i_love_my_babies
27.11.09, 22:48
Wiem, że wątek o teściowych to generalnie nuda już, ale nie mogę
przestać o tym myśleć i zrozumieć.
Moja teściowa jest osobą niestety bardzo skąpą (oszczędza głównie na
jedzeniu - za to pościel wełniana czy skóry są ok), do tego nie ma
za grosz obycia, skrupułów, nie wiem jak to określić.
Tydzień temu robiliśmy małe przyjęcie z okazji chrztu w restauracji.
Ciocia ze strony męża upiekła nam pyszne ciasto.
Niestety połowa nie została skrojona, więc oddali nam do domu.
Moja teściowa zabrała te pół blachy 200 km z powrotem do domu, mnie
łaskawie spytawszy, czy sobie odkroję (!) kawałek.
Swoje też oczywiście zabrała.
Pozbierała całe jedzenie ze stołów (panie oddawały co nie zostało
zjedzone), nie spytała nikogo, czy może nie ma ochoty na coś.
Powiozła do domu.
Mnie i mamie mojej zrobiła dym, że mam rzucać wszystko (gości,
dziecko na granicy wytrzymałości, płaczące ze zmęczenia), żeby jej
przywieźć pojemniki na to jedzenie!
Pozbierała ze stołów wszystkie szaszłyki (chowała w serwetki), dla
swojej drugiej wnusi, mojemu dziecku starszemu zostawiłą sztuk 2!
Pozbierała dla wnusi ze stołów WSZYSTKIE cukierki (były popakowane z
takie fajne paczuszki), moje dziecko oczywiście olała.
Naprawdę do dziś jest mi przykro, nie wiem, jak można się tak
zachowywać.
Na moim weselu, po naszym wejściu na salę , wtedy gdy pije się
szampana i jest 100 lat dla pary młodej, dopadła do nas i zrobiła
zadymę, że jej goście nie mają gdzie usiąść! (Bo moi usiedli na ich
miejscu)