gosia.w40
22.12.09, 22:05
Poczta to ostatni bastion komunizmu, przynajmniej w moich
okolicach, kilometrowe kolejki jak za komuny. najczęściej omijam ja
szereokim łukiem i nie mogę nadziwić sie ludziom, którzy stoją
kilkanaście minut,aby zapłacić rachunki, jak obok są 2 banki, gdzie
można to zrobic szybciej nie mówiąc juz o innych formach płatności.
2 grudnia odstałam kolejeczkę, aby kupić kilka znaczków i wysłać
list. List był w wielkiej babelkowej kopercie, a zawierał prezent
mikołajkowy przygotowany przez moje córki dla ulubionej cioci.
Adres odbiorcy był napisany poprawnie, a jako nadawca widniało Św.
Mikołaj. Pani zważyła list, zapytała czy zwykły czy priorytetowy.
Jako ze było mało czasu do 6 grudnia, a różnica w cenie niewielka,
wybrałam priorytetowy. Byłąm dośc mocno zdziwiona,że ciocia nie
dzwoni z podziekowaniami. W sobotę do niej dzwonię i pytam czy
dostała taką przesyłkę. powiedziała , ze nie, ale że sie zapyta na
poczcie. Dziś mi napisała, że dowiadywała sie i przesyłka została
odesłana do nadawcy. Mało prawdopodobne, aby trafiła do nieba,
wątpie też czy lezy u nas na poczcie, jutro (jak nie będzie
kilometrowej kolejki) zapytam.