azile.oli
21.12.09, 13:31
Jako że teściowa jest na mnie śmiertelnie obrażona (bezpodstawnie),
odmówiła kolejny raz przyjścia na Wigilię. I spoko, nie chcę oglądać
jej miny. Rzecz w tym, że przed moim mężem tłumaczy, że źle się
czuje, tymczasem idzie na kolację do brata męża.
Przez 15 lat małżeństwa spędzała wigilię u nas, bo starszy syn jej
nie zaprosił. Gdy my nie byliśmy jeszcze parą, a mój mąż był za
granica ta kobieta siedziała w domu sama. Teraz matka szwagierki
potrzebuje opieki, siedzi u córki i zięcia, więc tamta synowa wprost
przechodzi sama siebie w dogadzaniu teściowej.
Wszystkie lata, gdy miała ja w doopie poszły w zapomnienie.
Mam żal, bo przez tyle llat traktowałam teściową jak członka
rodziny, starałam się.
Nie jest mi przykro, bo ta kobieta tego nie warta. Takie
przemyślenia ''przedświateczne''.