gejsza1980
28.12.09, 16:44
Mój Synek w styczniu skończy 2 lata, wiem, że muszę przez to przejść, ale ja nie mam już siły. Reaguje wrzaskiem na wszystko co nie jest po jego myśli, koszmar. Drze się jakbym mu robiła strsaszna krzywdę. Teraz w końcu jestem stanowcza, tylko nie wiem czy nie za późno. Budzi się w nocy i krzyczy, że nie chce do mamy (to jest wynikiem tego, że kilka razy postawiłam na swoim, i pokazałam, że to ja jeszcze jestem silniejsza, wiem może nie powinnam, ale czasami puszaczają mi nerwy). Nie tylko w nocy tak reaguje, np w sklepie na spacerze, normalny człowiek jak posłucha takiego dziecka pomyśli, że bardzo je krzywdzę. Nie wychowujemy go bezstresowo, ale też nie bijemy, choć czasami powinnam natrzaskać mu po tyłku i może ukróciłoby to jego zachowanie. Mąż niby stara się być po mojej stronie, ale tak się składa, że ja nie bardzo to czuję. Jak Kuba zaczyna swoje popisy to oczywiście jest moja wina, bo nieodpowiedno do niego podeszłam. Z resztą wiele nieszczęść tego świata to moja wina. Nie radzę sobie z dzieckiem i przeze mnie jst nieszczęśliwe. Teraz jestem w takim stanie, że najchętniej zostawiłabym wszystko i wyjechała jak najdalej stąd, synek tak dał mi popalić, że podchodzę do niego obojętnie po prostu brak mi sił i przykro mi, że tak się zachowuje i tylko w stosunku do mnie. Poradźcie jak mam sobie z tym poradzić, jak to przetrwać i nie dowalajcie jaką złą matką jestem, bo słyszę to na codzień. Sorki, że tak długo i dzieki, że ktokolwiek to przeczyta.
Czekam na rady