Chcę mieć dziecko

17.11.09, 10:44
Mam 29 lat. Od 2 lat mieszkam z moim mężczyzną. Ja jestem już gotowa
na dziecko. Wiem wiem dzieci to obowiązek, koszty i problemy. Ale
moj facet ma lat 36. Ostatnio powiedział że moge odstawic tabletki
ale na slub moge liczyc dopiero w 2011r. a ja nie wiem czy chce z
dzieckiem tak długo czekac. Choc wiem ze gdybym teraz zaszła to moze
slub by sie przyspieszyl. Choć moj ukochany jakos do instytucji
małżenstwa nie jest przekonant. Co zrobić? Czekać na ślub?
    • gryzelda71 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 10:46
      Dziecko można mieć bez ślubu.
    • kosmitos Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 10:47
      a od kiedy to się robi obrączką?
    • bez27 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 10:48
      gigle99 napisała:

      > Mam 29 lat. Od 2 lat mieszkam z moim mężczyzną. Ja jestem już
      gotowa
      > na dziecko. Wiem wiem dzieci to obowiązek, koszty i problemy. Ale
      > moj facet ma lat 36. Ostatnio powiedział że moge odstawic tabletki
      > ale na slub moge liczyc dopiero w 2011r. a ja nie wiem czy chce z
      > dzieckiem tak długo czekac. Choc wiem ze gdybym teraz zaszła to
      moze
      > slub by sie przyspieszyl. Choć moj ukochany jakos do instytucji
      > małżenstwa nie jest przekonant. Co zrobić? Czekać na ślub?

      a po co Ci ślub do dziecka? brak ślubu nie wyklucza posiadania
      dziecka! chesz mieć dziecko, to je miej.
    • broceliande Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 10:50
      To porozmawiaj z nim o dziecku, a nie o ślubie.
    • na_pustyni Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 10:50
      Małżeństwo to przereklamowana instytucja, a już z dziećmi nie wiąże
      się wcale wink
      • anyx27 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 10:55
        Jak bym miała czekać na dziecko dopiero po ślubie, to pewnie dopiero teraz w
        ciązy bym była wink a tak mam 5letnią córcię i jestem rok po ślubie smile
    • cherry.coke Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 10:58
      > Mam 29 lat. Od 2 lat mieszkam z moim mężczyzną. Ja jestem już gotowa
      > na dziecko.

      A on jest? Czy ta zgoda na odstawienie tabletek to z przekonania czy wyjeczane?

      > Choć moj ukochany jakos do instytucji
      > małżenstwa nie jest przekonant.

      Do samej instytucji czy do bycia z toba?

      Zastanow sie gleboko, bo jakos nie brzmi to optymistycznie (co do jego przekonan
      w kwestii rodziny). Sam slub czy jego brak to pestka, liczy sie, czego on
      naprawde chce.
      • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:06
        Hmm nie wiem na ile zgoda jest z przekonania bo do tej pory temat
        ślub - dziecko (szczegolnie slub)konczyl sie awantura. Choć mo facet
        nie zaprzecza że chce być ze mną. Wydaje mi się że gydybm nie brała
        tabletek i że tak nieładnie powiem dziecko by się stało było by
        chyba łątwiej niż świadome podjęcie decyzji.
        • cherry.coke Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:14
          Choć mo facet
          > nie zaprzecza że chce być ze mną.

          Moze niech to robi bardziej aktywnie smile

          Ja bym odpuscila kwestie slubu w takim razie (ale moge tak mowic, sama nie
          jestem zwolenniczka). Slub "dla papierow" zawsze mozecie machnac maly i cywilny.
          Ale sprobuj moze doprowadzic do tego, zeby decyzja o dziecku byla wspolna i
          swiadoma. "Kontrolowana wpadka" to nielojalne rozwiazanie, a jak zmuszony do
          ojcowania facet sie zawinie, to zostaniesz owszem z alimentami i dzieckiem na
          reku, tylko co z tego...
          • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:23
            Wiesz ja tam nie koniecznie jestem za jakimś wielkim przyjeciem i
            wiem że ślub nie daje gwarancji że już zawsze na zawsze, a z
            dzieckiem zawsze można zostać. Widzisz ale jeżeli mu powiedziałam
            ostatnio że jak ostawie tabletki i zajdę zanim wezmiemy slub to
            powiedzial ze sobie poradzimy. A druga sprawa biorę pod uwagę że nie
            każda kobieta może zajść w ciążę bo tego chce. Może to wymagać czasu
            a on ucieka...
            • cherry.coke Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:26
              To zlej slub, rozmawiajcie o dziecku. Niech przyszly tez ma w tym udzial (poza
              zrobieniem oczywiscie).
              • cherry.coke Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:30
                Przyszly ojciec, tfu.
          • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 12:06
            Jest jeszcze jedno nad czym się zastanawiałam...ślub jest kosztowną
            imprezą moze dlagego On się tak waha
            • cherry.coke Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 12:16
              > Jest jeszcze jedno nad czym się zastanawiałam...ślub jest kosztowną
              > imprezą moze dlagego On się tak waha

              Slub? W zyciu. Kosztowny to jest slub koscielny albo wesele.
              • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 12:34
                Miałam na myśli ślub + wesele. Bo sam ślub jako formalność w
                urzędzie to nie jest kosztowne.
        • kosmitos Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:18
          rozmowa powinna byc konkretna, bez kłotni; jeśli Ty chcesz dziecka,
          a on raczej nie to powinniście się rozstać; dziecko to nie zabawka i
          nie może być elementem kompromisu, efektem szantażu; można próbowac
          przekonac partnera, że dziecko teraz, a nie za rok, ale jeżeli na
          gościa temat działa jak płachta na byka to raczej nie ma o czym mówic
    • kj-78 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:19
      Ja mam wreszcie upragnione dziecko, a o slubie jeszcze nigdy nie
      rozmawialismy smile Jak kiedys sie zdarzy, to ok, a jak nie, to tez nie
      bede sie martwic!
      • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:30
        Gratulujęsmile Mam nadzieję że mnie też spotka to szczęście
    • 18_lipcowa1 a po co ci ten slub? 17.11.09, 11:27
      dziecko mozna miec bez tego
      • gigle99 Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 11:40
        Ale pozostaje jeszcze kwestia tego...co powiedzą inni?? Ja się tym
        średnio przejmuję ale duża część mojej rodziny jest mocno wierzaca i
        sam fakt ze mieszkam z Nim jest bulwersujący
        • s.lonko Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 11:53
          Czyli Gigle chce ślubu (nieważne z jakich powodów) i chce dziecka, a on nic nie
          chce, tylko łaskawie wydziela - tak mi się kojarzy to "możesz odstawić"
          (wyproszone po awanturach!), "nie możesz liczyć teraz na ślub"... Trochę im się
          chyba pomysły na życie rozmijają, przykro mi ale nie najlepiej to jakoś rokuje.
        • zazou1980 Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 11:53
          dla mnie twoja postawa to załamka. jeśli głównym motorem twojego postępowania i
          naprzykrzania się komuś kto tego nie chce (o ślub mi kaman) jest co powiedzą
          inni? żenuła

          moje życie moja sprawa, a inni muszą to zaakceptować smile nigdy nie zrobię nic,
          tylko dlatego, że mama babcia, tak chcą



          • gigle99 Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 11:58
            No to nie tak do końca- od dwóch lat mieszkamy razem bez względu na
            wzgląd...to chyba troszkę ja tego chcę...nie chodzi o białą suknię i
            cały ten cyrk ale to taką "pewność" choc jak pisałam wiem że nic jej
            nie daje
            • s.lonko Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 12:34
              Nie tłumacz się dziewczyno, nie ma nic dziwnego w tym że chcesz ślubu. Czy
              jakiejś konkretnej deklaracji, odrobinę inicjatywy, "chcenia" z jego strony po
              prostu - samo "nie zaprzecza że chce być ze mną" to trochę mało... Wymyślasz
              tysiąc usprawiedliwień dla Twojego faceta, że uraz ma, że się kosztów obawia, że
              więcej czasu potrzebuje - a jeśli powód jest najprostszy z możliwych - on po
              prostu nie chce?
              • cherry.coke Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 12:55
                Zgadzam sie.

                Niektorzy maja jeszcze faktycznie awersje do malzenstwa jako takiego, ale to sie
                wiaze z szerszymi pogladami.

                Niemniej jesli dziecko tez ma byc tak na odczep, to ja bym w to nie wchodzila.
                • gigle99 Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 13:05
                  Nic zobaczymy...zaczęło sie od tego ze w sobote odbyło sie pierwsze
                  spotkanie naszych rodziców i potem taka szczera rozmowa, wczoraj
                  poruszyłam ponownie temat ślubu - że w zasadzie moge zaakceptować tą
                  datę, a tematu tabletek i dziecka nie poruszałam bo wczoraj już nie
                  był skłonny do rozmowy.
                  • cherry.coke Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 13:11
                    > a tematu tabletek i dziecka nie poruszałam bo wczoraj już nie
                    > był skłonny do rozmowy.

                    Audiencji ci udziela?... Kurcze nie wiem, moze nie masz daru przekazywania, jaki
                    z niego super gosc, ale tak z opisu to nie wyglada on najlepiej. Co jest w nim
                    fajnego? Czym sie wykazuje? Co cie cieszy w waszym zwiazku? Co on do niego wklada?
                    • gigle99 Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 13:34
                      Hehe po prostu wiesz jak zaczesto sie porusza jakis temat to to
                      drazni...ale jemu sie wydawalo ze jak powiedzial swoje to ja mam to
                      przyjac a ja zaczelam drazyc temat. Co jest w Nim fajnego? najlepiej
                      powiedziec ze wszystko ale kazdy ma jakies wady. Jak byłam po
                      operacji był bardzo troskliwy, zmywa, odkurza - czego ja
                      bezgranicznie niecierpię, teraz bedzie materialna strona- posiecil
                      pol swojej premii zeby kupić mi serwis kwadratowy taki na jaki
                      chorowałam od dawna. Chodzi po swieze pieczywko co dnia a nie
                      musiałby (co prawda na tym cierpi moja tusza winkCzase zdarzają sie
                      lepsze czasem gorsze dni. W porównaniu z poprzednim moim zwiazkiem i
                      ilością awantur to tu jest raczej tych dobrych chwil więcej. Z
                      jednej strony mam taki wewnętrzny spokój ... a z drugiej odczuwam
                      lęk że ktoś mi ten spokój zabierze...
        • deodyma Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 11:54

          gigle99 napisała:

          > Ale pozostaje jeszcze kwestia tego...co powiedzą inni?? Ja się tym
          > średnio przejmuję ale duża część mojej rodziny jest mocno wierzaca
          i
          > sam fakt ze mieszkam z Nim jest bulwersujący





          naprwde przejmujesz sie tym, co powiedza inni?
          nie masz swojego rozumu?
        • zazou1980 Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 11:54
          dla mnie twoja postawa to załamka. jeśli głównym motorem twojego postępowania i
          naprzykrzania się komuś kto tego nie chce (o ślub mi kaman) jest co powiedzą
          inni? żenuła

          moje życie moja sprawa, a inni muszą to zaakceptować smile nigdy nie zrobię nic,
          tylko dlatego, że mama babcia, czy ktoś inny tak chce



          • zazou1980 Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 11:55
            sorki, 2 razy mi się posłało, bo karmię dzieciaka i się awanturuje (uroki
            macierzyństwa)
            • gigle99 Re: a po co ci ten slub? 17.11.09, 12:00
              Spoko
              Wiesz za nim zaczęliśmy się spotykać byłam po trudnym zwiazku i
              wychodziłam z założenia że facet jest mi potrzebny tylko do
              zrobienia dziecka...wynikało to z tego że nie chciałam nowego
              zwiazku a potem jakos nasze drogi sie rozeszły i znow sie
              spotkalismy i moze on tego tez sie wystraszył?
    • zlosliwe_malpisko Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:44
      "Ostatnio powiedział że moge odstawic tabletki
      ale na slub moge liczyc dopiero w 2011r."

      wybacz, ale nie pachnie mi to szczególną dojrzałością emocjonalną.
      Na pewno chcesz mieć z nim dziecko?
    • zazou1980 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:45
      nie rozumiem po co laski tak bardzo się chcą uzależniać od facetów, a małżeństwo
      to już konkretne uzależnienie. ja chciałam faceta fajnego i mam, chciałam
      dzieciaka i mam, męża nie potrzebuję smile

      btw, poczytaj sobie to forum
      forum.gazeta.pl/forum/f,898,Zycie_rodzinne.html
      tam jest pełno sfrustrowanych żon, mam nadzieję że jak już twój 'luby' (który
      dla mnie jest już starym piernikiem i ma swoje kawalerskie przyzwyczajenia) się
      zgodzi to tam nie trafisz...

      ja mam co prawda tyle lat co ty, ale trochę inne podejście do życia. mój facet
      jest naprawdę super, młodszy (bo tylko takich uważam) i zawsze mu powtarzam, że
      tylko jego kocham ale życie jest przewrotne i nie wiadomo co będzie za ileś tam
      lat. jak się zepsuje to go zmienię na inny model i vice versa, dlatego oboje
      musimy się starać.
    • drinkit Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 11:59
      gigle99 napisała:

      Ostatnio powiedział że moge odstawic tabletki
      > ale na slub moge liczyc dopiero w 2011r.

      Że na rok przed apokalipsą?
      • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 12:03
        Tez mnie to zaskoczyło że tabletki i owszem ale ślub to nie teraz
        • sapalka1 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 12:50
          Wiesz tak dość niedojrzale "brzmi" ten Twój facet. Niby 36 lat na karku, a
          pozwala Ci odstawić tabletki, tak jakby pozwolił Ci np. kupić psa... A jak
          tłumaczy datę ślubu w 2011? Coś specjalnego ma się wtedy stać/zmienić?
          • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 12:57
            W zasadzie na psa też sie nie zgadza wink)))
            Nie, po prostu wymyślił sobie że w przyszłym roku chce mi się
            oświadczyć ( z zaskodzenia) w "naszym miejscu" i dlatego tak
            • purpurowa_komnata Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 13:11

              > Nie, po prostu wymyślił sobie że w przyszłym roku chce mi się
              > oświadczyć ( z zaskodzenia) w "naszym miejscu" i dlatego tak
              Przepraszam,że to powiem ale nic głupszego nie słyszałam od dawna-
              jak dla mnie jemu jest wygodnie tak, jak jest teraz-będzie dziecko-
              to sama sobie radź skoro chciałaś, mimo wszystko bez ślubu odejście
              jest szybsze i mniej kosztowne-zostawia sobie furtkę-więc ryzykujesz
              tylko Ty
    • przeciwcialo Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 13:20
      Dziecka przez obraczkę sie nie robi.
    • powerextension Pan robi Cię w balona 17.11.09, 13:32
      i klasycznie bierze na przeczekanie.
      Po co mu ślub i dziecko, skoro w tym układzie to one jest 36 letnim dzieckiem.
      Głodne kawałki typu nie jest przekonany do instytucji małżeństwa wyśmiać i olać.
      Panu dać ultimatum, a jak nie kop w d.
      Poczytaj sobie żale wydymanych czterdziestek, których partnerzy też nie byli
      gotowi, potem się okazywało, że panie nie mogą zajść, czas przeleciał, a panowie
      radośnie poznajdowali sobie następne młode lale, przez które byli niańczeni, i
      które radośnie łykały gadki o niegotowości do życia.
      • gigle99 Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 13:36
        No i ja właśnie tego się boje że czas ucieknie mi przez palce...a
        potem będzie za późno...i wiem że w pewnym stopniu wszyscy macie
        racje...ale z drugiej strony...nie jestem jakąs super ekstra laską
        któa może przebierac w facetach...choć nie mogłam narzekac...ale
        jest mi dobrze...tylko czegoś brakuje do pełni szczescia..
        • cherry.coke Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 13:41
          Moge ci powiedziec jak sie takiego faceta namawia na dzieci. Musza je miec wasi
          znajomi. Jak sie zaczna przechwalac, a on sobie wyobrazi jakim to bylby
          supertata... Zadziala spoleczny dowod slusznosci.
          • gigle99 Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 13:55
            Problem w tym że jego znajomi maja dzieci w wielu 5-7 lat a moje
            koleżanki po wyjściu za mąż i urodzeniu dzieci nie są skłonne do
            odwiedzania nas - gdyż wyprowadziłam się z mojej mjejscowości a
            wiadomo że na babskie spotkanie nie zaprosza mnie z facetem.
            • cherry.coke Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 13:59
              Nie, kolezanki nie. To musza byc jego znajomi. Dzieci 5-7 spoko jesli fajne i go
              nie przeraza smile
              • gigle99 Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 14:06
                Nie no tak toon sie dzieci nie boi nawet w ubieglym roku byla taka
                fajna scenka - szlismy ze znajomymi duza grupa na spacer i mojego
                faceta za reke złapał 4 letni syn kolegi i tak sobie szli ... no i
                co z tego smile))) Pewnie jest to strach przed dorosłoscia, chociaz ja
                tez przyznam szczerze że chciałabym ale boje się tego np jak
                poradzimy sobie finansowo? czy ja sobie dam radę z takim malutkim
                dzieciątkiem?
        • purpurowa_komnata Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 13:42
          No to masz wybór albo pozwolisz zeby czas Ci uciekł albo
          porozmawiasz z wybrankiem serca jeszcze raz i będziesz wiedziała co
          zrobić.
          • modrooczka Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 13:54
            A po co ci dla dziecka tatuś, który się uprzejmie po awanturze zgodzi zapłodnić?
            Nie lepiej poszukać takiego, który tez będzie chciał mieć dziecko i to z tobą, a
            nie z kimś innym? Jakby mi facet stawiał warunki, pozwalał, nie pozwalał itd to
            wolałbym skorzystać z banku spermy.
            • gigle99 Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 13:56
              No tylko ze jak mu na poczatku naszej znajomosci chcąc być kool
              dziewczyna powiedziałam właśnie w taki sposób że facet mozę byc
              tylko do zrobinia dziecka to teraz mam za swoje - ze on nie chce byc
              tym co zrobi ?
        • modrooczka Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 13:58
          ..nie jestem jakąs super ekstra laską
          > któa może przebierac w facetach...

          Najpierw popracuj nad poczuciem własnej wartości. Lepiej nie być z nikim, niż
          być z dupkiem, bo "nie jesteś super laską". Połowa mężatek to totalne pasztety a
          jednak męzowie je szanują i związki są udane.
          • gigle99 Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 14:09
            Taaaa poczucie własnej wartości...trudna sprawa...Ale On mnie
            szanuje...jestesmy razem szczęsliwi...lubimy podobne rzeczy a w tych
            których nie lubimy potrafimy się dogadać, nie ma problemu że ja jem
            na obiad rybe ktorej on nie cierpi a on je wtedy kotlety. (bo np u
            mojej znajomej to byl problem jak ona sie chciala odchudzac ze on je
            co innnego)
            • modrooczka Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 14:15
              Ty nie jestes szczesliwa, bo chcialabys miec dzieco (i ja to rozumiem) a on odmawia.
            • modrooczka Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 14:17
              Co z tego ze sie zgodzicie w sprawie kotletów jak nie mozecie sie zgodzic w
              sprawach życiowych: tobie wyraznie zalezy na slubie i dziecku a pan uwaza ze to
              nie jego problem.
              • gigle99 Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 14:21
                Na dziecku tak....szczerze liczyłam że którys z lekarzy że tak
                powiem zaleci z racji chorób ... ale mimo że mówiłam mojemu
                kochanemu że lekarze z racji na wiek radzą odstawienie to on tylko
                kiwał głową...nic musze wyczaic jakiś lepszy dzień po temat poruszyć
                • sadaga Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 14:48
                  Wiesz co mnie uderza w Twoich wpisach? - że Ty czekasz z rozmową na co... na
                  dobry humor partnera? W moim odczuciu dojrzały związek polega na tym, że jeśli
                  jest jakiś problem czy temat to się siada i rozmawia. Nie mówię że od razu po
                  powrocie z pracy masz go w drzwiach dopaść wink, ale np. wieczorem spokojnie
                  możesz mu powiedzieć o swoich przemyśleniach, obawach i oczekiwaniach.
                  Komunikacja w związku to podstawa. Przynajmniej dla mnie.

                  Skoro Ciebie nurtuje temat ślubu i dziecka radzę przedyskutować temat z
                  partnerem. I tak od tego nie uciekniesz, a przedłużanie spowoduje, że faktycznie
                  powstanie z tego problem, no i frustracji się nabawisz.
                  Z racji wieku należałoby uznać że Twój partner jest dojrzały i wie czego chce.
                  Zatem zapytaj go o to: co myśli na temat ślubu i posiadania dziecka. I powiedz
                  jak Ty to widzisz. Ma to być przecież Wasza decyzja.
                  Poza tym mam wrażenie że Ty się go raczej pytasz o przyzwolenie niż prowadzisz
                  równoprawny dialog. Ale możliwe że tu się mylę.
                  Pozdr.
                  • gigle99 Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 15:04
                    Tak masz rację tak to wygląda...pytam się go ... nie wiem
                    dlaczego...raczej nie jestem uległą osobą... nie pytam go o kolor
                    bluzki czy butów...choc nie powiem ze czasem robie tak jak on chce a
                    czasem zupełnie odwrotnie....gdybym nie miała wątpliwości to nie
                    zakładałabym wątku...po prostu nie mam z kim wymienić doswiadczen...
                    • s.lonko Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 15:36
                      Sama sobie kilka postów wcześniej odpowiedziałaś, dlaczego - masz problem z
                      poczuciem własnej wartości. Uważasz, że Twoje zdanie jest mniej warte niż jego,
                      że Ty możesz sobie co najwyżej prosić, pytać, ale już od decyzji jest tylko on.
                      Bo "nie jesteś super laską" (a tylko super laski zasługują na poważne
                      traktowanie? a on to młody bóg, czy co?) i już nic lepszego Cię w życiu nie
                      spotka? Bo coś tam mu powiedziałaś parę lat temu i wmawiasz sobie, że narobiłaś
                      bigosu który rzutuje na cały Wasz związek, a on pewnie nawet o tym nie pamięta?
                      (a nawet jak pamięta to ma oczy i widzi, że od tego czasu się zmieniłaś). Nie
                      obraź się, ale wygląda to tak jakbyś sama nie wiedziała, czego chcesz. Raz
                      piszesz, że ten ślub to tak bardziej dla innych bo co ludzie powiedzą, potem że
                      jednak sama chcesz, teraz znów że ludzie. Kombinujesz jak przyspieszyć datę
                      ślubu, a potem piszesz że w zasadzie to on mógłby Cię zostawić i to Cię nie
                      martwi. Robicie spotkanie Waszych rodziców, zanim sami ustalicie jakieś
                      konkrety. Wyglądasz mi na fajną, wartościową dziewczynę, która nie wiedzieć
                      czemu jest zżerana przez kompleksy i w ich następstwie chce się wpakować w
                      jakieś bagno. Może najpierw dojdź ze sobą do ładu (psycholog?), a potem myśl o
                      dziecku.
                      • gigle99 Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 15:48
                        Może nie to że nie wiem czego chce...nie umiem o to walczyć...bo się
                        boje...tego ze zostane sama...tego że jak postawię ultimatum albo
                        śłub albo koniec to będzie koniec...a tego nie chcę ale nie chcę też
                        czekać w nieskończoność aż on dojrzeje...bo to może nie nastąpić...
                        Chodziłam do psychologa...bo jak pisałam poprzedni zwiazek dał mi w
                        kość...
                        Dziękuję Wam za wpisy...każdy pogla jest bardzo cenny...dam znać jak
                        poszła mi rozmowa...
        • przeciwcialo Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 15:10
          A pan co? Supermen?
          • gigle99 Re: Pan robi Cię w balona 17.11.09, 15:13
            Hehe nie ale on ma w sobie coś takiego co przyciąga również
            kobiety...
    • amarantos Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 14:25
      A ja bym się zdecydowała smile I nawet jak facet okaże się nie teges ( a to się
      może przytrafić zawsze i każdemu!) to i tak pewnie nie będziesz żałowała, że
      masz dzieciaczka smileWielu rzeczy można w życiu żałować, ale nie słyszałam
      jeszcze kobiety, która by żałowała, że urodziła dziecko smile Powodzenia.
      • cherry.coke Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 14:27
        > masz dzieciaczka smileWielu rzeczy można w życiu żałować, ale nie słyszałam
        > jeszcze kobiety, która by żałowała, że urodziła dziecko smile

        Ale mozna je urodzic w zlych lub dobrych okolicznosciach.
        • modrooczka Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 14:29
          Ja znam wiele osób, które wolałyby nie mieć ojca - niedojrzałego palanta. Sama
          się do nich zaliczam sad
      • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 14:30
        Dzięki...wiem, że nie będę żałowała tej decyzji smile I chyba nawet nie
        martwi mnie fakt że on mógłby mnie/nas zostawić
        • cherry.coke Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 14:39
          Pomysl moze jeszcze troche. Obawiasz sie problemow finansowych nawet we dwojke,
          a teraz chcesz (byc moze) wychowywac sama?

          Poza tym nie wierze, ze nie ma kobiet, ktore nie zaluja pochopnego urodzenia
          dziecka. Po prostu nikt sie do tego nie przyzna, jeszcze mniej niz do aborcji.
          • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 14:43
            Wiesz zawsze mam rodziców...wszsytko ma zawsze jaskies za i
            przeciw smile
            • modrooczka Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 14:47
              Ale po co to wszystko? Jesteś młoda, masz dwie ręce, dwie nogi, normalna
              kobieta. Masz czas. Dlaczego nie ułozyć wszystkiego po kolei? Najpierw znaleźć
              sensownego faceta (albo wychować obecnego), ustalić zasady (wspólne, nie jego
              zasady) a potem rodzić dziecko. Czemu uważasz że masz prawo od razu na starcie
              pozbawić dziecko ojca albo żyć z człowiekiem, który tego dziecka nie chciał? Nie
              szkoda dzieciaka? Lepiej od razu zacznij odkładać bo za 20 lat dziecko będzie
              potrzebowało na terapię, pod hasłem "Ojciec mnie nigdy nie kochał".
              • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 15:06
                To wszsytko nie jest takie proste...On jest moja przystania, nie to
                ze nie chce mi sie szukac innego z lenistwa...ale wydaje mi sie ze
                na tyle zwiazkow to my do siebie najlepiej pasujemy...
                • modrooczka Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 15:18
                  Gigle, ty zyjesz w jakims kulcie tego faceta a on z tego korzysta. A tak przy
                  okazji, nie napisałaś tego, ale jeśli dla ciebie wazna jest kolejność: ślub,
                  dziecko (bo np jesteś wierząca) to nie rezygnuj z tego w imię byle czego.
                  • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 15:24
                    Nie jestem wierząca i kolejnośc nie ma dla mnie znaczenia. To raczej
                    w koło ludzie uważają ze tak powinno być po kolei.
                    • modrooczka Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 15:29
                      Ludzie wokoło to moga uważać nawet że ziemia jest płaska i oparta na sześciu
                      krokodylach. Tak czy siak, zanim podejmiesz decyzję o dziecku to sobie poczytaj
                      o tatusiach, których nic nie obchodzi, o pannach, które nagle żyją na łasce i
                      niełasce humorzastych facetów, o braku partnerskich relacji i do czego to może
                      prowadzić. Nie warto.
        • modrooczka Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 14:40
          A pomyślałaś co będzie jak cie NIE zostawi?! Jesli do konca zycia bedziesz go
          miec na glowie, jego pomysly, jego rodzinę, jego pretensje bo nagle zapragnie
          miec kontakt z dzieckiem (którego nie chciał)? Naprawde lepiej zajsc w ciaze po
          pijaku na imprezie...
          • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 14:44
            Jego Rodzina - w szczegolnowsci ojciec bardzo mnie lubi...
            Podejmowanie świadomej decyzji jest trudne...i On też stwiedził że
            nie chcę robic dziecka na zasadzie "dziś umawiamy się na płodzenie
            potomka" tylko nazwijmy to spontanicznie wink po swiadomym odstawieniu
            pigułek
            • zlosliwe_malpisko Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 15:40
              gigle,
              na początku myślałam, żeś biedna kobitka, która na niedojrzałego
              mężczyznę trafiła.
              Ale po tych wszystkich wpisach mam wrażenie, że sama jesteś równie
              niedojrzała. Porównujesz życie do ryby i kotleta, nie umiesz
              rozmawiać z partnerem, z którym jesteś (podobno) szczęśliwa, chcesz
              wpakować się w dziecko z człowiekiem, który nie do końca wie czego
              chce, a w razie porażki obciążyć sobą i dzieckiem rodziców.
              Przeczytaj dziewczyno jeszcze raz cały wątek, może zrozumiesz jak
              coraz bardziej brniesz w jakiś absurd.
              Rozmów się z chłopem porządnie, jak się nie da - daj sobie spokój,
              zrozum, że samotne macierzyństwo to nie bułka z masłem. Zrozum, że
              nawet gdybyś dała dziecku masę miłości, to Twoja miłość nie zastąpi
              ojca. Oczywiście, nie każdy ma dwójkę dobrych, kochających rodziców,
              ale daj swojemu dziecku chociaż szansę.
              Uwierz trochę w siebie, nie trzeba byc super laską aby znaleźć
              porządnego człowieka na całe życie. Szanuj się trochę.
              Polecam szczerą rozmowę - jeżeli tego nie potraficie to znaczy, że
              nie jesteście dla siebie.
    • gku25 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 16:30
      To chcesz mieć dziecko czy ślub?
      • gigle99 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 16:46
        Najlepiej jedno i drugie...ale bardziej - dziecko
        • gku25 Re: Chcę mieć dziecko 17.11.09, 16:55
          No to w czym problem? Dał ci zielone światło, powiedział że możesz odstawić
          anty a ty się dalej zastanawiasz. Sama wzięłam ślub kiedy nasza córka miała już
          2,5 roku. A małżeństwo generalnie i tak nie jest gwarancją na utrzymanie tatusia
          - w razie co.
          • gigle99 Po rozmowie 18.11.09, 07:53
            Zebrałam się wczoraj w sobie - chociaż wiedziałam że nie miał
            dobrego humoru ale co tam... tak jak sądziłam skończyło się małą
            awanturą- zapytałam jak on to widziże tabletki mogę sobie odstawić a
            śłub dopiero potem...to powiedział że nie pytałam jak zaczynałam
            brać to mam sobie robić co chcę...więc ja mu na to że owszem mówiłam
            mu i że sądziłam że nie robię to dla nas i że wtedy nie chcieliśy
            jeszcze dzieci...i żeby nie zachowywał się tak jakby go to nie
            obchodziło.W ogóle nawrzeszczał na mnie i powiedział że wydaje mu
            się że jak raz o tym rozmawialiśmy to wystarczy...i dalej nie
            wiedziałam nic...Generalnie przymuszony do udzielenie odpwiedzi
            stwierdził że kiedyś chce sie ze mną ożenić i kiedyś chce mieć
            dzieci - dodał że ze mną.
            Czyli generalnie wyszło na to co już wiem...że wszytko
            kiedyś...pozostaje chyba dać mu ten czas...póki co
            • pysia-aga Re: Po rozmowie 18.11.09, 09:38
              ręce opadają.
              Pan z gatunku "antykoncepcja to Twoja sprawa, rób co chcesz"
              oraz "ślub, dziecko - kiedyś tam... nie wiadomo kiedy".
              On ma czas. Pewnie, on go ma nawet do późnej starości. Ale Ty za
              parę lat już możesz go nie mieć, to i dylematu nie będziesz już
              miała... nic to, trzeba dać mu czas, taaa...
              W dodatku wrzeszczy na Ciebie. A Ty na to pozwalasz?
              Ze szczerego serca radzę - zamiast tego pana, zafunduj sobie kolejną
              terapię, z naciskiem na poczucie własnej wartości. Zrób to wyłącznie
              dla siebie.
            • zlosliwe_malpisko Re: Po rozmowie 18.11.09, 10:11
              życzę Ci jak najlepiej, ale szczerze mówiąc jesteś bardzo naiwna.
              Kiedyś - oznacza nigdy. Będziesz czekać aż za parę lat powie to
              samo. Później jeszcze raz to samo i tak w kółko.
              Nie powinnaś tracić z nim czasu.
              • gigle99 Re: Po rozmowie 18.11.09, 10:22
                Wszystko ładnie wygląda w teorii...poza tym nie napisałam że ja nie
                krzyczałamwink poza tym jednej rzeczy nikt nie poruszył...miłości...ja
                jestem z nim nie dlatego że nie mogę znaleźć sobie innego ale
                dlatego że go kocham. I moge poczekać jeszcze te pół roku żęby
                zobaczyć czy zrobi to co mówił w sobotę...Poza tym juz jednego
                faceta raz w życiu "namóiłam" na zaręczyny i tak znalazł sobie inną
                • zlosliwe_malpisko Re: Po rozmowie 18.11.09, 10:32
                  to, że go kochasz jest dosyć jasne - gotowa jesteś na wszelkie
                  kompromisy i dawanie szans, żeby z nim być, to musi być miłość.
                  Z tego co piszesz wynika jednak, że on o wiele mniej Ciebie kocha
                  (czy aby w ogóle???) skoro nie bardzo liczy się z Twoimi potrzebami.
                  Skoro rozmowy o Twoich pragnieniach i potrzebach kończą się
                  awanturami i przesuwaniem na "kiedyś" (czyt. nigdy).
                  Przykro mi, ale tak to z boku wygląda.
                • pysia-aga Re: Po rozmowie 18.11.09, 10:37
                  Nie gniewaj się bo nie mam najmniejszego zamiaru Cię urazić - ale
                  kiedy słyszę od dorosłej, nie najmłodszej już wink kobiety że ona go
                  koooooocha... i w związku z tym pójdzie na każdy kompromis, poczeka
                  itd... to słabo mi się robi.
                  Miłość miłością, OK. Ale czasami w tą miłość musi włączyć się
                  rozsądek. Zebyś kiedyś nie płakała, że w imię miłości zrezygnowałaś
                  z czegoś, co jest dla Ciebie bardzo ważne i już nie do nadrobienia.
                  • gigle99 Re: Po rozmowie 18.11.09, 10:42
                    Nie no nie mam zamiaru czekac w nieskonczonosc ale z zdrugiej strony
                    jeśli jest to mężczyzna z którym chcę spędzić życie to nie mogę
                    zrobić "po swojemu" - przynajmniej jeszcze nie teraz winkNic na siłę...
            • sanrio Re: Po rozmowie 18.11.09, 10:21
              A ja zadam Tobie inne pytanie, bo nie znalazłam w całym wątku odpowiedzi na nie:
              czy Ty go kochasz? Tak bezgranicznie, że wiesz, że jest TĄ osobą, że będzie
              wspaniałym ojcem i mężem? No i czy on Cię kocha? Jakoś nie ma słowa o miłości w
              Twoich wypowiedziach,piszesz, że jest przystanią, że szedł z chłopczykiem za
              rękę, że kotlet, że jest lepszy niż inni Twoi ex...to mi nie pachnie miłością na
              całe życie tylko rozsądkiem. Ja nie wyobrażam sobie pakować się w dziecko i
              małżeństwo z kimś, kto nie byłby moją drugą połówką, przyjacielem, partnerem,
              wymarzonym księciem z bajkismile Zastanów się sto razy czy to jest osoba na całe
              życie, bo jeśli masz fundować sobie a przede wszystkim dziecku jakieś rozstania
              post factum (po urodzeniu), dramaty, ustalanie alimentów, wizyt, szarpaniny, a
              może wręcz brak zainteresowania dzieckiem to daruj sobie!
              • gigle99 Re: Po rozmowie 18.11.09, 10:32
                Hihi właśnie napisałam, że ja Go kocham...a czy on mnie?? sądze ze
                tak...ale z mężczyznami nigdy nic nie wiadomo - mówią ze
                kochają...zrszta kiedy miłość przeradza sie w przyzwyczajenie?w
                rozsądek? Chociaż raz w życiu wydawało mi się że kocham szczerze i
                do bólu...teraz jest podobnie...też czasem boli
            • wiu Re: Po rozmowie 18.11.09, 10:41
              Gigle, daj sobie z nim spokój. Nie męczy cię ten człowiek?? Jemu
              jest po prostu z tobą wygodnie, a ty mu we wszystkim ulegasz.
              Natomiast jak przychodzi moment żeby cos z siebie dać, on odsuwa
              wszystko w bliżej nieokresloną przyszłość. No chyba że ma DOBRY
              HUMOR, to ci najwyżej ... ten serwis kupi. I będzie że niby on taki
              dobry. CO do obiadów - to pewnei i tak ty gotujesz... więc co mu
              tam, niech będzie to na co ty masz "smaka".

              Nie pakuj się w dziecko z takim człowiekiem. To powiększy jeszcze
              brzemię żalu które na tobie spoczywa, bo zamiast tylko cierpieć że
              nie okazuje ci uczucia/przywiązania itd. będziesz jeszcze patrzeć
              jak krzywdzi tym dziecko.

              Daj sobie spokój z tym człowiekiem, postarj się oddzielic swoje
              życie od niego, po co ci taki bagaż.

              I pamiętaj, tylko dlatego że - być może - nie wyglądasz jak modelka
              i nie masz już 20 lat - nie musisz go całowac po rękach, że RACZY
              być z tobą.

              Życzę ci dużo wewnętrznej siły.
              • gigle99 Re: Po rozmowie 18.11.09, 11:08
                A jaką gwarancję daje znalezienie sobie kogoś innego?
              • gigle99 Re: Po rozmowie 18.11.09, 11:20
                Z gotowaniem to akurat róznie bywa wink nie jest tak ze tylko ja
                gotuje albo tylko on coś robi (poza obsługa odkurzacza bo ja tego
                nie znosze).
                Ale zauważam że tak jak on troszke zminił swoje zachowanie tak samo
                ja...na poczatku robiłam jakies kolacje niespodzianki, albo urywałam
                sie z pracy godzinke i szłam do niego, i tak samo on - kiedys
                wychodzi wczesniej zeby czekac na mnie z kwiatami albo zabieral
                gdzies tak po prostu - i nasze zycie zrobilo sie takie jak to u
                nromalnych ludzi - dom, praca, rachunki, niespodziewane wydatki,
                rodzinne obiady i swieta. Nie powiem zdarzaja nam sie jakies
                niespodzianki ale tak jak pisze ja tez tego zaniechalam - wynika to
                troche z tego ze mi sie nie chce - dosc dlugo chorowalam i wtedy np
                szykowalam obiad z deserem, a teraz jak wracamy o 17 czy 18 do
                domu...to ogarnia mnie len i nuda...
            • s.lonko Re: Po rozmowie 18.11.09, 10:43
              Gigle, ja wiem że łatwo powiedzieć "rzuć go w cholerę" i sama uważam, że ta rada
              jest czasem na tym forum nadużywana. Ale rzuć go w cholerę. Tu się naprawdę nie
              da nic innego poradzić. A sama - marsz do psychologa (jak już byłaś, tym lepiej
              - wiesz, że to nie boli). Może on Ci lepiej niż my wytłumaczy, że zasługujesz na
              coś lepszego niż to.

              On Cię zbywa i wrzeszczy, bo mu nie zależy ani na ślubie, ani na dziecku, ani
              najwyraźniej na Tobie. Spławia Cię jak namolnego trzylatka, który jęczy o nową
              zabawkę. Tak to traktuje, cały ten ślub i dziecko, jak zabawkę dla Ciebie - on
              tego nie chce, co najwyżej łaskawie kiedyś pozwoli albo nie. Szanuj się, bo
              zasługujesz na szacunek, przestań prosić, namawiać, powiedz sobie: nie to nie,
              nic na siłę, i odejdź. On jest teraz przekonany, że nie musi nic zmieniać,
              starać się, bo Ty i tak nie odejdziesz. Niech się chłopak zdziwi.

              Mówi, że kocha? Bardzo pięknie, ale to nic nie kosztuje. Patrzy się na fakty.
              Facet, który kocha, nie zachowuje się tak jak to opisałaś.
              • gigle99 Re: Po rozmowie 18.11.09, 11:06
                Ja nie twierzde ze nie macie racji w kwestii ze on bedzie to
                odwlekał...tylko że gdybym odeszła ... to boje się ze tylko ja bym
                cierpiała..że jego mogło by to nie obejść ..wiem teraz jestem
                niesprwiedliwa bo faceci też mają swoje uczucia...
                • your-beta Re: Po rozmowie 18.11.09, 11:27
                  no wlasnie - jesli twoje odejscie go nawet nie obejdzie to -
                  przykro to mowic - facet nie jest warty zachodu i jednej lzy!!!
                  A propos - ja nie jestem za testami - ale temu twojemu to by sie
                  przydal. Powiedz ze odchodzisz. Zostaw adres. jesli w ciagu tygodnia
                  nie pojawi sie z kwiatami i nie poprosi zebys wrocila to znaczy ze
                  1) . nie kocha
                  2) . bylac praczka i kucharka , ewentualnie dostepna seksualmie
                  kobieta.

                  Rzykro mi to mowic - bo dawno temu bylam w podobnej sytuacji i wiem
                  jak to boli. A wiesz co? To rowniez przechodzi!!!!
                  • gigle99 Re: Po rozmowie 18.11.09, 11:37
                    Wiem że wszsytko przechodzi... i wszsytko da się
                    przeżyć...tylkznając jego charakter (a u niego to rodzinne) to jest
                    bardzo uparty zreszta wczoraj powiedział ze jak mi nie pasuje to
                    moge sobie szukac innego...
                    • pysia-aga Re: Po rozmowie 18.11.09, 12:01
                      no to szukaj. Serio.
                      nie wiem już co napisać żeby Ci te klapki z oczu spadły...
                    • zazou1980 Re: Po rozmowie 18.11.09, 12:04
                      no to już chyba wiesz co robić, bo sama piszesz, że ci ten układ nie pasuje...

                      btw, wolnych facetów jak psów, sama znam wielu w naszym wieku i wydają się o
                      niebo lepsi od twojego obecnego smile
                      • gigle99 Re: Po rozmowie 18.11.09, 12:33
                        Właśnie wydają się...zaczęłam być z moim facetem dlatego bo jako
                        jeden z niewielu ktorych znam mial w sobie to cos...umial mnie
                        rozbawić, i nie dostrzegałam i chyba nadal tak jest cech które
                        chcaiałbym zmienić...bo czasem tak jest zaczyna się być z facetem z
                        założeniem "ja go zmienie". Ja nie miałam tego i nie mam. Może to ja
                        wymyśliłam sobie ze z rozsądku trzeba zrobić dziecko już bo czas
                        leci...i nie tłuamcze jedgo zachowania
                  • gigle99 Re: Po rozmowie 18.11.09, 12:45
                    Jak zamieszkałam z nim powiedzial z moge nic nie robic...ze mam po
                    prostu byc...ale ja nie umiem siedziec i nic nie robic.
                    Pranie robimy raz ja raz on - choc czesciej on obsługuje praclke, z
                    gotowaniem jak pisalam tez roznie,
                    Co do seksu...nie jest jakims maniakiem, czasem to ja miałabym
                    ochote czesciej...Nie sadze zeby mial kogos innego bo w zasadzie
                    rzadko wychodzimy osobno- tak wiem jak sie chce to mozna...

                    Czytalam Twoje pytanie z plusow posaidania dzieci - na etacie tez
                    Twoj malzonek tez nie jest chetny a przeciez go nie zostawisz?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja