cierpliwość przy dziecku?

27.01.04, 23:32
Co mam robić gdy brakuje cierpliwości i wewnętrznej mocy aby kolejny raz w
nocy podnieść się z łóżka do kwilącego malucha? Co myślec gdy czasem az mam
ochote zrobic cos zlego, JEMU, mojemu kochanemu Synkowi? Sama przed sobą
wstydzę się tego i nawet głupio mi to pisać, ale gdzies muszę, muszę to
wyrzucić.
Jestem szcześliwą mamą i miłości do dziecka mi nie brakuje. Przychodzą jednak
takie chwile, gdy przestaję nad sobą panować, boje się czasem samej siebie. I
zaczynam sie bać o moje dziecko. Tak jest gdy szczególnie czuję zmęczenie
opieka nad dzieckiem. Mały ma prawie rok, ja siedzę z nim w domu z własnego
wyboru. Jest mi tak dobrze, ale chyba ze mną jest cos nie w porządku. Nie
chcę zranić mojego dziecka i boję się, że tej cierpliwości nigdy nie będę
miała zbyt dużo.
Skąd wy ją bierzecie i czy jestem sama z takimi myslami?
    • malgos1975 Re: cierpliwość przy dziecku? 28.01.04, 08:03
      rozumiem Cię doskonale. Mi również czasem brak cierpliwości i mała dostanie
      klapsa bo mam już dość jej fochów. Później przychodzi opamiętanie i tulenie
      dziecka oraz obietnica panowania nad sobą i tak do nastę pnego razu. To jest
      straszne gryzie mnie to, ale czasem mam dość wszystkiego.Ja pracyję więc po
      powrocie jestem zmęczona pracą i jeszcze trzebaaq zająć się małą. Ale bardzo ją
      kocham.
      Pozdrawiam Gośka.
    • ga-mama Re: cierpliwość przy dziecku? 28.01.04, 08:17
      uff, a już myślałam,że tylko ja jestem taka niedoskonała... smile) Cierpliwość
      moja kilka razy prawie się wyczerpała... I-co ciakawe- znacznie mniej mam jej w
      nocy smile Człowiek śpiący, zmęczony, wyrwany często z najlepszej fazy snu ma
      znacznie mniej zrozumienia dla marudzącego dziecka, niż w ciągu dnia. Czasem
      złość bywa naprawdę trudna do opanowania... I myślę, że nie ma matki, która
      choć raz by nie poczuła prawdziwej złości na swoje dziecko. Tyle tylko, że
      dosyć trudno się to tego przyznać... Tym bardziej,że ta złość na szczęście
      szybko mija- często z nastaniem dnia wink) Poza tym człowiek cierpliwości do
      dziecka uczy się z czasem- przynajmniej tak jest u mnie- córka ma 18 m-cy i
      teraz jest znacznie lepiej, niż jak miała pół roku. Powodzenia i cierpliwości!
    • judytak Re: cierpliwość przy dziecku? 29.01.04, 13:21
      ja tam cierpliwości nie mam za grosz
      jak mnie ponosi, to huknę, ale tak, że słychać w całym mieście ;o)
      dzieci mnie znają i się wcale nie boja sad

      a kiedy nie chce mi się wstawać, to nie wstaję, udaję, że śpię, i czekam, aż
      mąż się obudzi
      wtedy najpierw oczywiście mnie trąca, "idź no, dziecko płacze", a ja mówię coś
      od rzeczy, jakbym dalej spała, no to wstaje ;o)

      ja też podziwiam tych cierpliwych
      pozdrawiam
      Judyta
    • sylvic Re: cierpliwość przy dziecku? 29.01.04, 13:50
      Mi też nie jest obce zniecierpliwienie, irytacja, bezsilność.

      Nie wiem czy szukasz porady czy tylko chcesz się wyżalić - jeśli to pierwsze
      to...
      Kiedy twój maluch będzie słodko spał a ty właśnie opadniesz z sił to popatrz na
      niego i pomyśl, ze jest przecież jeszcze taki malutki, ale przeciez zdrowy,
      radosny, ale po prostu jeszcze bezradny i ciebie potrzebuje.
      I pomyśl co by było gdyby jednak taki nie był - tzn. był ciężko chory, gdybys
      go miała nagle stracić.
      To okrutne ale zapewniam cię, ze skutecznie się "wyleczysz".
      • kag1 Re: cierpliwość przy dziecku? 29.01.04, 15:45
        Dziękuję, dziękuję myślałam że to ze mną coś nie tak. Bardzo pocieszający jest
        fakt że jest więcej mam niedoskonałych. Nie jestem czarną owcą, ani wyrodną
        matką. Dzięki
    • kawaf Re: cierpliwość przy dziecku? 30.01.04, 21:50
      Dzięki Wam, wszystkim Mamom, które cosik napisały. Pociesza mnie to, ze nie
      jestem samam w tym temacie, z tym problemem. I wiecie co? Postanowilam walczyc!
      Dla mojego kochanego Dziecka cos z tym zrobie! I postaram sie sama sobie z tym
      poradzic. Wczesniej myslalam o psychologu, ale nie wiem czy potrafilabym sie
      przed czyjas "twrza" przyznac do mojej slabosci. Samej trudno mi o tym myslec,
      ale jest lepiej. Dzis bylo calkiem cierpiwie i moj malutki tez
      jakby "cierpliwszy".
      Pozdrawiam wszystkie zniecierpliwione i zmeczone mamysmile
      • kamaha Re: cierpliwość przy dziecku? 30.01.04, 22:28
        Jak miło, że takich jak ja jest więcej. Hania ma prawie 15 miesięcy i przez
        pierwsze 13 nie przespała ani jednej nocy. To był horror i czasem na prawdę
        miałam ochotę ją udusić... nie dusiłam ale się na nią darłam a ona ryczała
        jeszcze bardziej. Czasem wstawaliśmy do niej po 15-20 razy w nocy. Teraz jest
        już dużo lepiej, ale z tą cierpliwością i tak u nas różnie, w końcu nie
        jesteśmy aniołami.
    • gwiazdka19 Re: cierpliwość przy dziecku? 31.01.04, 10:54
      Skąd ja to znam... Mała jest na etapie ząbkowania i w nocy nie spie juz ze dwa
      mc-e ...tzn ja wogole od urodzenia Natalki nie przespałam ani jednej całej
      nocy, ale kiedy były to 2-3 pobudki a teraz.....ach szkoda gadać, nie mam
      siły, w nocy wszystko mnie drażni, mała sie wierci, sama nie chce polezec
      tylko lata po łozku jak wsciekł i najgorsze jest to ze wyje bez powodu, a
      kiedy ja probuje uspic trwa to nawet i dwie godziny.Jak tak dalej pojdzie to
      chyba zwariuje, nie wspominjaac juz o tym ze mnie tez zdaza sie huknąc na
      nią , trzepnąc w pampersa, ale rzeczywsicie kiedy przychodzi dzien to mimo
      niewyspania cała złosc jakby sie ulatnia.Ile to moze jeszce potrwac?????
    • edytka73 Re: cierpliwość przy dziecku? 31.01.04, 23:16
      Miałam dzisiaj właśnie takie koszmarne pzredpołudnie braku cierpliwości, potem
      się poryczałam, w końcu mi pzreszło, ale tzrmyałam się z boku - na wszelki
      wypadek. Najbardziej męczą mnie sytuacje ubierania się do wyjścia, które
      trwają czasem godzinę a moja cierpliwość spada, spada, spada i zdarza mi się
      dac Małemu (2 latka) klapsa i dopiero wtedy zaczynam czuć się okropnie.
      W nocy Mały już najczęsciej śpi, ok. 5-6-ej pzreprowadza się do dużego łózka,
      ale pamiętam, kiedy budził się co pół godziny i napadało mnie, by go wrzucić
      do łóżeczka i niech sobie ryczy. Im bardziej była zła i zdenerwowana tym było
      gorzej. Czasem odkłądałam go i wychodziłam na chwilę, zeby się uspokoić,
      myślałam tak, jak napisała jedna z dziewczyn, że co by było , gdyby mu się coś
      stało i że kiedyś będzie duży a ja być może zatęsknię za tym etapem, kiedy
      byłam dla niego taka wązna.
      Myślę, ze czasem ma się po prostu złe dni, czasem nawet niezaleznie od
      zmeczenia, a jak mój i dziecka zły dzień nałożą się na siebie to jest już tego
      za dużo. Ale to minie, minie, zawsze mija, tyle juz minęło - to mnie jakoś
      pociesza.

      Ed.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja