Teściowa nie zaprosiła nas na święta...

20.12.09, 17:06
... bo się wykosztowała na notariusza!

Jakiś czas temu pisałam o teściowej i jej zachowaniu na chrzcinach.
Tym razem przeszła samą siebie.
Mój mąż chciał pojechać do rodziców na święta, więc mieliśmy jechać
w drugi dzień. Przy okazji zobaczyć się z resztą rodziny, kuzynami,
ciociami, babcią.
Ale że teściowa na miesiąc przed świętami zamilkła jak zaczarowana,
już czułam co się swięci i uprzedziłam go, że mama się nie odzywa
więc pewnie nie pojedziemy.
W końcu sam zadzwonił i usłyszał, że nie ma sensu abyśmy jechali w
TAKĄ POGODĘ! (dodam, że samochód mamy dobry, duży, ciepły,
bezpieczny)
Potem zadzwoniła do mnie i się wygadała, że się wykosztowała!
I czekała, aż ją zaproszę oczywiście (ale że przy moim półroczniaku
nie mam czasu po tyłku się podrapać to świąt w tym roku nie robię)
W ubiegłym roku zaprosiłam ich do nas, bo byłam w ciąży, nie czułam
się za dobrze, nie chciałam jechać dłużej samochodem.
Jest silną, zdrową kobietą, razem z teścim siedzą w domu na
emeryturze. Kasę mają, bo planują remont.
Dzieci pooddychałyby sobie świeżym górskim powietrzem,
wyskoczylibyśmy sobie na narty, sanki...
Jestem tak "zrąbana" opieką nad dziećmi i całym domem na głowie, że
naprawdę chętnie bym się oderwała, odpoczęła...

No i tak zastanawiam się, czy zaproszenie nas na święta wymaga nie
wiadomo jakich nakładów finansowych? czy całe koryto trzeba przed
nami postawić?
No i dzieciom wypadałoby jakiś prezent kupić...

A tak, napili by się, najedli, i resztę do domu jeszcze zabrali.
Ale tym razem powiedziałam NIE!


Ehh, tak się chciałam wygadać, już mi lżej trochę...


A najbardziej to męża mi szkoda.

    • przeciwcialo Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:17
      Skoro samochód macie dobry to poszukaj jakiejś kwatery w górach i
      jedźcie.
      • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:01
        no, tak pewnie zrobimy, tylko że będziemy musieli bulić za pobyt, a
        rodziców mamy w górach...
        • gryzelda71 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:04
          Hehehe czyli można ścierpieć nawet nielubianą teściową byleby wyjazd był za freesmile
        • rita75 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:04
          tylko że będziemy musieli bulić za pobyt, a
          > rodziców mamy w górach...

          a tak wypas za darmoche.
          Wiesz, takie rzeczy się czuje, gdy ktos chce nas wykorzystac.
        • miska_malcova Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:36
          i_love_my_babies napisała:

          > no, tak pewnie zrobimy, tylko że będziemy musieli bulić za pobyt, a
          > rodziców mamy w górach...

          no tak, i pewnie o to Ci się najbardziej rozchodzi, co? Nie wzbudzasz we mnie
          współczucia
          • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 19:00
            nie, nie o to
        • jakw Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:53
          He,he, całkiem nieźle pasujesz do teściowej.wink
        • sueellen Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 19:28
          > no, tak pewnie zrobimy, tylko że będziemy musieli bulić za pobyt, a
          > rodziców mamy w górach...

          Twój mąż wybierając Cię na żonę znalazł partnerkę podobną do mamusi. Jesteście
          siebie warte!
        • mamulinka2 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 11:09
          i_love_my_babies napisała:

          > no, tak pewnie zrobimy, tylko że będziemy musieli bulić za pobyt, a
          > rodziców mamy w górach...

          a i tu cię boli!!!
    • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:17
      Sądzę, że powinnaś wyluzować, nawet niechęć ma swoje granice.
    • marzeka1 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:19
      "ale że przy moim półroczniaku
      nie mam czasu po tyłku się podrapać to świąt w tym roku nie robię) "- ty tak
      serio? Miałam też małe dzieci, tyle że nigdy to nie było przeszkodą w zrobieniu
      świąt, pomijam,że zwyczajnie dziećmi może w tym czasie mąż się zająć.
      • kuku-lka Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:22
        tak marzeka, bo wszystkie dzieci sa takie sama jak twojeuncertain
        a co do autorki watku, olej tesciowa - za stara na zmiany
        • marzeka1 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:26
          "tak marzeka, bo wszystkie dzieci sa takie sama jak twoje:"- nie miałam
          idealnych dzieci ( i nie mam), ale jest przecież mąż, który także może się
          dziećmi zająć. Dla mnie pisanie: nie ma świąt, bo mam półroczne dziecko, a
          teściowa nie zaprosiła, jest z lekka zabawne.
          No nie zaprosiła, trudno, wtedy w domu, dla siebie i dzieci robi si fajne święta.
          • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:41
            marzeka, nie chodzi o to, że ja nie zrobię swiąt, bo mnie teściowa
            nie zaprosiła

            na święta idziemy do moich rodziców, do teściów chcieliśmy pojechać
            w drugi dzień

            dla męża i dzieci zrobiłabym ,żebym nawet 2 noce miała nie spać,

            wkurza mnie to, że jest milion wymówek dlaczego mamy nie przyjechać,
            ale do nas to prędko się da!

            mój synek jest baaardzo absorbujący, nie mam czasu zrobić obiadu,
            gdy jestem sama z dziećmi, a co dopiero przygotować święta dla kilku
            osób, a mąż pracuje do samej wigilii
            • gryzelda71 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:44
              Teściowa nie zaprosiła,jakoś nie wyczuwam u ciebie sympatii do niej,wiec ciesz
              się,że masz luz.
              • rita75 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:46
                > Teściowa nie zaprosiła,jakoś nie wyczuwam u ciebie sympatii do
                niej,

                Tez nie wyczuwam. W sumie nie dziwie sie tesciowej, ze nie zaprosila.
            • marzeka1 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:50
              "wkurza mnie to, że jest milion wymówek dlaczego mamy nie przyjechać,
              ale do nas to prędko się da!"- tyle że wyczuwam w twoim poście niechęć do
              teściowej,nie lubisz jej, po co więc jechać tam, gdzie się nie chce? Bo wypada?
              A co do notariusza, to są DUŻE z reguły sumy, 9 miesięcy temu zostawiłam u
              notariusza 5300, sporo.
            • sueellen Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 19:30
              > wkurza mnie to, że jest milion wymówek dlaczego mamy nie przyjechać,
              > ale do nas to prędko się da!

              Teściowa cię nie lubi i wcale się temu nie dziwię! Też bym nie chciała takiej
              synowej.
            • agatita82 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 19:22
              i_love_my_babies napisała:


              > dla męża i dzieci zrobiłabym ,żebym nawet 2 noce miała nie spać,

              hmm a mąż rączek nie ma? Niech on zrobi Wigilię ...
              • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 21:45
                agatita82 napisała:
                hmm a mąż rączek nie ma? Niech on zrobi Wigilię ...

                ale ja nie piszę o wigilii
        • figrut Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:49
          Kukułka, też robiłam święta z małymi dziećmi i teściową zapraszałam. Co prawda
          półroczniak nie był tak strasznie absorbujący (chustą go przechytrzyłam), ale
          dwulatek w fazie bardzo ostrego buntu dwulatka był bardzo absorbujący.
    • figrut Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:46
      Dziwi Cię, że na notariusza można sporo kasy stracić i na święta nie mieć ? My
      mamy spotkanie z notariuszem (zrzeczenie się mieszkania) pod koniec tego roku.
      Na święta Mama nas zaprosiła, a więc będziemy częściowo u siebie, częściowo u
      Mamy (wszyscy mieszkamy do 10 km.), ale na notariusza się składamy (rodzeństwo)
      w ramach "pożyczki", bo Mama z 1100 zł. emerytury nie jest w stanie wyprawić
      świąt dla całej rodziny i zapłacić za notariusza. Nie mając kasy, też wolałabym
      nikogo nie zapraszać. Nie chciałabym się martwić, że nie będę miała za bardzo
      czym gości podjąć.
    • moni692 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:46
      A to moze jej sie nie chce robic dla Was ekstra swiat. Starsza kobieta to i nie
      ma moze i sil i ochoty przy garach stac. wink
      • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:05
        hmm, jest wulkanem energii...
        ale że jej się nie chce, to wiadomo...

        tylko czy to powód, żeby się z synem na święta nie zobaczyć?
        • gryzelda71 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:08
          Zaproponuj,ze odwiedzicie ich z wałówką.
        • moni692 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:08
          Nie, i dlatego przyjezdza Was odwiedzic. A dlaczego ona ma kase wybulac na
          swieta ? Korona Wam spadnie jak matce meza cos na siweta do zjedzenia dacie?
          • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:17
            nie przyjeżdża
            • moni692 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:21
              Jak piszesz, chce przyjechac zeby swojego wlasnego syna w swieta odwiedzic.
              A z Twoich wypowiedzi to raczej mam wrazenie ze to Ty jestes pazerna babe, co na
              darmowa goscine wprosic sie chciala, i na nartach jezdzic a w tym czasie
              tesciowie mieliby obowiazek pilnowania strasznie uciazliwego 6 miesieczniaka.
              Plan nie wypalil, wiec chyba bedziec musieli zaplacic za hotel tongue_out
              • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 21:43
                > darmowa goscine wprosic sie chciala, i na nartach jezdzic a w tym
                czasie
                > tesciowie mieliby obowiazek pilnowania strasznie uciazliwego 6
                miesieczniaka

                a skąd ten mądry wniosek Sherlock Moni Holmesie? bo nic takiego nie
                napisałam...

                na narty po to, aby starszemu sprawić przyjemność (my narazie nie
                jeździmy jeszcze), a młodszego karmię wciąż intensywnie piersią,
                więc praktycznie się z nim nie rozstaję..
                wszystko dla dzieci, a nie naszych przyjemności.
              • maman3 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 10:50
                A gdyby to ta teściowa założyła wątek pt. "Wykosztowałam się i nie
                mogę zaprosić syna z rodziną", pewnie posypały by się komentarze-
                "wystarczy poprosić, żeby kazdy coś przywiózł", "tak naprawdę nie o
                prezenty wnukom chodzi, bo tą stroną zajmą się rodzice, ale o więź z
                wnukami", "pamiętaj, że synowa sobie to zapamięta", "współczuję
                Twojej synowej","nie chciałabym takiej tesciowej", etc. Lepiej Wam,
                dziewczynki? Uważacie, że to wielka pazerność woleć jechać na
                święta do dzadków w góry, niż płacić za pobyt w niekoniecznie
                przytulnych i swojskich warunkach? Kazda z Was oczywiście
                zrozumiałaby sympatyczną tesciowa(bo znamy ja z innych postów)i
                zaprosiła do siebiesmile.Wasza empatia i obiektywizm powalająsmile)
                • joanna35 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 16:00
                  Wasza empatia i obiektywizm powalająsmile)

                  Myślałam, że tylko mnie. Dopiero co chciały pobić niepełnosprawnych,
                  a tu taka dobroć i zrozumienie dla teściowej, wzruszającesmile
        • jakw Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:57
          i_love_my_babies napisała:

          > hmm, jest wulkanem energii...
          > ale że jej się nie chce, to wiadomo...
          Tobie też się nie chce, dlaczego teściowej ma się chcieć?


          • iwles Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 19:01

            dlatego, że jej - synowej - wypada mieć w doopie tesciową, ale
            teściowa to chyba raczej nie powinna mieć w doopie własnego syna?
            widzisz rożnicę ?
            • sueellen Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 19:34
              Syn opuścił matkę swoją i ojca swego i założył własną rodzinę.
              • kali_pso Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 19:42

                I co z tego?
                Znaczy się- nie może czuć się źle w tej chwili a matce nie wypada tęsknić za dzieckiem, które założyło rodzinę?
              • iwles Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 20:10

                sueellen napisała:

                > Syn opuścił matkę swoją i ojca swego i założył własną rodzinę.


                i od tej chwili - świnia jeden syn - nie powinien nigdy już bywać w
                swym domu rodzinnym.
          • q_fla Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 19:27
            Dokładnie.
            Imo, nie wyobrażam sobie, żebym miała wykorzystywać którąś z matek -
            nie ruszając tyłkiem chodzić na przygotowaną Wigilię - posadzić
            tyłek za stołem i niech nas mamusia obsługuje.
            Od momentu wyjścia za mąż rodziców z obu stron zapraszamy na Wigilie
            do nas, teściową chociaż franca z niej jest też zapraszam i
            przyjeżdża, no chyba, że ją córka zaprosi.
            Żeby nie było - oboje pracujemy i mamy dziecko.
    • velluto Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 17:57
      ja zasadniczo świąt nie robię, a na różne jedzeniowe składniki wydalam już lekko
      licząc z 700 zł, a jeszcze dam kilkaset zł mamie, ktora przygotowuje sporo, nie
      chcę jej choć finansowo obciążać.
    • zuzanka79 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:03
      Nie zaprosi - źle, zaprosi - jeszcze gorzej. Oj kobiet, kobieto.
      Sama sobie problem robisz tam, gdzie go nie ma.

      i_love_my_babies napisała:

      > ... bo się wykosztowała na notariusza!

      Moja teściowa w przeprowadzając sprawę spadkową po swoich rodzicach
      i po trwającej jeszcze sprawie sądowej dot. zajętej przez sąsiadów
      JEJ działki została z kredytem który spłaca, i gdyby powiedziała
      nam, że nie ma za co nas ugościć to zaprosiłabym, ew. pojechała z
      mężem i dziećmi do niej zabierając wałówkę ze sobą, umówiłabym się
      ze szwagierkami co która dostarcza i po sprawie. Co to za problem ,
      bo ja nie rozumiem.

      > (ale że przy moim półroczniaku
      > nie mam czasu po tyłku się podrapać to świąt w tym roku nie robię)

      Żart, prawda?

      > Jest silną, zdrową kobietą, razem z teścim siedzą w domu na
      > emeryturze. Kasę mają, bo planują remont.

      Siedzą na emertyurze, bo na nią zapracowali, a co planów remontowych
      i posiadania kasy, ja tez wiele rzeczy planuję ... i na tym się
      kończy. Byłabym ostrożniejsza w ocenie, poza tym wkurza mnie
      zaglądanie komuś do portfela.

      > Dzieci pooddychałyby sobie świeżym górskim powietrzem,
      > wyskoczylibyśmy sobie na narty, sanki...
      > Jestem tak "zrąbana" opieką nad dziećmi i całym domem na głowie,
      że
      > naprawdę chętnie bym się oderwała, odpoczęła...

      No to święta z rodziną czy odpoczynek na pasożtya?

      > No i tak zastanawiam się, czy zaproszenie nas na święta wymaga nie
      > wiadomo jakich nakładów finansowych? czy całe koryto trzeba przed
      > nami postawić?
      > No i dzieciom wypadałoby jakiś prezent kupić...

      Z tego co przeczytałam wnioskuję, że jesteś bardzo roszczeniowa.

      > A tak, napili by się, najedli, i resztę do domu jeszcze zabrali.
      > Ale tym razem powiedziałam NIE!

      A jak wy jedziecie do teściów to NIE JECIE, NIE PIJECIE i nie
      wracacie obładowani?

      > Ehh, tak się chciałam wygadać, już mi lżej trochę...
      >
      >
      > A najbardziej to męża mi szkoda.
      >

      Wiesz, mi też szkoda twojego męża.
    • asientos Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:10
      a jak wy wyskoczycie na narty, to pólroczniak co zrobi? Biedni
      teściowie mieszkają w górach, maja pecha.
      • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:21
        pojedzie z nami, ja go wezmę na sanki a mąż ze starszym na narty,
        niekoniecznie w swięta, ale może dzień po

        nie muszę jechać na narty, wystarczy że wezmę dzieci na górski
        spacer, to już jestem pasożyt?

        to że mąż pojedzie na święta do rodziców swoich rodzonych, i przy
        okazji pojeździmy po okolicy, to też pasożyt????

        dla mnie niepojęte jest to, żeby mama odmówiła mi spotkania w
        święta, żebym suchy chleb miała jeść!
        • gryzelda71 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:25
          Rozumiem,że mężowi może być przykro,ale czemu ty to przeżywasz,wszak nie pałasz
          miłością do teściowej?
        • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:41
          dla mnie niepojęte jest to, żeby mama odmówiła mi spotkania w
          > święta, żebym suchy chleb miała jeść!

          Cóż, jeżeli nie stać cie na nic więcej oprócz suchego chleba to może należałoby
          do roboty się wziąć, a nie liczyć na to, że ktoś zrobi i da.
        • zuzanka79 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:54
          i_love_my_babies napisała:

          > dla mnie niepojęte jest to, żeby mama odmówiła mi spotkania w
          > święta, żebym suchy chleb miała jeść!

          No przecież nie odmówiła, tylko delikatnie zasugerowała, że
          finansowo nie najlepiej im się teraz wiedzie. A może było poprostu
          niezręcznie o tym mówić, bo jej wstyd. Chociaż nie wiem co to za
          wstyd nie mieć kasy. Spowiadać się przed tobą wszak nie musi. A
          skoro daleko od siebie mieszkacie, to chyba nie pojedziecie na jeden
          dzień.
    • kosheen4 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 20.12.09, 18:23
      postawa teściowej - po prostu karygodna.
      jak ona śmie chcieć zaoszczędzić na świętach, skoro ty miałaś zaoszczędzić na
      górach!!!
      skandal. po prostu skandal.
      • moni692 kosheen 20.12.09, 18:28
        Hehe, no rzeczywiscie tesciowa wredna bo syna nie chce widziec na swieta (czyt.
        zaprosic do siebie), a i wredna bo chce go zobaczyc i chce do niego przyjechac.
        Jak ona nie smie miec kasy ich ugoscic (i moze nawet ochoty) a oni no to
        przeciez ja z otwartymi rekoma ja przyjeli wink

        P.S. Autorka watku to jakas harpia bez sumienia. Moja babcia mawiala wczesniej:
        jak sie nie ma miedzi (czyt. kasy) to sie na dupie siedzi.
        • i_love_my_babies Re: kosheen 20.12.09, 18:51
          co do harpii pazernej na kasę - goszczę teściów u siebie regularnie
          po parę dni, zapraszam na święta jedne, drugie, urodziny, imieniny i
          bez okazji, czy to z dzieckiem u szyi, czy w zaawansowanej ciąży -
          tym razem miałam nadzieję ja się pogościć, jako że z dwójką dzieci i
          mężem wiecznie poza domem mam hardcore

          moi rodzice również kilkanaście razy gościli ich u siebie, oni moich
          rodziców nigdy, ani razu jeszcze od 6 lat

          co do oszczędzania, teściowie są chorobliwie skąpi i nie ma to nic
          wspónego z brakiem kasy - wspominałam o tym we wcześniejszym wątku

          co do darmowego uropu w górach - nie wybierałam się do ciotki babci
          ze stryjecznej strony męża, ale do rodziców - skoro moi
          rodzice mieszkają w lesie to naturalnie przy okazji wizyty u nich
          spaceruję po lesie - proste dla mnie jak drut

          co do nart zawsze jeździmy sami i na własną rękę i jak do tej pory
          nie skorzystaliśmy z okazji "pomieszkania" 3 dni u teściów


          a teściowej nie lubię, przyznaję otwarcie
          • kali_pso Re: kosheen 20.12.09, 19:00

            Mnie najbardziej dziwi fakt, że nie chca zobaczyć się z własnym dzieckiem w ten jakże rodzinny czas. I to jest najbardziej przykre. I fakt, że ludzie nie chcą spotykac się ot tak po prostu ze sobą, bo tesknią, bo dobrze by było pobyc razem, z synem, z którym zapewne co tydzien sie nie widują, prawda?- co z tego, że pewnie ponad 30-letnie? Jak nie ma wypasionego stołu- to już nie ma spotkania rodzinnego..smutne w sumie.
            • i_love_my_babies Re: kosheen 20.12.09, 19:05
              no właśnie kali_pso - mnie o to właśnie chodzi, dlatego przykro mi z
              powodu męza, bo wiem że chciał jechać
              • i_love_my_babies Re: kosheen 20.12.09, 19:11
                ma tam brata i całą rodzinę - na pewno chciał pochwalić się "nowym"
                synkiem, jak to dumny tatuś
                • zuzanka79 Re: kosheen 20.12.09, 19:18
                  A do brata jechać nie możecie? Nie możecie się jakoś umówić kto co
                  przygotowywuje. Ja zawsze do teściów, na każde święta, dzień mamy,
                  babci itd przywożę ze sobą ciasta -bo pieczenie mi wychodzi. Jedna
                  szwagierka jakieś sałatki, inna coś na zimną płytę, a teściowa co
                  tam uważa, wędlinę na ciepło, kotlety jakiś barszcz i impreza
                  gotowa.
                  • i_love_my_babies Re: kosheen 20.12.09, 19:27
                    niestety, brat ma 2-pokojowe mleńkie mieszkanko, musielibyśmy
                    nocować na dole u teściów..
                    • zuzanka79 Re: kosheen 20.12.09, 19:32
                      Jeżeli brat ma na górze małe mieszkanie, to teściowie na dole chyba
                      mają podobnie. Gdzie się w takim razie pomieszczą te wszystkie
                      ciotki i kuzynki?
                      • i_love_my_babies Re: kosheen 20.12.09, 20:58
                        mieszkają kilka kilometrów dalej
            • zuzanka79 Re: kosheen 20.12.09, 19:11
              Kali_pso a może tu nie o syna chodzi a o synową?
              • kali_pso Re: kosheen 20.12.09, 19:21

                hmmmmm..może, ale gdybym miała nielubianą synową a z ukochanym synem nie widziała się dość dawno, to choćbym miała następny miesiąc wietrzyc po niej mieszkanie i przyjąć ich zwykłym kotletem- to bym chciała jednak coby przyjechaliwink
                • zuzanka79 Re: kosheen 20.12.09, 19:25
                  W sumie to i racja wink Ja też kiedyś będę złą teściową - mam syna big_grin
                  • kali_pso Re: kosheen 20.12.09, 19:38


                    Cóż, całkiem możliwe, że będziemy złymi teściowymi- grunt, żebysmy własnemu dziecku nie robiły przykrości kierując się jedynie niechęcią do jego żonywinkp Tego Tobie i sobie( tez mam jedynakawink życzęsmile
                    • daria_nowak Re: kosheen 20.12.09, 20:31
                      Ugoszczenie rodziny w ramach świat przed remontem, czy przy okazji innych dużych
                      wydatków nie jest takie proste. Miłość rodzinna miłością, a kasa, jak zwykle to
                      bywa - jest ograniczona i trzeba mieć na "wszystko", co niekoniecznie musi
                      oznaczać święta dla 3 czy 4 osób dodatkowo.
                    • zuzanka79 Re: kosheen 20.12.09, 21:05
                      kali_pso napisała:

                      > Cóż, całkiem możliwe, że będziemy złymi teściowymi- grunt, żebysmy
                      własnemu dzi
                      > ecku nie robiły przykrości kierując się jedynie niechęcią do jego
                      żonywinkp Tego
                      > Tobie i sobie( tez mam jedynakawink życzęsmile

                      Ja na szczęście mam jeszcze córkę. Mam więc nadzieję, że zięć mnie
                      doceni big_grin
          • morekac Re: kosheen 20.12.09, 21:38
            > a teściowej nie lubię, przyznaję otwarcie
            To ciesz się, że nie musisz na nią patrzeć. Jakbyście jechali - też byś narzekała...
            • i_love_my_babies Re: kosheen 20.12.09, 21:47
              no w sumie to się cieszę nawet, spędzimy sobie trochę czasu razemwink
              bo mój mąż ciągle w pracy jest...
              • aga_sama Re: kosheen 20.12.09, 22:00
                A nie pomyślałaś, że jest im najzwyczajniej w świecie głupio? Że nie mają kasy,
                a czują się w obowiązku, aby święta na które zapraszają rodzinę, były wystawne?
                Moi teściowie także są chorobliwie skąpi, także ich nie lubię, ale sorry, święta
                u nich są do oporu, nie może niczego zabraknąć, koniecznie musi coś zostać.
                Wyluzuj, jeżeli ich nie lubisz, to nie oczekuj od nich pomocy, wsparcia.
                • doral2 Re: kosheen 20.12.09, 22:25
                  "...No i tak zastanawiam się, czy zaproszenie nas na święta wymaga nie wiadomo
                  jakich nakładów finansowych? czy całe koryto trzeba przed
                  nami postawić?
                  No i dzieciom wypadałoby jakiś prezent kupić...

                  A tak, napili by się, najedli, i resztę do domu jeszcze zabrali..."

                  a jak myślisz, kto za to płaci i z czego??
                  • doral2 Re: kosheen 20.12.09, 22:27
                    "..Jestem tak "zrąbana" opieką nad dziećmi i całym domem na głowie, że naprawdę
                    chętnie bym się oderwała, odpoczęła... "

                    na koszt teściowej, co??
                    • doral2 Re: kosheen 20.12.09, 22:29
                      "..Kasę mają, bo planują remont. .."

                      a po co im remont?? lepiej niech synowej prezent kupią i święta wyprawią, tak??
                      co za bezczelność, żeby swoje pieniądze na jakiś głupi remont wydawać, zamiast
                      na święta. no skandal panie, skandal!!
                      • doral2 Re: kosheen 20.12.09, 22:34
                        "..ale że przy moim półroczniaku nie mam czasu po tyłku się podrapać..."

