nie odzywaj się do mnie!!!

02.12.09, 16:06
Tak mnie właśnie dziś przywitała koleżanka z pracy.
A zaczęło się od 06:00 rano przyszła niania mojej młodej i mówi, że
ma wysoką gorączkę i bardzo źle się czuje i nie może się dziś
opiekować dzieckiem.
No to ja za tel i obdzwaniam kogo się tylko da żeby znaleźć jakieś
zastępstwo i kicha nie ma nikogo kto może.
No więc dzwonię do pracy i mówię, że potrzebuję urlop na żądanie.
Za pół godziny dzwoni wykonawca naszej firmy i mówi, że dostawa
przyszła akurat dziś i beze mnie nic nie zrobią a terminy ich gonią.
Ja jak na szpilkach kombinuję co mogę żeby jakoś wszystko
zorganizować w końcu mąż wpada na godzinkę żebym mogła sprawy
najważniejsze załatwić. Wpadam do firmy a tu kolejna niespodzianka,
koleżanka która nie ma bladego pojęcia o mojej pracy zostaje
oddelegowana do współpracy z wykonawcą.
wchodze do biura a ta do mnie z krzykiem, kurde staram sie jak mogę
nie zawalam projektu, organizuję wszystko tak, że ona wogóle nie
musiała się z biura ruszać, a tu takie podziękowanie, i tekst, że
mogłam jej to wczoraj powiedzieć to by się przygotowała, tylko że
sama nie wiedziałam.
Dodam, że pracuję w budżetówce i normalnie ludzie traktują dzień
urlopu jak dzień urlopu czyli robią co chcą nie angażując się w
sprawy pracy.

Teraz jak mam z tą koleżanka jutro rozmawiać, wogóle nie chce mi się
nawet odzywać do niej.
    • zaajebista Re: nie odzywaj się do mnie!!! 02.12.09, 16:37
      ja nie pracujuę w budżetówce, ale dla mnie dzień urlopu to róznież
      jest dzień święty smile
      a kolezanką z pracy się nie przejmuj, moze miała gorszy dzień, z
      tych gorszych, czasem ludzie nie potrafią sie postawić w sytuacji
      innych, nie przychodzi im do głowy, ze to, że maja gorszy humor,
      ch... mnie obchodzi, bo mam w domu, rodzinie, u najbliższych
      prawdziwe problemy, a dziura w tynku i ich nowym mieszkaniu albo
      porysowana rama okna od zewnątrz, na oprawdę jest ostatnią rzeczą,
      nad którą bym się rozczuliła.
      To samo pewnie myślą panie na kasie w sklepie, na których ludzie się
      wyzywają, telemarketerki abierające burę za zbyt wysokie ceny, pani
      w banku z zbyt wysokie oprocentowanie kredytu...
      chyba off topic mi się zrobił, ale mam dziś chyba ten właśnie gorszy
      dzień, z tych gorszych smile
      • angazetka Re: nie odzywaj się do mnie!!! 02.12.09, 19:09
        > nie przychodzi im do głowy, ze to, że maja gorszy humor,
        > ch... mnie obchodzi, bo mam w domu, rodzinie, u najbliższych
        > prawdziwe problemy, a dziura w tynku i ich nowym mieszkaniu albo
        > porysowana rama okna od zewnątrz, na oprawdę jest ostatnią rzeczą,
        > nad którą bym się rozczuliła.

        I to działa w dwie strony - tzn. koleżanka z pracy, zawalona robotą, na której
        się nie zna, ma w d... to, że tamtej niania się rozchorowała. Niestety, "moja
        racja jest mojsza niż twoja" i tyle. A wściekłości koleżanki się nie dziwię,
        każdy byłby wściekły w jej sytuacji.
    • bellinetta Re: nie odzywaj się do mnie!!! 02.12.09, 16:53
      Powiem szczerze że nei dziwie się twojej kolezance. Została postawiona do
      załatwienia napewno ważnej sprawy o której nie ma dostatecznych wiadomości.
      Musiaął to wykonać, jakoś... nie wiem jak i się najzwyczajniej w świecie
      wkurzyła. Też bym sie zdenerwowała.
      Nie wiem czy mogla odmowic wykonia polecenia służbowego, ale to ryzykowałaby
      albo naganę.

      No różne wypadki zdarzają się niezależne od tego co się chce. Trudno, musiałaś
      tak postapic. Koleżanka sie obraziła, zdarza się, przejdzie jej. Ale nei dziw
      się że się na ciebie zdenerwowała, w koncu to twoja "robota" nie jej.
    • liliankaa77 Re: nie odzywaj się do mnie!!! 02.12.09, 19:17
      Nie dziwię się koleżance. Wybacz. Tak off topic: mąż oczywiście nie
      mógł wziąć urlopu na żądanie?
Pełna wersja