bunt 2-latka nie mam już siły

28.12.09, 16:44
Mój Synek w styczniu skończy 2 lata, wiem, że muszę przez to przejść, ale ja nie mam już siły. Reaguje wrzaskiem na wszystko co nie jest po jego myśli, koszmar. Drze się jakbym mu robiła strsaszna krzywdę. Teraz w końcu jestem stanowcza, tylko nie wiem czy nie za późno. Budzi się w nocy i krzyczy, że nie chce do mamy (to jest wynikiem tego, że kilka razy postawiłam na swoim, i pokazałam, że to ja jeszcze jestem silniejsza, wiem może nie powinnam, ale czasami puszaczają mi nerwy). Nie tylko w nocy tak reaguje, np w sklepie na spacerze, normalny człowiek jak posłucha takiego dziecka pomyśli, że bardzo je krzywdzę. Nie wychowujemy go bezstresowo, ale też nie bijemy, choć czasami powinnam natrzaskać mu po tyłku i może ukróciłoby to jego zachowanie. Mąż niby stara się być po mojej stronie, ale tak się składa, że ja nie bardzo to czuję. Jak Kuba zaczyna swoje popisy to oczywiście jest moja wina, bo nieodpowiedno do niego podeszłam. Z resztą wiele nieszczęść tego świata to moja wina. Nie radzę sobie z dzieckiem i przeze mnie jst nieszczęśliwe. Teraz jestem w takim stanie, że najchętniej zostawiłabym wszystko i wyjechała jak najdalej stąd, synek tak dał mi popalić, że podchodzę do niego obojętnie po prostu brak mi sił i przykro mi, że tak się zachowuje i tylko w stosunku do mnie. Poradźcie jak mam sobie z tym poradzić, jak to przetrwać i nie dowalajcie jaką złą matką jestem, bo słyszę to na codzień. Sorki, że tak długo i dzieki, że ktokolwiek to przeczyta.

Czekam na rady
    • w.i.l Przecież jesteś inteligentniejsza od 2 latka. 28.12.09, 17:17
      Jak się spokojnie zastanowisz to znajdziesz sposób odpowiedni do
      każdej sytuacji.
      Oczywiście nie można dać się terroryzować krzykiem.
    • marzeka1 Re: bunt 2-latka nie mam już siły 28.12.09, 17:30
      Nie jesteś złą matką, a matką, która zwyczajnie jest zmęczona krzykami dziecka.

      "Jak Kuba zaczyna swoje popisy to oczywiście jest moja wina, bo nieodpowiedno do
      niego podeszłam. Z resztą wiele nieszczęść tego świata to moja wina. Nie radzę
      sobie z dzieckiem i przeze mnie jst nieszczęśliwe."- ależ to łatwo się da
      wyprostować: ZOSTAW męża z dzieckiem na weekend, wyjedź do matki, szybko mąż
      sprawdzi, jak łatwo poradzić sobie z 2-latkiem, warto się odważyć.
      • a.l.l.e.g.r.a Re: bunt 2-latka nie mam już siły 28.12.09, 17:59
        polecam Ci książkę zaklinaczki "Język dwulatka"

        może z Chomika ściągniesz, na pewno znajdziesz kilka dobrych rad
    • insomnia0 Re: bunt 2-latka nie mam już siły 28.12.09, 18:15
      ja zauwazyłam ze jesli ja krzycze czy sie denerwuje to moj synek tez reaguje
      nerwowo...takie emocje straszliwie eskalują.
      próbuj spokojnie podchodzic do tych krzykow...ja tak zaczełam i u mnie
      pomagało.. a mały zaczął byc dla mnie bardziej "milutki".. serio.
      po prostu wiecej cierpliwosci... wiem trudne to ale naprawde pomaga..
      • jomil Re: bunt 2-latka nie mam już siły 28.12.09, 19:06
        dokładnie.
        A do autorki wątku: kochana to dopiero począteksmile) Może cie nie
        pociesze, warto wypracować sobie jakiś długofalowy plan. To nie
        przechodzi jak karat,niestety.
        Moje dziecię jest rok starsze od twojego i bunt przybierał wszystkie
        możliwe odcienie. Najpierw totalne wrzaski, rzucanie się na podłogę,
        walenie głową itp później mądrowanie się - już dobrze gada a teraz
        mieszanka wrzasku pokazywania języka kopania itp.
        Ja się z nią dogadałam. Parę razy ostro wrzasnęłam i potem reagowała
        na mnie histerycznie - jak u ciebie. Teraz podchodzę spokojnie do
        90% sytuacji i osiągam dużo lepsze efekty. Po prostu informuję, żeby
        mnie posłuchała bo mama się zderwuję.
        Rok temu działała żelazna konsekwencja + spokój. Ja wiem że to
        trudne ale agresja rodzi agresję, niestety
        powodzenia
        • uczula Re: bunt 2-latka nie mam już siły 28.12.09, 19:28
          "agresja rodzi agresję"
          to prawda, tez przez to przeszlam.
          mam starsza corke i u niej buntu 2 latka prawie nie bylo.
          wiec jak za pierwszym razem mi sie dziecko polozylo na ziemi na
          dworze, bo "ja chce isc w inna strone" to mi szczena na dol opadla smile
          placze nocne tez byly.
          bo podobne jak tobie brakuje mi cierpliwosci.
          no i podobnie jak u ciebie " to byla moja wina" ze dziecko takie
          niewychowane.
          jasne.
          dla mnie ciagle szokiem jest fakt jak dzieci potrafia sie roznic
          pomiedzy soba.
          bo corka to aniolek a synek to uuuch!
          no smile wlasnie.

          ja ci powiem ze swej strony, ze takie dziecko wymaga duzo
          cierpliwosci i uwagi oraz przede wszystkim ruchu.
          misiek nie zaleznie od pogody musi byc na dworze, chociaz na krotko,
          ale musi inaczej dom roznosi.
          na jego wycia - nie reaguje, ignoruje je.
          wychodze z pokoju.i powtarzam ze nic tym nie wskora.
          to jedyna rada.
          nie pozwolic wymuszac na sobie reakcji.
          Bo jak pozwolisz to nastapi eskalacja zachowan niepozadanych big_grin
          a tego nikt nie zniesie.
          a propozycja zostawienia z tatusiem - jak najbardziej, zwlaszcza na
          caly dzien.
          wtedy tata zobaczy ze przy dziecku niewiele da sie zrobic.
          moze to cos da na wzajemne relacje w domu, ale wierz mi to dluga
          droga.
          u mnie w domu to juz tak tatus na mnie nie marudzi.
          ale i misiek sie tez poprawil.
          chociaz dalej placze przerazliwie jak mu cos nie pasi i zlosci sie i
          bije , ostatnio drapie...
          ech...
    • denea Re: bunt 2-latka nie mam już siły 28.12.09, 20:21
      Akurat ostatnie, czego potrzebujesz, to głupie gadanie męża uncertain Mam
      dziwne przeczucie, że on taki mądry, bo zbyt wiele czasu z dzieckiem
      nie spędza, co ?
      Zawsze możesz mu wydrukować ten wątek - może po tym weekendzie sam
      na sam z synkiem, jak jest taki demon wychowywania, to na pewno
      sobie śpiewająco poradzi i ewentualnie nam go tu na forum uzupełni
      światłymi radami big_grin

      Ja powtórzę za dziewczynami: przede wszystkim konsekwencja. Dziecko
      bada, na co mu pozwolisz, jak zaczai że krzykiem i histeriami
      osiągnie od mamusi wszystko, czego zechce... no cóż, przerąbane wink
      Osobiście żeby nie prowokować konfliktów, starałam się zabraniać
      tylko wtedy, kiedy rzeczywiście musiałam, nie dla zasady. Albo
      negocjować. ( Np. chce łazić po kałużach ? Cudownie, tylko musimy
      prędko biec po kalosze/ Stać przy ulicy i patrzeć na auta ? Jasne,
      możemy popatrzeć przez dwie minuty, bo potem musimy... itp.) -
      poczytaj sobie Tracy Hogg, pooglądaj Zawadzką albo pogrzeb na Małym
      Dziecku, naprawdę pewne rzeczy można podpatrzeć i stosować z
      powodzeniem.
      No i rzeczywiście, staraj się zachować spokój. Wiem, że to bywa
      diabelnie trudne, ale też zauważyłam, że jak z miejsca wpadam w źle
      skrywaną furię, tylko pogarsza to sytuację. Więc się staram z całych
      sił, pewnie hemoroidów w końcu od tego dostanę wink

      Aha, jeszcze co do widowni w miejsach publicznych, bardzo deprymuje,
      ale pomyśl, że wiele osób patrzy pamiętając takie występy własnego
      dziecka wink A ci, co nie pamiętają i po 20 latach są tacy ach,
      mądrzy - cóż, oni jeść Ci nie dają, totalna olewka tongue_out To akurat
      najmniej ważne, choć potrafi mocno pogorszyć samopoczucie.
      Ale przede wszystkim: nie daj sobie wmówić, że jesteś złą matką.
      Poczytaj, żeby wiedzieć, dlaczego dziecko przechodzi taki etap, bo
      wiedza ułatwia zachowanie spokoju i cierpliwości. I nie patrz na to,
      co robi dziecko przez pryzmat swojej porażki wychowawczej. Dwulatek
      wcale nie ma być zawsze grzeczny i spokojny, dwulatek ma się dopiero
      uczyć zasad.

      Pozdrawiam i życzę wiary w siebie
      • gejsza1980 Re: bunt 2-latka nie mam już siły 28.12.09, 20:53
        Dzięki Dziewczyny, pocieszające jest to, że nie jestem sama z takimi problemami, wszystkie wasze rady cenne i wydają się takie oczywiste, ale dlaczego tak trudno wprowadzić je w życie. Będę starała się być stanowcza i zobaczymy co z tego wyjdzie.

        Osobiście żeby nie prowokować konfliktów, starałam się zabraniać
        > tylko wtedy, kiedy rzeczywiście musiałam, nie dla zasady. Albo
        > negocjować.
        To bardzo mądre, rzeczywiście ja teraz jestem tak nastawiona, że zabraniałabym wszystkiego dla zasady, żeby pokazać, że to ja tu rządzę, ale to nie o to chodzi, a umiejętne negocjacje to też sztuka, warto nawet tak małemu dziecku pokazać, że z mamą da się dogadać.

        Ogólnie to ja się dzieckiem zajmuję, choć oboje pracujemy, ale po powrocie z pracy bawi się z nim i nie mogę na to narzekać, jak chcę wyjść na plotki czy zakupy lub po prostu pobyć sama ze sobą też mogę i zostaje z nim bez problemu, ale zdarza mu się (ostatbi trochę zbyt często )zachowywać jakby był wszechwiedzący i nieomylny.

        Jeszcze raz dziekuję, mądre z Was kobitki
    • nangaparbat3 Re: bunt 2-latka nie mam już siły 28.12.09, 20:43
      Gdyby moje dwuletnie dziecko budzilo sie w miarę często z krzykiem i miałabym
      problem z uspokojeniem go, poszlabym poradzic sie psychologa.
      Bo to na pewno nie jest "bunt dwulatka", tylko jakis problem.
      • kroloffa Re: bunt 2-latka nie mam już siły 28.12.09, 22:10
        jeśli chodzi o budzenie si,e w nocy, to pewnie wynik stresu, odreagowuje wasze spory, a co do buntu,pewna przedszkolanka da,la mi pewna radę.Zadawać pytania, na ktore odpowiedź dziecka moe brzmiec albo tak albo nie, albo takie na które nie może odpowiedzieć przeczaco. Czyli: chcesz mleko czy kakao? ja jeszcze nie wypróbowałam na moim synku, ale moi znajomi stosuja ta metode z powodzeniem. Nie poddawaj się, kazda mama musi to przezyć i to tak, by nie wyladowac w tworkachsmile
    • xxx.16 Re: bunt 2-latka nie mam już siły 28.12.09, 22:52
      Witam!Tak czytam sobie ten watek i powiem tak autorce ze napewno sama nie jestes to fakt i pocieszenie ....A dla siebie pare wniosków i przemyslen mam poniewaz równiez czesto słysze od Meza ze to moja wina i ja jestem winna ze Córka tak a nie innaczej sie zachowuje z tym ze Maz pracuje całymi dniami siedzimy same z Córka i czasem brak cierpliowsci a takie uwagi Meza nie pomagaja ...och ale trzeba pracowac nad cirpliowscia itp.Dla autorki watku powodzenia spokoj konsekwencja i bedzie dobrze
Pełna wersja