Mam żal, choć nie jest mi przykro...

21.12.09, 13:31
Jako że teściowa jest na mnie śmiertelnie obrażona (bezpodstawnie),
odmówiła kolejny raz przyjścia na Wigilię. I spoko, nie chcę oglądać
jej miny. Rzecz w tym, że przed moim mężem tłumaczy, że źle się
czuje, tymczasem idzie na kolację do brata męża.
Przez 15 lat małżeństwa spędzała wigilię u nas, bo starszy syn jej
nie zaprosił. Gdy my nie byliśmy jeszcze parą, a mój mąż był za
granica ta kobieta siedziała w domu sama. Teraz matka szwagierki
potrzebuje opieki, siedzi u córki i zięcia, więc tamta synowa wprost
przechodzi sama siebie w dogadzaniu teściowej.
Wszystkie lata, gdy miała ja w doopie poszły w zapomnienie.
Mam żal, bo przez tyle llat traktowałam teściową jak członka
rodziny, starałam się.
Nie jest mi przykro, bo ta kobieta tego nie warta. Takie
przemyślenia ''przedświateczne''.
    • alicja_ala Re: Mam żal, choć nie jest mi przykro... 21.12.09, 13:37
      Teraz matka szwagierki
      potrzebuje opieki, siedzi u córki i zięcia, więc tamta synowa wprost
      przechodzi sama siebie w dogadzaniu teściowej.
      a mozesz deczko jasniej bo nie zalapalam zaleznoscismile
      • alabama8 Re: Mam żal, choć nie jest mi przykro... 21.12.09, 13:52
        No niektórym babom to jak krowie na rowie trzeba tłumaczyć, że
        zaproszenie starszego syna będącego zięciem córki (zapewne
        stryjecznej ciotki), albo wujenki - nie pamiętam, jest ważniejsze
        niż drugiej synowej (tej co jej mąż ma brata męża będącego synem
        teściowej, która obrażona bezpodstawnie nie chce przyjść na wigilię
        preferując obecność u drugiej synowej, które też ma męża będącego
        bratem męża będącego synem teściowej która nie chce przyjść na
        wigilię ...
        • asiek_k Re: Mam żal, choć nie jest mi przykro... 21.12.09, 14:31
          dzieki alabama, rozjaśliłaś mi w głowie smile
          • azile.oli Re: To ja namąciłam 21.12.09, 15:35
            Moja teściowa ma 2 synów. Jeden z nich to mój mąż. Drugi ma żonę,
            która przez kilkanaście lat sprzeciwiała się obecności teściowej na
            Wigilii. Teraz matka tej kobiety jest schorowana i przebywa u córki
            i jej męża (czyli brata mojego męża). Teraz teściowa wybiera Wigilię
            u nich, mojemu mężowi nie mówiac prawdy.
            Drugi syn przez lata miał matkę w nosie. Teraz teściowa ma gdzieś
            nas.
            • chloe30 Re: To ja namąciłam 21.12.09, 15:40
              Ale ja bym chciała znac korelację pomiędzy choroba matki szwagierki
              a skakaniem wokół wspólnej tesciowej, bo nadal tego nie rozumiem.
              • makurokurosek Re: To ja namąciłam 21.12.09, 15:45
                Ja również nie rozumiem, zwłaszcza że jeżeli ma się jedną starszą osobę
                wymagającą opieki to zazwyczaj nie ma sie ani siły ani tym bardziej ochoty
                nadskakiwać komukolwiek. Natomiast często w sytuacji choroby bliskiej osoby,
                zaczynamy doceniać relacje rodzinne, przymykać oko na pierdy bo coraz bardziej
                zdajemy sobie sprawę z bliskości śmierci
                • azile.oli Re: To ja namąciłam 21.12.09, 16:27
                  Korelacja jest taka, że tamta synowa nie chciała widzieć teściowej,
                  a brat męża swojej teściowej, czyli matki żony. Z chwilą, gdy matka
                  zaczęła wymagać od córki opieki ona musiała się pogodzić z teściową
                  i ją zapraszać. Bo teściową by szlag trafił, że tamta siedzi w domu
                  jej syna, a ona nie jest zapraszana i syna by buntowała. Zresztą
                  brat męża nie odzywał się do swojej teściowej przez swoją matkę
                  właśnie.
                  Przez kilkanaście lat syn nie zaprosił swej matki na Wigilię, choć
                  były lata, gdy siedziała sama w domu. Po ślubie my zaczęliśmy ją
                  zapraszać, nie było ważne, ze byłam w ciąży, miałam dwójkę małych
                  dzieci, byłam chora. Jeśli ja nie mogłam, na Wigilię zapraszała ja
                  moja mama.
                  Teraz, gdy mąż z nia rozmawia od razu zaznacza, że mamy jej nie
                  odwiedzać, choć dobrze wiem, że drugi syn i wnuczki, ich mężowie i
                  narzeczeni są mile widziani. Dla mojego męża jest wersja dzień przed
                  Wigilią, że ma grypę, więc mamy nie przychodzić.
                  No, niestety, ale na Wigilii w zeszłym roku ''obłożnie'' chora
                  osoba siedziała do północy. Bratanica drugiej synowej chodzi do
                  szkoły z moja córka i się wygadała.
                  • lola211 Re: To ja namąciłam 22.12.09, 09:24
                    A ty bys wolala,zeby juz do konca zycia byli w zlych stosunkach?
                    Przez lata bylo tak, a teraz bedzie inaczej.PO PROSTU.
                    • azile.oli Re: To ja namąciłam 22.12.09, 09:39
                      Nie chciałabym wcale, aby byli w złych stosunkach. Raczej o to, że
                      z chwila owego ''pogodzenia''nie powinno się traktować jak śmiecia
                      syna i wnuków, którzy dotychczas mieli na względzie samopoczucie
                      matki i babki w święta. Chodzi też o to, że lepiej, gdyby teściowa
                      powiedziała mężowi, że idzie do jego brata, a nie, że jest chora,
                      siedzi w domu i nikogo nie przyjmuje.
                      • lola211 Re: To ja namąciłam 22.12.09, 10:14
                        Widac ma powod, by klamac.Nie rozumiem jednego- ta tesciowa taka
                        okropna, to powinas w koncu byc szczesliwa, ze sie od niej uwolnilas.
                        • azile.oli Re: To ja namąciłam 22.12.09, 10:22
                          Owszem, cieszę się, że nie muszę z nią przebywać, ale to dopiero od
                          czasu, gdy pokazała, jaka jest naprawdę.
                          Wiem, dlaczego kłamie - żeby syn jej nie wygarnął, że lekceważy
                          jego i jego rodzinę.
                          • lola211 Re: To ja namąciłam 22.12.09, 18:41
                            A jak ma spedzic wigilie u jednego i drugiego jednoczesnie?
                            • azile.oli Re: To ja namąciłam 23.12.09, 09:27
                              A tak trudno po ludzku powiedzieć : ''Synu, dziękuję Ci za
                              zaproszenie, doceniam, że zawsze dbałeś, abym nie czuła się w święta
                              samotna. W tym roku pójdę do twojego brata, wiem, jak było, ale to
                              też moje dziecko.''
                              Nie, łatwiej skłamać.
                              Jak się coś robi, to trzeba mieć cywilną odwagę i się do tego
                              przyznać. I nawet wysłuchać od syna tekstu, że jest mu przykro, bo
                              matka nie chce oglądać w święta jego rodziny.
                              Nadmieniam, że poprzednio to rodzina brata męża nie chciała oglądać
                              teściowej u siebie. Ale u niej byli mile widziani.
                              Jednemu wybaczy wszystko, drugiemu nic. Nie czuje jakiejkolwiek
                              wdzięcznośći w stosunku do mnie i do mojej matki. My jesteśmy dla
                              niej obcymi osobami, więc kultura wymagałaby, żeby chociaż życzenia
                              złożyć. Albo żeby je przyjąć z kulturą, a nie milczeniem.
            • attiya Re: To ja namąciłam 21.12.09, 16:23
              a może mimo to bez niej będzie całkiem udana wigilia smile czego Ci bardzo życzę smile
              • azile.oli Re: To ja namąciłam 21.12.09, 16:29
                Na pewno spokojniejsza, bo nie będę musiała zważać na każde słowo.
                • berecik7 Re: To ja namąciłam 21.12.09, 20:39
                  Ale o co właściwie poszło, bo chyba o coś musiało???
                  • azile.oli Re: To ja namąciłam 22.12.09, 08:51
                    Poszło o głupotę, ale to teściowa obraziła mnie, moją mamę i córkę.
                    Nie chce mi się opisywać całej sytuacji, w każdym razie była
                    gościem, zachowała się skandalicznie, ja puściłabym to w niepamięć,
                    ale ona się obraziła. Tylko dlatego, że ośmieliłam się wyrazić swoje
                    zdanie i to wcale nie na jej temat.
                    Na korzyść tego, że w tej sytuacji nie zawiniłam ja, ani moja matka
                    przemawia fakt, że obecnie święta i inne uroczystości spędzamy z
                    moja mamą. Teściowa nieźle go wytresowała, jeśli chodzi o szacunek
                    dla niej, więc skoro zdecydował się jej postawić, to ewidentnie
                    przegięła.
                    A tak w skrócie chodziło o to, że powiedziała kilkanaście razy przy
                    świątecznym stole swojej wnuczce nastolatce, że jej brzydko z
                    grzywką. Na co ja odpowiedziałam w końcu, że co prawda młodej było
                    bez grzywki ładnie, ale chciała, to ma. Jakby chciała fryzurę ''na
                    jeżyka'', to też bym jej pozwoliła, bo ma prawo o takich rzeczach
                    decydować. A potem rozpętała się burza.
                    • azile.oli Re: To ja namąciłam 22.12.09, 08:53
                      To ''nieźle go wytresowała''odnosiło się do mojego męża, umknęło mi
                      w wypowiedzi. Przepraszam.
                    • deodyma Re: To ja namąciłam 22.12.09, 09:52

                      > A tak w skrócie chodziło o to, że powiedziała kilkanaście razy
                      przy
                      > świątecznym stole swojej wnuczce nastolatce, że jej brzydko z
                      > grzywką. Na co ja odpowiedziałam w końcu, że co prawda młodej było
                      > bez grzywki ładnie, ale chciała, to ma. Jakby chciała fryzurę ''na
                      > jeżyka'', to też bym jej pozwoliła, bo ma prawo o takich rzeczach
                      > decydować. A potem rozpętała się burza.






                      pamietam ten watekbig_grin
                      tesciowa z igly zrobila widly.
        • czar_bajry Re: Mam żal, choć nie jest mi przykro... 22.12.09, 09:19
          alabama8 napisała:

          > No niektórym babom to jak krowie na rowie trzeba tłumaczyć, że
          > zaproszenie starszego syna będącego zięciem córki (zapewne
          > stryjecznej ciotki), albo wujenki - nie pamiętam, jest ważniejsze
          > niż drugiej synowej (tej co jej mąż ma brata męża będącego synem
          > teściowej, która obrażona bezpodstawnie nie chce przyjść na wigilię
          > preferując obecność u drugiej synowej, które też ma męża będącego
          > bratem męża będącego synem teściowej która nie chce przyjść na
          > wigilię ...

          I od razu jaśniejbig_grin
    • franczii Re: Mam żal, choć nie jest mi przykro... 22.12.09, 19:07
      Pewnie tesciowa sie cieszy, ze w koncu po tylu latach spedzi wigilie z drugim
      synem. Niepotrzebnie wy sie z tego powodu czujecie urazeni i odrzuceni. Przeciez
      od matki nie mozecie wymagac, zeby wybierala, ktorgo syna woli.
      • azile.oli Re: Mam żal, choć nie jest mi przykro... 23.12.09, 09:42
        Ale ona już wybrała tego, którego woli. Jest ''chora" (wersja
        oficjalna), więc nie chce wizyt mego męża z dziećmi.
        Trochę uczciwości i byłoby ok.
        Poza tym przez tamte wszystkie lata nie miała wyboru , więc
        przychodziła do nas. Teraz ma wybór.
        Ja bym powiedziała dziecku, które przez lata mnie olewało, że pójdę
        do tego, które mnie zawsze zapraszało, a bardzo chętnie skorzystam z
        gościny w święta, jeśli syn i jego rodzina majsa takie życzenie.
        Ewentualnie, że przyjdę , ale nieco później. Nie jest to
        niewykonalne, wszyscy mieszkamy w odległości jakiegoś kilometra od
        siebie.
        Ale teściowa nie chce mnie widzieć, wnuków też nie, a syn sam nie
        przyjdzie, wiadomo.
Pełna wersja