Chrzciny i zachowanie teściowej

27.11.09, 22:48
Wiem, że wątek o teściowych to generalnie nuda już, ale nie mogę
przestać o tym myśleć i zrozumieć.

Moja teściowa jest osobą niestety bardzo skąpą (oszczędza głównie na
jedzeniu - za to pościel wełniana czy skóry są ok), do tego nie ma
za grosz obycia, skrupułów, nie wiem jak to określić.

Tydzień temu robiliśmy małe przyjęcie z okazji chrztu w restauracji.

Ciocia ze strony męża upiekła nam pyszne ciasto.
Niestety połowa nie została skrojona, więc oddali nam do domu.
Moja teściowa zabrała te pół blachy 200 km z powrotem do domu, mnie
łaskawie spytawszy, czy sobie odkroję (!) kawałek.
Swoje też oczywiście zabrała.

Pozbierała całe jedzenie ze stołów (panie oddawały co nie zostało
zjedzone), nie spytała nikogo, czy może nie ma ochoty na coś.
Powiozła do domu.
Mnie i mamie mojej zrobiła dym, że mam rzucać wszystko (gości,
dziecko na granicy wytrzymałości, płaczące ze zmęczenia), żeby jej
przywieźć pojemniki na to jedzenie!

Pozbierała ze stołów wszystkie szaszłyki (chowała w serwetki), dla
swojej drugiej wnusi, mojemu dziecku starszemu zostawiłą sztuk 2!
Pozbierała dla wnusi ze stołów WSZYSTKIE cukierki (były popakowane z
takie fajne paczuszki), moje dziecko oczywiście olała.

Naprawdę do dziś jest mi przykro, nie wiem, jak można się tak
zachowywać.


Na moim weselu, po naszym wejściu na salę , wtedy gdy pije się
szampana i jest 100 lat dla pary młodej, dopadła do nas i zrobiła
zadymę, że jej goście nie mają gdzie usiąść! (Bo moi usiedli na ich
miejscu)
    • mandziola Re:A kto płacił za przyjęcie? 27.11.09, 22:54

      • nutka07 Re:A kto płacił za przyjęcie? 27.11.09, 23:08
        To bez znaczenia.
        Mogla poczekac i sprawe zalatwic po toascie.
        • mandziola Re:Ja pytałam o chrzciny 27.11.09, 23:39
          Bo o to zapytała autorka watku.
          • nutka07 Re:Ja pytałam o chrzciny 27.11.09, 23:52
            Z gory zalozylam, ze chrzciny robili sami.
            Ewentualnie slub moglbyc finansowany.

            Pozniej zrewflektowalam sie, ze moglas pytac o chrzciny wink
      • i_love_my_babies Re:A kto płacił za przyjęcie? 27.11.09, 23:12
        oczywiście, że my płaciliśmy

        moja teściowa ostatnio zadzwoniła do męża z płaczem, że teść nie
        chce jej dać pieniędzy na spotkanie z koleżankami ze szkoły, więc
        mąż niewiele myśląc dał jej 500 zł
        (mamy 2 dzieci i kredyt na dom na 30 lat z ratą 1200 zł)

        dodam jeszcze, że goszczą się u nas regularnie raz na 2 miesiące,
        jak i u moich rodziców, natomiast ich nie zapraszają nigdy (jesteśmy
        małżeństwem 6 lat)
        a jak jej powiedziałam ostatnio, że przyjechałbym na trochę z
        chłopakami, zmieniła klimat (mieszkają w górach), odpoczęła od
        domu, gotowania, sprzatania to usłyszałam: "eee tam, na 2 dni to się
        pakować nie opłaca"

        strasznie mi przykro, naprawdę, a tych chrzcin to zapomnieć nie
        mogę...
        • joana.com Re:A kto płacił za przyjęcie? 27.11.09, 23:17
          Pozostaje się cieszyć że mieszka daleko...smile
        • majenkir Re:A kto płacił za przyjęcie? 27.11.09, 23:52

          i_love_my_babies napisała:
          > moja teściowa ostatnio zadzwoniła do męża z płaczem, że teść nie
          > chce jej dać pieniędzy na spotkanie z koleżankami ze szkoły, więc
          > mąż niewiele myśląc dał jej 500 zł
          > (mamy 2 dzieci i kredyt na dom na 30 lat z ratą 1200 zł)

          Rany! Przeciez to jego matka!! To co, przez nastepne 30 lat nie moze
          jej pomoc, kiedy ta ma noz na gardle?
          • liberkka Re:A kto płacił za przyjęcie? 28.11.09, 11:18
            > Rany! Przeciez to jego matka!! To co, przez nastepne 30 lat nie
            moze
            > jej pomoc, kiedy ta ma noz na gardle?
            >

            Naprawde dobresmileAz sie usmialam. Nie moze sie spotkac z
            kolezankami=ma noz na gardle.
            • jowita771 Re:A kto płacił za przyjęcie? 28.11.09, 11:43
              >
              > Naprawde dobresmileAz sie usmialam. Nie moze sie spotkac z
              > kolezankami=ma noz na gardle.

              Tez mnie rozbawiło. Co tam, że kredyt do spłacania, grunt, że mamie życie
              uratował i na spotkanie z koleżankami mogła pojechać.
          • i_love_my_babies Re:A kto płacił za przyjęcie? 28.11.09, 14:57
            takie spotkanie to nie jest nóż na gardle, kurczę
            • jakw Re:A kto płacił za przyjęcie? 29.11.09, 11:14
              i_love_my_babies napisała:

              > takie spotkanie to nie jest nóż na gardle, kurczę
              W wieku twojej teściowej może już jest...Jak jeszcze trochę pożyjesz
              to może zrozumiesz wink
          • siodmykrasnoludek Re:A kto płacił za przyjęcie? 28.11.09, 18:10
            ale z drugiej strony to z z zona i dziecmi tworzy SWOJA rodzine,
            trzeba odciac peppowine, matka z ojcem niech sie sami dogaduja w
            kwestii finansow, ja tez bym sie wkurzyla wiedzac ze moj maz dziala
            na niekorzysc NASZEJ rodziny, poza tym widac wybitnie ze matka ma z
            nic obecna rodzine syna. ja bym sie wladowala im chocby na 2 dni smile
            i nie ruszyla palcem, jak jestem w gosciah to jesem w gosciach
            (skoro matka meza nie ma takich skupulow to trzeba tak samo robic, a
            na jakiekolwiek komentarze w twarz powiedziec, ze jak oni sa u
            ciebie to robia tak samo - moze wtedy dotrze do nich obraz ich
            postepowania)
            sorry, ale w pewnym momencie trzeba sobie poukladac priorytety.ktora
            rodzina jest teraz najwazniejsza? ano tak, ktora JA tworze.
            pozdrowienia
        • guziczek26 Re:A kto płacił za przyjęcie? 28.11.09, 03:47
          Myle sie, czy rodzenstwo meza nie bylo na chrzcinach ?
          Pytam ze wzgledu na fakt magazynowania jedzenia dla innej wnuczki czy wnuka ?
          • i_love_my_babies Re:A kto płacił za przyjęcie? 28.11.09, 15:00
            bratowa męża z córeczką zostały w domu, bo trzeba byłoby zatankować
            2 samochody, a tak przyjechali jednym
            • jakw Re:A kto płacił za przyjęcie? 28.11.09, 23:35
              i_love_my_babies napisała:

              > bratowa męża z córeczką zostały w domu, bo trzeba byłoby
              zatankować
              > 2 samochody, a tak przyjechali jednym
              A może nie chciało im się po prostu tłuc taki kawał drogi? Moja
              młodsza takie cyrki wyprawiała przy jeździe samochodem, że kilkaset
              kilometrów na chrzciny nie chciałoby mi sie jechać
        • winniepooh Re:A kto płacił za przyjęcie? 29.11.09, 14:24
          > strasznie mi przykro, naprawdę, a tych chrzcin to zapomnieć nie
          > mogę..

          mnie się wydaje, ze tobie jest przykro z powodu utraty kilogramów
          żarcia, a nie z powodu chamstwa tej pani, a to robi wielką
          różnicę
      • angazetka Re:A kto płacił za przyjęcie? 27.11.09, 23:21
        A co to za róznica w tej sytuacji?
        • mandziola Re:A kto płacił za przyjęcie? 27.11.09, 23:40
          No jest róznica - jesli płaciła tesciowa mogła miec kaprys zabrac wszystko do domu.
      • deodyma Re:A kto płacił za przyjęcie? 28.11.09, 13:16
        a jakby placila tesciowa, to co?
        to znaczy, ze moze zachowywac sie, jak ostatni cham?

        ja mam tesciowa, ktora nie potrafi sie zachowac w zadnych
        okolicznosciach i robi wstyd sobie oraz mezowi, ktory potem swieci
        za nia oczami.

        robilismy przyjecie weselne za soja kase i tez nie potrafila sie
        zachowac.
        byla u nas w domu zeszleo roku na swieta wielkanocne, tez nie
        potrafila sie zachowac.
        na chrzciny wnuka nie przyjechala wcale, bo ponoc nie odpowoadalo
        jej to, kogo wybralismy na chrzestnego dziecka, bo ona chciala kogos
        bogatego dla swojej corki, ktora miala byc chrzestnabig_grin

        i nie wazne, kto finansuje przyjecia czy inne uroczystosci, bo nawet
        gdyby tesciowa to robila, kultura ja obowiazuje.
    • amilos Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 27.11.09, 23:51
      rozumiem, ze w imię dobrych stosunków z teściową nic nie powiedziałaś, niepojęte
      dla mnie zachowanie teściowej - chamstwo i brak obycia, ale tez wasze -
      staliście i patrzyliście, jak ona zabiera wasze zapłacone pozostałe jedzenie?? i
      jeszcze robi awanturę o pojemniki? Dlaczego na to pozwoliliście (tak, Ty i mąż)?
    • guziczek26 Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 01:17
      i_love_my_babies napisała:

      > Wiem, że wątek o teściowych to generalnie nuda już, ale nie mogę
      > przestać o tym myśleć i zrozumieć.

      Eeee, zaraz nuda, ludzie się czasem solidarnie łączą w bólu.
    • deela Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 02:54
      ja bym olala i traktowala jako anegdote rodzinna
      znajac moj wredny charakter jeszcze bym przygadywala
      • guziczek26 Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 03:41
        deela napisała:

        > ja bym olala i traktowala jako anegdote rodzinna
        > znajac moj wredny charakter jeszcze bym przygadywala

        Owszem ale tu autorka widzi się z teściową sporadycznie i w ważnych dla siebie okolicznościach wiec nie ma dystansu i jeszcze nie jest zahartowana.
        • deela Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 12:16
          zahartowac to sie mozna na czymkolwiek a najlepiej szlowiek sie hartuje w
          kolejkach do lekarza w pottyczkach ludzko-babciowych
          autorka w ogole jest histeryczna i chyba malo poczucia humoru ma
          ja bym sie chyba swietnie bawila
          - mama szybciej kotlety zabieraja!
          - mama ciastko ci spadlo!
          - mama szybciej szybciej bo wszystko ZEZRA!!!
          - TO MAMA NIE WZIELA POJEMNIKOW??? mama jest totalnie nieprzygotowana, zawiodlam
          sie na mamie
          • schiraz Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 15:22
            Dobre Deelasmile Podoba mi się bo byłabym dokładnie identycznie złośliwa, a od
            kiedy pracuję z ludźmi (w sensie bezpośredniego kontaktu z codziennie innymi
            klientami) mój wredny charakter rozkwitł, i stanowię dla ciebie poważną
            konkurencję.
            • modrooczka Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 15:38
              E tam, nie ma co się denerwować. Teściowej na starość nie wychowasz, tylko Cię
              nerwy zeżrą. Ja mam "dziwnego" teścia, z innej planety, i już się tylko śmieję z
              jego wyczynów (a po cichu i moja rodzina), mój mąz się załamuje, a ja go
              pocieszam że na szczescie nie odziedziczył. I ciesze sie że daleko mieszka smile
          • tamara30 Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 15:59
            Deela boskie teksty ;D
            ileż to razy miałam ochotę, coś w podobnym stylu powiedzieć tyle, że do
            szwagierki wink)
    • borsu.borsu Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 05:51
      sama sie jej dalas. zamiast powiedziec od razu "nie", wolisz po fakcie
      wyplakiwac sie na forum. twoja impreza,ty placisz,nie mozesz pozwolic sobie
      wejsc na glowe. dziecku tez ustalasz granice,dlaczego nie robisz tak tesciowej i
      pozwalasz jej na wszystko wyplakujac sie pozniej w necie? trudno jest powiedziec
      "mamo,chcialabym wziac to dla dziecka,bardzo lubi szaszlyki,ale w zamian za to
      mozesz wziac buraki"? naucz sie asertywnosci,przeciez tak naprawde nic sie nie
      stalo,al przezywasz to niczym niesamowity konflikt...
    • alicja_ala Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 09:30
      a moze jednak dziadkowie cos dokladali do imprezy bo wierzyc mi sie
      nie chce,ze tak sobie zgarniala ze stolu jak leci, a Wy jak te
      sierotki marysia staliscie i patrzyliscie?? poza tym jedzenie w
      restauracji pakuja kelnerzy i pojemniki daja swoje, wiec skad Ty jej
      mialas te pojemniki przywozic??Jakas przerysowana ta Twoja
      historia...
    • ka_siulek1 Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 13:30
      Ja to się raczej wypowiadać nie powinnam na temat teściowych wink sama
      załozyłam pewnien watek na ten temat. Wierzę, że są osoby pozbawione
      taktu, bez obycia. Moja teściowa zachowuje się podobnie i książkę
      mogłabym napisać jak to zepsuła mi nie jedną bardzo ważną dla mnie
      okoliczność. W moim przypadku to jest tak, że ona ciagle musi grać
      pierwsze skrzypce na każdej imprezie, spotkaniu, nie licze się ja,
      moje odczucia, tylko ona i jej ego. W Twoim przypadku to był na
      pewno zabawny widok - dla osób postronnych, ale wierze, że Tobie nie
      było do śmiechu. Wiem tez jak ciężko jest sie czasami odezwać aby
      nie wyjść na głupca. Nie znam Twojej teściowej ale to jak się
      zachowała to rzeczywiście jeden wielki czeski film.
    • sanrio ale nie rozumiem... 28.11.09, 14:00
      Ty stałaś ze spuszczona głową i patrzyłaś jak ona wszystko zgarnia, po czym
      poleciałaś po te pojemniki??? I teraz jest Ci przykro? Ale, że co? Że kobieta za
      waszym cichym przyzwoleniem wzięła co uważała za stosowne albo co jej się należy
      (jej zdaniem)? Bo chyba, że zapomniałaś dodać, iż zrobiłaś jej awanturę i
      błagałaś żeby zostawiła wam choć kęs do jedzenia a ona nieczuła na Twoje płacze
      zabrała nawet cukierki, no to wtedy rozumiem, że może być Ci przykro.
      • titta Re: ale nie rozumiem... 28.11.09, 14:50
        Moze miala za duzo klasy aby sie o jedzenie klucic. Za to po
        pojemniki nie poleciala bym. "Mamusia" mogla sama o tym pomyslec.
        Ewentualnie ladnie poprosic.
        • i_love_my_babies Re: ale nie rozumiem... 28.11.09, 15:11
          muszę napisać sprostowanie:

          te szaszłyki zbierała cichaczem, widziała to moja ciocia, ja się
          nawet nie zorientowałam, zajęta byłam gośćmi, dzieckiem, jak to na
          imprezie, gdy się gospodarzem jest...

          to samo było z cukierkami

          pojemników jej oczywiście nie przywiozłam, bo i tak kelnerki
          dawały "służbowe"

          a z resztą jedzenia było po prostu tak, że pomogla je spakować mnie
          i kelnerkom, po czym(my z wózkiem, dziećmi, torbami, kocykami),
          wyniosła je do swojego auta i zamista przynieść mi je do domu,
          bezczelnie powiozła ze sobą!
          • gryzelda71 Re: ale nie rozumiem... 28.11.09, 15:15
            Pewnie nie powiedziałaś,żeby odwiozła do was,wiec uznała,ze jej.
            • i_love_my_babies Re: ale nie rozumiem... 28.11.09, 15:19
              no i to mi się właśnie nie mieści w głowie

              a już że ciasto, które dla nas upiekła ciocia uznała za swoje, to
              jakiś szok dla mnie
              • ledzeppelin3 Re: ale nie rozumiem... 28.11.09, 15:33
                Głupia buraczana baba, olej
              • tamara30 Re: ale nie rozumiem... 28.11.09, 15:54
                a ja jestem ciekawa co na to Twój mąż?
                powiedziałaś mu to wszystko?
                zareagował jakoś tzn. też uważa, że to przegięcie, czy też obruszył się, że jego
                mamusie sie posądza o coś takiego. Jakie jest jego zdanie?

                • i_love_my_babies Re: ale nie rozumiem... 28.11.09, 16:16
                  nie rozmawiałam z mężem na ten temat, bo i tak ma z nimi 3 światy,
                  nie chciałam już sprawiać mu przykrości, przecież matki się nie
                  wybiera...
                  a wytknięcie jej czegokolwiek nic nie da, bo albo się wyprze, albo
                  uda, że nie słyszy, albo spłynie po niej i za drugim razem zrobi tak
                  samo.
                  Tyko że ja następnym razem będę jej patrzeć na ręce.

                  Wiecie co, mnie nie chodzi już o to jedzenie, że mam pustą lodówkę,
                  czy coś, ale mogła spytać np. naszą kuzynkę, która była chrzestną,
                  czy sobie czegoś nie weźmie, albo spytać nas czy może, a nie kitrać
                  to mięso pod stołem, albo zabrać blachę z ciastem. Albo te cukierki,
                  które pozbierała jak tylko ktoś wstał od stołu, przecież nasz synek
                  też tam był, taki sam wnusio jak jej wnusia...
                  • sleepysheep Re: ale nie rozumiem... 28.11.09, 22:59
                    No kochana, ale nie reagując w ogóle dajesz niejako przyzwolenie na takie
                    zachowanie. Jeśli ona jest gościem u Ciebie (czy to w domu, czy na Twoim
                    przyjęciu) to Ty narzucasz zasady. Trochę asertywności. Zwróć uwagę - da się też
                    grzecznie przecież. Że nie posłucha, że jak grochem o ścianę - trudno, ale Ty
                    nie będziesz się aż tak kotłować, że tak się dzieje, bo będziesz mieć
                    świadomość, że zareagowałaś i zrobiłaś coś, by sytuację zmienić. Rozmów się też
                    koniecznie z mężem - nie wiem, czy zwróci on matce uwagę, czy nie, ale będzie
                    wiedział, że to dla Ciebie problem i nie będzie później, za X lat, sytuacji, że
                    Ty wybuchniesz w końcu, a on powie, że nigdy się nie skarżyłaś.

                    Jak mówiłam - ASERTYWNOŚĆ!
                  • jakw Re: ale nie rozumiem... 29.11.09, 11:18
                    i_love_my_babies napisała:

                    > przecież nasz synek
                    > też tam był, taki sam wnusio jak jej wnusia...
                    Pewnie nie taki sam. Twojego widuje, jak sądzę, raz na 2 m-ce. Tamtą
                    wnuczkę pewnie częściej.
              • jakw Re: ale nie rozumiem... 28.11.09, 23:22
                i_love_my_babies napisała:

                > no i to mi się właśnie nie mieści w głowie
                >
                > a już że ciasto, które dla nas upiekła ciocia uznała za swoje, to
                > jakiś szok dla mnie
                Ale ciasto pewnie nie miało metki "made by ciocia", a teściowa
                pewnie hurtem zgarniała wszystko. Pewnie tym ciastem nie musisz się
                bardziej bulwersować niż pozostałym jedzeniem.
    • sapalka1 Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 16:07
      Niekulturalne to zachowanie, ale... zabawne wink
      Będzie co wspominać po latach wink
      • i_love_my_babies Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 16:19
        jak chrzciliśmy naszego starszego syna, to obiad przygotowywała moja
        mama, teściowa upiekła ciasto, po czym to co zostało zabrała do domu.
        Dlatego tym razem nie chciałam, aby piekła, to zabrała nie swoje.

        Albo przywozi mi coś, jako prezent jak mniemam, i pyta: chcesz? bo
        jak nie chcesz to zabiorę...
        normalnie zamurowauje mnie w takich sytuacjach i nie wiem jak się
        zachować!
        • jacek226315 Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 17:51
          chcialabym ale bez takiego komentarza-to powinnas powiedziec, i nie
          przyjac.
          Nie cackaj sie z nia.Moja babcvia zawsze mowila do inteligenta
          inteligentnie ,do chama po chamsku bo tylko taki jezyk rozumie.
        • jakw Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 11:12
          i_love_my_babies napisała:

          >
          > Albo przywozi mi coś, jako prezent jak mniemam, i pyta: chcesz? bo
          > jak nie chcesz to zabiorę...
          W sumie ma trochę racji: po co ma ci dawać coś, czego nie chcesz?
          Myślę, że twój problem z teściową polega na tym, że, niezależnie od
          tego, co myślisz o niej/o jej postępowaniu, zawsze masz na twarzy
          przyklejony uśmiech. Zbierała jedzenie - ty zero reakcji. Ładowała
          do samochodu - ty tak samo. No to pojechała z tymi szaszłykami,
          ciastem i cukierkami w siną dalą - jedyna twoja reakcja to
          obsmarowanie jej na forum.
    • kub-ma Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 16:44
      Ech, te teściowe.
      Jeżeli widujecie się rzadko to odpuść. Szkoda zdrowia. Taką ma
      mentalność, taki system wartości, tak została wychowana. Nas to
      szokuje, dla niej to normalne. Chyba, że nie zdaje sobie sprawy z tego
      jak dziwnie się zachowuje.
      Przy następnych spotkaniach możesz ewentualnie nastawić się na
      pokazanie większej asertywności. Ale też w pewnych granicach. Moim
      zdaniem nie ma co wywoływać wojny. Najważniejsze żebyś dogadywała się z
      mężem.
    • d.d.5 Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 16:46
      rzeczywiście wyjątkowy egzemplarz z tej twojej teściowej....brrr
      • mimasz Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 19:25
        Czytając te wszystkie wątki zastanawiam się dlaczego zawsze niedobre i złe są
        mamusie waszych mężów?Wzięłaś syna takiego egzemplarza za męża?Rozumiem że Twoja
        mamuśka jest super!Ciekawe czy tak samo sądzi twój maż?Zapewniam Cię że za kilka
        lat o Tobie będzie tak samo myślała Twoja synowa.Problem to masz sama z sobą
        ponieważ nie potrafisz porozumieć ze starszymi osobami.Synową też trzeba umieć
        być.Widocznie Twoja mamuśka coś przeoczyła w Twoim wychowaniu!Powodzenia!
        • i_love_my_babies Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 19:44
          bredzisz

          ludzi poznaje się przez lata, a mojego męża podziwiam, że jak na
          taką rodzinkę to jest rewelacyjny, ale to chyba dlatego, że się
          bardo szybko z domu wprowadził i to daleko
          • winniepooh Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 14:35
            i_love_my_babies napisała:

            > bredzisz
            >
            > ludzi poznaje się przez lata, a mojego męża podziwiam, że jak na
            > taką rodzinkę to jest rewelacyjny

            a jak nie "na taka rodzinke" to jaki?
        • jakw Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 11:33
          mimasz napisał:

          > Czytając te wszystkie wątki zastanawiam się dlaczego zawsze
          niedobre i złe są
          > mamusie waszych mężów?
          Odpowiedź jest dość prosta - było więcej czasu, żeby do swojej mamy
          przywyknąć.
      • kellss Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 19:35
        To jeszcze nic. Moja tesciowa na chrzcinach- tzn. w dniu chrzcin, przed
        przyjeciem przyjechala do nas by pomoc w przygotowaniach (chrzciny corki
        robilismy w domu). Na dzien dobry zwyzywala, tak zwyzywala mnie od nic
        niewartych szmat, bo kupilam nie takie ziemniaki, jakie , wedlug niej, powinnam
        byla nabyc droga kupna. Nastepnie zwyzywala mnie i meza (zaocznie - zostal
        wyslany po inne ziemniaki) za nieodpowiednio pokrojonego kurczaka, nie takie
        sałatki, niedobrane kolorystycznie obrusy etcetera etcetera. Ja wtedy kazalam
        jej sie wynosic z mojego domu (spokojnie, bez krzyku) i oswiadczylam, ze
        chrzciny nie musza odbyc sie z jej udzialem, bo takiego buractwa i chamstwa w
        moim domu nie zniose. Dodalam tez, ze nie pozwole by w taki sposob sie do mnie
        kiedykolwiek i w jakichkolwiek okolicznosciach przyrody odnosila. Moja
        tesciowa-kawal cholery zreszta - od tamtego dnia jest dla mnie naprawde mila.
        Zlego slowa mi nie powiedziala id tamtego dnia. Moze faktycznie pomogl taki
        kubel zimnej wody?

        Kiedy wracam mysla do tamtego dnia, nadal nadziwic sie nie moge, ze tak ja
        usadzilam, wszak jestme osoba spokojna, niekonfliktowa, nawet ulegla. Ale widac,
        czasem trzeba. Dziewczyny - warto powalczyc! Mnie sie udalo.
        • nina_simone Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 21:04
          kellss napisała:

          > Dziewczyny - warto powalczyc! Mnie sie udalo.


          Powalczyć albo przeczekać. Czasem też daje to rezultaty(chciaż
          niektórym z czasem charakter bardziej wrednieje).
          Na chrzcinach mojego syna teściowa ululała się trupa robiąc nam
          wstyd przed wszystkimi gośćmi. Zaznaczam, że na przyjęciu nie było
          alkoholu. Wcześniej spiła się na naszym ślubie a potem jeszcze na
          wielu rodzinnych uroczystościach. Do tej pory wspominam to jak
          koszmar. Teraz nie pije bo schorowana jest bardzo. I wiecie co? Nie
          jest taka najgorsza, nawet ją polubiłam. Po dwudziestu latach.
          • raczek47 Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 21:48
            Moja teściowa na chrzciny naszego synka przyjechała z nową fryzurą,
            w nowym płaszczu i nowych spodniach,nawet pytając się gości, zcy jej
            do twarzy w tym kolorze i nie przywożąc ABSOLUTNIE nic w prezencie
            (nawet symbolicznym) ani nawet kartki pamiątkowej , takiej
            najbanalniejszej za 3-5 zł.Gdy wszyscy wręczali upominki, składali
            zyzcenia itp.zrobła tylko głupią minę, stwierdzając,że myślała,że
            babcia nie musi kartki dawać (nasz synek był jej czwartym wnukiem,
            trójka pozostałych była chrzczona,wiec wiedziała co się nalezy).I
            naprawdę nie chodziło mi o kasę, bo moi rodzice też biedni emeryci,
            i my generalnie tacy poniżej średniej krajowej jestesmy finansowo,
            więc i tak żadnych wypasionych prezentów nie było , tylko o to,że
            potrafiła pomyśleć,żeby się dobrze ubrać i uczesać,a o tym,żeby wnuk
            nmiał pamiątkę od niej z uroczystości nie.
            Ale zemściłam się w ten sposób,ze kupiłam antyramę, nakleiłam
            wszystkie kartki pamiątkowe od rodziny+ fotki z chrzcin i taki kolaż
            powiesiłam na ścianie w pokoju jako obraz.Co prawda kiczowate, ale
            jako ,że syn ma już 6 lat to sobie te kartki ogląda, każe sobie
            opowiadać, która od kogo i załapał SAM,że od babci M.nie ma
            karteczki.Kiedyś, gdy babcia u nas nocowała,spytał się, czemu od
            niej nic nie dostał.Babcia tłumaczyła się mu ,że zapomniała, ale
            widziałam potem ,ze była wściekła, choć nie dawała tego poznać po
            sobie.I dobrze jej tak, nie mam zamiaru tego kiczu ze ściany
            zdejmować, niech wisi i za każdym razem, gdy baba przyjeżdża
            przypomina jej o skapstwie.
            Może jestem małostkowa,ale bardzo mnie to wtedy zabolało, bardzo.To
            taka moja zemsta, lepiej mi z nią.
    • the_rapist Cechy twojej tesciowej 28.11.09, 21:50
      1. Szczodrosc. (Pozbierala cukierki i szaszlyki dla wnusi, wiozla ciasto przez pol Polski, zeby sie nim podzielic z ukochana osoba)
      2. Troskliwosc (to o momencie, gdy spostrzegla, ze jej krewni nie maja gdzie usiasc)
      3. Poczucie smaku (posciel z biedronki po przecenie kazdy potrafi kupic, taka welniana jest dla ludzi z wyzszej polki)
      4. Logiczne myslenie (skoro zadala sobie trud, zeby pozbierac cale jedzenie to chyba oczywiste, ze natychmiast musialo sie znalezc jakies pudelko na nie)

      A tak szczerze... to wspolczujewink
      • o-qrde.pl Re: Cechy twojej tesciowej 28.11.09, 22:40
        Prostak Ci sie trafił, niestety.
        A na to rady nie ma . Prostaki są i wśród teściowych i wśród nie -
        teściowych. Dobrze, że mieszka daleko. Byle tylko nie okazało się,
        że mąż ma z niej sporo...
    • beatulek Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 28.11.09, 23:27
      Musiała sobie kasę wydaną na paliwo jakoś odbić.

      A tych cukierków to szukaj teraz na allegro. Wnusia była tylko
      wymowką.
      • czar_bajry Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 01:56
        A Twój mąż to niewidomy-niemowa?
        Trzeba był albo jego napuścić albo samej zareagować.
        Nie rozumiem jak mnie się nie podoba zachowanie kogokolwiek nie tylko teściowej
        to mówię co i jak reszta mój mąż sam by zareagował na takie szopki mamusi z tym
        że ja nie mam takich problemów zarówno moja mama jak i teściowa prędzej same nie
        zjedzą niż nam dzieciom zabiorą i cały czas jakieś żarełko podrzucająbig_grin
    • anmarys Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 02:14
      O, to jak będziesz organizować przyjęcie na Komunię św. to przygotuj się i podkreśl teściowej, że również jesteś dobrą i oszczędną gospodynią. Dbasz o jej syna i jego dzieci, tak jak ona dba o swoje domostwo i swoją rodzinę i u Ciebie też nic się nie zmarnuje. A poza tym to chyba jest obowiązek alimentacyjny dzieci wobec rodziców. Twoi rodzice może nie pójdą do sądu ale jak będziesz wojować to teściowie mogą zafundować twojemu mężowi taką nieprzyjemną sytuację.
      • borru Żyję już sporo lat i jak dotąd nie spotkalem 29.11.09, 07:47
        rażąco niedobrej teściowej lub matki. Za to na każdym kroku spotykam
        niedojrzałe, zaborcze i zwyczajnie po ludzku mówiąc- głupie- synowe.
        A o tym żeby któraś z nich potrafiła uszanować matkę swojego męża- to już
        naprawdę nie ma mowy, wiecznie tylko jątrzenie, kłótnie, napuszczanie syna na
        matkę i szafowanie emocjonalnym szantażem- wybieraj- ja i dzieci albo ta
        twoja....mamuśka.
        Tak bardzo narzekacie na tym forum -a przecież to z Was wyrastają owe mityczne
        stwory zwane teściowymi. Więc takie jesteście?

        Moja teoria jest następująca( teoria ta zwana jest w psychologii pod nazwą -
        PRAWO GLIZDECZKI) - z synowych z natury rzeczy wyrastają teściowe . Teściowe
        mają wady materiału z którego powstały skorygowane o większe doświadczenie
        życiowe i mniejszy egoizm. Więc to teściowe są lepsze od Was drogie ( w
        utrzymaniu- hihi) Panie.
    • kozica111 Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 09:02
      Ciekawe co o twojej teściowej mówi druga synowa/córka; pewnie chwali że mama
      pomyślała, przywiozła słodycze dla dziecka, im do spróbowania ciasto...Cała
      reszta kosztowała na chrzcinach, a oni choć taki mały poczęstunek mieli....Skoro
      sama nie zauważyłaś tych szaszłyków to pewnie nie było to na wielka skale,
      wzięła kilka na spróbowanie dla nieobecnych...no ale ciocia czuwa...Ja bym się
      ucieszyła że sam nie muszę pakować i robić wałówek /bo zawsze dajemy dla
      nieobecnych członków rodziny/ tylko że ktoś pomyślał...Myślę że ona jest dość
      prosta ale szczera w swoich intencjach.Trzeba było życzyć smacznego, kazać
      pozdrowić resztę rodziny a nie trząść się na d resztkami.
      • i_love_my_babies kozico-każdy z gości dostał pojemnik ciasta 29.11.09, 19:10
        każdemu wręczyłam na odchodne - jej i drugiej synowej teżwink
    • bagarmosen Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 09:20
      O JEZU mam dwoch synow ale po przeczytaniu postow nie chce byc
      tesciowa!!!!!!!!!!!!jeden z synow ma dziewczyne i widze jak usiluje
      dziewcze przeksztalcic jego na swoje kopytosmile)) ale nie biore go glowy
      -------------zycie wszystko zwerefikuje , nie jestem zalezna od niej
      ani ona ode mnie ,mieszkamy blisko siebie , do mnie drzwi otwarte ja
      ide tylko i wylacznie jak zadzwonia i zaprosza .Nie oferuje obiadkow
      ,spotkan i niczego nie narzucam (jesli cos powiem to zaznaczam ,ze to
      jest moja opinia z ktora wcale nie musza sie zgadzac) ,jednym
      slowem: nie moje malpy nie moj cyrk!
      • jakw Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 11:38
        A za jakiś czas zobaczysz na forum post mniej więcej taki:
        "Moja teściowa sama z siebie do nas nie wpada, choć mieszka blisko.
        Na obiad trzeba słać specjalne zaproszenia. Ona sama nigdy nie
        zrobiła nam obiadu"
        wink
    • demonii.larua Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 10:17
      No dobra, a teraz weź zadzwoń do teściowej i powiedz jej to samo co tu napisałaś.
    • bagarmosen Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 11:07
      demonii twoj post do mnie czy do kogs innego?
      • demonii.larua Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 11:24
        Do autorki wątku smile
    • na_pustyni Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 11:15
      A ja bym olała te szaszłyki, blachę ciasta i paczkę cukierków. Bo jakieś takie
      małostkowe to, co piszesz. Baba burak, niech się buraczy i ośmiesza, olej ją.
      Ale na jedno zwróciłam uwagę - piszesz o ukochanej wnusi - może tak naprawdę
      chodzi o to, że babcia jakoś średnio sprawiedliwa i tu Cię boli?
    • jakw Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 11:30
      Wcale nie masz takiej złej teściowej, ma nawet co najmniej 2 zalety:
      mieszka 200 km dalej i wpada raz na 2 m-ce. Wyluzuj, w sumie nic
      tak strasznego się nie stało. Rozumiem, że szkoda tego pysznego
      ciasta czy szaszłyków, a teściowa zachowała się mało odpowiednio.
      Może trzeba samemu zadbać o pakowanie tego jedzenia (jak nie ty to
      mąż czy twoja mama) i po prostu wręczyć jej porcję dla bratowej i
      bratanicy męża. Wypłacz się mężowi w rękaw, a co do teściowej to
      proponuję trochę więcej asertywności. Ładuj jej wnuczęta na ręce to
      nie będzie miała jak zgarniać innych rzeczy wink
    • winniepooh Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 14:21
      zara, ta nieokrzesana baba to matka twojego męża, więc on powinien
      zrobić z nią porządek
    • sanciasancia Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 15:07
      Kupcie teściowej na gwiazdkę kurs dobrych manier.
      Jak dobrze pójdzie, za rok będzie was pouczać, że nieprofesjonalnie jecie bezę.
      • i_love_my_babies Re: Chrzciny i zachowanie teściowej 29.11.09, 19:11
        o, to jest dobry pomysłsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja