bezdzietni z wyboru

25.11.09, 23:25
Hej
Ostatnio często trafiam na taką tematykę w prasie i necie(dziś Przekrój).
Ciekawa jestem czy też to zauważacie i jak na was to mamy działa ? Czy
zastanawiacie się jak wyglądało by wasze życie bez dzieciaków? I czy aby na
pewno wasz wybór nie był podyktowany presją społeczną ? Ja rozumiem i szanuje
takie wybory choć czasem argumenty przeciw rozmnażaniu są absurdalne
.Pozdrawiam wszystkich obarczonych potomstwem i tych bardziej swobodnychwink
    • iwles całkiem niedawno była już dyskusja na ten temat 25.11.09, 23:29


      A nastepnym razem - prosze korzystać z wyszukiwarki.


      forum.gazeta.pl/forum/w,567,99433508,,Bezdzietni_z_wyboru_.html?s=0



    • osa551 Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 11:12
      To zupełnie sprawa tych ludzi, jakie wybory podejmują. Ani mnie to ziębi ani grzeje.
    • 18_lipcowa1 Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 11:29
      Tak. Bezdzietni z wybory wqriwaja innych bo DOKONALI WYBORU. Bo
      swiadomie cos wybrali, bo zyja inaczej niz wszyscy.
      28 lat bylam bezdzietna z wyboru. I fajnie mi sie zylo.
      Teraz mam 7 tygodniowa corke i tez jest fajnie. No - fajniej niz
      wczesniej, ale ja dziecka chcialam, swiadomie je poczelam i bylam
      gotowa na wszystko co sie z tym wiaze.

      Ale bezdzietnych z wyboru nie potepiam. Dziecko to wielka
      odpowiedzialnosc, nie dziwie sie ze niektorzy nie chca jej brac na
      siebie. Inna sprawa to to- ze dobrze,ze niektorzy ludzie nie maja
      dzieci.
      • ola Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 11:37
        Ich sprawa, ich decyzja.
        Ja nigdy nie brałam takiej opcji pod uwagę, ale jakkomu z tym
        dobrze, to czemu nie. Dla ich ewentualnych dzieci to nawet lepiej.

        Lipcowa - a myślisz, że posiadanie dzieci to nie jest kwestia
        świadomego wyboru? Że niby wszystkie dzieci na świecie są z wpadki,
        a tylko bezdzietni umieją korzystać z rozumu i antykoncepcji?
        Moim zdaniem to też swiadomy wybór. Dobry jak każdy inny.
      • mniemanologia Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 11:53
        18_lipcowa1 napisała:

        > Tak. Bezdzietni z wybory wqriwaja innych bo DOKONALI WYBORU. Bo
        > swiadomie cos wybrali, bo zyja inaczej niz wszyscy.

        Analogicznie: Dzietni z wyboru wqrwiają innych, bo DOKONALI WYBORU.
        Bo świadomie coś wybrali.
        Nie dopisuję "żyją inaczej niż wszyscy", bo kazdy w sumie "żyje
        inaczej niż wszyscy" smile
        • 18_lipcowa1 Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:08
          moze inaczej
          zawsze wqrwieni sa co co wyboru nie mieli
          jedna i druga strona
          • chicarica Re: bezdzietni z wyboru 27.11.09, 08:40
            Dokładnie tak jest.
            Może nie zawsze, ale w 99%.
    • jakostak5 Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 11:43
      Nijak nie dziala. Nie lubie tylko narzucania wlasnych pogladow
      innym. Jak mowie kolezance, ze nie moge czegos tam, bo
      dziecko /chore, nie mam z kim zostawic, cos mu obiecalam/ to nie
      lubie odpowiedzi ,,no ja to nie mam dzieci, zebym nie byla tak
      uwiazana''. Nie czuje sie uwiazana, nie moge po prostu, bo cos
      innego mam zaplanowane, a ze czasem to cos innego jest zwiazane z
      dzieckiem, to co. Przeciez bezdzietni tez nie sa w 100 procentach
      dyspozycyjni, bo maja rozne plany. Posiadanie dziecka przeze mnie
      nie bylo podyktowane presja spoleczna. mam jednak ostatnio w swoim
      otoczeniu osoby, ktore probuja wywierac na innych presje zwiazana z
      posiadaniem wiecej niz jednego dziecka. Chyba juz niejedna dyskusja
      na ten temat byla. Ja nie jestem zdolna zrozumiec, dlaczego ludzie
      posiadajacy wiecej niz jedno dziecko nie rozumieja, ze ktos inny nie
      ma takiej potrzeby czy po prostu nie chce. Ja rozumiem tez bzdurne
      argumenty. Lepiej, jak ktos zupelnie zapatrzony w siebie nie ma
      dzieci i poswieca sie swojemu egoizmowi, niz gdyby mial dziecko,
      ktore jest bo jest, bo wypada w pewnym wieku po pewnych
      osiagnieciach zawodowych miec dziecko.
    • deodyma Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 11:47
      w wieku 30 lat nie mialam jeszcze dzieci i moje otoczenie ubolewalo
      z tego powodusmile
      wsztyscy dookola zadawali mi pytania typu A CZEMU NIE MASZ DZIECI?
      albo A PO CO SIE W OGOLE CHAJTALISCIE, SKORO NIE MACIE DZIECI?
      a ja odpowiadalam NIE MOGE MIEC DZIECI, BO JESTEM BEZPLODNA i
      wszystkim dookola szczeki opadaly a ja ja sie smialambig_grin

