oj smutno, wracam do pracy

21.01.04, 22:22
Chcę się tylko wyżalić, bo smutek ściska mnie za serce. W niedzielę moja
kruszyna kończy pół roku (starszy ma cztery lata i chodzi do przedszkola), a
w poniedziałek, po osmiu miesiącach przerwy wracam do pracy. Lubię moją pracę
(jestem dziennikarką), nawet mi się za nią cni, ale jak pomyślę ile ona
kosztuje mnie zdrowia, nerwów i czasu... Pocieszam się tylko tą myślą, że...
w ogóle tę pracę mam. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jedna z mam chciałaby
być na moim miejscu. A i tak jest mi smutno.
Pa!
    • olga2003 Re: oj smutno, wracam do pracy 22.01.04, 11:15
      Witaj Iwo!

      Wyobrażam sobie jak Ci smutno i trzymam kciuki, żebyś to jak najlepiej zniosła.
      Będę czekać na relacje smile.

      Mój synek ma teraz 3,5 miesiąca. Przed jego urodzeniem myślałam, że wróce do
      pracy po pół roku. Ale łatwo się mówi, jak dziecka nie ma jeszcze na świecie i
      człowiek nie zdaje sobie sprawę z tego, jaka ogromna więź jest między matką a
      dzieckiem. Rzeczywistość okazała się trochę bardziej skomplikowana, bo mój
      Dominik jest najukochańszym dzieckiem pod słońcem. Spokojny, pogodny, śpi w
      nocy, nie miał kolek, nie lubi płakać. Po prostu niesamowity. Myślę, że gdyby
      był bardzo wrzaskliwy to szybiej chciałabym wrócić do pracy, a tak to w ogóle
      za pracą nie tęskniłam. Starałam się traktować macierzyński jak takie dłuższe
      wakacje, czyli bawić się z dzieckiem, wysypiać itp.
      Dylemat zaczął się, gdy kilka dni temu dostałam propozycję bardzo dobrej pracy
      (ciekawa, dobry dojazd, najprawdopodobiej sensowne godziny pracy, a nie
      codziennie po 10-12 godzin, 2xwiększa pensja). Propozycja była od lutego, ale
      udało mi się wynegocjować początek maja, czyli synek będzie miał wtedy 6,5
      miesiąca. Już przepłakałam kilka dni mysląc o tym, że mam się rozstać z
      synkiem. Ale wiem również, że gdybym się nie zdecydowała, to bardzo by, tego
      żałowała. Może nie szybko, ale kiedyś na pewno. Do tej pory też miałam całkiem
      dobrą pracę, ale ostatnio firma przestała się zajmować produktem, w którym się
      szkoliłam, więc nie musiałabym się spieszyć z powrotem. I tak by mnie raczej
      zwolnili. Także bez propozycji nowej pracy wszystko było dla mnie prostsze, rok
      bym posiedziała z małym. Ale jednak się zdecydowałam i myślę, że nie będę
      żałować. Wraz z tym wyborem przypomniało mi się jak 3 lata temu musiałam
      wyjechać z pracy na 4 miesiące do Niemiec. Byłam rok po ślubie, z mężem miałam
      się widywać w weekendy co 2 tygodnie. Gdy miałam wyjeżdzać to serce mi pękało z
      bólu, ale gdy już siedziałam w pociągu to poczułam smak nowej przygody. Koniec
      końców był to bardzo dobry okres w życiu, chociaż rozłąka była trudna. I
      niczego nie żałuję.

      No nic, trochę się rozpisałam. A masz możliwość zrzucenia części obowiązków
      domowych na kogoś innego? Bo ja myślałam o tym, żeby opiekunka też gotowała
      obiady i np. wynajmować czasami kogoś do sprzątania. Nie chodzi mi o
      żadne "burżujstwo" (nie wiem jak to się pisze), tylko o to, aby spędzać z
      dzieckiem jak najwięcej czasu.

      To by było na tyle. Pozdrawiam Cię serdecznie. Trzymam kciuki.
      Olga

      PS. Tak nawiasem mówiąc nie cierpię gotować wink
      PS. Nie stawiałabym w pracy na biurku zdjęcia dziecka - i bez zdjęcia byloby mi
      się trudno skupić na pracy i smutno. Co prawda mój mąż ma zdjęcie naszego synka
      koło komputera i co jakiś czas wymienia je na nowsze, ale ja tak raczej nie
      zrobię ...
    • ese1 Re: oj smutno, wracam do pracy 22.01.04, 20:16
      Podzielam twoj smutek, jest nas dwie a moze wiecej. Tylko moja dzidzia bedzie
      miala dopiero skonczone 5 m-cy, bu.....
      • senmar Re: oj smutno, wracam do pracy 24.01.04, 08:05
        hej,
        dopisuję się do smutnych mam, bo moja Julcia skończy właśńie 5 msc a ja na
        drugi dzień do roboty. To już za 8 dni............
    • joanna7 Re: oj smutno, wracam do pracy 23.01.04, 13:18
      Hejka
      Głowa do góry zobaczysz bedzie dobrze. Ja wróciłam do pracy
Pełna wersja