odwiedziny i prezenty dla dzieci

15.11.09, 22:31
Powiedzcie mi proszę czy wybierając się w odwiedziny do znajomych macie dla
ich dziecka (dzieci) prezenty (zwykłe odwiedziny, prezenty większe niż
czekoladki t.zn. zabawka). Troszkę mnie szokuje ten zwyczaj który widzę
dookoła, niektórzy z tego co wiem, prowadzący bujne życie towarzyskie kupują
hurtowo co jakiś czas wór zabawek na różne okazje dla różnych dzieci różnych
znajomych z którymi się co jakiś czas widują. Mam wrażenie że nie można się
spotkać spokojnie ze znajomymi jeśli uprzednio nie zrobiliśmy zakupów w jakimś
smyku. Czy jeśli gościcie znajomych u siebie również macie zabawki dla
przychodzących z nimi dzieci?
Chciałabym uporządkować moją wiedzę w tym temacie, zwłaszcza że ze swojego
dzieciństwa nie pamiętam nic takiego.
Przez przypadek moja sygnaturka bardzo tu pasujesmile
    • e_r_i_n Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 15.11.09, 22:37
      Ostatnio szliśmy do znajomych, których synka pierwszy raz mieliśmy zobaczyć. I
      owszem, kupiliśmy jakiś drobiazg.
      W sytuacji kontaktów regularnych raczej nie kupujemy prezentów, natomiast jakiś
      słodycz zazwyczaj.
      • anyx27 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 01:22

        e_r_i_n napisała:

        > W sytuacji kontaktów regularnych raczej nie kupujemy prezentów, natomiast jakiś
        > słodycz zazwyczaj.

        Jak słodycz, to już lepiej nic nie kupować.
        Nie wszyscy rodzice karmią dzieci słodyczami i może zrodzić się niezręczna
        sytuacja. U mnie nikt młodej słodyczy nie daje. Najcześciej odwiedzają ją babcie
        i , jesli już, to przynoszą ksiązeczki - takie zeszyty dla 5-latka, kolorowanki
        itd. koszt kilka złotych.
        • lila1974 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 11:40
          Co to znaczy "niezręcznie"?

          Bez przesady.
          • babcia47 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 17:27
            chociażby taka jakiej autorka była ostatnio moja mama, która bardzo
            zadowolona z siebie, bez wcześniejszego zapytania rodziców, wręczyła
            wielka czekoladę maluchowi na nią uczulonemu..moja mama miała
            poczucie spełnionego "obowiązku towarzyskiego" (i duzo zadowonenia z
            siebie, bo dziecko oczywiscie ucieszone), rodzice cały wieczór
            płaczów, dąsów i negocjacji z dzieckiem, w jaki sposób mogą mu
            zrekompensować zabranie podarowanego "słodycza" i nie dopuścić do
            jego zjedzenia..
            • lilka69 babcia47-jestes corka i babcia w jednym? trolujesz 16.11.09, 20:07
              czasem piszesz jak babcia a czasem jako corka. dwie panie korzystaja z
              tegosamego nicka czy jestes trollem.
              • asia_i_p Re: babcia47-jestes corka i babcia w jednym? trol 17.11.09, 20:17
                Może ma około 50-tki, jest już babcią, a jej mama jeszcze żyje? To się naprawdę
                czasem zdarza.
                • mdro Re: babcia47-jestes corka i babcia w jednym? trol 18.11.09, 09:25
                  To się chyba obecnie zdarza dość często wink. Przynajmniej ja znam
                  sporo takich przypadków, w jednym to najstarszy prawnuk ma dwanaście
                  lat, a prababcia mimo osiemdziesięciu haczykiem mieszka sama i
                  trzyma się znakomicie, zarówno fizycznie, jak i umysłowo.
                  • cleo1976 Re: babcia47-jestes corka i babcia w jednym? trol 18.11.09, 21:09
                    A co w tym dziwnego, moja mama ma lat 63, moja babcia 89, ja 33, a
                    moje dzieci 9 i 3,5. Wszyscy korzystamy z komputerów, babcia
                    ostatnio sprawiła sobie laptopa (tak więc cztery pokolenia).
        • e_r_i_n Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 17.11.09, 20:50
          anyx27 napisała:

          > Jak słodycz, to już lepiej nic nie kupować.

          Dlaczego? Chodzę do ludzi, których znam, nie do obcych. I wiem, jakie mają
          podejście do słodyczy, co ich dzieci lubią itd.
        • lola211 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 18.11.09, 16:53
          > Nie wszyscy rodzice karmią dzieci słodyczami i może zrodzić się
          niezręczna
          > sytuacja
          Coz, pech zatem.Ja zawsze kupuje wlasnie slodycze, dobre czekolady,
          nie zdarzylo mi sie trafic na dziecko ktore slodyczy nie jada.
    • katka_tk Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 15.11.09, 22:39
      Co jakiś czas mam drobiazg dla dzieci. Dla dzieci, ktore już jedza słodycze
      doslwonie czekoladę. Zabawki to jak są jakieś okazje: urodziny, mikołaj, święta,
      dzień dziecka. Czyli jakieś 5 razy w roku. Nie są to wielkie prezenty.
      moje dostaje na takie same okazje, tylko, słodycze jeszcze my, rodzice, za nia
      zjadamywink
    • franczii Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 15.11.09, 22:45
      Nie mamy takiego zwyczaju, ani nasi znajomi tez nie maja. Kupujemy prezent dla
      nowonarodzonego dziecka. Potem na urodziny, na gwiazdke. Nie ma prezentow na
      kazdym spotkaniu. Slodyczy jakos nigdy nie dajemy.
      • tomelanka Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 15.11.09, 22:51
        jesli to pierwsza wizyta u małego dziecka to tak, jakies pampersy lub inny gryzak
        dzieciom ktore jedza juz slodycze zawsze jakies drobiazg, zelki czy czekolade
        dzieciom, ktore nie jedza jeszcze slodyczy zaleznie od czestosci wizyt: jesli
        widujemy sie co tydzien, dwa czy co miesiac regularnie to nie, jak 2-3 razy do
        roku to jakis drobiazg
        • kejciurek Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 15.11.09, 23:00
          kiedys tak, nie potrafilam isc do dziecka z pustymi rekami
          oduczylam sie, kiedy zostalam matka i zauwazylam, ze dziala to tylko w jedna strone
          moje dziecko raczej nic od ikogo nie dostaje (z wyjątkiem dziadków)
    • w-i-k-i Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 15.11.09, 23:18
      U Nas raczej jest taki zwyczaj, ze zawsze jak idziemy w odwiediny,
      to kupujemy prezent i wszyscy Nasi znajomi to praktykuja. Np.
      ostatnio wpadla kolezanka na doslownie 2 godzinki i przyniosla
      prezent w postaci kozoszka Gap i nadmuchiwanego latawca Sajdermena -
      wiedza, ze ani dziecko, ani My nie jadamy slodyczy, wiec to
      kategorycznie odpada. Nawet jak idziemy na tzw. ,,play-date" do
      kolegi syna to tez kupujemy cos praktycznego - ubranko i cos do
      zabawy. Nieladnie, nieuprzejmie i niesmacznie byloby przyjsc bez
      tego, a nie zauwazylam by rodzice przynosili slodycze - DZIEKI BOGU!!
      • phantomka Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 15.11.09, 23:36
        Jestem zwolennikiem nie przynoszenia prezentow. Jezeli juz to cos
        slodkiego. Wkurza mnie to prezentowanie dzieci na kazdym kroku, bo
        one szybko sie do tego przyzwyczajaja i pozniej najwazniejsza
        czescia wizyty jest mysl "co dzisiaj dostane"smile Ja pamietam, jak
        moja babcia przyjezdzala na niedzielne obiady, to przywozila nam np.
        swieze ciasto drozdzowe, jakas czekolade z RFN-u, torbe orzechow. I
        takie gadzety wystarczasmile
      • szyszunia11 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 15.11.09, 23:42
        w-i-k-i napisała:

        Nawet jak idziemy na tzw. ,,play-date" do
        > kolegi syna to tez kupujemy cos praktycznego - ubranko i cos do
        > zabawy. Nieladnie, nieuprzejmie i niesmacznie byloby przyjsc bez
        > tego

        big_grin - chyba Was zaproszę, ale nie licz na rewanżtongue_out
        • w-i-k-i Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 00:36
          Skrupulatnie wybieram towarzystwo dla syna i siebie - zaproszenie
          nieprzyjete smile smile smile
          • mdro Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 00:43
            Chyba Ci się pisownia pokręciła - zgodnie ze stosowaną przez Ciebie
            ortografią (nie tylko nieprzyjętą w języku polskim, ale w ogóle nie
            do pomyślenia w jakimkolwiek obytym towarzystwie) powinno być:

            "Skrupulatnie wybieram towarzystwo dla Siebie i dla Syna" big_grin
          • szyszunia11 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 07:21
            czyżbysmy byli nieodpowiednim towarzystwem? ojej, a ja myslałam, że moge liczyć na bezinteresowne uzupełnienie garderoby dzieckawink
          • the_komcia w-i-k-i 17.11.09, 18:49
            Skoro nikt u Was nie jada słodyczy, i nikt nie odważył by się ich przynieść to
            co na zdjęciu synka w Twojej galerii, w tym apartamencie pełnym drogich antyków
            robi w tle marne pudełko toffifee ????
            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2046131,2,27,WIKTOR.html
            • sanrio Re: w-i-k-i 17.11.09, 21:16
              OMG! Umarłam...taki trochę chaos w tym drogim apartamencie pełnym drogich
              antyków hahaha, no nie, co ludzie mają za pomysłysmile
            • w-i-k-i Re: w-i-k-i 18.11.09, 02:04
              Marne pudelko moj maz dostal w ramach jakiegos dodatku do prezentu i
              tak lezy i lezy, musze oddac portierowi, moze on zje - dzieki za
              przypomnienie widze, ze masz ambitne hobby (nie zazdoszcze
              nadmiernej ciekawoscio-wscipskosci). Jestem pewna, ze uwielbiasz
              seriale i zycie zyciem innych. I pewnie stosujesz sie do zasady 3 P
              popatrzec, pomarzyc i pozazdroscic.
              • mdro Re: w-i-k-i 18.11.09, 09:01
                Hmm, to znaczy, że dojrzały mężczyzna na wysokim stanowisku dostał
                od kogoś pudełko takich słodyczy? I w dodatku trzymacie je w
                salonie? Dziwne zwyczaje w tej Hameryce...

                A swoją drogą, jeśli chciałaś utrzymać mit eleganckiego apartamentu
                pełnego antyków, to trzeba było nie dawać zdjęć tej graciarni
                upchanej przedmiotami rodem z pchlego targu (osobliwie uwiodły te
                talerze na ścianie i kolekcja walizek). W sumie to chyba trzeba
                przestać się wyzłośliwiać nad Twoimi wpisami, a raczej współczuć.
                • w-i-k-i Re: w-i-k-i 18.11.09, 17:24
                  o.k -skoro tak mowisz, moj blad jak juz napisalam ,,wrzucilam perly
                  miedzy wieprze''. Tylko, ze ja za wiekszosc tych rzeczy moge sobie
                  pozwolic na zycie w luksusie bez wiekszego wysilku - choc moj zawod
                  lubie. to lepiej ty mi wspolczuj, a ja ci zaczne zazdroscic
                  mieszkania w blokowisku.
                  • dynema Re: w-i-k-i 18.11.09, 17:53
                    No czyli tak... Ty zyjesz w luksusie, a Twoje dziecko w brudzie, w
                    tanich, spranych ubrankach i wozku weteranie...

                    E-mamy Cie zjada, ale ja Ci przyznam racje, sama trzymam swoje
                    dzieci w brudzie, kupuje im najtansze ubranka a jedzenie musza
                    zdobyc u sasiadow.

                    W tym czasie ja ubieram sie w haute couture i mieszkam w hotelu.
                    Niech sie ucza zycia! Jak zapracuja to beda mialy! W-i-k-i popieram!
                  • miska_malcova Re: w-i-k-i 18.11.09, 18:02
                    a fuj! Jaki burdel w tym kiczowatym mieszkaniu. Co przedmiot to kicz. Może masz
                    kasę, ale o guście nie masz pojęcia.
                    • w-i-k-i Re: w-i-k-i 19.11.09, 03:32
                      No coz bywa i tak... rzadko mnie zatyka, ale teraz poprostu brak mi
                      slow. Boze uchron mnie od takiego ,,prostactwa".
                      • miska_malcova Re: w-i-k-i 19.11.09, 18:18
                        Masz rzecz jasna na myśli siebie?

                        Spodziewałaś się oklasków i głośnych westchnień zazdrości jak pokazałaś swoje
                        paskudne mieszkanie? Niestety nie masz na co liczyć. Posprzątaj w nim lepiej,
                        jeśli wiesz co mam na myśli.

                        Boże uchroń mnie od takiego bufoniarstwa.
                  • miska_malcova Re: w-i-k-i 18.11.09, 20:44
                    widzę wiki, że pokazałaś ten swój "luksus" na "Wnętrzach". Samobójczyni wink

                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,35,103073360.html
                    • sanrio Re: w-i-k-i 18.11.09, 21:09
                      A tak na marginesie: czy mi się tylko wydaje, czy wyrazu "antyczny" używa się do
                      określenia czegoś z konkretnego okresu w historii, tzw. Antyku (antyczna Grecja,
                      Rzym i takie tam)? Bo nasza bogata wiki pisze tak pod każdym zdjęciem, nawet
                      wspomnianej kolekcji walizek bynajmniej nie z Antykubig_grin "Antyczne walizki",
                      "Antyczna puszka", "Antyczny barek" big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                      • blanka_32 Re: w-i-k-i 18.11.09, 22:14
                        Oj, Wiki, śmiać mi się z Ciebie chce. Skoro jesteś, jak to mówisz,
                        tak bardzo bogata, wszytsko masz antyczne i w ogóle, to wybuduj
                        sobie dom, podobny do Neverlandu bądź Gracelandu. Jak taki sobie
                        wybudujesz i urządzisz, to dopiero wtedy pisz, że jestes bogata.
                        Bo teraz, to raczej nie masz się czym pochwalić.
                        • w-i-k-i Re: w-i-k-i 19.11.09, 03:24
                          Dom mamy, ale letniskowy w gorach (niewielki). Natomiast w miescie
                          apartament:
                          - moj maz musi byc ciagle w centrum
                          -niewiadomo czy za kilka lat nie przeniesiemy sie do Polski
                          -czy ty sobie wyobrazasz, ze ja znjde czas na pilnowanie ludzi
                          sprzatajacych, zajmowanie sie calym domem itd. - niebawem bede
                          pracowac na caly etat, a wtedy to juz jakbym mieszkala w kancelarii,
                          bo mam duzo ciekawych spraw, no i musze miec czas dla siebie itd.
                          itd.

                          P.S. Co do mojego syna to mam 3 wozki, w tym jogger - bo nie
                          zamierzam zmienic die w kobietopodobnego ,,stwora". A co do
                          bogactwa, to dla Pan moge byc nawet jedna z was, zyjaca
                          w ,,mrowkowcach", w 40 m2, albo jeszcze lepiej z rodzicami, o
                          kosmetyczce wiedzacej tylko z tv, zapewniajaca dziecku trzepakowe
                          rozrywki - nieinteresuje mnie to w ogole. To tyle szkoda mojego
                          czasu na uwlaczajaca mi dyskusje, a zdjecia moze niebawem usune, bo
                          rzeczywiscie to tak jakby ,,wiesniak mial jesc zlotymi sztuccami i
                          na porcelanie"(i tak nie bedzie mialby o tym pojecia).
                          • sanrio w-i-k-i ROTFL! 19.11.09, 10:15
                          • mdro Re: w-i-k-i 19.11.09, 10:18
                            Naprawdę, lepiej byś zrobiła, gdybyś się już nie odzywała, bo ta
                            cała Twoja historia kupy się nie trzyma.

                            Gdzie kończyłaś te studia prawnicze? W Polsce?

                            Jak sobie radzi w tejże kancelarii osoba mająca duże trudności w
                            wyrażeniem swoich myśli na piśmie i nie wiedząca, jak się pisze
                            Spiderman czy Manhattan? Robiąca podstawowe błędy stylistyczne,
                            będące takowymi bez względu na to, czy chodziłoby o język polski czy
                            angielski? Drobna podpowiedź: zaimki osobowe w korespodencji pisze
                            się dużą literą jedynie w wypadku, gdy dotyczą osoby, do której się
                            pisze bądź szacownych osób trzecich, nigdy w odniesieniu do siebie
                            (angielskie "I" jest tu wyjątkiem ze względów typograficznych,
                            na "We" czy "My" może pozwolić sobie jedynie osoba panująca, jako
                            reprezentująca całe państwo); wyrażeń potocznych nie umieszcza się w
                            cudzysłowach. A perły się rzuca przed wieprze wink.

                            Dlaczego ten Twój "apartament" ma tylko 100 m2 (ja wobec 80 w tym
                            swoim blokowisku nie uważam, by było się czym chwalić) i takie
                            niskie sufity? Dlaczego wygląda jak składzik, a na podłodze ma byle
                            jak położoną wykładzinę? Czy takich zamożnych ludzi jak Wy nie stać
                            na architekta wnętrz, skoro sami nie potraficie sobie z urządzeniem
                            domu poradzić? Nie wstyd Ci zapraszać tych swoich wysoko
                            postawionych przyjaciół do tego bałaganu?

                            Gdzie konkretnie się ten "apartament" znajduje? Bo Manhattan to dość
                            duża wyspa (i jest na niej także np. Harlem wink).

                            Dlaczego zdjęcie, które opisujesz jako widok z okna, wygląda
                            ewidentnie na robione z brzegu? A w ogóle dlaczego takim marnym
                            aparatem są te zdjęcia robione? (Dane exif są bezlitostne - Fuji
                            FinePix Z10fd). Nie stać się na lepszy niż te maks. 450 zł? (teraz
                            pewnie mniej, bo to model sprzed dwóch lat).
                            Etc., etc.

                            I naprawdę uważasz, że - nawet gdyby te Twoje wszystkie bajeczki
                            były prawdą - cokolwiek upoważnia Cię do patrzenia z góry na innych?
                            Osoba z kindersztubą powinna wiedzieć, że elementarna uprzejmość
                            obowiązuje bez względu na (prawdziwą czy domniemaną) pozycję
                            społeczną rozmówcy. A jeśli jesteś taka zadowolona ze swojego życia,
                            to po co usiłujesz się przechwalać na tym forum, jednocześnie - i to
                            od samego początku - obrażając innych? Myślisz, że w ten sposób
                            komuś zaimponujesz? Po co?
                            • w-i-k-i Re: w-i-k-i 19.11.09, 18:02
                              Masz specyficzne hobby, no ale bywaja i tacy ludzie - nic ujac nic
                              dodac.
                          • miska_malcova Re: w-i-k-i 19.11.09, 11:31
                            wiki, broń Boże nie wracajcie! Manhattan potrzebuje takich jak Wy big_grin
      • phantomka Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 00:01
        A co to: "kozoszka" "sajdermen"? Dobrze, ze wiedzialas jak
        napisac "tzw. play-date"big_grin

        w-i-k-i napisała:

        > U Nas raczej jest taki zwyczaj, ze zawsze jak idziemy w odwiediny,
        > to kupujemy prezent i wszyscy Nasi znajomi to praktykuja. Np.
        > ostatnio wpadla kolezanka na doslownie 2 godzinki i przyniosla
        > prezent w postaci kozoszka Gap i nadmuchiwanego latawca
        Sajdermena -
        > wiedza, ze ani dziecko, ani My nie jadamy slodyczy, wiec to
        > kategorycznie odpada. Nawet jak idziemy na tzw. ,,play-date" do
        > kolegi syna to tez kupujemy cos praktycznego - ubranko i cos do
        > zabawy. Nieladnie, nieuprzejmie i niesmacznie byloby przyjsc bez
        > tego, a nie zauwazylam by rodzice przynosili slodycze - DZIEKI
        BOGU!!
      • sanrio Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 20:34
        prezent w postaci kozoszka Gap i nadmuchiwanego latawca Sajdermena -

        UUUUU, na bogato czyli. Aha, zapomniałam, przecież ty mieszkasz w USA (!!!) i
        jesteś nadziana, masz też nadzianych przyjaciół. Polska to jednak nieco inne
        realia, ale pochwalić się przecież trzeba co?tongue_out
        BTW - co to kozoszek? Bo o sajdermena już się nie będę czepiała (choć dla mnie
        to Spiderman, a nie mieszkam w USA)
    • szyszunia11 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 15.11.09, 23:37
      ja uważam, że przychodzenie z prezentem zawsze, także bez okazji jest nie tylko niekonieczne, ale wręcz - niemile widziane. Naprawdę nie każdego i nie zawsze na to stać, zeby kupować prezent materialny dla dzieci odwiedzanych rodziców! A nawet jak stac, nie każdy chce sobie tym zawracac głowę. Po co? Mysle, że są osoby, które tak obdarowywane czułyby się niezręcznie i przede wszystkim - czułyby się zobowiązane, na co niekoniecznie mają ochotę. Potem powstaje sytuacja - ups, zaprosili nas, znowu trzeba im coś kupić...
      jak ktos ma ochotę to niech to zrobi ale nie przy każdym spotkaniu, tylko raz na jakiś czas, od niechcenia, a nie jako obowiązek. Ja tak robię.
      Myslę, że jesli chodzi o dzieci, to miło im bedzie, jak "ciocia i wujek" poświęca im chwilę zainteresowania zamiast wręczac kolejny prezent.
      • bi_scotti Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 03:28
        Slodycze - NIGDY; prezenty wylacznie z okazji i to tez raczej
        symboliczne.
        • myelegans Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 04:07
          Dzieciom nieswoim slodzyczy nie daje i wzajemnie nie chce, zeby
          mojemu dawano i tutaj jakos to szanuja. W Polsce rzeczywiscie kazdy
          jakies jajko niespodzianke, albo innego Kinderka przynosi nie
          pytajac nawet matke o zgode, czy moze dziecku dacd.
          Inne prezenty tylko z okazji urodzin, gwiazdki. U nas przetacza sie
          dosyc sporo towarzystwa w tygodniu, sami tez chodzimy w odwiedziny
          bezprezentowo. Jezeli juz to przynosze owoce, albo zupe, albo
          gulasz, albo cokolwiek co za duzo ugotuje i zawsze chetnie widziane.
      • ida771 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 17:10
        szyszunia myślę podobnie.
    • kropkacom Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 08:18
      Starszym dzieciom słodycze (no chyba że rodzic zabroni tongue_out ). Młodszym mały
      prezencik. Żadnych drogich upominków.
    • volta2 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 08:23
      ja nie stosuję tej zasady, czyli lecimy na spotkanko do znajomych
      dzieci bez żadnego upominku, często też bez żadnych słodyczy,
      książeczek - ja po prostu nie mam do tego głowy, nie wiem, co
      dziecku przypadłoby do gustu itp.

      urodziny/imieniny/gwiazdka - to inna historia oczywiście

      ale zauważyłam, że sporo osób - także dzieciatych przychodząc do
      nas "bez okazji" przytarga ze sobą jakąś gazetkę z reklamowym
      gadżetem, słodycze, lub książeczkę - wydaje mi się to zbędne
      całkowicie, moje dzieci i tak czekają na wizytę, nie na to co w
      torbie inne dziecko mu przyniesie.
      ludzie ci robią to na własną odpowiedzialność, nie mogą z mojej
      strony liczyć na rewanż - i tak jak autorka wątku - niektórzy się
      rozmyślili z kupowania, inni czynią to dalej, jak długo nie wiem,
      ale jak piszę, zakładam że to ich dobra wola/wychowanie/zwyczaj z
      domu wyniesiony.
    • jmama Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 10:06
      Daję prezent np. ubranko, zabawkę jak idę do noworodka lub dziecka które zobaczę
      1 raz. Nieswoim dzieciom na gwiazdkę, urodziny itd. nic nie daję (nie mam
      jeszcze siostrzeńców itd.) bo od tego mają rodziców. Ot tak z okazji odwiedzin
      przynoszę soczek, czekoladkę czy coś w tym rodzaju ale moi znajomi nie mają nic
      przeciwko słodyczom na 100%.
    • lila1974 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 11:52
      Zależy, jak często się z owym dziecięciem widuję.
      Jeśli regularnie, to większe prezenty są od okazji do okazji, raz na jakiś czas
      coś mniejszego.

      Jesli widujemy się np. raz w roku to wówczas tak, mam "większy" prezent.

      Pamiętam ze swojego dzieciństwa, jak było mi miło, gdy dorośli odwiedzający
      rodziców pamiętali i o nas dzieciakach ...
    • sanrio Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 20:29
      raczej nie. Dla synka mojej najlepszej koleżanki przynoszę raz kiedyś coś małego
      albo coś po córce (z ubranek), daję mu prezenty na urodziny i święta, bez okazji
      to jakieś drobiażdżki. Dla innych dzieci zdarza się, że coś przyniosę - zdarza
      się = raz na pół roku.
      Ostatnio moje długo nie widziane koleżanki zaskoczyły mnie prezentami dla mojej
      córki (byłam u nich sama, zagranicą), ja nie miałam dla ich szkrabów nic i było
      mi trochę głupio, bo jednak mogłam pomyśleć.
    • ola_motocyklistka Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 16.11.09, 20:40
      Nie stosuję tej praktyki, i nie wymagam tego od innych.
      Nie daję słodyczy dzieciom, i jak tylko mogę zabieram w sposób dyskretny mojemu.
      W rodzinie tu w wawie jest tylko 2 małych dzieci-moja i kuzynki męża. Mamy umowę
      z kuzynką męża, że prezenty wartościowsze na okazje ( urodziny, gwiazdka, itp).
      Dzieci mają sie cieszyć ze spotkania a nie z podarków, i licytować kto ma lepszy
      prezent.

      Z innymi znajomymi różnie bywa. Część robi tak, że wybierając się do nas
      dzwonią, czy czegoś konkretnie nie potrzeba. Wtedy z mężem "zamawiamy". Kiedyś
      były to pieluchy, teraz jakiś dres do przedszkola, kredki, pisaki. Są to jednak
      sytuacje rzadkie.

      Uważam, że układ jest zdrowy.

      • czar_bajry Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 17.11.09, 19:40
        Idąc ze zwykłą wizytą towarzyską nie kupuję żadnych prezentów dla dzieci
        gospodarzy czasami mam czekoladę ale nie jest to regułą, dla dzieci
        przychodzących do mnie z wizytą także nie mam prezentu:smile
        Nie oczekuję też prezentów dla swoich dziecitongue_out
    • burza4 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 17.11.09, 20:37
      Prezenty robię bardzo rzadko - kiedy idę bardziej do dziecka niż do
      rodziców. Normalne spotkania - bez prezentów, zresztą nikt ze
      znajomych nie ma małych dzieci.
    • zazou1980 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 17.11.09, 21:07
      jak odwiedzam rzadko danego dzieciaka, to kupuję coś w granicach 30 pln, jak
      częściej to ze 3 razy w roku jakiś prezent (książka, samochodzik, itp. od 10 do
      30 pln), a poza tym słodycze - zazwyczaj jajko niespodzianka (lub trójpak
      jajek). inną sprawą jest kiedy idziemy na jakąś imprezę do dzieciaka (urodziny,
      mikołajki) wtedy prezenty są droższe ale zazwyczaj do 80 pln.
    • betty_julcia Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 17.11.09, 23:34
      Różnie. Jak mam czas biegać po sklepacha albo cos mi wpadnei w rękę
      to kupuję dziecku jakiś drobiazg, ale naprawdę symboliczny drobiazg,
      coś neidrogiego, czasami jak nie mam czasu to jakiś słodycz a
      czasami nic, tylko po prostu coś dla wszystkich do kawy. Wszystko
      zlaeży od okazji, czy jest to zaproszenie na większą imprezę, czy
      tylko na kawę. Raczej wszystko odbywa się spontanicznie i na
      wyczucie.
      Ale generalnie nie jestem zwolenniczką prezentów i sama nie wymagam
      od gości zeby prezenty przynosili. Wiem ze jak przychodzi np ciocia
      to fajnei jak coś przyniesie i zwykle dzieci na coś czekają, ale jak
      koleżanka wpada na kawę to przez mysł mi by nie przeszło ze ma coś
      nosić dzieciom.
      W ogóle bawi mnie bardzo taki pęd neiktórych ludzi do prezentów.
      Niektórzy zachowują sie jak dzieci, wiecznie spragnione, niewyzyte w
      kwestii prezentów.
      Choć szczerze to ja sama teraz jak takie dziecko spragnione planuję
      jak by tu obdarować moje i rodziny dzieci masą Mikołajowych
      prezentów. Ale z tej okazji to chyba ujdziesmile


      Jeszcze tak na marginesie, bo oczywiście obejrzałam zdjecia Wiki...
      Hmmm, że tak spytam, czy ty mieszkasz u jakiejś starszej Pani? Ja
      rozumiem że to może i coś warte, ale żeby taki składzik sobei z domu
      zrobić i mieszkać jak w magazynie? Przecież to istny skład bez ładu,
      składu i żadnego stylu... To naprawdę wasze meiszkanie? czy jakiejś
      strej ciotki. A już ten obrusik przy łózku, bleeeeh. Ohyda....
    • attiya Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 18.11.09, 07:29
      to ja nie wiem jakich ty masz znajomych
      nigdy nie robiłam dzieciom prezentów z okazji tego, że wpadłam do koleżanki na kawę
      prezenty robię: z okazji narodzin dziecka i pierwszej wizyty
      jeśli jestem zaproszona na urodziny dziecka
      prezenty robię mojemu siostrzeńcowi-chrześniakowi, z tym, że te prezenty zależą
      od stanu kasy - niestety
      w domu prezenty dostawałam bardzo okazjonalnie - prezentem samym w sobie były
      odwiedziny cioci czy wujka, których dawno nie widziałam, a jeśli już dostałam
      jakowąś czekoladę to już naprawdę było wielkie święto
    • alba27 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 18.11.09, 09:06
      Zawsze jak idę do domu gdzie są dzieci to coś dla nich mam, ale są
      to drobiazgi jakieś jajko niespodzianka, książeczka lub coś innego.
      Myślę że to miły zwyczaj, dzieciaki się cieszą i ja też bo bardzo
      lubię dawać upominki.
    • koza_w_rajtuzach Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 18.11.09, 09:18
      Staram się mieć coś dla dziecka, choć nie uważam tego za obowiązek, ale nie są
      to zabawki, tylko jakiś smakołyk, a czasem jakaś książeczka.
      Zabawki to jednak dla mnie trochę przegięcie. Przecież nawet swoim dzieciom
      często zabawek nie kupuję.
      • koza_w_rajtuzach Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 18.11.09, 09:20
        aha, jeszcze dodam, że niektóre osoby, które nas odwiedzają mają czekoladę ze
        sobą. Niektóre osoby nie mają w zwyczaju niczego dawać, zresztą nie oczekuję
        tego ani tym bardziej moje dzieci tego nie oczekują wink. Nie zdarza się natomiast
        w ogóle, żeby ktoś przynosił zabawki - ani z rodziny ani ze znajomych.
    • iziula1 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 18.11.09, 17:14

      Tak zawsze nosimy prezenty dzieciom znajomym. W zależności od
      fantazji są to słodycze lub zabawki. Staramy się też aby były to
      zabawki ze średniej półki aby nie stawiać znajomych w niezręcznej
      sytuacji że muszą się jakoś zrewanżować. Natomiast gospodarzom wino,
      lody,kwiaty itp.
      Nie widze w tym szaleństwa. Nam to sprawia frajde.
    • tancuj_ze_mna Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 18.11.09, 20:59
      Ja kupuję zabawkę dziecku albo jak się chcę gospodarzom przypodobać, albo jak
      dzieciaka zwyczajnie lubię, albo jak dopiero co pisklę się urodziło i chcę je
      zobaczyć, to kupuję jakiś drobiazg. Po za tym nie ma opcji
    • nangaparbat3 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 18.11.09, 21:08
      Nie nosze prezentow dla dzieci, chyba ze jest jakaś okazja po temu.
      Nie uważam, zeby dziecko za każdym razem musialo dostawac jakis prezent, wydaje
      mi sie to wrecz szkodliwe.
      • lila1974 Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 19.11.09, 00:30
        Od jakiegos juz czasu prosze mojego tate, by nie kupowal
        dziewczynkom "wypasionych" prezentow, gdy wraca z rejsu. Zauwazylam,
        ze zaczynaja tego oczekiwac od dziadka i uznalam, ze najwyzsza pora
        je nieco ostudzic. Nie chce, aby rosly w przekonaniu, ze im sie one
        naleza jak psu kosc.

        Jak pytam o dziadka, to starsza odpowiada "kocham dziadka, bo sie ze
        mna bawi" ... mysle, ze to jest zdecydowanie cenniejsze - zarówno
        dla nich jak i dla mnie.
    • noddy Re: odwiedziny i prezenty dla dzieci 19.11.09, 06:18
      Nie kupjemy prezentów. Coś słodkiego ewentualnie. Mikołajek lub czekolada i tyle.
      Nie mamy prezentów dla przychodzących dzieci smile
      Prezenty dajemy na urodziny/ Wigilię, 'nowe dziecko' itp.., no i wtedy jak idziemy do kogoś po raz pierwszy lub jak odwiedzamy kogoś raz na 2 lata.
Pełna wersja