Jak mam do tego podejść?

25.01.04, 16:23
Prosze o radę osób bezstronnych,bo naprawdę nie wiem co mam o tym myśleć.A
więc babcia mojego męża miała trojkę dzieci,wybudowała dla nich dom,trzy
piętra,w sumie dwa i stryszek,każde dziecko dostało mieszkanie,a moja
teściowa z racji że wynajmowała super mieszkanie w centrum i nie potrzebowała
mieszkania dostała stryszek,no i stryszek sobie stał wiele lat pusty,więc gdy
wzięlismy slub,to teście zaproponowali że wyremontuja nam ten strych,i tak
zrobili,wstawili okna dachowe,efekt końcowy super.Mieszkamy tu juz dwa lata,
przyzwyczaiłam sie.Okazało się że teście musza się wyprowadzić z swojego
mieszkania w przeciągu 3lat(wynajmowali), mają tam powstać biura,więc
wymyslili że chcą to w którym my mieszkamy,a nam kupią mniejsze mieszkanko w
blokusad(bo w naszym(zresztą nie naszym,lecz ich) mieszkaniu są trzy duże
pokoje,kuchnia,łazienka,ogólnie mieszkanie jest duże.Nie wiem co o tym
myśleć,odkąd dowiedziałam się o ich planach nie moge na nich
patrzeć,nienawidzę ich,najpierw dają a teraz chcą zabrać!Ja sobie urządziłam
mieszkanie,wybrałam kolory ścian,mam plany zrobienia w trzecim pokoju pokoika
dla dziecka(bo narazie jest malutka i spi z nami)Mamy jedno dziecko,a co z
sprzętem Agd(wszystko zabudowane,a zresztą za sprzęt też teście zapłacili.nie
wiem co o tym mysleć,wiem że to ich mieszkanie i że mają prawo i że nie
wyzucają nas na ulicę tylko kupią nam inne,ale przecież tak nie
można,dlaczego nie kupią sobie nowego mieszkania,tylko nam!?stać ich na to!a
nie my wszystko bedziemy musieli robić od nowa a oni sobie na gotowe przyjdą!
Nienawidzę ich!sad
    • brygida111 Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 17:08
      Nie daj sie
      dlaczego macie sie wyprowadzić do mniejszego mieszkania,
      A po co teściom jest potrzebne takie duże mieszkanie jak wasze.
      Z autopsji wiem, że to właśnie rodzice wyprowadzaja sie na mniejsze mieszkana,
      a dzieciom zostawiaja wieksze.
      Porozmawiaj z meżem, może razem coś wymyślicie, a poźniej musicie popgadać z
      teściami.
      Powodzenia
      • skarolina Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 17:22
        brygida111 napisała:

        > Nie daj sie
        > dlaczego macie sie wyprowadzić do mniejszego mieszkania,
        > A po co teściom jest potrzebne takie duże mieszkanie jak wasze.
        > Z autopsji wiem, że to właśnie rodzice wyprowadzaja sie na mniejsze
        mieszkana,
        > a dzieciom zostawiaja wieksze.

        Żartujesz, prawda??
        A niby dlaczego teściowie nie mogliby mieszkać w dobrych warunkach, tylko się
        cisnąć w małym mieszkaniu. Trzy pokoje dla dwóch dorosłych osób to akurat
        przyzwoity standard. Salon, sypialnia i jadalnia to naprawdę taki zbytek?
        Starzy, to pora umierać, a nie godziwie mieszkać? A pewnie wcale nie tacy
        starzy. Przecież z tego, co pisze Sarusia, wynika, że to nikt inny tylko oni
        to mieszkanie wyremontowali i urządzili. To niby dlaczego mają remontować i
        urządzać następne?
        Dla mnie taka roszczeniowa postawa jest obrzydliwa. Zamiast się cieszyć, że
        przychodzi na gotowe i nie musi na to pracować, Sarusia jest oburzona i
        nienawidzi teściów. A może by tak własnym rączkami na mieszkanko zapracować?
        To byłoby najwłaściwsze podejście.


    • kolorko Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 17:11
      Wszystko będziecie musieli robić od nowa??? To znaczy co? Urządzać kolejne
      komfortowe przytulne gniazdko za pieniądze teściów i jednocześnie myśleć jak
      ich nienawidzisz? Dziewczyno ,opamiętaj się i może zacznij żyć na własny
      rachunek ,skoro ci obecny stan nie odpowiada.
      Jak czytam takie posty, to mi ;szczęka opada;.
      Ania
    • ju8 Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 17:14
      Oj, mocnych słów uzywasz! I chyba do konca niezbyt sprawiedliwych. Widzisz, ja
      z mezem musiałam na wszystko sama zapracowac, a to co nam rodzina pomogła
      musimy oddac. I mam ich za to nienawidzic?
      Po pierwsze powinniscie porozmawiac, macie na to przeciez troche czasu.A jak
      rozmowa nic nie pomoze spróbuj sama cos kupic i w całosci urzadzic mieszkanie,
      moze wtedy troszke inaczej pomyslisz.
      Nie rozumiem dlaczego niektórzy mysla ze im sie wszystko nalezy i to mnie
      złosci, no ale nie mi oceniać. W koncu sama wiesz, że to ich mieszkanie. A to
      ze ich stac nie jest zbyt madrym tłumaczeniem, w koncu oni na to zarobili.
      Powinniscie byc wdzieczni ze wam tak pomagają.
      Sorry, ale taka jest moja opinia. Na mój gust zbyt łatwo masz w zyciu, no i
      dobrze, ale nie oczekuj, że zkrytykuje twoich tesciów.
      Tak czy siak zycze szczęscia i powodzenia

      Ju
      • zuzia_i_werka Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 17:54
        No tak to obrzydliwe chcieć wprowadzić się do swojego mieszkania.A w ogóle po
        co starym trupom taka chałupa? A do domu starców to nie łaska? I co w zamian-
        myślą,że wykupią się jakimś małym mieszkankiem i wrócą do łask obrażonych dzieci
        ( albo tylko synowej bo tego dokładnie nie wiadomo)? Zgadzam się z kolorko-
        szczęka opada jak się takie listy czytasad( Bez komentarzasad
    • vaana Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 18:57
      No dziewczyno, gruby kaliber. Modl sie aby Twoja corka kiedys od Ciebie
      zażądala tyle ile Ty otrzymalas, a nie wiecej. No wlasnie, mysle ze czas bys
      zaczela zbierac na prezenty dla swojego dziecka, w koncu nie tak malo bedziesz
      musiala jej zapewnic, wszak to Twoj obowiazek. Jak juz odetchniesz,
      popracujesz ~dziescia lat, to w zasadzie czas do grobu.
      Tyle wysilku kosztuje wybranie koloru scian hahaha
    • aluc Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 19:28
      po nogach ich powinnaś całować, że za cudze miałaś gdzie mieszkać i w dodatku
      tak jak chciałaś, a teraz jeszcze chcą ci kupić nowe mieszkanie

      zacznij żyć wreszcie na własny rachunek, to może jedyna szansa na wyprostowanie
      chorego podejścia do życia

      PS. zwykle nie odpowiadam na takie posty, ale dziś już nóż mi się w kieszeni
      otworzył i nie mogłam wytrzymać sad(((
    • mami7 Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 21:09
      Bezczelność ludzka nie ma granic!
      I bynajmniej nie odnosi się to do Twoich teściów.
    • 73nikusia Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 21:14
      Witajcie

      Oj ja nie znosze takiego podejscia do sprawy.
      Nie wiem ile masz lat ale ile bys nie miala, jezeli masz rodzine i dziecko czas
      zaczac zyc na wlasny rachunek, lepiej gorzej, bogaciej czy biedniej ale samemu.
      Nie mowie zeby nie przyjmowac pomocy rodzicow. Wiemy dobrze ze na wlasne
      mieszkanie mlodym ludziom w dzisiejszych czasach ciezko samemu zarobic. Bez
      kredytow nie ma szans. Ale nie dziekujmy za dobre serce naszym rodzicom w ten
      sposob.
      Jak juz np otrzymamy w wielkim darze dach nad glowa od rodzicow to chociaz na
      te "meble w zabudowie samy zarobmy". Nie moge sluchac jak mlodzi ludzie tak
      roszczeniowo patrza na zycie. Od rodzicow mieszkanie, meble, wszystko ... a jak
      Ci rodzice nie moga tego dac to co zli ... ??

      Dziewczyny maja racje, powinnas im dziekowac ze nie musialas brac kredytow i
      kupowac mieszkania albo placic wysokiego odstepnego za wynajem. Ze nie musialam
      mieszkac razem z rodzicami, w ciasnym mieszkanku. Czy Ty nie masz za grosz
      rozsadku i odrobiny wdziecznosci dla nich za to wszystko co Wam dali. No tak
      ale sciany musialas sama wymalowac ...
      OKROPNE!!!

      Nie mam rad dla kogos tak patrzace na sprawe.

      Nika
    • sabina74 Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 22:12
      Ja od teściów nie dostałam nic (no może dwa ręczniki i jedna zmianę pościeli).
      Na nasze wesele przyjechali, jak zaproszeni goście. Kupiliśmy sobie z mężem
      mieszkanie, w którym mieszkaliśmy przez rok bez wykończonej łazienki, kuchni
      (zresztą do dnia dzisiejszego) i na betonach. Nigdy nie powiedziałam, że
      teściów nienawidzę, bo mi nie pomogli. Szanuję ich takich, jakimi są. Myślę, że
      Ty z kolei masz wobec swoich teściów dozgonny dłóg wdzięczności i powinnaś ich
      szczególnie szanować, a nie na forum pisać o nich w ten sposób. Mi, by takie
      słowa przez gardło nie przeszły. Ciekawe, jaki stosunek do tej całej sytuacji
      ma Twój mąż? Przecież to jego rodzeni rodzice.
    • ligia76 Re: Jak mam do tego podejść? 25.01.04, 22:49
      A może by tak zbiczować sarusię ? Bo przecież niewdzięczna taka.
      Ja zrozumiałam z tego postu że ten stryszek to oni dostali w prezencie ślubnym.
      Rozumiem że jak którejś z Was teściowie chcieliby podarować mieszkanie, samochód itp. to żadna z Was by nie przyjęła i śmiertelnie obraziła się że wtrącają się w Wasze zycie, takie na własny rachunek ?
      Jeśli faktem jest, że dostali to w prezencie ślubnym wcale się nie dziwię że dziewczyna ma żal do teściów, ponieważ w myśl powiedzonka z piaskownicy "kto daje i zabiera ...." i teściowie nic nie musieli a poprostu chcieli.
      Natomiast jeśli byli uprzedzeni że teściowie w przyszłości będą chcieli wprowadzić się na ten stryszek (czy jak mu tam) i młodzi dostają go tylko "przejściowo" żal i złość sarusi nie jest uzasadniona.
      Po co "walić" takie koszmarne uwagi. Jeśli ktoś miał wątpliwości mógł zapytać sarusi czy był to prezent, czy "pożyczka".
      A teraz biedna dziewczyna chyba już się niestety nie odezwie po tak "milutkim" przyjęciu.

      Pozdrowienia
      Ligia
    • odalie teraz ja :) pod prąd 25.01.04, 22:55
      Pora nieco rozładować atmosferę smile))

      Bo ja w pewnym sensie rozumiem trochę Sarusię.

      To "trochę" mieści się w poczuciu niedogadania się oraz poczuciu, że
      podejmowano decyzję bez udziału wszystkich zainteresowanych stron.

      Zgadłam?

      Bo może gdyby ta decyzja teściów zapadła jako wynegocjowane, obgadane
      rozwiązanie, a nie tak odgórnie...

      Pytanie - czy jak dostaliście to mieszkanie to ustaliliści co i jak? No i jak
      rozumiem, nie dostaliście - aktu własności nie macie, a szkoda, szkoda -
      zwłaszcza z rodziną warto liczyć się jak mniejszośc narodowa, ta z dowcipów,
      wielka braterska miłość temu nie szkodzi. Skoro nie dostaliście mieszkania na
      własność (jak rozumiem), to niestety trzeba się było już zawczasu pogodzić z
      takim obrotem sprawy.

      Trudno. Albo podziękować, albo wynegocjować przekazanie własności, albo przyjąć
      i żyć niejako na walizkach.

      Dziewczyny na Ciebie Sarusiu wlazły smile ale z drugiej strony, nie wiemy, czy
      teściowie nie obiecali Wam solennie, że mieszkanie jest Wasze do Waszej
      całkowitej dyspozycji, a formalnie tego nie załatwiacie, bo podatki i te pe
      (nie wynika z postu). No sorriii dziewczyny, ale ja tu Sarusię rozumiem - jeśli
      się coś obiecuje, to się powinno dotrzymać.

      To bardzo delikatna sprawa, ale rzecz może mieć kilka odcieni.

      Inaczej dla mnie ma się sytuacja, gdy jasno było wiadome, że to tymczasowe
      lokum i że teście mogą tam wrócić, a inaczej, gdy darowano ten lokal,
      zapewniając o wyłączności, tyle że bez aktu notarialnego i podatków. Możliwe są
      jeszcze inne warianty. Generalnie trochę rozumiem Sarusię i tak jej nie
      potępiam.

      Tak poza tym to ja bym prosiła o takich teściów smile))))) gdzie takich można
      zamówić? na eBay'u czy na Allegro bo ja bardzo chcę!!!

      No i...

      Sarusiu, pomyśl dziewczyno jak fajnie jest kupować nowe mebelki i nowy sprzęt
      do nowiutkiego mieszkanka! Trochę wysiłku, ale za to jaka satysfakcja.
    • nika28wawa Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 07:17
      Witaj
      Nie obraż sieza to co powiem, ale czy już nie pora stanąć na swoim? Macie
      dziecko, chyba pracujecie, kurcze ile można liczyć na starych? Jeszcze ta
      twoja nienawiść za to że musicie się wyprowadzić i dają wam na to tylko 3
      lata. Za co ich nienawidzisz? za to że dali ci mieszkanie? kupili wszystko do
      niego? wyremontowali stryszek itp. DZiewczyno weż sie w garść i pomyśl o czymś
      swoim. Albo pogadaj z teściami że potrzebujecie większego mieszkania i to w
      którym mieszkacie jest wam potrzebne, ale nie mów że ich nienawidzisz, bo tu
      grzeszysz. Sorry ale nie lubie takiego wykorzystywania starych bez względu na
      to czy to teściowie czy rodzice. Zawsze sama dawałam sobie rade, mimo iż moim
      rodzicom też nic nie brakuje. Ojciec świetnie zarabia, mam nie pracuje, bo nie
      musi. Ja zawsze miałam swoją kase. Nawet nie dawali mi kieszonkowego, ale ja i
      tak miałam kase. Uważam że jesteś rozpuszczona, ale życze ci z całego serca
      byś znalazła wyjście z tej sytuacji.
      Pozdrowienia
      Monika
    • judytak Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 09:40
      a ciesz ty się, że będziesz miała mieszkanie, gdzie nikt nie może ci nigdy
      wypomnieć, że mieszkasz na jego włościach

      dowiedz się, ile teściowie chcą przeznaczyć na wasze mieszkanie, i powiedz,
      żeby wam dali te pieniądze, a wy, jak chcecie, dokładajcie swoje, jak chcecie,
      weźcie trochę kredytu, i wybierajcie sobie sami, gdzie chcecie mieszkać

      no i podziękuj im za te pieniądze, jakie chcą przeznaczyć na wasze mieszkanie

      nienawidzieć, to teściów nie warto, raz, bo nieprzyjemnie, dwa, bo mogą
      zauważyć, i powiedza, że takim, co to ich nienawidzą, to ani myślą mieszkania
      kupować...

      trzy lata, to sporo czasu, a przeprowadzki sa fajne

      pozdrawiam
      Judyta
    • ata_x Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 10:03
      No wiesz Sarusia, chyba z lekka przesadzasz eufemistycznie rzecz ujmując. Bo z
      twojego postu to raczej nie wynika, że dostaliście to mieszkanie od tesciów. Ja
      raczej odnosze wrażenie, że teściowie wam go po prostu uzyczyli. Wyremontowali
      je, urządzili a wam pozwolili tam mieszkać. I w tym kontekscie to ja przyłaczę
      sie do większości wypowiedzi w tym watku, choć może nie tak ostro. Ale
      dziewczyny mają rację - nalezy podziękować teściom za to, że wam tam pozwolili
      mieszkać i tym bardziej że chca wam kupić jeszcze mieszkanie - gdzie takich
      teściów dają ? wink

      Natomiast jesli wam podarowali to mieszkanie (wyraźnie zaznaczyli, że jest
      wasze aż po grób, choć nieformalnie), to rozumiem twoje rozgorycznie, choć
      nienawiść to nie bardzo, bo to mocne słowo. Szczególnie że nawet w takiej
      sytuacji nie zostawiają was na lodzie, bo chcą wam kupić mieszkanie. A wcale
      NIE MUSZĄ.

      Podsumowując: jako osoba bezstronna stwierdzam, że nie masz racji tak się o
      tesciach wypowiadając i mając do nich pretensje.
      Mówię to też z punkt uwidzenia osoby, która mieszka u teściowej w de facto
      czteropokojowym mieszkaniu, gdzie my w trójkę z dzieckiem zaczynamy się już
      gnieździć w jednym pokoju (bo dziecko coraz większe), a teściowej są pozostałe
      trzy. No i wolno jej, bo to jej mieszkanie. Może mam żal, ale takie jej prawo.
      Więc pomyśl też o swoich teściach, a nie tylko o sobie.
    • martynka30 Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 11:22
      Nienawidzisz teściów bo chcą Wam kupić za małe mieszkanie i w bloku? Hmmm...
      Może zostaw sobie te słowa na później, bo co powiesz, jak nie zechcą Wam kupić
      niczego?
      Któraś z dziewczyn napisała, że przecież nikt nie odmówiłby prezentu. Pewnie
      tak. Też bym chciała dostac od teściów mieszkanie, nie odmówiłabymsmile. Tylko
      jakoś trudno mi sobie wyobrazić, ze miałabym nienawidzić teściów za to, że to
      mieszkanie za małe.

      Co do dawania i zabierania, to czy Twoi teściowie deklarowali się, że strych
      to też prezent? Wydaje mi się - choć mogę się mylić- że gdyby była taka umowa,
      to wcześniej czy póżniej doszłoby do sporządzenia aktu darowizny. Piszesz
      tylko, że na wieść o Waszym ślubie teściowie zdeklarowali się, ze wyremontują
      Wam strych, z tego nie wynika, że to darowizna, raczej użyczenie, w dodatku za
      darmo.

      Sarusiu policz ile już dostałaś od teściów. Gdyby nie oni, to co? Albo
      musielibyście płacić za wynajem (a opłaty za duże, 3 pokojowe, urządzone
      mieszkanie nie należą do niskich), albo spłacać kredyt z odsetkami. Przez
      kilka lat mieszkałaś za darmo w nie swoim mieszkaniu, warto to docenić. Teraz
      Twoi teściowie chcą Wam kupić mieszkanie. Dostaniecie je w prezencie. Zsumuj
      to wszystko. Za małe? To weżcie z mężem kredyt i kupcie większe. Nie stać Was
      na to? Trudno i przykro, ale to przecież nie wina teściów. A zaglądanie
      teściom do kieszeni oraz określanie jakiej wielkości mieszkanie im się należy
      (z ich własnych pieniędzy) jest obrzydliwe.
    • sarusia1 Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 12:10
      Aż mi ciarki przeszły jak to przeczytałam!W tym poście nie potępiam
      teściów,tylko wyrażnie napisałam "jak mam do tego podejść?" nie mam 13-nastu
      lat i rozumiem że mieszkanie jest teściów,że zawdzięczam im bardzo dużo i
      jestem im bardzo wdzięczna za to co dla nas zrobili,dlatego gdy dowiedziałam
      się o decyzji teściów o mieszkaniu to nie wiedziałam "jak do tego podejśc",czy
      mam prawo mieć do nich pretensje,przecież rozumiem że to ich mieszkanie i oni
      mają prawo w nim zamieszkać,troszkę przesadziłyście z tym dramatyzowaniem,nic
      takiego nie napisałam,że mają iść na ulicę,albo do domu starców,śmieszne
      jesteście!Mam z teściami bardzi dobry stosunek i to z pewnością się nie
      zmieni,tylko w głębi duszy było mi przykro że najpierw nam dali mieszkanie,a
      teraz zabieraja,Chodzi mi o to że skoro dali nam mieszkanie w prezencie
      slubnym,mieszkamy tam juz jakis czas,i skoro mają plany zakupu nowego
      mieszkania,to mam troszę żal,że poprostu nie kupią go sobie.może i bedę miała
      pewien żal ale na pewno nie bedę się z nim obnosić wobec teściów,ponieważ nie
      mam do tego prawa.Apropo tego mieszkania,ja i mój mąż jesteśmy młodzi,
      studiujemy,byliśmy na tyle niedojżali,że poprostu"wpadliśmy" gdy okazało się że
      bedzie dziecko pomogła nam rodzina(moja również)teście w prezencie "na nową
      drogę życia" dali nam klucze do mieszkania.Oczywiście że jestem im wdzięczna,i
      rozumiem jakie to szczęście i rzadkośc mieć takich teściów,i doceniam to,nie
      miejcie do mnie pretensji,że wam nikt nic nie dał,jedna dziewczyna nawet
      przytoczyła że kieszonkowego nie dostawała,mi też wszystko z nieba nie spadło
      (no może to mieszkaniesmile!Przecież nie o to mi chodziło,może poprostu źle
      sformułowałam mój post.A to że nienawidzę teściów,to każda z was ja sie
      zdenerwuje to ponoszą ją emocje,najlepiej mnie ukamieniujcie, bo ja dostałam
      coś od teścoiów,a wy nie!I jeszcze śmiem mieć pretensje jak chcą to
      zabrać.Jeśli chodzi o sprzęty Agd i kolory scian,to nie chodziło mi o ich
      wartość materialną, tylko o to,że ja wybrałam je,według własnego
      gustu,przeprowadzając się nie będę ich z ścian i mebli wyrywać,tylko zostana
      tak jak są,nie chodziło mi o kasę tylko o to że teściowa ma inny gust jak ja i
      gdyby miała nowe mieszkanie to by zrobiła sobie wszystko po swojemu,a ja w
      nowym mieszkaniu poprostu bedę musiałą kopiować wszystko to co juz zrobiłam w
      tym mieszkaniu,na pewno zrobię tak samo(lub podobnie)bo właśnie tak mi się
      podoba!Dziękuję wszystkim dziewczynom które napisały miłe słowa.
      • kolorko Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 14:49
        sarusia1 napisała
        >Mam z teściami bardzi dobry stosunek i to z pewnością się nie zmieni<
        Z pewnością nie, jeśli tylko ominą ten wątek na forum, a może i wtedy sie nie
        zmieni? Nie znam tych ludzi, mogę tylko przypuszczać, co powiedziałaby moja
        teściowa w tej sytuacji wink)) Oprócz brzydkich słów chyba niewiele.
        • dzidecka Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 15:03
          A ja sarusie doskonale rozumiem. Mnie by było bardzo przykro. Skoro teściowie
          tak czy siak kupują mieszkanie to dlaczego nie sobie? Sarusie bedzie musiała
          wynieść się ze swojego gniazda, które DOSTAŁA i urządziła. Bedzie musiała
          zacząć od nowa. Mnie by było żal zostawić to co mam. Zresztą w mojej rodzinie
          rodzice i teściowie robią wszystko żeby lepiej było dzieciom niż im samym.
          • martynka30 Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 16:25
            dzidecka napisała:
            > Skoro teściowie tak czy siak kupują mieszkanie to dlaczego nie sobie?

            A niby dlaczego mieliby tak zrobić skoro wolą własne? Zresztą Sarusia napisała
            wyraźnie, że kupują im mniejsze mieszkanie, może w tym tkwi odpowiedż. Może
            dla siebie chcą większe.


            > Sarusia bedzie musiała wynieść się ze swojego gniazda, które DOSTAŁA i
            urządziła.

            A gdzie masz napisane, że Sarusia je dostała? Bo ja mam wrażenie, że Sarusia
            konsekwentnie unika odpowiedzi na pytanie, czy to było przekazanie własności
            czy użyczenie. W końcu użyczenie na ładnych kilka lat dużego i wyremontowanego
            mieszkania (urządzonego w dużej mierze również za pieniądze teściów) chyba też
            może być ślubnym prezentem, prawda? I ja tu nie rozumiem jeszcze jednego.
            Wszyscy wiedzieli, że teściowie mieszkanie wynajmują, więc wiadomo było że
            wcześniej czy później będą potrzebowali własnego. A że nie chcą kupować innego
            (mniejszego) dla siebie? Ich święte prawo i tak dali swoim dziecom już bardzo
            dużo.


            > Bedzie musiała zacząć od nowa. Mnie by było żal zostawić to co mam.

            No rzeczywiście biednawink. Bardzowink Znowu będzie musiała zacząć od nowa za
            pieniądze teściów ha ha ha.
            Wybacz sarkazm, ale naprawdę trudno się powstrzymać. Napisałaś to tak jakby to
            Sarusia oddawała teściom mieszkanie kupione za własną, ciężką krwawicę, i sama
            zaczynała harówkę na kolejne. Zwracam uwagę, że jest dokładnie odwrotnie.

            > Mnie by było żal zostawić to co mam.

            Sęk w tym, że to nie Sarusia ma, a jej teściowie. Jak ja oddaję pożyczony
            samochód to też mi żal, ale co z tego?wink

            > Zresztą w mojej rodzinie rodzice i teściowie robią wszystko żeby lepiej było
            dzieciom niż im samym.

            Rozumiem, że sugerujesz, że prezent w postaci nieco mniejszego mieszkania to
            za mało?
            Jeśli kupisz kiedyś dzieciom mieszkanie, módl się by Twoja synowa czy zięć nie
            zrobili ci kiedyś zarzutu, że za tanie... że chcieli nie takie... większe...
            nie w bloku... i w ogóle to stać Cię przecież na więcej...

            A między napisaniem postu w rodzaju "słuchajcie jest mi przykro,
            przyzwyczaiłam się do mieszkania teściów, urządziłam je tak jak lubię a tu
            okazuje się, że oni się wprowadzają, a mnie kupią mniejsze" a tym co napisała
            faktycznie Sarusia jest kolosalna różnica.

            Chyba Nikusia zauważyła i ja podpisuje się obiema rekami i nogamiwink, jeśli
            Sarusi nie podoba się mieszkanie na koszt teściów, niech sprobuje zapracować
            chociaż na część własnego. A jeśli decyduje się korzystac z pomocy teściów to
            powinna być wdzięczna za ich dobrą wolę. Pozdrawiam
            • dzidecka Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 19:15
              martynka30 napisała:

              > A niby dlaczego mieliby tak zrobić skoro wolą własne? Zresztą Sarusia
              napisała
              > wyraźnie, że kupują im mniejsze mieszkanie, może w tym tkwi odpowiedż. Może
              > dla siebie chcą większe.
              >

              To ja będe wredna i powiem, że po co im większe skoro są sami? Sarusia jest
              młoda i będzie się jej rodzina powiększać więc logiczne, że będzie potrzebować
              większe mieszkanie. A skoro je ma to dlaczego je zabierać??


              A gdzie masz napisane, że Sarusia je dostała? Bo ja mam wrażenie, że Sarusia
              > konsekwentnie unika odpowiedzi na pytanie, czy to było przekazanie własności
              > czy użyczenie.
              Tutaj jest napisane:
              "Chodzi mi o to że skoro dali nam mieszkanie w prezencie
              slubnym,mieszkamy tam juz jakis czas,i skoro mają plany zakupu nowego
              mieszkania,to mam troszę żal,że poprostu nie kupią go sobie."

              > No rzeczywiście biednawink. Bardzowink Znowu będzie musiała zacząć od nowa za
              > pieniądze teściów ha ha ha.
              > Wybacz sarkazm, ale naprawdę trudno się powstrzymać. Napisałaś to tak jakby
              to
              > Sarusia oddawała teściom mieszkanie kupione za własną, ciężką krwawicę, i
              sama
              > zaczynała harówkę na kolejne. Zwracam uwagę, że jest dokładnie odwrotnie.
              >


              Wiesz chyba w ogóle nie rozumiesz o co tu chodzi. Może postaw się w jej
              sytuacji. Zazdrościsz teściów, że im pomogli? To chyba logiczne, że jeślli
              mogą to pomagają.

              > Sęk w tym, że to nie Sarusia ma, a jej teściowie. Jak ja oddaję pożyczony
              > samochód to też mi żal, ale co z tego?wink
              >

              Mieszkanie nie zostało pożyczone.

              > Rozumiem, że sugerujesz, że prezent w postaci nieco mniejszego mieszkania to
              > za mało?
              > Jeśli kupisz kiedyś dzieciom mieszkanie, módl się by Twoja synowa czy zięć
              nie
              > zrobili ci kiedyś zarzutu, że za tanie... że chcieli nie takie... większe...
              > nie w bloku... i w ogóle to stać Cię przecież na więcej...
              >

              Sugeruje, że skoro dostali to mieszkanie w prezencie ślubnym to za cholere nie
              kumam dlaczego mają się z tamtąd wyprowadzić do mniejszego mieszkania
              zostawiając tam wszystko.
    • sarusia1 Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 17:34
      Do Martynki30
      Niezła intrygantka z Ciebie, przekręcasz i interpretujesz na swój sposób
      rozumowania moje słowa!Ale widać taki masz charakter!Jesli cytujesz moje słowa
      to pisz to co napisałam,a nie własną interpretację.A twój sarkazm nazwałabym
      raczej jadem. Nie wiem co zrobili Ci twoi teście(rodzice),że Tak piszesz o
      rodzicach,jakby to sąsiedzi,czy jacyś obcy ludzie.Słowo "użyczyli",a to
      porównanie"jak oddaję pozyczony samochód,to tez mi żal...",nikt nikomu nic nie
      uzyczał,a tym bardziej nie pozyczał,tu jest mowa o naszych rodzicach i nas ich
      dzieciach,a nie obcych ludziach.porostu okazało się ze sym będzie miał
      dziecko,to teście skoro mieli to wyremontowali to dla nas.Ja nie napisałam że
      mam pretensje, "że mam dostać mniejsze mieszkanie i to w bloku..."!!! wybacz
      ale miałam złe podejście do zycia,dobrze że mnie oświeciłś,następnym razem bedę
      już wiedziała by nie rościć sobie jakichkolwiek praw do czegoś,czego nie
      kupiłam za"własną ciężką krwawicę..." Daruj sobie kolejne komentarze,bo nie mam
      zamiaru już zaglądać do tego wątku,ani na to forum,idż i wyzyj sie na mężu,a
      nie na mnie!
      • malgosia87 Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 17:57
        ligia76 napisała
        "Po co "walić" takie koszmarne uwagi. Jeśli ktoś miał wątpliwości mógł zapytać sarusi czy był to prezent, czy "pożyczka".
        A teraz biedna dziewczyna chyba już się niestety nie odezwie po tak "milutkim" przyjęciu."

        Jak widać dziewczyna nie taka biedna wink).

      • martynka30 Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 18:07
        sarusia1 napisała:

        > Do Martynki30
        > Niezła intrygantka z Ciebie, przekręcasz i interpretujesz na swój sposób
        > rozumowania moje słowa!Ale widać taki masz charakter!Jesli cytujesz moje
        słowa
        > to pisz to co napisałam,a nie własną interpretację.A twój sarkazm nazwałabym
        > raczej jadem. Nie wiem co zrobili Ci twoi teście(rodzice),że Tak piszesz o
        > rodzicach,jakby to sąsiedzi,czy jacyś obcy ludzie.Słowo "użyczyli",a to
        > porównanie"jak oddaję pozyczony samochód,to tez mi żal...",nikt nikomu nic
        nie
        > uzyczał,a tym bardziej nie pozyczał,tu jest mowa o naszych rodzicach i nas
        ich
        > dzieciach,a nie obcych ludziach.porostu okazało się ze sym będzie miał
        > dziecko,to teście skoro mieli to wyremontowali to dla nas.Ja nie napisałam
        że
        > mam pretensje, "że mam dostać mniejsze mieszkanie i to w bloku..."!!! wybacz
        > ale miałam złe podejście do zycia,dobrze że mnie oświeciłś,następnym razem
        bedę
        >
        > już wiedziała by nie rościć sobie jakichkolwiek praw do czegoś,czego nie
        > kupiłam za"własną ciężką krwawicę..." Daruj sobie kolejne komentarze,bo nie
        mam
        >
        > zamiaru już zaglądać do tego wątku,ani na to forum,idż i wyzyj sie na mężu,a
        > nie na mnie!

        Jakoś jestem dziwnie spokojna, że jednak jeszcze tu zajrzyszsmile.

        Sarusiu trochę Cię chyba poniosło. Poprosiłaś o bezstronną opinię, ja nie mam
        powodu Cię nie lubić, więc jestem bezstronna i nic na to nie poradzę, że moja
        opinia nie jest tym co akurat chciałabyś usłyszeć.

        Fakt, że Twojemu mężowi miało urodzić się dziecko nie oznacza automatycznie,
        że mieszkanie teściów staje się Waszym, nawet jak tam mieszkacie.
        W końcu to Wy jesteście rodzicami i to przede wszystkim Wasze dziecko.
        Chcieli pomóc - super i chwała im za to. Kupują Wam mieszkanie - ciesz się, a
        nie zrzędźwink, że chcesz akurat strych, a nie inne.

        >nikt nikomu nic nie
        > uzyczał,a tym bardziej nie pozyczał,tu jest mowa o naszych rodzicach i nas
        >ich dzieciach,a nie obcych ludziach.

        No to oczywiste, gdybyście byli obcymi ludźmi a nie rodzicami i dziećmi, to
        byście płacili za wynajęcie tego mieszkania, prawda?

        Czy fakt, że to rodzice Twojego męża sprawia, że wszystko co należy do nich
        należy również do Ciebie? Wspólnota majątkowa łączy Cię z mężem, nie z
        teściami. Więc jak Twoi teściowie kupują Ci mieszkanie to to jest ich dobra
        wola, nie obowiązek.

        >..."!!! wybacz
        > ale miałam złe podejście do zycia,dobrze że mnie oświeciłś,następnym razem
        bedę
        > już wiedziała by nie rościć sobie jakichkolwiek praw do czegoś,czego nie
        > kupiłam za"własną ciężką krwawicę..."

        No niestety taka prawda, prawa możesz sobie rościć do czegoś co sama kupiłaś,
        albo co wyraźnie zostało Ci ofiarowane i obrażanie się na rzeczywistość, że
        nie jest inaczej nie ma sensu.

        Mimo sporej dawki agresjiz Twojej strony, nie chcę Cie urazić Sarusiu, ale mam
        wrażenie, że fakt, że teściowie sporo Wam pomagają chyba sprawił, że
        niespecjalnie czujesz odpowiedzialność za swoje życie i swoje wybory. Im
        więcej dostajesz tym bardziej stajesz się roszczeniowa. Możesz się z moją
        opinią nie zgadzać, ale nie reaguj taką agresją.
        Mimo wszystko pozdrawiam
        • zuzia_i_werka Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 18:21
          Sarusiu napisałaś,że czujesz się urażona naszą ostrą reakcją bo nie dokładnie
          takie miałaś zamiary.Piszesz również,że nie masz 13 lat-skoro tak to powinnaś
          wiedzieć jakich słów dobierać w publicznych wypowiedziach a w Twojej padały
          mocne-nie sądzisz? Nie komentowałam Twoich zamiarów lecz słowasmile A odbijanie
          piłeczki,że nasze reakcje wywołane są tym,że nam teściowie nie pomagają bliższe
          jest 13 letniej dziewczynce a nie dorosłej kobiecie.Pozdr!
      • mamaestery Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 19:01
        oj dziewczyno(pisze do autorki postu) dawno tutaj nie bylo tak mocnych
        slow!takiej zlosci i agresji..wlasnie w sam raz dla 13 -latki bo chyba slow
        "nienawidze" uzywa sie w tym wieku w stosunku do kogokolwiek..
        bardzo mi przykro ze tak bardzo impulsywnie i niesprawiedliwie zareagowalas
        wobec Martynki i w ogole osob od ktorych oczekiwalas bezstronnosci ..moze jezeli
        tak trudno ci jednak zniesc slowa tobie nieprzychylne to faktycznie nie
        udzielaj sie na tym Forum....
    • 73nikusia Re: Jak mam do tego podejść? 26.01.04, 20:04
      Czesc

      Oj ale zawrzalo. Musze sie dopisac. Nie to ze lubie polemizowac bo wrecz
      przeciwnie ale ... nie lubie przedewszystkim jak ktos pisze i komentuje a chyba
      nie czyta wczesniejszych postow.

      Sarusiu, martynka30 w jednym ze swoich postow komentowala post "dzidecka" i jej
      slowa cytowala nie Twoje.
      Napisalas ze ponoc nie pisalas "Ja nie napisałam że mam pretensje, że mam
      dostać mniejsze mieszkanie i to w bloku..." a twoje slowa ...

      "wiem że to ich mieszkanie i że mają prawo i że nie
      > wyzucają nas na ulicę tylko kupią nam inne,ale przecież tak nie
      > można,dlaczego nie kupią sobie nowego mieszkania"

      tak nie mozna ... a jak mozna ...

      "odkąd dowiedziałam się o ich planach nie moge na nich
      > patrzeć,nienawidzę ich"

      No tak to nie sa pretensje ... to wrecz okropne NIENAWIDZENIE ICH!
      A za cos takiego to moze nienawidziec nie dorosla madra kobieta, tylko
      rozwydrzona mala 13 latka ktora chce wiecej i wiecej

      Co mysle o tej sprawie juz pisalam wiec nie bede sie powtarzac.
      A zeby zaras z Twoich ust Sarusiu nie padly oskarzenia w stylu ze "ja nic od
      tesciow czy rodzicow nie dostalam to Ci zazdroszcze" to powiem tylko ze:

      1. Pisze ten list z mieszkania ktore dostalismy od rodzicow meza. Dzieki temu
      nasz start w nowe zycie rozpoczol sie bez kredytu.
      2. W remoncie mieszkania mielismy juz wklad ale tez nie calkowity, powiedzmy
      pol na pol.
      3.Nie moglam tez odmowic pomocy moich rodzicow, bylo by im smutno. Ale kazde
      zarobione swoje pieniazki przeznaczalismy na cos nowego - ich to bardzo
      cieszylo.
      4. Teraz sami juz dajemy sobie rade. Wlasnie zaczynamy remont kuchni ... bo
      tylko to pomieszczenie zostalo nie ruszone podczas poprzedniego remontu wlasnie
      z uwagi na rodzicow, chcielismy juz sami. Odlozylismy pieniazki i zaczynamy.
      Ciesza sie z tego bardzo - rodzice.
      4. I z najnowszych pomocy. Wlasnie niedawno postanowilismy kupic samochod.
      Odlozylismy troszke i chcielismy kupic autko.
      Ale rodzice meza postanowili sobie zmienic samochod i nam zaoferowali swoj
      dotychczasowy, w bardzo dobrym stanie. Wielkie im za to dzieki smile

      Wiec nie zazdroszcze. Bo wiem co to dobrzy rodzice i drudzy rodzice Ci po
      mezu smile ktorzy chca i moga pomoc.

      A teraz chce juz na swoim i cieszy mnie kazdy odlozony grosz i zakup
      ze "swoich" smile
      Teraz mamy cel nowy, pokoik dla maluszka i mebelki i rozne potrzebne rzeczy
      ktore bedzie trzeba szykowac na koniec roku pewnie ... jak Bog da smile

      Nie pisz ze nienawidzisz nie pisz ze wyrzucaja ... tylko zbieraj, oszczedzaj na
      swoje, nawet nie wiesz jaka to frajda smile

      Nika
      Szczegolne pozdrowienia dla martynki30 ... bo po slowach sarusi mozesz ich
      potrzebowac, niesprawiedliwie Ci sie bowiem martynko dostalo
    • miola Re: Jak mam do tego podejść? 28.01.04, 11:51
      Myślę że czas zakończyć ten wątek, po jego autorkę najwyraźniej po....kręciło.
      Prosiła o obiektywne opinie, ale zgodne z jej odczuciami. To ja już wolę
      wątek "kto miał w życiu najgorzej". Tam jakoś sympatyczniej..
    • e.beata Re: Jak mam do tego podejść? 29.01.04, 15:07
      >>mojego męża miała trojkę dzieci,wybudowała dla nich dom,trzy
      piętra,w sumie dwa i stryszek,każde dziecko dostało mieszkanie...

      Czyli rozumiem z tego, że Twój maż także dostał tam mieszkanie a stryszek był
      dla rodziców, tylko z niego nie korzystali? To nie rozumiem o co chodzi? Co ze
      starym mieszkaniem męża?

      Weź też sarusiu pod uwagę, że ten dom sami wybudowali, mieszkają w nim dzieci,
      chcą mieszkać z dziećmi, wnukami, to chyba normalne, tym bardziej na stare
      lata. Zawsze to lepsza opieka zapewniona wink.
      • anma Re: Jak mam do tego podejść? 29.01.04, 15:56
        Chodziło o babcię męza Sarusi, czyli ze mieszkania dostały dzieci też babci. A
        więc teściowa Sarusi dostała stryszek a pozostałe ietra rodzenstwo teściowej.
        Tak ja zrozumialam.
        Co do meritum sprawy zgadzam się z większoscią wypowiedzi w tym wątku więc nie
        będę się powtarzać. Dodam tylko, choć i to juz się pojawiło w wypowiedziach,
        ze rodzice MOGĄ ale NIE MUSZĄ pomagać dorosłym dzieciom. A roszczeniowa potawa
        dzieci wobec rodziców jest czymś obrzydliwym. "No jak to, stać ich zeby nam
        kupić samochód, a nie kupują to są niedobrymi rodzicami czy teściami." Oj
        spotkałam się z taką sytuacją wsród znajomych. A ocena czy rodzice (teściowie
        to też rodzice) potrzebują duzego czy małego mieszkania, nowego czy stareg
        samochodu, nowych czy starych mebli, wyjazdu na Kanary czy do Ustki nalezy
        tylko i wyłącznie do nich samych. Jeśli ich stać na takie wybory to najpewniej
        sami na to zapracowali. Ja sama musialam "ustawić do pionu" mojego młodszego
        brata. Otóż brat mój, dwudziestotrzylatek, pracujący, studiujący, mieszkający
        z rodzicami, będący na ich utrzymaniu oburzył sie bardzo kiedyś, ze on musi
        pozyczać pieniądze na czesne a rodzice sobie jadą na urolp!!! Oj, dostało mu
        się wtedy ode mniesmile)
        Ja to nawet uwazam, ze rodzice powinni wiedzieć na ile pomagać dziecio, zeby
        ich do tej pomocy nie przyzwyczaić jak do czegoś oczywistego 9mówię o pomocy
        materialnej)....no ale wiadomo rodzice chcą jaknajlepiej dla dziecismile Tylko,
        zeby dzieci umiały to docenic....
    • madzia.b2 zgadzam się z miolą 29.01.04, 15:23
      chyba nie takich komentarzy spodziewała sie autorka wątku. A Martynce pewnie
      mozna by coś zarzucić (to nie zaczepka Martynkosmile) tylko na pewno nie to że
      jest intrygantką i nie ma sie na kim wyżyć.smile
      Czas zamykać wątek. Faktycznie na "kto miał najgorzej" jest jakos
      sympatyczniejsmile
      • martynka30 Re: zgadzam się z miolą 29.01.04, 16:37
        Dzieki dziewczyny za wsparciesmile, szczególnie Nikusi i Madzi. Madziu mam
        nadzieję, ze nie zmienisz zdania o mnie po przeczytaniu tego jak sie
        rozawanturowalam na watku o homo hi hi. Pozdrawiam serdecznie
        • madzia.b2 do Martynki! 30.01.04, 09:34
          Martynko, w końcu jest to forum dyskusyjnesmile)))
          pozdrawiam
Pełna wersja