mamakasienki1
02.12.09, 16:06
Tak mnie właśnie dziś przywitała koleżanka z pracy.
A zaczęło się od 06:00 rano przyszła niania mojej młodej i mówi, że
ma wysoką gorączkę i bardzo źle się czuje i nie może się dziś
opiekować dzieckiem.
No to ja za tel i obdzwaniam kogo się tylko da żeby znaleźć jakieś
zastępstwo i kicha nie ma nikogo kto może.
No więc dzwonię do pracy i mówię, że potrzebuję urlop na żądanie.
Za pół godziny dzwoni wykonawca naszej firmy i mówi, że dostawa
przyszła akurat dziś i beze mnie nic nie zrobią a terminy ich gonią.
Ja jak na szpilkach kombinuję co mogę żeby jakoś wszystko
zorganizować w końcu mąż wpada na godzinkę żebym mogła sprawy
najważniejsze załatwić. Wpadam do firmy a tu kolejna niespodzianka,
koleżanka która nie ma bladego pojęcia o mojej pracy zostaje
oddelegowana do współpracy z wykonawcą.
wchodze do biura a ta do mnie z krzykiem, kurde staram sie jak mogę
nie zawalam projektu, organizuję wszystko tak, że ona wogóle nie
musiała się z biura ruszać, a tu takie podziękowanie, i tekst, że
mogłam jej to wczoraj powiedzieć to by się przygotowała, tylko że
sama nie wiedziałam.
Dodam, że pracuję w budżetówce i normalnie ludzie traktują dzień
urlopu jak dzień urlopu czyli robią co chcą nie angażując się w
sprawy pracy.
Teraz jak mam z tą koleżanka jutro rozmawiać, wogóle nie chce mi się
nawet odzywać do niej.