czy rodzina musi wiedziec wszystko?

06.11.09, 21:15
jak jest u was? czy zwierzacie sie swoim krewnym-rodzicom,
rodzenstwu ze swoich problemow? z problemow
malzenskich, "skarzycie" sie na partnera? wyzalacie sie? czy sa
pewne granice i sprawy, o ktorych nie opowiedzialybyscie nawet
swojej mamie?
    • beniusia79 Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:16
      ja nie wyobrazam sobie, zeby skarzyc sie na meza swojej mamie czy
      tesciowej, czy opowiadac komukolwiek o problemach, ktore nas tylko
      dotycza....
      • kub-ma Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:20
        Mam tak samo
      • szyszunia11 Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:21
        beniusia79 napisała:

        > ja nie wyobrazam sobie, zeby skarzyc sie na meza swojej mamie

        a w czym mama gorsza od zaufanej przyjaciółki z którą mozna konie krasć i która jest życzliwie nastawiona do obojga? chyba wszystko zalezy od konkretnej sytuacji.
        • beniusia79 to moze sprecyzuje; z takich rzeczy 06.11.09, 21:24
          nie spowiadam sie takze przyjaciolce.
          • szyszunia11 Re: to moze sprecyzuje; z takich rzeczy 06.11.09, 21:28
            beniusia79 napisała:

            > nie spowiadam sie takze przyjaciolce.

            czyli rozumiem, że Twoim zdaniem powiedzenie czegokolwiek negatywnego/kontrowersyjnego na temat męża bliskiej, zaufanej osobie to od razu spowiedź? nie przesadzasz troszkę?
            • beniusia79 nie to mialam na mysli. 06.11.09, 21:36
              uwazam, ze o problemach dotyczacych mnie i mojego meza lub tylko
              mojego meza, nie musi nikt inny oprocz nas wiedziec. nie wazne czy
              to mama czy przyjaciolka. uazam, ze nie przesadzam.
              • szyszunia11 Re: nie to mialam na mysli. 06.11.09, 21:42
                beniusia79 napisała:

                > uwazam, ze o problemach dotyczacych mnie i mojego meza lub tylko
                > mojego meza, nie musi nikt inny oprocz nas wiedziec. nie wazne czy
                > to mama czy przyjaciolka. uazam, ze nie przesadzam.

                z tym się zgadzam - nie musi, bo to tylko i wyłacznie Twoja decyzja czy sie dowie, czy nie. I taka osoba nie powinna wymagać, że się jej bedzie o wszystkim mowić. Natomiast w pewnych sytuacjach nie widze nic niestosownego w rozmowie o problemach z mężem z bliską osobą, choćby, żeby sprawę zobiektywizować.
          • benignusia Re: to moze sprecyzuje; z takich rzeczy 06.11.09, 22:09

            dla mnie odpada zwierzanie się z moichosobistych spraw,ewentualnch
            kłopotów małżeńskich mamie,cioci itd
    • broceliande Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:17

      Rodziców już nie mam, a bratu nic nie powiem. Po co ma się martwić,
      że coś u siostry nie tak.
      Mam przyjaciółkę.
      I teściowa wie o mnie dość dużo.
    • szyszunia11 Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:19
      w moim przypadku jedyną osobą, której moge się wyzalić tak naprawdę ze wszystkiego jest moja mama. Uważam, że każdy powinien mieć takiego przyjaciela, któremu może wszystko powiedziec, oczywiście z poszanowaniem zasad dyskrecji. Bynajmniej nie ma obowiązku na szczęście zwierzania się rodzinie ze wszystkiego więc to moja czysta wolna wola.
    • ania_kryszcz Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:20
      Ja ze swoją mamą rozmawiam prawie ow szystkim ,no może staram się nie rozmawiać
      o problemach finansowych poniewaz ona sie martwi chcialaby pomóc finansowo a nie
      jest w stanie.
      Z tesciami byl czas ze rozmawialam prawie o wszytskim no może wylaczajac nasze
      jakies konflikty "łóżkowe" ale po jakims czasie ostatnio doszłam do wniosku że
      lepiej jak mniej wiedza ,lepiej na tym wychodzimy.Był czas ze wiedzieliw sztsko
      gdzie ejdziemy zkim po co itd powodowalo to że ciagle chcieli nam na siłe
      ułatwiać życie teraz odsuneliśmy ich od tego i bardziej mi się to podoba im
      pewnie nie ale trudno jestesmy odzielna rodziną mieszkamy odzielnie ich syn
      ejstd orosłym facetem i musza się pogodzić ztym że jesli wpadniemy raz na
      tydzien czy nawet 10 dni to wystarczajaco.
    • gagunia Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:25
      Moja mama ma dosyć własnych spraw i problemów, więc nie obarczam jej swoimi.
      Mówię, ale nie wszystko. Poza tym nie należę do wylewnych osób i dopóki sobie
      radzę z problemami sama to się nie uzewnętrzniam szczególnie. Czasem opowiadam
      bliskim o problemach dopiero po fakcie.
    • karra-mia Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:29
      nie zwierzam się
      bo niestety ale z moją mamą łączą mnie nienormalne stosunki -
      delikatnie mówiąc
      raz jest jak anioł, a raz jak wiedźma - przechowuje sobie wszystko,
      co jej powiem i wykorzystuje w odpowiednim momencie, przeciwko mnie
      oczywiście. uncertain
    • figrut Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:30
      Czasami mówię bardzo oględnie mojej bratowej. O szczegółach nie mówię żadnej
      bliskiej mi osobie.
    • sapalka1 Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:42
      Nie skarżę na męża, nie zwierzam się z naszych spraw. Uważam, że nie
      zachowałabym się (postępując tak) lojalnie w stosunku do niego.
    • i_b13 Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 21:56
      nie musi, a wielu rzeczy nawet nie powinna. Takie jest moje zdanie,
      wynikające z doświadczenia. Mam w rodzinie kilka mend, które
      wykrzyczały mi już kilka rzeczy. Szkoda gadać
    • maadzik3 Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 22:03
      Wszystko to wie Pan Bógsmile
      A ja o wiekszosci (nie o wszystkim) mowie mezowi
      O bardzo wielu sprawach rodzicom
      A reszcie swiata o niektorychsmile
      • bweiher Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 22:17
        Nie,NIE MUSI.To, co powiesz,ile powiesz i komu powiesz to tylko
        Twoja sprawa.
        Na męża się nie skarżę,bo nie mam powodów ale czasami są sytuacje
        (nie koniecznie dotyczące męża)w których chciałabym poznać zdanie
        innej osoby.Wtedy zwracam się do starszej siostry.Ona jest moją
        przyjaciółką i bardzo szczerą osoba(czasami powie mi coś co nie
        koniecznie chciałabym usłyszeć).
        Z mamą mam bardzo dobre kontakty ale jest już stara i bardzo
        chorowita,po co jej jeszcze moje kłopoty na głowę sprowadzać.Ma
        dosyć swoich.
        Dużo też zależy od sytuacji i od zaufania do danej osoby.
        Gdy podejrzewali u mnie raka i miałam mieć robione badania to
        powiedziałam o tym tylko mojemu szwagrowi(bratu męża),przyjeżdzał
        do nas i zostawał z moim synem w domu żebym ja mogła na badania
        jeżdzic.Nikomu innemu nie powiedziałam nawet męzowi.Stwierdziłam że
        najpierw sama się upewnię czy rzeczywiście jest się czym
        martwić.Jeśli tak,to powiem a jeśli nie,to nikt nie będzie nic
        wiedział i nikt nie będzie się zamartwiał.
    • aluc Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 22:11
      nie musi, a nawet nie powinna
      zresztą to się tyczy wszystkich ludzi dookoła, włącznie z niemężem

      katalog rzeczy, o których nie powiedziałabym własnej matce, jest
      znacznie bogatszy niż tych, o których bym powiedziała - nie wynika
      to z oziębłych kontaktów, wręcz przeciwnie, raczej z obsesyjnego
      chronienia prywatności, w tym prawa do posiadania problemów, o
      których nikt nie wie

      ja zresztą też nie chcę wiedzieć wszystkiego, o nikim
    • marzeka1 Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 22:15
      Skarżenie się na męża, wynoszenie na zewnątrz każdego nieporozumienia uważam za
      coś okropnego, za rozwalanie swojego związku.
      Czym innym jest jednak zwrócenie się o pomoc do kogoś z rodziny, gdy okazuje
      się, że mąż pije, jest przemocowcem, wtedy pomoc rodziny jest potrzebna, by móc
      pana kopnąć w dupę.
      W normalnym związku problemy rozwiązuje się w parze.
    • franczii Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 06.11.09, 23:15
      sa sprawy, z ktorych nie zwierzalam sie nigdy nikomu. Moj maz jest najblizsza
      osoba i zostal dopuszczony do moich sekretow. Po mezu jest dlugo dlugo nikt i
      potem jest mama i przyjaciel. Ale to kwestia charakteru, nie jest mi latwo sie
      otworzyc choc sprawiam wrazenie osoby otwartej i szczerej. W czasach
      przedmalzenskich byly pewne sprawy, do ktorych nie dopuscilam nawet najblizszej
      przyjaciolki. Moze gdyby ktorys z tych tematow zostal przypadkowo albo i
      nieprzypadkowo poruszony przez druga strone to nie wykluczam, ze puscilabym
      troche pary, moze nawet doszloby do zwierzen ale z mojej wlasnej inicjatywy nic
      takiego nie nastapilo.
    • whiteczeremcha Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 07.11.09, 00:28
      nie musi...są niekiedy sytuacje przykre,ale nie zwierzam się
      mamie,ponieważ chcę chonić swoją prywatność.Mama i tak martwi się na
      zapas.
    • ik_ecc Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 07.11.09, 00:35
      Matce malo co mowie. Mowilabym wiecej siostrze, ale ona zaraz
      powtorzy matce. wink
      Nie mam problemow malzenskich, wiec nie mam sie z czego zwierzac.
      Czasami popyszcze na niemeza do przyjaciolki, ale to raczej jest
      opowiastka o jakims interesujacym wyczynie a nie wielkie
      wywnetrznianie sie.

      Kiedys bylam bardzo, bardzo skryta - nikomu nic nie mowilam, wszystko
      trzymalam w sobie. Bardzo mi to na zle wyszlo. Teraz zdecydowanie
      wiecej sie zwierzam niz kiedys i zdecydowanie mi z tym lepiej.
      • czar_bajry Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 07.11.09, 01:20
        Czasami po pyszczę na męża do mamy ale nie jest to wywlekanie intymnych spraw
        tylko gadanie o głupotach, częściej zwierzam się bratowej ale też nie ze
        wszystkiego, są sprawy które załatwiamy między sobą i nie informujemy o nich
        nikogo z rodzinysmile
    • beliska Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 07.11.09, 07:21
      Do pewnego czasu mamie zwierzałam się, ale tak było od zawsze-mama najlepszym moim przyjacielem.
      Nikomu więcej. Teraz juz nie zwierzam się tak mocno, bo starsza jest i po ją obciązać, ale i tak wie sporo.
      • beniusia79 ja nie chce tez nikogo obciazac swoimi problemami 07.11.09, 07:53
        mamie niewiele mowie bo sie wszystkim zamartwia, nawet pie...mi.
        wiele opowiadam przyjaciolce i siostrze, ale to sa raczej rzeczy
        niedotyczace meza czy nas, takie raczej sprawy egzystencjonalne.
        kiedys zwierzalam sie czesciej, ale okazalo sie, ze osoby, ktorym
        zaufalam (byli to czlonkowie rodziny) wykorzystywali to pozniej
        przeciwko mnie lub rozpowiadali dalej.
        • szyszunia11 Re: ja nie chce tez nikogo obciazac swoimi proble 07.11.09, 09:12
          beniusia79 napisała:

          > mamie niewiele mowie bo sie wszystkim zamartwia, nawet pie...mi.
          > wiele opowiadam przyjaciolce i siostrze, ale to sa raczej rzeczy
          > niedotyczace meza czy nas, takie raczej sprawy egzystencjonalne.
          > kiedys zwierzalam sie czesciej, ale okazalo sie, ze osoby, ktorym
          > zaufalam (byli to czlonkowie rodziny) wykorzystywali to pozniej
          > przeciwko mnie lub rozpowiadali dalej.

          mnie się na szczeście nie zdarzyło, zeby ktoś wykorzystał moje zwierzenia przeciwko mnie lub posłała w świat - zgroza!
          nie z kazdym mozna porozmawiac o wszystkim, ale z najlepsza przyjaciółką - mogę i bardzo to sobie cenię. Z bliskimi kolezankami - o wielu rzeczach, nawet dosc osobistych, własnie egzystencjanych ale też rodzinnych. Oczywiście objawem niedojrzałości jest niepohamowany ekshibicjonizm - to naiwne inierozwazne. Ale jak się wie o czym mozna z kim - to duza wartość dla obu stron. Wówczas nie kieruje się (zwzwyczaj) nakazem nieobciążania, uważam, że obie strony mają prawo się wygadać, wyzalić. Jak nieraz przepraszam, że zrzędzę itd. to zazwyczaj słysze "dzisiej ty zrzędzisz, jutro ja pozrzedzę" lub cos w tym styluwink i szafa gra. Oczywiście nie chodzi o to, by emanować negatywną energią i narzekać dla zasady, nie, ale chodzi o swobodną rozmowę, szczerość, możliwość uzyskania rady i wygadania sie tak po prostu. I oczywiście o wzajemność- mam prawo mówić o problemach pod warunkiem, że się nie bronię rpzed słuchaniem o nich jesli trzeba. Nie wyobrażam sobie prawdziwej przyjaźni w której nei dzielimy się także trudnymi aspektami swoijego życia takimi jak obawy, smutki, porażki...
          no i zelazna zasada - dyskrecja - ci najblizsi mi rozmówcy sa jak konfesjonał - to co im mówie wiem, że pada jak kamień w wodę.
    • an_ni Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 07.11.09, 17:06
      jesli w ogole to mamie, nie mam innej tak madrej i przychylnej mi
      osoby, kolezanka, przyjaciolka to nie ma w ogole porownania, o
      pie...ch to sobie mozna pogadac a nie o problemach
    • mimka23 Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 07.11.09, 20:57
      Kiedyś się zwierzałam mamie, zwłaszcza w czasach gdy mój mąż był jeszcze chłopakiem/narzeczonym, uważałam, że to naturalne. Jednak z czasem zauważyłam, że mama często takie zwierzenia wykorzystywała potem przeciwko mnie. Zdystansowałam się więc i dziś praktycznie się jej nie zwierzam. Zawiodła mnie solidnie kilka razy wyśmiewając, krytykując, czy oceniając. Człowiek uczy się na błędach i teraz już wiem, że o niektórych rzeczach wręcz nie warto zwierzać się członkom rodziny.
    • kicia031 Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 07.11.09, 22:02
      osoby, ktore dusza problemy w sobie i nie zwierzaja sie bliskim zyja
      krocej.

      Zwierzam sie tym, ktorym mam ochote z tego na co mam ochote.
      • beniusia79 ha,ha, ha... 07.11.09, 22:05
        > osoby, ktore dusza problemy w sobie i nie zwierzaja sie bliskim
        zyja
        > krocej. a skad taka madrosc zaczerpnelas? zwierzam sie mezowi,
        czy to sie liczy czy nie? poza tym zdrowo sie odzyiam, uprawiam
        sporty, nie pale, nie pije, nie miewam stresujacych sytuacji wiec
        chyba nie jest tak zle i wyrowna sie z tymi co to sie niezdrowo
        prowadza, ale z problemow zwíerzaja sie innym :0
      • kasia191273 Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 07.11.09, 22:08
        przyjeciele (kilka osob) wiedza o mnie ZDECYDOWANIE wiecej niz
        rodzina, zarowno moja mama, jak rodzina meza

        wynika to z prostej przyczyny: po kilku probach szczerej rozmowy,
        przy totalnym braku umiejetnosci sluchania i empatii, przy
        'zdziwieniach' i 'zszokowaniach', przy milionie dobrych rad zamiast
        zrozumienia, wczucia sie odpuscilam
    • asia_i_p Re: czy rodzina musi wiedziec wszystko? 08.11.09, 10:36
      Nie, nie mówię o "problemach z mężem" z przyjaciółkami, nie zakładam wątków na
      forum. Miałabym poczucie nielojalności, bo jak mam problem z mężem, to przede
      wszystkim powinnam o tym gadać z nim. No, a jak już pogadam, to przeważnie już
      problemu nie ma.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja