kobietom się w d...ach poprzewracało

19.11.09, 10:13
coraz częściej do takiego wniosku dochodzę oglądając DDTVNwink
przed chwilą dyskusja o kochankach, tzn. czy kochanka, której mąż innej kobiety (a jej kochanek) przez lata obiecuje, że rozstanie się z zoną (a tak się nie dzieje) ma prawo sądownie dochodzic odszkodowania. Hmm, dla mnie pomysł pokręcony, a jedna z pań wystepujących w ogóle mnie zagięła stwierdzeniem: "nie mówmy może o tych paniach kochanki bo to ma taki..." i tu Prokop skończył "pejoratywny wydźwięk" - "no własnie".
No więc nazwanie kochanki kochanką już jest niepoprawne politycznie.
No w d...ach się ludziom przewracawink - troche smieszne, ale bardziej smutne.
    • chloe30 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:22
      To pewnie dlatego, że niedawno w australii porzucona kochanica
      wygrała w sądzie wielkie odszkodowanie od byłego kochanka.

      No a nienazywanie rzeczy po imieniu to znak naszych czasów.
    • deodyma Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:22
      widzialamsmile
      • asiara74 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:28
        No cóż, obecnie stawia się na asertywność. Kochanki jak widać też potrafią
        powiedzieć nie.
        A swoją drogą ludzie są coraz bardziej bezczelni. Nie widziałam programu, ale
        poddałabym prowadzącym taką sugestię, aby również zdradzane zony mogły się
        domagać odszkodowania od kurew-kochanic, za uszczerbki na zdrowiu, straty
        finansowe oraz moralne. Niech płacą ze swojego OC albo własnej kieszeni.
        • angazetka Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:15
          > Nie widziałam programu, ale poddałabym prowadzącym taką sugestię,
          aby również zdradzane zony mogły się
          > domagać odszkodowania od kurew-kochanic, za uszczerbki na zdrowiu,
          straty finansowe oraz moralne.

          Może raczej od tych dupków, własnych mężów?
          • asiara74 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:33
            angazetka napisała:

            >Może raczej od tych dupków, własnych mężów?

            Może byc i od dupków, mozna postawić znak równości pomiędzy nimi a kochankami.
            Glos w dyskusji zabrały jednak poszkodowane kochanki, zatem niech biedaczki
            pamietaja o drugiej stronie czyli żonach.






          • brightwitch Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 19:54
            > Może raczej od tych dupków, własnych mężów?

            Ależ oni sami ze sobą się nie puszczali, więc odszkodowanie powinno być i od
            kochanic, i od dupków. Tak by było sprawiedliwie smile
            • liliankaa77 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 19:58
              Nie byłoby sprawiedliwie. To mąż obiecywał wierność, nie kochanka.
              Jesteś następną osobą która od kobiet wymaga wyższego stopnia
              moralności. Przykre.
              • kawka74 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 20:14
                Nie - wyższego. Podobnego jak u męża. Takiej zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
                Nie można przeginać w drugą stronę. To nie są niewinne lelije, które przypadkiem zaplątały się w pościel razem z czyimś mężem.
                Osobiście nie mam zamiaru solidaryzować się z paniami, które przesadnie interesują się cudzymi mężami. Tak, jak te panie nie są zainteresowane uczuciami żony, tak żony nie mają obowiązku litować się nad współuczestniczkami zdrady i dbać o ich zranione uczucia.
                • liliankaa77 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 20:22
                  Oczywiście, że kochanki nie są niewinne. Ale kierowanie na nie złości,
                  wyzywanie od dziwek, a jednoczesne litowanie się nad biednym misiem
                  budzi moje zażenowanie.
                  • kawka74 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 20:31
                    A nie, litowanie się nad biednym misiem nie wchodzi w grę. Misio też zwykle jest chętny, a potem często robi z siebie ofiarę. Zdradzanej żonie łatwiej zresztą jest uwierzyć w dobre intencje misia i jego bezradność wobec jakiejś wampirzycy, niż w to, że małżonek z przyjemnością przeleciał jakąś panią, czy - co gorsza - przelatywał ją regularnie, dobrowolnie i z wielką chęcią.
    • broceliande Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:23
      He he, to jak mówić na kochankę?
      Moje prywatne zdanie: za głupotę trzeba płacić (samemu).
    • cherry.coke Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:23
      Wymyslmy oficjalny eufemizm! Proponuje "partnerka alternatywna".

      A ze duzo takich facetow to wyrachowane swinie, ktore obiecuja raj i sielanke za
      kawalek swiezego mieska, to inna sprawa.
      • sanrio Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:52
        partnerka alternatywna - hahahahahah,oj umarłam ze śmiechu!big_grin
    • babsee Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:29
      pewnie ze nie można nazywac ich kochankami.
      Kobieta sypiająca z cudzym mezem to zdzira zwykla jest a nie
      kochanka.
    • lolinka2 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:38
      cóż, można to sklasyfikować jako konkretną jednostkę chorobową, wg
      ICD-10

      M95.2 - rogi przyprawione przez małżonka/małżonkę (tj. inne nabyte
      zniekształcenia głowy)
      M95.5 - najczęstsza wada anatomiczna faceta: d#$%^& na boku (tj.
      nabyte zniekształcenia miednicy)
      • czar_bajry Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:42
        jeszcze trochę a prawowita małżonka będzie musiała się majątkiem z małżonką inaczej podzielićbig_grin
        • bri Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:13
          Już tak jest, wystarczy, że w związku z kochanką pojawi się dziecko.
          • angazetka Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 12:16
            Wtedy jednakowoż nie dzieli się majątkiem z kochanką, tylko z dzieckiem. Pewna
            różnica.
    • sanrio Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:41
      no nie wierzę...
      • kolorowo12345 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 10:53
        Kochanki to ździry - a ci faceci którzy zdradzają?
        Ciekawa jestem jak nazwiemy żony które często są głupimi, wrednymi
        pipami...
        • cherry.coke Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:00
          > Kochanki to ździry - a ci faceci którzy zdradzają?

          No wlasnie... Gdyby mnie zdradzil maz (czy niemaz) to on by mnie zdradzil,
          kochanka by tylko w tym uczestniczyla. To on ma wobec mnie bezposrednie
          zobowiazania, poza tym jest inteligentnym facetem i posiada wolna wole, we
          wredne suki uwodzace cnotliwych mezow jakos nie wierze. Facet musi chciec tez.
          • kali_pso Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:05

            No ale on jest przecież biednym misiem, nie wiecie?
            Zresztą często gęsto to on daje wikt i opierunek, kochanica więc
            staje się bezpieczniejszym obiektem atakuwinkp


            No ale nie o tym ten watekwinkp
          • deodyma Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:09

            --Gdyby mnie zdradzil maz (czy niemaz) to on by mnie zdradzil,
            > kochanka by tylko w tym uczestniczyla. To on ma wobec mnie
            bezposrednie
            > zobowiazania, poza tym jest inteligentnym facetem i posiada wolna
            wole, we
            > wredne suki uwodzace cnotliwych mezow jakos nie wierze. Facet musi
            chciec tez.





            swieta prawda.
            mój suwaczek
          • asia_i_p Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:44
            Prawda.

            Ale z drugiej strony nie tknęłabym żonatego faceta. Zakochanie nie spada nagle
            jak grom z jasnego nieba, trzeba najpierw spojrzeć na kogoś jak na obiekt
            seksualny. A dla mnie facet żonaty czy w inny sposób trwale związany jest mniej
            więcej takim obiektem seksualnym jak własny kuzyn albo wujek - jakoś
            automatycznie nie biorę go pod uwagę.
            • cherry.coke Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 12:08
              Tez tak mam... zonaci czy zajeci sa aseksualni smile
              • sapalka1 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 15:03
                Ja też. Ale widziałam sporo kobiet (niestety), które nie zwracały uwagi, że obok
                nich siedzi żona takiego miśka i bezwstydnie go uwodziły - pomijając element
                męski w tej sytuacji - czy to nie k...stwo robić coś takiego?
                Nie wiem co bym zrobiła na miejscu takiej żony/partnerki...
                • lola211 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 15:29
                  > Nie wiem co bym zrobiła na miejscu takiej żony/partnerki...

                  Ja tam sie ciesze, ze moj facet ma branie.
              • ciociacesia moze nie całkiem aseksualni 20.11.09, 08:04
                bo czasem sa taacy fajni smile ale jest z nimi ten problem ze ich atrakcyjnosc
                wynika miedzy innymi z ich uroczego stosunku do zony - jesli facet patrzy
                przychylnym okiem na inna niz zona babe (np mnie) to juz przestaje byc fajny i
                słodki a robi sie w moich oczach oblesny i tyle
            • lola211 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 13:21
              O ile wiesz, ze jest zonaty.
              Poza tym- znam kilku facetow, ktorych z zonami nie laczy ich juz
              dawno nic, zwykla formalnosc.A sprawy rozwodowe trwaja bez konca.
              • iwoniaw "zwykła formalność" 19.11.09, 13:54
                CytatPoza tym- znam kilku facetow, ktorych z zonami nie laczy ich juz dawno
                nic, zwykla formalnosc.A sprawy rozwodowe trwaja bez konca.


                Rozsądnej osobie nie trzeba chyba tłumaczyć, że nie zadbanie o "zwykłe
                formalności" w sprawach dla nas istotnych może się źle skończyć?
                • lola211 Re: "zwykła formalność" 19.11.09, 14:13
                  Nie ma mowy o zaniedbaniu, bo sprawy sie tocza.A to trwa i trwa.A w
                  miedzyczasie tworza sie nowe związki.
    • kali_pso Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:03

      Też nie rozumiem.
      Kochanka to przyzwoite słowo. Czemu ma gorszyć? "Kochanka króla" toż
      to prestiż a często uczucie i troska za tym szły....w
      przeciwieństwie do tego, co miały prawowite małżonkiwinkhehehehehe

      I dzisiaj też tak jestwink
      Nie pojmuję obrazy- trzeba sprawie spojrzeć odwaznie w oczy- kobieta
      sypiajaca z męzem innej jest jego kochanką. I tyle. Jak się na to
      decyduje to niech liczy się z konsekwencjami.
    • super-mikunia DDTVN 19.11.09, 11:11
      A dlaczego tylko kobietom??
      I dlaczego takie generalizowanie po dyrdymałach, które nagiminnie
      przewijają się bądź co bądź w tym jedynie programie, śniadaniowym.
      • kolorowo12345 Re: DDTVN 19.11.09, 11:22
        Każda sytuacje należy rozpatrywać indywidualnie.
        Nie każda kochanka jest ku...szczem ,nie każda żona jest do rany
        przyłóż ,nie każdy zdradzający mąż jest sku...elem bzykającym na
        lewo i prawo (choć tacy sie często zdarzają)
        Najlepszym wyjściem jest rozwód ale jak wiadomo nie zawsze jest to
        takie proste...
        • trautlusia Re: DDTVN 19.11.09, 15:19
          kolorowo12345 napisała:

          > Nie każda kochanka jest ku...szczem

          każda kobieta bzykająca sie z cudzym meżem jest ku....szczem

          ,nie każda żona jest do rany
          > przyłóż,

          to trzeba sie najpierw rozwieść a potem bzykać
          • lola211 Re: DDTVN 19.11.09, 15:28
            > to trzeba sie najpierw rozwieść a potem bzykać

            A niby dlaczego? To tylko formalnosc, papier, co to ma do seksu?
            • cherry.coke Re: DDTVN 19.11.09, 15:33
              Z punktu widzenia "tej trzeciej" ma pewnie to, ze facet moze wciskac kit o
              rozpadzie zwiazku itp., a w praktyce ciagnac na dwa fronty - raz matke dzieciom,
              raz swieza laske.
              • lola211 Re: DDTVN 19.11.09, 15:38
                To juz jej ryzyko.
                Ale z jego punktu widzenia?
            • trautlusia Re: DDTVN 19.11.09, 15:48
              lola211 napisała:

              > > to trzeba sie najpierw rozwieść a potem bzykać
              >
              > A niby dlaczego? To tylko formalnosc, papier, co to ma do seksu?


              no sory - skoro małżeństwo to iebie tylko formalnośc to nie mamy o
              czym dyskutować
              • cherry.coke Re: DDTVN 19.11.09, 15:52
                > no sory - skoro małżeństwo to iebie tylko formalnośc to nie mamy o
                > czym dyskutować

                W sumie wtedy problem kochanki/kochanka nie istnieje z definicji...
              • lola211 Re: DDTVN 19.11.09, 16:01
                Tak, to tylko formalnosc.

                Dla męzów zdradzajacych na prawo i lewo swoje małzonki zapewne
                równiez nie jest to nic wiecej.
          • super-mikunia Re: DDTVN 19.11.09, 15:52
            każda kobieta bzykająca sie z cudzym meżem jest ku....szczem
            >
            > ,nie każda żona jest do rany
            > > przyłóż,
            >
            > to trzeba sie najpierw rozwieść a potem bzykać
            >

            a co z parami-małżeństwami, którym taki układ odpowiada wink
            a co jesli ta żona też jest czyjąś kochanką tudzież ma kochanka wink
      • szyszunia11 Re: DDTVN 19.11.09, 11:27
        super-mikunia napisała:

        > A dlaczego tylko kobietom??

        no bo mowa akurat o kochankach w rodzaju żeńskim. Co nei znaczy, że innym się nie poprzewracałowinkzresztą podsumowałam - "ludziom"smile

        > I dlaczego takie generalizowanie po dyrdymałach, które nagiminnie
        > przewijają się bądź co bądź w tym jedynie programie, śniadaniowym.

        oj, ale ja nie mówię, że całej ludzkości jak świat długi i szeroki... ale skądś się te dyrdymały biorą, ktoś je produkuje.
        • super-mikunia Re: DDTVN 19.11.09, 12:21
          > oj, ale ja nie mówię, że całej ludzkości jak świat długi i
          szeroki...


          o całej ludzkości powiadasz nie mówiwsz, ale też o małej jej części
          też nie bo zaczełaś od KOBIET a skończyłaś na LUDZIACH jak słusznie
          zauważyłaś wink

          ale skądś
          > się te dyrdymały biorą, ktoś je produkuje


          ważne jest to co my z tego weźmiemy dla siebie wink
          • szyszunia11 Re: DDTVN 19.11.09, 12:33
            super-mikunia napisała:

            > > oj, ale ja nie mówię, że całej ludzkości jak świat długi i
            > szeroki...

            >
            > o całej ludzkości powiadasz nie mówiwsz, ale też o małej jej części
            > też nie bo zaczełaś od KOBIET a skończyłaś na LUDZIACH jak słusznie
            > zauważyłaś wink

            oj czepiasz sie Mikunia, a jak na ulicy powiem do swoich dzieci: dzici uspokójcie się, to też musze doprecyzować, że nie mówię do wszystkich znajdujących się w okolicy dzieci tylko do tych moich? bo nagle wszyscy poczują się urazeni, że przeciez oni sa spokojni?
            jesli mówię o ludziach, co nie znaczy od razu, że o wszystkich ludziach, to chyba mozna logicznie wywodzićwink mam nadzieję, że nie poczułas się urazonasmile



            >
            > ale skądś
            > > się te dyrdymały biorą, ktoś je produkuje

            >
            > ważne jest to co my z tego weźmiemy dla siebie wink
            >

            a musimy coś w ogóle brac dla siebie?
            • super-mikunia Re: DDTVN 19.11.09, 12:41
              > oj czepiasz sie Mikunia, a jak na ulicy powiem do swoich
              dzieci: dzici uspokójc
              > ie się,że nie mówię do wszystkich znajdujących się
              > w okolicy dzieci tylko do tych moich? bo nagle wszyscy poczują się
              urazeni, że
              > przeciez oni sa spokojni?


              sytuacje są nieadekwatne;

              jakbyś na ulicy/w kolejce/na palcu zabaw wyglosiła tezę, że
              obejrzałaś dziś DDTVN i teraz to ludzie są tacy a tacy wyśmiałabym
              również Twój światopogląd a przede wszystkim źróła wiedzy na którym
              go opierasz jeżeli chcesz koniecznie wiedzieć smile

              tak czepiam się smile

              nie lubię uogólnień tym bardziej w słowie pisanym - tu nie ma
              usprawiedlwienia, że powidziałem a nie pomyslałem traz wcześniej
              pomysleć żeby przleać coś nawet na klawiaturę

              nie nie czuję się urażona ty też się nie czuj - piszę przedmiotowo a
              nie podmiotowo (nawet jeżeli mozesz odnosić mylne wrażenie)
              • szyszunia11 Re: DDTVN 19.11.09, 15:23
                super-mikunia napisała:


                > jakbyś na ulicy/w kolejce/na palcu zabaw wyglosiła tezę, że
                > obejrzałaś dziś DDTVN i teraz to ludzie są tacy a tacy wyśmiałabym
                > również Twój światopogląd

                a jakiej paki miałabyś wyśmiewać mój światopogląd na tej podstawie?


                >
                > nie lubię uogólnień tym bardziej w słowie pisanym - tu nie ma
                > usprawiedlwienia, że powidziałem a nie pomyslałem traz wcześniej
                > pomysleć żeby przleać coś nawet na klawiaturę


                ależ jak najbardziej pomyślałam, zanim przelałamsmile "teraz ludzie..." to zwrot retoryczny - gdybym dokończyła - "borą kredyty pod zastaw czegoś tam" albo "żądają odszkodowania za coś tam" twierdzenia te tez byłyby prawdziwe jedynie dla stosunkowo wąskiej grupy. Niewiele można powiedziec na temat ludzkości jako takiej, zawsze znajdzie się jakiś wyjątek od reguły, więc stosujemy skróty myślowe, uproszczenia. Logicznego błędu tez nie popełniając przy tym.
                A że program głupawy? No tak - ale wystepują w nim jednak rzeczeni LUDZIE, o których moge się wypowiedzieć.
                • super-mikunia Re: DDTVN 19.11.09, 15:55
                  Jeżeli zaczęłabys wygłaszać swoje mądrości i zaczęłabyś od tego jak
                  zaczęlaś swój wątek cyt. kobietom się w d...ach poprzewracało
                  Autor: szyszunia11...coraz częściej do takiego wniosku dochodzę
                  oglądając DDTVN
                  to wybacz ale włożyłabyś na tym placu zabaw na
                  którym ewentulanie byśmy się spotkały mi osobiście kij w mrowisko wink
                  • szyszunia11 Re: DDTVN 19.11.09, 17:23
                    super-mikunia napisała:

                    > Jeżeli zaczęłabys wygłaszać swoje mądrości i zaczęłabyś od tego jak
                    > zaczęlaś swój wątek cyt. kobietom się w d...ach poprzewracało
                    > Autor: szyszunia11...coraz częściej do takiego wniosku dochodzę
                    > oglądając DDTVN
                    to wybacz ale włożyłabyś na tym placu zabaw na
                    > którym ewentulanie byśmy się spotkały mi osobiście kij w mrowisko wink

                    hola, hola - cytując mnie zapomniałas o emotce wink czyli o tonie wypowiedzi dalekim od smiertelnej powagi. Swoją drogą, może jak kiedyś przypadkowo spotkamy się na placu zabaw - chętnie podyskutuję o światopoglądzie i nie tylkowink
                    • super-mikunia Re: DDTVN 19.11.09, 18:37
                      nono big_grin
    • kawka74 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:20
      A jak nazwać taką panią?
      Pomysł z odszkodowaniem jest piękny i, powiedziałabym, inspirujący. Proponowałabym warianty następujące:
      Kochanka domaga się odszkodowania od kochasia za zmarnowane życie (to już znamy).
      Kochanka domaga się odszkodowania od żony za zmarnowane życie (żona utrudnia, prawda?).
      Żona domaga się odszkodowania od kochanki za zmarnowane życie.
      Żona domaga się odszkodowania od męża za zmarnowane życie.
      Mąż domaga się odszkodowania od kochanki za zmarnowanie życia swojej żonie.
      Mąż domaga się odszkodowania od żony za zmarnowanie życia, które mógł spędzić z kochanką.
      Żyła złota.
      • kolorowo12345 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:24
        big_grin dobre


        ps. z tym odszkodowaniem to jakaś porażka rzecz jasna. Była w tym
        związku na włąsne życzenie ,mamiona zapewne ale to nie argument
        jakby nie było ,wiedziała w co sie pakuje.
        • broceliande Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:29
          kolorowo12345 napisała:


          > ps. z tym odszkodowaniem to jakaś porażka rzecz jasna. Była w tym
          > związku na włąsne życzenie ,mamiona zapewne ale to nie argument
          > jakby nie było ,wiedziała w co sie pakuje.

          One nigdy nie wiedzą.

          Jedna babka zerwała chyba po osiemnastu latach (artykuł na onecie),
          jak gościu zaczął się zwierzać, że żona musi zrobić kolonoskopię.
          Przetrwała choroby dzieci, wyprowadzkę dzieci i tak dalej, ale d...y
          żony nie mogła już znieść.
      • nangaparbat3 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 14:24
        kawka74 napisała:
        Proponowała
        > bym warianty następujące:
        > Kochanka domaga się odszkodowania od kochasia za zmarnowane życie (to już znamy
        > ).
        > Kochanka domaga się odszkodowania od żony za zmarnowane życie (żona utrudnia, p
        > rawda?).
        > Żona domaga się odszkodowania od kochanki za zmarnowane życie.
        > Żona domaga się odszkodowania od męża za zmarnowane życie.
        > Mąż domaga się odszkodowania od kochanki za zmarnowanie życia swojej żonie.
        > Mąż domaga się odszkodowania od żony za zmarnowanie życia, które mógł spędzić z
        > kochanką.


        Piekne.
    • bea.bea Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:35
      podobno umowa ustna ma moc prawną...smile więc obiecanki cacanki , a panna do sądu..tongue_out
      • kawka74 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:38
        To i żona mogłaby podać męża do sądu, pewnie nie raz i nie dwa obiecywał, że się odczepi od tej hetery ;p
    • iwoniaw Hehe :-D A powinno być jak z kredytem bankowym :-D 19.11.09, 11:43
      Gdy bank daje forsę panu mającemu wspólnotę majątkową bez zgody małżonki pana,
      to może mieć problem z odzyskaniem i nawet nie ma co do sądu latać big_grin

      Gdy pani daje d.. panu jak wyżej, to... big_grin
      • malila to 19.11.09, 12:52
        może mieć problem z odzyskaniem dupy?smile) Zapewne. Takiej dziewiczej
        jak wtedy, gdy postanowiła bliżej poznać pana, już mieć nie będzie.

        Swoją drogą ciekawe, czy agent Tomek też coś obiecywał.
        • iwoniaw Dupy jak dupy 19.11.09, 13:51
          ale z odsetkami za użyczanie to inna sprawa wink
    • girasole01 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 11:59
      A dlaczego tylko od zonatych ma byc mozliwe domaganie sie
      odszkodowania? A od narzeczonego, ktory obiecywal slub i porzucil
      przed oltarzem nie? Jak juz mamy wyciagac odszkodowanie za
      niespelnione obietnice to badzmy w tym konsekwentni wink
      • meg230 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 12:47
        i od tych co przed ołtarzem lub przed urzednikiem obiecywali
        wiernośc i uczciwosc małżeńską ( nie wiem jak to leci w slubach
        cywilnych bo mam tylko koscielny) tez jak najbardziej. W końcu nie
        dotrzymali słowa a tez mamili i obiecywali.

        Magda
      • borsu.borsu Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 14:39
        zdzwiwie cie-od narzeczonego mozna sie domagac odszkodowania. warunkiem
        jest,zeby byly poniesione koszty przygotowania slubu,pierscionka itp. jezeli cos
        obiecal,a pozniej uciekl sprzed oltarza,to i tak mozna spokojnie dochodzic od
        niego roszczen.
      • sapalka1 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 15:09
        Kiedyś było głośnoo takim procesie, narzeczony musiał zapłacić odszkodowanie,
        ale to była bardziej zawiła sprawa niż "porzucił narzeczony niech płaci"
    • ciociacesia ja tam tez na kochanke inne okreslenie mam 19.11.09, 12:55
      ale z odwrotnych powodów - kochanka to mi sie z miłoscia kojarzy tongue_out
      • saliuda Re: ja tam tez na kochanke inne okreslenie mam 19.11.09, 13:16
        programu nie widziałąm, ale co z kochankami, które mnie wiedziały o
        istnieniu tych zon? jedna z moich kolezanek przez poł roku spotykała
        sie z facetem, który pracował, wynajmował mieszkanie i duzo
        wyjezdzał ( niby taka praca). W mieszkaniu zadnych damskich rzeczy,
        ona miała do niego klucze. Bomba wybuchła, gdy zaszła w ciąze (
        roamtyczny wypad na Mazury wink, wtedy okazało sie, ze miszkanie jest
        wynajmowane a facet na stałe meiszka u .... tesciów, razem z zoną...
        Ale co do takich jawnych kochanic to zgadzam sie, głebokie
        przegiecie z tym eufemizmem...
        • ciociacesia to przykre 20.11.09, 08:00
          mozna by kochanke oskarzac o naiwnosc, ale o to samo mozna osarzac zdradzana
          zone. naiwnosc to rodzaj głupoty a za głupote niestety czesto trzeba płacic sad
          w kazdym razie w tej sytuacji raczej wykluczone jest zeby pan obiecywal kochance
          (o tutaj nazwa pasuje jak najbardziej) ze opusci dla niej zone, chociaz zapewne
          cos tam obiecywal
          • kropkacom Re: to przykre 20.11.09, 08:22
            > mozna by kochanke oskarzac o naiwnosc, ale o to samo mozna osarzac zdradzana
            > zone.

            Tylko że żona do pewnego momentu jest nieświadoma w odróżnieniu od kochanki
            która najczęściej wie dokładnie od początku w jaki układ weszła.
            • ciociacesia kropka 20.11.09, 08:52
              w tej odnodze drzewka mamy własnie dygresje na temat kochanki która nie wie. i
              nawet nie dlatego ze w ogole ja to nie interesuje tylko dlatego ze facet sie
              kamufluje smile
              ja tam mam baardzo zdecydowane zdanie o paniach co sie na obcych kocanków mezow
              i narzeczonuych rzucaja coby im milosc goroca wyznawac
    • black-cat Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 13:28
      A czy kochanka siłą zaciąga biednego męża i ojca do łóżka? Chłop
      opiera się jak może, bo przecież żona, dzieci, ale zła kobieta na
      siłę przykuwa kajdankami do łóżka i wykorzystuje tak... przez
      dwadzieścia lat. On przecież nie chce oszukiwać najbliższych, dobry
      z niego człowiek, ale co zrobić jak kochanka taka zła.
      Dla mnie winny jest jaśnie pan, który zdradza. Jeżeli przez
      dwadzieścia lat składa obietnice i pewnego dnia rzuca, to niech
      płaci. Najlepiej od razu odszkodowanie dla kochanki i żony. W końcu
      przez dwadzieścia lat oszukiwał je obie - jednej składał obietnice,
      drugą zdradzał.
      • kropkacom Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 13:38
        No oczywiście że pan winny. Ale kochanka co poleciała na takiego biednego misia
        to też ślepa chyba nie jest i wie w co się ładuje. Czy tylko naiwna jest? Albo
        głupia żeby powiedzieć brzydko. tongue_out

        > Najlepiej od razu odszkodowanie dla kochanki i żony. W końcu
        > przez dwadzieścia lat oszukiwał je obie - jednej składał obietnice,
        > drugą zdradzał.

        Dla kochanki kubeł zimnej wody się należy najwyżej.
      • sanna.i Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 14:08
        > A czy kochanka siłą zaciąga biednego męża i ojca do łóżka?

        I vive versa, kochankę ktoś siłą ciągnął? Za co to odszkodowanie niby?
        Odszkodowanie to się należy żonie, na szczęście może je uzyskać w postaci alimentów.
        • iwles Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 14:21

          odszkodowanie - za pukanie kochanki i za zniszczenie jej podwozia wink
    • widokzwenus Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 14:33
      prawo.money.pl/grupa-pl_soc_prawo/niedotrzymanie;obietnicy;malzenstwa,watek,868120.html
      • widokzwenus Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 14:35
        Za wcześnie kliknęłam. Co ciekawe, w linku powyżej dziewczyna została nieco
        obśmiana, ale było już w Polsce kilka spraw, gdzie faktycznie facet został
        zmuszony do wypłaty odszkodowania. Fakt, że jeśli dobrze pamiętam, nie chodziło
        w tych procesach o facetów już żonatych, ale o niesłownych kawalerów.
        Jednak z dobrym prawnikiem...
    • liliankaa77 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 19.11.09, 18:45
      Z utęsknieniem wyczekuję czasów, kiedy za zdradę piętnowany będzie
      przede wszystkim niewierny miś, a nie kochanka (także jest winna, na
      pewno jednak nie w takim stopniu jak małżonek) oraz kiedy nie będzie
      się wymagało od kobiet wyższych norm moralnych. Jak na razie potwierdza
      się teza, że to przede wszystkim kobiety dyskryminują inne kobiety.
      Niby mąż winny, ale jazdę zrobimy tym wrednym dzi..kom.
      • szyszunia11 Lilianko 19.11.09, 19:15
        w programie występowała pani wypowiadająca się wimieniu pań-kochanek i o tym rozmowa traktowała.
        • liliankaa77 Re: Lilianko 19.11.09, 19:20
          Właśnie.Program zrobiono o kochankach. Nie robi się programów o
          zdradzających mężach. Taki sam mechanizm działa jeśli chodzi o
          galerianki. Potępia się kilkunastolatki, a o dorosłych facetach
          pedofilach, którzy z tymi galeriankami sypiają ani widu ani słych w
          telewizji czy gdziekolwiek. Same kobiety potępiają inne kobiety,
          mężczyzn już nie bardzo. Czekam na zmiany, mam nadzieję, że się
          niebawem doczekam.
          • kropkacom Re: Lilianko 19.11.09, 20:06
            > Właśnie.Program zrobiono o kochankach. Nie robi się programów o
            > zdradzających mężach.

            Robi się. Temat dobry jak każdy inny.

            > Same kobiety potępiają inne kobiety,
            > mężczyzn już nie bardzo.

            Nikt przecież biednych misiów nie rozgrzesza tongue_out Tylko też nie żal pań które
            wiedząc że pan ma żonę dają się wkręcać albo świadomie wchodzą w jakieś układy z
            których często wychodzą właśnie poturbowane.
            • liliankaa77 Re: Lilianko 19.11.09, 20:11
              Widzę coś innego. Kochanki wyzywa się od k.., dz.., a niewiernych mężów
              nie.
            • justyna302 Re: Lilianko 20.11.09, 08:58
              kropkacom napisała:
              > > Same kobiety potępiają inne kobiety,
              > > mężczyzn już nie bardzo.

              Jestem żoną i przenigdy nie byłam niczyją kochanką i nie zamierzam
              zostawać. Ale poniekąd też wydaje mi się to ciut niesprawiedliwe.
              Kochanka to wg schematu kobieta samotna, poszukująca miłości,
              wiedząca że wikła się w związek z żonatym, ale z reguły słysząca to
              co chce usłyszeć: że żona jest niedobra, zimna, chce tylko kasy, od
              dawna sypiające w osobnym łóżku, gdyby nie dzieci byłoby dawno po
              rozwodzie, itd.. I wierzy.. I angażuje się całą sobą.
              A facet? Przeważnie ma pełen komfort - dbającą żonę, z którą wcale
              mu się źle nie układa i drugą - tą do seksu i romantycznych kolacji -
              którą okłamuje.
              Kogo powinnyśmy bardziej potępiać? No teoretycznie jasne jak słońce
              że jego. Dlaczego więc wściekamy się przeważnie na nią, na tę
              podstępną złodziejkę naszego misia, na tę uwodzicielkę bez serca i
              sumienia?
              Czy zakładamy ze to od niej wychodzi zawsze inicjatywa, to ona
              ubiera się w dekolty, rozsiewa feromony, ociera się o naszego
              misiaczka, powoli wciągając go w nieczystą grę? Zakładamy że kobieta
              ma być czysta jak łza i zakuta w pancerz? Nie przyjmujemy do
              wiadomości, że to on smiałby wyjść z inicjatywą? Ja np. sobie nie
              wyobrażam, jak większość mężatek.. I może na tym polega nasza
              naiwność?
          • szyszunia11 Re: Lilianko 19.11.09, 22:54
            Lilianko, spokojnie, potępiają potępiająsmile
            ja tam osobiście nikogo nie potępiam, za to potępiam zachowanie niejednego, także np. rodziców maltertujących swoje dzieci. Tylko czy muszę o każdym takim potepienia godnym zachowaniu pisać w rozmowie, która czego innego dotyczy?
            a program zrobiono niekoniecznie żeby kochanki potępić, odniosłam wrecz przeciwne wrażenie - żeby wywołac dyskusę nad ich prawami.
            • azile.oli Re: Lilianko 20.11.09, 09:37
              Mąż majacy kochankę dopuszcza się zdrady. I on jest winien tej
              zdrady wobec żony, bo to on przysięgał. Ale kochanka jest również
              winna, bo zachowuje się nieetycznie. Nie jest ważne, co jej facet
              naopowiada - jest czyimś mężem, zatem wdając się w z nim w związek
              ryzykuje, że zodstanie na lodzie, poza tym, wraz z tym mężem robi
              krzywdę innej kobiecie , jej dzieciom. Zdradzajacy facet jest
              świnia, jest nielojalny, ale jego kochanka nie jest niewinną leliją.
              Czy to, że nie obiecuję komuś, że go nie skrzywdzę, bo jest dla
              mnie obca osobą, oznacza, że jednak mogę mu tę krzywdę zrobić?
              Raczej nie. Sa jakieś ogólne normy moralne, których należy
              przestrzegać.
              I jeszcze jedna kwestia, odnośnie męża. Aczkolwiek nie potrafiłabym
              wybaczyć zdrady to wiem, że są takie kobiety, które to robią. I
              wcale nie dlatego, że uważają męża za biednego misia, którego
              uwiodlo wredne babsko. Potrafią wybaczyć, bo mocno kochają.
              Natomiast w stosunku do kochanki męża zawsze będą miały wrogi
              stosunek. Bo ona je skrzywdziła wraz z mężem. Mąż bardziej, co
              prawda, ale człowiekowi, którego się kocha jest się w stanie
              wybaczyć czasem bardzo wiele.
              Kochanka nigdy nie jest skrzywdzona, bo wie, w co się pakuje. Jeśli
              jest naiwna, to jej sprawa.
              Żona, która nie wie, że jest zdradzana ma prawo sądzić, że partner
              jest lojalny. Natomiast kochanka od razu wie, że ma do czynienia z
              człowiekiem nielojalnym względem żony.
              I zeby nie było - zdradzajacy mąż mnie brzydzi. Takie same uczucia
              wywołuje we mnie kobieta, która wdaje się z nim w związek.
              • arwena_11 Re: Lilianko 20.11.09, 22:49
                Odszkodowanie dla kochanki to przegięcie. Za głupotę się płaci. Nie
                wierz, że nieświadoma, niewinna i nic nie wiedziała. Podobnie jak
                nieznajomość prawa kosztuje, to i głupota też.

                I nie mówcie, że panienki to chodzące świętości, że to faceci są
                winni. Oni też oczywiście, ale przeciez ich nie gwałcą i siłą do
                łóżka nie ciągną. Co z tego, że miś chce sobie na boku pobzykać?,
                Jakby nie miał z kim, to by tego nie robił, w myśl zasady suka nie
                da pies nie weźmie. Wina leży po środku i żona ma prawo wściekać sie
                na ździrę, która uwiodła jej męża.

                Znałam kilka takich dziewczyn, które interesowali tylko zajęci
                faceci. Taki rodzaj dyscypliny sportowej. Uda się go zaciągnąc do
                łóżka czy nie. Jak już dostały co chciały, to miś przesawał być
                interesujący. Czy to mąż czy narzeczony to ne miało znaczenia.


                Są państwa, gdzie żona może uzyskac odszkodowanie od kochanki meża,
                za poniesione straty ( zamiast na żonę, mąż wydawał kasę na
                kochankę )
                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,3977457.html
                Ciekawe czy gdyby u nas obowiązywało takie prawo, to byłoby tyle
                panienek chętnych na cudzych mężów.
                • lola211 Re: Lilianko 21.11.09, 09:35
                  >Co z tego, że miś chce sobie na boku pobzykać? Jakby nie miał z
                  kim, to by tego nie robił.

                  Zalosne.Miec faceta , ktory nie zdradzi tylko dlatego, ze nie
                  ma okazji.


                  • arwena_11 Re: Lilianko 21.11.09, 09:54
                    No niestety, wiekszość z tych co zdradza, to jakby nie miaa okazji
                    to by tego nie zrobiła. Tych co sami szukają, jest niewielu. Faceci,
                    wbrew pozorom, są leniwi. Jak musieli by poszukać panienki, postarać
                    sie to, by im się nie chciało. Ale skoro ma np. pod nosem chętną, to
                    dlaczego nie skorzystać.

                    Nie mówię że wszyscy są tacy. Bo są faceci, z zasadami, którzy nie
                    zdradzą nawet jakby im jakaś rozłożyła nogi przed nosem. Ale ci,
                    którzy mają takie skłonności, to jakby nie mieli okazji, pozostali
                    by wierni ze zwykłego właśnie lenistwa.

                    A i znam sytuacje, gdzie panienka wyleciała z pracy z godziny na
                    godzinę, bo przyszła do pracy w mini i przezroczystej bluzce.
                    Niestety dla niej nie była to agencja towarzyska, ale szanująca sie
                    firma z regulaminem dotyczącym stroju. Panienka podpisała ten
                    regulamin przychodząc do pracy. Została zwolniona dyscyplinarnie i
                    nawet nie miała szansy na sąd pracy, bo nagranie z kamery ewidentnie
                    pokazywało złamanie regulaminu.
                    Mówiąc szczerze, zastanawiałam sie długo dlaczego, zaryzykowała
                    dobrze płatną pracę, gdzie miała szansę nauczyć sie naprawde dużo.
                    • gryzelda71 Re: Lilianko 21.11.09, 10:09
                      Tych co sami szukają, jest niewielu. Faceci,
                      > wbrew pozorom, są leniwi. Jak musieli by poszukać panienki, postarać
                      > sie to, by im się nie chciało.

                      No jakżeby inaczej.Pan niewinny.On nawet nie chciał zdradzać a tu te suki go
                      nachodziły......I namawiały.....No musiał ulec.
                      • arwena_11 Re: Lilianko 21.11.09, 10:25
                        Nie mówię, że niewinny, bo winny jest, ale widziałam wielu facetów,
                        którzy jakby nie mieli okazji, to byliby przykładnymi mężami.
                        Jak jeszcze pracowałam w dużej instytucji to moja szefowa miała
                        takiego męża. Babiarz niesamowity, ale bardziej z tych gadających
                        niż robiących. Pracował na tym samym piętrze ( zresztą żona mu te
                        pracę załatwiła ), wszyscy wiedzieli, że na poderwanie go nie ma
                        szansy, bo żona wszystko wie. Jak któraś za bardzo się spoufalała,
                        wylatywała z pracy. Pretekst zawsze się znalazł. Przychodzili razem,
                        wychodzili razem.

                        Zresztą on sam, mówił, że żonę bardzo kocha i jest wdzięczny że go
                        pilnuje, bo on jest "za słaby" aby sie oprzeć pieknej kobiecie. Wiec
                        są różni faceci, ale winy panienek też raczej umniejszać sie nie da.
                        Do tanga trzeba dwojga.
                        • gryzelda71 Re: Lilianko 21.11.09, 11:04
                          A ten słaby charakter to na inne dziedziny życia się przenosił,czy tylko kobiet
                          dotyczył?
                          • arwena_11 Re: Lilianko 21.11.09, 11:16
                            Tylko kobiet, był świetnym fachowcem w swojej dziedzinie, miał super
                            kontakt z dziećmi. Ale niestety wystarczyło mu "pomachać" biustem
                            przed nosem i głupiał. ja bym go nawet za dopłatą nie chciała, bo
                            pilnowac nie miałabym ochoty, ale ona wzila go z jego wadami i
                            zaletami, więc wiedziała co robić.
                            • gryzelda71 Re: Lilianko 21.11.09, 11:20
                              Oj pewnie myślała,ze się zmienismile
                              Cóż świetna wymówka,że pan głupieje jak cycki zobaczy
                              hehe.Biedaczek....dobrze,ze znalazł taką idiotka,co przyjmuje takie teksty.
                              • arwena_11 Re: Lilianko 21.11.09, 11:28
                                Chyba właśnie nie myślała. Wiedziała jaki jest, bo sama go odbiła
                                jakiejś koleżance na studiach. Mnie tylko śmieszyło, że go
                                tłumaczyła, że ten typ tak ma i im mniej pokus tym lepiej. Ale co
                                śmieszniejsze najweksze kokietki omijały go szerokim łukiem. Jak się
                                żyło dobrze z dyrektorką, to miało się raj, ale jak sie podpadło to
                                piekło się rajem wydawało. Tolerowała błędy i podknięcia w pracy,
                                pomagała, uczyła, ale podrywania czy flirtowania nawet niewinnego z
                                mężem nie tolerowała.
                                • gryzelda71 Re: Lilianko 21.11.09, 11:34
                                  Pan lubi poromansować,pani to toleruje i git.Ale gadka,że on tak ma jest
                                  żałosna......
                    • jowita771 Re: Lilianko 21.11.09, 14:44
                      > No niestety, wiekszość z tych co zdradza, to jakby nie miaa okazji
                      > to by tego nie zrobiła. Tych co sami szukają, jest niewielu.

                      Odwróć sytuację. Gdyby kochanka nie miała okazji, to by nie sypiała z żonatym.
                      Tych, co same się pchają do łóżka zajętym facetom, jest niewiele.
                      • arwena_11 Re: Lilianko 21.11.09, 15:17
                        Zdziwiłabys się jednak jak ich jest wiele. Nie byłoby tylu rozbitych
                        małżeństw przez "tę trzecią"
                        • jowita771 Re: Lilianko 21.11.09, 15:21
                          W sumie to pocieszające dla byłej żony, ze małżeństwo się rozleciało przez "tę
                          trzecią", a miś był niewinny.
                          • arwena_11 Re: Lilianko 21.11.09, 15:34
                            A kto mówi że on niewinny. Tylko że on zapłaci za zdradę, a kochanka
                            ma być bezkarna? Jak sie idzie z żonatym facetem do łóżka, jest się
                            współwinnym zdrady. Bo przecież jej nie gwałcił.
                            • jowita771 Re: Lilianko 21.11.09, 15:41
                              > Bo przecież jej nie gwałcił.

                              Zgadza się. ona jego również nie.
    • kol.3 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 21.11.09, 08:48
      Nie widziałam programu, ale słyszałam, że w niektórych krajach
      obowiązuje przepis, że jeśli pan pozostaje z panią w związku
      nieformalnym a puści panią kantem, to ona ma prawo wystąpić o podział
      majątku. Przepis uważam za uzasadniony.
      • kol.3 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 21.11.09, 09:13
        Dokładniej to zdaje się chodziło o prowadzenie wspólnego gospodarstwa.
      • kawka74 Re: kobietom się w d...ach poprzewracało 21.11.09, 10:26
        Ale tu chyba chodzi o nieco inną sytuację - kochanka nie prowadzi z cudzym mężem wspólnego gospodarstwa, bo zwykle pan mąż prowadzi je z osobistą żoną. Raczej trudno mówić o wspólnym majątku męża i jego 'partnerki alternatywnej' (piękne określenie).
      • malila Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 11:28
        Powiedzmy, że małżeństwo to firma, której małżonkowie są
        współwłaścicielami. Jedno z nich wyprowadza jakąś część ze wspólnej
        kasy i zakłada z jakimś dziubaskiem, świadomym tego, skąd się wzięły
        pieniądze, konkurencyjną firmę. Po jakimś czasie to "jedno"
        rezygnuje z drugiej firmy. Czy mam rozumieć, że dziubasek ma prawo
        wystąpić o podział całego majątku włącznie z tym, który należy do
        pierwszej firmy? Powiedz mi, że źle rozumiem.
        • kol.3 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 13:31
          Ja w Polsce znam przypadki kiedy mąż jak najbardziej prowadzi z
          kochanką wspólne gospodarstwo, kupił jej mieszkanie, pomieszkuje
          częściowo u żony, częściowo u kochanki, co więcej obie panie są prawie
          zaprzyjaźnione. Ma to swoje plusy, choć osobiście nie testowałam.
        • kol.3 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 13:36
          O wspomnianym wyżej przepisie opowiadała mi koleżanka z Kanady, która
          przeżywała tam liczne perypetie małżeńskie i nie tylko. Przepis
          niekoniecznie musi dotyczyć kochanek żonatych panów, może dotyczyć
          także związków nieformalnych dwóch niezwiązanych z nikim osób.
          • kawka74 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 14:57
            Najlepiej w takim układzie wygląda żona. Mąż ją puszcza kantem, a kochanka
            uzurpuje sobie prawo do majątku męża (czy wręcz ich wspólnego, małżeńskiego).
            Gdzie prawa żony?
            • kol.3 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 16:31
              Żona ma prawo rozwieść się z takim panem kiedy tylko stwierdzi zdradę.
              Natomiast cały przepis byłby batem finansowym na panów, którzy skaczą
              z kwiatka na kwiatek.
              • kawka74 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 18:28
                Gdybym była zdradzaną żoną, umarłabym ze szczęścia na samą myśl, że pozostaje mi taka furtka.
                A przepis nie byłby batem finansowym, tylko łatwym sposobem dorobienia się całkiem pokaźnego majątku. Oczywiście przy założeniu, że jeleni szuka się wśród majętnych panów, a nie gołodupców.
                Zresztą, jak już pisałam, jako zdradzana żona domagałabym się odszkodowania od kochanki za zmarnowane życie (uwiodła misia, nie uwiodła, co za różnica). Ciekawa jestem, jak potraktowałby to sąd.
                • falka32 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 18:52
                  A ja też uważam, że precedens, polegający na tym, że facet obiecujący przez lata
                  kochance, że się rozwiedzie z żoną, zostanie obciążony odszkodowaniem dla niej
                  za wprowadzenie w błąd (bo dziewczyna w tym czasie mogła sobie ułożyć życie z
                  kimś innym, zegar biologiczny nie czeka, płodność spada z wiekiem itp),
                  spowodowałby nagłe zmniejszenie się liczby tych przypadków, kiedy faktycznie
                  kochankę trzyma przy facecie przez całe lata fałszywa obietnica wspólnej
                  przyszłości.
                  A inne przypadki, czyli np. panny uwodzące żonatych dla funu, będą też miały
                  większy problem, jak ich ofiary zaczną lepiej pilnować swojego portfela.
                  • falka32 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 19:01
                    Tzn żeby było jasne - chodzi mi o to, żeby zmusić, żeby jeden z drugim dziesięć
                    razy pomyślał, zanim schowa obrączkę albo wciśnie kit, że żona go nie rozumie.
                    Jak chcą bzykać na boku, niech grają w otwarte karty i to tylko z tymi
                    dziewczynami, które też nie mają nic przeciwko.
                    • kawka74 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 19:13
                      Obawiam się, że taka kara jako bacik na niewiele się zda. Nie trzeba przecież przez wiele lat mieć tej samej pani na boku, a odszkodowania za zmarnowany tydzień wakacji żaden przytomny sąd nie przyzna.
                    • kol.3 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 20:01
                      Kanadyjski przypadek mojej koleżanki jak najbardziej potwierdza Twoją
                      teorię.
                  • kawka74 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 19:05
                    Szczerze mówiąc dobro kochanki i jej stracone lata niewiele mnie interesują. Jeśli pani jest taka głupia, że latami wierzy, iż niewierny mąż się rozwiedzie, to jej problem i jej ryzyko. Chce czekać, niech czeka. Żona rozwodzić się nie musi, więc jakim prawem jej i męża wspólny majątek ma być uszczuplony o rekompensatę za głupotę i naiwność?
                    • falka32 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 20:23
                      A mnie obchodzą, bo w naszym kraju przynajmniej jest bardzo wiele kobiet
                      wychowanych w taki sposób i w takich rodzinach, że lecą na takie kłamstwa jak
                      ćma do ognia - nie dlatego, że są głupie, tylko dlatego, że poszukują miłości w
                      niewłaściwych miejscach, nie umiejąc odróżnić kutafona od uczciwego faceta, albo
                      są wychowane na ofiary, łatwo nimi manipulować. Mało takich facetów ujawnia, że
                      są żonaci dopiero, jak dziewczyna wpadnie po uszy? Mało ich twierdzi, że z żoną
                      nic już go nie łączy? Mało ich twierdzi, że kocha nad życie, tylko na razie chce
                      chronić dzieci, bo zła żona im odetnie kontakt?

                      Odwracając złośliwie twoją argumentację, z jakiej racji chroniony ma być majątek
                      żony, która była tak głupia, że wyszła za kłamcę, który ją zdradza? Trzeba było
                      patrzeć, kogo się bierze, nie?
                      • kawka74 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 21:07
                        To nie są tożsame sytuacje.
                        Nie jestem wróżką i nie potrafię przewidzieć w dniu ślubu, że mężowi odbije na punkcie jakiejś pani.
                        Kochanka zwykle doskonale wie, w co się pakuje.
                        Także nie zakrzyknę 'touche', bo argument zupełnie nietrafiony.
                        Nie róbmy z kobiet bezwolnych kukieł. Większość z nich doskonale wie, że z rozwodu będzie gó... z piachem, ale woli się połudzić.
                        Jeśli ktoś wchodzi w układ na trzeciego, musi się liczyć przede wszystkim z tym czarnym scenariuszem.
                        • kawka74 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 21:29
                          I jeszcze jedno - gdybym była zdradzaną żoną, ostatnią rzeczą byłoby rozważanie, jak i kto wychowywał kochankę mojego męża i jakie ma ona problemy z osobowością. Zdrową, normalną żonę interesuje co najwyżej to, jak można najszybciej odstrzelić jej łeb, względnie w jaki inny, bardziej higieniczny sposób usunąć ją z życia swojego i męża. Kwestia męża (zatłuc gada czy próbować naprawić związek) pozostaje do rozważenia, natomiast kochanka jest po prostu do odstrzału.
                      • malila Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 22:35
                        Ale o jakim poszukiwaniu miłości Ty mówisz? Jeśli się wie, że facet
                        jest żonaty, to odróżnienie kutafona od uczciwego faceta jest bardzo
                        proste. Ja Cię proszę, nie rób z kobiety pakującej się w związek z
                        żonatym facetem ofiary. Jak misiaczek jej powie: "ukradnij mojemu
                        koledze portfel, ja mu za tydzień oddam", a ona to zrobi, to znaczy,
                        że biedulka jest ofiarą wielowiekowej manipulacji? Jak misiaczek jej
                        powie: "oblej tamtą laskę kwasem, to zła kobieta", a lala posłusznie
                        poleje, to znaczy, że sierotka zaufała, bo myślała, że to uczciwy
                        facet i mówi samą prawdę? Jak powie: "jestem agent Tomek, ale
                        spokojnie możesz wziąć te pieniądze i załatwić mi udziały w
                        lodziarni, bo ciebie kocham naprawdę", a una uwierzy, to znaczy, że
                        taka omotana?

                        Jeśli chodzi o głupotę żony, to powtórzę za Kawką, że argument jest
                        nietrafiony. Żona wychodząc za mąż jest nieświadoma tego, co się
                        będzie działo. kochanka wiedząca, jaki jest stan cywilny misia, ma
                        świadomość tego, co robi.
                        • gosiak555 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 21.11.09, 23:26
                          >Zdrową, normalną żonę interesuje co najwyżej to, jak można
                          >najszybciej odstrzelić jej łeb, względnie w jaki inny, bardziej
                          >higieniczny sposób usunąć ją z życia swojego i męża. Kwestia męża
                          >cryingzatłuc gada czy próbować naprawić związek) pozostaje do
                          >rozważenia, natomiast kochanka jest po prostu do odstrzału.

                          Sorry, ale za cholerę nie mogę pojąć takiej pokrętnej logiki.
                          Dlaczego niby to kochanka jest do odstrzału? To ona Cię zdradziła,
                          to ona obiecywała Ci wierność? To ona nie dotrzymała obietnicy?
                          Miała wobec Ciebie jakieś zobowiązania i je złamała?
                          Kurcze, ona zazwyczaj jest wolna, nikogo nie zdradza, natomiast mąż
                          jak najbardziej tak.
                          Czyli wg Ciebie to obca kobita ma dbać o trwałość czyjegoś
                          małżeństwa, bo przecież mąż z tak trudnym zadaniem sobie po prostu
                          nie radzi, biedna bezwolna ofiara?
                          • gosiak555 Ups, sorry, to do kawka74 było, n/t 21.11.09, 23:28
                          • kawka74 Re: Że co? O czyj majątek chodzi? 22.11.09, 09:45
                            Sprawa jest bardzo prosta.
                            Powiedz, czy żona ma obowiązek lubić, kochać, cenić kochankę męża i się nad nią użalać? Ma obowiązek rozpatrywać sprawę na zimno, bez emocji? A może jest w konstytucji zapisane, że ma grzecznie podziękować kochance za współpracę, wypłacić odszkodowanie za straty moralne i dać krzyżyk na drogę?
                            Nie twierdzę, że kochanka jest wszystkiemu winna, bo do tanga trzeba dwojga, niemniej nie uważam też, że jest całkiem niewinna, ponieważ bierze, świadomie i chętnie, udział w przedsięwzięciu, które godzi w dobro żony.
                            Już naprawdę bez przesady z tą litością nad 'małżonką alternatywną'.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja