No i stało sie najgorsze...

10.11.09, 18:56
Płaczę. Od 2godzin płaczę. Dzis ok 13 zadzwoniono do mnie ze szpitala
ze moja Córka jest na oddziale toksykologii i zebym przyjechala z jej
ksiązeczka zdrowia i ubezpieczeniem itp.
Pojechalam...Nic wtedy nie myslalam, poprostu jak najszybciej chcialm
sie przy niej znaleźć.
W szpitalu okazalo sie ze Córka przedawkowala amfetaminę... Bylam w
szoku. Teraz robia jej badania pod katem ciązy (czy rzeczywiscie
jest). Corka jest półprzytomna i narazie nie chce ze mną
rozmawiać.... Czuje ze to wszystko moja wina...

Nie wiem czy mnie jeszcze wogole pamietacie, jakis czas temu
zalozylam watek o tym ze Corka jest w ciazy i o tym chlopaku i o tym
ze z nim odeszla....
    • marzeka1 Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 19:00
      "Czuje ze to wszystko moja wina..."- to nie jest twoja wina, pamiętam twój
      wątek, który bardzo się rozrósł.
      Współczuję sytaucji, ale twoją winą nie jest ani to, że jest (jeśli jest) w
      ciąży, ani to, że brała prochy (o ile pamiętam, związała się z bardzo
      nieciekawym facetem).
    • velluto Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 19:22
      Twoja córka jest poważnie zaburzona, ale to nie jest twoja wina. Nie
      da się pomóc komuś wbrew jego woli.

      Nie wiadomo czy to co zrobiła, to wołanie o pomoc, czy to symptom
      kryzysu emocjonalnego, głupoty, czy po prostu rodzaj szantażu, albo
      gierka którą wymyśliła, żeby postawić na swoim.

      Biorąc pod uwagę jej wcześniejsze zachowania to mogło być całkowicie
      racjonalne działanie z nastawieniem na określony skutek. Zgnębioną
      matkę z wyrzutami sumienia łatwo sobie podporządkować, ze strachu
      przed powtórką położy uszy po sobie i nie będzie się stawiać.

      MUSISZ skontaktować się z psychologiem, dla niej i dla siebie.
      • e.mama.s Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 19:38
        To nie twoja wina, zgadzam się z velluto, trzymaj się.
        • letizia2 Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 19:48
          Brała amfetaminę wiedza, że jest w ciaży? Ten chłopak był razem z nią? Myślę, że
          córka potrzebuje psychologa.
          To co sie wydarzyło to NIE JEST TWOJA WINA!
    • jmama Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 19:48
      to nie Twoja wina, córka uważała się za strasznie dorosłą i teraz będzie
      ponosiła tego konsekwencje. A ten facet to jej przypadkiem nie rzucił jak się
      już przekonał, że nie osiągnie swoich celów?
      • letizia2 Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 19:56
        Nie mogę, muszę jeszcze raz. Jaka twoja wina??????????????????????
        Córeczka sprowadziła do domu chłopaka, nie pytając czy może!!!!
        Wiedząc, że jest w ciąży brała amfetaminę- bardzo odpowiedzialne!!!!!
        Ja też miałam burzliwy okres dojrzewania, ale córeczka nie źle gra na twoich
        uczuciach.
        Sorry, ale myślę że gó...ara miała po prostu za dobrze.
      • basiakasiajoasia Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 19:57
        Nic nie wiem. Ona narazie nic nie mowi. w szpitalu powiedzieli ze na
        ostry dyżur przywiózł ja chłopak, powiedzial ze zaslabla. Mial poczekac
        do skonczenia badan ale sie ulotnil, ww krwi wykryto amfetaminę.
        Odemnie lekarz dowiedzial sie ze istnieje podejrzenie ciązy, czekam na
        wynik. Dao tej pory ta ciąza byla taka "na gebe nie widzialam zadnych
        badan ani testu....
        • deodyma Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 20:43
          pewnie corka nie jest nawet w ciazy...
          tym bardziej nie powinnas czuc sie winna a corka wiedziala, co robi.
        • basiakasiajoasia Re: No i stało sie najgorsze... 17.11.09, 20:07
          Hej Dziewczyny, przepraszam ze sie nie odzywalam, ale musiałam
          pozałatwiac mnóstwo spraw.
          Córka wypisala sie ze szpitala na własne żądanie, wyszła w niedzielę
          nie wiem gdzie, nie wiem z kim, Miałysmy miec sesję terapeutyczna z
          panią Psycholog, OD KTÓREJ Z RESZTĄ DOSTAŁAM NIEZŁY ZJAZD ZA TO ŻE
          NIE POZWOLILAM cÓRCE MIESZKAC ZE SWOIM "PRZYSZŁYM Mężem" u siebie
          wdomu i że przez takie matki podnosi sie średnia samobójstw wsród
          nastolatków.
          Do tego jeszcze zauważyłam ze zostałam okradziona (bizuteria i
          kamienie szlachetne)
          Nie wiem co mam robić, wczoraj wypilam cale wino ale nie bylo mi
          lepiej ani trochecrying(
          • jmama Re: No i stało sie najgorsze... 17.11.09, 20:30
            Bardzo mi przykro. Skoro pani psycholog miała do Ciebie pretensje o to, że nie
            dałaś sobie wejść na głowę to znaczy że to jakaś głupia baba była. Zrobiłaś
            bardzo dobrze i nie widzę nic o co można by mieć do Ciebie pretensje. A jeśli
            chodzi o kradzież to podejrzewasz córkę czy też to odrębna sprawa? bo jeśli
            myślisz, że to córka to jak najszybciej zmień zamki. Niestety jeżeli jest
            uzależniona to taka sytuacja może się powtórzyć.
            Niestety wino nie jest lekarstwem i może przynieść ulgę tylko na chwilę.
            Trzymam kciuki za to, że córka jednak się opamięta.
          • e.mama.s Re: No i stało sie najgorsze... 17.11.09, 20:31
            Psycholog pewnie była zła, że szykuje jej się robota, bo pewnie całe
            dnie siedzi i pije kawusie i stąd ten głupi tekst. Ja bym szukała
            córki.
          • jowita771 Re: No i stało sie najgorsze... 17.11.09, 20:33
            > panią Psycholog, OD KTÓREJ Z RESZTĄ DOSTAŁAM NIEZŁY ZJAZD ZA TO ŻE
            > NIE POZWOLILAM cÓRCE MIESZKAC ZE SWOIM "PRZYSZŁYM Mężem" u siebie
            > wdomu i że przez takie matki podnosi sie średnia samobójstw wsród
            > nastolatków.

            To tylko dowodzi, że wśród psychologów może się idiota zdarzyć, szkoda, że
            musiałaś się o tym przekonać osobiście.
            • nangaparbat3 Re: No i stało sie najgorsze... 17.11.09, 20:40
              A jednak pani psycholog, w przeciwieństwie do nas, slyszala wersje obu stron.
            • letizia2 Re: No i stało sie najgorsze... 17.11.09, 20:42
              Pani psycholog rzeczywiscie jeb...ta .!!!! Jakby tak dłuzej pomieszkali, to z
              pół chałupy by ci wynieśli.
              Zmień zamki.
              Spróbuj dowiedziec sie gdzie jest córka i poszukaj normalnego psychologa.
              Powodzenia
              • letizia2 Re: No i stało sie najgorsze... 17.11.09, 20:44
                Miały mieć sesje terapeutyczną i co???? Gdzie jest córka? Dziwna ta pani
                psycholog, nawet jak słyszała dwie wersje.
                Po drugie wersja córki mogła być podkoloryzowana przez córkę. Nie wiem czy można
                wierzyc dziewczynie, która ściemnia z ciaża itd itd.
                • nangaparbat3 Re: No i stało sie najgorsze... 17.11.09, 20:48
                  No wlasnie: Basiu, co z ta ciążą?
                  • basiakasiajoasia Nie była w żadnej ciąży 17.11.09, 21:04
                    Nie była żadnej w żadnej ciąży ani tez nie potwierdziła próby
                    samobójczej.
                    Gdzie mam jej szukac, jak?? Na policji mi odmówili, powiedzieli, ze
                    pełnoletnia osoba, ma prawo przebywać tam gdzie chce, ze nawet jakby ja
                    znalezli to nie moga jej siła do domu odwieść.
                    • burza4 Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 11:23
                      ja bym zgłosiła kradzież - wówczas policja znajdzie ją bez trudu.
                      Oskarżenie zawsze można wycofać. Moze policja zainteresowalaby się
                      również "narzeczonym", może diluje?

                      • triss_merigold6 Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 11:26
                        Bardziej obstawiam drobną paserkę niż dilowanie. Zgłosić kradzież i
                        tyle, może uroczą parkę znajdą.
                        W sumie dobrze, że w ciąży nie była.
                    • jowita771 Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 11:29
                      > Nie była żadnej w żadnej ciąży ani tez nie potwierdziła próby
                      > samobójczej.

                      Współczuję Ci. Twoja córka jest wstrętną szantażystką.
                      • nangaparbat3 Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 11:37
                        Ja bym sie raczej obawiala, ze jednak jest uzależniona od narkotykow.
                        Mnie jej bardzo, bardzo szkoda.
                        Co nie znaczy, ze odradzalabym zgloszenie kradziezy na policję - wprost
                        przeciwnie, doradzam. Jest szansa, ze sąd nakaze leczenie - to moze byc jedyna
                        szansa dla niej.
                        Podejrzewam też, ze jej facet jest dilerem. Moze go wsadzą. Oby.
                        • triss_merigold6 Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 11:42
                          Taa diler i bez kasy...
                          Ośrodki są przepełnione, sąd pełnoletniej niekaranej nie nakaże
                          leczenia a nawet jeśli to jak wyegzekwować?
                          • nangaparbat3 Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 11:53
                            Narkomani o ktorych wiem, jesli już chcieli sie leczyc, to miejsce znajdowali. A
                            chcieli wlasciwie tylko wtedy, kiedy jako wybor mieli wiezienie.
                            Prawdziwą kasę to raczej maja ci dilerzy, ktorzy sami nie biorą.
                            • letizia2 Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 12:25
                              Na razie to nie wiem czy matka może coś wskórać. Dziewczyna jest pod duzym
                              wpływem chłopaka i mozliwe że narkotyków- nie była to sprawa jednorazowa.
                              Moze poszukaj jakiegoś telefonu zaufania, albo ośrodka w twoim mieście gdzie są
                              narkomani i tam psycholodzy dadzą wskazówki jak postapic.

                              Z narkotykami jest tak jak z alkoholem, jeżeli osoba uzależniona osoba będzie
                              chciała sie leczyc, zmienić coś w życiu na lepsze to jest szansa powodzenia.

                              Jeżeli nie, to matka moze stawać na głowie, dzieciak może gadac z psychologami i
                              dupa blada.

                              Dobry pomysł z tą kradzieżą. Mozliwe, że jego znajdą i dowiesz sie czegoś więcej.

                              Ja myśle, ze córeczka jest teraz najmądrzejsza i matki nie posłucha.Myślę tez,
                              że nawet jakbys pozwoliła im razem mieszkać w swoim domu, to nie obyło by sie
                              kłopotów z córka.
                              • letizia2 Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 12:26
                                Chciałam napisac dobry pomysł, aby zgłosic kradziez.
                    • e.mama.s Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 12:46
                      Szukaj przez koleżanki corki, miejsca gdzie bywała. Gdzie mieszkasz?
                      • e.mama.s Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 12:52
                        Jak mieszkasz na g. Śląsku mogę ci polecić b dobrego
                        psychoterapeutę, zresztą byłego narkomana, ma duży
                        procent "wyleczeń".
                        Zmień zamki bo narkoman wyniesie wszystko aby sprzedać na narkotyki,
                        nawet dywan.
                      • czar_bajry Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 13:13
                        Nawet jeśli tynk ze ściany z rozpaczy będziesz gryźć to w samotności.
                        Córce możesz pomóc tylko w jeden sposób, jak dojrzeje do leczenia wtedy jej
                        pomóż i podaj rękę. Nie dawaj pieniędzy, zmień zamki i zaciśnij zęby.
                        Wiem że to okrutne i trudne - sama jestem matką ale tylko w ten sposób możesz
                        jej pomóc. Jak dosięgnie dna wtedy może zrozumie i poprosi o pomoc.
                        Trzymaj się i więcej po wino nie sięgaj- nie pomożetongue_out
                        • e.mama.s Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 14:13
                          Gdyby to była moja corka to nie czekałabym aż osiągnie dno, bo dno
                          bycia narkomanem to prostytuowanie się dla narkotyków, choroby
                          weneryczne... Znalazlabym ją i odseparowala od chłopaka.
                          • letizia2 Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 14:25
                            Jak ma ją odseparować od chłopaka? Zamknać w domu i siedzieć z nią????
                          • czar_bajry Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 17:01
                            Jak ma ją odseparować? Zamknąć się z nią w domu i do kaloryfera przykuć?
                            przecież ona wykorzysta każdą okazję i zwieje a matkę oskarży o uwięzienie.
                            Dziewczyna jest już pełnoletnia i bez jej zgody nic nie można zrobić.
                            • e.mama.s Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 19:35
                              No tak. W ośrodkach leczenia narkomanów mocno pilnują. Gdyby to była
                              moja córka wywiozłabym ją nawet bez jej zgody do ośrodka, nawet
                              zapłaciła z własnych pieniędzy, w ośrodku przez tydzień przeszłaby
                              wstępne odstawienie a potem leczenie.
                              • czar_bajry Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 19:52
                                Ja wiem że to co piszę jest okropne ale taka jest rzeczywistość też mam dzieci i
                                też zrobiła bym wszystko żeby je ratować ale czasami jedynym wyjściem jest "
                                odwrócenie" się od dziecka.
                                Nikt w żadnym ośrodku odwykowym nie będzie trzymał dorosłej osoby wbrew jej
                                woli, tam jest kolejka chętnych którzy chcą się leczyć i kasa też nic nie
                                pomoże. Inaczej sprawa ma się z młodzieżą, nieletnich umieszcza się na odwyku
                                po podpisaniu zgody przez rodziców.
                                Basia powinna wybrać się do doświadczonego terapeuty który specjalizuje się w
                                uzależnieniach i postępować wg. wskazówek specjalisty.
                              • e.mama.s Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 19:55
                                Wiem, że to niezgodne z prawem ale ja nie potrafiłabym inaczej nawet
                                pod groźbą więzienia. Widziałam na własne oczy jak dno osiągał i
                                wychodzila z narkomani kuzyn. Po tym dnie trzy lata leczzenia i
                                zmarł bo jego organizm byl wyniszczony przez narkotyki. Także nie
                                sugeruj się mną bo nie jestem obiektywna.
                                • burza4 Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 20:16
                                  wiesz, że to niezgodne z prawem, to jakim cudem wg ciebie zamknięcie córki
                                  miałoby być zrealizowane? przecież żaden specjalista nie będzie ryzykował
                                  konfliktu z prawem, szczególnie dla kogoś, kto nie chce się leczyć
                                • bi_scotti Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 20:19
                                  e.mama.s napisała:

                                  > Wiem, że to niezgodne z prawem ale ja nie potrafiłabym inaczej
                                  nawet
                                  > pod groźbą więzienia. Widziałam na własne oczy jak dno osiągał i
                                  > wychodzila z narkomani kuzyn. Po tym dnie trzy lata leczzenia i
                                  > zmarł bo jego organizm byl wyniszczony przez narkotyki. Także nie
                                  > sugeruj się mną bo nie jestem obiektywna.

                                  Wybacz ale to sa jakies dziecinne pomysly rodem z kiepskich
                                  kryminalow. Jak Ty to sobie wyobrazasz? Autorka watku musialaby SILA
                                  obezwladnic corke i bez Jej zgody umiescic Ja w osrodku, w ktorym
                                  pracownicy nie mieliby problemu z lamaniem prawa - naprawde wierzysz
                                  w to, ze jest jakies miejsce w Polsce, w ktorym co najmniej 10-20
                                  doroslych ludzi bedzie sklonnych narazac swoja niewinnosc wobec
                                  prawa po to zeby niezainteresowanej narkomance pomoc? A nawet jesli
                                  taki osrodek istnieje i ludzie w nim pracuja POZA PRAWEM, to czy
                                  faktycznie mozna w takim miejscu umiescic swoje dziecko z pelnym
                                  zaufaniem?
                                  Z praktycznych rzeczy, ktore autorka watku winna zrobic to przede
                                  wszystkim zalatwic sprawe zaginionej/ukradzionej bizuterii i poznac
                                  miejsce pobytu swojej corki. Jesli Mlodzi ukradli cos z domu, nalezy
                                  powiadomic policje choc cudow tez nie ma sie co spodziewac -
                                  szkodliwosc dzialania jest znikoma, policja jak Mlodych znajdzie, to
                                  odpyta ale nie nalezy sie spodziewac, ze policjanci rzuca wszystkie
                                  inne sprawy tylko po to zeby te jedna panne odnalezc. Ale odnalezc
                                  Ja nalezy wiec mama pewnie musi przeleciec wszystkie znane adresy,
                                  kolezanki, miejsca itd. Czy Mloda jest na Facebook albo innym social
                                  network? To najczesciej najszybszy sposob dotarcia do mlodych ludzi.
                                  Zamki w domu nalezy zmienic ale jesli mozna nawiazac z Nia kontakt
                                  przez Internet, to nalezy probowac. To jest dluga droga zeby
                                  odbudowac zawalone kontakty na linii rodzic - dziecko.
                                  • e.mama.s Re: Nie była w żadnej ciąży 18.11.09, 20:56
                                    Wiem ,że to durnowaty pomysł. Ale jeśli zażywa amfę, a szczególnie
                                    metaamfetaminę to ..skutki,szkoda gadać.
                              • mondovi Re: Nie była w żadnej ciąży 30.11.09, 13:27
                                jeśli uzależniony nie chce się leczyć, to żadne ośrodki, pilnowanie, groźby,
                                prośby, szantaże niczego nie dadzą. terapia na siłę nie działa.
          • sapalka1 Re: No i stało sie najgorsze... 18.11.09, 09:15
            Zmień psychologa.
          • deodyma Re: No i stało sie najgorsze... 18.11.09, 11:29
            niektorzy psycholodzy maja nasrane we lbach i niewymieszane,
            niestety.
            znajoma mojej mamy z pracy, miala problem ze swoja nastoletnia corka
            i dostala jeszcze opiernicz od pani psycholog za to, ze za malo daje
            corce kieszonkowego itd...
    • widokzwenus Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 19:58
      Nie jestem matką ale forum czytam bo lubię, rzadko coś piszę ale
      pamiętam tamten wątek. W moim otoczeniu zdarzyła się analogiczna
      sytuacja - matka też obwiniała się o takie a nie inne wybory
      żżyciowe córki. Dlatego też rozumiem, ale czuję się w obowiązku
      naciskać żebyś przestała płakać, wypłacz się przez noc a jutro rusz
      do działania.
      Przede wszystkim psycholog, nie wiem jakie są realia tego kraju i
      nie wiem czy zapewni go szpital czy nie, niestety z psychologami "z
      urzędu" doświadczenia mam złe. Poradź się prawnika, bo na tym
      zupełnie się nie znam, może któraś z dziewczyn lepiej - czy jest
      możliwośc czasowego ograniczenia praw córki względem własnej osoby.
      Wybacz brutalną szczerość ale zażywając amfetaminę w ciąży córka
      mogła albo dać wyraz uzależnieniu, albo usiłować pozbyć się dziecka
      albo po prostu próbować się zabić.
      Nie dziw się, że córka nie chce z Tobą rozmawiać. Złośc na swiat i
      poczucie wstydu jednocześnie moga ludzi pchac do takich zachowań.
      Teraz nie czas się obwiniać, teraz czas działać.

      Nie pamiętam z tamtego watku, a tu nie piszesz - gdzie jest ten
      facet w tej chwili? Dalej jest z twoją córką czy ulotnił się już z
      jej życia? Temu skur*** też trzeba dać do wiwatu.
    • karla134 Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 20:02
      Przykra historia sad, zawsze jest nadzieja że będzie lepiej.
      • sunday1974 Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 20:17
        Przykra i nie ulega to wątpliwości. Myślę, że mimo wszystko czy jest w ciąży,
        czy nie i po co brała narkotyki, powinnaś być blisko Niej. Dziś pewnie nie chce,
        ale chłopak jak jeszcze nie uciekł to jest szansa, że kiedyś ucieknie, a Ona
        kiedyś zrozumie, że Matka chciała jak najlepiej.Chyba sięgnęła już dna i oby to
        był ten moment kiedy cokolwiek do Niej zacznie docierać. Trzymaj się ciepło
    • sapalka1 Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 20:34
      Nie rozpaczaj (wiem, że łatwo mówić, ale nie możesz się teraz załamać) -
      działaj. Psycholog - w ośrodku leczenia uzależnień pomogą Ci na pewno i dadzą
      wskazówki jak postępować z córką.
      A na teraz: telefon zaufania dla osób uzależnionych - numer znajdziesz na sieci.
      Trzymaj się i nie daj się nabrać na gierki, nie kieruj się wyrzutami sumienia i
      absolutnie nie pozwól temu sk... wi wrócić do swojego domu. Bądź twarda.
      Zwłaszcza teraz, córka nie może wyczuć, że się łamiesz i masz wyrzuty sumienia.
      Aha ustal kwestię opieki nad dzieckiem po porodzie - kobieta w ciąży zażywająca
      amfę powinna mieć przynajmniej ograniczone prawa rodzicielskie
    • figrut Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 20:34
      To nie jest Twoja wina. Tak już mają nastolatki, że każdy problem (najbardziej
      sercowy) jest według nich nie do rozwiązania, więc starają się wykrzyczeć całemu
      światu poprzez "na złość mamie odmrożę sobie uszy". Na myśl przychodzi mi, że
      jest est to forma zaszantażowania Ciebie, bo chłopak być może wymusza na niej,
      aby wpłynęła na Ciebie i uznała, że to najlepszy sposób. Dziewczyny które czują
      się kochane, mają mądrych partnerów i w nich oparcie, nie dopuszczają do takich
      kroków, bo są na to zbyt szczęśliwe i wierzą, że z wszystkim we dwoje dadzą radę.
    • karla134 Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 20:46
      Rodzice w takiej sytuacji zawsze będzie się obwiniać w przekonaniu, że gdzieś popełnili błąd w wychowaniu, chociaż tak nie jest.
      My tak naprawdę nie mamy do końca wpływu na dzieci(chociaż byśmy je uświadamiali czy rozmawiali z dziećmi i poświęcali im dużo czasu) najczęściej autorytet znajdują w rówieśnikach.
      • echtom Wina rodziców kończy się tam, 11.11.09, 10:24
        gdzie zaczynają się hormony dzieci. Najlepiej wychowane dziecko może stracić głowę dla nieodpowiedniego partnera, a wtedy rodzice nie mogą zrobią NIC.
    • widosna Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 21:23
      To nie Twoja wina. Trzymaj się! Bądź przy niej blisko, nie naciskaj
      na rozmowę i zwierzenia z jej strony. Może się wstydzić ale z czasem
      się otworzy. Ale też nie pozwól by to wydarzenie stało się dla niej
      kartą przetargową w osiągnieciu celu jakim jest sprzedaż mieszkania
      czy wprowadzenie jej faceta do Twojego mieszkania (jeśli dalej
      będzie stała przy tych opcjach). Powodzenia.
    • nangaparbat3 Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 21:53
      Basiu, nie daj sie wpuscic w kanal szukania winnego. W takich sytuacjach nie ma
      jednego winnego - "winien" jest splot czynnikow i okolicznosci, a Ty tylko na
      niektore z nich mialas wpływ. Podobnie jak Twoja corka, a nawet jej chłopak.
      Mnie sie zdaje, że najważniejsze teraz, ze ona zyje.
      Druga sprawa to ciąża - wyjasni się, czy jest w ciazy, czy nie jest - gdyby nie
      byla, ja bym na razie nie wypytywala co, jak i dlaczego.
      Amfetamina - czy wczesniej obserwowalaś cos niepokojacego? Koniecznie idź do
      specjalisty od narkotykow, byc moze na podstawie wywiadu z Toba bedzie mogl
      powiedziec, czy to uzaleznienie, czy eksperyment, no i cos Ci poradzi.
      Moze ta historia bedzie końcem jej zwiazku z chlopakiem i wróci do domu - wtedy
      macie szansę na poukladanie sobie relacji na nowo, i lepszych niz wczesniej.
      Tego Wam z calego serca zyczę smile
    • nutka07 Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 21:57
      Wiesz, gdzie corka zamierza wrocic po wyjsciu ze szpitala?
    • beatulek Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 22:11
      Nie jesteś winna. Jeśli dobrze pamiętam Twój poprzedni wątek to
      pisałaś o tym, ze córka wychowuje się bez ojca. Myślę, ze tu jest
      problem - nie mając wzoru ojca (nie piszę o alimentach ale o jej
      relacjach z ojcem) trudno jest dobrać sobie odpowiedniego partnera.
      Każda dziewczynka tęski za miłoscią faceta (taty) jeśli jej nie
      otrzymuje to potem idze za pierwszym facetem który jej okazuje
      zainteresowanie. Na szczęscie nie zawsze, nie jest to regułą ale
      bywa sad . I ja osobiście w tym widziałabym ewentualnego winnego tej
      sytuacji - jej ojca. Że za mało z nią przebywał, rozmawiał.
      Pieniądze nie zastępują miłośći. POtem jak się zakochała to już
      się "samo potoczyło". Dla mnie nieodpowiedni chłopak to już jest
      skutek sytuacji a nie przyczyna problemów. A córkę wspieraj, bądz
      dla niej oparciem i odwiedz psychologa oraz radcę prawnego (co z
      ewentualną opieką nad dzieckiem po porodzie).Trzymam kciuki.
      Odwagi !!!
      • makurokurosek Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 00:20
        Wydaje mi się, że emocji nastolatek jak i podejmowanych przez nie decyzji nie da
        sie tak prosto uszeregować, a już tym bardziej nie da się tak łatwo wskazać
        winnych. Nastolatki są bardziej impulsywne, jednocześnie bardziej zacięte i w
        pewien sposób dumne niż osoby dojrzałe, dlatego wydaje mi się, że na podejmowane
        przez nie decyzje wpływa gigantyczna ilość bodźców.
        Dla autorki zazwyczaj rodzice mają znikomy wpływ na podejmowane przez nastolatka
        ( a tu już prawie dwudziestoletnią ) decyzje. Nie możesz sie obwiniać za wybryki
        córki, jest osobą pełnoletnią i musi w końcu dorosnąć i ponosić konsekwencje
        swoich czynów. Ty jako rodzic nie jesteś po to by spełniać jej wszystkie
        zachcianki, nie możesz winić się za to że nie pozwoliłaś sobie wejść na głowę.
        • nangaparbat3 Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 00:50
          Czy naprawdę nie da sie wpsierac matki nie dowalajac córce?
          Ktoś MUSI oberwac?
    • daisy Re: No i stało sie najgorsze... 10.11.09, 23:22
      Przecież ona nie musi być uzależniona. Może tylko "spróbowała".
      To nie musi być żaden szantaż wobec matki. Może wcale nie chciała, żeby matka w
      ogóle się o czymkolwiek dowiedziała. Przecież to szpital wezwał matkę, nie córka.
      To nie musi być próba zrobienia sobie krzywdy. Może chciała się "rozerwać", może
      facet ją namówił.
      Tego wszystkiego nie wiadomo.
      Mam nadzieję, że jednak nie jest w ciąży.
      B-K-Joasiu, najlepiej przy niej po prostu bądź, bez wypytywania o plany i
      ustalania wszystkiego od razu. Jak się zorientuje, że Ty przy niej jesteś, a
      chłopak gdzieś się zwinął, to może coś do niej dotrze. Pewnie możesz jej
      zaproponować psychologa itd. - jak się zgodzi to fajnie. Na pewno możesz jej
      zaproponować powrót do domu i próbę dojścia do ładu z waszymi relacjami.
      Postaraj się tylko nie wpadać w panikę, bo wtedy strasznie trudno się myśli i
      łatwo o zrobienie głupstwa.
      Nie obwiniaj się, bo to nie ma sensu. Wychowałaś córkę zapewne najlepiej jak
      umiałaś i teraz jej kolej radzić sobie z życiem. Jesteśmy ludźmi, a nie
      pająkami, które oddają się swoim dzieciom na pożarcie, żeby zapewnić im lepszy
      start w dorosłość.
      • czar_bajry Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 01:15
        Pamiętam tamten wątek.
        Jak większość rodziców czujesz się winna za błędy popełniane przez dzieci... bp
        mogłam postąpić tak czy siak... nic bardziej błędnego i tak by zrobiła to co
        zrobiła. Jedyną Twoją winą jest to że za bardzo jej pobłażałaś i dawałaś sobą
        sterować. Ale pamiętaj ona jest już pełnoletnia i sama ponosi winę.
        Popłacz sobie do rana a potem zacznij działać, najpierw psycholog - sądzę że
        oddział toksykologi takowego posiada a potem niestety odwyk.
        I nie wierzę że to akurat pierwszy raz i tylko spróbować chciała, i Ty jeśli
        chcesz jej pomóc też w to nie wierz. Jedynie twardością i konsekwencją będziesz
        w stanie pomóc jej wyjść na prostą i masz utrudnione zadanie- jest pełnoletnia i
        sama o sobie decyduje nie możesz jej do niczego zmusić. Jeśli zaczniesz się przy
        niej rozklejać, pytać co zrobiłaś nie tak i dlaczego ona zrobiła to i owo to już
        przegrałaś, córcia wejdzie Ci na głowę a Ty będziesz zarabiać na jej prochy.

        daisy napisała:

        Przecież ona nie musi być uzależniona. Może tylko "spróbowała".
        > To nie musi być żaden szantaż wobec matki. Może wcale nie chciała, żeby matka w
        > ogóle się o czymkolwiek dowiedziała. Przecież to szpital wezwał matkę, nie córk
        > a.
        > To nie musi być próba zrobienia sobie krzywdy. Może chciała się "rozerwać", moż
        > e
        > facet ją namówił.
        > Tego wszystkiego nie wiadomo.

        Tak niech mamusia poklepie ją po rączce i zapyta jak się bawiłatongue_out

        > B-K-Joasiu, najlepiej przy niej po prostu bądź, bez wypytywania o plany i
        > ustalania wszystkiego od razu. Jak się zorientuje, że Ty przy niej jesteś, a
        > chłopak gdzieś się zwinął, to może coś do niej dotrze. Pewnie możesz jej
        > zaproponować psychologa itd. - jak się zgodzi to fajnie. Na pewno możesz jej
        > zaproponować powrót do domu i próbę dojścia do ładu z waszymi relacjami.
        > Postaraj się tylko nie wpadać w panikę, bo wtedy strasznie trudno się myśli i
        > łatwo o zrobienie głupstwa.

        Żartujesz sobie?
        Takie postępowanie to prawie jak ułatwienie brania, ona nie myśli racjonalnie
        dla niej ważna jest działka a do tego jest głupia albo już nieźle uzależniona
        skoro wzięła tyle żeby na oddziale wylądować, ew. brała ciągiem i pikawa nie
        wytrzymała.

        • aintha Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 09:06
          To nie jest twoja wina! Bądź z nią, ale nie daj sobą manipulować. Trzymaj się!
          ---------------------------
          https://m3.lilypie.com/Rlnhp2.png|https://m1.lilypie.com/dGpNp2.png
          Dzieciaczkowo|Filmowo|Piosenki i wierszyki dla Dziecióf
        • daisy Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 14:56
          czar_bajry napisała:
          > Żartujesz sobie?
          > Takie postępowanie to prawie jak ułatwienie brania, ona nie myśli racjonalnie
          > dla niej ważna jest działka a do tego jest głupia albo już nieźle uzależniona
          > skoro wzięła tyle żeby na oddziale wylądować, ew. brała ciągiem i pikawa nie >
          wytrzymała.


          Dlaczego żartuję? Dlaczego od razu branie, działka, ciąg? Czy wy dziewczyny
          nigdy nie wzięłyście żadnego narkotyku ot tak sobie, z głupoty? Nie wierzę. Ja
          za młodu parę razy wzięłam i też skończyłam bardzo podobnie jak córka b-k-joasi,
          na pogotowiu. Był to mój ostatni raz z narkotykami, w żadnym ciągu nie byłam,
          żadne działki nie były mi w głowie i żaden odwyk (ani psycholog zresztą) nie był
          mi potrzebny.

          Nie twierdzę, że tak na pewno jest w przypadku tej dziewczyny. Pewnie sporo
          czegoś wzięła, jeśli wylądowała w szpitalu. A może to kwestia złej tolerancji -
          nawet po paru machach marihuany można mieć zapaść (jak moja znajoma, która też
          na pewno narkomanką nie była).
          Najważniejsze, żeby się wszystkiego na spokojnie dowiedzieć. Panikowanie i
          robienie czegoś za plecami córki (np zapisywanie jej zaocznie na jakieś odwyki)
          na pewno nie pomoże.
          Co wy tak histeryzujecie i dlaczego robicie z tej dziewczyny jakiegoś wampira?
          Pogubiła się i tyle. Faktycznie wcześniej matkę potraktowała źle i głupio, ale
          dlaczego od razu przypisywać jej wszystkie możliwe najgorsze intencje?
          Mam wielką nadzieję, że nie była to próba samobójcza - no i że nie jest w ciąży.
          B-k-joasiu, musisz być teraz od niej spokojniejsza i mądrzejsza...
          • verdana Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 15:31
            Bo dziewczyna w ciąży, ktora bierze, to nie jest po prostu mloda
            dziewczyna, ktora chce lepiej się bawić na imprezie. Nie ma juz
            chyba matek, ktore nie wiedziałyby, ze biorac cokolwiek w czasie
            ciąży narazaja dziecko, jest to więc albo przejaw krancowej głupoty,
            albo wlasnie - uzaleznienie.
            • kocianna Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 16:12
              Ale to jest 18-latka, która dziecka prawdopodobnie nie chciała. I nie chce, żeby
              zmieniało jej życia. Więc skoro tyle matek pali papierosy i pije alkohol, mając
              często wyższe wykształcenie i nie życząc swojemu dziecku źle, to dlaczego ma się
              przejmować bardzo młoda dziewczyna? Raz w miesiącu na imprezie pojawiała się
              amfa, jest ciąża - no i co z tego, dziewczyna chce się zabawić.

              Z racji byłego zawodu stosunkowo często spotykałam ciężarne nastolatki i może
              połowa z nich traktowała swoje macierzyństwo poważnie...
            • nangaparbat3 Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 16:26
              Niekoniecznie. Ona trzy tygodnie temu wyprowadzila się z chlopkiem od matki
              mowiąc, ze usunie ciążę.
              Nie wiemy, co sie wlasciwie wydarzyło.
          • czar_bajry Re: No i stało sie najgorsze... 12.11.09, 01:37
            Czy wy dziewczyny
            > nigdy nie wzięłyście żadnego narkotyku ot tak sobie, z głupoty?

            Owszem doskonale wiem jak " smakują" narkotyki i właśnie dlatego napisałam to co
            napisałam.
            Nie byłam uzależniona raczej próbowałam i nigdy nie zdarzyło mi się "
            przedawkować" i wylądować w szpitalu. Moi znajomi i owszem także moja cioteczna
            siostra ale wszyscy oni brali nałogowo i non stop.
            Za dużo się naoglądałam ćpunów i wiem jak łatwo o narkotyki. I raczej nie jestem
            histeryczką tylko twardo i realnie patrzę na życie.
            Pytasz dlaczego przypisywać córce autorki wszystko co najgorsze, to proste tak
            wynika z obu tych wątków.
    • ihanelma Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 09:28
      Nie stało się najgorsze. Córka żyje, jest pod opieką lekarzy. Być
      może brała już od jakiegoś czasu. Może chłoptaś też bierze.
      A teraz wyobraź sobie, że masz pod dachem parę narkomanów, tylko
      biorących "tak z głową", ale coraz więcej... Wynoszących rzeczy z
      domu.

      Czy facet odwiedza córkę w szpitalu, czy się zmył? I jak z tą ciążą?
      Jeśli potraktują przedawkowanie jako próbę samobójczą, córka będzie
      hospitalizowana i objęta leczeniem psychiatrycznym. To też jest
      szansa na wyprostowanie pewnych rzeczy.

      Trzymajcie się obie...
    • nangaparbat3 Basiu 11.11.09, 12:21
      napisz, co się dzieje.
      • verdana Re: Basiu 11.11.09, 12:49
        Obawiam się, ze tego wlasnie chciala corka. Wiekszość prób
        samobojczych (o ile to byla taka proba) jest swoistym szantazem.
        Jesli nie byla to proba samobojcza, to corka jest uzależniona i musi
        się leczyć.
        Uwazam, ze - choć zabrzmi to okrutnie - nie jest to żadnym powodem,
        abyś ustapila corce w jej żądaniach. Mozesz jej pomoc się leczyć i
        tyle.
    • basiakasiajoasia Po wizycie. 11.11.09, 17:58
      Cały dzień bylam w szpitalu. Test ciążowy dał wynik ujemny, jednak
      lekarz powiedział, ze jutro zbada ją Ginekolog pod kontem poronienia
      lub aborcji.
      Córka ma bardzo złe wyniki, lekarz powiedzial ze albo przyjmuje
      narkotyki od dłuzszego czasu, lub miała jakis zabieg w którym
      stracila duzo krwi (jednak aborcja?)
      Córka sie do mnie nie odzywa ale pytalam pielegnirek i nikt inny jej
      nie odwiedza, czyli chlopak ja chyba olał....
      Jutro ma byc u niej tez psychiatra... Zobaczymy... Troche mnie to
      wszystko przeraza....
      Tak sobie pomyslałam, ze moze ta ciąza byla pretekstem zeby wyciagnąc
      odemnie pieniadze na narkotyki.....


      ps. któras z Was sie orientuje czy w lombardzie da zastawić sie
      skuter??
      Potrzebuje gotówki na juz a lokaty z oszczędnościami zerwac nie
      mogę....
      • daisy Re: Po wizycie. 11.11.09, 18:03
        Przy aborcji, w każdym razie takiej "normalnej", nie traci się dużo krwi.
        Współczuję bardzo problemów i trzymam kciuki za Ciebie i córkę.
        • travka1 Re: Po wizycie. 11.11.09, 18:06
          a moze poronila? nie wiem jak to jest wtedy?ale chyba jakas utrata
          krwi jest??
          • travka1 Re: Po wizycie. 11.11.09, 18:08
            wrzucilam w wyszukiwarke i wyglada na to ,ze mozna skuter zastawic
          • daisy Re: Po wizycie. 11.11.09, 18:20
            Zależy jakie poronienie. Czasem może być krwotok.

            Może nałóg, może ciąża, może to, może tamto... B-k-joasia i tak nie ZGADNIE
            prawdy (nawet jeśli pozna fakty). Najważniejsze, żeby córka chciała jej coś
            powiedzieć. Niewiele uda się zdziałać wbrew dziewczynie i niewiele z tego
            wyniknie. Dużo siły i spokoju będzie jej potrzebne.
      • triss_merigold6 Re: Po wizycie. 11.11.09, 19:52
        Chałupę przeszukaj czy Ci fantów nie zostawili.
      • kannama Re: Po wizycie. 11.11.09, 21:00
        ale i po aborcji i po poronieniu są jeszcze we krwi hormony ciązowe,
        więc nie powinno być trudności z określeniem. A Ty sie nie dołuj- po
        prostu bądź przy córce i ja kochaj. Paradoksalnie ta sytuacja może
        Was bardzo zbliżyc.
      • mal_art Re: Po wizycie. 13.11.09, 16:26
        Trzymam za Ciebie mocno kciuki i za Twoja córkę też. Całe szczęście żyje,
        wyjdzie z tego, Ty jesteś przy niej (ma okazję przekonać się na własnej skórze,
        jakich przyjaciół poznaje się w biedzie). Facet, że się zmył, to raczej tylko
        lepiej. Złamane serce jej się zrośnie, a następnego partnera (oby) wybierze
        przytomniej.
        Nie dawaj się żadnemu poczuciu winy - córka jest pełnoletnia, odpowiedzialna za
        siebie, wie, co robi, wiedziała, co robi wyprowadzając się i wiedziała co robi,
        biorąc narkotyki (nawet jeśli byłby to tylko ten jeden raz, a wygląda na to, że
        nie - to gadanie o ciąży mogło być tylko sposobem szantażu). W tym, co zrobiła
        nie ma ani grama Twojej winy, Ty jej stylu życia nie wybrałaś - a nawet gdybyś
        próbowała, gdybyś ją siłą zatrzymała, gdybyś nawet zgodziła się, żeby ten pożal
        się Boże chłopak u Ciebie zamieszkał - przed niczym byś córki nie uchroniła. To
        ona podjęła decyzję. Tak na marginesie - to fakt, że chłopak ulotnił się po
        odstawieniu jej do szpitala i pewnie bez podania żadnych swoich danych osobowych
        (znowu! Tobie też nie chciał podać!) może świadczyć, że to on ją w te narkotyki
        wciągnął, może jest dilerem? Zakochany idiota z czystym w miarę sumieniem, nawet
        sam będąc pod wpływem niezbyt legalnych środków, tak by się nie zachował, tylko
        by z nią został. Mi to wygląda na nieczyste sumienie i lęk przed kontaktem z prawem.
        Trzymaj się dzielnie i pisz, co się u Ciebie dzieje.
      • deodyma Re: Po wizycie. 18.11.09, 11:31
        czyli mialam racje, ze coreczka w ciazy nie bylasmile
        • sunday1974 Jednak nie była w ciąży 18.11.09, 14:57
          Straszne to wszystko,takiej wersji nie przewidziałam. Swoją drogą
          szpitale pozwalają wypisywać się na własną prośbę ludziom chorym i
          potrzebującym pomocy, dlaczego nie interweniują tylko dają
          przyzwolenie na dalsze ćpanie, wiem, że jest pełnoletnia
          ale....Szkoda mi Ciebie tak samo jak szkoda mi córki - Ona
          niewątpliwie potrzebuje pomocy, tylko jak do niej dotrzeć - nie
          chodzi mi o odnalezienie. Łatwo radzić różne rzeczy gdy nas to nie
          dotyczy,ale rozumiem Twoje rozterki, bo to jedno ukochane dziecko,
          niewiadomo jak postąpić....


          Trzymaj się i nie dawaj się
          P.S. a wino N I C nie pomoże
    • soffia75 Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 19:36
      Podpisuję się pod tym, co napisały inne osoby przede mną - Basiu, to nie Twoja wina; musisz sobie to jasno powiedzieć, żeby móc zachować zimną krew, nie dać się ponieść emocjom i pomóc córce wyjść na prostą najlepiej jak się da (bo coś mi się wydaje, że pan amant zmył się na dobre, żeby przypadkiem nie padło na niego podejrzenie, że ma coś wspólnego z tymi narkotykami). Czasami, żeby pomóc, trzeba być twardym i konsekwentnym, a nie głaskać po główce; myślę, że od początku jesteś na właściwej drodze.
      Zdecydowanie córce potrzebny jest dobry psycholog. Ty nie naciskaj na rozmowy, na zwierzenia - córka odezwie się do Ciebie, jak sama odczuje taką potrzebę, ale niech widzi, że jesteś przy niej, dbasz o nią i że Ci na niej zależy. Niech widzi, że może na Ciebie liczyć; może wtedy jej się trochę światopogląd poukłada.
      Trzymam za Ciebie kciuki, nie daj się!!
    • selavi2 Re: No i stało sie najgorsze... 11.11.09, 20:03
      TO NIE TWOJA WINA.
      Sama mam córkę 19 letnia. I niestety, młodym w tym wieku odbija maksymalnie i
      nie sposób się dogadać. Wydaje im się, że wszystko wiedzą najlepiej a buzujace
      hormony pogarszaja jeszcze sytuację.
      Mam nadzieję, że jednak Twoja córka nie ćpa od dłuższego czasu, tylko faktycznie
      może była w ciąży. To że już nie jest, to wielki dramat, ale przynajmniej są
      wieksze szanse na powrót i naprawę relacji miedzy wami, oczywiście też by
      sugerowała kontakt z psychologiem.
      Mam nadzieję, że sprawy miedzy Wami pomału zaczną sie układać, ale moze to długo
      potrwać.
      Bardzo mocno trzymam za Ciebie i córkę kciuki.
      Pozdrawiam.
    • grace.4 Re: No i stało sie najgorsze... 12.11.09, 07:05
      bardzo przykre crying to nie jest twoja wina,tylko jej wybor. wybor corki
      nie jest twoja wina,nie masz nad tym kontroli.sciskam cie mozno i
      trzymam kciuki
    • sunday1974 Re: No i stało sie najgorsze... 12.11.09, 22:17
      Basiu, napisz parę słów co się dzieje, jak córka i Ty?
      • tullinka Re: No i stało sie najgorsze... 13.11.09, 18:26
        Basiu, jak córka? Rozmawiałyście?
        • kuku-lka Re: No i stało sie najgorsze... 18.11.09, 18:16
          wspolczuje ogromnie
          mysle tez o twojej corce, ktora nie radzi sobie w zyciu i z
          zyciem..wszystko jej sie pogmatwalo...mysle ze ciezko wyjsc na prosta
          jak juz poczatki sa tak skopanesad
          jest ktokolwiek kto moglby jej pomoc?do kogo ma zaufanie?
          niech ktos jej pomoze, wtedy, mam wrazenie i ty odetchniesz ..
    • widosna Re: No i stało sie najgorsze... 18.11.09, 22:13
      Basiu, trzymaj się. Myslę, że to co radzą dziewczyny, żeby poszukać
      jakiegoś psychologa pracującego z ludźmi uzależnionymi, to dobry
      pomysł. Może poradzi Ci co robić.
      Niestety córka wiedziała dobrze, że nie jest w ciąży i bezczelnie
      kłamała Ci aby wyegzekwować co chciała. Musisz być silna i nie
      poddawać się jej woli, gdy już ją odnajdziesz. Tutaj tylko
      konsekwencja i upór z Twojej strony i nie poddawanie się jej łzom.
    • basiakasiajoasia Terapia 19.11.09, 16:26
      Pani w szpitalu (nie psycholog) dała mi namiar na dobrą poradnie
      terapetyczną ( w Warszawie na ul. Dzielnej) jest tam grupa dla
      rodziców w takiej sytuacji jak ja. Przeszukałam dokładnie pokój Córki
      i jestem prawie pewna teo że brała od dłuższego czasu, wszystkie te
      znaleziska zabrałam na grupe wsparcia i pokazałam terapeutce.
      Bede chodzila na grube 2-3razy w tygodniu. Namiary mojej córki wraz
      ze zdjeciem maja pracownicy socjalni którzy zajmują się pomaganiem
      narkomanom na gigancie, moze dowiedza sie czegos o niej.
      Jest mi troche lepiej, ale tak naprawde głownie dzięki Wam, dostałam
      od was mnóstwo dobry rad i życzliwych słów... Dziekuje Wam.
      • mal_art Re: Terapia 19.11.09, 16:46
        Cieszę się bardzo, że trafiłaś na tę Dzielną - kiedyś słyszałam o tej poradni
        pozytywną opinię, mam nadzieję, że faktycznie znajdziesz tam wsparcie i
        zrozumienie. A co do córki... Ona wie, gdzie Ciebie szukać. Trzymam kciuki, żeby
        jak najszybciej przejrzała na oczy.
        Czy mogę zadać niedyskretne pytanie? Co na to wszystko jej ojciec? Nie wiem,
        jakie panują między Wami układy, ale może warto byłoby ostrzec go przed
        możliwością manipulacji, wyłudzenia, szantażu czy nawet kradzieży w wykonaniu
        własnego dziecka? Może córka z nim się kontaktuje albo skontaktuje za jakiś
        czas? (Przynajmniej miałabyś wiadomość, co się z nią dzieje). Niezależnie od
        Waszych wzajemnych relacji oboje pozostajecie jej rodzicami i (jeśli to możliwe)
        dobrze by było, gdybyście działali w porozumieniu ze sobą. A koleżanki córki?
        Może one coś wiedzą?
        • basiakasiajoasia Re: Terapia 19.11.09, 16:59
          Tak, ojciec o tym wie zadzwoniłam do niego jak Córka trafiła do
          szpitala. Jego tez próbowala oszukać, podobno zapisala sie na prawo
          Jazdy i potrzebowala na ratę na kurs, nawet chciał jej dać ale jakos
          pozniej sie u niego nie pojawiła. On nie jest wylewny, nie wiem co
          czuje, bo mi nie mówi, ale dzwoni i sie dowaiduje.
          Koleżanki bie wiedzą nic konkretnego, nic o tym chłopaku ani o tym
          gdzie moglaby byc. Tylko sie u nich zapożyczyła i tyle ją widziały.
    • basiakasiajoasia Mam Adres!!! 20.11.09, 20:53
      Mam adres tego chlopaka Córki, przed chwila przyniósł mi dzielnicowy.
      Mieszka pod Poznaniem, jechac jutro do niego czy nie?? Moze on cos wie
      o Córce, moze postrasze go policja i cos mi powie?co myslicie.....
      • bi_scotti Re: Mam Adres!!! 20.11.09, 21:23
        Gdybym byla chlopakiem i dowiedziala sie, ze Policja dala moj adres
        OBCEJ kobiecie, wytoczylabym proces o DUZE odszkodowanie za
        naruszenie mojej prywatnosci. Ale to zupelnie inna sprawa ...
        Skoro juz adres masz, moze ex uda sie namowic na wspolna wizyte u
        tego chlopaka? Jesli nie, sprobuj moze pojechac z jakas przyjaciolka
        albo kims z rodziny. Z kilku powodow: we dwoje zawsze razniej, jest
        swiadek, 2 na 1 zawsze korzystniejszy uklad sil, wzajemnie mozna sie
        wspierac przy dluzszej rozmowie itd. Miej tez przygotowany list do
        corki na okolicznosc gdyby facet zechcial go przekazac. Co masz
        napisac to juz sama musisz zdecydowac - ja nie znam Twojej corki ...
        Powodzenia!
        • basiakasiajoasia Re: Mam Adres!!! 20.11.09, 22:27
          Adres mogę miec np. od znajomych, jasne jest przeciez ze nie powiem ze
          dał mi go dzielnicowy a on mi tez niczego nie udowaodni, z reszta
          watpie zeby narkoman i złodziej szukal kontaktu z policja (wiem, ze był
          notowany i ma wyrok w zawieszeniu).
          Własnie chce pojechac ze swoja kolezanka i jej mężem.
          Boję sie trochę, ale narazie nie mam innego pomysłu.....
          • daisy Re: Mam Adres!!! 20.11.09, 22:30
            Myślisz, że on tam mieszka, czy liczysz, że jest tam córka?
            Chyba byłoby lepiej, żeby pojechał z tobą (też) były mąż...
            • myelegans Re: Mam Adres!!! 20.11.09, 22:37
              A masz pod reka jakiegos dobrze zbudowanego faceta, ktory jak trzeba
              zaklnie i pogrozi nie tylko paluszkiem? Niestety, ale w takich
              okolicznosciach, ja bym szantazowala i blefowalanp. kradziez
              bizuterii. Facet ma na pienku z policja, wiec bedzie sie bal. Tu sie
              w kulturalne zalatwianie rozmowa przy kawie nie da.
              Tak czy inaczej wez ze soba faceta.
              Powodzenia.

              PS. ech, bezwarunkowa milosc rodzicielska jest chyba najtrudniejszym
              rodzajem milosci. Gdyby to byl partner/maz/kochanek wystawilabys
              walizki za drzwi, zmienila zamki i nalala sobie lampke wina. DZiecko
              zawsze bedzie sie kochalo, tylko z lubieniem czasami gorzej.
            • nangaparbat3 Re: Mam Adres!!! 20.11.09, 22:41
              Tez uważam, ze ojciec powinien jechac. To jest dokladnie ten moement, kiedy
              rodzice powinni dzialac razem - rozwiedzeni czy nie.
              • basiakasiajoasia Re: Mam Adres!!! 20.11.09, 22:52
                Nie wim na co liczę, poprostu czuje ze powinnam tam pojechac.... Mąż
                kolezanki pracuje w ochronie Juwentus i własnie jedziemy jutro firmowym
                samochodem. Męża niestety nie ma w Warszawie, ale może uda się zeby
                dojechał juz bezposrednio do tej miejscowosci. Jutro ma dac znac.
                Własnie chce zaszantazować, mam resztki narkotykow, zostałam
                okradziona... Inaczej sie chyba niestety nie da.... Nie wiem tez, co
                tam zastane...
                • anett8 Re: Mam Adres!!! 23.11.09, 21:10
                  I jak? byłaś?
                  • sunday1974 Re: Mam Adres!!! 30.11.09, 09:42
                    Jak sytuacja ? Pewnie nie tylko ja o tym myślę i zaglądam tu po to,
                    żeby się coś dowiedzieć. Daj znać
    • net79 Re: No i stało sie najgorsze... 30.11.09, 11:40
      Oj tulę cię biedna kobieto... teraz najważniejsze aby postawić ją na nogi,
      spytaj na oddziale czy mają swojego psychologa dla córy co by wpadł jak ciebie
      nie będzie nienachalnie...
      i sama dobrego psychologa poszukaj, żeby pomógł Ci to poukładać, bo w poczuciu
      winy, bólu i leku o dziecko łatwo popełnić błąd... no i wsłuchaj się w swoja
      matczyną intuicje jak emocje nieco opadną, bo teraz mogą zagłuszać wszystko...
      Trzymaj się i bądź silna, teraz siły za dwóch Ci potrzeba. A córka co by nie
      mówiła, wie, że jesteś i wysłucha może któregoś z monologów takich od serca, bez
      pouczania, patosu... coś w serduszku jej zostanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja