zlosliwe_malpisko
20.11.09, 14:04
Na forum bardzo często czytam: mąż/niemąż zarabia 3 razy więcej,
moje zarobki to 30% jego, z mojej pensji nie wyżylibyśmy, z jego
pensji owszem.
Mój przypadek jest następujący: podobny wiek, podobne mózgi, podobny
poziom wykształcenia, doświadczenie, podobne charaktery, osobowość,
ambicje itp. Ale moje zarobki to ok. 35% zarobków męża. On w swojej
firmie zaszedł 2 szczeble wyżej niż ja w swojej. Przedstawiam tu
sytuację, w jakiej byliśmy zanim urodziłam dzieci.
Gdyby chodziło tylko o nasz przypadek – ok., mógł mieć więcej
szczęścia, lepiej trafił itp. Ale jak wcześniej napisałam – motyw o
niższych zarobkach ematek w porównaniu do eojców przewija się tu
bardzo często.
Czy naprawdę jest taka dyskryminacja na rynku pracy, czy ematki z
forum zarabiają mniej właśnie dlatego, że są matkami i „zawiesiły”
karierę/pracują na część etatu/przejściowo nie w głowie im
praca/zabiegane między domem a pracą nie awansują z powodu
braku „dyspozycyjności”? Czy jak gdzieś sugerowano – nie potrafią
upomnieć się o podwyżkę/awans?