ich z mezem, czy w przypadku kolejnego dziecka, jesli to
bedzie chlopiec maja zamiar dac inne imie i byli zaskoczeni. Tak,
tez Yohann. Nie ma problemu, bo zdaniem ww. medium dziecko ma dusze
dopiero od 5 miesiaca wiec mozna spokojnie.
Troche mnie zmrozilo. Moze sie czepiam. nie stracilam dziecka, nie
wiem, jak zareagowalbym w takiej sytuacji.

z jednej strony dlaczego nie, a z drugiej? Ja chyba bym nie mogla.
No i te dziewczyny. Dla nich tez Yohann umarl. Mama pewnie
wytlumaczy im, ze nie mial duszy i nowy Yohann jesli sie pojawi to
bedzie ten sam, czy co tam.

Dla mnie to troche dziwolagi, ale moze ktos ma inne zdanie. Temat
wbrew pozorom nielekki.

    • mruwa9 off topic 03.11.09, 13:08
      Medium?? Yohann??Oni chyba nie mieszkaja w Polsce?
      • embeel Re: off topic 03.11.09, 13:18
        no nie.

        Yohann to bretonski odpowiednik naszego Jana.

        Mruwa, myslisz, ze w Pl nie ma medium? tzn. ze wszystkie w podziemiu
        siedza? smile
        • mruwa9 Re: off topic 03.11.09, 14:31
          nie, ale zeby w XXI wieku takie zabobony posuwac i zeby jakies
          medium stanowilo wyrocznie dla doroslych ludzi... no coz, niektorzy
          wierza w homeopatie, inni w medium, niech bedzie. Demokracje mamy.
    • skanke Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 13:11
      może to sposób rodziców na zmniejszenie bólu, nie powinno ciebie to szokować ale
      powinnaś to uszanować
      • embeel Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 13:20
        hm. no wlasnie, tylko dla mnie to nie ejst metoda. znam osobe, ktora
        nosi imie przeznaczone pierwotnie dla zmarlej zaraz po narodzinach
        siostry. Bardzo zle to znosi. No, ale ona o tym wie.
    • triss_merigold6 Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 13:12
      Spoko. U mnie w rodzinie od 3 pokolen każdy owczarek niemiecki miał
      identycznie na imię. Jak będę miała nastepnego owczarka nazwę go jak
      poprzedniego. To bardzo wygodne.
    • moofka Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 13:20
      poki co stracili calkiem mloda ciaze a nie dziecko o konkretnym imieniu
      wiec ja nie widze w tym niczego dziwnego, ze upragnione dziecko ktorego wreszcie
      doczekaja nazwa wymarzonym imieniem
      • embeel Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 13:24

        no wlasnie, dla mnie to tez byla mloda ciaza, tylko oni o niej nie
        mowili inaczej niz "Yohann" i tu mi gdzies strzyka. Pamietam tez,
        jak dziewczynki pytaly sie wlasnie o te konkretna osobe. Rozumiem,
        ze mozna miec wybrane imie dla nienarodzonego. ja tez mam dla
        ewentualnego nastepnego, jesli taki/taka bedzie, ale nie
        potrafilabym sie nim dzielic tak wczesnie.
        • lola211 Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 13:34
          >no wlasnie, dla mnie to tez byla mloda ciaza

          A to ma jakies znaczenie? Przy okazji tematu aborcji wmawia sie
          wszem i wobec , ze jest to dziecko - od momentu zaplodnienia- i czas
          trwania ciazy nie ma zadnego znaczenia.Czyli zaplodnione jajo mozna
          juz traktowac jako Yohanna wedle tych reguł.Badzmy konsekwentni.
    • edit38 Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 13:27
      Jeśli chodzi o gadanie do brzucha po imieniu to dla mnie nic w tym dziwnego. Ja
      do brzucha od momentu gdy dowiedziałam się że jestem w ciąży mówiłam Bartek i
      gdy dowiedziałam się że będzie dziewczynka to był problem bo nie mieliśmy
      imienia więc była Kunegunda do czasu aż doszliśmy do porozumienia jak mała mieć
      na imię – trwało to kilka dni.
      Jeśli chodzi o danie tego imienia następnemu dziecku to chyba nie potrafiłabym
      bo dla mnie to pierwsze zawsze było by Yohanem a dwojgu swoim dzieciom takiego
      samego imienia nie dałabym.
    • iwoniaw Kobieto, to jest ICH sprawa! 03.11.09, 13:32
      Jeden będzie nadawał dziecku imię, jakie nosił zmarły (niekoniecznie ze
      straconej ciąży, po prostu zmarły w dzieciństwie) brat, dla innych to nie do
      pomyślenia - każdy ma swoje poglądy na tę sprawę i własny sposób przeżywania
      żałoby i wychodzenia z niej. A komentowanie tego i ekscytowanie się na forum w
      sposób, jaki to robisz, jest po prostu obrzydliwe.
      A dziecko, gdy się już urodzi, dostanie po prostu IMIĘ - i fakt, że tak się
      nazywał lub nie jego zmarły brat/ dziadek/ stryj/ sąsiad doprawdy nie jest dla
      mnie bulwersujący.
      • embeel Re: Kobieto, to jest ICH sprawa! 03.11.09, 13:38
        spoko, spoko. to Ty sie tak nie ekscytuj. Opisalam sytuacje
        przytaczajac swoja opinie.

        a mozesz mi napisac, co jest obrzydlwe, konkretnie? bo dla mnie np.
        jest obrzydliwe kierowanie sie w zyciu wylacznie tym, co powie
        medium...ale to juz temat na inny watek.
        • iwoniaw Ja się nie ekscytuję - zwracam ci tylko uwagę, że 03.11.09, 13:56
          opisywanie (po raz kolejny zresztą) na forum, jaki to ktoś "dziwoląg", bo ma
          odmienne od twoich poglądy na nadawanie dziecku imienia albo kieruje się innymi
          niż twoje wartościami, albo jest innego wyznania - świadczy o tobie, nie o nim.

          Po kiego Ci forumowe potwierdzenie, że to ty jesteś normalna, a oni nie? Skoroś
          taka pewna swoich racji?

          A obrzydliwe jest wywlekanie oraz komentowanie tak intymnych spraw jak
          czyjaś reakcja po stracie dziecka, zwłaszcza, że nie jest to reakcja, która
          krzywdziłaby kogoś czy naruszała jakieś sztywne normy.
          • mniemanologia Re: Ja się nie ekscytuję - zwracam ci tylko uwagę 03.11.09, 13:59
            Że się wtrącę - ale to jest fajny temat do dyskusji. Zwłaszcza że
            polaryzuje postawy. Jedni uważają, że to ok, inni - że niefajne.
    • mniemanologia Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 13:47
      To ich sprawa, oczywiście.
      Ja bym tak nie zrobiła, to znaczy nie nazwałabym dziecka tak, jak
      miało się nazywać poprzednie dziecko. Nie ze względu na innych, ale
      ze względu na taki stygmat, który się w ten sposób nadaje - ta osoba
      może nie byc niejako traktowana jako nowa, indywidualna jednostka,
      tylko jako wcielenie tamtej czy też jakiś surogat.
      To tak, jak nie podoba mi się nazywanie dziecka po ojcu "Junior" -
      to niesie jakieś oczekiwania, kontynuację; a człowiek chce być
      indywidualnością, może chcieć być inny.
    • figrut Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 13:54
      Jeśli traktuję dziecko od samego początku jak dziecko, a nie jak płód, wtedy
      imię tego dziecka jest tylko jego. Dawanie tego imienia kolejnemu, narodzonemu i
      żyjącemu dziecku jest wtedy dla mnie nie do przyjęcia.
    • 18_lipcowa1 Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 14:01
      dziwne jest dla mnie dawanie imienia 12 tyg plodowi, zwlaszcza ze
      nie zna sie plci

      jeszcze dziwniejsze dawanie tego samego imienia kolejnemu dziecku


      no ale rozni ludzie chodza po swiecie, nic mnie chyba nie zdziwi
    • miminko Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 14:18
      a powszechne nadawanie imion po zmarlych dziadkach nie wydaje ci sie dziwne? bo
      i to zmarly i to zmarly, prawda?
      co jest w tym tak naprawde dziwnego, to, ze osoba ktorej imie nosisz nie zyje?
      co innego zycie w kulcie zmarlego dziecka i z jego imieniem, rozumiem, ze wtedy
      moze to byc brzemie dla osoby je noszacej.

      ja troche tylko nie rozumiem takiego trabienia calemu swiatu o ciazy tak
      wczesnie, skoro prawie polowa ciaz konczy sie poronieniem. 12 tyg to chyba nie
      jest czas na szykowanie wyprawki, nadawanie imienia i ustalanie plci. przeciez
      ani nie widac brzucha ani nie czuc ruchow jeszcze.
      • skanke a czy poprostu nie można 03.11.09, 14:27
        USZANOWAĆ ( tak zapomniane słowo) woli rodziców, to było ich dziecko/płód, to
        tylko ona czuła/ nie czuła ruchów, SZACUNEK! obyście nigdy nie miały tego
        dylematu...
      • iskierka40 Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 14:29
        a wiecie co mnie szokuje,że nie potraficie uszanowac czujejs
        decyzji!!!
        gó... komus do tego,ze 6,10,czy 12 tygosniowy płód ma dziecko i gdy
        umrze to kolejny płód dostanie to samo imie.
        • iskierka40 Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 14:30
          nie to nie tak miło byćsmile
          > gó... komus do tego,ze 6,10,czy 12 tygodniowy płód ma IMIĘ !!!
          sory.

          • miminko Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 15:11
            jest tyle pieknych imion dla plodow: fasolka, dzidziulek, obcy ;P
      • figrut Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 14:32
        > i to zmarly i to zmarly, prawda?
        Ale różnica ogromna. Dostaje się imię po dziadku jako przedłużenie rodu. Nadanie
        tego samego imienia kolejnemu dziecku tych samych rodziców jest zupełnie czymś
        innym. To jak "pierwszy Jaś nam się nie udał, to będziemy mieli drugiego Jasia
        ZAMIAST pierwszego". Dziadek swoje życie już przeżył. Zainstalował się w
        historii, był odrębną osobowością. Nadanie jego imienia wnukowi będzie na jego
        cześć, bo to kontynuacja rodu. To pierwsze dziecko miało już nadane imię przez
        rodziców. Nie ważne, że nie istniało ono nigdzie w dokumentach. Było dla
        rodziców konkretną, niepowtarzalną osobą.
      • iwles Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 14:35

        > ja troche tylko nie rozumiem takiego trabienia calemu swiatu o
        ciazy tak
        > wczesnie, skoro prawie polowa ciaz konczy sie poronieniem. 12 tyg
        to chyba nie
        > jest czas na szykowanie wyprawki, nadawanie imienia i ustalanie
        plci. przeciez
        > ani nie widac brzucha ani nie czuc ruchow jeszcze.



        a czuć się rodzicem już można, czy też za wcześnie ?
        • miminko Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 14:56
          wiesz co iwles, za duzo sie napatrzylam na takie historie dookola - laski jak
          tylko zrobily pierwszy test dzielily sie swoja radoscia z calym swiatem, potem
          musialy tez tlumaczyc wszystkim, ze nie, juz nie sa w ciazy.

          a na twoje pytanie odpowiem pytaniem: jesli poronisz w 12 tygodniu to nadal
          jestes rodzicem, czy nie? moim zdaniem jestes najwyzej rodzicem fantomowym.
          poronilam wczesna ciaze jakies 10 lat przed kolejnym zajsciem w ciaze - czy to
          oznacza ze przez te wszystkie lata bylam matka nie wiedzac o tym?
          • miminko ps 03.11.09, 15:07
            nie chce, zeby to jakos ostro brzmialo, po prostu uwazam, ze do 12 tygodnia
            ryzyko utraty ciazy jest tak wielkie ze nie ma co robic niepotrzebnego szumu,
            nadziei rodzenstwu itd.

            wracajac jeszcze do imienia - potrafie sobie bez problemu wyobrazic, ze ktos ma
            jakies swoje wyjatkowe, ulubione imie dla chlopca np., ze chcialby koniecznie
            nazwac swojego syna tym wlasnie a nie zadnym innym i jesli jedna ciaza sie nie
            uda - nadal pozostac przy tym wyborze. nie ma sie czym bulwersowac.
            • mniemanologia Re: ps 03.11.09, 15:09
              miminko napisała:

              > wracajac jeszcze do imienia - potrafie sobie bez problemu
              > wyobrazic, ze ktos ma jakies swoje wyjatkowe, ulubione imie dla
              > chlopca

              A nie potrafisz sobie bez problemu wyobrazić, że ktoś nawet w 5 tc.
              czuje, że ma w sobie dziecko, że chce się tą radością podzielić z
              rodziną, że chce do niego mówić i czuć się rodzicem?
              • miminko Re: ps 03.11.09, 15:16
                potrafie sobie wyobrazic, ze robienie duzego szumu, nadziei wokol czegos tak
                niepewnego moze sie skonczyc problemem.
                • mniemanologia Re: ps 03.11.09, 15:35
                  A ja potrafie sobie wyobrazić, że jeżeli przeżywasz, chcesz,
                  nazywasz, przywiązujesz się i tracisz w 11 tc, to reakcja osób z
                  rodziny w ogóle nie musi cie obchodzić, bo przeżywasz osobistą
                  tragedię, która może być porównywalna ze stratą w 20 czy 30 tc.
                  Na wszelki wypadek można oczywiście aż do skończenia okresu
                  niemowlęctwa nie nazywac dziecka, nie przywiązywać się i nie mówić
                  nikomu. A kobiety, którym wyjdą źle badania prenatalne też niech nie
                  robią szumu, bo potem problemem może być tłumaczenie wszystkim, że
                  twoje dziecko umarło. Dobra, wiem, sprowadzam sytuację do absurdu.
                  Ale nie jestem w czyjejś głowie i nie będe nikomu mówiła, że ma się
                  czuć tak czy siak do momentu, gdy (a) płód utrzyma się do 12 tc (b)
                  dobrze wyjdzie tzw usg genetyczne (c) dobrze wyjdą badania
                  prenatalne (d) dobrze wyjdzie usg połówkowe czy może (e) dziecko
                  dostanie 10 punktów Apgar, bo inaczej może niepotrzebnie robi sobie
                  nadzieje?

                  Teraz trzymam kciuki za wyczekaną ciążę mojej koleżanki, koleżanka
                  musi leżeć od 5 tc, bo sytuacja jest trudna, a do 12 tygodnia i tak
                  ma jeszcze trochę czasu. I co, mam jej powiedzieć, żeby się nie
                  przywiązywała, nie myślała o sobie jako o rodzicu?
          • iwles Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 15:23

            poroniłam w 11 tygodniu. Tak, czułam się rodzicem od 2 kresek na
            teście. Tak, po poronieniu czułam się jak rodzic, który stracił
            dziecko.
            • miminko Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 15:35
              wspolczuje, wspolczuje kazdemu rodzicowi utraty dziecka albo nadziei na dziecko.
              moje doswiadczenie z poronieniem jest zupelnie inne - poronilam w 5-6 tygodniu,
              wczesniej prawie nie zdajac sobie sprawy z tego, ze jestem w ciazy. to wszystko
              bylo dosc abstrakcyjne i nigdy potem, tzn. dopoki nie URODZILAM dziecka nie
              myslalam o sobie jako o rodzicu. nawet w zaawansowanej ciazy - po prostu nie
              potrafilam czuc sie matka kogos, kogo jeszcze nie znalam, abstrakcyjnej istoty
              rosnacej w moim brzuchu.
              • iwles Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 04.11.09, 09:38

                smile
    • bacha1979 Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 14:36
      a cóż w tym dziwnego. Sprawa w ogóle bardzo delikatna (strata dziecka i te
      sprawy), nawet nie staram się wyobrazić co mogli czuć/ co czują...
      Co Cię to właściwie obchodzi?
    • myga Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 14:42
      szczegolnie, ze plci nie znali (medium im powiedzialo, ze
      > to bedzie syn).
      _________
      Co to medium, skoro nie wiedzialo, ze nie bedzie ani syna ani corki z tej ciazy.
      Co do meritum, to mam osobe w najblizszej rodzinie, ktora to dostala imie po
      starszej siostrze, ktora zmarla w dziecinstwie. Ta osoba jest juz mocno po 80,
      ale zawsze swoje imie lubila i nigdy nie miala z tym zadnego problemu. Malo
      tego, z tego co slyszalam, sa wierzenia, iz to dziecko, ktore dostanie imie po
      zmarlym rodzenstwie, dostaje tez dodatkowo jego nieprzezyte lata, wiec takie
      osoby na ogol zyja dlugo i szczesliwie.
      • figrut Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 14:46
        Malo
        > tego, z tego co slyszalam, sa wierzenia, iz to dziecko, ktore dostanie imie po
        > zmarlym rodzenstwie, dostaje tez dodatkowo jego nieprzezyte lata, wiec takie
        > osoby na ogol zyja dlugo i szczesliwie.
        Jak trzy Helenki od miesiąca do lat 3 mojej jednej ciotki w jednym grobie ?
        Czarta była już Katarzyna - ta żyje do tej pory.
        • myga Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 15:03
          To brzmi dosc makabrycznie. Ciotka miala mocne nerwy. Chociaz kiedysto tak nie
          rozpaczano zpowodu smierci dzieci, osoba o ktorej pisalam wyzej miala 11
          rodzenstwa, z tego tylko czworka dozyla doroslego wieku.
          • figrut Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 15:12
            Ciotka nie żyje już od 5 lat, ale kiedy jeździłam do niej jako dziecko zawsze
            słyszałam, że Helenka właśnie kończyła by szkołę, a kilka dni później tego
            samego miesiąca Helenka mogłaby być matką. Niemowlę na zdjęciu było "całkiem jak
            moja Helenka". Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ta dziwna mieszanka (Helenka
            kończąca szkołę i matka jednocześnie) to dwie różne Helenki, a niemowlę pewnie
            było Helenką miesięczną. Zrozumiałam, jak na cmentarzu rzuciło mi się w oczy
            Helenka, Helenka, Franuś (Franuś to brat bliźniak jednej z Helenek).
            • myga Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 15:21
              Ja osobiscie nie nazwalabym dziecka imieniem z odzysku, tak czuje, ze to imie
              bylo dla dziecka by jakims obciazeniem, pietnem, tak to czuje.
    • przeciwcialo Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 15:08
      Nie zrobiłabym tak z tego powodu że troche schizofreniczne to.
    • mrs.solis Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 15:18
      Sama nie wiem co o tym myslec. Mialam wybrane imie dla dziecka
      jeszcze przed poczeciem,ale swiadomie do samego rozwiazania nie
      uzywalam tego imienia. Poprosu balam sie, ze jak poronie to bedzie
      glupio uzyc tego imienia dla nastepnego ewentualnego dziecka,a imie
      mi sie podobalo i zajelo mi troche czasu,zeby je wybrac.
      • skanke ta dyskusja jest poniżej krytyki 03.11.09, 15:28
        jeśli matką czuję się od pozytywnego testu to nikt nie ma prawa pisać inaczej,
        matka się jest w głowie-sercu a nie w papierach, te pseudo feministyczne brednie
        o dziecku od któregos tam tygodnia poprostu sa żenujące i obrażające. osoby
        piszące ,ze nie poroniło się dziecka tylko jakis kawał mięsa sa poprostu
        okrutne, albo głupie, zastanówcie się zanim coś napiszecie, bo widzę, że nie
        macie zielonego pojęcia!
    • lacitadelle dziewczyny, ale zdajecie sobie sprawę... 03.11.09, 15:48
      ... że na świecie jest więcej dzieci niż imion?

