p.fenowoman1985
18.12.09, 20:48
...gdy dowiedzieliśmy się że zaszłam w ciążę, tak bardzo się
cieszyliśmy. Cały ten okres był dla nas chwilami wyczekiwania,
planowania, przygotowywania się i radości. 12/12/2009 urodził się
nasz synek. Piękny, zdrowy, poprostu wymarzony. Miałam ciężki poród,
przez błąd położnych męczyłam się ze skurczami partymi dwie godziny,
po czym stwierdzono że nie urodzę naturalnie, skończyło się cc. Do
domu wyszliśmy 14 grudnia, a to wszystko zaczęło się od 15...
poprostu nie mogę siebie poznać. Chociaż tak bardzo wstyd mi to
napisać, ale nie potrafię cieszyć się z macierzyństwa

Synek jest
grzeczny, mało płacze. A ja nie mogę spać, każdy jego ruch powoduje
u mnie dreszcze, ciągle się martwie, że sobie nie poradzimy, boję
się o przyszłość. Moje życie zmieniło się o 180 stopni, odwróciło
się do góry nogami, nie potrafię sobie z tym poradzić, mam czarne
myśli... nie potrafię się cieszyć, wszystko przy małym robię
mechanicznie... Czytałam o tym że to Baby blues, że to mija, że
trzeba się wygadać komuś... dlatego właśnie to napisałam. Czy są tu
jakieś mamy które też przechodziły taki stan? Jak sobie pomóc? Kiedy
to minie...