kolorowa_kobieta
30.11.09, 13:18
Czytam sobie to forum od kilku miesięcy i o to teraz postanowiłam
napisać po raz pierwszy.
Historia jest o mojej mamie. Nie mam rodzeństwa, tato umarl dawno. Z
mamą bywało różnie. Teraz ma około 80 i mieszka od paru lat w ZOL-u
( Zakład Opiekuńczo Leczniczy). Oddając mamę parę lat temu myślała,
że zostało jej kilka miesięcy życia. Kiedyś opowiedziałam kuzynce
mamy, że jest w ZOL-u zapytała czy może przyjść i porozmawiać.
Pomyślałem sobie coza upierdliwa baba dała by mamie spokojnie
umrzeć. Z mamą nie było kontaktu mówiła wprawdzie ale bez łądu i
składu sama do siebie. Głośno powiedziałem, że jak chce niech
przychodzi. Okazało się, że cotygodniowe gadanie ciotki do mojej
mamy spowodowało, że wprawdzie nadal żyje ona w swoim świecie, ale
mówi więćej i składniej. Kiedyś i ja spróbowała pogadać z mamą. Na
początku nie było to miłe i sympatyczne ale z czasem zobaczyłam, że
i mnie poznaje. Zapytałam lekarzy co na ten temat sądzą.
Odpowiedzieli, że rozmowa z kimś takim jak moja mama może przynieść
tylko pozytywy. Słuchanie, przypominanie sobie słówek to doskonała
metoda na starcze umysły.
Wniosek. Rozmawiajmy z starymi rodzicami nawet jak mają swój świat
do którego nie mamy wstępu