      i ktoregos pieknego dnia wszystkim opadly szczeki jeszcze bardziej,
      gdy dowiedzieli sie, ze jestem w 3 msc ciazy.
      wioele osob nawet zastanawialo sie, jak to sie stalo, ze ja ,
      bezplodna przeciez, zaszlam w ciaze, ze stal sie cud itd...
      moja kolezanka do dzissie z tego smieje, jak przypomina sobie miny
      tych osob, gdy o mojej ciazy sie dowiedzialy od osob trzecich, nie
      ode mniebig_grin
      • deodyma Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 11:53
        moja kolezanka opowiadala mi jak to bylo, gdy inni sie o mojej ciazy
        dowiadywali a bylo to tak:

        jedna osoba mowi do drugiej tak
        1. TTY WEZ USIADZ, BO ZARAZ POWIEM CI NOWINE.
        2.TAK? A JAKA?

        1.NO TO SIADAJ I SLUCHAJ. WIESZ, ZE AGNIESZKA S, JEST W 3 MSC
        CIAZY???
        2.NO JAK TO???
        PRZECIEZ ONA MOWILA , ZE JEST BEZPLODNA!!! JAK MOGLA OD TAK ZAJSC W
        CIAZE??? PRZECIEZ ONA N IE MOZE MIEC DZIECI!!! SAMA O TYM MOWILA!!!
    • kropkacom Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 11:57
      > Ciekawa jestem czy też to zauważacie i jak na was to mamy działa ?

      Dużo zależy o samych bezdzietnych... Jak po raz setny czytam o "darciu ryja
      przez bachora" albo o "matkach krowach" to trafia mnie szlag. Takich ludzi nie
      da się lubić ale nie dlatego że dzieci nie mają. Niestety wśród forumowych
      bezdzietnych to częsty ubytek na wychowaniu (?) albo chamstwo (?). I naprawdę
      zwisa mi czy ktoś chce się rozmnożyć czy nie.
    • broceliande Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 12:02
      Raz przycięłam znajomemu (dobremu znajomemu) singlowi, który palnął,
      że śmierć dziecka nie jest nieszczęściem.
      Ale się zagotowałam!
      • kropkacom Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 12:10
        > Raz przycięłam znajomemu (dobremu znajomemu) singlowi, który palnął,
        > że śmierć dziecka nie jest nieszczęściem.

        Bo niektórzy bezdzietni dostają automatycznie po deklaracji o nieposiadaniu
        przez siebie własnych maluchów wręcz alergii na słowo "dziecko". Pochyli się nad
        kotkiem a dziecko popchnie. Taki typ przekonywania samego siebie o słuszności
        własnego wyboru.

        I trzeba tu z ręką na sercu zaznaczyć że też dzietni tak miewają. No cóż, dureń
        zawsze będzie durniem bez względu czy z przychówkiem czy bez.
        • broceliande Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 12:22
          Kota ma, owszem, ale durniem nie jest.
          Wyobraźni mu chyba zabrakło.

          Z innym pokłóciłam się raz, jeśli chce Ci się czytać, o co poszło,
          to proszęsmile

          Jest taki film "Ja, robot". Will Smith nienawidzi robotów, bo kiedy
          miał wypadek, uratował go robot. Chyba samochód wpadł do wody.
          Obliczył błyskawicznie szanse na przeżycie i okazało się, że szanse
          ma mężczyzna, nie dziecko. Człowiek wiedziałby, że należy ratować
          dziecko.

          Na to ten bezdzietny (ale w związku), że on jest ratownikiem i
          standartowo płynie się do najbliższej osoby, nieważy wiek ani płeć.
          Bo jak się płynie do tej dalej, to można nie zdążyć, a w tym czasie
          ta bliżej utonie.
          Pewnie miał rację.
          Nie był w stanie zrozumieć, że życie bez dziecka jest pasmem udręki,
          obwiniania się i niekończącej się rozpaczy. Że mogę spokojnie
          utonąć, byle by dziecko żyło.
          W końcu skończyło się żartem, że jeśli nasza łódź się przewróci, a
          on by nas ratował, to już wie, kto jest ważny.
          • cherry.coke Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 13:51
            > Nie był w stanie zrozumieć, że życie bez dziecka jest pasmem udręki,
            > obwiniania się i niekończącej się rozpaczy. Że mogę spokojnie
            > utonąć, byle by dziecko żyło.

            Jesli jestes tego dziecka rodzicem czy krewnym. Ratownik wpisow w dowodzie
            raczej sprawdzal nie bedzie, jesli ma do doroslego blizej smile

            Gdyby ktos uratowal mnie zamiast mojego dziecka (czy nie/meza) - koszmar. Gdyby
            ktos uratowal mnie zamiast nieznanego mi dziecka - straszne, ale to jest fatum.
            Niemniej sa to uczucia moje, a nie ratownika.
            • modrooczka Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:05
              Dzietni z wyboru tez są na indeksie, mąż wiadomo: alkoholik albo katolik, nie
              wiedzą co to prezerwatywa, umiaru nie mają, mnożą się jak króliki. Bliźnie nie
              lubią jak ktoś jest INNY: nie chce dzieci albo chce dużo. Powinien chcieć dwoje:
              chłopca i dziewczynkę. Wtedy jest normalny.
              • modrooczka Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:06
                Bliźni, bliźni, bo zaraz będzie że mam czwórkę dzieci to nie miałam kiedy się
                pisowni nauczyć
            • broceliande Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:32
              Chodziło o sytuację, kiedy przewraca się nieduża żaglówka - omega.
              A na niej są bliscy sobie ludzie.

              Nie na kąpielisku.
              • cherry.coke Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:43
                No to tez roznie bywa smile Moga byc np. dwie znajome z jednym dzieckiem (jednej z
                nich). Zasadniczo kolega ma racje, ze ratownik powinien ratowac, a nie
                analizowac, kto jest kim dla kogo i jakie odczucia beda miec uratowani.

                Ale tak sie czepiam dla czepiania smile
                • broceliande Nie, nie, nie. 26.11.09, 14:50
                  To znaczy tak. Tak powinien robić, tak był szkolony.
                  Ale on po prostu nie rozumiał wiesz, rozgoryczenia Willa Smitha i
                  ogromu jego nieszczęścia. Przecież robot postąpił prawidłowo,
                  uratował kogoś kto miał większe szanse, to tyle, co dla ratownika
                  być bliżej.
                  W czym problem?
                  • cherry.coke Re: Nie, nie, nie. 26.11.09, 14:55
                    Nie no rozgoryczenie i nieszczescie jasne (tu masz racje), niemniej jest to
                    kwestia odrebna od procedur ratowania (racje mial kolega).

                    Nawiasem mowiac, wydawaloby mi sie logiczne, ze ratownik (majac rowny wybor)
                    powinien ratowac dziecko, bo ono sobie samo nie poradzi, a dorosly ma wieksze
                    szanse. Moze dziecko od robota bylo juz nie do uratowania...

                    Ot dyskusja smile
                    • broceliande Re: Nie, nie, nie. 26.11.09, 15:03
                      Aż sobie obejrzę jeszcze raz.
                      Tylko wiesz, ja rozumiałam, dlaczego on obwinia robota. Inaczej
                      musiałby obwiniać siebie, bo pewnie jakiś udział w tym wypadku miał.
                      A znajomy sie zidentyfikował z robotem-ratownikiem, a nie ze
                      zrozpaczonym ojcem.

                      Mój mąż jest inny i ma wiecej empatii dla rodziców.
                      Pamiętam, jak przeżywał scenę z "Posejdona", tego nowego.
                      Woda się podnosi, dziecko jest uwięzione w takim szkanym czymś i
                      woda zaraz dosięgnie pokrywy, a matka na zewnątrz i utonięcie jej
                      nie grozi.
                      Tam są chyba drwiczki, matka szarpie te drzwiczki, miota się, a
                      potem po prostu nurkuje, żeby być ze swoim dzieckiem, kiedy będzie
                      umierało.
                      Brrrrr, na szczęście się udało.
                      • cherry.coke Re: Nie, nie, nie. 26.11.09, 15:07
                        > Aż sobie obejrzę jeszcze raz.

                        To tylko hipoteza smile Ale pamietam, ze czytalam gdzies chyba o strazakach, ze
                        dzieci najpierw, bo dorosly ma jeszcze szanse wyjsc sam.

                        > Tylko wiesz, ja rozumiałam, dlaczego on obwinia robota. Inaczej
                        > musiałby obwiniać siebie, bo pewnie jakiś udział w tym wypadku miał.
                        > A znajomy sie zidentyfikował z robotem-ratownikiem, a nie ze
                        > zrozpaczonym ojcem.

                        Jesli on jest ratownikiem, a Ty i maz rodzicami, to trudno, zeby bylo na odwrot smile
                        • broceliande Re: Nie, nie, nie. 26.11.09, 15:16
                          On jest mistrzem Polski w grach strategicznych, dla niego liczą się
                          procedury, rozkazy, a czynnik ludzki wprowadza tylko niepotrzebny
                          zamęt.

                          Uważa język angielski za ideał, bo nie ma ogonków i akcentów.
                          Ciągle się z nim kłócęsmile
                          • cherry.coke Re: Nie, nie, nie. 26.11.09, 15:23
                            > On jest mistrzem Polski w grach strategicznych, dla niego liczą się
                            > procedury, rozkazy, a czynnik ludzki wprowadza tylko niepotrzebny
                            > zamęt.

                            Robot no smile

                            > Uważa język angielski za ideał, bo nie ma ogonków i akcentów.
                            > Ciągle się z nim kłócęsmile

                            Zapytaj go, jak mu sie podobaja nieregularne zasady wymowy. Chyba, ze on lubi
                            tylko na pismie smile
      • madzioreck Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 17:11
        broceliande napisała:

        > Raz przycięłam znajomemu (dobremu znajomemu) singlowi, który palnął,
        > że śmierć dziecka nie jest nieszczęściem.
        > Ale się zagotowałam!

        No, to już trzeba się chyba urodzić takim skurczygnatem, bezdzietność raczej nie
        ma tu nic do rzeczy sad
    • echtom Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 13:42
      > Ciekawa jestem czy też to zauważacie i jak na was to mamy działa ?

      Ale jak to może działać na mnie? Nikt nie wywierał na
      mnie "presji społecznej" - rzekłabym, że wręcz przeciwnie, bo
      pochodzę z małodzietnej rodziny, a moi znajomi też się z dziećmi nie
      spieszyli. Raczej wyrwałam się przed szereg z trójką dzieci. A teraz
      jestem w takim wieku, że opinie innych ludzi na mój temat coraz
      bardziej mi zwisają.
    • triss_merigold6 Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:26
      Nie zastanawiam się jakby wyglądało moje życie bez dziecka, bo
      urodziłam mając 31 lat więc zdążyłam się serdecznie znudzić swobodą,
      balangami i spontanicznymi wyjazdami.
      Nie działa na mnie.
      Singielki 30+, które dorabiają ideolo do zwykłej nieumiejętności
      stworzenia związku olewam albo jestem złośliwa.
      • modrooczka Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:31
        Ale nie mówimy o singielkach. Ja znam fajne małżeństwo, oboje po trzydziestce,
        które po prostu NIE CHCE mieć dzieci. I rzeczywiście większość znajomych tego
        nie rozumie. Oczywiście nikt ich nachalnie nie nagabuje, ale wszyscy czekają,
        kiedy oni się wreszcie zdecydują.
        żeby było jasne: moga mieć dzieci (tak twierdzili) ale nie chcą.
        • triss_merigold6 Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:36
          Małżeństwo takie znam jedno, znacznie więcej znam singielek
          twierdzących, że skupiają się na samorozwoju oraz karierze tudzież
          życiu towarzyskim i zarządzaniu relacjami (cokolwiek to znaczy).
        • kropkacom Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 15:03
          Znam dwa małżeństwa które nie chcą mieć dzieci z wyboru. Jedno nie chce bo uważa
          że są za starzy (koło czterdziestki) a jedynaka nie chcą mieć. Drugie chyba po
          prostu nie czuje potrzeby. Ostatnio zerwali kontakty z większością znajomych.
          Szkoda.
      • broceliande Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:36
        triss_merigold6 napisała:

        > Nie zastanawiam się jakby wyglądało moje życie bez dziecka, bo
        > urodziłam mając 31 lat więc zdążyłam się serdecznie znudzić
        swobodą,
        > balangami i spontanicznymi wyjazdami.

        Ja dokładnie tak samo, 31 i świadomie.
        Synek też?
        Niestety jest dobry argument: dlaczego nasze życie zrobiło się nudne?
        Bezdzietni mają fascynujące życie!
        Dlatego czasem myślę, że to jednak dojrzałość zdecydować się na
        dziecko, odkryć świat na nowo z dzieckiem, a nie na niemanie dziecka.
        Bałabym się, że ta nuda dopadnie po czterdziestce i może być za
        późno.
        • cherry.coke Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:46
          > Dlatego czasem myślę, że to jednak dojrzałość zdecydować się na
          > dziecko, odkryć świat na nowo z dzieckiem, a nie na niemanie dziecka.
          > Bałabym się, że ta nuda dopadnie po czterdziestce i może być za
          > późno.

          To jest bardzo istotny argument smile
          • utrzymanka Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:51
            Jak dla mnie jedyny , ktory do mnie przemawia wink
            • cherry.coke Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:57
              Dla mnie chyba glowny, i jeszcze satysfakcja z rosniecia/wychowywania, i jeszcze
              to, ze dziecko ma polowe genow kochanej osoby.
        • triss_merigold6 Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:46
          Synek. Miłe, bystre, zrównoważone dziecko.
          Moje życie jest nie tyle śmiertelnie nudne ile zrównoważone.P
      • utrzymanka Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:39
        " Singielki 30+, które dorabiają ideolo do zwykłej nieumiejętności
        > stworzenia związku olewam albo jestem złośliwa "

        i tu jest pies pogrzebany wlasnie. Ja nie mam zadnej specjalnej
        ideologii, po prostu mam 30 che + na karku , udany zwiazek i po
        prostu nie mam parcia na dzieci.Wyobrazam sobie, ze gdybym byla
        singielka, to tez dzieci by mi nie brakowalo specjalnie .....Dobrze
        mi " bez" i juz. A tu wszyscy , szczegolnie " swiezo" dzietni
        strasznie mi wciaz udawadniaja, jak to cudownie miec dzieci i jak to
        powinnam sie zdecydowac, bo moje zycie jest ' puste" .... i ze na
        pewno za tym " niechceniem" jakas frustracja sie kryje, bo jakze by
        inacze. ZAl.
      • cherry.coke Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:44
        > Singielki 30+, które dorabiają ideolo do zwykłej nieumiejętności
        > stworzenia związku olewam albo jestem złośliwa.

        Bezdzietni to niekoniecznie single, single to niekoniecznie bezdzietni...
        • triss_merigold6 Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 14:48
          Doprecyzuję: bezdzietne singielki 30+, ktore bardzo by chciały
          zmienić swój stan.
    • martishia7 hehe :D 26.11.09, 14:50
      Czytuje sobie Wasze forum drogie eMamy od jakiegoś czasu, i muszę przyznać, że
      moje horyzonty rozszerzyły się niesłychanie. W życiu bym nie wpadła, że temat
      "dzietność" vs. "bezdzietność z wyboru", albo "matki karmiące butelką z wyboru"
      vs. "reszta świata", może wywołać taką burzę. Myślałam, że ten poziom
      internetowej zaciętości zarezerwowano dla tematu "aborcja". Nie myślałam, że
      cokolwiek jest w stanie to przebić. big_grin
      • broceliande Re: hehe :D 26.11.09, 14:53
        Jeszcze siedzące w domu i pracujące.
        Wcześnie wysadzające na nocnik i reszta.
        Bijące z wyboru i niebijące z wyboru (dzieci)
        Wierzące i niewierzące.
        • modrooczka Re: hehe :D 26.11.09, 14:55
          Jeszcze wspólne konto vs osobne smile
        • des4 i jest jeszzcz osobna kategoria 26.11.09, 14:59
          czyli cioteczki z forum BzW, tam to dopiero odchodzą jaja, a
          frustracja przywiądłych miłośniczkek kotów z dorobioną ideolo
          (pozwalam sobie na wykorzystanie zwrotu triss) wylewa się
          cysternami...ale o tym sza boco i rusz robią czystki i dochodzenia w
          poszukiwaniu dzietnych agentów w swoim kółku wzajemnej adoracji,
          hehe...
          • martishia7 Re: i jest jeszzcz osobna kategoria 26.11.09, 15:41
            Cyba napomknęłam właśnie o wojnie dzietni vs bezdzietni w pierwszym poście. smile

            Do Pań powyżej
            To, że "pracyzm" i "niepracyzm" jest sprawą sporną już zauważyłam. Kwestia konta
            też. W dziedzinie wiary bądź jej braku, to chyba problem jest nie tylko w gronie
            mam, ale bardziej w społeczeństwie.
            Natomiast wyjaśnijcie mi proszę, jaki jest problem na tle nocnika, bo tego
            jeszcze nie zdiagnozowałam. Znaczy się, jaka jest frakcja przeciwna?
            • cherry.coke Re: i jest jeszzcz osobna kategoria 26.11.09, 15:42
              No - przyzwyczajac do nocnika albo trzymac w pieluchach.
              • martishia7 Re: i jest jeszzcz osobna kategoria 26.11.09, 15:53
                Ahaaaaaaa smile Dzięki. No ale przecież chyba kiedyś w końcu trzeba, prawda?
                Chodzi o trzymanie w pieluchach do oporu, aż "samo się nauczy"?
                • cherry.coke Re: i jest jeszzcz osobna kategoria 26.11.09, 15:56
                  Zasadniczo o to, ze do nocnik jest super, tylko trzeba do niego przyzwyczajac,
                  niektore dzieci miesiacami i spedzajac z nimi godziny na tym nocniku. Co czasem
                  wywiera skutek wrecz odwrotny. Poza tym zanim sie odpieluchowane dziecko nauczy
                  sygnalizowac, to potrafi lazic i lac po nogach.

                  Wszystko zalezy od dziecka i momentu, ale oczywiscie jest szkola praska i szkola
                  bratyslawska smile
          • echtom Re: i jest jeszzcz osobna kategoria 26.11.09, 22:47
            Des, powtórzę jeszcze raz - odczep się od miłośniczek kotów tongue_out
            • des4 Re: i jest jeszzcz osobna kategoria 27.11.09, 08:25
              do przywiędłych cioteczek zastępujących macierzyństwo kotami, się
              nie odczepię, sa zbyt zabawne, hehe...
      • modrooczka Re: hehe :D 26.11.09, 14:54
        Póki nie miałam więcej niż dwoje dzieci, to też myślałam, że problem niszczenia
        rodzin wielodzietnych przez społeczeństwo jest wyssany z palca. Teraz wiem, że
        tzw społeczeństwo potrafi być mocno upierdliwe.
        • martishia7 Re: hehe :D 26.11.09, 15:50
          Heh, wiesz, to ciekawe, właśnie rozmawiałam o tym z moim szefem przed chwilą.
          Rozmowa była ogólnie większa, ja się tylko przyłączyłam na chwilę, ale właśnie w
          momencie kiedy było o tym, że ogólnie pożyteczne by było, gdyby pewne grupy
          miały dzieci mniej, za to inne miały ich dużo (nie w sensie 12ro jak apostołów
          od razu, ale tak 3-4 sztuki). Punktem wyjścia było rzecz jasna debilne becikowe
          progresywne - wiecie o co chodzi. I zauważył słusznie moim zdaniem, że są tacy
          ludzie, których by było nawet stać na to, żeby tych dzieci takie małe stadko
          podstawowe mieć. Ale w odczuciu tych pań (potencjalnych matek znaczy), które
          osiągnęły pewien status społeczny, wykształcenia etc., posiadanie dużego stadka
          byłoby czymś ...degradującym? I nie mam na myśli 12ki, ale właśnie 3-4 sztuki.
          Że czyni to już rodzinę taką... podejrzaną o patologię. Wiem oczywiście z czego
          to wynika - statystyka jest nieubłagana. Ale mimo wszystko nawet jeśli gołym
          okiem widać, że w danej rodzinie nie dzieje się źle od wielodzietności, to i tak
          są jacyś tacy "podejrzani", jakby musieli udowadniać światu, że tak, mamy
          ponadstatystyczną liczbę dzieci, ale patrzcie wszyscy - jesteśmy normalni. Z
          góry to domniemanie działa przeciwko nim. I to też może zniechęcać pary
          (szczególnie kobiety) do rozmnożenia się ponad "przepisowe" dwa.
          • echtom Re: hehe :D 26.11.09, 22:51
            Ale w odczuciu tych pań (potencjalnych matek znaczy), które
            > osiągnęły pewien status społeczny, wykształcenia etc., posiadanie dużego stadka byłoby czymś ...degradującym?

            Mój śp. ojciec, rocznik 1915, miał podobny pogląd. Uważał, że wykształcona kobieta powinna mieć tylko jedno dziecko.
    • kawka74 Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 15:02
      Lepiej przestudiuj stary wątek (czy wręcz stare wątki), bo to, co tutaj zostało
      i zostanie napisane, będzie dokładnie tym samym, co we wszystkich poprzednich,
      te same postawy, argumenty, określenia, nawet emotikony.
      Nie ma bardziej egzotycznych tematów?
      • modrooczka Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 15:07
        Stary był za długi smile Nawet nie zajrzałam.
      • triss_merigold6 Mam, mam 26.11.09, 15:10
        Mam, mam - dlaczego ateiści obchodzą Święta Bożego Narodzenia.
        • kawka74 Re: Mam, mam 26.11.09, 15:23
          A ten temat to ja uwielbiam - zawsze mnie cieszy to wyłażące z postu pytającego
          ukontentowanie, że oto zapędził ateuszy w kozi róg, że po takim intelektualnym
          nokaucie już się nie podniosą.
          BTW nie wiem, czy się nie mylę, ale czy ten temat nie był już w tym sezonie
          podnoszony?
          Ale BzW jako temat wałkowany na eMamie już mi nosem wychodzą: i tak napiszę to
          samo, co zwykle; chociaż w sumie to nie, bo w tym napisałam co innego smile
          • chicarica Re: Mam, mam 27.11.09, 09:41
            Jeszcze nie smile Ale do świąt jeszcze miesiąc, szanse są.
        • martishia7 Re: Mam, mam 26.11.09, 15:55
          Siła tradycji plus lubimy dostawać prezenty big_grin
          Chyba bardziej trafione by było "Dlaczego obchodzą Wielkanoc?" - z tego to już
          żadnych profitów nie ma.
          • ola Święta i ateiści (niechrze scijanie) 27.11.09, 10:30
            Bo Boże Narodzenie kulturowo związane jest z obecną na terenie
            Europy od tysięcy lat tradycją pogańskiego święta przesilenia
            zimowego.
            A że człowiek jako istota społeczna potrzebuje raz na jakiś czas
            poświętować, z rodziną się spotkać itd. to i ateiści to święto
            obchodzą.
            Tyle, że ograniczją się do kulturowo- pogańskich elementów: kolacja
            24 grudnia, obiad 25.12, choinka, prezenty, spacer... Coraz częsciej
            narty.

            Co do Wielkiej Nocy - toz to pogańskie święto wiosny!
            Te wszystkie kurczaczki, rzerzucha, malowanie jajek, śmingus
            dyngus... Na prawdę myślicie, że 2 tys. lat temu w Izraelu Jezus z
            Marią kiełbaskę do koszyczka wkładali?
            I tu działa to samo co wyżej - potrzeba celebracji, wyjątkowości
            kilku dni w roku, podtrzymania tradycji obecnej na tych terenach od
            tysięcy lat. Znacznie dłużej niż chrześcijaństwo
    • marripossa Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 15:10
      > Ciekawa jestem czy też to zauważacie i jak na was to mamy działa ?

      Nijak. Nie moja sprawa czy ktoś chce mieć dzieci czy nie. Mam kilka zamężnych
      koleżanek w wieku 30-40 lat, które są bezdzietne z wyboru lub aktualnie
      zastanawiające się nad rozmnożeniem, ale rzadko bywa to przedmiotem naszych
      rozmów. Ich sprawa i wybór. Pytają czasem jak to jest mieć dzieci, to im
      mówię, ale nie namawiam do posiadania.

      Czy
      > zastanawiacie się jak wyglądało by wasze życie bez dzieciaków?

      Wiem, że wyglądałoby całkiem inaczej, ale się nad tym nie zastanawiam. Po co?
    • miska_malcova Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 15:58
      otocjon07 napisała:

      > Ciekawa jestem czy też to zauważacie i jak na was to mamy działa ?

      Nie zastanawiam się nad powodami nie posiadania dzieci przez innych. Nie moja
      sprawa. Szanuję czyjeś wybory.

      Czy
      > zastanawiacie się jak wyglądało by wasze życie bez dzieciaków?

      kiedy uświadomiłam sobie po długim leczeniu, że jednak nigdy nie zostanę mamą -
      przeżyłam załamanie nerwowe. Dzięki sobie i mężowi z niego wyszłam.

      > I czy aby na
      > pewno wasz wybór nie był podyktowany presją społeczną ?

      absolutnie nie było żadnej presji, bolały jednak nieprzyjemne komentarze, gdy
      ktoś nie wiedział dlaczego nie mam dzieci ("wygodnicka", "karierę robi",
      egoistka"), a jak się dowiedział o chorobie ("po co sie tak wysilać, adoptuj",
      "widocznie Bóg tak chciał").
    • demonii.larua Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 17:17
      A Ty? Wyobrażasz sobie życie bez swojego syna? smile
      Czym była podyktowana Twoja decyzja o rozmnożeniu? smile
      Podzieliłabyś się swoimi przemyśleniami smile
    • aurita Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 17:28
      Jestem dzietna z wyboru: moje dziecko poczelo sie dzieki IVF

      Czasami sie zastanawiam coby bylo gdyby... zycie z dzieckiem jest meczace ale
      bez dziecka bylo duzo ubozsze.
      Bezdzietna bylam 35 lat. Zaluje ze zaczelam starac sie tak pozno.
    • echtom Re: bezdzietni z wyboru 26.11.09, 22:57
      > Czy zastanawiacie się jak wyglądało by wasze życie bez dzieciaków?

      Musiałabym kreować sytuacje podnoszące poziom adrenaliny, a tak życie dostarcza mi ich samo smile
    • 18_lipcowa1 takie moje przemyslenie 27.11.09, 09:32
      z dzisiejszego ranka, kiedy obudzilam sie kolo corki ktora robi sie
      coraz bardziej kumata, smieszna i slodka - nie sadzilam, ze to
      powiem alee :
      jednak wiele osob rezygnujac z macierzynstwa wiele traci, oj wiele...
      • kawka74 Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 10:42
        Ale Ty to wiesz, bo masz swoją córę smile Cudze dzieci przecież nie budziły takich
        refleksji (u mnie zresztą też nie).
        Stratę BzW ponoszą tylko w naszym rozumieniu, dla nich to żadna strata. Zresztą
        wątpię, żeby dla rasowego BzW dziecko było jakimś wielkim szczęściem.
        • kropkacom Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 10:47
          > wątpię, żeby dla rasowego BzW dziecko było jakimś wielkim szczęściem.

          Widać nie jesteście rasowe smile
          • kawka74 Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 10:51
            Rasowa to ja byłam do 30 roku życia.
            Teraz się skundliłam ;p
            • 18_lipcowa1 Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 11:10

              kawka74 napisała:

              > Rasowa to ja byłam do 30 roku życia.
              > Teraz się skundliłam ;p


              ja tez bylam bardzo na nie
              cale szczescie ze mi przeszlo

              macierzynstwo to fajna sprawa
        • 18_lipcowa1 Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 10:47
          kawka74 napisała:

          > Ale Ty to wiesz, bo masz swoją córę smile Cudze dzieci przecież nie
          budziły takich
          > refleksji (u mnie zresztą też nie).


          Tak wiem i zdaje sobie sprawe ze tutaj nie mozna ''sprobowac'' czy
          mi sie spodoba i podjac decyzje.
          Albo tak albo nie- i pewnie nieodwracalnosc dla pewnych osob jest
          przerazajaca.


          > Stratę BzW ponoszą tylko w naszym rozumieniu, dla nich to żadna
          strata. Zresztą
          > wątpię, żeby dla rasowego BzW dziecko było jakimś wielkim
          szczęściem.

          Tego nigdy nie bedziemy wiedziec wlasnie...
        • ola Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 10:51
          a ja tak śledzę tę dyskuje i zastanawiam się.

          Kwestia wyboru mieć dzieci czy nie jest sprawą indywidualną.
          Czy na pewno?
          Rozumiem, że Ci ludzie nie czują instynktu, szkoda im wolnosci itd,
          ale... mamy w Polsce system emerytalny oparty na solidarnosci
          pokoleń.
          Czyli moje dzieci będą oddawały pańswtu połowę pensji, żeby utrzymać
          przyszłych emerytów. Także bezdzietnych z wyboru.
          Czyli nie dość, że ja rezygnuję z wolnosci, wielu przyjemności,
          pracy, włąsnych pieniędzy, żeby miec dzieci, to potem te dzieci będą
          musiały pracować na tych, którym sie potomstwa nie chciało mieć.
          Czy to jest sprawiedliwe?
          • ally Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 11:08
            > Czyli moje dzieci będą oddawały pańswtu połowę pensji, żeby utrzymać
            > przyszłych emerytów. Także bezdzietnych z wyboru.

            nie wiem, jak jest w przypadku Twoich dzieci, ale zdecydowana większość dzieci
            korzysta np. z publicznych szkół, za które płacą także bezdzietni.
            • ola Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 11:10
              no niestety moje dzieci chodzą/ będa chodziły do prywatnych
              pediatrów, prywatnych przedszkoli, a w przyszłości pewnie prywatnych
              szkół - żaden snobizm (zaraz mi zarzucicie), raczej konieczność.
              Ja kończyłam płatne studia, pracując jednocześnie i płacąc podatki.
              Czyli taki frajer jestem trochę.
              • ally Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 11:15
                Twój wybór.
              • cherry.coke Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 11:16
                Jednak dokonalas takiego wyboru - panstwowe rozwiazania sa i dzialaja.
                Szczegolnie w przypadku szkol sa to rozwiazania czesto znakomite, wiec raczej
                nie widze tu koniecznosci, a wlasnie wybor.
                • ola Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 11:23
                  2,5 latka jest jeszcze za młoda na szkołe. Na państwowe przedszkole
                  też. Dlatego chodzi do prywatnego.
                  Ale ja nie o tym.

                  Piszę o tym, co będzie w przyszłości...
                  • cherry.coke Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 11:33
                    A moge zapytac, czemu do prywatnej szkoly? Tzn skad w tym wypadku "koniecznosc"?
                    Z tego co pamietam, to akurat szkoly panstwowe bywaja naprawde znakomite.

                    Ze sluzba zdrowia tez doswiadczenia mialam bardzo mieszane, prywatna tez potrafi
                    zalezc za skore, a panstwowej przy pewnych chorobach i tak sie nie uniknie, wiec
                    "wybieram prywatna" to tylko wyjatkowi szczesciarze moga mowic. Ale to tak na
                    marginesie.
                    • ola Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 11:58
                      No na przykład dziś.
                      Młoda ma straszny kaszel, ale poza tym nic jej nie jest - nie ma
                      temperatury itd.
                      Chcę, żeby obejrzał ja pediatra.
                      Obdzwoniłam 3 przychodnie na osiedlu. Mozna się zapisać najwcześniej
                      na środę albo przyjsć, usiaść na korytarzu i czekać - moze ktoś
                      wpuści.
                      Nie chcę z prawie zdrowym dzieckiem spedzic kilku godzin na
                      korytarzu przychodni, zeby czegoś gorszego nie złapać.
                      Zadzwoniłam do pediatry prywatnego - przyjdzie na wizytę domową za 3
                      godzinki.

                      A co do szkoły - zależy mi (oczywiście na razie teoretycznie, w
                      przyszłości. Zobaczymy co Młoda na to jak podrośnie) na pewnej
                      warszawskiej szkole. Podoba mi sie tam program, organizacja, "odcien
                      ideologiczny". No niestety jest to szkoła prywatna.

                      Oczywiście to kwestia wyboru. Gdyby nie było mnie stać -
                      odpuściłabym.
                      I tak jak pisałam wcześniej - nie o to mi chodzi.
                      Chodzi mi o system emerytalny i jego kontrowersyjną "sprawiedliwiość
                      społeczna"
                      • cherry.coke Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 12:10
                        Dostepnosc to zdecydowanie ogromna przewaga prywatnej sluzby zdrowia, zgadzam
                        sie. Ale gdyby tfu tfu cos sie dzialo naprawde zlego, to panstwowego szpitala
                        sie nie uniknie i chyba zadna sensowna matka nie bedzie wtedy na niego krecic
                        nosem, bo to w czesci z kasy bezdzietnych.

                        > Chodzi mi o system emerytalny i jego kontrowersyjną "sprawiedliwiość
                        > społeczna"

                        No tak, tylko nielogiczne jest krytykowanie "bo moje dziecko bedzie placic na
                        bezdzietnych", jesli przywileje "bezdzietni placa na moje dzieci" (od przychodni
                        dziececej po studia wyzsze, becikowe litosciwie pomine) odrzuca sie calkowicie
                        dobrowolnie. Masz mozliwosc korzystania, jesli nie chcesz, bo masz lepsze opcje
                        to juz wylacznie twoj wybor.

                        A problem jest falszywy i tak, bo placic beda chinscy imigranci albo sie i tak
                        wszystko rypnie, jesli rzady nie nabiora rozumu. Swiadoma calkowita bezdzietnosc
                        to kropla w morzu w porownaniu z liczba rodzin, ktora chcialaby i moglaby miec
                        wiecej dzieci, gdyby tylko polityka spoleczna to ulatwiala.
                        • ola Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 12:16
                          na chińczyków bym nie liczyła.
                          Z powodu prawa i głupich uwarunkowań kulturalnych Chińczycy stoją w
                          obliczu katastrofy demograficznej.
                          Usuwanie żeńskich płodów powoduje, że za 40 lat to oni bedą
                          potrzebować pracowników z innych stron świata, a nie my ich.

                          Raczej liczyłabym na Afrykę i mniejszości muzułmańskie. Oni sie
                          jeszcze chcą mnozyć.
                          • cherry.coke Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 12:17
                            Ja tam wierze w Chinczykow, maja zmysl kolektywny. Wymysla cos. Innych krajow
                            nie wykluczajac, oczywiscie smile
          • kawka74 Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 13:55
            BzW jest garstka, nikła cząstka przyszłych emerytów, którzy - zgodnie z logiką
            forumową - i tak powymierają, bo nie będzie miał kto na starość podać im
            szklanki wody ;p
      • ally Re: takie moje przemyslenie 27.11.09, 11:06
        coś tracą, coś zyskują. ich wybór.
    • zuzanna322 Re: bezdzietni z wyboru 27.11.09, 21:36
      Ja nie chcialam miec dzieci i wyobrazalam sobie zupelnie swobodnie
      zycie bez nich. Ale chyba tak naprawde chodzilo o to, ze nie chialam
      miec dziec z moim facetem. Mysle, moze sie myle, ze jesli dwoje
      ludzi naprawde sie kocha, zwlaszcza jesli kobieta naprawde kocha
      swojego mezczyzne, to chce miec dziecko, z nim, jego, ze to jest
      naturalnym nastepstwem milosci. Ale byc moze sie myle. Moze jest tez
      i tak, ze nawet w szczesliwych zwiazkach, on i ona po prostu nie
      widza sie w rolach rodzicow.
      • hugo43 Re: bezdzietni z wyboru 28.11.09, 08:59
        ja znam jedno malzenstwo bezdzietne z wyboru,tzn. ona tak mowi,a on
        strasznie lubi dzieci.mysle,ze tak naprawde to nie ich wspolny
        wybor.sama zostalam mama pozno,33 lata.zaluje,ze tak pozno.uwazam,
        ze bylam glupia i naiwna ludzac sie ze mamy fajne
        zycie,podroze,kariere,swobode.no i zajsc w ciaze nie bylo juz tak
        latwo.a czy ktos z was zna np.kobiete bezdzietna,ktora nie moze miec
        juz dzieci i jest superszczesliwa,zrealizowana i nigdy nie zalowala
        swojego wyboru?


        • cherry.coke Re: bezdzietni z wyboru 28.11.09, 21:05
          Ja znam pare, nawet jedna 60-letnia. Nie wiem, czy nigdy w zyciu czegos nie
          zalowaly, na pewno mialy przemyslenia, ale ogolnie sa to bardzo ciekawe osoby z
          tzw. pasjami, mysle ze maja z nich dosc zajecia i satysfakcji wychowawczo-tworczej.
        • echtom Re: bezdzietni z wyboru 28.11.09, 21:10
          > ja znam jedno malzenstwo bezdzietne z wyboru,tzn. ona tak mowi,a on
          > strasznie lubi dzieci.mysle,ze tak naprawde to nie ich wspolny
          > wybor

          Ja znam kilka małżeństw bzw, w których "wspólny wybór" został narzucony przez jedną stronę.
          • cherry.coke Re: bezdzietni z wyboru 28.11.09, 21:20
            Dzietnych i bezdzietnych w dodatku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja