spowiedz matki pracujacej....

07.11.09, 21:55
mam tylko jedno dziecko. pewnie nie mam pojecia jak trudno jest
kobitkom majacym ich cala gromadka, a moze lzej bo sie az tak
bardzo nie sumituja? co poniedzialek mam wyrzuty sumienia gdy
zawoze swoja trzylatke do przedszkola na caly, dlugi dzien. boli
mnie gdy ja odbieram i widze, ze znow jest ostatnim dzieckiem,
ktore jeszcze jest przedszkolu. panie przedszkolanki zapewniaja,
ze mala wtedy bardzo "delektuje" sie tym, ze maszystkie panie ma
tylko dla siebie.... gdy corka placze, gdy ja zanosze do
przedszkola i jeczy, ze chce wrocic do domu to mam caly dzien
zepsuty i co chwile zastanawiam sie czy nie zadzwonic i nie zapytac
jak sie czuje (wiem przeciez, ze mala zaraz po moim wyjsciu
zachowuje sie jakby nic sie nie stalo, mam jednak wyrzuty sumienia
bo zostawilam placzace dziecko). mam wyzuty sumienia, ze wysylam
dziecko z katarem (o zgorozo) do przedszkola.... czesto w pracy
zastanaiam sie czy aby do mnie zaraz nie zadzwonia, ze corka soe
rozchoroala i trzeba ja odebrac (juz kilka razy mialam takie
akcje). gdy jest chora, kombinujemy ktore z nas idzie na
chorobowe... eh.... lubie soja prace i z niej nie zrezygnuje, ale
czasem mam razenie, ze gdybym nie pracowala, nie miala bym tych
zlych mysli...
    • szyszunia11 Re: spowiedz matki pracujacej.... 07.11.09, 22:03
      beniusia79 napisała:


      > czasem mam razenie, ze gdybym nie pracowala, nie miala bym tych
      > zlych mysli...

      co nie znaczy, że nie miałabys innych złych myśli. Jesli rozeznałaś, że dziecku nie dzieje się krzywada, że mimo pracy zajdujesz czas dla niego itd. to spróbuj wyluzować. na tym świecie nie ma rozwiazań idealnych, dlatego zawsze wybierając jakąś opcje płaci się koszt niewybrania innej. Zawsze jest jakies "ale" - tak to juz jest, to normalne.
    • kali_pso Re: spowiedz matki pracujacej.... 07.11.09, 22:04
      ale
      > czasem mam razenie, ze gdybym nie pracowala, nie miala bym tych
      > zlych mysli...


      jasne. Miałabyś za to problemy typu: O czym będzie rozmawiać ze mna
      dziecko za kilka lat, jak zorientuje się, że jego matka nic nie
      robi, bo siedzi w domu lub też - kiedy mój mąż wymieni mnie na inny
      model?winkP
      Każda sytuacja niesie jakieś przykre momenty. Ja tez je mam kiedy
      odbieram syna niemal ostatniego ze świetlicy szkolnej( raz, dwa razy
      w tygodniu)- ale nie mam wyjścia. Nie moge pozwolić sobie na
      niepracowanie, więc staram się nie dreczyć myslami, jaka to wyrodna
      matka ze mnie.
      • beniusia79 no tak.... 07.11.09, 22:08
        dziwie sie tylko, ze po prawie roku dalej mam takie mysli. ostatnio
        mam chyba znow zbyt duzo kontaktu z niepracujacymi mamami...
        • kali_pso Re: no tak.... 07.11.09, 22:19

          hhehehe..zdecydowanie frustrujące towarzystwo..hehehe..nie daj się.
      • undomestic_goddess Re: spowiedz matki pracujacej.... 07.11.09, 22:41
        kali_pso napisała:

        > ale
        > > czasem mam razenie, ze gdybym nie pracowala, nie miala bym tych
        > > zlych mysli...
        >
        >
        > jasne. Miałabyś za to problemy typu: O czym będzie rozmawiać ze mna
        > dziecko za kilka lat, jak zorientuje się, że jego matka nic nie
        > robi, bo siedzi w domu lub też - kiedy mój mąż wymieni mnie na inny
        > model?winkP
        >

        Slucham? Ze co? Czy to, ze jestem z dziecmi w domu znaczy, ze nie mam
        i nie bede miec o czym z nimi rozmawiac? Czy kazda praca zawodowa
        jest az tak rozwijajaca i pasjonujaca, ze stanowi glowny punkt zycia
        matki pracujacej? Pracuje to sie dla kasy, fajnie, jak robota jest
        przy tym ciekawa i rozwijajaca, ale nie ludzmy sie 80% mam
        pracujacych robi to dla kasy i nie rozwija sie szczegolnie.

        Osobiscie planuje miec o czym rozmawiac z dziecmi za pare lat. Jak
        rowniez robie wiele ciekawych rzeczy, duzo ciekawszych niz praca
        zawodowa. Co do planow meza, coz, nie sposob przewidziec i nie sa one
        warunkowane moim pracowaniem lub nie.
        • madeleine.b Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 08:32
          undomestic_goddess napisała:

          Pracuje to sie dla kasy, fajnie, jak robota jest
          > przy tym ciekawa i rozwijajaca, ale nie ludzmy sie 80% mam
          > pracujacych robi to dla kasy i nie rozwija sie szczegolnie.
          >

          Niestety, ale zgadzam się. Gdybym nie musiała (kasa) nie wróciłabym do pracy
          zanim dziecko nie skończy 4/5 lat. Choć może i wtedy nie, bo chciałabym mieć
          drugie.
          Pracuję w podstawówce, uczę angielskiego. Nie widzę w tym nic rozwijającego.
          Rozwijające są dopiero kursy i szkolenia, na które się zapisuję od czasu do
          czasu i pewnie podyplomówka, na którą mam zamiar się wybrać.
          Rozwijające może być zamiłowanie do czytania, na które ma się więcej czasu nie
          chodząc do pracy. Nie mówiąc już, że przebywając z własnym dzieckiem uczymy nie
          tylko je czegoś, ale również siebie.
          Każda sytuacja ma plusy i minusy.
        • zawszemagda Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 09:13
          Moja Mama nie pracowała po urodzeniu dzieci. Jest najbardziej inteligentną i
          oczytaną osobą jaką znam. We wszystkim jej się mogę poradzić, w przeciwieństwie
          do "mądrych" koleżanek z pracy na przykład. Żenujące jest gadanie, że matki nie
          pracujące są głupie, nie mają o czym rozmawiać z nikim, że mąż je zostawi dla
          innej. Przecież to takie farmazony, że aż się ich komentować nie da! Każda matka
          zapewne ma tak rozwijającą pracę, że czuje się jak astronom co najmniej. ŻENADA
          co wy gadacie, dziewczyny. I - zanim na mnie naskoczycie, że jestem
          sfrustrowaną i zazdrosną "nie pracującą", zaznaczę, że cały czas pracuję, ale
          tylko dlatego, że muszę, bo inaczej wolałabym oddać cały swój czas swojemu
          małemu dziecku. Wiem, czym to procentuje na przyszłość.
        • kali_pso Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 09:57

          Jak bys sie dokładnie wczytała w to, co napisałam, raczyła zauważyć
          emotikon na końcu i odniosła to do tematyki wątków na ematce ostatnio
          ( "dziecko kury domowej" np) to może niepotrzebnie bys się tak nie
          nakręcała.
          • gryzelda71 Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 10:02
            > Jak bys sie dokładnie wczytała w to, co napisałam, raczyła zauważyć
            > emotikon na końcu

            U ciebie zawsze jest emotikon.
        • laminja Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 11:28
          tak, szalenie rozwijająca i stymulująca intelektualnie jest praca kasjerki w
          hipermarkecie, sekretarki itp.
        • szyszunia11 Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 11:36
          undomestic_goddess napisała:

          Czy kazda praca zawodowa
          > jest az tak rozwijajaca i pasjonujaca, ze stanowi glowny punkt zycia
          > matki pracujacej?



          hehe, rozbawiłas mnie. Oczywiscie, ż etak! I główny punkt rozmów z dziećmi: "kurczę, tej faktury pro forma to jednak chyba ich księgowość nie przyjmie..."
      • asia_i_p Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 10:31
        > jasne. Miałabyś za to problemy typu: O czym będzie rozmawiać ze mna
        > dziecko za kilka lat, jak zorientuje się, że jego matka nic nie
        > robi, bo siedzi w domu lub też - kiedy mój mąż wymieni mnie na inny
        > model?winkP
        Bez przesady. Jeżeli głównym tematem rozmowy kobiety z dzieckiem i mężem są jej
        sprawy zawodowe, to ja bym się nie cieszyła.
        Są kobiety pracujące w domu, z którymi jest o czym pogadać i pracujące zawodowo,
        z którymi nie ma. Praca nie oznacza automatycznie rozwoju intelektualnego czy
        duchowego.
      • laminja Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 11:26
        dlaczego pokutuje stereotyp, że osoba, która nie pracuje nie rozwija
        się intelektualnie? Siedzi w domu i się cofa... Wśród moich koleżanek znacznie
        lepiej intelektualnie rozwijają się te dziewczyny, które nie pracują na etacie.
        Mają czas żeby czytać, mają czas żeby chodzić na różnego rodzaju zajęcia.
        Większość pracujących koleżanek po powrocie z pracy zajmuje się dziećmi, potem
        mają jeszcze sporo rzeczy do zrobienia w domu... Wszystko zależy od osoby. Ja
        pracując na pełny etat nigdy nie miałam czasu na to, żeby tyle czytać.
      • sapalka1 Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 12:30
        Nie rozumiem...
        Czyli jeśli kobieta zostaje w domu to automatycznie przestaje myśleć? Nie czyta,
        nie rozwija się, nie ma czasu na pasje, na kontakty z ciekawymi ludźmi, wyjścia
        do teatru, kina, na ciekawe wystawy?
        A kobieta po 8 (conajmniej, przecież są jeszcze nadgodziny i dojazdy do
        pracy/domu) godzinach wraca do domu to ma czas i siłę na te wszystkie zajęcia?
        Owszem czasem praca rozwija, ale nie zawsze. Bardzo często jest tak, że po
        powrocie z pracy pada się na pysk i ledwie obrabia się podstawy domowe (sprawy
        dziecka i jego potrzeby, jakieś jedzenie, sprzątanie drobne, z mężem też fajnie
        by było pobyć - że już o innych przyziemnych zadaniach typu prasowanie -nie
        wspomnę). A praca nie zawsze jest też na tyle ciekawa, żeby mieć o czym
        opowiadać po powrocie z niej.

        Co do męża... No cóż, nie uważam, żeby praca była jakimś sposobem na
        "utrzymanie" wierności małżonka. Może zarówno pomagać w relacjach małżeńskich,
        jak i przeszkadzać, gdy człowiek jest tak wymęczony pracą i chęcią pobycia jak
        najwięcej z dzieckiem (+zajęcia domowe), że na seks juz nie ma siły.

        Wszystko zalezy od człowieka a nie od tego czy pracuje zawodowo, czy zajmuje się
        dziećmi i domem (i wtedy też pracuje, i też naprawdę moze dbać o siebie).
        Denerwuje mnie ten podział na matki pracujące i niepracujące. I jedne i drugie
        mogą nie wywiązywać się ze swych obowiązków rodzicielskich, małżeńskich. I
        pracujące i niepracujące - mogą być nudne, głupie, niezadbane i zdradzane.
        A także i pracujące i niepracujące mogą być: zadbane, kochane, kochające,
        troskliwe, inteligentne, wyrobione towarzysko, oczytane, błyskotliwe.
        Wszystko zależy od człowieka. Koniec wink
        • anyx27 Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 12:45
          Autorko watku, jeśli tak bardzo ci ztym źle, to może warto pomyśleć o własnej
          działalności i samej regulowa ć sobie czas i godziny pracy? nie wiem, jakie masz
          wykształcenie i czym możesz się zajmować, ale jest to na pewno świetne
          rozwiązanie, szczególnie, gdy obecna sytuacja nie wpływa dobrze na twoje
          samopoczucie psychiczne.
    • kropkacom Re: spowiedz matki pracujacej.... 07.11.09, 22:18
      No cóż, gdyby to skarżyła się niepracująca mama to wszyscy stwierdziliby że ma
      ruszyć tyłek do pracy smile A tak chyba musisz sobie sama odpowiedzieć czego tak
      naprawdę chcesz i potrzebujesz.
      • maminka.best Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 06:07
        doskonale Cię rozumiem, też tak miałam ze starszym synem, ale nam mamom trudno
        jest znaleźć idealne rozwiązanie-opiekunka np.-zastanawiałabyś się cały dzień,
        co się dzieje w domu, martwiłabyś się, że mała nie ma kontaktu z innymi dziećmi...
        a może jest ktoś, kto mógłby dziecko odbierać z przedszkola chociaż godzinkę
        wcześniej i zabrać np. na spacer albo do domu??
        • izak31 Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 07:57
          A tatusiowie to gdzie? w kosmosie? tez moga wczesniej wyjsc z pracy
          i dziecko z przedszkola odebrac.
          • beniusia79 nie, tatus nie moze wyjsc wczesniej z pracy. 08.11.09, 08:18
            nie ma takiej mozliwosc. poza tym maz ma dwie prace. na ogol po
            pierwszej jedzie do drugiej. czesto odbiera ja raz w tygodniu kolo
            15....
        • beniusia79 nie, nie mamy nikog kto moglby ja odebrac 08.11.09, 08:17
          a sasiadow, znajomych nie chce prosic. to juz wole zeby w
          przedszkolu siedziala. wiem, ze to sie zmieni. jak bedzie starsza i
          bedzie miala kolezanki to pewnie bedzie czasami wczesniej odbierana
          przez jakas mame kolezanki. widze, ze wiele mam starszych dzieci
          tak robi.
    • jasmin80 Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 07:59
      A ja pracuję i często myślę jakby to było gdybym nie pracowała. I
      jedno jest pewne napewno do głowy bym dostała.
      • beniusia79 tez do glowy bym dostala :) 08.11.09, 08:19
        pamietam dokladnie jak zle czulam sie, bedac w domu. dlatego tez
        wrocilam do pracy nieco wczesniej. mysle, ze powinnam wyluzowac.
        corce podoba sie w przedszkolu i to najazniejsze smile
        • kali_pso Re: tez do glowy bym dostala :) 08.11.09, 09:55
          mysle, ze powinnam wyluzowac.


          hehehehe...najbardziej podoba mi sie tutaj wtedy, gdy pytający sam
          udziela sobie dobrej rady, wtedy ma sie pewność, że nie jest sie
          odpowiedzialnym za jego decyzjęsmile tak trzymaj.
    • 18_lipcowa1 Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 11:02
      mezczyzni nie miewaja takich dylematow
      • laminja Re: spowiedz matki pracujacej.... 08.11.09, 11:35
        miewają... Mój mąż ciężko znosi wyjazdy służbowe i takie okresy, kiedy z naszym
        młodszym dzieckiem widzi się tylko przez 15-20 minut przed wyjściem do pracy.
        Drażni go, że nie może jeździć z synem na jego zajęcia sportowe, itd.
Pełna wersja