Zgubić dziecko w sklepie.

05.12.09, 17:53
Robiąc dzisiaj zakupy w markecie usłyszałam komunikat, że czteroletnia
dziewczynka o takim i takim imieniu czeka w punkcie obsługi.
Trudno mi sobie wyobrazić, że gubię dziecko w markecie, ale może
wszystko jeszcze przede mną? I co w takiej sytuacji? Moje dziecko
teoretycznie wie co ma robić w takiej sytuacji, a co ma robić rodzic?
Pomyślałam, że chyba pognałabym natychmiast do tego punktu obsługi
(jeżeli wcześniej nie zeszłabym na zawał) i kazała ogłosić, że jak się
błąka jakiś chłopczyk, to mój.
Macie takie doświadczenia za sobą?
    • marzeka1 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 18:02
      Własnych nie zgubiłam, ale obce, zapłakane znalazłam na ulicy. Zaopiekowałam
      się, pogadałam, uspokoiłam "gdzie jest moja mama?"- szłam głównym deptakiem za
      rękę z tym dzieckiem, szukając już policjanta lub straż miejską, gdy nagle
      spotkaliśmy bliską zawału zapłakaną matkę. Dziecko zniknęło z oczu na sekundę,
      oddaliło i straciło z oczu matkę.Zdarza się.
      Miałam (teraz mniej, bo dzieci odchowane)za to jako mama fobię na plaży, nie
      spuszczałam dzieci z oka, nie potrafiłam połozyć się na kocu i spokojnie
      poczytać gazetę/książkę, bałam się, że coś im się stanie.
    • jakw Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 18:48
      My kiedyś, w okresie też przedświątecznym, w markecie, przy dziale z
      zabawkami, spotkaliśmy kilkuletnią dziewczynkę. Była całkiem sama,
      więc się zainteresowaliśmy.Za chwilę był komunikat o zaginięciu
      dziewczynki ubranej dokładnie jak ta z prośbą o odprowadzenie do
      punktu obsługi klienta lub najbliższego ochroniarza.
      A moją starszą, wtedy 6-letnią, udało mi się zgubić 100 metrów od
      domu. Młoda nie usłyszała mojego tekstu "Poczekaj na mnie chwilę,
      tylko bułki kupię" i pod domem stwierdziła, że jej matkę wcięło. Jak
      zaczęła mnie szukać, a ja jej to minęło z 15 minut, który to
      kwadrans chyba skrócił mi trochę życie.
    • mika_p Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 18:49
      Owszem. Płaciłam za zakupy i przestałam trzymać dziecko za rękę. Sekundę trwało,
      zanim się zorientowałam, że dziecko jest dwa metry dalej. Po kolejnej sekundzie
      już byłam tam, gdzie chwilę wcześniej widziałam córkę - i rozglądałam się.
      Wydawało mi się, że zołza kieruje się w lewo, więc w lewo pobiegłam. Potem z
      powrotem i w prawo.
      Centrum handlowe ma dwa wyjścia na dwie różne strony, zgroza.
      Córka była przy prawym wyjściu, przy cholernej karuzelce z cholernymi konikami.
      Rok temu to było. Pierwszy rok bez smyczy.
      • vincentyna Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 20:31
        Ja to znam z drugiej strony. Jak to moja matka wspomina, srednio raz na tydzien
        sie gubilam. Ja to widzialam inaczej, zadne zgubilam, po prostu odkrywalam swiat wink
        Czekalam na ten moment przy kasie, kiedy matka musiala puscic moja reke i od
        razu szur....miedzy ludzi, miedzy polki, do wyjscia! Uwielbiama sama lazic, a
        plakalam tylko wtedy, jak mnie odnaleziono.
        W restauracjach namietnie wlazilam do kuchni i grzebalam w garnkach. Kiedys
        zmusili moja matke do zaplacenia za caly gar pomidorowej, bo mnie przylapano z
        rekami w tejze, po lokcie. Coz, mieszac pomagalam smile
        Niestety pewnego dnia, moja matka wpadla na pomysl i mnie tasiemka za nadgarstek
        do siebie przywiazala...

        Najwiekszym moim numerem bylo "zaginiecie" podczas powrotu z kosciola podczas
        Wielkanocy. Na oczach calej rodziny odlaczylam sie i poszlam za inna, zupelnie
        obca mi rodzina. Spedzilam z tamta rodzina caly dzien do poznego wieczora.
        Jadlam z nimi obiad i kolacje, odwiedzilam z nimi jakas babcie mieszkajacaj w
        innej wsi. Nikt z tej rodziny sie nie zaiteresowal, skad sie wzielam! Dopiero
        jak chcieli isc spac, to sie mnie zapytali gdzie mieszkam i mnie odprowadzili!
        Oczywiscie moja matka szalala z niepokoju, a milicja przeszukiwala okoliczne krzaki.


        Uffff, swoje dzieci tez bede wiazac!
        • kub-ma Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 20:48
          Matko droga! Ale dałaś do wiwatu!
          Oby moje młodsze dziecię nie pokazało takiego talentu, bo osiwieję.
        • gloria2 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 22:11
          vincentyna, Ty to niezły odstrzał byłaśsmile
          Moja 4 latka potrzebuje 5 sekund, żeby gdzieś zwiać. Uwielbia to
          robić w sklepach z ciuchami - wchodzi za rozwieszone płaszcze a ja
          w kuckach przeglądam sztuka za sztuką aż ją znajdę.
          Zastanawiam się, czy nie ma jakś chipów czy innych ustrojstw, żeby
          zlokalizować dziecko. Z tą tasiemką to też niezły pomysł.
        • jowita771 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 08:58
          > Najwiekszym moim numerem bylo "zaginiecie" podczas powrotu z kosciola podczas
          > Wielkanocy. Na oczach calej rodziny odlaczylam sie i poszlam za inna, zupelnie
          > obca mi rodzina. Spedzilam z tamta rodzina caly dzien do poznego wieczora.
          > Jadlam z nimi obiad i kolacje, odwiedzilam z nimi jakas babcie mieszkajacaj w
          > innej wsi. Nikt z tej rodziny sie nie zaiteresowal, skad sie wzielam! Dopiero
          > jak chcieli isc spac, to sie mnie zapytali gdzie mieszkam i mnie odprowadzili!

          Dobre! Przypomniała mi się Genowefa/Aurelia z Musierowiczsmile
    • mamaivcia Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 19:40
      Nie smile
      Chodzimy na zakupy pojedynczo
      albo całą rodziną. Wtedy jedno łazi z dzieckiem za łapkę a drugie pakuje do
      wózka smile Bo ja mam bardzo ruchliwe dziecko wink

      Za to 2 razy znalazłam dzieci w marketach. Jedno to dziewczynka 1 lub 1,5 roku -
      i o dziwo, to my szukałyśmy mamy, która spokojnie robiła zakupy ... razem ze
      swoją, jak mniemam, mamą ...
      Jak zobaczyła mnie z małą na rękach to tylko tępo powiedziała: o tu jesteś ;P
      A drugie to chłopczyk całkiem już komunikatywny ok. 3 lat, przy zabawkach
      oczywiście big_grin Tym razem spanikowany tatuś latał z rozwianym włosem po sklepie smile
    • asia_i_p Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 19:44
      Zgubiłam, niespełna 3-letnią, w H&M. To samo, co Mika, puściłam rączkę płacąc,
      patrzę, nie ma. Za chwilę znalazłam schowaną pod wieszakiem z ubraniami. Ja ją
      proszę "Więcej mi tak nie znikaj", a ona "Wcale nie zniknęłam, bo przez cały
      czas widziałam twoje nogi".

      Drugi raz zgubiłam na placu zabaw 3,5-latkę - może na minutę spuściłam z oczu.
      Wiedziałam, że nie mogła odejść, bo nie przejdzie przez płot, a musiałaby
      przejść koło mnie idąc do jedynej furtki, a i tak mi serce stanęło. Okazało się,
      że przykucnęła za zjeżdżalnią i nie było jej widać.
    • bellinetta Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 19:51
      Nie zgubiłam dziecka w markecie, ale mniemam, że wystarczy na sekundę spuścić z
      oka dziecko i już gdzies uccieka smile zakupy robilam albo sama, albo szłam z moja
      kochaną ciocią, która zajmowała się corciami, a ja robiąłam zakupy i płaciłam
      przy kasie.

      Znalazłam raz chłopczyka zapłakanego w dziale ze słodyczami i zanim go
      uspokoilam i dowiedziałam się jak ma na imię, gdzie jest jego mama, wpadła do
      działu zdenerwowana mamuska. Zamiast uściskac dziecko i na spokjnie mu
      wytłumaczyć, to zaczęła na niego morde drzec,ale jak głośno, przestraszyła tego
      chłopca jeszcze bardziej, a ja na ta babe żeby sie w koncu zamknęla i w koncu do
      niej dotarlo.. przytulia synka.

    • memphis90 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 20:04
      Ja póki co mojej nie zgubiłam, ale regularnie ganiam za nią po sklepie.
      Wystarczy puścić łapę, a ta już biegnie za najbliższy regał, do wyjścia, do
      karuzelki- bo zobaczyła coś ciekawego albo bo akurat bawi ją uciekanie. Wcale
      nie trzeba zapomnieć o dziecku na kilka minut, naprawdę wystarczy spuścić z oka
      na chwilę potrzebną na włożenie mleka do koszyka. Ja już mam w sklepie zeza
      rozbieżnego uncertain
      • 3-mamuska Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 20:26
        Ja zgubilam pod szkola starszakow,rano przy odprowadzeniu,corka poprosila, zeby
        jej pomoc sciagnac plecak, poscilam reke mlodszego na ta chwilke, patrze a jego
        nie ma, myslalm ze zawalu dostane,zaczelam krzyczec do innych matek ze synka
        zgubilam, rozbiegly sie po boisku szkolnym szukacac go, a on 3 metry odemnie
        siedziel w takim tunelu do pelzania dla dzeieci, po 10 minutach wyszedl z
        tamtad, jak gdyby nigdy nic.Raz tez zatrzymalam dziewczynke po szkola szla w
        kierunku bramy,mialam moze okolo 2 lat,przy bramie zatrzymalam ja i zaczelam sie
        rozgladac,gdy ruszylam z nia do biura szkoly,z tlumu wybiegra przerazona mama.
        • kasia191273 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 21:33
          zgubilam 2,5-latke w Ikei- na moment spuscilam ja z oczu i
          ...zniknela. Okazalo sie, ze poszla do dzialu, ktory wczesniej
          minelismy. Natychmiast zwrocilam sie do pani stojacej w dziale,
          gdzie po raz ostatni widzialam dziecko, palac sie ze wstydu, a pani
          na to, ze to sie zdarza regularniewink) Natychmiast zapytala, jak
          dziecko wygladalo i za 2 min. poszedl komunikat. Po 5 minutach pan z
          dzialu poprzedniego przyprowadzil dziecko. Zadowolone, nie placzace
          bynajmniej. Jak tak czekalam, pani opowiadala mi rozne przypadki np.
          ze dziecko polozylo sie spac w Ikei gdzies za jakimis kotarami. To
          dopiero tragedia, bo szukasz wszedzie i nie znajdujesz. Boze, trudno
          mi sobie wyobrazic taki przypadek. Uwazajcie na dzieciaki!
          • beata3211 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 21:53
            OSOBIŚCIE JESZCZE niezgubiłam :0) ale jeśli syn wdał się we mnie to
            będzie znikał często. raz ukryłam się w w domu towarowym babci smile
            było to we wczsnych latach 80. raz poszłam sobie na spacer oprostu
            wyłam na świętokrzyską w warszawie i poszłam w świat. raz wyszłam
            sama z przedszkola i posżłam do babci smile biedni ci moi rodzice smile
            • caffe_mocca Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 22:23
              heheh - mnie kiedys w przedszkolu "zgubiono"
              Znaczy sie zniknełam - mama przyszla mnie odebrac - wszytkie dzieci byly na
              podworku (ogrodzonym oczywiscie) a tu sie okazalo ze mnie nie ma.
              Panika, histeria , matka darla sie na przedszkolanki, one lataly i szukaly po
              podworku (te relacje zanm oczywiscie z opowiesci tylko)
              A okazalo sie ze ja sie przeciosnełam miedzy słupkami ogrodzenia (jedno bylo
              chyba wylamane czy jak?) i poszlam sobie na spacer...
              Bardzo zadowolona jak krocze sobie i ogladam witryny sklepowe na ulicy obok
              znalazla mnie mama ktora leciala z rozwianym wlosem na komende policji ktora
              znajdowala sie wlasnie na tej ulicy - z komunikatem ze dziecko zaginelo [ byla
              to era pzredkomorkowa a tel w przedszkolu albo nie bylo albo byl zepsuty albo
              wszyscy poglupieli ]

              Tak wiec moja "wielka ucieczka" z przedszkola trwala niecale 10 minut smile
              • memphis90 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 10:32
                A co to za fotka w sygnaturce? Wytwarzasz takie dzieła? Tak w
                kontekście moich gwiazdkowych poszukiwń pytam...
                • caffe_mocca Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 12:13
                  takie rzeczy robi kama_msz , o czym informuje podpis pod zdjeciem wink
                  A ja wkleilam bo akurat ten naszyjnik nazwala moim nickiem - "caffe mocca" (i mi
                  sie spodobala i nazwa i naszyjnik smile)
                  • memphis90 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 15:58
                    Hmm, a czy moderator forum zezwoli na wklejenie jakiegoś linka, na
                    wyraźną prośbę oczarowanej forumki ? big_grin big_grin big_grin
                    • tamara30 memphis90 06.12.09, 17:04
                      kama_msz , wpisz w gogle i wyskoczy wink to co chcesz
    • aluc Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 22:01
      jak w starym dowcipie o Mazowieckim i żółwiu - to był moment,
      spuściłam drania z oka przy płaceniu (wstukiwałam PIN) i już go nie
      było

      jak się okazało - wrócił do sklepu w celu kontemplowania regału z
      zabawkami (zdążyłam oblecieć dwa piętra centrum, parking, zawiadomić
      obsługę, ochroniarzy i kogo się dało, młodego zauważyła pracownica
      sklepu, on natomiast nawet nie zauważył, że się zgubił)

      przez kolejne kilka tygodni zachęcał "mamo, chodźmy na zakupy, to
      znów ci się zgubię"
    • iboriana Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 22:17
      Dwa lata temu "zgubiłam" swoje 2-letnie dziecko nad morzem. Wystarczyła chwila
      nieuwagi i chłopak zginął mi w tłumie. On poszedł w stronę domu a my w
      przeciwną. Jeździłam z policjantem radiowozem i szukałam gnojca.... Matko, nie
      życzę NIKOMU swojego przeżycia!!!!
      • damakama Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 22:35
        w zeszłym roku zgubiłam syna w Silesia City Center - największe centrum handlowe
        na Śląsku z wielką fontanną na środku - stał obok (oglądałam sukienkę na
        sylwestra) i nagle - nie ma go! pełna panika - biegałam po całym centrum,
        szukałam go w wodzie, razem ze mną cała ochrona i z kilkanaście osób - nawet nie
        wiem ile to trwało - w końcu znalazł się w tym samym sklepie, w którym "zaginął"
        - wlazł w sukienkę i czekał aż właśnie tę wezmę do przymiarki (jemu się
        spodobała i był pewien, że mamie też!), nie życzę nikomu takich przeżyć!
    • franczii Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 22:28
      Niadawno po raz pierwszy zgubilam synka w sklepie. ogladalismy z mezem lampy a
      dziecko obok stalo, ja co chwile kontrolowalam czy jest bo zgubic dziecko to
      jedna z moich schiz. No i nagle nie ma dziecka. Zaczelam miotac sie jak glupia w
      alejkach ale nie zdazylam zejsc na zawal bo juz mnie zawolali z punktu obslugi
      po imieniu, ze maly M.. czeka tu i tu na mame N.. tongue_out Synka placzacego znalazlam
      na rekach u jakiejs milej pani ktora go znalazla i zaniosla do punktu obslugi.
      Cala sytuacja trwala nie dluzej niz 5 minut. Dobrze ze to nie byl wielki
      supermaket lub Ikea. A w ogole to bardzo czesto slysze takie komunikaty w
      supermakecie zwlaszcza teraz przed swietami.
    • karra-mia Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 22:30
      Nigdy nie zgubiłam, zawsze trzymam za rękę, prócz tego ostrzegłam
      mojego 3letniego syna, że ma zawsze trzymać się mnie, bo może się
      zgubić i będziemy się szukać.
      W zeszłym tygodniu znaleźliśmy z mężem w Ikei chłopczyka, na oko
      3letniego, wystraszony siedział między łożkiem a łóżeczkiem.
      Zgłosiliśmy to obsłudze, a za chwilę zobaczylismy faceta z dziecięcą
      kurtką nerwowo biegającego między pokojami. Miał szczęscie, bo gdyby
      dzieciak ze strachu wszedł do szafy np, to szukaliby go i szukali.
      • czar_bajry Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 23:38
        Nie i mam nadzieje że ominie mnie ten stres.
    • skoobuss niesmieszne, ale jednak troszeczkę... 05.12.09, 22:33
      Do dziś wspominamy na imprezach rodzinnych jak mój kuzyn z zona zgubili syna w
      makro. Ta częśc smieszna polega na tym, ze gdy ogłoszono na sklepie, ze zgubiło
      sie dziecko, zona kuzyna powiedziała "co za rodzice gubia dziecko w sklepie" i
      po minucie dotarło do nich, ze to ich syn (mały pamietał busa z nazwa firmy taty
      i powiedział to ochronie, wiec ogłoszono chłopczyka z *****busa). He... Tacy z
      nich rodzice tongue_out
      • phantomka Re: niesmieszne, ale jednak troszeczkę... 05.12.09, 22:42
        Odpukac nie zgubilam, ale to jest zawsze chwila moment. Moja corka
        jest bardzo ostrozna i niby nie oddala sie, ale za to uwielbia
        chowanie za ubraniami na wieszakach sklepowych. Ja wtedy malo zawalu
        nie dostane i nabieram sie za kazdym razem. Dzisiaj ona tlumaczyla
        mi, ze to przeciez takie smieszne, ze ja szukam. A ja tlumaczylam
        jej, ze malo mi serce nie wyskoczy w tych chwilachsmile
        • kkokos Re: niesmieszne, ale jednak troszeczkę... 05.12.09, 23:27
          zgubiłam ośmiolatka - właściwie sam się zgubił - na pradze ok. 19 w
          zimie. jeździliśmy na tę pragę - daleko od nas - na przygotowanie do
          pierwszej komunii do fajnego kościoła i raz się spóźniłam z odbiorem
          dziecka pięć minut. inne dzieci jeszcze się zbierały, a mojego już
          nie bylo. obleciałam cały kwartał ze dwa razy, dzieciaka nigdie nie
          ma, okolica wyjątkowo nieciekawa, dla dziecka kompletnie obca,
          ciemno dookoła, więc zadzwoniłam na policję. przyjechali bardzo
          szybko, też zaczęli objeżdżać kwartał i w końcu znaleźli. po prostu,
          jak się religia skończyla, a gnojek zobaczyl, że matki nie ma, to
          stwierdzil, ze pójdzie sobie do kolegi z tej religii. kompletny brak
          wyobraźni, bo przecież miał powtarzane, że jeśli się spóźnię parę
          minut, to ma czekać. w ogóle nie pomyślał, czy on od tego kolegi
          będzie umiał wrócić itd. i nie miał świadomości, że był tam ok. 40
          minut! najdłuższe w moim życiu.

          a najbardziej rozśmieszylo mnie, gdy policjant zameldował swojej
          centrali, ze znalazł dziecko - z centrali ktoś powiedział surowym
          tonem "matkę pouczyć, ze dzieci się pilnuje". więc policjant o
          wyglądzie nastolatka, góra 22 lata, z równie surową miną i surowym
          tonem zaczął mnie pouczać: "proszę pani, pani jako matka powinna
          wiedzieć, że dzieci należy pilnować". dostalam głupawki, bo zaczęło
          ze mnie spływać napięcie, i przecież wiedziałam, ze nie wolno mi sie
          śmiać w takiej sytuacji, więc chcichotałam coraz bardziej...
          • bloopsar Re: niesmieszne, ale jednak troszeczkę... 05.12.09, 23:56
            Co zabawne z wiekszosci tych opowiesci wynika taki obraz: matka w panice biega
            chaotycznie dookola bez planu i pomyslunku, po prostu liczac, ze 'trafi' na
            swoje dziecko, a tymczasem dziecko zazwyczaj nie idzie bezmyslnie przed siebie,
            tylko:
            - do domu
            - do najblizszej znajomej osoby (rodziny, kolegi)
            - do dzialu zabawek w sklepie
            - chowa sie przed matka w promieniu kilku metrow
            Wiec matka powinna wziac dwa glebokie oddechy i zastanowic sie gdzie dziecko
            moze byc, a nie biec przed siebie. Rozejrzec sie za najblizszymi wieszakami,
            jesli dziecko lubi zabawe w chowanego, odwiedzic dzial zabawek w markecie lub
            pomyslec gdzie dziecko moglo chciec pojsc, jesli sa na zewnatrz. Wiem, wiem,
            latwo sie tak mowi, jak serce w gardle, bo pociecha znikla z oczu, ale to taka
            obserwacja tylko wink
            Oby jak najmniej (wcale!) takich sytuacji!
          • morekac Re: niesmieszne, ale jednak troszeczkę... 06.12.09, 12:45
            Moja siedmiolatka(wówczas) zgubiła się kiedyś dziadkom na wyjeżdzie narciarskim.
            Babcia trzymała narty, dziadek oddawał karnety, dziewczę miało poczekać na
            ławeczce - twierdziła potem, że mówiła,że idzie do samochodu. Najgorsze to,że na
            parkingu zgubiła się i poszła w inną stronę,niż stał samochód i została
            znaleziona już po 10 minutach, błąkająca się pomiędzy autami...
            Epidemia grypy: kiedy wasz stomatolog boi się was bardziej niż wy jego.
    • jomamma Re: Zgubić dziecko w sklepie. 05.12.09, 23:47
      koleżanka kiedyś opiekowała się dziećmi w takiej (sorry za słowo) przechowalni
      dziecięcej. I któregoś dnia jednego malucha jej brakowało! Po przeszukaniu
      całego sklepu i okolicy okazało się, ze mały zasnął w "basenie" z piłkami,
      kompletnie nie było go widać, a i nikomu nie przyszło do głowy żeby tenże
      przeczesywać...
    • mika_p Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 00:08
      Przypomniało mi się, że jeszcze raz mi moje słodkie maleństwo zginęło.
      W tym roku, miała ponad 4 lata - w zaprzyjaźnionym malutkim ciuchlandzie, ze 20
      metrów kwadratowych, jedno wejście, ciuchy wiszą na wieszakach wokół ścian, a
      pośrodku takie płaskie półki sięgające mi do pasa.
      Puściłam córkę luzem, nagle patrzę - nie ma jej. Jednym okiem pilnowałam
      wyjścia, więc byłam prawie pewna, że nie wyszła, ale w całym sklepiku jej nie
      było, więc wybiegłam na zewnątrz - też nic. Wróciłam do środka, inna klientka
      zwróciła mi uwagę, ze tak jakby coś się dzieje za ubraniami. Rozgarnęłam te
      spódnice - a tam mój córuś roześmiany.
      Schowała się zołza, figiel taki. Ciuchy na wieszakach upchane gęsto, więc zaraz
      się za nią ułożyły, a te półki pośrodku dostatecznie wysokie, żeby czterolatce
      zza nich było widać ledwie czubek głowy, a przy odpowienim kącie znikała.
      No i zniknęła, cichutko. A niby miejsce bezpieczne, bo małe i wyjście miałam na
      oku.
    • aga90210 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 00:14
      W mojej rodzinie chodzą opowieści o mojej siostrze ciotecznej, ktora w wieku 7-8
      lat czekała na swoja mamę poslusznie przysz skole, gdy mijała ja wycieczka
      dzieci. Pani opiekunka wycieczki kazała jej dołączyc i nie chciala sluchać
      wyjaśnień, ze siostra do wycieczki nie należy.

      Dobrze, ze wyjazd był jednodniowy i już wieczorem wróciła do mamy. Oczywiście
      policja przeszukiwała miasto, opiekunka do końca nie zdawala sobie sprawy, ze ma
      nadprogramową liczbę dzieci.
    • kali_pso Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 00:21

      Owszem. Weszłam do jakiegoś sklepu w centrum handlowym, mąz został z synem( wtedy ok. 4-latkiem) przed wejsciem i pomyliły mu sie sklepywink- mały chciał do mnie wejśc , więc ten go puścił do tego drugiego..ech...wychodzę- gdzie dziecko? Ale zanim dostałam zawału, pani z tego drugiego sklepu wyprowadziła go chcąc dac znac ochronie, dziecko się grzecznie przedstawiło i miało iść na wycieczkę na poszukiwanie rodzicówwinkppp
    • kasiale73 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 00:36
      jeszcze nie zgubiłam i mam nadzieję, że mnie to nie spotka.
      z opowieści rodzinnych:
      na imprezie domowej zaginął mój 3letni kuzyn, wszyscy szukali go w domu i po okolicy (blisko stawy sąsad ), panika straszna była, a on sobie smacznie spał... pod stołem. i nikt go nie widział bo obrus długi był.
      druga historia - znajomi pojechali do makro, czasy gdy jeszcze w makro był taki kącik w którym zostawiało się dzieci. zrobili zakupy, wrócili do domu i zorientowali się, że zapomnieli odebrac dziecko.
    • nangaparbat3 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 00:42
      Miala dwa lata, jeszcze wowczas nie było marketow, tylko domy handlowe.
      Kupowalam cos czy ogladalam w sklepie, do ktorego wchodzilo sie z tarasu, obok
      jeden sklep, drugi, schody, drugie schody, wejscie do glównej hali, balkon w
      lewo i drugi w prawo. To byl ulamek sekundy, zdawalo mi sie, ze jest obok mnie i
      nagle - nie ma dziecka. Wybieglam na ten taras - schody, balkon, drzwi,
      schody..... Nie mialam pojecia, w ktorą strone biec, stalam i zdawalo mi się, że
      jestem kims innym, znajduje sie na zewnatrz sytuacji i przygladam sie jej.
      Patrzę na film, a to sie nie dzieje naprawdę. To trwało chwile, z glównego
      wejscia wyszła pani ekspedientka prowadzac za rączkę moje dziecię - widziala,
      kiedy mala wyszła, i natychmiast pobiegla za nią.
      Jak juz ją przytulilam, to sie okropnie poryczalam - i wtedy oczywiscie ona tez
      sie rozplakala.
    • aurita Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 04:28
      w sklepach z ubraniami bardzo latwo zgubic malucha: stojaki sa wyzsze i nie
      widac gdzie sie toto podzialo. Moja dodatkowa sie chowa pod ubraniami, na
      szczescie jest gadulec i co chwila wrzeszczy scenicznym szeptem: "mama szukaj mnie"
      Raz zapodziala mi sie w smyku i mialam problem bo obsluga wogole nie byla
      zainteresowana.....
    • franczii Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 08:44
      a ja mialam jeszcze taka jedna sytuacje znikniecia ale ta mogla sie skonczyc
      naprawde tragicznie. Bylam nad morzem u tesciowej z 15miesiecznym dzieckiem.
      Robilam w domu kolacje dla malego a maly sie bawil w pokoju bok. W pewnym
      momencie przyszla jedna osoba z bliskiej rodziny. Po kilku chwilach zdalam sobie
      sprawe ze nie slysze juz ani tej osoby w domu ani dziecka, wylecialam z kuchni i
      zobaczlam drzwi na zewnatrz otwarte. Ta osoba wyszla tak po prostu nie zamykajac
      drzwi wesciowych. Na zewnatrz strome schody na dziedziniec bardzo niebezpieczne
      i drugie schody rownie strome na plaze a 20 m dalej woda. Dziwie sie ze nie
      osiwialam wtedy. Na szczescie dziecko nie dotarlo jeszcze do zadnych schodow.
    • jowita771 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 08:54
      Słabo mi na sama myśl, ze mogłabym zgubić dziecko. To jedna z najgorszych
      rzeczy, jakie mogę sobie wyobrazić.
      • mamciulka-nikulka Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 09:14
        Mój był bardzo niepokorny jak miał 2-2,5 roku - w wózku za chiny nie chciał
        siedzieć, a chowanie się za ubraniami w sklepie uważał za najlepszą zabawę. Parę
        razy go szukałam, a on się z tego śmiał. Raz się schował w RTV Euro AGD za
        lodówką i czekał aż go znajdę smile A drugi raz w galerii handlowej byliśmy w
        sklepie z butami i on sobie tak biegał wokół słupa, biegał i biegał aż nagle nie
        ma, wybiegł ze sklepu, ja za nim, a jego nie ma. Gorąco mi się zrobiło w jednej
        chwili, wołałam go głośno, stojąc w miejscu, bo przecież nie mógł w 4 sekundy aż
        tak daleko się przemieścić i to poskutkowało. Młody robiąc kółeczka wokół słupa
        w sklepie przebiegł do Sefory, która była tuż obok, gdy tak stałam i go wołałam,
        ochroniarz przyniósł mi go - młody był bardzo zadowolony smile

        Ostatnio znalazłam takiego 2 latka w Obi, wołał mamusiu i kierował się w stronę
        wyjścia, złapałam go za rączkę i zawróciliśmy, bo widziałam wcześniej jego z
        mamą, wybierała kran do łazienki na końcu sklepu, szybko się znaleźliśmy, matka
        spanikowana biegała po sklepie, więc łatwo ją było wypatrzeć między półkami smile
        • gazeta_mi_placi Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 17:20
          >Mój był bardzo niepokorny jak miał 2-2,5 roku - w wózku za chiny nie chciał
          siedzieć, a chowanie się za ubraniami w sklepie uważał za najlepszą zabawę. Parę
          razy go szukałam, a on się z tego śmiał. Raz się schował w RTV Euro AGD za
          lodówką i czekał aż go znajdę smile A drugi raz w galerii handlowej byliśmy w
          sklepie z butami i on sobie tak biegał wokół słupa, biegał i biegał aż nagle nie
          ma, wybiegł ze sklepu, ja za nim, a jego nie ma. Gorąco mi się zrobiło w jednej
          chwili, wołałam go głośno, stojąc w miejscu, bo przecież nie mógł w 4 sekundy aż
          tak daleko się przemieścić i to poskutkowało

          Wydaje mi się,że są lepsze (i bezpieczniejsze) miejsca na spacery z dzieckiem niż Obi czy sklep z RTV.
          Ciekawe czy Paniom w sklepie też się podobała zabawa w chowanego między wieszakami z ubraniami...
          • mamciulka-nikulka Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 18:04
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Wydaje mi się,że są lepsze (i bezpieczniejsze) miejsca na spacery z dzieckiem n
            > iż Obi czy sklep z RTV.

            A to matka z dzieckiem nie może chodzić na zakupy??? Bo ja do sklepu nie idę na
            spacer tylko po zakupy właśnie (ubrania, lodówkę, czy też kran, choć te dziecko
            w Obi to nie było moje big_grin
          • franczii Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 18:06
            Pierwszy raz sie z Gazeta zgadzam co do tego lazenia miedzy ciuchami w sklepie.
            Ja synowi nie pozwalam choc tez uwaza to za swietna zabawe. Nie pozwalam bo
            ciuchy spadaja na podloge, bo moze zachaczyc np. jedwabna lub kaszmirowa
            bluzeczke i zaciagnac np. zamkiem od kurtki lub bluzy. Nie pozwalam i juz.
            Pozwalam na raczkowanie pod wieszakami, zwykle jest dosc miejsca a i panie z
            tego bardziej zadowolone bo kurz w trudno dostepnych miejscach zetrzewink

            Natomiast co do zabierania na zakupy nawet sprzetow agd to po prostu czasem mus
            a dziecko mysli ze to plac zabaw.
            • mamciulka-nikulka Re: Zgubić dziecko w sklepie. 07.12.09, 10:16
              E, mój jest mały i nigdy nic nie postrącał, nie włazi między ciuchy tylko sobie
              lata w około, a panie ze sklepu nigdy źle na niego nie patrzyły, a nawet czasami
              dla relaksu same wdawały się w zabawę wink
    • memphis90 Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 10:38
      A mnie mama zgubiła na basenie. Ja to nawet pamiętam, bo miałam już
      kilka lat: była zagadana z ciotką, ja powiedziałam, że idę do
      basenu. Powiedziała "tak, tak, oczywiście"- więc poszłam. Z basenu
      zgarnęła mnie jakaś pani (maluch sam bez opieki na głębokim basenie
      wzbudził jej niepokój...) i zabrała do siebie na koc, częstując
      owocami. A potem była histeria, wielkie szukanie po całym obiekcie i
      do dziś opowiadane historie, jak to ja się oddaliłam bez
      słowa!
      Więc i tak bywa, nie tylko "spuściłam je z oka na
      sekundę, a ono zniknęło", czasem my, mamy, jesteśmy nieuważne.
      • asientos Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 12:07
        no właśnie-bez słowa... Umówiłam się z mamą, że idziemy na plac
        zabaw dość daleko. Ja smucę a mama się maluje, w końcu mówi w złości-
        a idż gdzie chcesz. No to poszłam, tam gdzie miałyśmy iść. Wróciłam
        zadowolona po 4 godzinach. Pół dzielnicy mnie szukało, bo obok
        psychiatryk i więzienie dla recydywistów.
    • zebra12 W zasadzie nie zgubiłam jeszcze... 06.12.09, 12:47
      W markecie zawsze bacznie obserwuję dzieci i NIGDY nie wybieram się
      bez wózka z moją 3 latką. A podczas zakupów siedzi w nim przypięta.
      Niestety starsze kilka razy zwiały mi z tych koszykowych miejsc dla
      dzieci. A średnia raz mi wylazła z pasów wózkowych. Była zawsze
      bardzo chuda, a dawniej nie było pasów na ramiona, tylko w pasie.
      Ale zauwazyłam zaraz jak zeszła na ziemię. Natomiast, gdy najstarsza
      była mała byłam u teściowej na wsi. I córka była pod jej opieką. Ja
      coś robiłam w kuchni. Kiedy spytałam, gdzie mała, zorientowałyśmy
      się, że jej nie ma! W przed domem były stawy rybne, takie duże, 2
      ha. Zaczęłąm zrezygnowana jej tam szukać. Nigdzie jej nie było.
      Miłam serce w gardle. Tymczasem się okazało, że zmęczona zasnęła na
      łóżku pod kocem i przykryła się z głową - nie było jej widać.
    • mondovi Re: Zgubić dziecko w sklepie. 06.12.09, 13:04
      ja "zgubiłam" kontrolowanie. synek nie słuchał mnie i poleciał gdzieś, zobaczyć,
      co go interesowało i łaził sobie po sklepie i zwiedzał. a ja chodziłam za nim,
      ale się ukrywałam wink w końcu zorientował się, że jest sam, popłakał się, dałam
      mu chwilę, "znalazłam" go i raz na zawsze się oduczył uciekania w sklepie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja