zabijanie dzieci

11.11.09, 12:35
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,7225344,Tata_i_mama_zabili_ja__bo_za_duzo_jadla.html

Jesli w tym roku we Francji wiadomo o 29 dzieciach zatluczonych (bo
zamordowane przez rodzicow dziecko to nie jest dziecko zastrzelone, tylko
takie, nad ktorym znecano sie tak dlugo, aż umarlo) - to ile jest dzieci
okrutnie maltretowanych? Jeśli zamordowane zostaje jedno na tysiąc - na przyklad?

To pod rozwagę osobom, ktore oburzaja się, ze w Szwecji dziecko moze
telefonowac po pomoc, jesli jest bite.
    • gryzelda71 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 12:39
      No ale o tym,ze dziecko jest bite wiedziały władze.I co?I pstro.
      • verdana Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 12:44
        Dziecko, ktore może zatelefonowac po pomoc, to nie to samo, ktore
        rodzice zabija, bo za duzo je.
        Takie dzieci i tak o pomoc nie poprosza, bo sa zazwyczaj zastraszone
        lub stale kontrolowane.
        • nangaparbat3 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:02
          Oczywiscie. Ale taka możliwosc - że w ogole dziecko może zlapac sluchawke i
          zadzwonic - zmienia ogólną atmosferę, jakos narusza tabu wokol relacji
          rodzice/dzieci, ktore jest chronione silniej chyba niz jakiekolwiek inne.
    • figrut Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 12:59
      Jak wynika z artykułu, władze wiedziały o maltretowaniu tych dzieci. Nie były to
      dzieci zaniedbane ale nie maltretowane, tylko dzieci u których stwierdzono, że
      są ofiarami przemocy. Te dzieci miały krwiaki, zadrapania, ślady po przypalaniu
      papierosami i w zasadzie tylko to zanotowali, a nic konkretnego w tym kierunku
      nie zrobili.
    • asia_i_p Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 13:43
      Nie mam nic przeciwko temu, żeby dziecko mogło zatelefonować i poskarżyć się, że
      jest bite.

      Natomiast jeśli artykuły prasowe (Wprost) nie kłamały, nie podoba mi się, co
      dzieje się po takiej skardze. Ona powinna być tylko sygnałem, że trzeba
      sprawdzić, co się dzieje (niezapowiedziane wizyty kuratora, zbieranie wywiadu),
      a nie sygnałem do rozpoczęcia procedury takiej, jakby maltretowanie na 100%
      miało miejsce. Dzieci konfabulują całkiem często i MAJĄ DO TEGO PRAWO.

      We Francji i pewnie bardzo podobnie w Polsce łamie się podstawowe prawo dziecka
      do nietykalności osobistej. Ale w Szwecji łamie się mniej wyraźne, a też istotne
      prawo dziecka do bycia nieodpowiedzialnym. Czytałam we Wprost o dziewczynce
      zabranej do domu dziecka po tym, jak skłamała, że ojciec ją molestuje. Nawet
      kiedy odwołała to oskarżenie, nikt sprawy nie zatrzymał. To jest chyba najgorsza
      kara za kłamstwo jaką sobie można wyobrazić, żadnego dorosłego się za nie aż tak
      okrutnie nie każe. Podsumowując, Szwedzi dając dzieciom prawa, dorzucili
      obowiązki i odpowiedzialność ponad wiek, a to też jest nie w porządku.
    • elza78 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 14:40
      to samo co aborcja z przyczyn spolecznych tongue_out
      • brightwitch [...] 11.11.09, 15:42
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • nangaparbat3 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:04
        elza78 napisała:

        > to samo co aborcja z przyczyn spolecznych tongue_out
        >

        Schowaj ten jezor, bo za powazne sprawy, ta o której piszesz sama tez.
        • fogito Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:11
          Artykuł porażający. Niewyobrażalna sytuacja jak dla mnie. Wolę
          szwedzki model niż polski czy francuski, gdzie dziecko można
          zakatować na oczach wszystkich i nic.
        • elza78 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:37
          nie wiem nie widzisz prostej analogii?
          tyle ze do niektorych zycie w lonie matki nie przemawia tak jak zakatowany dwu
          czy trzylatek...
          czemu jedni mordercy z miejsca szafot (z czym sie zgadzam kara smierci powinna
          byc aby wyeliminowac takie jednostki) a inni chodza sobie spoko po ziemi i sie
          im przyklaskuje kiedy zapisuja sie na kolejna skrobane?
          co to za roznica?
          dla mnie nie ma zadnej
          • elza78 co do artykulu 11.11.09, 16:45
            od dawna nei czytam o takich rzeczach, wbrew pozorom moja konstrukcja psychiczna
            nie jest w stanie zniesc opisow okrucienstwa wobec dzieci, pozniej mam kilka dni
            wyjete z zyciorysu, wiec przestalam zagladac w takie linki wystarczy mi twoj
            post nie chce czytac calego dokladnego opisu zbrodni ktorego podjal sie jakis
            dziennikarzyna dla kilku chwil slawy
            ludzi ktorzy morduja i krzywdza w brutalny sposob dzieci nalezy eliminowac
            bezwzglednie, bo to nie ludzie to scierwa ktore nie zasluguja na zycie...
            jesli ktos ma dylemat kto mialby naciskac guzik to ja sie zglaszam, mysle ze
            zglosiloby sie wiele innych podobnie myslacych osob, nie ma tolerancji i litosci
            dla tego typu zbrodni, nie ma tez zemsty jest eliminacja smieci...
            • nangaparbat3 Re: co do artykulu 11.11.09, 16:50
              Te "ścierwa" same kiedys byly maltretowanymi dziecmi - o tym juz wiadomo od dawna.
              Ale ludzie nie życzą sobie o tym wiedziec.
              • elza78 Re: co do artykulu 11.11.09, 16:53
                widzisz czyli eliminujac jedno ogniwo lancucha jest szansa na jego przerwanie,
                czy rozumuje logicznie?
                czemu ja sie mam nad takim zwierzeciem litowac? lozyc na jego utrzymanie w
                wiezieniu, czekac az ucieknie lub wylezie za dobre sprawowanie i skrzywdzi
                nastepne dziecko? humanitarnie zastrzyk jak psu i grob pod plotem, wiecej
                litosci niz wobez ofiary zazwyczaj uncertain
                • wespuczi Re: co do artykulu 11.11.09, 17:00
                  tzn elza
                  ze dobrze ze ogniwa sa eliminowane zanim dorosna?
                  • elza78 Re: co do artykulu 11.11.09, 17:02
                    bo dochodzimy do paradoksow...
                  • elza78 Re: co do artykulu 11.11.09, 17:04
                    z drugiej strony basn o matce andersena sie przypomina w kontekscie twojej
                    wypowiedzi. nie ja to wymyslilam...
                  • ahhna Re: co do artykulu 11.11.09, 19:48
                    > ze dobrze ze ogniwa sa eliminowane zanim dorosna?

                    Na szczęście nie każde dziecko maltretujących rodziców przejmuje po
                    nich schedę.
              • przeciwcialo Re: co do artykulu 11.11.09, 16:53
                Tym bardziej elimonowac chwasty, tatusków i ojczymów morderców i
                matki w imie spodni w domu pozwaajce na takie bezstialstwo wobec
                dzieci.
                • elza78 Re: co do artykulu 11.11.09, 17:00
                  przeciwcialo tak dla ciebie w temacie ogladalam ostatnio doktor G patologa
                  sadowego wykonywala sekcje dziecka trzyletniego, okazalo sie ze chlopczyk zostal
                  zamordowany przez ojczyma w brutalny sposob ktory w zasadzie byl niewidoczy
                  zewnetrzenie, nie wdajac sie w szczegoly, bo ta kobieta powiedziala fajna rzecz.
                  zawsze zastanawialam sie jak patolog sadowy daje sobie rade z tego typu
                  przypadkami przeciez to kosmiczne obciazenie dla psychiki, ona powiedziala ze
                  jest wlasnie od tego aby tacy ludzie jak ojczym tego chlopczyka nie chodzili na
                  wolnosci, od tego zeby caly swiat dowiedzial sie prawdy jak zginelo to dziecko.
                  tak mi sie ten program przypomnial w kontekscie tego co napisalas o spodniach,
                  tam w tej rodzinie tez byla mamunia ktora nie reagowala na to jak ojczym dreczyl
                  jej synka...
                  nie pojmuje czegos takiego uncertain
                • triss_merigold6 Re: co do artykulu 11.11.09, 17:02
                  Na paru forach na gazecie czytywałam wątki kobiet skarżących się na
                  to, że nowi panowie nie akceptują ich dzieci i traktują niezbyt
                  przychylnie. Jakoś żadnej pani nie przyszło do glowy natychmiast
                  kopnąć takiego gościa w d..ę.
                  Ale rozumiem, że kod kulturowy w pewnych klimatach jest taki, że
                  facet ma po prostu być.
                  • ahhna Re: co do artykulu 11.11.09, 19:44
                    > Ale rozumiem, że kod kulturowy w pewnych klimatach jest taki, że
                    > facet ma po prostu być.

                    Ale to akurat nie jest ten przypadek. Tu zdaje się mamuśka wiodła
                    prym w dręczeniu dziecka.


          • bogoosia Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 17:53
            elza78 napisała:

            > czemu jedni mordercy z miejsca szafot (z czym sie zgadzam kara
            smierci powinna
            > byc aby wyeliminowac takie jednostki)

            a tu zdaje się nie chodzi tyle o eliminację jednostki, ale o
            uchronienie dzieci, często przed ich własnymi rodzicami... życia nie
            wrócisz, jak zabierzesz następne... profilaktyka, prewencja a nie
            kodeks Hammurabiego IMO (nie myślalam, że kiedyś tego użyję)... poza
            tym ludzie w momencie popełniania przestępstwa nie myślą o karze...
            • elza78 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 18:43
              gadanie prawnikow...
              mi zyloby sie lepiej i spokojniej gdybym wiedziala ze tacy ludzie sa trwale
              eliminowani uwierz...
              nie chce prewencji nei chce profilaktyki ani zemsty chce bezpieczenstwa i
              poczucia bezpieczenstwa
              • nangaparbat3 Wiesz co, Elzo? 11.11.09, 18:54
                Gdyby wyrokowac na podstawie poziomu agresji i pogardy dla ludzi wyrazanej w
                postach, bylabys pierwsza do eliminacji.
                • elza78 Re: Wiesz co, Elzo? 12.11.09, 13:00
                  ale co wyrokowac dziewczynko z kim ty meni porownujesz, wez przywal z barana w
                  sciane moze i przeczytaj co piszesz ok?
                  ja nie zamordowalam zadnego dziecka ani doroslego a ty smiesz stawiac mnei na
                  rowni z takim czyms gratulacje, niezly z ciebie pustak skoro w wypowiedziach an
                  forum widzisz analogie agresji wobec dzieci...
                  z pustakami nie gadam...
                  EOT jak dla mnei obrazaj sobie innych prostaku
                  • cherry.coke Re: Wiesz co, Elzo? 12.11.09, 13:08
                    To ty piszesz, ze wazniejsze jest powieszenie zbrodniarza, niz zapobiezenie
                    zbrodni. Pisz uwazniej, jesli nie masz tego tak naprawde na mysli.
              • wespuczi Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 19:34
                wierz jak jest eliminacja to jest i ofiara,

                prewencja i profiliktyka daje przynajmniej nadzieje ze sie to skonczy.
              • bogoosia Re: zabijanie dzieci 12.11.09, 09:25
                elza78 napisała:


                > mi zyloby sie lepiej i spokojniej gdybym wiedziala ze tacy ludzie
                sa trwale
                > eliminowani uwierz...

                ale to nie sąseryjni mordercy, oni nie chodzą i masowo nie mordują
                wszystkich dzieci, więc tu idzie bardziej o poczucie bezpieczeństwa
                ich dzieci - nie rozumiesz tego?

                chodzi o to, by działać nim za 4 ścianami wydarzy się tragedia, a
                nie gdy już za poźno "posprzątać"... zdaje się, że zgubiłaś sens -
                niedpuszczenie do jakiejkolwiek śmierci...

                > nie chce prewencji nei chce profilaktyki

                świetnie!
      • ahhna Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 19:46
        > to samo co aborcja z przyczyn spolecznych tongue_out

        Nie chciałam sama tego mówić, bo już mnie nie raz wyzwano od katoli-
        oszołomów, choć do kościoła nie chodzę, ale skoro ty to
        powiedziałaś, to ja się pod tym podpiszę. Też tak uważam. Dla mnie
        też różnica żadna.
        • nangaparbat3 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 20:43
          To zapytam Waszym jezykiem: wolalybyscie byc dręczone na śmierc przez poł
          godziny przez obcych i obojetnych Wam ludzi, czy przez miesiace i lata przez
          nadroższe, najważniejsze osoby?
    • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:11
      jakis czas temu czytalam o maltretowanych dzieciach, ktore zginely z
      rak wlasnych matek, ojczymow...
      opiey tego, jak te dzieci byly bite, byly tak drastyczne, ze
      zryczalam sie, jak glupia.
      to, co tu czytam, to jeszce nic w porownaniu z tamtym, naprawde.
      najbardziej utkwilo mi w pamieci to, jak 17 msc chlopiec zostal
      zakatowany przez ojczyma, jak ten rzucal nim do gory, dziecko
      spadalo na ziemie, mialo uszkodzony kregoslup i bylo sparalizowane
      od pasa w dol a lekarz niczego nie zauwazy...
      albo to, jak tego samego chlopca ojczym szczul swoim psem i dziecko
      mialo na glowie ugryzienia po p[sich zebach i prawdopodobnie ten
      bydlak sam tez dzieciaka gryzl oraz przypalal papierosami a sceny
      znecania sie nad nim , nagrywal na tel komorkowy...
      czytalam o tym, ze jego skazali na 30 lat wiezienia a matke tego
      dziecka na 27 lat.
      opisy byly naprawde makabryczne.
      • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:26
        z tymi latami mi sie pokickalo, bo to o inna sprawe chodzilo, ale
        tez za zabicie dziecka.
        • cherry.coke Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:28
          Ale co konkretnie chcesz osiagnac przez to wklejanie, poza zaspamowaniem watku
          oczywiscie?
          • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:29
            ze takich maltretowanych dzieci jest bardzo duzo.
            bo co?
          • nangaparbat3 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:34
            cherry.coke napisała:

            > Ale co konkretnie chcesz osiagnac przez to wklejanie, poza zaspamowaniem watku
            > oczywiscie?

            Nie zlosc się, to nie jest spamowanie watku, opowiadanie historii zamordowanych
            nalezy sie tym zamordowanym. Chociaż tyle.
            • cherry.coke Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:35
              Ja sie nie zloszcze tylko pytam smile Domyslam sie intencji, ale mozna np. podac
              opisane linki w jednym poscie.
              • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:40
                niestety, ja sierota jestem i mi nie wyszlosmile
                dlatego tyle postow namnozylam.
                • bogoosia Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 17:48
                  a czemu tyle zagranicznych przykładów? głównie ze Stanów, ja wiem,
                  że ich prawie 5 razy tyle co u nas i zjeżdża się tam chamstwo z
                  całego świata, ale i u nas makabra się dzieje i społeczńswto potem
                  mówi,że "słyszało, ale się bało zadzwonić, bili tego dzieciaka, on
                  płakał, powiedziało, że jeszcze raz i policje zawiadomi"...

                  takiego 4-letniego Oskara, to matka do drugiego roku karmiła
                  cyckiem... to jest jazda, własna matka pozwalająca własnego
                  dzieciaka zatłuc - powoli, z premedytacją, w męczarniach....

                  a Wy serio myślicie, ż ete dzieci zadzwonią gdzieś po pomoc? one
                  uważają, że są złe, że sobie zasłużyły, że takie niedobre, tak
                  mamusię i tatusia denerwować, zastraszane są...
                  • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 18:28

                    bogoosia napisała:

                    > a czemu tyle zagranicznych przykładów?

                    no i co z tego, ze to zagraniczne przyklady?
                    dziecko to dziecko.
                  • nangaparbat3 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 19:02
                    bogoosia napisała:

                    > a Wy serio myślicie, ż ete dzieci zadzwonią gdzieś po pomoc? one
                    > uważają, że są złe, że sobie zasłużyły, że takie niedobre, tak
                    > mamusię i tatusia denerwować, zastraszane są...

                    Dzieci - starsze - dzwonią po pomoc. Dzwonily na przyklad na pomarańczowa linię,
                    zalożoną dla rodzicow, ktorych dzieci piją. Jak przyszlo co do czego, to
                    dzwoniły dzieci, ze piją rodzice, a one potrzebują pomocy.
                    Oczywiscie, ze katowany dwu- czy nawet pewnie osmiolatek (jak dozyje) nie zadzwoni.
                    Ale liczy sie też atmosfera, spoleczne przyzwolenie - albo jego brak. Taki
                    telefon jest jasnym sygnalem, ze przyzwolenia nie ma.
                    Nie chce jednak, by wyszlo, ze przekonuje wszystkich do telefonu - telefon to
                    tylko narzedzie. Rzecz w tym, zeby dzieci chronic - a rodzicom pomoc, czyli -
                    miedzy innymi - zapewnic terapię. Obawiam się, ze z tym bedzie najtrudniej, bo
                    wlasnie na terapii w Polsce się oszczędza - zamiast na liczbie przetrzymywanych
                    więźniów.
    • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:15

      W 1993 roku poszedł ten 2 letni chłopczyk z mamą na zakupy do
      centrum handlowego, zniknął jej z oczu kiedy płaciła. Poszukiwania
      zaczęły się natychmiast, kamery sklepowe zarejestrowały małego
      Jamesa wychodzącego z dwoma chłopcami. Mieli 10 lat… Nikt nie
      podejrzewał, że mogli dopuścić się tak okropnej zbrodni:
      Wzięli go na prawie 5 km spacer. James cały czas płakał, że chce „do
      swojej mamusi”. Podczas spaceru zatrzymywali się co pewien czas,
      żeby go torturować. W końcu zatrzymali się na torach kolejowych,
      gdzie go brutalnie skopali i wylali mu na oczy niebieską farbę,
      rzucali w Niego kamieniami, wcisnęli mu w odbyt baterie, obcięli mu
      nożyczkami palce, najprawdopodobniej dokonali też „innych” obcięć,
      których jednak nie ujawniono w prasie. To co zrobiono małemu
      Jamesowi było tak straszne, że Jego Matce nie pozwolono
      zidentyfikować ciała. Po tym wszystkim Ci dwaj 10 latkowie zostawili
      malutkiego Jamesa na torach kolejowych, co rozpołowiło Jego malutkie
      ciałko (chcieli upozorować wypadek). Byli świeżo po
      obejrzeniu „Laleczki Chucky” (jest tam scena, gdzie ofiara zostaje
      oblana niebieską farbą).

      To co najważniejsze: podczas tego „spaceru” widziało małego Jamesa
      38 osób! Widzieli, że jest zapłakany, zastraszony, z zadrapaniami,
      ktoś widział jak go kopano. Nikt nic nie zrobił. Niektórzy z tych
      ludzi podchodzili o chłopców, ale wierzyli w zapewnienia 10
      latków, : „że to ich brat, że się przewrócił i że odprowadzają go do
      mamy”. Ktoś im powiedział, żeby się zgłosili na policję, wskazał
      drogę, ale kiedy zaczęli iść w innym kierunku tylko za nimi
      krzyknął. Była też matka z dziewczynką w wieku Jamesa sama chciała
      go zaprowadzić na policję, ale nie miała z kim zostawić córeczki.
      Poprosiła kobietę przechodzącą obok, czy chwilę by nie zaczekała z
      jej córką. Tamta odmówiła mówiąc, że: „jej pies nie lubi dzieci”…
      TYLE OSÓB ZAWIODŁO JAMESA….

    • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:17

      Historia Petera Conelly (zwanego Baby P.). Tragiczny finał tej
      historii wydarzył się kiedy my cieszyłyśmy się początkami naszego
      macierzyństwa.
      Urodził się 1 marca 2006 roku w Londynie. W czerwcu 2006 r. mama
      Petera poznała nowego faceta w pubie. 13 października Peter idzie do
      lekarza pierwszego kontaktu, który stwierdza liczne siniaki u
      chłopca (matka twierdzi, że upadł
      ). Na przełomie listopada i grudnia poznany w pubie 2 letni
      mężczyzna wprowadza się do domu Petera. 11 grudnia Peter ląduje w
      szpitalu z licznymi obrażeniami, głowy, nosa, mostka, prawego
      ramienia i pupy. Mama twierdzi, że upadł z krzesła. Wtedy przypadek
      Petera zostaje zgłoszony do Opieki Społecznej. 15 grudnia Peter
      zostaje oddany pod opiekę koleżanki matki, a 19 grudnia jego matce i
      dziadkom zostaje postawiony zarzut zaniedbania i znęcania. 26
      stycznia 2007 r. Peter wraca do matki mimo, że nie uwolniono jej od
      postawionych zarzutów. Peter był odwiedzany 60 razy przez opiekę
      społeczną. Podczas tych wizyt zauważono obrażenia i siniaki,
      dostrzeżono też, że Peter uderza głową o krzesła. To czego nie
      wiedzieli to, że mały Peter doznawał strasznych tortur ze strony
      swojego ojczyma. Tortur, które ukrywała Jego mama i na które nie
      reagowała. Prawdziwy tata Petera raz próbował go porwać by uwolnić
      synka od tych strasznych tortur, ale matka wezwała policje, która
      zmusiła ojca, by ten oddał krzyczącego ze strachu (przed powrotem
      do „domu”Petera. Ojczym obcinał Peterowi opuszki palców i wyrywał mu
      paznokcie obcęgami. Był kopany butem w miejsca intymne i przyciskał
      mu tchawicę tak mocno, aż robił się fioletowy na twarzy. Peter ma
      bardzo dużo zdjęć, nawet takich pozowanych, są śliczne, lecz kiedy
      przyjrzeć się im bliżej widać siniaki i inne urazy. Peter był
      również gryziony w głowę, bo Jego ojczym trenował w ten sposób do
      ataku swoje rottweilery. Zamiast pocałunków na dobranoc i
      delikatnych pieszczot mały Peter był podnoszony z podłogi i wrzucany
      do łóżeczka. „ W nocy słyszałam go płaczącego i uderzającego głową w
      drewniane szczebelki łóżeczka. To trwało godzinami”- zeznanie
      sąsiadki. W ciągu dnia ojczym Petera bawił się nim jak szmacianą
      alką. Podrzucał go 3 metry w górę-pod sam sufit i pozwalał spaść na
      podłogę. 1 sierpnia 2007 r. był oglądany przez lekarkę, ale
      pobieżnie ponieważ powiedziała, że był zabiedzony, nieszczęśliwy i
      dziwnie się zachowywał. Zauważyła jednak siniaki. To czego lekarka
      nie wiedziała to, że miał złamane żebra i krzyż przez co był
      sparaliżowany od pasa w dół. Krzyż został złamany po jednej „zabaw”
      z ojczymem. W domu coś głośno gruchnęło a potem rozległ się
      rozdzierający krzyk małego Petera. Jego ojczym roztrzaskał kręgosłup
      małego Petera na dwie części. Ostatnie zdjęcie Petera powinno być
      pełne uśmiechu, szczęścia widocznego w Jego niebieskich oczkach…
      zamiast tego widać przerażonego chłopca wysmarowanego na buzi
      czekoladą by przykryć Jego obrażenia. 3 sierpnia 2007 roku Peter
      płakał w swoim łóżeczku, ponieważ był w swoim moczu i kale od wielu
      dni. Jego ojczym powiedział: „załatwię to” i zatrzasnął za sobą
      drzwi. Peter ucichł. Peter został tak mocno uderzony pięścią w
      twarz, że aż połknął swój dolny ząb (podczas sekcji znaleziono w
      Jego brzuszku ten ząb). O 11:35 rano matka Petera wezwała pogotowie.
      Petera znaleziono w Jego łóżeczku całym we krwi. Ten Maleńki Aniołek
      został zabrany do szpitala, ale odszedł do nieba zanim dotarł do
      szpitala. Sekcja wykazała obrażenia na Jego główce, które były
      spowodowane ugryzieniami albo przez psa albo przez człowieka,
      wykazała też liczne obrażenia na całym Jego ciałku. Peter miał
      krwawienie z kręgosłupa, które było sprzed 48 h. Miał czarne
      paluszki u stóp i rąk. Na jednym z palców brakowało paznokcia i
      została z niego zerwana skóra. Miał złamane żebra od co najmniej
      tygodnia lub dwóch. Nie miał skóry na końcu/na górze języka i ustach
      przez zadawane Mu ciosy. Miał zdartą skórę pomiędzy górną wargą a
      dziąsłem i wybity ząb. WSZYSTKIE ubranka Petera jakie posiadał były
      we krwi. Matka Petera, Jego ojczym oraz drugi mężczyzna, który z
      nimi mieszkał zostali aresztowani pod zarzutem morderstwa. Istnieją
      podejrzenia, że ojczym Petera filmował Jego tortury telefonem
      komórkowym, który zakopał w lasach Epping.
      Prochy Petera zostały rozrzucone na terenach Północnego Londynu. Nie
      ma żadnej tablicy upamiętniającej, kamienia, nic… Sędzia zarządził
      by nie ujawniać nazwiska matki Petera ani Jego ojczyma . Petera jest
      znany jako: „ Baby P.”
      Peter Connely
    • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:19

      londyn.gazeta.pl/londyn/1,82233,5988185,Co_sie_zdarzylo_Baby_P_.html
    • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:20

      www.youtube.com/watch?v=uWow42TCwzg&feature=fvw
    • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:21

      tłumaczenie :
      po ur. Kelsey jej rodzice się rozwiedli. mieszkała ze swoją mamą,
      uwielbiała spędzac czas z tatą. przez 2 lata zdrowa, żywa,
      szczęśliwa mała dziewczynka. początkiem 2005 mama zaczęła randkowac
      z innym, podczas tego czasu zanotowano pierwsze objawy nadużycia
      (rany, blizny), w połowie stycznia 05 miała złamane żebra, była pod
      opieką mamy, później przeniosła się do babci, ale odwiedzała mamę
      regularnie. w kwietniu jej matka wyszła za mąż. Kelsey zawsze była
      odważna, była małym żołnierzem tatusia. pod koniec kwietnia, będąc
      pod opieką mamy złamała obie nogi. w maju została umieszczona w
      jakimś ośrodku (opieka społ?), później przeniosła się do babci ze
      strony mamy, ale w czerwcu babcia oddała ją do mamy po tym jak
      zauważyła nieznane nowe rany/ślady. babcia w sierpniu zobaczyła
      swoją wnusię ostatni raz. cytat babci: tak na mnie patrzyła dziwnie
      jakby umierała, już nie była tym samym dzieckiem.
      11 października ojczym Kelsey za mocno ją uderzył (kopnął?) w
      brzuch. śmiertelnie. umarła na parę dni przed powrotem ojca z wojny.
      ojczym dostał 30 lat więzienia, matka 27 za pozwolenie na przemoc
      wobec dziecka.
    • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:23

      Caylee Anthony. Jej matka zgłosiła Jej zaginięcie dopiero po
      miesiącu twierdząc, że szukała na własną rękę. Zaczęły się narodowe
      poszukiwania dziewczynki-2008 r. W końcu odnaleziono Jej ciało
      zakryte kocykiem z Jej domu związane taśmą z charakterystyczną
      nalepką-serduszkiem (takie same były u Niej w domu). Caylee
      mieszkała od urodzenia z dziadkami i mamą. Ostatnio mieszkała tylko
      z Mamą- Casey. Mama chciała Ją oddać do adopcji, gdy Caylee się
      urodziła, ale jej matka (babcia Caylee) nie pozwoliła na to. Caylee
      miała mieć niedługo swoje 3 urodziny, była piękną dziewczynką. Casey
      Anthony to młoda, bardzo ładna kobieta, typ imprezowiczki. Po
      przeszukaniu jej domu znaleziono takie słowa wpisywane do
      wyszukiwarki: "skręcanie karku", "śmierć", "chloroform" itp.
      Pozostaje też kwestia pamiętnika prowadzonego przez Casey, napisała
      w nim: " niczego nie żałuję, jestem najszczęśliwsza na świecie,
      myślę że cel uświęca środki". Obrońca twierdzi, że jest to wpis z
      2003 . jeszcze przed narodzinami Caylee. Natomiast oskarżyciel
      dowodzi, że ten wpis różni się od wcześniejszych z 2003 r., jest o
      wiele bardziej dojrzały i datowany na dzień po morderstwie Caylee.
      Proces Casey Anthony trwa, jej rodzice jej bronią. Sytuacja jest
      niejasna, bo nie zauważyli przez miesiąc zaginięcia wnuczki (!).
      Jednak mówi się o tym, że matka Casey Anthony nazwała ją "złem i
      socjopatką". Najprawdopodobniej wiedzą co zrobiła. Ona nie przyznaje
      się do winy, cały czas gra, świetnie manipuluje.
      Najbardziej uderzające są zdjęcia i filmy Casey z małą Caylee,
      wygląda na nich jakby ją bardzo kochała, jakby miały wspaniałą
      więź... Jednak ona wolała dalej się bawić na imprezach niż ze swoją
      piękną małą córeczką...Najprawdopodobniej wszystko by się nie stało,
      gdyby Casey nie poznała chłopaka, który nie chciał Caylee...

      To była kompletnie normalna, dobrze sytuowana amerykańska rodzina.
      To film, gdzie jest dużo ich wspólnych zdjęć i filmów:

      www.youtube.com/watch?v=loGdRiPwwWs&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=_AIQnTavCpI&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=TdbAiKmhjEg&NR=1&feature=fvwp
      Caylee ze swoją mamą

      Caylee

    • deodyma Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 16:25

      www.youtube.com/watch?v=loGdRiPwwWs&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=_AIQnTavCpI&feature=related

      www.youtube.com/watch?v=TdbAiKmhjEg&NR=1&feature=fvwp
      • blanka_32 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 17:04
        Nie rozumiem, jak to możliwe, że w XXI wieku ludzie uważają jeszcze,
        że bicie to jedyna metoda wychowawcza. Wiele dzieci jest katowanych,
        tylko po prostu o wszystkich się nie mówi, bo gdyby sie mówiło, to
        by chyba zabrakło stron w najgrubszych gazetach, a wiadomości w
        dużej mierze kręciłyby się wokół afer związanych z maltretowaniem
        dzieci.
        A niby istnieja instytucje Rzeczników itp., a jakoś poprawy nie ma.
        Czasami myśle, że Korczak to sie powinien urodzić teraz.
      • e.mama.s Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 17:06
        O mój Boże.
        Nigdy nie słyszalam aby zwierzę zabiło swoje mlode, dlaczego, bo
        tylko człowiem może mieć chory mózg.
        • triss_merigold6 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 17:13
          To niewiele słyszałaś. Zwierzęta w określonych okolicznościach
          potrafią i zabijają swoje młode. Ptaki również.
          • bogoosia Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 17:40
            triss_merigold6 napisała:

            > To niewiele słyszałaś. Zwierzęta w określonych okolicznościach
            > potrafią i zabijają swoje młode. Ptaki również.

            no skoro zwierzęta, to i ptaki wink

            ale najczęściej eliminują słabsze jednostki, z defektem - ot
            instynkt, a nie okrutne znęcanie się dla zabawy, torturowanie...
            zjadają, jak nie ma szns na przetrwanie, żeby konkurencja nie
            zjadła, ale też ne mają przy tym uciechy (chyba)...

            choć, jak patrzę, jak lwy wsuwają bawoła od zadu strony, gdy ten
            jeszcze żyje brrr... ale one po porstu głodne...
            • nangaparbat3 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 19:07
              Te zwierzeta co zabijaja wlasne młode - bo zabijają, fakt, i ssaki jak
              najbardziej też - to zazwyczaj zaburzone. Często w niewoli.
              Ale w świecie zwierząt mozna znaleźc przyklady na absolutnie każde zachowanie.
              Raz to bedzie lew mordujacy dzieci poprzednika, a raz lamparcica ratująca
              noworodka pawiana.
              Ja bym tych armat nie wytaczała.
        • bi_scotti Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 17:19
          e.mama.s napisała:

          > O mój Boże.
          > Nigdy nie słyszalam aby zwierzę zabiło swoje mlode, dlaczego, bo
          > tylko człowiem może mieć chory mózg.

          Zwierzeta zabijaja swoje mlode zeby je zjesc; ludzie potrafia
          dreczyc swoje dzieci bez zadnego uzasadnienia. Najtragiczniejsze w
          opisach powyzej i innych doniesieniach tego typu jest to, ze oprawcy
          dziaja za cichym przyzwoleniem otoczenia, wielokrotnie z pomoca tego
          otoczenia. Jak w "Niemcach" Kruczkowskiego - WSZYSCY jestesmy
          winni...
          • cherry.coke Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 18:26
            > Zwierzeta zabijaja swoje mlode zeby je zjesc;

            Bynajmniej - jak w stadzie pojawia sie nowy samiec alfa, to zabija mlode i kryje
            samice. Teoretycznie chodzi o zabicie mlodych poprzedniego samca, ale jak ten
            nowy sie gdzies wczesniej dorwal do samicy, to przy okazji zabije wlasne. Potem
            zrobi nowe...
            • bogoosia Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 18:30
              cherry.coke napisała:
              > Teoretycznie chodzi o zabicie mlodych poprzedniego samca

              chodzi o przetrwanie jego - zabójcy własnych genów... nomen omen
              wygryza konkurencję wink
              • cherry.coke Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 19:03
                Dokladnie. W kazdym razie nie z glodu to robi...
            • nangaparbat3 Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 19:08
              W stadzie goryli lub lwów.
              Bywaja inne stada, inne obyczaje. Też.
              • verdana Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 20:35
                Ale wracajac do tematu watku.
                Naprawde, o ile w spoleczenstwie JEST przyzwolenie na bicie dzieci -
                zgadzam się - to naprawde nie ma cienia przyzwolenia na katowanie (a
                jeszcze w XIX wieku bylo). I to kompletnie nie przeszkadza tym,
                ktorzy morduja swoje dziecko, nie sadze, aby mieli się przejmowac
                tym, ze to co robia nie jest spolecznie aprobowane.
                Mialoby to sens, gdybysmy mowily o dzieciach zabitych przypadkiem -
                ale to nie sa przypadki. Na to nie pomoga telefony, opieka, nic.
                Takie rzeczy , niestety, będa się zdarzały.
                Telefon mialby tu "zastapic" kontrole spoleczna, ktora kiedys byla w
                niewielkich spolecznosciach - nie zastąpi. Natomiast ja znacznie
                bardziej bylabym za tym, aby nie podtrzymywac mitu "matka wie, co
                dla dziecka najlepsze", "dziadkowie, ciotki i znajomi maja się nie
                wtrącac w wychowanie" - podejrzewam, ze taka nieformalna kontrola
                bylaby znacznie lepsza. Pomijajac wszystko inne - decyzja dziecka,
                aby zadzwonic o pomoc, z czym wiąże się prawdopodobnie utrata
                rodziców jest zazwyczaj psychologicznie niemożliwa. A niestety, sama
                znam wypadek, gdy 6-latek probował w ten sposób "zemscić" się na
                dziadku za klapsa - i udalo mu się. Rozbić własną rodzinę.
                • bi_scotti Re: zabijanie dzieci 11.11.09, 21:02
                  Bo diabel, jak zwykle, mieszka w szczegolach i nic-nie-robienie bywa
                  rownie niebezpieczne jak wylewanie dziecka z kapiela. O ile
                  osobiscie uwazam, ze dawanie klapsow to nie powod do rozprawy
                  sadowej czy publicznego pietnowania badz odbierania dzieci rodzicom,
                  o tyle jestem tez przekonana, ze dyskusje na ten temat podnosza
                  ogolna swiadomosc w spoleczenstwie i zwyczajnie informuja roznych
                  rodzicow o wielorakich formach postepowania z dziecmi. Problem w
                  tym, ze ta swiadomosc rosnie wolno i nierownomiernie. Z jednej
                  strony mamy Szwedow, ktorzy doprowadzili do czystej paranoi
                  wychowawczej, ze ktorej teraz sami probuja sie rakiem wycofac a z
                  drugiej opowiesci jak powyzej, ktore po prostu budza zgroze.
                  Jak juz wspomnialam wczesniej, dla mnie najwiekszy problem
                  stanowi "slepe i gluche" otoczenie, wlaczajac w to wszystkie sluzby
                  panstwowe, ktore "powinny byly ..." Bo zaden psychopata nie
                  funkcjonuje w prozni: ktos takiego czlowieka wychowal, z nim
                  pracowal, uczyl go, obserwowal, w koncu nawet pokochal ... I co? I
                  NIKT po drodze NIC NIEPOKOJACEGO nie widzial? Nie wiedzial? To nie
                  jest tak, ze czlowiek sobie jest delikatnym poeta i w jednej
                  sekundzie nastepuje zmiana i lamie dziecku kregoslup bez zadnego
                  poczucia czynienia zla! Takie postepowanie jest skutkiem czegos i
                  ciagiem dalszym innych czynow, na ktore ewidentnie nikt wczesniej
                  nie reagowal. Wiec nawet jesli otoczenie wielokrotnie WIE lepiej niz
                  mama czy tata, to to jest jeszcze za malo zeby cokolwiek poprawic.
                  Otoczenie z ta wiedza cos musi zrobic zeby potencjalny przestepca
                  mogl byc powstrzymany ZANIM skrzywdzi czyjes/swoje dziecko.
                  Przygladam sie czasem dzieciom w piaskownicy, tym slodkim
                  lobuziakom, ktore wydaja sie byc takie niewinne. Gdzies po drodze
                  COS sie wydarzy i nie wszystkie pozostana "niewinne" - pytanie jest
                  co zrobic zeby ten proces powstrzymac/odwrocic? Jest jakas metoda?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja