Moja swiateczna historia o tesciowej ;)

21.12.09, 15:58
to ja tez sie dorzuce do watkow swiatecznych o tesciowkach. Moze mi
powiecie , ze sztuczny problem robie, to pojde po rozum do glowy,
tzn. pojdziemy, bo razem z mezem ...
Wstep :mamy z moim chlopem oboje dobrze ponad 30- stke, od dawna
samodzielni, powodzi nam sie ok, mieszkamy daleko od
rodzicow/tesciow od lat. Tesciowie oboje na emeryturze, zyje im sie
normalnie, bez luksusow, raczej sie nie przelewa.
Rozwiniecie: notorycznie, a ze szczegolnym nasileniem w okresie
swiatecznym tesciowa " molestuje" nas swoja checia obdarowywania smile.
W sumie fajna sprawa byc obdarowanym, sa jednak pewne granice.
Wiemy , ze tesciowie oszczedzaja, nigdzie nie wyjezdzaja( nas
odwiedzili RAZ od 10 lat,jak im kupilismy bilety- bo drogo!) cala
kase poswiecaja na swoich synkow ( 25 i 34 lata!). Prezenty sa na
kazda okazje - urodziny, imieniny, gwiazdka , mikolaj, poprzedzone
10- cioma telefonami co kupic w detalach. Problem w tym , ze czasem
czujemy sie tymi prezentami " osaczeni".
Ostatnio maz powiedzial, ze najlepszym prezentem dla niego bedzie
ich u nas wizyta. Skutek- foch.... Poniewaz nic innego nie chcial "
wybrac" na prezent, tesciowka stwierdzila , ze da nam na gwiazdke
kase w gotowce. Energiczny sprzeciw meza zaskutkowal mega fochem ,
atakiem insomii i placzem..
Ja sie nie wtracam, atmosfera sie robi "przedswiatecznie" gesta sad.
I nie wiem co mam myslec o tym wszystkim, takie niby " nic" a psuje
klimat. Poza tym po cichu mysle, ze tesciowka taki maly szantaz
emocjonalny stosuje z tymi swoimi atakami histerii o nic.
Ale o co jej w tym wszystkim chodzi?

P.S. uprzedzajac ewentualne komentarze: nie , chwilowo nie mam
innych problemowwink.
    • cherry.coke Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:02
      Nie zabraniaj, skoro lubi. Dowiedz sie, ile z grubsza chce wam dac i daj jej w
      prezencie tyle samo. Bedzie miala swoje, a sprawa wyjdzie na zero smile Gdyby nie
      chciala brac, siadz przy komputerze i wplac "na biedne dzieci".
      • utrzymanka Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:09
        no tak , tylko to takie zenujace brac kase , nawet w prezencie jak
        jestes starym koniem. No a poza tym to "obdarowywanie " nagminne
        jest na dluzsza mete meczace, szczegolnie jak masz swiadomosc, ze
        nie daja ci bo im zbywa, tylko musza na to oszczedzac ...Pewnie
        ulegniemy i tym razem ( kolejnym) i zrobimy tak, jak chce tesciowka,
        coby afery nie przedluzac.....
        • cherry.coke Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:12
          Klocic sie to tez zenujace niestety, a jak tesciowa uparta, to niewiele
          wskorasz. Odlozcie te kase i niech ich nia "syn wspomoze" jak bedzie trzeba.
    • lolinka2 Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:03
      Naczelna zasada: dają? - bierz, biją? - uciekaj
    • gabrielle76 Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:03
      współczuję teściowej, gardze takimi matkami co urzadzaja dorosłym synom ryki,
      histerie i zachowuja sie jak desperatki.
      • utrzymanka Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:12
        widzisz, ja swoja tesciowa nawet lubie na swoj sposob. tylko nie
        rozumiem zupelnie jej pobudek/ zachowania w w/opisanych przypadkach.
        Jak mozna cala kase wydawac na dorosle dzieci , ktore o nia nie
        prosza ani jej nie potrzebuja i jeszcze robic sceny , jak nie chca
        wziasc? Po co ?
        • joanna35 Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:20
          > Jak mozna cala kase wydawac na dorosle dzieci , ktore o nia nie
          > prosza ani jej nie potrzebuja i jeszcze robic sceny , jak nie chca
          > wziasc? Po co ?

          Dla poczucia, że coś jeszcze może, że coś znaczy, że się z nią i jej
          zdaniem liczą? Dla zyskania wdzięczności, pochwały, akceptacji?Dla
          zwrócenia na siebie uwagi zajetych życiem dzieci? Wreszcie dla
          czystej przyjemności dawania? Nie wiem, nie znam Twojej teściowej, a
          nie piszesz, jaka jest na co dzień.
        • demarta Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:23
          hmmm, taki typ, myślę... nie zazna spokoju, dopóki nie wywiąże się z
          zobowiązań, które sama sobie postawiła i już. ma w życiu tak
          ustawione priorytety, że ona niczego więcej nie potrzebuje ponadto,
          co ma i jej mąż widocznie też, resztę mogą przekazać dzieciom, bo
          dzieci należy obdarowywać z każdej nadarzającej się okazji i już.
          jakiekolwiek odstępstwo od ustalonych przez nią reguł powoduje ataki
          bezsenności, wyrzuty sumienia i należy użyć wszelkich środków, aby
          tylko doprowadziły do zamierzonego przez nią/nich celu. sobie tej
          kasy nie wezmą, nie zrobią sobie dodatkowej przyjemności, bo
          największą przyjemnością w ich życiu jest widocznie siedzenie u
          siebie, w swoich kątach i cieszenie się dniem powszednim. a
          jakakolwiek wycieczka czy na karaiby, czy choćby do was jest tak
          wielkim stresem i nieprzyjemnością, że zrobią wszystko, aby jej
          uniknąć. za to posyłają w formie prezentu zaoszczędzoną gotówkę i
          tak jest im z tym optymalnie w życiu: nie odwiedzili, bo nie lubią,
          ale przekazali prezenty, by zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia i
          jednocześnie wywiązać się z narzuconego samemu sobie obowiązku.

          ja to rozumiem. ale bardzo nie chciałabym, żeby mi się tak stało za
          lat kilkanaście, kilkadziesiąt wink
      • kim5 Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:18
        A ja Cię rozumiem, mnie też to krępuje.
        Co innego obdarowanie syna, a co innego synowej.
        Moja teściowa dała się nieco zreformować, choć nadal nieco przesadza
        w moim mniemaniu.
        • utrzymanka Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:20
          Ok , to powiedz jakie metody " reformacji" zastosowalas ? wink
          • kim5 Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:25
            Metodę zdartej płyty i asertywność.
            Mówiłam, że mnie to krępuje.
            Ona kupuje nam drogie i niestety nie zawsze chciane prezenty
            (kosmetyczne, a ja mam chimeryczną skórę). Więc przed imprezami tego
            typu wyraźnie mówię, co chcę (ale trzeba być czujną, bo jak
            poprosiłam o balsam do ciała, to dostałam 3, w tym taki za 200 PLN).


            Trochę przystopowała, a może ja się przestałam przejmować?
            Przyjmowania kasy stanowczo odmawiam, odsyłam do syna.
            Jak idziemy razem do kawiarni na nasze zaproszenie, to na początek
            humorystycznie pytam, czy umowa stoi, że my płacimy, bo jak nie, to
            wracamy do domu.
            • utrzymanka Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:34
              no to moja chyba jest odporniejsza na tego typu argumenty, niestety
              sad
              Tez staram sie byc aserytywna, ale regula stalo sie ,ze koniec
              koncow wszyscy , wlacznie ze mna, odpuszczaja dla " swietego
              spokoju".
              Oprocz aspektu " skrepowania" pozostaje jeszcze fakt, ze to
              obdarowywanie jest dosc meczace w swojej intensywnosci. Ja wiem , ze
              ona chce dobrze, ale czasem, po 10 telefonie czy pasek dla synka to
              lepiej ze srebrna czy z miedziana sprzaczka i czy brazowy -podpalany
              czy brazowy -kasztanowy, to sie watroba przewraca sad Chyba
              faktycznie ten typ tak ma....
              • kim5 Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:42
                Jeśli odpuszczasz, to się jej trudno dziwić. To najgorsze, co możesz
                sobie zrobić. Wychodzisz na awanturującą się dla zasady (bo i tak
                odpuścisz).
                Jeśli nie chcesz przyjąć kasy, powiedz "nie". Jak mają za dużo kasy,
                niech dadzą na organizację charytatywną.
                W sprawach męża nie możesz jej odsyłać do męża? Przecież możesz nie
                wiedzieć.
              • migotka-2 Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:44
                Wiesz co, to chyba taki typ. Dla niej te prezenty są mega ważne, do tego może
                dojść niezdecydowanie i niewiara w to, że będziecie zadowoleni-efekt widoczny.
                Jak lubisz czytać to możesz zaproponować konkretny tytuł i wtedy po sprawie, a
                jak wydaje jej się że za ubogo może być cała seria. I nie denerwuj się, wygląda
                na to że Twoja teściowa to nie tak najgorsza jędza.
                • utrzymanka Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 21.12.09, 16:55
                  Nie, nie jest najgorsza jedza wink
                  Co do aserywnosci jeszcze: ciezko mi byc asertywna woboc osoby ,
                  ktora ma przesadne reakcje , typu placz, czy jakies nagle
                  dolegliwosci zdrowotne potem. Nigdy nie wiem czy ona tak naprawde
                  sie denerwuje, czy po prostu cala rodzinke szantazuje w ten sposob.
                  Do meza nie odsylam, bo on sie na nia wkurza i to sie zawsze zle
                  konczy.
                  Ech te matki - polki . Dobrze , ze chociaz moja taka nie jest smile.
    • anmoko Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 22.12.09, 09:24
      E tam, taka przywara tesciowej to zadna przywarasmile Lepsza chyba
      przesadna dbalosc o sprawienie przyjemnosci obdarowanym niz totalne
      olewanie i dawanie z okazji Swiat co roku mydelniczek w pogniecionej
      torebce, a dziecku uzywanych rzeczy big_grin (z zycia wziete, niestetysmile
      Daj spokoj, tesciowa to pewnie taki typ co woli dawac prezenty niz
      je otrzymywac. Nie odbieraj jej tej przyjemnosci!
      powodzenia
      • phantomka Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 22.12.09, 10:11
        Niestety mam podobnych tesciow, z tym, ze ich teoretycznie stac.
        Pisze teoretycznie, bo nie wiem, czy oni mysla o swojej starosci i
        cos na nia odkladaja. Natomiast uwielbiaja kupowac drogie prezenty,
        najczesciej nikomu do szczescia nie potrzebne. Ostatnio moj niemaz
        zareagowal na to i uslyszal "ja sie tobie w finanse nie wtracam, to
        i ty mi sie nie wtracaj" No i niby racja, z tym tylko, ze tesc ma
        niska emeryture (jest emerytowanym wojskowym, z krotkim stazem
        pracy) Cale zycie pracuje na siebie, wiec jak nie odlozy, to dzieci
        beda musialy go utrzymywac. I w tym sensie jest to poniekad nasza
        sprawa.
      • utrzymanka Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 22.12.09, 10:54
        no niby tak, ale... mowi sie ze nadgorliwosc gorsza od faszyzmu i
        cos w tym jestwink czyli moze lepsza ta mydelniczka wink
        No i oprocz tego jest jeszcze to, co ktoras z dziewczyn odpisala, ze
        odpuszczam i wychodze na awanurnika dla zasady.
        Wkurza mnie to , ze ZAWSZE, nie tylko w sprawie tych przekletych
        prezentow, tesciowka stawia na swoim, uciekajac sie do "
        nieregulaminowych" srodkow, typu jeki, zale i placze..........no ale
        to temat na inna opowiesc z tej serii ....
        • kim5 Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 22.12.09, 16:19
          To może też się rozpłacz?
          • bi_scotti Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 22.12.09, 16:53
            A ja mysle, ze kazdy prezent (rowniez pieniezny) nalezy przyjac z
            wdziecznoscia, bo nigdy nie wiadomo czy nie nadejda czasy, w ktorych
            prezentow nie bedzie a i gotowki zabraknie - to jak ze
            zdrowiem "nikt sie nie dowie jako smakujesz az sie popsujesz" ...
            A z opisu wynika, ze tesciowa daje z serca, nie z poczucia obowiazku
            ale z autentycznym zaangazowaniem wiec nalezy to docenic. W ogole
            robienie przykrosci ofiarodawcy prezentu jest dla mnie nie do
            przyjecia!
            Nikt Ci nie kaze przepuscic tej forsy na bzdury - zawsze mozesz
            wplacic na konto i trzymac DLA TESCIOWEJ na czarno godzine - Ona nie
            musi o tym wiedziec, Ty mozesz miec poczucie, ze spelniasz dobry
            uczynek. A jak Wy sie tak buntujecie przeciwko tym prezentom to jest
            w tym cos oblesnego na pokaz "nie potrzebujemy". Bardzo to jakies
            niemile i bez szacunku sad
            • utrzymanka Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 22.12.09, 17:17
              Nie wiem czy to ma jakikolwiek zwiazek z szacunkiem lub jego
              brakiem. Tu nie chodzi o lekcewazenie podarkow , ktore tesciowka nam
              robi, tylko o to , ze proces obdarowywania jest super uciazliwy no i
              o to, ze glupio jest przyjmowac podarki drogie, w tym kase, od
              ludzi, ktorym sie nie przelewa - tak w skrocie. I nic nie poradze
              na to, ze wdziecznosci specjalnej nie odczuwam, raczej zazenowanie i
              poirytowanie nie konczacymi sie konsultacjami w sprawie jakis detali
              dot. samych prezentow....Uwazam , ze jest w tym cos lekko
              chorobliwego jesli mam byc szczera.
          • utrzymanka Re: Moja swiateczna historia o tesciowej ;) 22.12.09, 16:57
            Przemysle to wink Taka sesja zbiorowego wycia moze sie okazac
            prawdziwym catharsis wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja