penna
03.12.09, 19:05
Mam pytanie o kladzenie dziecka spac, chodzi mi o godzine. Ja jestem
za tym by klasc dziecko spac o 19.00 a nawet o 18.30, mowie tu o
dziecku, ktore nie rozumie jeszcze dobranocki w telewizji i nie
oglada. Ja niepracujaca mama po za domem, ale za to w domu pracujaca
jak najbardziej. Po calym dniu pracy domowej jestem juz zmeczona i
mysle, ze moje dziecko ktore nie spi w dzien wogole, to jest
zmeczone juz o 18.30, bo rano wstaje. Jak bylam na wakacjach w moim
domu rodzinnym to kladlam tak wlasnie dziecko i bylo to dobre i dla
dziecka i dla mnie. Jednak gdy juz wrocilam i mieszkam z mezem,
ktory chodzi do pracy, wychodzi przed 6.00 a wraca o 17.00, to on
chce sie nacieszyc synkiem i nie zgadza sie na kladzenie nawet o
19.00. Gdy upieralam sie, by chociaz o 19.30 , to on skrocil sobie
czas pracy(ma taka mozliwosc)i wraca juz tuz po 16.00, ale dziecko
idzie do lozka po 20.00, wiec spi najwczesniej o 20.30 albo i
pozniej. Ja jestem zmeczona i wiem, ze i dziecko jest zmeczone i
niewyspane. Czy wy tez kladziecie dzieci spac z mysla o tym, zeby
maz sie nacieszyl dzieckiem, czy bez wzgledu na pore jego powrotu
kladziecie dzieci o tej godzinie o ktorej sobie zaplanowalyscie?