Przymus wyjazdu na narty

28.12.09, 21:50
Czujecie?
Bo ja tak
Gdziekolwiek się nie ruszę to narty, narty, narty!!
Jaki stok, jakie wiązania, kiedy
Oczywiście im droższe tym lepsze
Niejeżdżenie na nartach jest plebejskie, wstyd się do tego przyznać
I świadczy o małej zasobności portfela
Wszyscy umieją wszyscy jeżdzą
A że na stoku wygląda to inaczej to cóż
Owszem, próbowałam, ale mi to nie pasi
Zimno brudno uzależnione to od pogody
Ja wolę basen, dziecko kuniki niestety nie są one tak trędi dżezi i kul
Nie ma w Polsce klasy średniej bez nart i wczasów w Egipcie
    • phantomka Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 21:54
      Presja lekka jest, choc mam ja w odbycie. Narty wypozyczalismy w
      zeszlym roku i tez mam gdzies, ze skoro nas stac, to powinnismy co
      roku zmieniac na nowe. W tym roku nie chce mi sie jechac, bo warunki
      w zeszlym roku na Kaszubach byly tak fatalne, ze mnie skutecznie
      zniechecily.
      Acha, w zeszlym roku dopiero zaczelam uczyc sie jezdzic, razem z 3
      letnia corka. Frajda byla, ale to nie jest sport dla mnie, bo
      odczuwam podobne dolegliwosci: zimnoooosmile
      • epistilbit Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 21:55
        Na to zimno
        Jest jeden argument masz zły kombinezon big_grin
        • a.l.l.e.g.r.a Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 21:57
          ja tam nie odczuwam takiego przymusu, ale od nowobogackiej klasy
          średniej odcinam się jak mogę...
        • phantomka Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:10
          Nie sadze, akurat to mam dla tzw. wprawnych narciarzy, czyli b.
          dobrej jakosci. Ja po prostu w zimie cieplo odczuwam jedynie w
          goracej wannie.
    • krejzimama Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:00
      Nigdy nie przyszłoby mi do głowy by robić coś pod presją otoczenia.
      Też wole basen i saunę do tego fitness i rower. Ale nie przyszłoby mi do głowy
      by to komuś narzucać.
      Egipt byłby całkiem fajny gdyby nie ci obleśni muzułmanie.
      • marzeka1 Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:21
        "Niejeżdżenie na nartach jest plebejskie, wstyd się do tego przyznać "

        - dlaczego wstyd, nie wstydzę się:nie mam nart, nie jeżdżę na nartach, nie czuję
        potrzeby nauczyć się jeżdżenia na nich, nie znoszę zimy, a przebywanie na
        zewnątrz dłużej niż muszę, jest dla mnie masochizmem. Mam doskonale w nosie, czy
        ktoś to uważa za plebejskie czy nie, mąż lubi- więc jeździ sam.
    • x-inska Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:23
      nie bardzo rozumiem, ktoś cię zmusza, żebyś jeździła na nartach?
    • maurra Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:23
      trochę odczuwam
      nart nie lubię, IMO to dość niebezpieczna rozrywka
      i droga - kombinezony, pokrowce, gogle, pianki, wiązania, karnety-srety
      poza tym generalnie zimy nie lubię i zimowy urlop wolę nad ciepłym morzem spędzić
      • x-inska Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:28
        dziewczyny, ale o co chodzi?
        nie lubię, to nie jeżdżę, nie umiem to nie jeżdżę
        ja nie lubię jeździć nad morze to nie jeżdżę i mam w dupie, że pół polski latem
        jedzie, czy lubią, czy chcą czy wypada
        no sorry, nie wiem w czym problem
      • kroloffa Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:32
        Znajomi jeżdżą, ja nie i jakos nie maja mi tego za złe,temat nart tez sie nie pojawia za często, moę ja plebs jestemsmile
        • loganmylove Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:47
          Nie no ja przepraszam-to znaczy, że jak my lubimy jeździć i wyjeżdżamy zwykle na
          dwa tygodnie ferii w góry to jesteśmy nowobogaccy?? Bez jajsmile Hmm..narty mam od
          ok 8 lat te same, fakt zmieniłam buty ale się wydziczyłamsmileI jeżdżę zawsze w
          Polsce bo wg mojego męża z dzieckiem które jeździ chętnie ale nie cały dzień
          szkoda kasy na wypasione zagraniczne trasysmile Czy to mnie ratuje?? Jedni lubią
          łazić latem po górach czego ja nienawidzę i nie robię, inni latać do Egiptu-też
          mnie nie kręci a ja lubię narty i nie szukam drugiego dnasmile
          • cleo1976 Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:51
            Nart nie lubię i nie jeżdżę, moje dzieci też nie, wolimy rowery albo
            konie. Egipt też nas nie kręci, wolimy nasze polskie góry smile. Wcale
            się nie czuję z tego powodu gorsza.
          • a.l.l.e.g.r.a Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:55
            co innego jeździć, co innego klepać o tym na lewo i prawo

            sąsiad 2 tygodnie klepał, a to siam, a to sram, a to bez dziecka, bo
            nie pojeździmym a to śniegu za dużo, a to za mało, az w koncu narty
            na dach zapakował, w gajer się wystroił i pojechał
            i na drugi dzień wrócił

            pojeźźździł, że hej...

            ale za to wszyscy w okolicy wiedzieli

            myslę że o to autorce wątku chodziło
            • x-inska Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:59
              być może, ale ja nie mam takich znajomych
              albo ktoś jeździ albo nie
              i tyle
              nie mamy z tym problemu
              a nawet gdybym miała takich znajomych czy sąsiadów, to nie byłby dla mnie problem
          • cherry.coke Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 23:25
            Jak jezdzisz od lat i tylko po kraju to sie nie liczy smile Nowonartowcy maja
            sprzet made in 2009 i nie brudza desek polskim sniegiem smile
            • modrooczka Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 23:34
              I bardzo dobrze ze sport jest modny. Jeździłam od dziecka, teraz dzieci zaczną
              na tych samych oślich łączkach w Pieninach. Będziemy mogli coś robić całą
              rodziną, narty dzieci w rodzinie dziedziczą po sobie, więc wydatki nie takie
              wielkie. Nowobogackich to masz tak samo na basenie: okularki też można za 700 zł
              kupić i w saunie się polansować, na koniach to już lans total. I oczywiście nie
              ma tu nic do rzeczy, że można jezdzic w fajnym niedrogim miejscu bez "stroju do
              jazdy konnej, kolekcja wiosna 2010". Wszystko można robić na pokaz albo
              naprawdę. Jeżdzić na nartach też.
              • cherry.coke Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 23:41
                Nie no jasne, ze wszystko mozna dla picu albo z milosci. Ja tylko potwierdzam,
                ze obserwuje o wiele wzmozone zainteresowanie zjawiskiem, w tym jego strona
                nazwijmy to dekoracyjna smile
                • sowa_hu_hu Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 23:49
                  a ja niecierpię basenów brrr
                  w tamtym roku próbowałam na nartach i choć jeżdżę pokracznie frajde
                  mi to sprawia ogromną! a jeździłam na nartach z
                  wypożyczalni ,buty ,gacie i kurtke pozyczyłam od koleżanek big_grin
                  chce jeździć bo mi sie podoba a nie dlatego, że to trendy jest...
        • joa66 Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:49
          Przymus jest..w niektórych (wielu?) liceach państwowych. Tak zwane
          białe szkoły.
    • echtom Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 22:58
      > Niejeżdżenie na nartach jest plebejskie, wstyd się do tego przyznać

      Ja się nie wstydzę przynależności do plebsu - dzięki temu nie odczuwam różnych dziwnych presji smile
    • franczii Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 23:15
      ja tam zadnej takiej presji nie czuje. Ktos chce i lubi to jezdzi. Kto inny ne
      lubi i nie jezdzi lub jezdzi posiedziec sobie na zimowym slonku i poogladac
      piekne widoki. Ja tam lubie wypady na narty, warunek to sloneczna pogoda, w
      mglisty i chmurny dzien w gory sie nie bede pchac. Fakt ze mnie wygodnie bo
      wsiadam w samochod i za pol godziny jestem na stoku. Zadna to renomowana
      miejscowosc ale i tak pieknie jest. Lubie gory, lubie slonce zima, lubie ruch a
      na zimno bardzo dobry jest i lubie nawet snieg przez kilka godzin potem jestem
      szczesliwa wracajac do suchego miasta.
      • franczii Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 23:17
        a gory i tak latem wole
    • cherry.coke Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 23:23
      Przymus to nie (nie cierpie ani marznac, ani wysokosci, ani sportow ze
      skomplikowanym ekwipunkiem, wiec nartowanie mam w zadku i nikt mnie nie zmusi),
      natomiast moda zdecydowanie jest.

      Sporo polskich znajomych i pociotkow teraz nartuje, i w ciagu ostatnich paru lat
      temat zrobil sie dosc powszechny. Przy czym rozumiem, gdy nagly skok
      zainteresowania nastepuje dyscyplina rzeczywiscie nowa, jak na przyklad rolki
      iles lat temu, ale narty byly zawsze, wiec nartowe zbiorowe szalenstwo
      klasyfikuje jednak raczej jako mode.

      Ci autentyczni jezdzili na narty juz x lat temu i maja swoje sprawdzone miejsca
      i sprzety, wiec nie snuja opowiesci "o w tym roku to koniecznie do Francji
      kochana" albo "a slyszales o tych nowych deskach, wszyscy Niemcy w tym roku
      takie maja".
    • aluc Re: Przymus wyjazdu na narty 28.12.09, 23:24
      nie znoszę gór, zimy, śniegu i reszty atrakcji narciarsko-zimowych
      na nartach nie jeżdżę, chociaż reszta rodziny jeździ
      na szczęście mam problemy z kolanami i tym mogę się zawsze
      wytłumaczyć, bo szczerej nienawiści do białego gówna nikt jakoś na
      poważnie nie bierze ("jak zaczniesz jeździć, to pokochasz")
      • wieczna-gosia Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 00:20
        po tym jak sprobowalam biegowek wszelki sentyment do zjazdowek mi
        przeszedl- o ile przymus nart mnie nie rusza to przymusu
        infrastruktury nie cierpie, z podobnego powodu palam niechecia do
        fitnesow a plywam najchetiej w jeziorze- chociaz przyznaje ze z braku
        laku przelamuje sie do infrastruktury smile
        • modrooczka Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 00:28
          Hmmm,w naszym klimacie to masz tego pływania jakieś 2 mce. Trochę mało... Za to
          fitness można w domu samemu uskuteczniać - próbowałam. Taniej i nie śmierdzi smile
          • wieczna-gosia Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 00:31
            > Hmmm,w naszym klimacie to masz tego pływania jakieś 2 mce.

            no bez przesady smile

            ale geberalnie masz racje dlatego napisalam ze w tym przypadku jednak
            sie przelamuje aczkolwiek najchetniej o 6 rano smile
    • volta2 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 00:53
      a przyjmiesz do wiadomości, że narty można po prostu kochać?
      i w związku z tym kłapać o tym na prawo i lewo od listopada do marca?
      że rozmyślać gdzie w tym roku w kraju na łikend a gdzie na ferie zagraniczne?
      że rozmyślać co zrobić z dziećmi gdy się zmęczą a nie ma zabawialni na stoku?
      że można rozważać o kosztach nawet gdy kasy nie brakuje?
      ja już od października siedzę na forach nartowych, doradzam, przyjmuję rady i mam fan do kwietnia/maja. ale samo forumowanie na ten temat mi nie wystarcza, zatem jeszcze znajomi - niejeżdżący muszą się nasłuchać, muszą wytrzymać moje namawianie na wspólny wyjazd itp.

      całe to gadanie służy przedłużeniu przyjemności z wyjazdu i tyle...

      przymus i lans prawdopodobnie bierze się stąd, że powstało sporo rodzimych inwestycji i kasa powinna się zwrócić, toż europa do nas nie przyjedzie mijając alpy, zatem - to tylko marketing, a że sport jest lansowany a nie dopalacze to chyba dobrze?

      mój syn dziś przytulił się do nart i je czule głaskał - całe szczęście, że jak ja, pokochał nartysmile

    • laminja Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 01:36
      jest zima, więc jeśli ktoś uprawia narciarstwo to pewnie o nim chętnie teraz
      rozmawia, bo to temat na czasie. Nie odczuwam presji. Przecież przez wiele lat
      narciarstwo było niemodne, bo wszyscy jeździli na desce. Wszystko zależy od
      środowiska. