zonkaboczusia
04.12.09, 07:52
Byłam wczoraj z synkiem(3,5) w supermarkecie.Podczas dy ja stałam w
kolejce,płaciłam i pakowałam zakupy,synek oglądał gazety.Gdy już
skończyłam to wszystko robić zawołałam go że juz idziemy,synek
zaczął przepychac sie miedzy ludzmi a ja powiedziałam mu że jak sie
tak przechodzi to powinno sie powiedzieć "przepraszam" w tym czasie
jakaś pani pupa go nie chcący popchnęła tak że moje biedactwo sie
przewróciło.Nic mu sie nie stało,wstał przeprosił ja i poszedł dalej.
A ja nie moge przestac o tym myśleć,ja chciałam dobrze,chciałam mu
tlumaczyc jak sie powinno zachowywac,żeby uczył sie kultury itp...a
wyszło mi z tego to że mój synek za to że został popchnięty
przeprosił.SZOK!Myśle sobie że życie jest takie ciężkie że trzeba
walczyc o swoje,przepychac sie łokciami,a nie przepraszac jak ktoś
mnie popchnie.
Wiem że to nic,że przeciez on o tym zapomniałam,ta pani na pewno
tez,a ja...głupia myślałam o tym zdarzeniu cała droge do domu,w
domu ,podczas kąpieli,w nocy i teraz o tym pisze.Czuje sie jak
wariatka,jak chora psychicznie że takie coś nie daje mi spokoju.
Jestem w 8 miesiącu ciązy,hormony mi szaleją,ale nie wiem czy moge
na to zonic czy na prawde coś mi sie dzieje.
Dzisiaj sie tam wybieram jeszcze raz,mimo że nie
planowałam,ale....może będzie podobna sytuacja...
Co o tym myślicie dziewczyny?