      Imię nie identyfikuje człowieka, to raczej normalne, że różne osoby noszą to
      samo imię, nawet powszechne to dość zjawisko wokół mnie, nie wiem, jak u Was?
      Aha, często są to osoby z tej samej rodziny.

      Może po prostu podoba im się to imię, mieli jednego Janka, ale w przyszłości
      mogą mieć zupełnie innego, który po prostu będzie miał to samo imię. Jakby
      nadali dwójce żywych dzieci te same imię, to pewnie bym się trochę zdziwiła, ale
      prawo chyba tego nie zabrania?

      • mniemanologia Re: dziewczyny, ale zdajecie sobie sprawę... 03.11.09, 16:14
        No u mnie jest tak, że imiona w rodzinie rzadko się powtarzają w
        żyjących pokoleniach; jedynym wyjątkiem była Anna - w rodzinie były
        trzy.
        Tak, na świecie jest więcej dzieci niż imion. Mnie by się jednak
        dziwnie żyło ze świadomością, że noszę imię dziecka moich rodziców,
        kóre zmarło przede mną. Nie czułabym się sobą, oddzielna osobą. No
        ale w sumie, jeśli ktoś chodzi do medium... Nawet czasem się mówi,
        jak ktoś poroni, że "widocznie to nie był jeszcze jego czas; wróci
        do was później". No dla mnie jednostka to jednostka, małe
        prawdopodobieństwo wylosowania tych samych genów.
        Dobrze ktoś to określił - to trochę schizofreniczne jest.
        Imię może się podobać, oczywiście. Nawet ojciec może poprosić
        znajomych, żeby od teraz mówili do niego Janek (zamiast Zdzisiek),
        bo mu się imię Janek tak bardzo podoba. Prawo tego nie zabrania.
        • lacitadelle no cóż 03.11.09, 16:51
          > Mnie by się jednak
          > dziwnie żyło ze świadomością, że noszę imię dziecka moich rodziców,
          > kóre zmarło przede mną. Nie czułabym się sobą, oddzielna osobą.

          A wiesz, że w tej opinii prezentujesz poglądy równie "postępowe", co osoby
          chodzące do medium?

          Imię to imię. Nic więcej. Przypisywanie mu jakichkolwiek znaczeń mocno trąci
          zabobonem.
          • mniemanologia Re: no cóż 03.11.09, 17:01
            Nie zabobonem.
            Psychologią.
            Chodzi o oczekiwania, o nadzieje, o przeniesienie. To nawet
            niekoniecznie trzeba sobie uświadamiać.
            • lacitadelle Re: no cóż 03.11.09, 17:15

              > Nie zabobonem.
              > Psychologią.
              > Chodzi o oczekiwania, o nadzieje, o przeniesienie. To nawet
              > niekoniecznie trzeba sobie uświadamiać.

              Sądzisz, że imię coś w tej kwestii zmienia?

              Wydaje mi się, że oczekiwanie na kolejne dziecko po śmierci pierwszego bardzo
              często wiąże się z opisanym mechanizmem. Można wręcz powiedzieć, że jeżeli
              rodzice nadają takie same imię, to jest to mechanizm uświadomiony, a więc mniej
              groźny nie ten podświadomy.

              Poza tym nie widzę jakiś specjalnych zagrożeń, jeżeli to pierwsze dziecko się
              nie urodziło - nie ma materiału do porównań. O wiele gorzej być może, jeżeli
              pierwsze dziecko żyło, było takie wspaniałe itp... Zresztą, przenoszenie
              oczekiwań występuje także wtedy, kiedy obydwoje dzieci żyje, a to starsze w
              jakiś sposób bardziej się rodzicom "udało" (w bardzo łagodny wydaniu występuje
              taki przypadek w mojej rodzinie).
              • mniemanologia Re: no cóż 04.11.09, 10:22
                lacitadelle napisała:

                > Sądzisz, że imię coś w tej kwestii zmienia?

                Tak, myślę, że tak.

                > Wydaje mi się, że oczekiwanie na kolejne dziecko po śmierci
                > pierwszego bardzo często wiąże się z opisanym mechanizmem. Można
                > wręcz powiedzieć, że jeżeli rodzice nadają takie same imię, to
                > jest to mechanizm uświadomiony, a więc mniej groźny nie ten
                > podświadomy.

                Ale ja tu bardziej o dziecku. Tak jak pisałam - nie chciałabym mieć
                imienia po zmarłym dziecku. Nie o świadomości rodziców.

                > Poza tym nie widzę jakiś specjalnych zagrożeń, jeżeli to pierwsze
                > dziecko się nie urodziło - nie ma materiału do porównań.

                Nie mówię o porównywaniach. Chodzi mi o coś takiego, że wbijają Cię
                w rolę inkarnacji.
    • nangaparbat3 Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 16:28
      Obawialabym się, ze dziecko nazwane imieniem nienarodzonego brata moze miec z
      tym w przyszlosci problem. Gdyby to bylo w mojej rodzinie sprobowalabym odradzic.
    • ewcia1980 Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 03.11.09, 21:21
      dla mnie to troche dziwaczne bo ja osobiście:
      - do ok 12tc to nawet zbytnio nie "przywiazywałam sie' do ciąży bo
      wiem, ze donosic ciaze i urodzic dziecko to wcale nie jest takie hop-
      siup
      - po drugie - w zwiazku z powyzszym jakos nie przyszło mi do głowy
      aby wybierac imie dla 12 tygodniowego płodu

      ale to JA.

      a ludzie sa rózni.
      • kamyczek_0 Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 04.11.09, 10:04
        Gdybym była tym drugim dzieckiem i dowiedziałabym się,że odziedziczyłam imię po
        moim zmarłym-nieurodzonym bracie,to byłoby mi co najmniej dziwnie.Czułabym się
        jak substytut.Bałabym się,że jestem tzw.przeniesieniem.Rodzice podświadomie
        przenieśli swoje uczucia względem brata na mnie.
        To moje zdanie.
        Samo dziecko za kilkanaście lat będzie mogło samo się wypowiedzieć,co myśli i
        czuje względem tematu imienia.
        Jednakże wzięłabym pod uwagę myśl-będąc matką utraconego dziecka,że moje drugie
        dziecko mogłoby tak zinterpretować ten fakt.Może jednak nie stałoby się tak,ale
        mimo wszystko nie spróbowałabym.

        To oczywiście moja zdanie.Każdy może mieć inne,bo czujemy inaczej-świadczą o tym
        powyższe skrajne opinie.Tym bardziej właśnie nie zaryzykowałabym z tym imieniem.
    • wakacyjna_iguana Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 04.11.09, 07:46

      Rozumiem autorkę postu.Moja koleżanka poroniła synka ale już znała płeć - 20 tc
      - i wymarzone imię Jaś zostało pochowane wraz z Jasiem własnie, kolejne (żywe
      już) dziecko syn, nosi zupełnie inne imię bo JAś już był i nie żyje.
      Natomiast co do ciąży 12 tc to nawet płci nie znali więc nie wiadomo czy to nie
      była dziewczynka, więc kolejne dziecko może być Yohannem czemu nie?
      • embeel Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 04.11.09, 10:01
        dzieki dziewczyny. chcialam roznych opinii i je mam. Dla nas Yohann umarl. Rozmawialam o tym z mezem, jego siostra i ich mama i wszyscy sa tego samego znania. Decyzja oczywiscie nalezy do rodzicow i ja uszanujemy, ale sama nie nazwalabym kolejnego dziecka imieniem "z odzysku". Bo dla mnie takie ono jest.
        Sama bedac w ciazy nie przywiazywalam sie jeszcze do dziecka (tak, dziecka) na tym etapie, zeby nie zapeszyc, co nie znaczy, ze cala soba nie cchialam, aby wszystko dobrze sie ulozylo.
        Nie mialam tez dla niego wtedy imienia.

        Co do medium to temat na osobny watek - brat mojego meza jest po przejsciach, mial trudny moment w zyciu i wtedy chyba, zamiast isc do psychologa poszedl do wrozki. I tak sie zaczelo. Ona dala mu namiary na kogos, kto uwaza siebie za glosicielke slow archaniola Gabriela.
        Jak zwal, tak zwal, faktem jest, ze od kilku lat spotyka sie regularnie z ta osoba, konsultuje z nia wszystkie wazne dla niego decyzne. Kobita wiele razy sie pomylila (np. przewidziala, ze zda b. wazny dla niego egzamin za pierwszym razem, zdal za czwartym - ale oczywiscie znalazla na to wytlumaczenie, podobnie z przepowiedzeniem miejsca, w ktorym zamieszka itp). Ona tez pomogla mu wybrac wsrod potencjalnych kandydatek na zone...i tak dalej.

        Co do ciazy, to ona powiedziala rodzicom, ze ich syn bedzie wcieleniem jej zmarlego syna, ktory nazywal sie Johany.
        I zasugerowala podobne imie.
        Kobieta ponoc jest znana, wydala kilka ksiazek, jak ktos chce moge podrzucic linka do francuskiego amazona.
    • emma_me Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 04.11.09, 10:54
      uszanować, uszanować i jeszcze raz uszanować wole rodziców. Oni stracili
      dziecko. Jeśli pragną tego samego imienia dla drugiego to dlaczego nie.
      Nazywanie ich dziwolągmi jest nie na miejscu, ale zapewne dzwiwoląg tego nie
      zrozumie.
      • embeel Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 04.11.09, 11:07
        emma_me napisała:

        > Nazywanie ich dziwolągmi jest nie na miejscu, ale zapewne dzwiwoląg tego nie
        > zrozumie.

        przykro mi, ale dla mnie SA dziwolagami dorosli ludzie, ktorzy konsultuja swoje zycie u medium i na imie dla dziecka wybieraja wariacje imienia jej zmarlego syna. Kropka
    • asia_i_p Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 04.11.09, 12:08
      Wcale nie musi im mama wytłumaczyć, że nie miał duszy - to już twoja
      nadinterpretacja, chyba za kobietą nie przepadasz.
      Też bym nie dała dziecku na imię tak samo jak ma inne, zmarłe, dziecko, ale
      ludzie tak robią. Ba, nadają dziecku imię takie samo, jak ma inne żyjące dziecko
      (bodajże Michael Jackson obu synków nazwał Prince). Po prostu im się podoba to
      imię, co w tym złego?
      • embeel Re: imie zmarlego dziecka (plodu) dla nastepnego 04.11.09, 12:38
        asia_i_p napisała:

        chyba za kobietą nie przepadasz.

        tego nie moge stwierdzic.

        staram sie ja poznac. Jest nowa w rodzinie.
        Do tej pory chemia nie bardzo dziala, choc kilka razy probowalam, ale to nie
        tylko moje zdanie, ale takze pozostalych czlonkow rodziny. pewnie wszyscy
        jestesmy wredni.

        poza tym, czy mozna kwestionowac slowa wyroczni? skoro medium ja wskazalo, to
        znaczy, ze tak ma byc.

        za bratem meza nie przepadam, bo to typ, ktory o rodzinie pamieta wylacznie
        kiedy czegos potrzebuje. w innym przypadku jest w stanie zapomniec nawet o
        urodzinach brata czy siostry, o ich potomstwie czy polowkiach nie wspominajac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja