drugie dziecko

15.12.09, 09:53
Maz powiedzial kategorycznie nie. Nigdy nie chce miec dziecka.
Daltego ze, siedzialam z pierwszym kilka lat, niemialam pracy,
nie mialam tez przed urodzeniem, nie mam lat pracy, nic.
On ma nieduza pensje, nie stabilna prace. Wiem ze sie boi, mamy
30,32 lata. miedzy nami
wogle jest zle, klocimy sie z byle powodu, ale we mnie jest
najwiekszy powod to ze maz nie chce dziecka. On dzieci nie lubi,
nigdy sie nie zajmowal
wlasnym, chcial dziecko ale nie do konca byl tego pewny. Drugiego
nie chce i tyle. Zawsze powtarza ze wkoncu msze isc pracowac
bo jak zajde w ciaze z drugim to juz nigdy nie bede miala lat pracy.
Zdaje
sobie z tego sprawe, pracuje od niedawna i w niedlugim czasie marze
o dziecku. Ale juz sama nie wiem kto ma racje czy on czy ja.
Dlatego napisalam tutaj. Prosze o poroady
Jeslipytam meza a jak wpadniemy? to on mowi to trudno.
Ja sobie nie wybrazam zyc z kims takim kto tak mowi, nie wiem czy
ten zwiazek mam sens. Czuje sie nie kochana jakos.
Nie chce go obciazac nami, ale pragne dziecka...co robic?
Jak mozna rozmawiac na ten temat?
    • gryzelda71 Re: drugie dziecko 15.12.09, 09:58
      Zrób sobie z nim dziecko,a potem się rozwiedź.Będziesz miała to co
      pragniesz-dzieci,a pozbędziesz się męza.
      • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:02
        gryzelda71 Ty rzeczywiscie nienormalna jestes? nie zrozumialam
        ciebie. Sory
        • gryzelda71 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:06
          Serio?
        • agnk31 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:11
          Ja wiem ze w kobietach nieraz budzi się chęć posiadania dziecka,ale nie wiem czy
          w twojej sytuacji,chodzi mi o nastawienie męża drugie dziecko to dobry
          pomysł.Piszesz ze czujesz się nie kochana,ze pierwszym się nie zajmował,myślisz
          ze przy drugim się to zmieni?
          • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:16
            nie zmieni sie raczej nic w nim. Jest jaki jest, przyzwyczailam sie
            to jego stylu zycia. Wiem ze nie liczylabym na niego. Ale czy mam
            sobie rbic na boku, bo ja mysle powaznie, czy zwiazac sie z kims
            innym, a z nim sie rozwiesc? czuje sie zle traktwana, czuje
            sie odrzucona, kiedy kolejna kolezanka jest w ciazy , czuje ze maz
            jest jakis dziwny.
            • gryzelda71 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:20
              Tak,rozwiedź się i związ sie z kimś innym.
              • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:25
                gryzelda71 napisała:

                > Tak,rozwiedź się i związ sie z kimś innym.
                ja twoich wypowiediz nie czytam, tylko napisalam zebys wiedziala.
                nie pisz bo ja Cie wykasowalam.
                • gryzelda71 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:26
                  Będę pisać kiedy zechcę.
          • embeel Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:34

            pewnie wiekszosc ematek sie ze mna nie zgodzi, ale dla mnie szczytem
            egoizmu jest zakladanie, ze tylko facet ma utrzymywac rodzine.
            Myslisz o tym, ze moglibyscie wpasc, czyli podswiadomie - albo
            swiadomie planujesz drugie - a potem postawisz chlopa przed faktem
            dokonanym. A kto bedzie na nie pracowal? oczywiscie, pieniadze to
            nie wszystko, ale skoro sama piszesz, ze maz ma niezbyt wysoka
            pensje, to czy to jest rozsadne?

            Nie rozumiem takiego parcia na dziecko. Moze jestem z innej bajki,bo
            jako kobieta i matka nie rozumiem. Hormony moga czasem przeslonic
            zdrowy rozsadek, Znam wiele osob, ktore tak maja i dopiely swego,
            czesto po trupach do celu.

            Moze jestem jestem zimna i wyrachowana sucza bo nie identyfikuje sie
            z matkami-Polkami ale nie postawilabym mojego slubnego w takiej
            sytuacji. W tej chwili to on zarabia wiecej niz ja, poza tym jestem
            na umowie na czas okreslony i koncze studia i utrzymanie rodziny na
            nim spoczywa .Zanim sie rozkrece z nowa dzialalnoscia to jeszcze
            potrwa a wiem, ze maz tez ma swoje marzenia i plany i uwazam, ze
            jestem mu je winna. Potem bedzie jego kolej.
            Tak naturalnie, jak w tej chwili on przejmuje wiekszosc zobowowiazan
            finansowych po to, bym mogla realizowac swoje marzenia.
            Maz nigdy sie nie skarzyl ani nie wyliczal, kto wiecej zarabia, nie
            musze sie tlumaczyc z wydatkow, po prostu sama czuje sie
            odpowiedzialna.

            Pewnie, ze chialabym kiedys jeszcze jedna koze ale nie za wszelka
            cene. W tej chwili dziekuje swiatu, ze mam ta jedna.
      • shellerka Re: drugie dziecko 15.12.09, 11:09
        całkowicie się zgadzam z gryzeldąsmile ba! jak się rozwiedziesz, to dostaniesz też
        alimenty!!!
    • deodyma Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:16
      piszesz, ze maz nie ma stabilnej pracy, niewielka pensje a Ty nie
      pracujesz, wiecv to on musialby Was wszystkich utrzymac.
      a co, jak nie daj boze straci prace?
      z czego bedziecie zyc?
      jestes niepowazna i tyle.
      • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:23
        ja pracuje,kiedys nie pracowalam
        dluzszy czas. Ale majac dziecko jak straci prace to mam oddac do
        domu dziecka swoje
        dziecko bo bedzie kepiska sytuacja?
        Ja zyje optymistycznie. on dobrze wie ze stac nas na drugie ale
        ciagle mowi ze nie ma sily na drugie, ze przeszkadzalo mu pierwsze,
        plac i td. Nie zajmowal sie, ani razu nie zostal z dzieckiem sam na
        sam. Ale wymysla ze taki zmeczony.
        • deodyma Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:26
          a jaka prace maz?
          co robi?
          po ile godzin pracuje i o ktorej wraca do domu?
          • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:31
            deodyma napisała:

            > a jaka prace maz?
            > co robi?
            > po ile godzin pracuje i o ktorej wraca do domu?


            pracuje 8-16, troche umyslowa a troche fizyczna praca.
            Tutaj chodzi o to ze jak nie pracowalam to dobrze bylo finansowo.
            Ale jak zaczelam pracowac to jest juz az za dobrze, moja pensje
            odkladamy w calosci, jemu zalezy na tym zeby zbierac kase, zeby zyc
            w luksusach, a ja chcialabym miec dziecko i nie musz emiec duzo
            pieniedzy.
            • lola211 Re: drugie dziecko 16.12.09, 09:46
              Gubisz sie w zeznaniach.Napisalas wyzej:

              >On ma nieduza pensje, nie stabilna prace.

              A teraz, ze macie az za dobrze, o jakis luksusach?
          • ca.melia Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:35
            Tak, najlepiej narobić dzieci "bo ja tak bardzo chcę", a potem łazić
            po opiekach i biedować.

            Gratuluję mądrego męża, szkoda, że ma tak niedojrzałą żoną.

            Słonko dziecko to nie zabawka, zapomniałaś? Trzeba nakarmić,
            wykształcić, ubrać, leczyć, kupować pieluchy. Na to są potrzebne
            pieniądze, duże. Samą miłością rodziny sie nie utrzyma.

            A facet ma prawo się nie zgadzać, skoro utrzymanie domu przez
            kolejne 2, 3 lata spadnie na niego.
            • lola211 Re: drugie dziecko 16.12.09, 09:51
              No popatrz, a ja jak cos takiego napisze, to zaraz znajda sie głosy,
              ze nie kazdemu do szczescia potrzebna jest kasa.
        • shellerka Re: drugie dziecko 15.12.09, 11:11
          czy ty przypadkiem nie masz na imie iza?big_grin
          • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 11:14
            nie akurat nie.
        • bracialwieserce Re: drugie dziecko 15.12.09, 14:32
          Fajnie i w takiej sytuacjo Ty chcesz mieć drugie dziecko? Przecież wcale nie
          powinniście mieć pierwszego? I co z tego, że koleżanki mają? Może one mają inna
          sytuację rodzinną nie mówię o finansowej {raczej duchowej /psychicznej}, poza
          tym, że ktoś coś ma a Ty nie to chyba nie powód do załamki!
          Nie bierzesz poprawki na to czego on chce i dusisz temat. Może on naprawdę nie
          chce i jest zmęczony i co to wg Ciebie nie jest istotne bo Ty wiesz lepiej! Rany
          julek! Ciekawe jak Ty byś się czuła gdyby on Ciebie zmuszał lub indagował w
          sprawie która ciebie by mierziła!?
          A propo dzieci to w ogóle rozmawiałaś z NIM i słuchałaś a nie przekręcałaś na
          swoje czy ON tego naprawdę chce? Czy gadał/ teoretycznie zgodził się pod presją
          lub na zasadzie inni mają to my tez i "jakoś to będzie"?
    • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:32
      az tak bardzo mnie dziwi, ze jego argumentem jest nie posiadanie
      dziecka, bo ja nie bede miala lat pracy....
      • embeel Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:35
        bo moze sie martwi, ze jakby wykorkowal, to nie bedziesz miala nawet
        prawa do emerytury. i tylko dziecdi po nim rente
      • deodyma Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:36
        a ile zarabia maz?
        • ca.melia Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:37
          a skoro kasa jest, to po prostu on nie chce mieć z Tobą więcej
          dzieci. banał
          • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:42
            zgodze sie ze ze mna nie chce miec dzieci, ale z kada inna tez, taki
            banal. On taki typ nie lubiacy dzieci.
            • embeel Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:51
              mezatka030 napisała:

              > zgodze sie ze ze mna nie chce miec dzieci, ale z kada inna tez,
              taki
              > banal. On taki typ nie lubiacy dzieci.

              mysle, ze upraszczasz. pracie na nowego potomka czesem odbiera
              kobietom rozum. On sie raczej o was - i o siebie martwi, jak to
              wszystko pociagniecie.
            • atowlasnieja Re: drugie dziecko 15.12.09, 14:55
              jeśli to w istocie jest typ nielubiący dzieci to drugiego dziecka ci po prostu
              nie wybaczy
    • zuzanka79 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:40
      Na twoim miejscu to ja bym się pożądnie zastanowiła nad drugim
      dzieckiem. Bo sytuacja nie jest komfortowa, szczególnie psychicznie
      nie jest komfortowa.
      Ja przed pierwszą ciążą też nie pracowałam, ani potem przez trzy
      lata. Mąż pracował sam, pomagali nam rodzice, w międzyczasie syn
      poszedł do przedszkola, a ja szukałam pracy. Pracę znalazłam. Syn
      rósł. I instynkt obudził się na nowo. Teraz mam 3 miesięczną
      córeczkę jestem jeszcze na urlopie macierzyńskim, potem idę na urlop
      wychowawczy. Ale taka jest nasza ( moja i męża decyzja). I też mam
      obawy co do naszej sytuacji finansowej, z tym, że w każdej chwili do
      tej pracy mogę wróci jeśli zajdzie taka potrzeba. I mój mąż mnie
      wspiera i pomaga mi w domu ( i przy garach i przy dzieciach smile ).
      Gdyby nie chiał, gdyby nie pomagał to przypuszczam, że nie
      zdecydowałabym się na drugie dziecko. I wcale się nie dziwię twojemu
      mężowi co do obaw o finanse - dzieci kosztują i to dużo.
      • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:46
        nie planuje wpadki, ale moze sie zdarzyc. Nie jestem z tych kobiet
        co chca sie uszczesliwiac na sile. tylko chodzi mi o fakt ze zyje z
        takim samolubem. Ktory chce odkladac kase kosztem dzieci. aaaa zadna
        praca w dzisiejszych czasach nie jest stabilna. Pisze ze ma nie
        stabilna, bo uwazam ze dzis kazda taka jest.
        • zuzanka79 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:57
          mezatka030 napisała:

          > tylko chodzi mi o fakt ze zyje z
          > takim samolubem. Ktory chce odkladac kase kosztem dzieci.

          Wcześniej tego nie wiedziałaś? Chciał pierwsze dziecko, ale nie był
          pewny ... staratata. A ty naiwnnie myślałaś, że się zmieni, że
          ojcowstwo go uksrzydli, że będzie ochał i achał nad niemowlakiem, a
          tu zonk. Wiesz, na tym ( na innych zresztą też) forum jest cała masa
          wątków kobiet które myślały, że dziecko to recepta na poprawę
          stosunków, po czym piszą dziewczyny ,że tatuś dziecka nie pomaga,
          nie wspiera, ma kolegów, ma koleżanki ... ma żone i dziecko w
          głębokim poważaniu. Zastanów się, czy chcesz być następna.
          • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 11:04
            zuzanka79 zaden facet nie wie jak bedzie jak urodzi sie dziecko, to
            okazuje sie po poprodzie. Skad on mial wiedziec ze nie bedzie chcial
            miec dzieci? on tego nie wiedzial. On nie lubi bo placza, bo nie
            daja spac w nocy. On tego nie wiedzial poprostu, ja wielu rzeczy nie
            wiedzialam dopoki nie urodzilam dziecka. To jest logiczne.
            • zuzanka79 Re: drugie dziecko 15.12.09, 12:23
              > On nie lubi bo placza, bo nie
              > daja spac w nocy.

              To straszne.
              A on nie wie, że to z wiekiem mija? Boooszszsz współczuję i tobie,
              bo jesteś naiwna, i jemu.
            • atowlasnieja Re: drugie dziecko 15.12.09, 15:06
              wiesz, sama jestem na tyle naiwna, że myślałam, że własne dziecko się kocha z
              automatu.

              Ja nie lubię dzieci całościowo, a to że ryczą i spać nie dają to jest po prostu
              jeden z elementów dziecka jako istoty. Trudno komuś uzmysłowić dlaczego
              czegoś/kogoś się nie lubi tak po prostu. Czy ty potrafisz powiedzieć dlaczego
              dzieci lubisz? Odpowiedź że za coś konkretnego jest wg mnie błędna. Czysta
              miłość jest bezinteresowna. tak samo jest z nie lubieniem.
    • ankh_morkpork Albo jesteś trollem, albo myślisz macicą 15.12.09, 10:42
      Sorry za nieco nieelegancki tytuł posta, ale takie właśnie odniosłam wrażenie po przeczytaniu Twojego posta.

      Wasza sytuacja materialna jest kiepska. Ty od niedawna zarabiasz, mąż zarabia mało i ma pracę niestabilną (sama tak napisałaś). Bycie tak długo jedynym żywicielem rodziny było na pewno dla niego stresem i obciążeniem - zapewne cały czas się martwił, co z Wami będzie, jeśli tą niestabilną pracę straci? I teraz nie ma ochoty na powrót do takiej sytuacji.

      Jesteś egoistką. Nie pracowałaś, teraz w końcu pracujesz, ale chcesz zajść w drugą ciążę i dalej nie pracować. A Twój mąż ma Was wszystkich dalej utrzymywać. Bardzo wygodne. Nie myślisz ani o mężu, ani o swojej przyszłości. Masz 30 lat i ile składkowych lat pracy do emerytury? Z czego chcesz żyć na starość?

      Zaczęłaś pracować, to zacznij współutrzymywać swoją rodzinę, zamiast traktować męża jako dawcę spermy i gotówki.

      Poza tym, skoro wiedziałaś, że mąż nie chce mieć dzieci, to dlaczego masz teraz o to do niego pretensje? Możesz próbować go przekonać do zmiany zdania. Ale dopóki Wasza sytuacja materialna sie nie poprawi, to nie masz w ręku żadnych konkretnych argumentów.
      • embeel Re: Albo jesteś trollem, albo myślisz macicą 15.12.09, 10:49
        a ja sie balam, ze to co napisalam, bylo niedelikatne. Podpisuje sie
        rencami i nogami.
      • mezatka030 Re: Albo jesteś trollem, albo myślisz macicą 15.12.09, 10:51
        moze mi potrzeba takich zdan.... stac nas , jak nie pracowalam bylo
        ok, zarabial 5 tys. Starczalo mi 2 w zupelnosci. Nie klepalismy
        biedy. Ja chce pracowac, nie chodzi mi o siedzenie w domu. Marze o
        dziecku. Zeby tak moglobyc to bym wolala utrzymywac meza i dzieci,
        nie jestem egoistka. Wiem ze 5 lat pracy to malo majac 30 lat...
        Ale ma sie jedno zycie i chce miec dwojke dzieci, ja nie chce miec
        5cioro! tlyko dwoje, stac nas na to. To wygoda meza, wiem.
        • zlosliwe_malpisko Pogubiłam się 15.12.09, 10:59
          mezatka030 napisała:
          > moze mi potrzeba takich zdan.... stac nas , jak nie pracowalam
          bylo
          > ok, zarabial 5 tys. Starczalo mi 2 w zupelnosci. Nie klepalismy
          > biedy.
          w pierwszym poście pisałaś, że zarabia nie za dobrze - no to jak w
          końcu jest?

          Wiem ze 5 lat pracy to malo majac 30 lat...
          W pierwszym poście pisałaś, że prawie nie masz lat pracy - no to jak
          w końcu jest?
          • deodyma Re: Pogubiłam się 15.12.09, 11:02

            W pierwszym poście pisałaś, że prawie nie masz lat pracy - no to
            jak
            > w końcu jest?



            ona sama nie wie juz, co pisze.
            szczerze mowiac, to ja nie rozumiem, co ona tu na tej klawiaturce
            wyklepuje.
          • mezatka030 Re: Pogubiłam się 15.12.09, 11:04
            zlosliwe_malpisko napisała:

            > mezatka030 napisała:
            > > moze mi potrzeba takich zdan.... stac nas , jak nie pracowalam
            > bylo
            > > ok, zarabial 5 tys. Starczalo mi 2 w zupelnosci. Nie klepalismy
            > > biedy.
            > w pierwszym poście pisałaś, że zarabia nie za dobrze - no to jak w
            > końcu jest?
            >
            > Wiem ze 5 lat pracy to malo majac 30 lat...
            > W pierwszym poście pisałaś, że prawie nie masz lat pracy - no to
            jak
            > w końcu jest?



            mam tylko 5 lat, to prawie nic.
        • embeel Re: Albo jesteś trollem, albo myślisz macicą 15.12.09, 11:02
          a moze spojrz na to z innej strony. masz 30 lat i sporo czasu na
          drugie. dlaczego musi byc juz teraz?

          Ja jestem w podobnym wieku i jakis czas temu zaczelam "drugie zycie"
          zawodowe. O emerutyrze w Polsce zupelnie musze zapomniec, mam
          wlasnie 5 lat swiadczen, a zanim to, co chce robic tu zacznie
          przynosc dochod mina 2-3 lata. W miedzy czasie pracuje tu i tam.

          Pewnie, ze majac 30 lat nie myslimy o emeryturze, ale mimo wszystko
          lapie sie na tym, ze lata leca a ja nie chce na stare lata liczyc
          wylacznie na polise ubezpieczeniowa mojego meza ale i cos
          wypracowac dla siebie. A kiedy bedzie mnie stac na dodatkowe
          ubezpieczenie to je wykupie.
          • mezatka030 Re: Albo jesteś trollem, albo myślisz macicą 15.12.09, 11:09
            nie chodzi o to ze ja msze miec dziecko juz teraz.
            Chcialabym miec jeszcze w zyciu, czyli malo mi zostalo lat na
            decyzje. Nie wiem co bedzie kiedys. Kocham meza, ale nie potrafie
            zyc z kims kto do mnie tak mowi, czje sie nie kochana, dziwnie sie
            czuje. Pewnie nie napisalabym tego posty gdyby mi maz mowil nk ,
            kochanie narazie nie planuje dzieci, ale pomyslimy jak sie cos
            polepszy czy cos takiego. Ja bym sie lepiej czula psychicznie
            gdybym slyszala mile odpowiedzi z jego strony, nie nalegalabym. Ale
            to naleganie wychodzi wlasnie z tej sytuacji....Jak on bardziej nie
            chce to ja bardziej chce.
            • embeel Re: Albo jesteś trollem, albo myślisz macicą 15.12.09, 11:14
              ale przeciez masz przed soba jeszcze kilka niezlych lat. ja bym sie
              na Twoim miejscu zajela soba wlasnie. Nawet te lata do emerytury
              nabijaj dla siebie, nie dla innych.
              A co do decyzji o dziecku to tylko krowa nie zmienia pogladow. Widac
              wyraznie, ze to nie najlepszy czas na te rozmowy. czasami naprawde
              lepiej wziac na wstrzymanie.
              • mezatka030 Re: Albo jesteś trollem, albo myślisz macicą 15.12.09, 11:23
                embeel, ja przeciez nie wpadne specjalnie. To nie chodzi o to.
                Czasem jak sei klocilismy miala tego wszystkiego dosc, chcialam
                odejsc nie tylko z tego powodu, ale z powodu innych spraw,
                traktowania mnie przez meza. Przeciez uprawiajac sex kazdy zdrowy
                czlowiek wie jakie sa konsekwencje. Wiele razy musialam rezygnowac z
                czegos, zeby nie bylo wpadki. To jest taki czlowiek ze on chce mna
                kierowac, poddalam sie w wielu sprawach, on rzadzi, ale to jest tez
                moje zycie, chcialabmy miec tez cos do powiedzenia. Nie mam ochoty
                nalegac, mialam ochte odejsc, poznac kogos kto marzy o dziecku i
                kochajacej kobiecie. A nie ktos kto przelcza kase na koncie, a nie
                daj boze w tym miesiacu lokaty nie zalozyc z nowej pensji...
                • embeel Re: Albo jesteś trollem, albo myślisz macicą 15.12.09, 11:32

                  mezatka030 napisała:

                  To jest taki czlowiek ze on chce mna
                  > kierowac, poddalam sie w wielu sprawach, on rzadzi, ale to jest
                  tez
                  > moje zycie, chcialabmy miec tez cos do powiedzenia. Nie mam ochoty
                  > nalegac, mialam ochte odejsc, poznac kogos kto marzy o dziecku i
                  > kochajacej kobiecie. A nie ktos kto przelcza kase na koncie, a nie
                  > daj boze w tym miesiacu lokaty nie zalozyc z nowej pensji...

                  no i tu cale sedno sprawy. wspolczuje w takim razie faceta. na pewno
                  nie chcialabym z nim powiekszac rodziny. chyba musicie sobie
                  wyjasnic pewne rzeczy, jesli jeszcze chcesz z nim byc. albo podjac
                  inna decyzje.
                • skanke a powiedz mi 15.12.09, 11:51
                  czy myślałaś, że po odejściu od męża dziecko może zostać z nim? to chyba ty
                  rozbijasz rodzinę bo cos tam sobie ubzdurałaś!
            • monnap Re: Albo jesteś trollem, albo myślisz macicą 15.12.09, 17:49
              Nie rozumiem tych atakow na twoja osobe. Ja chce miec liczna rodzine
              i gdyby moj maz powiedzial mi ze nie lubi dzieci to na pewno
              rzucilabym go w cholere. Nie wyobrazam sobie zeby mogl nie lubic
              dziecka ktore juz ma. Nie wydaje mi sie ze mozesz zbyt wiele zmienic
              w swojej sytuacji. Mozesz sie rozwiesc lub pogodzic z zaistnialym
              stanem rzeczy. Niestety nie dobraliscie sie zbyt dobrze z mezem.
              Wspolczuje.
        • ankh_morkpork Jednak jesteś trollem! 15.12.09, 14:08
          No bez urazy, ale z każdego Twojego postu wynika coś zupełnie innego. Weź się w końcu zdecyduj:

          - Twój mąż ma kiepską i niestabilną pracę, czy jednak zarabia dobrze? To na życie 3-osobowej rodziny wystarcza Wam mniej niż pół jego pensji?
          - nigdy nie pracowałaś czy jednak masz jakiś staż pracy?

          Moim zdaniem 5 lat stażu pracy w wieku 30 lat to NORMA, ludzie w wieku 25 lat kończą studia i jeśli studiowali dziennie, to do 30-tki więcej niż 5 lat nie dają raczej rady popracować. A Ty 5 lat przepracowałaś jednak, i kilka lat siedziałaś z dzieckiem w domu, a macie oboje z mężem 30 i 32 lata. Coś tu mi nie pasuje.

          Jeśli jednak nie jesteś trollem, to weź najpierw DOROŚNIJ, a potem rób sobie drugie dziecko. Jeśli swoje życiowe problemy rozwiazujesz równie logicznie, jak logicznie opisujesz je tu na forum, to współczuję serdecznie Twojemu mężowi i dziecku.

          Pozdrawiam i powodzenia życzę. Naprawdę szczerze.
          • skanke da się mieć wysługę 15.12.09, 14:46
            ja 29 po 5 latach studiów dziennych i własnie w tym maju mi 5 lat stażu minęło(
            zaczełam pracę po maturze), autorka raczej wykształcenia swoim klekotem nie
            wykazuje,,,
            • ankh_morkpork to o co chodziło z siedzeniem z dzieckiem w domu? 15.12.09, 15:13
              Masz rację, nawet w trakcie studiów dziennych można pracować, o ile plan zajęć i życzliwość wykładowców, a przede wszystkim własne chęci, pozwolą.

              Co więcej, nie trzeba kończyć studiów, aby mieć fajną i dobrze płatną pracę.

              Ale autorka wątku napisała w pierwszym poście:

              > siedzialam z pierwszym kilka lat

              i to już mi się kłóci z wizją jej 5-letniego stażu pracy w wieku 30 lat. Pracowała czy siedziała w domu zajmujac sie dzieckiem? Pracowała z domu? To dlaczego pisze, ze żyli tylko z pensji męża?
              • mezatka030 Re: to o co chodziło z siedzeniem z dzieckiem w d 15.12.09, 19:55
                pracowalam od 19 roku zycia zaraz po liceum i studiowalam 5 lat.
                Pozniej urodzilam i siedzialam 5 lat.teraz zaczelam pracowac.
                • shellerka Re: to o co chodziło z siedzeniem z dzieckiem w d 16.12.09, 09:13
                  mezatka030 napisała:

                  > pracowalam od 19 roku zycia zaraz po liceum i studiowalam 5 lat.
                  > Pozniej urodzilam i siedzialam 5 lat.teraz zaczelam pracowac.

                  zdaje się ze pracujesz jako niania - legalnie? masz płącone składki? liczą ci
                  się lata?
    • zlosliwe_malpisko Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:45
      będę brutalna, dziewczyno oprzytomniej.
      Mąż ma rację. Nie sztuka z optymizmem zrobić dziecko, wprawdzie
      sytuacja taka sobie, ale przecież nie ma co dramatyzować. (W razie
      czego jest szlachetna paczka i ematki mogą podyskutować). To jedno.
      Drugie - tak samo nie liczysz się ze zdaniem męża jak i on z Twoim.
      On tak samo nie chce dziecka jak Ty chcesz. Uważasz, że Cię nie
      kocha - a Ty jego kochasz, skoro nie uznajesz jego (o wiele bardziej
      racjonalnych) argumentów?
      Po trzecie - ciągłe kłótnie. Już jedno dziecko wychowuje się w
      tej "przyjaznej" atmosferze, chcesz "uszczęśliwić" drugie?
      Po czwarte - masz 30 lat i żadnej pracy na karku, ja bym się
      martwiła. Nic się nie stanie jak o dziecku pomyślisz za 2, 3 lata a
      w tym czasie nadrobisz trochę zawodowych zaległości.
      Po piąte - możesz liczyć tylko na siebie, ok, zdajesz sobie z tego
      sprawę - ale nie jestem za samotnym wychowywaniem dzieci, Twój mąż
      powinien mieć w tym udział. Jeżeli z góry zakładasz, że nie będzie
      miał - to z premedytacją fundujesz dziecku takie "okrojone"
      wychowanie. Ok, wiele matek robi to z sukcesem, ale patrząc na Twoje
      podejście do życia nie wiem, czy dasz radę.
      Sorry jeżeli byłam za szczera, ale uważam, że jesteś trochę
      niepoważna.
      • skanke Da Bóg dziecko-da na dziecko 15.12.09, 10:48
        trzymaj się tej prawdy, a jak nie to jest jeszcze opieka społeczna, fundacje,
        żebractwo a i jeszcze dom dziecka, co będziesz się zastanawiać nad przyszłością,
        najważniejsze jest mieć drugie, trzecie,,,siedemnaste dziecko!
    • kropkacom Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:46
      Dziwie się że w ogóle o tym myślisz skoro mąż jest tak mocno na "nie" a sama na
      dokładkę piszesz że dzieci nie lubi, nie bierze udziału w wychowaniu i miedzy
      wami jest źle. Wszystko mi mówi że nie powinniście mieć kolejnego wspólnego
      dziecka.
    • maadzik3 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:49
      Dziecko zawsze powinno byc wspolna decyzja. Najlepiej uzgodniona przed slubem
      (planami o wspolnym zyciu). Maz ma prawo nie chciec wiecej dzieci, jesli nie
      sprawdza sie w roli ojca i nie czuje z tym dobrze to nawet lepiej zeby nie mial
      - dzieciom tata sie przydaje. Mozesz zaakceptowac jego podejscie lub (jesli jest
      tak zle) odejsc i sprobowac sobie ulozyc zycie na nowo. Natomiast nie widze
      powodu zeby uwazac ze maz jest zly i cie nie kocha tylko dlatego ze nie chce
      drugiego dziecka (innych powodow nie omawiasz i nie musisz, ale ten
      podkreslasz). Rownie dobrze on moglby stwierdzic ze jestes niedobra i czuje sie
      niekochany bo chcesz na nim wymusic kolejne dziecko wbrew jego woli. Dzieci sa
      wspolne, potrzebuja obojga rodzicow i decyzje o ich powolaniu na swiat musza byc
      wspolne.
      • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 10:59
        ok, moze macie racje. Ale nie posiadanie dziecka to nie tylko to co
        oczekuje od meza. Nie ma uczuc bo ciagle ma problemy z kazdym
        duperelem, o cos pretnesje. Wybucha awanturami, ja tez. sa
        spiecia,tak jak w kazdym malzenstwie.
        Nie ustatlisimy przed slubem ile chcemy miec dzieci, nie bylo tego
        tematu. Ja nie czuje sie spelniona i tyle. Tylko jednego nie nawidze
        ze on jest taki pewny ze ja nie zajde w ciaze bo biore pigulki. Ze
        dzieci biora sie tlyko planowane, a zdarza sie roznie.
        • zlosliwe_malpisko Re: drugie dziecko 15.12.09, 11:07
          mezatka030 napisała:

          > ok, moze macie racje. Ale nie posiadanie dziecka to nie tylko to
          co
          > oczekuje od meza. Nie ma uczuc bo ciagle ma problemy z kazdym
          > duperelem, o cos pretnesje.

          I mimo to chcesz mieć z nim kolejne dziecko?

          Wybucha awanturami, ja tez. sa
          > spiecia,tak jak w kazdym malzenstwie.

          Nie w każdym małżeństwie awantury wybuchają o każdą duperelę.
          Zapewniam.

          > Nie ustatlisimy przed slubem ile chcemy miec dzieci, nie bylo tego
          > tematu.
          I to był błąd.

          Tylko jednego nie nawidze
          > ze on jest taki pewny ze ja nie zajde w ciaze bo biore pigulki. Ze
          > dzieci biora sie tlyko planowane, a zdarza sie roznie.

          Wpadki przy pigułkach zdarzają się bardzo rzadko wbrew temu, co
          serwuje nam telewizja w serialach i komediach romantycznych.
        • premeda Re: drugie dziecko 15.12.09, 11:22
          Myślę, że drugie dziecko to nie z tym panem i nie wiem jak można nie
          rozmawiać o tak istotnych kwestiach jak dzieci przed ślubem.
          Zrobiliście podstawowy błąd związaliście się mimo, że macie inne
          poriorytety. Pewnie mąż na pierwsze dziecko się zgodził bo sam nie
          wiedział jak to będzie, często przecież się słyszy jak już będziesz
          miał/a dziecko to się zmienisz. W przypadku męża niestety to
          powiedzenie okazało się nieprawdą, posiadanie pierwszego dziecka
          tylko go utwierdziło, że popełnił błąd. Musisz sama ze sobą ustalić
          czego chcesz bardziej TEGO męża czy drugie dziecko.
          • mezatka030 Re: drugie dziecko 15.12.09, 11:26
            premeda napisała:

            > Myślę, że drugie dziecko to nie z tym panem i nie wiem jak można
            nie
            > rozmawiać o tak istotnych kwestiach jak dzieci przed ślubem.
            > Zrobiliście podstawowy błąd związaliście się mimo, że macie inne
            > poriorytety. Pewnie mąż na pierwsze dziecko się zgodził bo sam nie
            > wiedział jak to będzie, często przecież się słyszy jak już
            będziesz
            > miał/a dziecko to się zmienisz. W przypadku męża niestety to
            > powiedzenie okazało się nieprawdą, posiadanie pierwszego dziecka
            > tylko go utwierdziło, że popełnił błąd. Musisz sama ze sobą
            ustalić
            > czego chcesz bardziej TEGO męża czy drugie dziecko.


            masz racje, wlasnie utwierdzilo go... wiesz co meza nie wiem czy
            chce miec, pomimo ze nawet chcialby miec dziecko i mnei o to blagal,
            napewno zastanowilabym sie czy on jest odpowiedni, bo nic nie jest
            gorsze niz swiadomosc ze ktos mysli o tobie zle lub cos podobnego.
            • zlosliwe_malpisko Re: drugie dziecko 15.12.09, 11:33
              mezatka030 napisała:

              wiesz co meza nie wiem czy
              > chce miec, pomimo ze nawet chcialby miec dziecko i mnei o to
              blagal,
              > napewno zastanowilabym sie czy on jest odpowiedni

              ??? Teraz to już w ząb nie czaję...
    • czar_bajry Re: drugie dziecko 15.12.09, 11:44
      Czyś Ty dziewczyno na głowę upadła?

      wogle jest zle, klocimy sie z byle powodu.

      I co dziecko ma być antidotum na wasze kłótnie? myślisz że jak się urodzi to
      przestaniecie się kłócić?

      Argumenty męża są dość jasne.
      Może poczekaj parę lat,popracuj, niech wasza sytuacja się ustabilizuje i wtedy
      wróć do tematu albo się rozwiedź i znajdź nowego bogatego męża który marzy o
      dzieciachtongue_out
    • atowlasnieja Re: drugie dziecko 15.12.09, 15:25
      wiesz ty co? pomyliłyśmy naszych mężów! Ja powinnam była sobie znaleźć takiego
      chopa któremu dziecko do szczęścia nie jest potrzebne a zostawić tobie mojego
      nieszczęsnego wybranka który uważa że najlepszym lekiem na deprechę poporodową
      jest druga ciąża i nie zastanawia się nad moim brakiem stażu.

      Pozatym uważaj: on znając twoje ciśnienie do dzieci będzie się uważał za
      wrobionego w dziecko nawet jeśli zawiedzie was 10 środków anty zastosowanych na
      raz (pigułki + plastry + 2 gumki + ...wink)
    • drinkit Re: drugie dziecko 15.12.09, 18:27
      On dzieci nie lubi,
      > nigdy sie nie zajmowal
      > wlasnym,
      Jak Ty możesz chcieć strzelić sobie drugie dziecko z facetem, który się nie
      zajmował pierwszym?
      Mąż ma racje, lata pracy są ważne, potem będziesz na emeryturze głodem przymierać.
    • kozica111 Re: drugie dziecko 15.12.09, 19:20
      A co ma jedno do drugiego?
      Zachodzisz, rodzisz i po 5 miesiącach wracasz do tyrki.No chyba ze chcesz gnić
      na wychowawczym latami, to rozumiem obawy męża.
      Mam wrażenie że robić ci się nie chce i szukasz pretekstu.
    • gooochab Mąż przecież Ci wyjaśnił dlaczego 16.12.09, 02:22
      Nie miałaś pracy przed i po dziecku, jest i było mu ciężko dziewczynko, obudź
      się wreszcie, fajnie jest siedzieć w domu, wiem, też siedziałam, ale tylko
      podczas ciąży i 9 pierwszych miesięcy dziecka.
      Dziwisz się, że on nie chce dziecka? Ja wcale. Fajnie jest mieć kilkoro dzieci,
      ale może nie dla wszystkich- on może chcieć czegoś więcej od życie, niż
      utrzymywanie Ciebie i dzieci? Niestety czasy kiedy Panie wychowywały dzieci a
      Panowie pracowali minęły bezpowrotnie.
      Z resztą czego oczekiwałaś? Zarabiał na Was kilka lat, nie opiekował się
      dzieckiem A MOŻE ON BYŁ ZWYCZAJNIE ZMĘCZONY?????
      Halo obudź się dziewczynko!!! Nie kłócicie się z byle powodu, powodów jest
      znacznie więcej, a to, że mąż nie chce dziecka nie jest powodem, tylko wynikiem
      tego jak ułożyłaś Wasze życie.




      Masakra czytam twojego posta i nie wierzę, ŻE Ty tego nie widzisz!
      sama przeczytaj swój post
      TWÓJ MĄŻ JEST PRZERAŻONY
      wiesz czym?????????
      TYM ŻE DO KOŃCA ŻYCIA BĘDZIE CIĘ MUSIAŁ UTRZYMYWAĆ BO NAWET EMERYTURY NIE
      DOSTANIESZ!!!!!!
      Dlatego nie chce mieć już NIGDY dzieci
      Swoją drogą też bym więcej nie chciała w takim układzie, wolałabym sobie
      nasieniowody podwiązać.

      • gooochab jak może 30 letnia baba mówić o wpadce!!! 16.12.09, 02:41
        jasne, że się zdarzają, ale TYLKO przy udziale "czynnika ludzkiego":
        nie wzięta pigułka
        pęknięta/zsunięta guma
        spontan
        i inne

        Jest możliwa wpadka nawet przy prawidłowo branych pigułkach, ale odsetek ciąż
        jest tak mały, że o nim się nie mówi!!!
        Nie będę Ci pisać co powoduje osłabienie działania pigułki, bo zajedziesz tego
        biednego faceta, strasznie mi go żal, że ma tak mało rozgarniętą żonę.
        I uważaj, bo jest więcej takich jak jasmile któraś z nas może go zacząć pocieszać,
        a wtedy sama wiesz... trzeba będzie robić sama na siebie...
        • ivana6 Re: jak może 30 letnia baba mówić o wpadce!!! 16.12.09, 09:19
          >On ma nieduza pensje, nie stabilna prace
          >stac nas

          Nie rozumiem. Raz piszesz, że was stać, a potem, że ma niedużą pensję, a
          planujesz wychowawczy.

          >ciagle mowi ze nie ma sily na drugie, ze przeszkadzalo mu pierwsze,
          >plac i td. Nie zajmowal sie, ani razu nie zostal z dzieckiem sam na
          >sam.
          >Drugiego nie chce i tyle.
          >On taki typ nie lubiacy dzieci.
          >Marze o dziecku.

          Jeszcze bardziej nie rozumiem.
          Nie jesteś bezdzietna. Zamiast marzyć o drugim, którego nie chce mąż, postaraj
          się wraz z mężem stworzyć pierwszemu ciepły dom, w którym nie
          będzie kłótni o "duperele" (jak piszesz), bo na razie fundujesz mu traumatyczne
          dzieciństwo, dziecko bardzo przeżywa każdą waszą najmniejszą sprzeczkę!


Inne wątki na temat:
Pełna wersja