Wypalam sie

08.11.09, 19:53
Witam Dziewczyny,
Powoli mam wszystkiego dosc.Znamy sie z mezem od 7 lat.3 lata temu wzielismy slub.W jakich to superlatywach maz opisywał jak to pomagał w domku mamie,co potrafi ugotowac itp.Po slubie było ok,pomagał mi pracowalismy na etat.Planowalismy dziecko,udało sie i tu sie zaczeło.Ja nie mogłam wrocic do pracy po urodzeniu dziecka,on swoja stracił.Załozył własna firme haruje w niej dzien i noc.A ja sama w domu.Nie mam przyjaciół znajomych tylko chata.Mama mieszka kilkadziesiat km od nas jest starsza kobieta,teraz troszke przyjezdza mi pomaga raz na miesiac na 2 dni.Tesciowie wogole.Mam cudowne dziecko tylko bardzo wymagajace nie spi odkad skonczył rok.Bardzo jest ruchliwe,przy tym ma bunt dwulatka.A ja z nim sama w domu od 6 do 18.Od 2 lat nie była u fryzjera,nie mam jak zadbac o siebie bo jak.Z kim mam, dziecko zostawic.Nie mam zadnej odskoczni.Teraz zalozyłam wlasna firme ale tylko na papierku bo nie mam jak ja rozwinac.Probuje cos robic,chodze na kurs a jak wracam po 18 od rana, to w domu sajgon.Okazuje sie ze maz nawet nie wyjał sobie jedzenia z lodowki by podgrzac.Nie mowiac ze dziecku tez nie dał tylko same kanapki.Wiec pakuje rece w obiado-kolacje,a tu jeszcze sprzatanie,szykowanie dziecka do snu.I tak co weekand.W tygodniu nie lepiej sama ze wszystkim.Nawet sama pokoj wymalowalam.Czasami prosi mnie bym pomagala mu w pracy ide do biura robie papierkowa robote,wracam o 16 i nie czeka na mnie obiadek tylko robienie obiadku.Chociaz by obral ziemniaki.Ale coz.Chciałam sie tylko wyzalic.Bo jestem tak zmeczona dzisiejszym dniem.
    • joana.com Re: Wypalam sie 27.11.09, 00:41
      Pociesz się, że nie jesteś w tym odosobniona. Jestem w takiej samej
      sytuacji, wręcz identycznej, z tą różnicą, że mam dwójkę dzieci. A
      reszta to samocrying Moje odczucia też. Pozdrawiam
    • angazetka Re: Wypalam sie 27.11.09, 10:29
      Potwornie smutne? Jak rozumiem, rozmawiałaś z mężem, że tak się nie
      da żyć na dłuższą metę? Że to jest chory układ, w którym czujesz się
      źle?
      • izak31 Re: Wypalam sie 27.11.09, 16:39
        jak wracasz po całym dniu na kursie i maz nawet sobie jedzenie nie podrzał to mu
        nie podawaj. zrob tylko dla siebie i dziecka. Poza tym polecam złobek i pojscie
        do pracy.
        • izak31 Re: Wypalam sie 27.11.09, 16:40
          i przestac prac i gotowac dorosłemu człowiekowi. np. ja nawet nie wiem ile moj
          maz ma koszul i gaci
    • alicja_ala Re: Wypalam sie 27.11.09, 16:59
      nie rusza mnie twoja historia...nie bylas 2 lata u fryzjera? Gdybys
      tak naprawde chciala isc to bys poszla...i w niedziele mozna sie
      umowic w jakims CH, masz jedno dziecko -z jednym dzieckiem mozna
      wszystko zorganizowac sobie, bez przesady to 2latek.W domu masz taki
      burdel?? wystarczy codziennie ze 20 min. i dom wyglada, raz na 2
      tyg.porzadne sprztanie.Gotowanie?zostaw kartke w sobote, zeby obral
      te cholerne ziemniaki, raz nie obierze-opierdziel, drugi nie obierze-
      obierdziel, az w koncu obierzesmilea co on dziecka nie moze polozyc
      spac?? kurcze sama sobie storzylas to co masz...ciezko pewnie na to
      pracowalas,zeby maz teraz nie umial palcem kiwnac...
      • nutka07 Re: Wypalam sie 27.11.09, 17:08
        20min. powiadasz. Jaki metraz masz do posprzatania?

        Ja nie moge normalnie zmywarki zapakowac, bo kilka razy musze przerywac. Tak
        jest z kazda czynnoscia, ktora wykonuje.
        • alicja_ala Re: Wypalam sie 27.11.09, 17:15
          a ze 180 m powierzchni uzytkowej,codziennie jestes we wszystkim
          pomieszczeniach?? ja codziennie do ogarniecia mam gdzies tak z 80 m,
          dziecko 2,9 mies.Umie sie sam bawic, zapakowac i rozpakowac zmywarke
          to mi pomaga juz od dluzszego czasusmilewlozyc i wyjac z pralki-wyczyn
          faktycznie.Ja to jeszcze prasuje na biezaco-z nudow, zeby miec
          jakies zajecie i sie ruszac...Ja mam az za duzo wolnego czasu, to
          moze dobra organizacja sie nazywa? Czasami tez mi sie nie chce,
          wiadomo...teraz maly tez sie fajnie sam bawi klockami, ja
          pomalowalam paznokcie i sobie schna na klawiaturzesmile
        • tullinka Re: Wypalam sie 27.11.09, 17:19
          Też kiedyś tak myślałam. Obwiniałam nawet męża, że jest tak jakmówił że będzie. Mieszkamy w mieście, w którym ja chciałam, mąż nie ma tu pracy więc cały roboczo tydzień go nie ma - dzień i noc. Ale jak ścisnęłam poślady to znalazłam nianię- sposób żeby na nią zarobić - ok 200zł miesięcznie. Dom dalej na mojej głowie, ale w sumie mam co chciałam to o co mi chodzi. I tyle, dupa w troki i do roboty. Wyśpimy się w trumnach/ urnach itp :p
        • kamcia_79 Re: Wypalam sie 27.11.09, 18:24
          sory ale jak czytam o zapakowywaniu zmywarki to mnie cos bierze. czy wy naczynia
          z calego dnia gdzies odkładacie a potem jest wielka akcja z zapakowaniem zmywarki?
          • nutka07 Re: Wypalam sie 27.11.09, 18:46
            Oby to nie byla grypa wink

            Po obiedzie uzbiera sie troche sztuk. Talerze, sztucce, kubki, garnki badz
            patelnia, albo jedno i drugie. Trzeba wlozyc to do zmywarki (nie na pisze
            zapakowac, bo Cie jeszcze rozlozy wink ).

            A Ty zawsze masz pusta zmywarke?
            • kamcia_79 Re: Wypalam sie 28.11.09, 12:36
              No kurczę, też mam zmywarkę, bywa pusta i pełna.
              Włożenie do niej naczyń po obiedzie to kwestia 2 minut. Rozumiem, że to był
              przykład tylko, ale zareagowałam bo już kolejny raz spotykam się z takim
              stwierdzeniem jakie to pracochłonne i mam przed oczami blaty w kuchni zawalone
              garami, zmywarka pełna bo nie było komu wyjąc czystych i wtedy rzeczywiscie to
              się robi wielkie przedsięwzięcie. To chyba wymaga trochę organizacji. Tak samo
              jak widzę stosy prania czekające na prasowanie. I wtedy faktycznie roboty na
              kilka godzin. Ja większości rzeczy nie prasuję wcale, a jesli już cos wymaga
              typu bluzka koszulowa to robię to przed założeniem.
              Po prostu wydaje mi się, że wiele kobiet i mam utrudnia sobie życie.
              • nutka07 Re: Wypalam sie 28.11.09, 14:49
                Chyba napisalam niezrozumiale.
                Nie moge czasami normalnie zapakowac zmywarki, bo moje brzdace caly czas mi
                przeszkadzaja. Ladowanie, picie dla syna, ladowanie, mala chce cos z lodowki,
                ladowanie, maly otworzyl szafke i robi porzadki musze go 'pogonic', ladowanie,
                ryk i interwencja w pokoju, ladowanie itd. I zapakuj w 2 min. wink Trafia mnie,
                kiedy kazda czynnosc mam przerywana i jej czas sie wydluza.

                Co do organizacji to sie zgadzam.
          • joana.com Re: Wypalam sie 27.11.09, 22:37
            Szkoda że soilew się nie odzywa. Jak pisałam ja mam podobną
            sytuację, z tym że mój mąż pomaga jak jest w domu, ale biorąc pod
            uwagę,że pracuje od rana do wieczora, to marne pocieszenie.

            Mieszkamy na wsi, gdzie znam jedynie sąsiadów, ewentualnie jakichś
            rodziców ze szkoly starszego dziecka; drugie dziecko ma prawie dwa
            latka. Jak mam jakieś "uzasadnione" wyjście, w stylu urząd, lekarz
            to mama przyjeżdża do dzieci. W innym wypadku mogę sobie pomarzyć,
            na przykład żeby się umówić na kawę na mieście z koleżanką. sad

            Nie wiem jak taka "samotna mama" miałaby iść do pracy, przecież
            dzieci często chorują. Trzeba mieć jakieś zaufane osoby, które w
            razie czego pomogą, z tego przeczytalam to soilew jest tam całkiem
            sama.
            A wy tu o zmywarkach i sprzątaniu. Zresztą jak się siedzi w takim
            kieracie, SAMA, to nawet sprzątanie może czlowieka przerosnąć po
            prostu.
            • alicja_ala Re: Wypalam sie 28.11.09, 09:20
              W innym wypadku mogę sobie pomarzyć,
              na przykład żeby się umówić na kawę na mieście z koleżanką.

              to poszukaj sobie kolezanki , ktora do Ciebie przyjedzie na ta kawe,
              dziecko bedzie na oku, a wy poplotkujecie.Poza tym jezeli mama
              przyjezdza w uzasadnionych sytuacjach, to nie wierze,ze nie
              poswiecilaby 1 wieczoru piatkowego zebys mogla wyskoczyc...poza tym
              chyba maz tez moze sie poswiecic?najlepiej to usiasc i narzekac...no
              niestety tak to juz jest z dziecmi,ze trzeba im opieke organizowac,
              ale jak dlugo? jeszcze sie zdazy nawychodzic, tylko podejrzewam,ze
              to taki typ, jak moja znajoma-narzeka na wszystko i wszystkich.Maz
              chetny zeby zostac z dzieckiem, do tego chetna na maksa babcia, a
              ona tylko deklaruje chec wyjscia, jak co do czego to tylka z domu
              nie ruszy.
              Zle rady dostala autorka, tak? to co trzeba bylo napisac, zmien
              meza, ktory bedzie Ci pomagal, znajdz takiego, ktorego bedzie stac
              na opiekunke dla dziecka, a ty bedziesz fruwala do oporu...no sorry.
              poza tym jaki to kierat 2 letnie dziecko? a jak jest sama to niech
              sobie znajdzie znajomych...
              • joana.com do alicji 28.11.09, 09:59
                No więc wyobraż sobie że moja mama nie zostanie mi przy dzieciach
                żebym poszła gdzieś się rozerwać! Dla niej to nie do przyjęcia że
                można tak myśleć tylko o sobie i nie wziąć dzieci. Poza tym ona
                już "nie ma cierpliwości do dzieci" i takie różne fochy, więc ja się
                z nią kłócić nie będę. Mąż owszem zostanie chętnie, ale jak jest w
                domu czyli niedziela i bynajmniej nie mam do niego o nic pretensji,
                ktoś musi utrzymywać rodzinę.

                Widzę że na wszystko masz rozwiązanie, podziwiam. Nie chodzi o picie
                kawy w domu z koleżanką tylko o jakąś odskocznię.


                • alicja_ala Re: do alicji 28.11.09, 11:19
                  Nie chodzi o picie
                  > kawy w domu z koleżanką tylko o jakąś odskocznię.


                  ale jak nie ma mozliwosci odskoczni poza domem, to mozna chociaz w
                  ten sposob sobie milo spedzic czas, prawda?
                  jak sie na ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma:p
    • portala1 Re: Wypalam sie 27.11.09, 19:09
      Masz prawo narzekac. Praca w domu przuy dziecku - to praca za darmo
      i nie dla wszystkich to praca, mimo, ze wykonujesz kilka etatow.

      Mysle, ze brak ci organizacji. Usiadz gdy dziecko ci nie
      przeszkadza, wyjmij kartke i zapisz na niej o co ci chodzi i co bys
      chciala zmienic. Podziel kartke na trzy czesci, na jednej napisz co
      chcesz zmienic , na drugiej co ci w tym przeszkadza i na trzeciej
      jak ta przeszkode usunac. Napisz wszystko co ci przychodzi do glowy,
      kilka rozwiazan, potem zastanow sie nad konkretnym rozwiazaniem.
      Powiedz mezowi o tych zmianach, i od razu podaj mu gotowe
      rozwiazanie, np: martwie sie, ze w sobote gdy wychodze z domu
      dziecko nie zje obiadu, i musisz mi pomoc w tej kwestii , czyli
      wyjmij obiad z lodowki i podgrzej i nakarm dziecko (lub obierz
      kartofle i ugotuj i nakarm dziecko, lub ugoruj kasze - nie trzeba
      obierac).


      Musisz wiedziec co ci sie nie podoba, ale musisz tez znalezc
      rozwiazanie, czyli plan w jaki sposob naprawisz swoje zycie. Poskarz
      sie mezowi , ze nie mozesz juz tak zyc. Od razu powiedz mu jaki
      wymyslilas plan by zmienic to. Zakomunikuj mu co on ma robic,
      powiedz mu, ze musi to i to zrobic by ci pomoc. Acha, z tym
      fryzjerem, to wiesz sama, ze jak bys chciala, to zmusila bys meza by
      raz w roku wyszedl wczesniej z pracy i zajal sie dzieckiem. Mysle,
      ze za malo wymagasz od meza. Moj maz tez pracuje od 6 do 17, ale jak
      wraca to sam z siebie chce kapac dziecko, bawi sie z nim, podgrzewa
      obiad, karmi dziecko jedzac swoj obiad. Jesli twoj maz wraca o 18,
      to0 przeciez moglby obrac kartofle przed samym pojsciem spac, byc ty
      miala lzej. Musisz mu zakomunikowac zmiany. Niech pierwsza zmiana
      bedzie obowiazek dla niego: wieczorem niech zawsze obierze kartofle.


      Moze mu nie mowisz tego jak jestes zmeczona i on mysli, ze to sama
      przyjemnosc byc w domu kuchta, niania, sprzataczka... Zmien to, gdy
      wroci z pracy mow mu co zrobilas dzisiaj, i ile to cie sily
      kosztowalo i jak to jestes zmeczona.
      • mamaewam Re: Wypalam sie 27.11.09, 19:46
        Kurcze, skąd ja to znam...
        Moja bratowa wiecznie narzeka na brak czasu, bałagan w domy, nie ugotowane...
        Mój barat a jej mąż niejednokrotnie wracając z pracy zamawia sobie pizze na obiad bo ta nigdy nie ma czasu...
        A dziecka swojego teraz już roczniak nie ma wogóle absorbującego a wiem to bo często zanim skończył rok zajmowałam się i nim i moją córką... z tą różnicą, że ja potrafiłam i zająć się małym i zrobić lekcje z moją córką między czasie sprzątać i gotować...
        Mnie cholera bierze jak słyszę jak to młoda mamusia nie ma na nic czasu... Trochę organizacji!!!
        • ledzeppelin3 Re: Wypalam sie 28.11.09, 11:46

          • mamaewam Re: Wypalam sie 28.11.09, 14:14
            ledzeppelin3 napisała:

            >
            A i owszem trafia mnie szlak jak można być taką życiową ofermą co to obiadu nie ma czasu ugotować bo ma małe dziecko?!
    • deyani Re: Wypalam sie 27.11.09, 21:27
      Miśki, no rece opadają crying Widzę, że nawet nikomu się nie chciało wam zwrócic
      uwagi, że czytać nie umiecie i na mnie padło wink
      Dziewczyna nie pisze, że nie ma na nic czasu z powodu swojej własnej fatalnej
      organizacji, tylko dlatego, że ma męża garba niedojde, który sam sobie żarcia
      nie podgrzeje i nawet o dziecko nie zadba.
      Wy pewnie nie wiecie, jak taki wałuj (słowo mojej babci - nie wiem, co znaczy smile
      ale uzywane w kontekście leni) może utrudnić zycie.
      Ja Ci współczuję, soilew, tez mam takiego typka syfolubnego, ale mnie juz to nie
      dobija, przywykłam sad i olewam.
      Poradzić mogę Ci tyle, że skuteczne jest krótkie i jasne wydawanie konkretnych
      komunikatów. Powiedz: "obierz ziemniaki na obiad. 12 sztuk i włoż do miski z
      zimną wodą." Jeszcze ku pamięci zapisz na kartce i powinien zatrybic.
      Trzymaj się.
    • uullaa Re: Wypalam sie 27.11.09, 22:54
      I znowu fajne rady. Zób, zrób siak. Ale nie na wszystkich parszywców
      to działa. Mój małżónek proszony o wykonanie danej cczynności (sam
      ma totalny brak inicjatywy) 48 godzin nie robi nic, mimo
      przypomnień. Po czym dostaje furii, że "jak to? Szanownemu
      rozkazuję? I czy aby nie moge czynności wykonać SAMA? " Wtedy ja
      dostaję szału...
      • uczula Re: Wypalam sie 28.11.09, 09:53
        ech...
        moj czasem wraca do pionu niestety na krotko.
        potem wraca wszystko do "normy"
        wydawanie komend go zlosci bo : ty nie bedziesz mna rzadzila!
        hmm...
        a na moja prosbe o pomoc slysze haslo : " bo ty do wszystkiego
        potrzebujesz pomocy"
        tak jakby zapomnial ze nie jestem tu po to zeby po NIM Sprzatac, ze
        mamy WSPOLNY dom a nie tylko MOJ.
        wstretny egocentryczny len.
        wrrr...ciagle utarczki mamy na tym tle czasem gorzej czasem lepiej.
        czasem udaje mi sie go przekonac a czasem... nie...i tak to trwa. ale
        powiem szczerze - jestem zniechecona.

    • deela Re: Wypalam sie 28.11.09, 12:20
      histeryzujesz
      mojego chlopa nie ma od 7 do 20 stej czasami nie ma go w nocy ja sama o boziu o
      boziu z DWOJKA dzieci, 3 latkiem z motorkiem w tyku i 5m-czniakiem, moja mame
      widze raz na pol roku
      a co do kanapek dla dziecka jak razkiedys poje kanapek trupem nie padnie, jak
      bedziesz chlopu wisiec nad lbem i tlumaczyc mu jak to beznadziejnie opiekuje sie
      dzieckiem to w ogole nie bedzie go mozna zmusic do zostania z nim
      jak przychodzisz do domu i nie ma obiadu to zamow pizze i czesc
      ludzie to sobie sami stwarzaja problemy
Pełna wersja