zebra12
16.12.09, 18:28
Lubię czytać Wasze wesołe historyjki z życia wzięte. Podzielcie się
czymś wesołym w te jesienne, szare dni i długie noce...

Zacznę więc:
Byłam kiedyś z koleżanką na wsi. Nie miałyśmy tam wody bieżącej więc
oszczędzałyśmy wodę jak mogłyśmy. Koleżanka nalała wieczorem wody do
miednicy, część zuzyła, a resztę zostawiła sobie na rano, do mycia.
Rano wstała, jak jeszcze było szarawo. Spieszyła się do pracy.
Chciała szybko się umyć więc wsadziła ręce do zimnej wody, brrr.
wyczuła coś jakby gabkę, więc zaspana, niewiele myśląc zaczęła ją
wyciskać. Nagle zorientowała się, że ona przecież gąbki nie ma... To
była utopiona mysz, która w nocy wpadła do miski....