mniemanologia Re: Dzisiejsze matki 12.11.09, 13:25 Przedwczorajsze matki to w ogóle świadomości nei miały. Nic nie można zrobić, bo obraza, bo "nigdzie nie piszą, że nie wolno". "Jestem matką i co z tego" - to ich dewiza. Nawet testu nie robiły, po prostu jak się okres nie pojawił, myślały "no trudno" i dalej piły, paliły i chodziły do roboty, bo "a co tam, najwyżej". teściowa chce pomóc? A zrzucić na nią wszystko, jak taka chętna! Przeciez to tesciowa, to i okna niech pomyje, czysto przynajmniej będzie i sąsiadki przestaną gadać. Dziecko? "Śpi sobie albo bawi się na podłodze, to ja skoczę do piwnicy po ogórki. A że sąsiadkę przy okazji spotkam, to se pogadam. Dziecko jak samo posiedzi, to nic mu nie będzie, od tego nikt nie umarł. Nie rycz, co ty, niedojda? Na podwórko, a temu spod piątki imo przyłóż, bo se w zyciu rady nie dasz. Żeby nie było, że pod kloszem cię trzymam, życie musisz poznać. A, i zanieś zeszyty Kasi, jej mama mówiła, że jakiegoś wirusa złapali i rzygają wszyscy siedmioro jak koty normalnie. Posiedź tam, pogadaj, miło im będzie, pokaż, że komunikowac sie umiesz." Odpowiedz Link Zgłoś
sapalka1 Re: Dzisiejsze matki 12.11.09, 17:01 Rany moje ulubione uogólnienia. A nie jest tak, że kiedys były nadopiekuńcze matki i teraz tez są? Część kiedyś wychowywała dobrze, część znakomicie, część robiła krzywdę dzieciom swoimi metodami wychowawczymi - i obecnie też tak jest. Wzrosła może świadomość w pewnych kwestiach wychowawczych, ale to jest akurat plus. A przesada nigdy nie jest dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Dzisiejsze matki 13.11.09, 15:55 Dzisiejsze matki są różne. Oczywiście irytujące jest to, że część uważa, że dziecko może wszystko, bo "to tylko dziecko". Teściowe - są rózne. Szczerze mówiąc rozumiem matki, które buntuja się przeciwko teściowym prosto od gnoju. Że szlag je trafia jak taka obliże smoczek i da dziecku ( autentyk). Nie widzę niczego złego w trzymaniu dziecka pod kloszem. Jesli robia to na własny rachunek i nikomu to nie przeszkadza to czemu nie? Moje dzieci rzadko zostawały same w domu. Po prostu gwoli bezpieczeństwa. Dyżurując w Izbie Przyjęć i Pogotowiu Ratunkowym widziałam sporo tragedii- skutków niefrasobliwości. Niedojda życiowa to rzecz względna. Nie widzę też niczego zdrożnego w tym, że matki chcą chronić dzieci przed błędami. Mimo, ze ma dorosłe dzieci chronię m.in. szczepiąc przed wszelkimi chorobami. Przebyta choroba uodparnia, ale po pierwsze chorowanie to żadna przyjemność a po wtóre zawsze są możliwe komplikacje ( też widziałam ich sporo). Traktowanie kilkuletnich dzieci tak jak by to były niemowlęta jest bardziej śmieszne niz denerwujące. Ciekawa jestem czym wychowanie dziś rózni się od wychowania 10-20 czy 40 lat temu??????????????? Odpowiedz Link Zgłoś