wtorek w przedszkolu

08.12.09, 12:39
Moje dziecko dzis rano ze łzami w oczach pyta sie mnie czy dziś jest
wtorek? Ja na to, że tak. Posmutniał. Pytam sie o co chodzi? A on na
to, że dzis jest wtorek czyli od południa bedzie inna pani
przedszkolanka która zmusza mnie do jedzenia i dopóki dzieci nie
zjedzą tyle, ile ona uzna za stosowne nie mogą iść sie bawić.
Wygląda to w ten sposób że Pani wyznacza dzieci które zjadły np.
Ania możesz juz odejśc od stołu i iść sie pobawić i jak twierdzi mój
syn jego "wybrała" tylko raz.
Zaznaczam że wyznaje zasadę, że nie zmuszam nigdy i nikogo do
jedzenia czegokolwiek na co nie ma ochoty. Każdy je także w
ilościach na jakie ma w danej chwili ochotę. Dlatego NIGDY nie
miałam z synem żadnych problemów żywieniowych. Ma 5 lat waży 20 kg.
Tymczasem widze że przedszkolanki wyznaja inną zasadę i wychowują mi
syna na swój sposób.
Widząc jak mały sie denerwuje tym "zmuszaniem" do jedzenia jakis
czas temu przeprowadziłam rozmowę z ową przedszkolanką oraz z panią
dyrektor. Obie twierdzą, że nie zmuszają dzieci do jedzenia "tylko"
namawiają ponieważ serce je boli gdy widzą ile jedzenia sie marnuje
tudzież gdy dzieci mało jedzą i chodzą głodne.
Powidziałm że mój syn się stesuje tą całą sytuacją i proszę o nie
zmuszanie go do jedzenia czegokolwiek. Pani zapytała "więc ma nic
nie jeść?!" Odpowiedziałam że ma jeść tyle ile uzna za stosowne.
Ale po dzisiejszym ranku widze że chyba nic sie nie zmieniło.

Możecie opisać jak to było lub jest w przedszkolach Waszych dzieci.
Mam na myśli nie/jedzenie.
Jutro znowu szykuje sie na rozmowę z dyrektorką.
    • i_love_my_babies Re: wtorek w przedszkolu 08.12.09, 12:59
      u mnie podobnie, nie zmuszają, tylko namawiają, ale młody jak nie
      chce, to nie je, nie ma problemu
    • irmaaa Re: wtorek w przedszkolu 08.12.09, 13:04
      Moje dziecko, z tego co wiem, chętnie wszystko zjadało.
      Gdyby jednak miało do wyboru: usiąść do obiadu i potem się bawić, albo- bawić
      się kiedy chce, jasne,że wybrałoby zabawę. Może dziecko naświetla problem trochę
      inaczej, niż to jest w rzeczywistości.

    • mwiktorianka Re: wtorek w przedszkolu 08.12.09, 13:22
      Wiesz ja pracuję w przedszkolu i naprawdę jest tak,że mnóstwo jedzenia sie
      marnuje bo dzieci nie chca jeśc.Takich dzieci jak twój syn,z którymi nie ma
      kłopotu przy jedzeniu jest garstka,większość to niejadki,zdarzają sie nawet
      takie,które potrafią przez cały dzień nie zjeść nic i w żaden sposób nie da się
      ich przekonac,ale rodzice tych dzieci są informowani o problemie i najczęściej
      odbierają dziecko wcześniej jeśli tylko mogą.Problem w tym,że jeśli pozwolisz
      jednemu nie jeśc,reszta domaga się tego samego,wystarczy,że jedno powie,że
      czegos nie lubi reszta robi to samo.Dlatego to naprawdę nie jest proste w dużej
      grupie dzieci.Rozumiem twój punkt widzenia bo sama jestem mama 5-latki,moja
      córcia też ma czasem "focha" jesli idzie o jedzenie,też proszę panie aby jej
      czegos nie wmuszały,ale generalnie robię to bardzo rzadko bo uważam,że krzywda
      jej sie nie dzieje.Może pójdź na kompromis,porozmawiaj z nauczycielką żeby nie
      wmuszała w małego jedzenia,ale w zamian za to niech nie wstaje od stołu jeśli
      nie zjadł wczesniej niż inne.Wyobraź sobie taką scenę;twój syn zjadł tylko
      trochę i pani pozwoliła mu wstac od stołu,a innym dzieciom kaze siedziec
      nadal.....A może powinna wszystkim,które nie zjadły pozwolić odejść od
      stołu.Tylko weź pod uwagę,że sa dzieci u których trzeba walczyc o każdy kęs bo
      maja niedowagę,a nawet anemie i o nich też nauczyciel musi mysleć.postaraj się
      podejśc do tego na spokojnie,złością niewiele wskórasz,staraj się byc obiektywna
      i spojrzeć na to z perspektywy osoby zajmujacej sie dużą grupą dzieci.Uwierz
      mi,że to nie jest takie proste jak sie wydaje.
      • lacitadelle Re: wtorek w przedszkolu 08.12.09, 13:33
        > nadal.....A może powinna wszystkim,które nie zjadły pozwolić odejść od
        > stołu.Tylko weź pod uwagę,że sa dzieci u których trzeba walczyc o każdy kęs bo
        > maja niedowagę,a nawet anemie i o nich też nauczyciel musi mysleć.

        Weź pod uwagę, że dzieci zwykle właśnie dlatego mają niedowagę i są niejadkami,
        bo dorośli od początku terroryzowali ich przy posiłkach, wyobrażając sobie, że
        dziecko ma zjeść tyle, ile mu "przypisze" dorosły, a nie tyle, ile samo potrzebuje.

        Wiem, o czym mówię, bo sama byłam niejadkiem, posiłki były dla mnie męczarnią i
        potwornym stresem, więc to logiczne, że ich nie lubiłam.

        Aha, syn autorki wątku ma problem tylko z jedzeniem przy jednej pani, co
        oznacza, że chyba w jej postępowaniu coś jest nie tak.

      • malila Re: wtorek w przedszkolu 08.12.09, 14:01
        mwiktorianka napisała:
        > moja
        > córcia też ma czasem "focha" jesli idzie o jedzenie,też proszę
        panie aby jej
        > czegos nie wmuszały,ale generalnie robię to bardzo rzadko bo
        uważam,że krzywda
        > jej sie nie dzieje.

        Przeraża mnie, że nauczycielka w przedszkolu może tak myśleć.
        Wmuszanie jedzenia jest krzywdą. Pedagog powinien takie rzeczy
        wiedzieć. Z literatury fachowej.
        Anemia dziecka nie jest problemem, który powinien rozwiązywać
        nauczyciel w przedszkolu, szczególnie jeśli używa metody pt.
        przymuszanie do jedzenia. Wyjątkowo krzywdzące jest natomiast
        używanie dzieci do "rozwiązywania" problemu niedowagi innego dziecka.
    • iwles Re: wtorek w przedszkolu 08.12.09, 14:15

      od tego człowiek ma język, żeby się nim posługiwać. Zamiast pisac na
      forum - wystarczy porozmawiać z panią w przedszkolu. Zawsze
      uważałam, że najważniejsze, to wspólpraca rodzice -
      przedszkole/szkoła.

      Tak - miałam taki sam problem, ale porozmawiałam z paniami, że ja
      wyrażam zgodę na niejedzenie dziecka. I tyle.
    • ewag12 Re: wtorek w przedszkolu 08.12.09, 14:16
      ja też byłam zmuszana do jedzenia... i dlatego byłam niejadkiem do
      dziś mam odruch wymiotny gdy czuje zapach miodu, ciepłego mleka albo
      gotowanych buraczków. Może gdyby mnie nie zmuszano, jadłabym dzis to
      bez problemu.
      Ta metoda zjadłeś ładnie tzn szybko i wszystko i możesz sie iść
      pobawić jest wg. mnie zła, dzieci starają sie przypodobac pani byle
      tylko mogli odejśc od stołu a ci co sie ociągaja muszą często
      siedzieć sami pod czujnym okiem Pani. Dla dziecka to jest kara.
      Wydaje mi sie że czuje się gorsze od tych co zjedli szybciej. Chora
      rywalizacja.
      Nie wiem . Może powinny wszyscy siedzieć powiedzmy 20 min i po tym
      czasie wszystkie dzieci wstają i odchodzą od stołu. Oczywiście
      pomijam przypadki gdy dziecko chce sobie jeszcze cos tam podjeść bo
      jeszcze sie nie najadło. Ale sytuacja gdy dziecko juz nie może/nie
      chce a musi zjeść jest moim zdaniem niepedagogiczna.

      Na domiar złego mój syn jest takim typem wrażliwca i strasznie to
      wszystko przeżywa. Nie "szaleje" za przedszkolem i Panie o tym
      wiedzą, czasami zdarza mu sie jeszcze płakać i obawiam się że te
      przedszolne "wtorki" utrudnią nam to jeszcze bardziej.


Pełna wersja