                        olaboga!! rzeczywiście, przy półrocznym dziecku, to już nic nie da się zrobić.
                        biedactwo...
                        • i_love_my_babies Re: kosheen 20.12.09, 22:37
                          przeczytaj całość, ja przy moim nie mam czasu
                      • i_love_my_babies Re: kosheen 20.12.09, 22:36
                        no cóż, ja mam wieczny remont, bo chata na wykończeniu, i jakoś
                        święta zrobiłam, bo dla mnie święta to czas szczególny.

                        mnie nie chodzi o siedzenie za stołem i obżeranie teściowej, tylko
                        sam wyjazd, spotkanie z rodziną
                        • makurokurosek Re: kosheen 21.12.09, 14:22
                          Sory ale pisałaś, że świąt nie robisz
                          a) nie stać cię na nic więcej oprócz suchego chleba
                          b) nie masz czasu bo jako matka dwójki dzieci jesteś zalatana
                          • i_love_my_babies Re: kosheen 21.12.09, 15:43
                            makurokurosek napisała:

                            > Sory ale pisałaś, że świąt nie robisz
                            > a) nie stać cię na nic więcej oprócz suchego chleba
                            > b) nie masz czasu bo jako matka dwójki dzieci jesteś zalatana

                            nie wiem, o co ci chodzi z tym chlebem, czytać nie umiesz czy co?
                            • makurokurosek Re: kosheen 21.12.09, 19:03
                              O twoją wcześniejszą wypowiedz, w razie gdybyś zapomniała to ci przypomnę.

                              "
                              Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta...
                              Autor: i_love_my_babies 20.12.09, 18:21
                              Dodaj do ulubionych Skasujcie
                              .....

                              to że mąż pojedzie na święta do rodziców swoich rodzonych, i przy
                              okazji pojeździmy po okolicy, to też pasożyt????

                              dla mnie niepojęte jest to, żeby mama odmówiła mi spotkania w
                              święta, żebym suchy chleb miała jeść! "

                              Cóż, dla mnie niepojęte jest aby dorosła osoba nie potrafiła wyprawić świąt.
                              • i_love_my_babies Re: kosheen 21.12.09, 21:48
                                ależ potrafię, wyprawiałam w ubiegłym roku
    • anmoko a ja Cie rozumiem, kochana... 20.12.09, 23:28
      A forum sie nie przejmuj, wszak pelne jest swietnie zorganizowanych,
      pracowitych, zon i matek, ktore niczym wrozki przejrzaly Cie na
      wylot i wydaly wyrok: Ty zla, a tesciowa biedna i dobrabig_grin
      Uszy do gory! Zorganizujecie sobie fajne Swieta, zabierzcie
      dzieciaki na sanki kolo domu albo jedzcie gdzies. I dobrze sie
      bawcie! Powodzenia! smile
      • zuzanka79 Re: a ja Cie rozumiem, kochana... 20.12.09, 23:36
        anmoko napisała:

        > A forum sie nie przejmuj, wszak pelne jest swietnie
        zorganizowanych,
        > pracowitych, zon i matek, ktore niczym wrozki przejrzaly Cie na
        > wylot i wydaly wyrok: Ty zla, a tesciowa biedna i dobrabig_grin
        > Uszy do gory! Zorganizujecie sobie fajne Swieta, zabierzcie
        > dzieciaki na sanki kolo domu albo jedzcie gdzies. I dobrze sie
        > bawcie! Powodzenia! smile

        Gdyby autorka wątku wpadła na to, by zabrać dzieci na sanki koło
        domu, sprawę obgadałaby z własnym mężem,to tego wątku by nie było.
        Nikt tutaj wyroku na nikogo nie wydał. Poprostu większość z nas (
        zdecydowana większość) nie widzi problemu tam, gdzie go nie ma. Ot i
        cała filozofia.
        • iwles Re: a ja Cie rozumiem, kochana... 21.12.09, 08:49

          > Poprostu większość z nas (
          > zdecydowana większość) nie widzi problemu tam, gdzie go nie ma.


          a jak byś się poczuła, gdyby własna matka powiedziała Ci - nie
          przyjeżdżaj do mnie na Święta, bo mnie nie stać na usmażenie dwóch
          dodatkowych kotletów dla Ciebie i Twojej żony.




          • iwles Re: a ja Cie rozumiem, kochana... 21.12.09, 08:50

            yyyyyyyyyyy smile tzn. Ciebie i twojego męża smile
            • sapalka1 Re: a ja Cie rozumiem, kochana... 21.12.09, 11:45
              Ale swieta to nie tylko kolacja wigilijna, czy obiad siateczny. To sniadania,
              kolacje, przegryzki jakies (slodycze, owoce itd), ciasta, czasem wino itd. To sa
              znaczne koszty. Poza tym prezenty. Owszem można zapowiedziec: w tym roku bedzie
              skromniej, albo bez prezentow dla doroslych lub zaproponowac by syn i synowa
              przywiezli jakas potrawe/y gotową. Można, ale niektórym osobomjest głupio coś
              takiego powiedzieć, a moze nie chcą zamieszania, albo wyczuwają np stosunek
              synowej do nich. Nie sadze, zeby tu należało tak współczuć biednemu dorosłemu
              dziecku, ktore ma swoja rodzine, ma gdzie swieta spedzac (w tym u drugich
              rodzicow) i ktore nie pomyslalo żeby zaproponowac jakies odciazenie (wieksze) na
              czas swiat.
              Skąpstow - skąpstwem, ale czasem naprawdę może brakować kasy, zwłaszcza mając w
              perspektywie remont (ciekawe czy synowa pomoglaby finansowo, gdyby teściom
              zabraklo kasy przy remoncie).
              I tez mam wrazenie, że autorka wątku chciała odpoczac, majac nadzieje ze
              tesciowie zadbaja o jedzenie, przygotowania oraz zajma sie dziecmi/dzieckiem
              przez dluzszy czy krotszy czas.
              Jesli chce by mąż był szczęśliwy - może zaprosić teściów do siebie.
      • i_love_my_babies Re: a ja Cie rozumiem, kochana... 21.12.09, 00:05
        dzięki anmokowink
        • i_love_my_babies teściowej nie lubię, bo... 21.12.09, 00:29
          teściowej nie lubię od momentu, gdy na naszym weselu podczas
          pierwszego "szampańskiego" toastu dopadła do nas i zrobiła dym, że
          MOI goście usiedli koło JEJ gości, a JEJ goście chcieli siedzieć
          RAZEM i teraz się wszyscy nie zmieszczą! (w sumie to byli nasi
          goście, ale to szczegół mały). Już wtedy wiedziałam, co to za typ
          człeka będzie.
          zawsze chętnie przyjmuję ją u siebie, czasem przyjeżdża na tydzień,
          dwa, często wpadają na weekendy, sprzątam, gotuję, piekę, dogadzam,
          a pomiędzy tym wszystkim jeszcze do pracy lecę (w sobotę, niedzielę)
          jak kiedyś wspomniałam, że chętnie przyjadę na trochę chociaż z
          dzieciakami to usłyszałam: "EEh, na 2 dni to się nie opłaca..."
          zawsze jak jechałam na święta brałam jakieś ciasto, śledzie, rybkę,
          coś co zrobiłam w domu.
          Nie oczekuję że postawią przede mną pełne koryto, a ja wywalę
          doopsko na kanapie, będę jeść, leżeć i ledwie dychać.
          Nic jeść nie muszę, pieroga z wigilii skubnę i będę zadowolona.

          Nie chodzi o to,że się wykosztowała, bo kasę ma.
          Bo jak nie mam kasy, to nie kupuję garnków za kilka tysięcy czy
          ciuchów na gruby tysiąc miesiąc przed świętami.A potem nie
          przyjeżdżajcie, bo się wykosztowałam.
          Dla mnie to trochę dziwne.

          Zebym nie wiem jak nienawidziła swojej synowej, syna z rodziną
          przyjęłabym zawsze i bez względu na okoliczności, żebym zupę z
          gwoździa miała na stół postawić.

          wiem, że na tym forum teściową należy kochać i nie daj boshe
          narzekać, cóż, w moim przypadku jest inaczej
          wszystkie forumowe dzieci śpią od 20ej, mamy są piękne, zadbane,
          pachnące, święta wyprawione, seks z mężem zaliczony, chata lśni


          cóż, mój dzieć zasnął dziś o godz. 00.05, w dzień spał 20 minut,
          potem 30, a potem 40, ja chatę sprzątam przez tydzień, chodzę bez
          makijażu, miewam tłuste włosy i na gości w tym roku WYJĄTKOWO nie
          mam już siły...
          • i_love_my_babies Re: teściowej nie lubię, bo... 21.12.09, 00:31
            na seks też... zresztą mąż padł przede mnąwink
            • maman3 Re: teściowej nie lubię, bo... 21.12.09, 11:08
              i_love...-ja też Cię rozumiem doskonale- wiem, że można mieć
              dziecko, które absorbuje całkowicie- i nikt tu poza mamą/tatą nie
              pomoże, wiem, że musisz się tu wywnętrzyć, bo podejrzewam, że Twoja
              tesciowa nigdy z Twojej strony nie doznała afrontu- pewno nawet nie
              domyśla się, co Cię boli.Długo mozna robić dobra minę do złej gry,
              ale w końcu człowiek pęka i żale sie wylewaja... Masz całkiem
              normalne podejście do sprawy-a dziewczyny tu są chyba trochę
              przemęczone przedświatecznymi porządkami, stąd taka ostra ocena smile.
              • e.logan Re: teściowej nie lubię, bo... 21.12.09, 11:17

                -a dziewczyny tu są chyba trochę
                > przemęczone przedświatecznymi porządkami, stąd taka ostra
                ocena smile.


                Rozumiem ze dostalas od dziewczyn z forum zielone swiatlo na
                wypowiedz w ich imieniu? Jesli nie to badz tak mila za mnie sie nie
                wypowiadac oksmile)..
                • maman3 Re: teściowej nie lubię, bo... 21.12.09, 11:24
                  Czy użyłam stwierdzenia "dziewczyny sądzą" lub " one uważają"?
                  Wówczas można mówić o wypowiadaniu się w czyimś imieniu; o mojej
                  wypowiedzi mozna co najwyżej powiedzieć, że "próbuje wytłumaczyc".
                  Zwracam również uwagę na uzycie w mojej wypowiedzi słowa "chyba"smile.
            • a1ma Re: teściowej nie lubię, bo... 21.12.09, 11:13
              A na forum?
          • protozoa Re: teściowej nie lubię, bo... 21.12.09, 09:52
            Zastanów się czy teściowa MUSIAŁA Was zapraszać? Czy nie mogła miec innych
            planów? Mogła chciec nic nie robic, chodzić w kapciach, uprawiać seks z mężem,
            spotkac się z kumą a nawet liczyc pieniądze i się tym epatować. Mogła NIE CHCIEĆ
            Was widzieć, nie chcieć 4, nawet najbliższych osób, w łazience, w kuchni,
            słuchać płaczu dziecka, wąchać zawartości pampersów.
            I nie jest to nic zdrożnego.
            Wiem co to są absorbujące dzieci. Prawie 3 lata spędziłam z bliźniakami przy piersi.
            Święta są fajne wtedy kiedy wszyscy są zadowoleni, nikt nie pada na pysk ze
            zmęczenia i nie robi niczego na siłę.
          • kachwi1 Re: teściowej nie lubię, bo... 21.12.09, 12:57
            o zgrozo! kto ci dał prawo rozliczać teściową, jej garnki czy
            ciuchy! kto ci dał prawo mówić, na co ma wydawać swoje własne
            pieniądze! o rany, mam nadzieję, że ja nie będę miała takiej
            synowejwink
    • aurita Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 08:39
      tylko sie cieszyc ze nie musisz niemilej Ci osoby na Swieta ogladac.

      a dlaczego Twoi rodzice was nie zaprosili?
      • whiteczeremcha Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 09:38
        o ile wiem u swojej mamy autorka postu ma gościć w pierwszy dzień
        świąt,biorąc pod uwagę opisaną sytuację ja wolałabym spędzić święta
        w domu,a nie u mega nielubianej teściowej....a może ona też chce
        odpocząć i nie ma zwyczajnie ochoty na gości.A swoją drogą rodzinę
        ma się przez cały rok,więc można ją odwiedzić nie tylko na święta....
      • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 11:50
        moi rodzice nas zaprosili, idziemy do nich na wigilię i pierwszy
        dzień świąt, no i teraz też drugi - jeszcze żadnych świąt nie
        spędziłam bez rodziców
        • whiteczeremcha Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 13:38
          nie wiem czy Twoi rodzice nie muszą trochę odpocząć, czy też nie
          mają wyjścia proponując wam ten maraton świąteczny....święta są dwa
          razy do roku a na codzień jesteś też taka roszczeniowa? Jak już ktoś
          wcześniej zauważył masz czas aby udzielać się na forum....
          • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 15:52
            whiteczeremcha napisała:

            > nie wiem czy Twoi rodzice nie muszą trochę odpocząć, czy też nie
            > mają wyjścia proponując wam ten maraton świąteczny....święta są
            dwa
            > razy do roku a na codzień jesteś też taka roszczeniowa? Jak już
            ktoś
            > wcześniej zauważył masz czas aby udzielać się na forum....

            moi rodzice śmiertelnie by się obrazili, gdybyśmy nie przyszi do
            nich na święta - moja mama każde swieta organizuje z ogromną
            radością i jest przeszczęśliwa, że możemy się wszyscy spotkać

            no i moja mama widzi na codzień, ile mam roboty przy dziecku i wie,
            że w tym roku jej nie pomogę, choć pomagam zawsze i przygotowje
            wiele potraw

            co do forum, można pisać z dzieckiem na kanapie obok, natomiast
            gotować nie da rady
    • premeda Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 09:34
      Wyliczasz wszystko swojej teściowej niczym Urząd Skarbowy a nie
      zauważyłaś do tej pory, że masz teściową jaką masz i kobieta się już
      nie zmieni. Nie wszyscy rodzice są też super rodzinni w święta,
      niektórzy nie mają potrzeby widzenia się i goszczenia dzieci i ich
      rodzin, niestety trzeba się z tym pogodzić.
    • hellious Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 10:03
      Obowiazku nie ma, ani tesciowa, ani ty, by ją zapraszac. Ale te darmowe swieta w
      gorach cie tak w d.. gryza.
    • joanna35 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 10:33
      Święta Bożego Narodzenia określane jako ciepłe, rodzinne mają to do
      siebie, że i oczekiwania nasze w związku z nimi są większe .
      Problem sprowadza się do tego, że jeżeli przez cały rok relacje w
      rodzinie są nieciekawe to święta i cały ten szum wokół przygotowań
      do nich obnażą to jeszcze bardziej.
      Niestety, w Wigilię zwierzęta NIE przemawiają ludzkim głosem. I nie
      tylko bydło mam tu na myśliwink
      • elske Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 10:35
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,103620105,103641617,Re_Chrzciny_i_zachowanie_tesciowej.html
        • iwles Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 10:43

          ??????????
          no i co w zawiązku z tym linkiem ?
    • deodyma Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 10:44
      kurcze, na Twoim miejscu bym sie cieszyla, ze njie musze jezdzic do
      tesciowej, naprawde.
      zreszta z tego, co tu piszesz, to dosyc nieciekawa kobieta.
      rozumiem, ze mezowi moze byc przykro, ale chyba nic sie nie stanie,
      jak w tym roku na swieta do niej nie pojedziecie?


      kilka lat temu moj maz chcial jechac na swieta wielkanocne do
      rodzicow a matka do niego powiedziala A PO CO?
      maz sie wsciekl i przez jakis czas ze swoja matka przez to nie gadal.
    • 18_lipcowa1 zawsze mnie zastanawia 21.12.09, 10:47
      czemu ludzie chca spedzac swieta z osobami ktorych nie lubia
      i jeszcze maja zal ze nielubiana osoba ich nie zaprosila
      taka rodzinna hipokryzja
      • hellious Re: zawsze mnie zastanawia 21.12.09, 10:58
        Mnie tam sie marza takie swieta, kiedy nigdzie lazic nie musze... Ale musze
        niestety.( uprzedzam- nikt mnie nie zmusza, czuje wewnetrzny przymus)
      • iwles Re: zawsze mnie zastanawia 21.12.09, 11:01

        no ale że niby co ?
        że mąż autorki nie lubi swojej matki ?
        czy matka nie lubi syna i wnuka i dlatego nie chce ich widzieć na
        Święta ?
      • e.logan Re: zawsze mnie zastanawia 21.12.09, 11:01
        No nie mas zczasu i mozliwosci podrapac si epo siedzeniu ale cho
        chwilke odpowiadac na watki i jeszcze je czytac to masz.
        Pogratulowac. Jesli problemem dla nich jest kasa a dla ciebie nei
        to moze daj jej ta kase na wyprawienie hucznych swiat. Tysiac czy
        dwa powinno w zupelnosci jej wystarczyc.
        • monika19782 Re: zawsze mnie zastanawia 21.12.09, 11:18
          Poprawność polityczna na tym forum powala. Nie można nie lubić
          teściowej, nie może być ciężko przy niemowlaku, nie można chcieć sie
          wyrwać na święta nie wolno bo się od razu jest pasożytem. Czytam że
          autorka często zapraszała teściową nawet na tydzień i dla mnie
          wytłumaczenie że syn nie może przyjechać na święta bo to za dużo
          kosztuje jest żenujące.
          • zuzanka79 Re: zawsze mnie zastanawia 21.12.09, 11:40
            A może autorka powinna nabrać trochę dystansu do swojej teściowej i
            przestać się tak nakręcach każdym jej foux pas. Bo moim zdaniem
            sprawa na linii syn ( mąż autorki) - mama ( teściowa autorki) w
            zasadzie nie powinna jej dotyczyć. Są dorośli,niech to sobie między
            sobą "załatwią". Ja rozumiem, że autorce może być przykro z tego
            powodu, że mąż nie ma ze swoimi rodzicami najlepszych stosunków,ale
            po to do jasnej ciasnej ma żonę, by go wspierała. Ja mam taką
            zasadę - nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą. Zaproszę OK, nie
            zaproszą OK. Mam ochotę - zapraszam, nie mam - nie zapraszam. Ale
            nigdy w sprawie mąż - teściowa nie wsadzam nosa. Bo ... mnie to nie
            dotyczy. I gdybym tu teraz zaczęła wymienac wszystkie wady mojej
            teściowej ( oczywiście wady w moim odczuciu) to przypuszczam, że nie
            miałabym ochoty jej oglądac przez co najmniej następnych siedem
            lat.Na początku wcale nie było tak różowo - tylko droga którą szłam
            była ... do nikąd. Ja się męczyłam, mąż się męczył, teściowa się
            męczyła. Po co, na co? Trzeba chcieć i umieć się najnormalniej w
            świecie dogadać. I nam się to udało. Bez pozorów utrzymujemy
            prawidłowe, serdeczne ralacje, dzwonimy do siebie, spotykamy. Było
            minęło.
            • i_love_my_babies Re: zawsze mnie zastanawia 21.12.09, 11:58
              też się nie pcham, tylko się wywnętrzam, nie jadę i nie pojadę
              jeszcze długo

              najlepsze, że teściowa oświadczyła mi, iż przyjedzie na urodziny
              mojego starszego syna, choć jej nie zapraszałam i nie zamierzam
              robić imprezy dla niej specjalnie (bo zapraszam dzieci i wrzucam na
              stół torta i frytki)
      • i_love_my_babies Re: zawsze mnie zastanawia 21.12.09, 12:00
        dlatego, że nie liczy się tylko to, że ja kogoś nie lubię, ale są to
        rodzice mojego męża i dziadkowie moich dzieci , więc to że ja ich
        nie lubię nie ma w tej chwili żadnego znaczenia
    • cegielka612 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 11:40
      U mnie też była taka sytuacja w tamtym roku - tj. mama męża stwierdziła, że nie
      będzie urządzać świąt bo ona nie ma siły i ochoty. Teściowa od lat nie pracuje,
      chociaż to młoda kobieta. Co do pieniędzy to w latach poprzednich składaliśmy się.
      Ja wyszłam z założenia, że jak nie to nie, przecież nie będę się prosić, zresztą
      dla mnie daleki wyjazd to też żadna frajda.
      Nie przejmuj się pisaniem, jak to łatwo lekko i przyjemnie jest mieć
      półroczniaka, drugie dziecko, wiecznie nieobecnego męża i urządzać święta dla
      rodziny. Dziecko dziecku nierówne, jeden 5 latek to anioł a drugiego nie możesz
      zostawić na minutę.
      Zawsze się znajdzie ktoś kto powie - przesadzasz - ja mam 4 dzieci, NIKT mi nie
      pomaga, a chata błyszczy, codziennie robię dwudaniowy obiad, oczywiście pracuję
      a w wolnych chwilach uprawiam wspinaczkę.
      No i w ogóle wymagać od niepracujących teściów, że raz na pół roku pomogą przy
      dziecku - no nie skandal!
      • morekac Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:43
        zreszt
        > ą
        > dla mnie daleki wyjazd to też żadna frajda.
        urządzać święta dla
        > rodziny
        No, akurat założycielka wątku zamierzała pojechać do teściowej na
        narty i nie zamierza urządzać świąt dla rodziny.
    • bea.bea Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 12:10
      nie chce mi się komentować, ale jakoś się zniesmaczyłam tym twoim postem i twoją
      postawa...
    • daga_j Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 14:13
      Hej, nie znamy sytuacji finansowej Twojej teściowej, ale jeśli zadzwoniła i
      powiedziała, że się wykosztowała i wolałaby nie zapraszać rodziny na Święta to
      chyba można to zrozumieć? Właśnie, że jest ogromny nakład finansowy by wykarmić
      nawet zwykłymi potrawami 4 osobową rodzinę czy jaką tam jesteście. Czasem pójdę
      do sklepu, kupię parę rzeczy najpotrzebniejszych, jakiś papier toaletowy,
      herbatę, kawę, mleko, coś tam i nagle ponad 100zł przy kasie. A Święta dla tylu
      osób? Chciałaś się wprosić bo Ci się chce pojeździć na sankach a teściowa
      "powinna" Was gościć kiedy tylko Wam się chce. Nie ładnie.
      Ja teraz jadę całą rodziną do mojej mamy i ponieważ wiemy ile kosztuje
      przygotowanie Świąt to każdy z rodzeństwa coś przywozi (i to sporo), także mama
      nie wykosztuje się aż tak bardzo. Nie można tak "na krzywy ryj" mówiąc brzydko!
    • jajofka Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 14:58
      jakbym miała taką synową jak ty też bym jej nie zaprosiła, syna
      byłoby mi żal....
    • mme_marsupilami Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 15:25
      Wiesz co, Tesciowa nie ma obowiazku zapraszac kogokolwiek. Moze w tym roku chce Swieta spedzic z Tesciem w kapciach i szlafroku, przed telewizorem, pierdzac w kanape i jedzac kupne ciasto? To, ze Ty chodzisz z tlustymi wlosami i masz 6 miesieczne dziecko, nie upowaznia Cie do wjazdu do czyjegos domu "na gotowe", bo chcesz sobie odpoczac w gorach. Nie chce Cie tu krytykowac, bo nie mam takiego prawa, ale skoro nie masz a) czasu i b)ochoty na urzadzanie Swiat, to ich poprostu nie rob. Kup gotowe uszka, barszcz w kartonie i ciastko w cukierni i bedzie. W przyszlym roku moze sie lepiej zorganizujesz, a za 5 lat to juz napewno wink Odpusc przezywanie caloksztaltu chamstwa Tesciowej, bo problemu nie ma, tylko trzeba troche wzajemnego zrozumienia i wrzucenia na luzik. Trzymaj sie cieplo i glowa do gory. Spokojnych Swiat wink
    • generation-me Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 16:23
      Oj brzydko, brzydko, tak na sępa smile
      Ja mam dzieci, pracuję, a jakoś święta dałam radę przygotować. W tym roku także
      u nas, obie rodziny (męża i moja) razem, mamy przygotowują dania, ja także,
      wszystko rozdzielone. Ale do tego potrzeba narmalnych układów rodzinnych, a nie
      instrumentalnego traktowania. Twoja teściowa zapewne to czuje.
      • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 17:48
        generation-me napisała:

        > Oj brzydko, brzydko, tak na sępa smile
        > Ja mam dzieci, pracuję, a jakoś święta dałam radę przygotować. W
        tym roku także
        > u nas, obie rodziny (męża i moja) razem, mamy przygotowują dania,
        ja także,
        > wszystko rozdzielone. Ale do tego potrzeba narmalnych układów
        rodzinnych, a nie
        > instrumentalnego traktowania. Twoja teściowa zapewne to czuje.

        No widzisz, ja w ubiegłym roku też dałam radę przygotować, choć
        byłam w ciąży i nie czułam się rewelacyjnie, prawie wszystkie dania
        przygotowałam sama,zaprosiłam rodzinę moją i mojego męża, więc że w
        tym roku nie przygotuję, to już na sępa???
        W tym roku nie mam fizycznie możliwości tego zrobić, bo z dzieckiem
        na ręku nad garami nie stanę, a doba ma TYLKO 24 godziny

        bardzo jesteście czepialskie, przeczytajcie całość, a najlepiej w
        połączeniu z wątkiem o chrzcinach, to może coś zrozumiecie
        • doral2 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 18:57
          i_love_my_babies napisała:

          "..W tym roku nie mam fizycznie możliwości tego zrobić, bo z dzieckiem na ręku
          nad garami nie stanę, a doba ma TYLKO 24 godziny.."

          dziecko można odłożyć do: łóżeczka, kojca, wózka, chodzika, włożyć do chusty na
          brzuchu.
          dziecko czasami sypia, nie jest na nogach przez 24 godziny.

          zastanawiałaś się kiedyś, jak radzą sobie matki mające więcej niż jedno dziecko
          w miocie?
          twój mąż i pierwsze dziecko zapewne stołują się na mieście, skoro ty jesteś tak
          zaabsorbowana jednym, półrocznym dzieckiem.

          to, że twoja matka coś robi, nie oznacza z automatu, że twoja teściowa MUSI tak
          samo.

          mam koleżanki, które mają czwórkę i piątkę dzieci, w różnym wieku. i potrafią
          mimo to, przygotować święta, ugotować, uprasować, uprać, i jeszcze mają czas na
          hobby.
          imho, jesteś rozkapryszona i roszczeniowa.
          • joanekjoanek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 19:19
            doral2 napisała:

            > mam koleżanki, które mają czwórkę i piątkę dzieci, w różnym wieku. i potrafią
            > mimo to, przygotować święta, ugotować, uprasować, uprać, i jeszcze mają czas na
            > hobby.

            o qwa.
            a TurboDymoMen zawstydził Twoje koleżanki. Ma ósemkę i dziesiątkę dzieci i potrafi przygotować święta dwa razy.

            ja się boję takich ludzi sad
            • gryzelda71 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 19:49
              Dobrebig_grin
            • zuzanka79 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 21:59
              joanekjoanek napisała:

              > o qwa.
              > a TurboDymoMen zawstydził Twoje koleżanki. Ma ósemkę i dziesiątkę
              dzieci i potr
              > afi przygotować święta dwa razy.
              >
              > ja się boję takich ludzi sad

              A ja się nie boję. Mam bliską koleżankę z czwórką dzieci w
              dwuletnich odstępach. Jej mąż pracuje w systemie trójzmianowym w
              ruchu ciągłym, ona pracuje na pół etatu ( wtedy dzieci w szkole i
              przedszkolu), a to co zarobi na przedszkole wyda więć suma sumarum
              wsio egal, mogłaby siedzieć w domu. Dom ( nie mieszkanie) utrzymany,
              posprzątany, dzieci zadbane, obiady ugotowane i wyobraź sobie ma
              jeszcze czas na hobby i na to, by się ze mną spotkać. Rodzice
              obydwojga mieszkają za Włocławkiem, od Opola to szmat drogi, nikt
              jej nie dowiedza częściej niż raz w roku, oni w swoje strony jeżdżą
              może dwa razy, w ferie i wakacje. Ale ona nie siada i nie użala się
              nad całym światem jaka nieszczęśliwa i wogóle. Chciałabym mieć
              przynajmniej połowę tej chęci, tego samozaparcia co ona. Zazdroszczę
              i podziwiam. To napisałam ja, matka tylko dwójki smile
              • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:14
                Mam bliską koleżankę z czwórką dzieci w
                > dwuletnich odstępach.

                przepraszam, a ile ma najmłodsze?

                bo wiesz, przypuszczam że jak mój za 3 miesiące zacznie się sam
                przemieszczać, to będzie mi troszkę łatwiej, a i z bratem się pobawi

                tak wyszło, że święta wypadają akurat teraz, gdy jest w
                takim "ciężkim" wieku, ja też mam posprzątane, poprane i ugotowane

                ale za święta się w tym roku nie zabieram, bo nie dam rady i tyle i
                nieważne, co mi tu większość próbuje udowodnić

                a w ogóle to wiedziałam, że odzew będzie taki a nie inny, bo
                teściowa prawo ma do wszystkiego, a ja NIE MAM PRAWA nie mieć
                pieniędzy, siły, ochoty, czasu, tylko jako dzielna e-mama jak
                większosć na tym forum wyskoczyć prosto z pod prysznica do garów z
                dzieckiem na plecach, po drodze z łazienki do kuchenki szybki
                numerek z mężem, i wyprawiać swięta bo jak nie, to SĘP ZE MNIE nie z
                tej ziemi
                jeszcze kawka z koleżanką w międzyczasie i "Ulisses" nad garnkiem,
                coby intelektualnie nie zubożeć czasami, prawda?
                • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:31
                  przepraszam, a ile ma najmłodsze?
                  >
                  > bo wiesz, przypuszczam że jak mój za 3 miesiące zacznie się sam
                  > przemieszczać, to będzie mi troszkę łatwiej, a i z bratem się pobawi
                  >
                  > tak wyszło, że święta wypadają akurat teraz, gdy jest w
                  > takim "ciężkim" wieku, ja też mam posprzątane, poprane i ugotowane
                  >

                  Nie spodziewałam się, takich głupot wypisywanych przez matkę dwójki dzieci.

                  "> a w ogóle to wiedziałam, że odzew będzie taki a nie inny, bo
                  > teściowa prawo ma do wszystkiego, a ja NIE MAM PRAWA nie mieć
                  > pieniędzy, siły, ochoty, czasu, tylko jako dzielna e-mama jak '

                  Oczywiście, że masz prawo, tylko wybacz ale właśnie w tym poście zabrałaś to
                  samo prawo swojej teściowej. Tobie może sie nie chcieć przygotowywać świąt dla
                  kilku osób ale ona już takiego prawa nie ma, tobie jest ciężko z absorbującym
                  malcem ale ona ma być wniebowzięta z jego kilkudniowej obecności.

                  ""Ulisses" nad garnkiem,
                  > coby intelektualnie nie zubożeć czasami, prawda?"

                  czasami mi sie zdarzy , zwłaszcza gdy książka mnie wciągnie
                  • madzioreck Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:43
                    makurokurosek napisała:

                    > Oczywiście, że masz prawo, tylko wybacz ale właśnie w tym poście zabrałaś to
                    > samo prawo swojej teściowej. Tobie może sie nie chcieć przygotowywać świąt dla
                    > kilku osób ale ona już takiego prawa nie ma, tobie jest ciężko z absorbującym
                    > malcem ale ona ma być wniebowzięta z jego kilkudniowej obecności.

                    Wiecie co, dziewczyny, ja czasem mam wrażenie, że to, co pisze autor takiego
                    wątku w ogóle nie jest czytane, albo czytane tylko pod jednym kątem. Dziewczyna
                    pisze, że wyprawiała święta, że teściów zaprasza, gotuje im, na tydzień potrafią
                    przyjechać się rozgościć, nie opowiadam historii chrzcin, bo kto chce zrozumieć,
                    ten przeczyta. W skrócie - teściowa przyjechała, najadła się, i na zdrowie, a na
                    koniec kazała sobie zapakować żarcie. Ale żeby syna z synową zaprosić do siebie,
                    to nie, po co. Jasne, że ma prawo, ale też jestem w stanie zrozumieć, że
                    dziewczynie jest przykro, choćby ze względu na dzieci i męża. A Wy robicie z
                    niej leniwą, rozkapryszoną i roszczeniową babę, bo pierwszy raz, z małym
                    dzieckiem na głowie, nie ma siły i czasu robić robić świąt. Teściowa ma prawo,
                    ale i_love_my_babies ma prawo być po prostu przykro, i tyle.
                    • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:44
                      omawiamy konkretną sytuację,a nie chrzciny.
                      • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:55
                        w mojej pierwszej wypowiedzi nawiązałam do wątku o chrzcinach, bo
                        jest w tej sytuacji bardzo istotny
                      • joanna35 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 14:38
                        Nie makurokurosek relacji rodzinnych nie można omawiać w oparciu o
                        konkretną sytuację, bo jest to zaledwie czubek góry lodowej. No
                        chyba, że ma się lat 10 i uważa, że podczas porządków świątecznych
                        człowiek tak mocno uderzy się w głowę, że dopadnie go amnezja, a
                        duch świąt i wszechobecnej trzydniowej miłości i wybaczenia spływa
                        na nas strumieniami. W tym całym układzie, jeżeli weźmie sie pod
                        uwagę całokształt, to może autorka wątku nie zachwyca, ale teściowa
                        jakoś też nie.
                      • madzioreck Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 15:33
                        makurokurosek napisała:

                        > omawiamy konkretną sytuację,a nie chrzciny.

                        Konkretna sytuacja może różnie wyglądać, kiedy dodamy inne znane okoliczności,
                        więc nie jest to bez znaczenia.
                        • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 23.12.09, 14:10
                          Tylko, że my wszystkie okoliczności znamy tylko i wyłącznie z wypowiedzi
                          autorki, która jest bardzo negatywnie ustosunkowana do teściowej, co jakby nie
                          było ma bardzo duże znaczenie w odbieraniu wypowiedzi teściowej
                          • madzioreck Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 23.12.09, 17:13
                            No też prawda. Jak się kogoś nie lubi, to trudno o obiektywizm, ale ja też nie
                            byłabym entuzjastycznie nastawiona do teściowej, gdyby np. wyróżniała tak rażąco
                            jedno z dzieci... Wiesz, ja staram się filtrować fakty od emocji, bo wiem, ze
                            czasem opisując zdarzenie w nerwach i rozżaleniu można się zagalopować. Ale parę
                            zachowań tejże teściowej określiłabym jako, delikatnie mówiąc, mało eleganckie.
                            • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 23.12.09, 18:49
                              Tak zachowanie teściowej na ślubie czy chrzcinach było mało eleganckie, ale
                              trudno ocenić czy zachowanie synowej również nie jest mało elegancje, jeżeli
                              teściowa jest tak samo pamiętliwa jak synowa to już jest całkowita katastrofa
                            • morekac Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 23.12.09, 19:03
                              ale ja też nie
                              > byłabym entuzjastycznie nastawiona do teściowej, gdyby np.
                              wyróżniała tak rażąc
                              > o
                              > jedno z dzieci...
                              I to jest właśnie powód, żeby cieszyć się, że nie trzeba do tej
                              teściowej jechać i można sobie święta spędzić bez niej. Tymczasem
                              założycielka łzy leje, że nie jedzie - nie rozumiem tej rozpaczy,
                              obficie wyrażanej na forum.
                    • joanna35 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 14:34
                      Madziorcku dokładnie, dokładnie. Ale może to " A Wy robicie z
                      > niej leniwą, rozkapryszoną i roszczeniową babę, bo pierwszy raz, z
                      małym
                      > dzieckiem na głowie, nie ma siły i czasu robić robić świąt" jest
                      przeniesieniemsmile Wszak od dawna wiadomo, że najbardziej krytykujemy
                      u innych te "cudowne" cechy, których sami mamy w nadmiarzewink
            • joanna35 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 14:29
              > o qwa.
              > a TurboDymoMen zawstydził Twoje koleżanki. Ma ósemkę i dziesiątkę
              dzieci i potr
              > afi przygotować święta dwa razy.
              >
              > ja się boję takich ludzi sad

              Ja też.
          • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 19:34
            > dziecko można odłożyć do: łóżeczka, kojca, wózka, chodzika, włożyć
            do chusty na
            > brzuchu.
            > dziecko czasami sypia, nie jest na nogach przez 24 godziny.
            >
            nie można, bo po 5 minutach zanosi się z ryku

            nie wiem jak zajmują się całymi godzinami wasze półroczne dzieci,
            ale mój jeszcze nie siedzi, już leżeć nie chce, a chusty nienawidzi

            więc na kolanach cały dzień

            cięzko Ci pojąć, że są takie dzieci? to wejdź na Niemowlę, może cię
            oświeci

            moj sypia 3 razy po 30 minut - co mam w tym czase zrobić? uszka
            ulepić?

            wieczorem chodzi spać o pólnocy,
            jeszcze drugie dziecko mam

            powinnam się zarżnąć i nie spać przez 3 dni, bo teściowej nawet raz
            na parę lat się nie chce?
            • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 20:00
              No ale kiedy siedzisz na forum to malec spokojnie się bawi na łóżku wiec nie
              przeginaj, że taki niesforny jest
              • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 21:53
                siedzi oparty o mnie, bo sam jeszcze nie potrafi i leci na nos

                co mi chcesz udowodnić, nie wiem
                • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:34

                  > siedzi oparty o mnie, bo sam jeszcze nie potrafi i leci na nos
                  >
                  > co mi chcesz udowodnić, nie wiem

                  To, że skoro można przy malcu udzielać się na forum to spokojnie można przy nim
                  ugotować, czy posprzątać. Świadczy to również o tym, że malec jest całkowicie
                  normalnym dzieckiem, a nie wyjątkowo męczącym i absorbującym
                  • madzioreck Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:53
                    makurokurosek napisała:

                    > To, że skoro można przy malcu udzielać się na forum to spokojnie można przy nim
                    > ugotować, czy posprzątać.

                    Ugotować, obiad, a nie urządzić święta. Trochę co innego. I co innego trzymać
                    dziecko na kolanach, a drugą ręką pisać, a co innego jedną ręką gotować, no
                    zastanów się...
                    • doral2 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:24
                      dziecko można posadzić w wózku i przypiąć paskiem, żeby nie spadło.
                      albo w foteliku. i postawić obok siebie.
                      • madzioreck Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:27
                        Tak, można, na pół godziny co jakiś czas, a nie na wielkie pichcenie.
                        • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:40
                          Nie musisz wszystkich potraw robić od razu, zauważmy również że autorka o ile
                          się nie mylę ma męża więc nie musi wszystkiego robić sama
                          • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:48
                            nie muszę i nie zrobię

                            mąż wiecznie poza domem, dziś od 8ej do 20ej, mam go przy garach
                            postawić???
                            • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 01:52
                              Może w tym czasie zająć się dzieckiem , a może np gotować, co kto woli
                            • morekac Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 13:26
                              Mam wrażenie, że cokolwiek teściowa zrobi - i tak będzie źle:
                              - jakby zaprosiła - trzeba jechać, a baba jest wredna i się jej nie
                              lubi, i trzeba się pakować na tak długi wyjazd.
                              - jak nie zaprosiła: och, miałam ochotę pojechać, żeby odpocząć i
                              pojeżdzić na nartach, a tak muszę sama zająć się świętami. tudzież
                              dziećmi
                              - jak chce się widzieć z synem - to źle, bo się komuś na głowę
                              zwala, jak nie chce (czy nie może) się z nim widzieć - zaraz gadka o
                              obowiązkach matki względem dziecięcia (faktycznie starego konia wink)
                              - jak trzeba gotować - oj, jaka ja biedna i nieszczęśliwa, jak ktoś
                              poradzi: nie gotuj tyle, nie przejmuj się tak, zapędź męża do
                              pomocy - to zaraz wyprodukujesz tysiąc argumentów, dlaczego tak nie
                              można tak zrobić. Lubisz marudzić i udowadniać wszem i wobec, jaka
                              to teściowa jest be, a ty jaka dobra i szlachetna względem niej... A
                              pewnie obie jesteście siebie warte smile.
                  • maman3 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:58
                    makurokurosek- nie masz pojęcia, o czym piszesz, odpuść.Nie
                    dostrzegasz różnicy między sprzątaniem a siedzeniem przed kompem? Ty
                    sprzątasz i gotujesz na siedzocą???
            • doral2 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 21:34
              i_love_my_babies napisała:

              ".. nie można, bo po 5 minutach zanosi się z ryku
              >
              > nie wiem jak zajmują się całymi godzinami wasze półroczne dzieci,
              > ale mój jeszcze nie siedzi, już leżeć nie chce, a chusty nienawidzi
              >
              > więc na kolanach cały dzień.."


              jak nauczyłaś, to tak masz.


              "..powinnam się zarżnąć i nie spać przez 3 dni, bo teściowej nawet raz na parę
              lat się nie chce?..."

              nie, zarzynać się nie musisz. wystarczy jak zrozumiesz, że teściowa NIE MA
              ŻADNEGO OBOWIĄZKU WZGLĘDEM CIEBIE.
              to bardzo proste. i bardzo ułatwia życie.

              niestety, mało jest osób, które potrafią to zakumać.
              • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 21:55
                doral2 napisała:

                > nie, zarzynać się nie musisz. wystarczy jak zrozumiesz, że
                teściowa NIE MA
                > ŻADNEGO OBOWIĄZKU WZGLĘDEM CIEBIE.
                > to bardzo proste. i bardzo ułatwia życie.

                względem mnie nie ma, ale względem syna jak najbardziej
                • zuzanka79 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:02
                  i_love_my_babies napisała:

                  > względem mnie nie ma, ale względem syna jak najbardziej

                  A niby jakie obowiązki ma wobec syna? Chciałabym wiedzieć możę się u
                  swojej teściowej upomnę. Nie, względem syna też nie ma. Ona go już
                  wychowała, teraz to on ma obowiązki wobec niej.
                • doral2 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:14
                  i_love_my_babies napisała:

                  > doral2 napisała:
                  >
                  > > nie, zarzynać się nie musisz. wystarczy jak zrozumiesz, że
                  > teściowa NIE MA
                  > > ŻADNEGO OBOWIĄZKU WZGLĘDEM CIEBIE.
                  > > to bardzo proste. i bardzo ułatwia życie.
                  >
                  > względem mnie nie ma, ale względem syna jak najbardziej.."

                  co mu się należało, już dawno dostał. jest dorosły, sam sobie już pieluchy
                  zmienia oraz żarcie do gęby wpycha.
                  szukasz marnych wymówek.
                  • iwles Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:44
                    doral2 napisała:


                    > co mu się należało, już dawno dostał. jest dorosły, sam sobie już
                    pieluchy
                    > zmienia oraz żarcie do gęby wpycha.



                    i tylko z tym kojarzą ci się Święta Bożego Narodzenia? Z
                    wpychaniem żarcia do gęby ? smutne to, bardzo...............
                    • zuzanka79 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 00:01
                      iwles napisała:

                      > doral2 napisała:
                      >> co mu się należało, już dawno dostał. jest dorosły, sam sobie już
                      >> pieluchy zmienia oraz żarcie do gęby wpycha.

                      > i tylko z tym kojarzą ci się Święta Bożego Narodzenia? Z
                      > wpychaniem żarcia do gęby ? smutne to, bardzo...............

                      To nie chodzi o wpychanie żarcia w czasie świąt, tylko o obowiązki
                      jakie wobec DOROSŁEGO, MAJĄCEGO WŁASNĄ RODZINĘ (więc zakładam, że
                      odpowiedzialnego) FACETA ma jego matka. Wtrąciłam się, ale temat
                      tychże obowiązków teściowej bardzo mnie zaintrygował.
                      • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 00:21
                        zuzanka79 napisała:

                        > To nie chodzi o wpychanie żarcia w czasie świąt, tylko o obowiązki
                        > jakie wobec DOROSŁEGO, MAJĄCEGO WŁASNĄ RODZINĘ (więc zakładam, że
                        > odpowiedzialnego) FACETA ma jego matka. Wtrąciłam się, ale temat
                        > tychże obowiązków teściowej bardzo mnie zaintrygował.

                        Na przykład gdyby moje dorosłe dziecko kiedyś
                        zachorowało,zaniemogło,wpadło w tarapaty, miałabym jako matka
                        OBOWIĄZEK mu pomóc

                        i nie uważam, że moje obowiązki jako rodzica kończą się wchwili, gdy
                        dziecko rozpoczyna DOROSŁE ŻYCIE
                        • zuzanka79 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 00:37
                          i_love_my_babies napisała:

                          > Na przykład gdyby moje dorosłe dziecko kiedyś
                          > zachorowało,zaniemogło,wpadło w tarapaty, miałabym jako matka
                          > OBOWIĄZEK mu pomóc
                          >
                          > i nie uważam, że moje obowiązki jako rodzica kończą się wchwili,
                          gdy
                          > dziecko rozpoczyna DOROSŁE ŻYCIE

                          Widzisz, dla mnie to jest tak oczywista oczywistość, że nie
                          pomyślałam o tym. Zarówno o zdrowie swojego syna, jak i moje i,
                          naszych dzieci obie mamy wyrażają szczególną troskę. Niemniej jednak
                          jaki to ma związek ze świętami?
                          • iwles Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 00:54

                            może taki ma związek, że naprawdę nie wiem co musiałoby się
                            stać, żebym mojemu synowi powiedziała: nie przyjeżdżaj do mnie na
                            Święta!
                            • zuzanka79 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 12:38
                              Iwles, bo przypuszam, że twoja teściowa i moja teściowa to są
                              teściowe zupełnie innego pokroju smile Na szczęście innego wink
                    • doral2 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 16:13
                      iwles napisała:

                      > doral2 napisała:
                      >
                      >
                      > > co mu się należało, już dawno dostał. jest dorosły, sam sobie już
                      > pieluchy > zmienia oraz żarcie do gęby wpycha.
                      >
                      >
                      >
                      > i tylko z tym kojarzą ci się Święta Bożego Narodzenia? Z
                      > wpychaniem żarcia do gęby ? smutne to, bardzo..............."


                      ekhem... smutne, że tobie się z tym kojarzą, bo ja akurat wypowiadałam się wyżej
                      wymienionymi słowami w kwestii obowiązków rodziców względem dorosłych dzieci.
                      zechciej łaskawie doczytać dokładnie.
                • makurokurosek Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:40
                  Twój mąż nie jest niemowlakiem nie potrzebuje mamusi do zmiany pieluch. Lenistwo
                  można tłumaczyć na wiele sposobów, co nie zmienia faktu, że i tak pozostanie
                  lenistwem.
            • morekac Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:46
              > wieczorem chodzi spać o pólnocy,
              Bo na emamie jest ciekawiej? smile
          • maman3 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:52
            No, bzdura totalna, aż mnie zgięło-otóż są dzieci,z którymi NIC nie
            da sie zrobić-ja z moim maluchem mogłam jedynie czytać forum,
            zasypiał na chwilkę, po to, by za moment sie obudzić, przez kilka
            długich miesięcy siedział mi na rękach- nie będę tłumaczyc, dlaczego-
            odsyłam ciekawskich do moich innych wątków. W nocy moje dziecko
            budziło sie regularnie co dwie godziny, przez prawie dwa lata
            chodziłam ledwo żywa.Mam czwórkę dzieci, staram się utrzymac ład i
            porzadek, wyprawiam święta i inne imprezy rodzinne jak mogę
            najlepiej i to własnie ja mówię, że rozumiem autorkę wątku...może
            dlatego, że nie mam problemów z czytaniem ze zrozumieniem?
            • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 00:12
              maman3 napisała:

              > No, bzdura totalna, aż mnie zgięło-otóż są dzieci,z którymi NIC
              nie
              > da sie zrobić-ja z moim maluchem mogłam jedynie czytać forum,
              > zasypiał na chwilkę, po to, by za moment sie obudzić, przez kilka
              > długich miesięcy siedział mi na rękach- nie będę tłumaczyc,
              dlaczego-
              > odsyłam ciekawskich do moich innych wątków. W nocy moje dziecko
              > budziło sie regularnie co dwie godziny, przez prawie dwa lata
              > chodziłam ledwo żywa.Mam czwórkę dzieci, staram się utrzymac ład i
              > porzadek, wyprawiam święta i inne imprezy rodzinne jak mogę
              > najlepiej i to własnie ja mówię, że rozumiem autorkę wątku...może
              > dlatego, że nie mam problemów z czytaniem ze zrozumieniem?


              ja na przykład teściów od narodzin syna gościłam już 5 razy,
              w tym tylko raz na jeden dzień, a zazwyczaj na 2, 3 do tygodnia.
              Zawsze musiałam posprzątać, przygotować pościel, potem ją poprać,
              gotowałam, piekłam, parzyłam kawę, woziłam po sklepach, zabawiałam
              (bo wiadomo, że nie pójdę i nie walnę się spać choć ledwo na oczy
              widzę)

              tym razem mąż chciał pojechać do nich (nie żeby ja, bo nie znoszę
              pakować się z dzieciakami na wyjazdy)
              Nigdy nie siadamy za stołem rano i wstajemy wieczorem, tylko
              odwiedzamy rodzine, tu coś skubniemy, tam jakie ciasto, więc nawet
              jeść nam się nie chce nigdy
              jak nie mieliśmy dziecka to zawsze jechaliśmy na kolację i jakiegoś
              grzańca do knajpki z bratem, kuzynkami

              nie chodzi mi o to, że teściowa ma mnie zaprosić i posadzić za
              stołem, ale myślę że gdyby usmażyła 2 dodatkowe kotlety to nic by
              się nie stało?
              szczególnie że spakowała moje jedzenie po chrzcinach, mogła je
              zamrozić i odmrozić i mnie podać na swięta


              ale nie, ona liczyła na to, że znów ugości się u mnie, jeszcze do
              domu zabierze, sama przyoszczędzi i na nowy komplet skór do salonu
              będzie


              ja mam dwoje dzieci na utrzymaniu, 5 kredytów, chatę niewykończoną,
              ale kogo to obchodzi?


              u moich rodziców też ugościć się można do rozpuku wręcz, ale ich do
              siebie już zaprosić nie da rady?


              od syna wziąć kasę na wyjazd i spotkanie z koleżankami, bo to
              najpilniejsza sprawa pod słońcem, też można??? (teść nie dał, bo
              remont za rok będzie robił, to od męża mego wypłakała)






              • zuzanka79 Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 22.12.09, 00:55
                i_love_my_babies napisała:

                > ja na przykład teściów od narodzin syna gościłam już 5 razy
                ,
                > w tym tylko raz na jeden dzień, a zazwyczaj na 2, 3 do tygodnia.
                > Zawsze musiałam posprzątać, przygotować pościel, potem ją poprać,
                > gotowałam, piekłam, parzyłam kawę, woziłam po sklepach, zabawiałam
                > (bo wiadomo, że nie pójdę i nie walnę się spać choć ledwo na oczy
                > widzę)

                Dlaczego piszesz "zawszze musiałam" - kiedy nie musiałaś, a wynikało
                to jedynie z twojej dobrej woli. Ja jak mi się teściowa, czy też
                moja mama czy ktokolwiek inny zjawi w momencie gdy nie jest mi to na
                rękę niczego nie muszę. Mogę nie chcieć nawet soku podać, dając tym
                samym do zrozumienia, że NIE MAM OCHOTY na wizytę. Poza tym, to
                nasze mieszkanie i my ustalamy zasady, kogo gościmy, kiedy gościmy i
                na jakich warunkach gościmy. Jesteś mało asertywna wiesz? Ja się
                asertywności nauczyłam, jak nie mogłam się do snu na własnej kanapie
                położyć, bo wiadomo ... gość w dom ... i trzebabyło wysłuchiwać do
                późnej nocy rodzinnych opowieści a potem wstawać skoro świt i od
                razu w gary.

                > ale nie, ona liczyła na to, że znów ugości się u mnie, jeszcze do
                > domu zabierze, sama przyoszczędzi i na nowy komplet skór do salonu
                > będzie
                > ja mam dwoje dzieci na utrzymaniu,5 kredytów, chatę niewykończoną,
                > ale kogo to obchodzi?

                Może właśnie nie dałaś nikomu odczuć, by kogokolwiek to obchodziło.
                Zawsze możesz powiedzieć NIE albo: mamy inne palny na ten czas.

                > od syna wziąć kasę na wyjazd i spotkanie z koleżankami, bo to
                > najpilniejsza sprawa pod słońcem, też można??? (teść nie dał, bo
                > remont za rok będzie robił, to od męża mego wypłakała)

                Wiesz co, to ja się dziwię twemu mężowi, że teściowej przy takich
                wydatkach tę kasę dał, bo mój by nie dał, właśnie dlatego, że mamy
                swoje wydatki swoje potrzeby i swoje priorytety. I tego jestem 100%
                pewna.
                Co innego gdyby którymkolwiek rodzicom brakło na leki, na wizytę u
                specjalisty, żywność. Swoją drogą mając dwójkę małych dzieci , dwa
                kredyty, masę opłat i wydatków pożyczyliśmy teściowej nasze jakieś
                marne oszczędności na koszty sądowe, choć nas o to nie prosiła,
                wspomniała jedynie, że sprawę będzie musiała odroczyć ze względów
                finansowych. Mam nadzieję że odda wink
    • madzioreck Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:03
      Pamiętam Twój watek o chrzcinach, kiedy teściowa stanowczo zażądała zapakowania
      sobie żarcia, za które Wy zapłaciliście, i swobodnie sobie zabrała. To było
      przegięcie.
      Trochę Cię rozumiem, a trochę nie. Chociaż nie krytykuję. Nie rozumiem - bo jak
      nie zaprosiła, to w sumie, po pierwsze, ma prawo, po drugie - niech spada. Nie,
      to nie. Ja bym się nie paliła do świąt z nielubianą teściową. Ale rozumiem, że
      to jest przykre, kiedy Ty stajesz na głowie, jak teściowie Ci się zwalają na
      głowę na tydzień, a sami nigdy Was nie zapraszają (o ile dobrze zrozumiałam).
      • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:15
        dokładnie madzioreck, dlatego wspomniałam też wątek o chrzcinach

        olałam, nie dopraszam się, tak się wywnętrzyć chciałam i tylewink
        • madzioreck Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 22:50
          Po prostu się nie przejmuj, ani teściową, ani atakami chodzących ideałów co to
          mają zawsze posprzątane, wyprane, ugotowane, manikiur, pracę i czwórkę dzieci, i
          do tego są rozczulająco wyrozumiałe dla swoich teściowych wink I wierzę Ci, że
          dzieci są różne, też miałam trochę do czynienia z niemowlakami. Jeden dostał
          zabawkę i miał zajęcie na dłuższy czas, a drugi wrzaskiem roznosił chatę, jak
          się go zostawiło na 3 minuty. Dziwi mnie tylko, że tyle e-mam nie zdaje sobie z
          tego sprawy, wychowują same aniołki po prostu smile
      • madzioreck Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:32
        Przypomniała mi się taka przeczytana historia: jedna babka i jej liczne
        rodzeństwo zawsze spotykało się w święta u rodziców. Taka tradycja. Po śmierci
        rodziców przygotowywanie świąt dla licznego rodzeństwa wraz z żonami i dziećmi
        spadło na tę jedną kobietę, reszta rodzinki przychodziła zawsze na gotowe. Po
        kilku latach kobieta się zbuntowała i postanowiła porozmawiać z braćmi i
        siostrami, ona nie ma już siły, muszą jej pomóc, jeśli ma być miło. A i ona
        chętnie raz spędziłaby święta u kogo innego, bez tygodniowego gotowania,
        sprzątania, całej tej bieganiny. Zgadnij, co usłyszała? Że jest egoistką i myśli
        tylko o sobie, bo nie ma ochoty kolejny raz obsługiwać takiej imprezy.
        Poobrażali się i koniec. Jaka ona bezczelna, pchała się na krzywy ryj do nich,
        nie? I leniwa do tego suspicious Oni oczywiście też mieli prawo nikogo nie zapraszać z
        jakiegokolwiek powodu albo i bez.
        • i_love_my_babies Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 21.12.09, 23:43
          czyli jakby o mniewink

          widzę, że jako jedna z nielicznych przeczytałaś dokładnie moje
          wypowiedzi i bardzo Ci za to dziękuję

          od razu mi lżejwink

          reszta wynalazła słowo "narty" - sanki już olewając i ma używanie,
          typowe, wiemwink
          • a-ronka i miała rację 22.12.09, 10:18
            czy zaproponowałaś,że pomożesz lub zrobisz coś gotowego żeby ulżyć
            jej w przygotowaniach?
            Dlaczego 50 ? letnia kobieta,która zakładam robiła święta od x lat
            teraz mając synową nie może odpocząć. Gościłaś ją 5 razy ale Ty też
            tam jezdziłaś i zakładam,że znamy tylko opowieśc jednej strony,że
            teściowa zła,niedobra,że zabrała jedzenie z chrzcin,że siedzi ci na
            głowie zamiast pomagać.
            Tyle,że :

            -po chcrzcinach miała prawo zabrać jedzenie bo zazwyczaj kel;nerki
            szykują pojemniki z jedzeniem i zabierają je goście albo Ci którzy
            robili imprezę
            -syn ma żonę więc teściowa chce odpocząc bo wie,że synowa zadba o
            syna
            -wasze 5 kredytów i duży dom gów...... kogo obchodzą bo to była
            wasza decyzja.Teściowa nie stała z rewolwerem i nie wybierała
            projektu domu.Rodzice nie muszą sponsorować zachcianek młodych w
            kwestii domu czy samochodu.
            -skoroś taka zapracowana przy dziecku (5 miesięcy i nie potrafi się
            sam bawić)to jak wyobrażasz sobie wyjazd na święta do teściów???
            Ty na spacerach z mężem ew.na sankach a teściowa bawi bachora,podaje
            obiad,zmienia pościel bo państwo za darmo na wypoczynek przyjechali?

            W pierwszym poście już pokazałaś skąd twoja złość.Chciałaś mieć
            święta za darmo ze służącą i z opiekunką ale teściowa szybciej
            odgadła intencje i pokazała figę.
            Roszczeniowa postawa i bardzo samolubna.
            Moi rodzice po latach przygotywawania świąt pojechali teraz na 3
            tygodnie na Bali.Czy mam ich rozstrzelać bo nie ma mi kto upiec
            piernika,zrobić ryby po grecku czy zająć się dzieckiem?
            Otwórz oczy synowo,teściowa to nie twoja służąca a skoro chcesz na
            wczasy to ZAPŁAĆ i jedź.W pensjonatach są miejsca.

            Ja pitolę,mam dwóch synów ale jak któryś wybierze taką synową to ona
            z miejsca zarobi kopa w duooopę za jakiekolwiek roszczenia.
            • kim5 Re: i miała rację 22.12.09, 11:29
              Kobiety same się nakręcają na swoisty wyścig zbrojeń. "Ja mam 4
              dzieci, wysprzątane i obiad mężowi podany pod nos". "A ja mam 6
              dzieci i gotuję 3-daniowy obiad."
              I biada takim, co powiedzą, że szkoda im życia na zapieprzanie w
              kuchni.
              Bo prawdziwa kobieta powinna.
              • zuzanka79 Re: i miała rację 22.12.09, 12:47
                kim5 napisała:

                > Kobiety same się nakręcają na swoisty wyścig zbrojeń. "Ja mam 4
                > dzieci, wysprzątane i obiad mężowi podany pod nos". "A ja mam 6
                > dzieci i gotuję 3-daniowy obiad."
                > I biada takim, co powiedzą, że szkoda im życia na zapieprzanie w
                > kuchni.
                > Bo prawdziwa kobieta powinna.

                Tu się z tobą zgodzę w 100%, z tym, że jeżeli ktoś zapieprza w
                kuchni bo lubi ( właśnie tak jak moja teściowa) a nie zapieprza w
                kuchni bo musi (tak jak moja mama) to jest to chyba zupełnie inne
                zapieprzanie. Stół wigilijny nie musi się uginać pod ciężarem
                potraw, nie musi ich być też 12, ważne by przy tym stole panował
                spokój i radość z rodzinnego spotkania. Jeśli tego zabraknie to
                żadna, nawet niewiadomo jak wystawnie przygotowana wieczerza nie
                zastąpi tej atmosfery. Na głowie można stanąć a to i tak nic nie da.
                I nie tylko świąt to dotyczy. No, ale co ja na to poradzę, by
                zamiast zapomnieć, odpóścić pewne rzeczy, na inne przymknąć oko i
                spojrzeć z dystansem, gromadzi się w sobie te wszystkie żale
                wylewane potem przy,czy przed byle okazją. Wesele autorki już dawno
                było, chrzciny też,a ona , moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie się
                nakręca. Fakt mogło ją zachowanie teściowej zniesmaczyć i zaboleć i
                nie twierdzę, że ta nie było, ale trochę sama jest sobie winna,
                pozwalając sobie wejść na głowę. Czasem trzeba powiedzieć NIE, i
                warto.
            • madzioreck Re: i miała rację 22.12.09, 13:47
              a-ronka napisała:

              > -po chcrzcinach miała prawo zabrać jedzenie bo zazwyczaj kel;nerki
              > szykują pojemniki z jedzeniem i zabierają je goście albo Ci którzy
              > robili imprezę

              Miała prawo...? Od kiedy kelnerki decydują, kto zabiera żarcie? Dla
              gości, owszem, ale chyba nie bez porozumienia z osobą, która płaciła
              za imprezę...? NIE miała prawa, ale chętnie się dorwała.
              Zresztą dla mnie EOT, bo naprawdę, dziewczyna chciała się po prostu
              wygadać, a tu same chodzące ideały kochające swoje teściowe.
            • chloe30 Re: i miała rację 22.12.09, 14:51
              a-ronka napisała:
              > Ja pitolę,mam dwóch synów ale jak któryś wybierze taką synową to
              ona
              > z miejsca zarobi kopa w duooopę za jakiekolwiek roszczenia.

              Pozostaje ci miec nadzieję, że dostaniesz taka synową jak ja. Nie
              mam absolutnie ŻADNYCH roszczeń wobec teściowej, może oprócz
              jednego - żeby trzymała sie ode mnie z daleka.
              Niestety dla nie niej, jej syn ma to samo życzenie.
              Ciekawe czy nie wolałaby roszczeniowej synowej tongue_out
              • a-ronka :))) 22.12.09, 15:03
                ja będę dobra teściowa ale jak synowa zarzuci focha,że za mało kasy
                dostała albo nie zaprosiłam jej na święta bo akurat moczę z
                dziadkiem tyłek na Jamajce to kop w tyłek jak sie patrzy.Zresztą ja
                rozmawiam z moimi chłopakami i wiedzą jakie panny są niegodne uwagi.
                Nie demonizuję ale staram sie wpoić,że zasada roszczeniowa to nie u
                mnie a cokolwiek się chce to wystarczy poprosić,zapracować,kupić.
                Roszczenia upadły po II wojnie a Mikołaj przychodzi tylko raz w roku.
                Kontaktu z synami nie mam ochoty poprzez jedną lalę tracić.
            • i_love_my_babies Re: i miała rację 22.12.09, 16:15
              a-ronka napisała:

              > czy zaproponowałaś,że pomożesz lub zrobisz coś gotowego żeby ulżyć
              > jej w przygotowaniach?

              nie, bo na wstępie mój mąż usłyszał, że mamy nie przyjeżdżać, bo
              taaaaka pogoda, potem w rozmowie ze mną coś bąknęła, że się
              wykosztowała, tylko że tak naprawdę nie o to tu chodzi, tylko o
              fakt, że nie trzeba wydać więcej pieniędzy, tylko uciułać znowu,albo
              dać drugiemu dziecku i ukochanej wnusi, a wnuków zobaczyć nie ma
              potrzeby

              nigdy nie wspomagali nas finansowo i nie wzięłabym od nich
              pieniędzy, drugie dziecko wspomagają cały czas, i nie mam nic do tego


              ale gdy przyjeżdżają do nas i nie przestają mówić o swojej wnusi:
              K.to, K.tamto. K.piernęła, K. wyrżnęła i tak dalej, zamiast pogadać
              z wnukiem, co słychać, jak w przedszkolu,a w sklepie kupują jej 4
              pary butów w obecności mojego syna,jemu oczywiście nie, to trochę
              mnie to boli, nie powiem
              a potem nie mogę pojechać, bo rzekomo nie mają kasy (chociaż to
              bzdura)


              odpocząć. Gościłaś ją 5 razy ale Ty też
              > tam jezdziłaś i zakładam,że znamy tylko opowieśc jednej strony,że
              > teściowa zła,niedobra,że zabrała jedzenie z chrzcin,że siedzi ci


              gościłąm ją 5 razy w ciągu pół roku, u niej ostatni raz byłam rok
              temu, a wcześniej 2 lata temu, nigdy dłużej niż na 2 dni
              jakieś 2 m-ce temu mieliśmy jechać, ale zadzwoniła, żebyśmy nie
              przyjeżdżali, bo jadą na zakupy


              > -po chcrzcinach miała prawo zabrać jedzenie bo zazwyczaj kel;nerki
              > szykują pojemniki z jedzeniem i zabierają je goście albo Ci którzy
              robili imprezę


              nie, nie miała prawa pozbierać po kryjomu szaszłyczków dla wnuczki,
              olewając moje dziecko
              nie, nie miała prawa pozbierać ze stołu wszystkich cukierków dla
              wnuczki, olewajac moje dziecko
              nie, nie miała prawa, bo to my płaciliśmy za wszystko
              nie, nie miała prawa, bo przydziałowe pojemniki dostała ode mnie

              ale zabrała cała resztę oraz ciasto, które dla nas, upiekła nasza
              ciocia,i ona dobrze o tym wiedziała, bo je ze sobą przywiozła, nawet
              się nie zorientowała kiedy
              swoje, które upiekła, równieź powiozła z powrotem, bo odkrojono
              tylko ćwiartkę


              -wasze 5 kredytów i duży dom gów...... kogo obchodzą bo to była
              > wasza decyzja.Teściowa nie stała z rewolwerem i nie wybierała
              > projektu domu.Rodzice nie muszą sponsorować zachcianek młodych w
              > kwestii domu czy samochodu.

              to szkoda, że jednemu dziecku takie zachcianki sponsorują, a
              drugie nawet nie może przyjechać w drugi dzień Swiąt

              > -skoroś taka zapracowana przy dziecku (5 miesięcy i nie potrafi
              się
              > sam bawić)to jak wyobrażasz sobie wyjazd na święta do teściów???
              > Ty na spacerach z mężem ew.na sankach a teściowa bawi
              bachora,podaje
              > obiad,zmienia pościel bo państwo za darmo na wypoczynek
              przyjechali?
              >
              nie mam bachora, tylko dziecko

              nie bawi dziecka, bo bym go jej na 5 minut nie zostawiła i nie po to
              biorę sanki, żeby sama na nich z*********ć
              ona na darmowy wypoczynek przyjeżdżać może, wnuki, nie - możesz mi
              wyjaśnić tę zależność? bo ja jej pojąć nie mogę

              albo taka ograniczona jesteś, albo się poprostu czepiasz moja droga
              • morekac Re: i miała rację 22.12.09, 17:03
                Bliższa koszula ciału... tamten syn mieszka tylko piętro wyżej. A
                jak nie wiadomo, o co chodzi - to chodzi o pieniądze wink.
                • i_love_my_babies Re: i miała rację 22.12.09, 17:42

                  morekac napisała:

                  > Bliższa koszula ciału... tamten syn mieszka tylko piętro wyżej.

                  to dlatego drugi nie może przyjechać na święta?


                  • morekac Re: i miała rację 23.12.09, 12:58
                    A kto mu broni? Ale to dorosły człowiek i pozwól mu układać samemu kontakty z
                    jego matką, nie musisz tego za niego załatwiać. Pewnie jakby się uparł, żeby
                    jechać, też byłoby niedobrze...
                    Zresztą masz tak entuzjastyczne podejście do teściowej, że wcale się nie dziwię,
                    że was nie zaprosiła - jesteś pewna, że nie wyczytała na forum, czego to o niej
                    nie wypisujesz? wink
                    Reasumując: święta robi twoja mama, nie musisz nic stać przy garach, nie musicie
                    nigdzie jechać, nie musisz się stresować robieniem słodkich minek do teściowej i
                    nie skacze ci gula, że teściowa znowu wychwala wnuczkę (bo pewnie lepiej ją zna
                    i tyle, zresztą babcie bywają różne - nikt zresztą nie ma obowiązku jednakowego
                    kochania wszystkich swoich krewnych).
              • franczii Re: i miała rację 22.12.09, 18:12
                no niefajnie tesciowa postepuje, szkoda mi twojego meza i dzieci, chociaz one
                przyzwyczjone pewnie nie maja poczucia, ze cos traca. To my dorosli mamy
                wyobrazenia, jak stosunki w rodzinie powinny wygladac
                Ale twoj maz co na to? Nie jest mu przykro, ze on i jego dzieci nie sa milymi
                goscmi u wlasnych rodzicow i dziadkow zwlaszcza na swieta?
                Mnie by bylo strasznie przykro, gdybym chciala pojechac do Polski do mamy na
                swieta a mama by mnie nie chciala, no chyba, ze ialaby w planie jakis wyjazd.
                Moj wiek tu nie ma nic do rzeczy, to do tych pan, ktore pisaly cos o zmienianiu
                pieluchy doroslemu chlopu.
                U mnie tez tesciowa faworyzuje swoja corke, marnotrawna w dodatkutongue_out i czasami
                mezowi jest przykro, choc u nas to faworyzowanie polega tylko na dawaniu kasiory
                i pozwalaniu z siebie ciagnac ile sie da wiec nam to akurat kij, ze nie nam daje
                bo jej kasy nie potrzebujemy. Grunt, ze interesuje sie dziecmi, chce im sprawic
                przyjemnosc prezentem i nigdy sie nie zdarzylo, zebysmy byli niemile widziani
                • i_love_my_babies Re: i miała rację 22.12.09, 18:40
                  pewnie, że jest mu przykro...
                  najgorzej jest wtedy, gdy do nas przyjeżdżają, i od wejścia hymny
                  pochwalne na temat wnusi. I nic - co tam słychać wnuczku? jak w
                  przedszkolu? co tam nowego umiesz? w co się lubisz bawić?
                  A mój synuś siedzi, patrzy i słucha, i jeszcze nie rozumie, że coś
                  tu jest nie tak, ale lada dzień zacznie.
                  Mój mąż kiedyś się zdenerwował i rzucił (nie raz zresztą): 'No
                  przestańcie już, przyjechaliście do wnuczka a o wnusi ciągle gadacie"
                  Niestety, jak gochem o ścianę, scenariusz jest zawsze taki sam,
                  nawet obcy ludzie zwracają na to uwagę, żeby nie było, że to moje
                  wymysły i przewrażliwiona jestem...

                  Jest mu starasznie przykro, bo wiem jak chciał jechać (od narodzin
                  synka jeszcze nie byliśmy w jego rodzinnych stronach) - spotkać się
                  także z resztą rodziny, pochwalić się synami, bo bardzo ich kocha i
                  jest z nich dumny jak paw. Ja nie lubię tam jeździć i specjalnie się
                  nie palę, ale nie przyszło mi do głowy, że odmówią nam przyjazdu na
                  swięta, jednocześnie czekając, aż ich u siebie ugoszczę z honorami
                  • an_ni Re: i miała rację 23.12.09, 00:34
                    mam wrazenie ze chcesz zlapac kilka srok za ogon
                    po pierwsze zeby maz sie cieszyl
                    po drugie zeby pojechac w gory
                    po trzecie zeby ktos zrobil swieta, bo ty nie masz mozliwosci i czasu
                    po czwarte zebys mogla potem opisac jak tesciowa kiepsko te swieta
                    wyprawila
                    a po piate zeby udowodnic nam ze ty jestes gora i ty zaplanowalas i
                    zorganizowalas wszystko tak ja ty i wylacznie ty chcialas
                    a moze po prostu miej to w doopie?
                    bedziesz ze swoimi rodzicami, z mezem, z dziecmi, maz chyba u twoich
                    rodzicow nie cierpi?
                    gdyby tak bardzo chcial jechac do swoich rodzciow, to przeciez jakos
                    by to ustalil z nimi? czy tez mamuska szlaban stawia i nie wpuszcza
                    za prog??
                    moze zakoncz te misje podtrzymywania kontaktow, uszczesliwiania meza
                    na sile, wpychania tesciowej w role babci, siebie w role dobrej
                    synowej i wszyscy bedzicie miec swiety spokoj, a my na forum tez wink
                  • makurokurosek Re: i miała rację 23.12.09, 15:23
                    W końcu wiadomo o co ci chodzi, o to że ty i twoje dzieci nie jesteście na
                    piedestale, że teściowa koło ciebie nie skacze i nie podtyka ci wszystkiego pod
                    nos . Po pierwsze to całkowicie logiczne i normalne , ze babcia będzie miała
                    lepszy kontakt z wnuczką która mieszka blisko niej niż z dziećmi które rzadko
                    widuje. Dodatkowo chcąc nie chcąc na dzieci patrzymy przez pryzmat relacji z ich
                    rodzicami, a twoje relacje z teściową są koszmarne i nie wynika to tylko z jej
                    winy. Po trzecie osobiście bardzo nie lubię gościć osób które czują sie u nas
                    jak w hotelu, a nas traktują jak darmową pomoc. Ostatnio w sierpniu gościłam
                    takich znajomych i cóz więcej razy nie zostaną na gościnę zaproszeni
    • premeda Re: Teściowa nie zaprosiła nas na święta... 23.12.09, 12:36
      Rozdzierasz szaty nad teściową niczym Rejtan i nie wiem chyba
      liczysz, że za piątym razem kowadło na babę zleci i poprzestawia jej
      klepki w głowie. Tak się nie stanie! Oczekujecie od niej, żeby nie
      była sobą, żeby się zmieniła, żeby traktowała równo swoje dzieci i
      wnuki itd. Tylko, że oczekujecie nierealnego i wciąż tkwicie w
      zawieszeniu. Nie możecie liczyć na cokolwiek ze strony teściowej ale
      wciaż liczycie i nie przygotowujecie się na inną ewentualność. Tak
      jest w przypadku świąt myśleliście, że teściowa Was zaprosi na
      święta i nie przygotowaliście się na inną ewentualność, w związku z
      czym obudziliście się z ręką w nocniku. Ja wiem, że mąż ma żal do
      matki i jest mu przykro ale chyba już najwyższa pora przyjąć do
      wiadomości, że ona taka jest i się nie zmieni. Tak po przeczytaniu
      Twoich wątków bieżacej dyskusji i tej o chrzcinach myślę, że Wy
      oddaliście pole teściowej co do decydowania o kształcie wzajemnych
      relacji, to ona wyznacza zasady i wyznacza granice. Wy jak małe
      dzieci dostosowujecie się do jej decyzji, np. chciała pojemniki to
      je przyniosłaś itd. Musicie zacząć głośno i wyraźnie wyrażać swoje
      zdanie, zamiary ale też zacząć kształtować Waszą wzajemną relację, a
      nie tylko czykać i reagować na posunięcia teściowej. Zresztą
      reakcja, kóra nie będzie zwykłym dopasowaniem się do zdania
      teściowej jest wskazana. Tak ogólnie szanowane są osoby, które
      posiadają własne zdanie i nie boją się go głośno wyrażać, cała cicha
      bezwolna reszta nie jest nawet zauważana, a tym bardziej się z nimi
      nikt nie liczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja