Rezygnacja z pracy dla dziecka

25.11.09, 11:09
Witam emamy!
Życie wymusiło niejako (dziecko bez przerwy choruje odkąd poszło w
b.r do przedszkola=tzn. prawie nie chodzi do niego), że zwolniłam
się z pracy. Mąż pracuje do poźna choć kokosów nie zarabia(nie da
się nic odłożyć, pieniądze idą na leki i wizyty u prywatnych
pediatrów).
Niestety nie mamy nikogo do opieki nad małym( babcie nie mogą/nie
chcą a co do opiekunek to nas nie stać i nie mam zaufania do obcych).
Stwierdziłam, iz muszę te choroby przeczekać choć wolałabym
pracować/działać i jak się już wychoruje to będę sama szukać pracy.
Skoro sie zwolniłam to pewnie muszę się zapisać na bezrobocie? co mi
da to bezrobocie jak i tak nie będę mogła na razie wrócić do pracy?
czy ubezpieczenie zdrowotne na bezrobociu mi przysługuje i do
jakiego czasu? czy lepiej by mąż mnie ubezpieczył? a co jak
przyjdzie mi jakaś oferta pracy a ja odmówię bo dziecko chore nadal?
Nie byłam nigdy na bezrobociu i nie wiem jak to pozałatwiać.
Czy aby się zarejestrować trzeba stać przed UP np. od 5 rano?
Generalnie to nie wiem czy tylko ja mam taką sytuację, iż muszę
siedzieć w domu z ciągle chorującym dzieckiem, często mam tego dość.
Jak wy drogie mamy radzicie sobie w takiej sytuacji tzn. jeśli tak
taką macie? Czy też któraś z was zrezygnowała z pracy, swojego
życia?
Przepraszam bo strasznie sie rozpisałam.
    • skanke Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:15
      dostaniesz zasiłek, ubezpieczona również będziesz a rejestracja jest zwykłym
      wypełnieniem formularza no i nie zapomnij o comiesięcznym podpisywaniu listy
      obecności!
      • akseinga Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:41
        Jeżeli sama zrezygnowałaś z pracy to otrzymasz zasiłek, ale nie
        odrazu tylko po 3 miesiącach ( chyba) i tylko na 3 miesiące potem.
    • tolka11 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:18
      Taką podjęłaś decyzję, ale chyba szczęśliwa nie jesteś?
      Nie, nigdy nie zrezygnowałam z pracy, nigdy nie byłam na
      wychowawczym, nawet, gdy mój przedwczesnie urodzony średniak walczył
      najpierw o życie, a potem o zdrowie.
      I nie dlatego, ze ja jestem najwazniejsza, ale dlatego, ze praca
      dawała mi dystans i siłę, aby to wszystko przetrwać.
    • anyaa Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:23
      Tak, ja zrezygnowałam.
      Do niedawna pracowałam na cały etat, ale mam dziecko
      niepełnosprawne, które w tym roku poszło do pierwszej klasy i nie
      dałam rady wszystkiego pogodzić. Szkoła, odrabianie lekcji, zajęcia,
      dodatkowe terapie - nie było szans na etat. Do tego młodsza córka w
      zerówce i mąż w częstych wyjazdach służbowych.
      Długo się zastanawiałm, ale nie żałuję, wczesniej pracowałam kosztem
      dzieci i niestety było to widać.
      Tyle że ja założyłam własną działalność i starm się pracować choć
      przez kilka godzin dziennie (na razie mi się udaje). Sama więc
      opłacam ZUS.
      Przygotuj się na nieprzyjemne uwagi na forum, bo tu krytyka
      przychodzi niektórym bardzo łatwo. Pozdrawiam i życzę zdrowia dla
      dziecka!


      1% podatku szansą dla Michałka
    • deodyma Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:23
      w sumie to Ci sie nie dziwie, bo gdybym sama miala wciaz chorujace
      dziecko w przedszkolu, tez wolalabym zostac w domu, bo nikt by mnie
      w robocie nie trzymal, gdybym non stop brala na dziecko L4.
      pojdziesz do UP, zarejstrujesz sie i wcale nie musisz tam biegac o
      godz 5 rano, ubezpieczysz sie i juz.
      a potem zobaczysz, jak dalej bedzie.
      ja sie wyrejstrowalam w ogole z UP juz dawno , bo jestem
      ubezpieczona przez meza.
    • anna-pia Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:24
      Zapisz się w UP, a potem poszukać czegoś, co może mogłabyś wykonywać w domu lub
      z doskoku. IMO długo nie wytrzymasz (sama przyznajesz), i zupełnie cię rozumiem smile
      Dziecko nie ma czasem alergii?
      • magda.kunicka Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:32
        Jestem tłumaczem, pracuję w domu. Mimo to, mój synek chodzi do przedszkola, bo,
        chociaż bardzo go kocham, bardzo potrzebuję czasu dla siebie i tego, co mam do
        wykonania. Oczywiście, są sytuacje, w których nie da się wszystkiego ułożyć.
        Życzę Wam wszystkim siły i wytrwałości, pamiętajcie, żeby raz na jakiś czas
        oderwać się od wszystkiego, dzieci zostawić komuś z rodziny i przejść się na
        spacer, do kina, nie wiem, gdziekolwiek, co by nie oszaleć. Pozdrawiam!
        • robaka Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:38
          Ja się cieszę jak wyjdę po chleb chociaż.

          Dzięki za słowa otuchy choć pewnie krytyka też będzie.

        • beniusia79 przedszkolaki sa czesto minimum 12 razy w roku cho 25.11.09, 11:38
          re-tak twierdzi nasz pediatra i na to mnie przygotowal, gdy
          dowiedzial sie, ze corka zacznie chodzic do przedszkola i mial
          niestety racje. corka jest czesto chora, zaliczylismy juz bardzo
          duzo chorob, malej nie ominelo nawet zapalenie pluc... nie
          wypisalabym jednak dziecka z tego powodu z przedszkola. uwazam, ze
          sie wychoruje i potem bedzie spokoj. nie zrezygnowalabym tez z tego
          powodu z pracy. nie rozumiem tez tego, dlaczego tylko matka idzie
          na chorobowe gdy dziecko jest chore? przeciez twoj syn ma takze
          ojca. moj maz ma dwie prace i dla nas normalnym jest, ze na
          chorobowym z powodu dziecka dzielimy sie. raz ja ide na chorobowe,
          raz maz-dla mnie to normalne zjawisko.
          • deodyma Re: przedszkolaki sa czesto minimum 12 razy w rok 25.11.09, 11:43

            nie zrezygnowalabym tez z tego
            > powodu z pracy. nie rozumiem tez tego, dlaczego tylko matka idzie
            > na chorobowe gdy dziecko jest chore?




            beniusia, sa rozne sytuacje.
            znam przypadek babki, ktora brala na zmiane L4 ze swoim mezem, gdy
            dziecko im choroalo.
            niestety, w jej wypadku bylo tak, ze wziela L4 dwa razy, co juz
            kierownictwu mocno sie nie spodobalo i po 3 miesiacach nie
            przedluzona jej umowy.
            jego natomiast jakos sie nie czepiano.
            wiec w tym wypadku to kobieta ma przechlapane, jak zwykle.
            a na nia wspolpracownice ostro pomstowaly i padl taki tekst, ze jak
            ma sie male dzieci, to sie nie pracuje, tylko przez 15 lat siedzi
            sie w domu...
            • beniusia79 rozni sa pracodawcy 25.11.09, 11:49
              i z ryznymi mozna reakcjami sie spodziewac. moj maz ma problemy gdy
              idzie z powodu malej na chorobowe, ale nie poddaje sie i potem musi
              to praktycznie odrabiac... ja uwazam, ze poddawanie sie po zaledwie
              2 miesiacach jest troche zbyt pochopnie podjeta decyzja. dziecko
              autorki poszlo do przedszkola na jesien co wiaze sie z czestymi
              chorobami.
              • azile.oli Re: rozni sa pracodawcy 14.01.10, 10:49
                To naprzemienne branie zwolnienia przez rodziców może się nie
                sprawdzić, jeśli dziecko jest bardzo chorowite. Wystarczy, żeby było
                chore 2 razy w miesiącu po tygodniu , to wychodzi, że np facet w
                każdym miesiacu ma przez tydzień zwolnienie. Jest ryzyko, że wtedy
                oboje rodzice mogą stracić pracę. Pomijam już fakt, że np dziecko,
                które tydzień brało antybiotyki nie powinno od razu wrócić do
                przedszkola, bo duże prawdopodobieństwo, że zaraz będzie znów chore.
                Raczej żaden pracodawca nie będzie tolerował tak częstych zwolnień.
                Jedynym wyjściem jest poszukanie jakiejś pracy do wykonywania w
                domu, a z przedszkolem spróbować za rok. Czasem z wiekiem ta
                odporność trochę się podnosi.
      • robaka Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:35
        Dziecko łapie po prostu wszystko po kolei od września. Obecnie
        przewlekłe i źle leczone zapalnie oskrzeli.
        Zakupy robię wieczorami jak mąż wraca z pracy.
        Właściwie cały czas przebywamy w domu.

        To może jak mąż mnie ubezpieczy to nie jest mi potrzebne to
        bezrobocie?
        • skanke Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:37
          przepracowałaś chociaż rok? ten marny ale zawsze zasiłkowy grosz nie ma znaczenia?
          • robaka Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:46
            Tu muszę sprostować. Byłam na wychowawczym wcześniej i jak mały
            zaczął chorować a miałam (i tak chciałam)wrócić do pracy to zwoliłam
            się. Niestety mam taką pracę i taki zawód, że nie mogę przebywać na
            ciągłej opiece, bo kto by za mnie brał dodatkowe dyżury a każy ma
            swoje życie i problemy.
        • beniusia79 czyli po 2 miesiacach juz sie poddajesz? 25.11.09, 11:39
          ale to twoije dziecko i twoja sprawa. sama musisz wiedziec, co dla
          was jest najlepsze...
          • akseinga Re: czyli po 2 miesiacach juz sie poddajesz? 25.11.09, 11:47
            Wcale Ci się nie dziwię ja gdyby nie pomoc babci też w pierwszym
            roku przedszkola musiałabym zrezygnować z pracy, albo sami by mnie
            zwolnili. Nawet gdybyśmy dzielili zwolnienie z mężem to byłoby
            ryzyko utraty pracy przez oboje. A zaznaczam, że moje dziecko nie
            było bardzo chorowite. Jedyna co bym zrobiła inaczej to zostawiłabym
            dziecko w przedszkolu bo jak nie wychoruje się teraz to potem tez go
            nie ominą choroby. U nas od drugiej grupy przedszkolnej zero
            chorowania.
    • araceli Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:45
      robaka napisała:
      > Skoro sie zwolniłam to pewnie muszę się zapisać na bezrobocie? co mi
      > da to bezrobocie jak i tak nie będę mogła na razie wrócić do pracy?
      > czy ubezpieczenie zdrowotne na bezrobociu mi przysługuje i do
      > jakiego czasu? czy lepiej by mąż mnie ubezpieczył? a co jak
      > przyjdzie mi jakaś oferta pracy a ja odmówię bo dziecko chore nadal?

      Obejmuje Cię ubezpieczenie męża (o ile jest ubezpieczony). Nie wiem czy nie
      trzeba tego zgłosić w NFZ (najlepiej zadzwoń do swojego oddziału).

      Co do Urzędu Pracy - możesz się zarejestrować jako bezrobotna, zasiłek będzie Ci
      przysługiwał po 3 miesiącach jeżeli rozwiązanie umowy nastąpiło za porozumieniem
      stron. Jeżeli nie wykonujesz jakiegoś niespotykanie rzadkiego zawodu albo nie
      posiadasz zerowych kwalifikacji to urząd przydzieli Ci oferty pracy w miarę
      posiadanych - jeżeli je odrzucisz - tracisz zasiłek. Urzędu nie będzie obchodzić
      chorujące dziecko - rejestrując się zgłaszasz gotowość do podjęcia pracy.
      Ewentualnie możesz próbować przynieść zaświadczenie od lekarza, że np. w danym
      dniu kiedy miałaś rozmowę musiałaś iść na wizytę. Organizacje pracy urzędów się
      różnią - zwykle przychodzisz rano i pobierasz numerek - część urzędów ma taki
      system, że podaje orientacyjną godzinę przyjęcia.
    • 18_lipcowa1 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 11:50
      rozwalil mnie tekst ''zapisac sie na bezrobocie'' i ''co na
      bezrobociu bede miala''
      • ola Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 12:00
        ja nie pracuje od kiedy Mała się urodziła (czyli od 2,5 roku).
        Pomijam zupełnie kwestie ideologiczne które tu pewnie zaraz
        rozpętaja niezła burzę (o ambicji i byciu kurą domowa).
        U nas z kasą jest ok, więc zasiłek mi nie potrzebny.
        Więc się nie rejestrowałam. Jeśli u Was to robi róznicę, to
        oczywiście się zarejestruj.
        Chcę tylko napisać, że ubezpieczenie zdrowotne obejmuje Ciebie i
        dzieci nawet jeśli się nie rejestrujesz w UP.
        Ja dostaje od męża co miesiąc kopie firmowego przelewu do ZUS-u i z
        tym idę do lekarza. I jest ok.
    • jomamma Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 19:03
      tak, zrezygnowałam z ulubionej pracy, najpierw, bo ciąża wisiała na włosku,
      potem, bo urodził się wcześniak i potrzebował mnie w szpitalu, a potem w domu. I
      przez to tak mi się we łbie poprzestawiało, że uznałam, że nic nie jest tak
      ważne, żebym musiała dziecko zostawić komuś (szczęściem sytuacja materialna nas
      nie dusiła). Wcześniej nie miałam takich myśli, pewnie gdyby mała urodziła się o
      czasie, ja spokojnie po kilku miesiącach do pracy bym wróciła, a tak... jestem
      już 5 rok kurzęciem (w międzyczasie rozmnożyłam się jeszcze bardziej smile) i
      dobrze mi z tym smile
    • miska_malcova Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 19:24
      kiedyś myślałam, że pójdę na wychowawczy, ale teraz myślę, że 3-letnia przerwa w
      pracy nie będzie dla nas wszystkich dobra, bo mogę już nie mieć dokąd wrócić i
      mieć problemy ze znalezieniem pracy. Dlatego tez zdecydowałam się na powrót do
      pracy po macierzyńskim i na pracę w domu w systemie "tele pracy". Pracodawca sie
      zgodził. Mam nadzieje, że sobie poradzę.
    • marripossa Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 19:50
      Dziecko mi jakoś mało chorowało więc bardzo rzadko opuszczałam zajęcia i pracę.
      Z punktu widzenia pracodawcy, wolę, aby mi się taki pracownik zwolnił.
      Mam teraz takiego jednego - facet, żeby nie było że dyskryminuję matki. Ciągle
      go główka bóli albo paluszek i lata z tym po lekarzach i szpitalach. Od maja
      opuścił już 10 dni. Za każdym razem gdy nie zjawia się w pracy dezorganizuje to
      wszystkim cały dzień.
      Faceta z dzieckiem też już przerabiałam. I to samo. A to nie ma kto z
      dzieckiem zostać, a tamto a siamto. Jak nie dziecko chore to jego głowa boli.
      No litości. Siedźcie w domu.
      • beniusia79 mariposa, kto siedzial wiec z twoim dzieckiem jak 25.11.09, 19:59
        bylo chore? malo chorowalo, ale chorowalo jak piszesz... znam tez
        takie panie co chore dziecko zawoza do babci i choc wiedza, ze
        dzieci np. zyga i babcia nie ma jak jechac do lekarza lub nie ma co
        podac na zaprzestanie zygania, panie maja to gdzies i po godzinach
        zygania, jada z dzieckiem na pogotowie a potem codziennie na
        kroplowe. znam jedna pania, ktorej juz sie drugi raz taka historia
        z wlasnym dzieciem przytrafila.
        • marripossa Re: mariposa, kto siedzial wiec z twoim dzieckiem 25.11.09, 20:16
          Pisząc "mało chorowało" miałam na myśli tylko jakieś przeziębienia większość
          których odbyła się bez lekarzy i antybiotyków. Na uszy chorował może z raz na
          rok przez parę lat, to wtedy fakt, przez dzień lub dwa siedziałam z nim w domu.
          Po dwóch dniach czuł się na tyle dobrze, że opiekunka mogła z nim spokojnie zostać.
          • beniusia79 ale jednak siedzialas co jakis czas w domu 25.11.09, 21:24
            wiec powinnas miec zrozumienie dla osob, ktore co jakis czas ida na
            chorobowe przez dziecko :I
            • marripossa Re: ale jednak siedzialas co jakis czas w domu 25.11.09, 21:41
              Owszem, 1-2 dni raz lub dwa razy w roku. I nie, nie chce mi się jakoś pomieścić
              w głowie dziecko chorujące co kilka tygodni. U mnie w rodzinie bliższej i
              dalszej nie ma takich dzieci i dla mnie jest to abstrakcja. A w pracy takie
              osoby bardzo dezorganizują życie, zwłaszcza jeśli biuro małe.

              Ciekawostka: pracowała u mnie też pani z małym dzieckiem na stanie. Przez 5
              lat, może ze dwa razy nie przyszła do pracy z powodu choroby dziecka. Jakoś
              sobie umiała zorganizować opiekę, gdy dziecko było chore, a poza mężem rodziny w
              pobliżu nie ma.
              A ostatni dzieciaty pan, który u nas pracował co chwila opuszczał dni z powodu
              dziecka. Dochodzę powoli do wniosku, że wiekszość ludzi jest po prostu leniwa i
              tylko szukają wymówek, aby nie pracować.

              Przykład z dzisiaj. Pan dzwoni o 8:40, że właśnie sobie przypomniał, że o 11:30
              ma wizytę u lekarza. Wszystko na miejscu w małym mieście, korków brak. Ale do
              pracy rano oczywiście nie przyjdzie, no bo ma wizytę u lekarza. Przyjdzie po
              wizycie. O 12:30 dzwoni, że jednak nie przyjdzie, bo go głowa boli. Chorowita
              fajtłapa, nie facet. Już sobie wyobrażam, gdyby miał dzieci. Nigdy by go w
              pracy nie było.

              I tak, jego nieobecność dezorganizuje mi pracę, bo muszę teraz powiedzieć
              uczniom, że instruktor ZNOWU nie przyjdzie i sama ich uczyć zamiast zając się
              swoją pracą.
              • mamongabrysi Re: ale jednak siedzialas co jakis czas w domu 14.01.10, 16:34
                kurcze to niech ci sie jednak takie dziecko pomiesci w głowie. moje starsze
                dzieci chorowały okropnie - teraz jest znacznie lepiej - i po tym jak młody
                dostal drgawek babcia odmówiła zostawania z nim jak był chory - wcale jej sie
                nie dziwie - bo mówiła że boi sie że nie poradzi sobie w takim przypadku, więc
                zanim wyrósł z tego drgawkowego wieku musialam jak był chory brac zwolnienie. to
                takie nienormalne? moze i tak, ale uwierz, nie po to aby pracodawcy utrudnić życie
    • nangaparbat3 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 20:07
      Czy też któraś z was zrezygnowała z pracy, swojego
      > życia?
      Nie tyle z pracy, co z dodatkowej pracy - ale zrobilam dla niej drugie studia
      magisterskie, i bylo to moje wielkie marzenie.
      Musialam zrezygnowac, bo trzeba bylo gotowac w domu obiady - tak, taki banal -
      corka odmowila jedzenia w stołowce, a ja nie wyrabialam sie z dodatkowa praca i
      obiadami, bylam w ciaglym stresie.
      Wiec zrezygnowalam, troche sie posmucilam na początku, mniej zarabiam, ale nie
      żaluje.
    • woman-in-the-city Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 20:15
      Ja zrezygnowałam, podjęliśmy z męzem wspónie taką decyzję. I nie żałuję ani
      jednego dnia spędzonego z synkiem, mimo, ze zawsze jest cos za coś. Zarówno ja,
      jak i mój mąz bylismy dziecmi z tzw. kluczami u szyji, zaliczyliśmy żłobki,
      przedszkola i ...obiecaliśmy sobie, ze nasze dziecko bedzie miało inny start.
      Nie zmieniłam swych nawyków, nie zdziczałam, dbam o siebie, etc. Z powodu
      choroby dziecka tym bardziej zostałabym z nim w domu, nawet kosztem braku kilku
      dodatkowych kiecek w szafie i kilku dodatkowych zer na koncie.
      • ola Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 20:32
        ja czułam jeszcze w ciąży, że będzie mi bardzo trudno zostawić
        dziecko i wrócić do pracy.
        A że w moim zawodzie pracuje się po 16 godzin dziennie 6 dni w
        tygodniu (czyli dziecko widywałabym śpiące albo w weekendy) to mi
        tylko ułatwiło decyzję. A że mój maż też musi być w pracy całkowicie
        dyspozycyjny, to nie dalibyśmy rady tak żyć. Lepiej dzieciaka do
        domu dziecka oddać...

        I tez nie żałuję ani chwili. Zwłaszcza, że teraz wreszcie mam czas
        na własne pasje, zainteresowania.
        Przez te 2 lata skończyłam studia, zaczęłam podyplomowe, zrobiłam
        wreszcie prawo jazdy, wreszcie czytam książki.
        Kiedyś była tylko praca i praca...
        • anyx27 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 20:49
          Praca pracą, ale zastanowiłabym się, dlaczego dziecko tak choruje. To nie jest
          normalne i powinno cię to niepokoić. Czy dziecko bierze duzo antybiotyków?
          • beniusia79 anyx27, takie chorowanie jest czyms normalnym w 25.11.09, 21:32
            tym wieku. autorka pisze, ze dziecko choruje od wrzesnia, czyli
            dopiero od 2 miesiecy bo dopiero co zaczelo chodzic do przedszkola-
            nie piszcze jednak co to za choroba, dla niektorych zwykly kaszel,
            katar to juz ciezka choroba. ja mialam podobne obawy, z tego tez
            powodu bardzo czesto latalam z corka do pediatry. w koncu
            zrozumialam, ze musze sama walczyc o jej odpornosc oraz pozwolic
            sie wychorowac. zrozumialam tez, ze z jej odpornoscia nie jest az
            tak zle skoro w przedszkolu i nie tylko szaleje od kilku tygodni
            swinska grypa a ona nie daje jej sie (podobnie jak maz i ja). meczy
            ja tylko co jakis szas kaszel i katar, ale o tej porze roku to
            zadna nowosc.
      • beniusia79 no, jesli sie pracuje dla dodatkowych kiecek 25.11.09, 21:26
        to nie ma czego zalowac smile ja niestety dla kiecek nie pracuje, ale
        zeby obciazyc meza i m.in. zeby splacic mieszkanie...
        • ola Re: no, jesli sie pracuje dla dodatkowych kiecek 25.11.09, 21:35
          ja czasem żałuję, bo kochałam bardzo moją prace.
          Nie kiecek żałuję, bo jakoś do wystrojonych nie nalezę.
          żałuje tego, że to była bardzo ciekawa, szalenie kształcaca praca. Z
          rewelacyjnymi ludźmi.
          Kto inny dostaje kase za ogladanie ślicznych obrazków?
          Ale cóż - wybór był prosty.
          W tym zawodzie jest miejsce tylko dla bezdzietnych kobiet.
          • woman-in-the-city Re: no, jesli sie pracuje dla dodatkowych kiecek 25.11.09, 22:08
            Ja swoją pracę tez bardzo lubiłam, dawała mi satysfakcję i to co lubię, czyli
            kontakt z fajnymi ludźmi. A co do kiecek, to była przenośnia, równie dobrze ktos
            mógłby pracowac z innych powodów. Ja na szczęscie kredytów nie mam, wymagań
            kosztownych tez nie, a strój, no cóż ja nie lubię ubierac się na sportowo, to
            nie mój styl, stąd kiecka, a nie adidasysmile
          • minia0000 Re: no, jesli sie pracuje dla dodatkowych kiecek 26.11.09, 23:38
            Kobity, te "kiecki" to był tylko taki przykład smile
    • liliankaa77 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 21:59
      Nie zrezygnowałam z pracy. Mam męża, który jest ojcem dla naszego
      synka. Dzieckiem zajmujemy się wspólnie. Nie rozumiem kobiet, które
      wiążą się z nieodpowiedzialnymi ojcami i muszą później rezygnować z
      pracy, brać bez przewy L4, zasuwać samodzielnie w domu, bo to przecież
      takie niemęskie.
      • ola Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 22:16
        ej trochę generalizujesz
        Nie każdy ojciec, który nie bierze L$ na dziecko jest
        nieodpowiedzialny. Juz o tym pisałam kiedyś: jeśli on zarabia dużo
        więcej niż ona, nie pracuje na etacie, ma nierormowany czas pracy z
        pełna dyspozycyjnoscią - powiedzmy jest właścicielem prężnej firmy
        lub ma wolny zawód i mnóstwo projektów na raz; a ona pracuje na
        umowę o pracę za 1/10 tego co on, na spokojnym stanowisku nie
        wymagającym pracy na czas - to chyba nie ma nic nieodpowiedzialnego
        w tym, że to ona pójdzie na L4?
        Myślę, że tu każdy ma odrobinę inną sytuację i trzeba na to patrzeć
        indywidualnie.

        • liliankaa77 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 22:20
          Tak, wiedziałam, że znajdzie się jakaś mamusia, która na siłę szuka
          usprawiedliwienia dla swojego męża, któryż to ma w wiadomym miejscu
          chore dziecko.
          • ola Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 25.11.09, 22:27
            no jeśli dalej uważasz, że to szukanie usprawiedliwienia na siłę...

            Dla mnie moje 2 tysie miesięcznie czy jego 20 to jednak nie jest
            takie sobie w kij dmuchał... I jednak uważam, że odpowiedzialniej
            bedzie dla dziecka jeśli jednak zostanie w takiej sytuacji z matką,
            a ojciec pójdzie do pracy.

            • izak31 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 26.11.09, 04:49
              Ja jeszcze nie mam dzieci wiec moze moj punkt widzenia się jeszcze
              zmieni wink. Nie wyobrazam sobie rezygnacji z pracy bo kto zarobi na
              moją emeryture? Na ZUS nie ma co liczyc i w zasadzie dobrze bybyło
              jakbysmy z męzem pomysleli o zabezpieczeniu się na własną rękę. Poza
              tym przekreslic 13 lat studiów? Ja uwazam, ze kobieta wtedy powina
              miec dziecko kiedy sama jest w stanie siebie i to dziecko utrzymac
              niezaleznie od swojego partnera. Ja własnie ten poziom osiagnełam.
              Mam własne mieszkanie, własną prace i gdyby cokolwiek się stało z
              moim mężem jestem w stanie siebie i ewentualne dziecko spokojnie
              utrzymac. Poza tym obserwując zycie roznych kobiet wokól mnie to
              najlepiej wychodzą kobiety niezalezne i silne. Na razie czekam na
              koniec studiów, chce urodzic dziecko i zmienic zawód (mam nadzieje,
              ze po raz ostatni). Na wychowawczy mogę isc ale tylko po to aby
              złapac umowę zlecenie w nowym zawodzie.
              • minia0000 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 26.11.09, 23:49
                >" Na wychowawczy mogę isc ale tylko po to aby
                złapac umowę zlecenie w nowym zawodzie. "

                Masz rację -Twój punkt widzenia się jeszcze zmieni -gdy będziesz
                miała dziecko! smile
            • mniemanologia Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 26.11.09, 12:42
              Oczywiście, Olu.
              To jest wybór, którego się dokonuje, no cóż, zyski i straty,
              materialne i niematerialne. Więc gdy Młody jest chory, to
              zastanawiamy się - kto ostatnio siedział z nim w domu (jak
              partnerstwo, to partnerstwo), kto jest aktualnie niezbędny w pracy,
              kto może pracę zrobić w domu, komu się to mniej opłaca, czy Młody ma
              obecnie jakieś szczególne preferencje (bo czasem jest okres "tylko
              mama-mama-mama", a czasem jest mu to bardziej obojętne).
      • asia_i_p Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 26.11.09, 16:45
        Lilianka, dzieci na początku przedszkola potrafią być na zwolnieniu dwa
        tygodnie, tydzień w przedszkolu, znowu dwa tygodnie zwolnienia, itd. Co z tego,
        że rodzice będą brali wolne na zmianę, jak i tak każdego z nich nie ma w pracy
        przynajmniej tydzień na miesiąc. Mało który pracodawca to zaakceptuje.
        I mało kto zarabia tyle, żeby równocześnie płacić za przedszkole i nianię.
        • liliankaa77 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 26.11.09, 23:29
          I dziwnym trafem zawsze to dotyka kobiety, prawda?
          • lola211 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 14.01.10, 16:12
            Prawda jest okrutna- ciagle jeszcze faceci zarabiaja wiecej.Jesli
            ktos mialby juz stracic prace z powodu czestej absencji, to lepiej
            zeby nie byl to ten, ktory zarabia wiecej.
    • renkag Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 26.11.09, 10:10
      Ja przeszłam na pół etatu, bo miałam dosyć widywania się z dziećmi
      tylko wieczorami. Dzieci ciągle u opiekunki, sąsiadek - na zajęcia
      pozalekcyjne tylko te, gdzie ktoś inny mógł je wozić. Jak były małe
      i w przedszkolu to pracowałam na cały etat, jednak teraz w szkole
      chciałabym mieć większy udział w ich życiu. Nie żałuję. Mąż dziećmi
      też się zajmuje - bierze L4, dziś też siedzi z chorymi bo ja jestem
      w pracy. Zarabialiśmy tyle samo, ale to ja miałam mozliwośc
      przejścia na pół etatu bo mam zadaniowy czas pracy i mogę sobie
      skumulować, nie pracuje w zespole itp. A przede wszystkim dlatego,
      że CHCIAŁAM i jest mi z tym bardzo dobrze.
    • yenna_m Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 26.11.09, 10:41
      ja zrezygnowalam i jestem na ubezpieczeniu meza.
      Na dzis - uwazam, ze to byla dobra decyzja - dzieci ciagle mi chorowaly
      (niestety, pcja opiekunki sie nie sprawdzila), wiec pracodawca z tego powodu byl
      chory wink, byla tez chora atmosfera w pracy, ktora tez sprawiala, ze gdy mialam
      tam isc, to czulam sie chora wink (tak, oczywiscie, zartujac).
      Na powaznie - w tej chwili widze, ze dzieciaki mi nadal choruja a ja nie musze
      kombinowac, jak zapewnic im opieke czy tez brac w trakcie zwolenienia robote do
      domu z poczuciem, ze poza obnizona pensja wink to nawet nie mam co liczyc ze
      strony pracodawcy na "dziekuje" czy jakies rozliczenie czasu pracy na
      zwolenieniu w domu w godzinach wolnych czy nagodzinach. Poza tym mam zwyczajnie
      czas dla dzieciakow, nie jestem podminowana, poddenerowana, zycie uplywa mi w
      mniejszym biegu (chociaz nadal w biegu wink ). Mąz tez jest zadowolony z obrotu
      sprawy.
      Finansowo - nie odczulam roznicy. Praca, nie ma co ukrywac, tez kosztuje.
      Czesto, gdy padalam na twarz po pracy - szlismy zwyczajnie na obiad do
      restauracji czy zamawialysmy sobie z dziewczynami obiad w pracy. Do tego koszty
      dojazdow do pracy i inne koszty, które czlowiek ponosi w zwiazku z pracą - i
      jakos pieniadze sie rozchodzily.

      Mysle, ze do pracy wroce za jakis czas.
      Na razie dzieciaki mnie proszą, żebym do pracy nie wracala (sie im nie dziwie -
      musialyby zostawac w szkolnej swietlicy, a swietlicy nie cierpią). No to nie wracam.
      Acha - u mnie to byla b. przemyslana decyzja. Moja. Robie to przede wszystkim
      dla siebie. Lubie byc z dziecmi w domu - tak po prostu. Wiem, ze to nie jest
      stracony czas, bo przy pracy mojej i meza (bardzo absorbujacych) dzieciaki po
      prostu nie mialyby rodzicow i bylyby upychane z kąta w kąt.
      Tak - mam prawdziwy dom. Z obiadem, zapachem ciasta, uśmiechem i swiadomoscia,
      ze mam dla moich dzieci czas.
      Pracujac - w zasadzie domu nie mialam. Mialam mieszkanie w ktorym wszysc
      spalismy, jedzenie na miescie i wieczne wwszystkich na wszystkich warczenie ze
      zmeczenia i frustracji.
      Czyli oplacilo sie.
    • atena12345 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 26.11.09, 12:49
      jestem na urlopie wychowawczym, nie pobieram żadnych dodatkowych
      zasiłków. Utrzymuje nas mąz w czym nie widze nic dziwnego. Wróce do
      pracy gdy Dziec do przedszkola pójdzie.
      Gdyby nie było mnie stać na taką sytuację, to pracowałbym a dziecko
      byłoby w żlobku.
      Oczywiście sytuacja małokomfortowa, ale jak trzeba to trzeba
      • bi_scotti Na marginesie... 26.11.09, 12:57
        Sluchajcie, czemu te Wasze dzieci takie chorowite? Wychowalam troje, w tym jedno
        niepelnosprawne z obnizona odpornoscia i jak ktores nie bylo w szkole w ciagu
        jakiegos roku szkolnego moze ze 2-3 dni to max. Wsrod znajomych tez nie ma
        zadnych takich, ktore by tygodniami potrzebowaly opieki lekarskiej. Na co te
        Wasze dzieci tak choruja? Moze sie zle odzywiaja, nie spedzaja wystarczajaco
        duzo czasu na swiezym powietrzu...? Ja bym przede wszystkim chciala dzieciom
        oszczedzic chorob i szukala sposobow na podniesienie ich odpornosci!
        • marripossa Re: Na marginesie... 26.11.09, 13:06
          Oj zastanawiasz się smile

          Pociągnie dzieciątko noskiem, zakaszle bo go gardełko zaswędzi i już "choroba
          się rozwija", trzeba do pediatry, a potem pozamykać wszystkie okna w domu, ubrać
          w ciepłą piżamkę i opatulić dwoma kołdrami.
        • lola211 Re: Na marginesie... 14.01.10, 16:10
          Na co te
          > Wasze dzieci tak choruja?

          Na zapalenia oskrzeli, pluc, szkarlatyne, mononukleoze, ospe,
          refluks pęcherzowo-moczowodowy.Tyle pamietam.
          Dziecko odzywione, codziennie na spacerach,nie przegrzewane.Podawane
          srodki zwiekszajace odpornosc, pod opieka alergologa.
          Chorowalo w okresie jezienno zimowym co miesiac.
          Wyroslo samo z siebie.
          Taki typ.Ja tez tak mialam w dziecinstwie, moje rodzenstwo juz nie.

        • lola211 Re: Na marginesie... 14.01.10, 16:17
          Przedszkolak a dziecko w wieku szkolnym to zupelnie inna sprawa.
    • minia0000 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 26.11.09, 23:21
      Ja też zwolniłam się z pracy z powodu chorób dziecka w żłobku. I od
      tego czasu (4 m-ce) mój mały nie choruje -odpukać, gdzie wcześniej
      był gościem w żłobku. Nie ominęło go zapalenie płuc na początek,
      potem różne infekcje, jelitówki itp. Ja pracowałam bez umowy w
      prywatnej firmie i nie mogłam brać co tydzień wolnego, babcie tez
      nie wypaliły.
      Poza tym moje małżeństwo prawie legło w gruzach, gdyż z moim mężem
      mijałam się w łóżku, do tego kłótnie i nerwy z powodu ciągłych
      chorób dziecka.
      Mimo, iż bardzo było mi szkoda tej pracy, teraz wiem że to była
      słuszna decyzja.
      • liliankaa77 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 26.11.09, 23:30
        A z czego zrezygnował Twój mąż? Co zrobił, żebyście się nie mijali?
        • minia0000 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 27.11.09, 00:06
          > A z czego zrezygnował Twój mąż? Co zrobił, żebyście się nie mijali?

          Moje zwolnienie z pracy to była nasza wspólna decyzja. Któreś z nas
          musiało zrezygnować, a że ja nie miałam umowy, czyli mało stabilną
          pracę oraz o wiele niższe zarobki, więc decyzja była bardzo prosta.
        • ola Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 27.11.09, 09:07
          liliankaa77 napisała:

          > A z czego zrezygnował Twój mąż? Co zrobił, żebyście się nie mijali?

          mój zrezygnował z wolnego czasu, wcześniejszych powrotów do domu,
          spontanicznych urlopów, luzu w życiu.
          Musi teraz sam na nas zarobić, wziąć całkowitą odpowiedzialnośc za
          rodzinę.
          Myślisz, że to nic nie znaczy??
    • ez-aw Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 27.11.09, 01:14
      Rozumiem co czujesz, bo moje dziecko też mocno chorowało (akurat po żłobku, ale to nie ma znaczenia). Zapalenia płuc i szpitale to była u nas norma, więc też siedzę w domu.
      Jeśli chodzi o UP, to:
      1 - skoro zwolniłaś się sama, to nie dostaniesz od razu zasiłku (kiedyś w takiej sytuacji dostawało się po pół roku, teraz nie wiem). Zasiłek dostaje się od razu, gdy spełni się parę warunków - jeden z nich to np, że zwolni Cię pracodawca, ale nie z Twojej przyczyny.
      2 - rejestrując się oznajmiasz, że jesteś gotowa podjąć prace w każdej chwili. U mnie na początku były zawirowania z papierami i potrafili mnie wzywać co dwa - trzy dni. Musisz się z tym liczyć, choć to rzadka sytuacja.
      3 - jeśli będziesz miała umówiona wizytę obowiązkową w UP, a dziecko będzie chore, przesyłasz zwolnienie lekarskie do UP. Zawsze zawiadom od razu telefonicznie, by nie wyrejestrowali Cię za niezgłoszenie nie się. Jeśli będziesz mieć zasiłek, to szybko daj im zwolnienie (może być pocztą), by nie wstrzymali wypłaty.
      4 - oprócz zasiłku, zarejestrowanie da Ci ubezpieczenie ( w razie choroby czy wypadku masz leczenie za darmo). Ubezpieczenie obejmuje Cię przez cały czas, w którym jesteś zarejestrowana jako bezrobotna - nie ma tu znaczenia czy masz zasiłek. Oczywiście może Cię ubezpieczyć mąż z tym samym skutkiem.
      5 - licz się z tym, ze jeśli dostaniesz skierowanie do pracy i pracodawca będzie chciał Cię przyjąć, a Ty odmówisz - tracisz zasiłek.
      6 - Jeśli chodzi o zarejestrowanie, to rano są największe kolejki (u nas ustawiali się od 7). Koło 10 już się robiło luźniej.
      • kinga_n1 Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 14.01.10, 10:17
        Ja własnie zamknęłam firmę, bo mój Mały non stop choruje,(drugi rok
        jest w przdszkolu) ostatnio razem przechodziliśmy ospę sad
        Zdecydowałam narazie, może do września zrezygnować z pracy (jeśli
        sytuacja materialna na to pozwoli).
        W UP nie rejestrowałam się bo, jak się okazało nie przysługuje mi
        żaden zasiłek (prowadziłam działalność na najniższej stawce) więc
        mąż dopisał mnie do ubezpieczenia.
        To jest przykład polityki prorodzinnej u nas w kraju, ale to inny
        temat-bo co ma zrobić kobieta w naszej sytuacji??? Pewnych rzeczy
        nie jestem w stanie zrozumieć.
        Nie jest mi z tym najlepiej ale zdrowie i szczęście mojego Skarba
        jest najważniejsze.
        Pozdrawiam.
    • mamongabrysi Re: Rezygnacja z pracy dla dziecka 14.01.10, 17:19
      ja właśnie z powodu urodzenia trzeciego dziecka zrezygnowalam z pracy lepiej
      platnej i ambitniejszej ale z dojazdem 60km na mniej płatna ale w moim mieście.
      nie dalabym rady z tymi dojazdami i robiłabym kariere kosztem dzieci. żeby nie
      było jak pójde do pracy za dwa tygodnie - mąż zajmuie się dzieciakami starszymi
      (porozwozi do szkół, gotuje obiad, zakupy i jak jest w domu to babci maluszka z
      rak zdejmie do poóki nie bedzie po starszaki znowu jechac. maż pracuje trzy razy
      w tygodniu od 15 do 22, a dwa od 9 do 12 i potem od 15 do 22 ,a ja bede pracowac
      przed poludniami i dopoki maluszek nie pojdzie do przedszkola babcia bedzie nam
      pomagac. gdyby nie babcia pewnie musialabym zrezygnowac z pracy
Pełna wersja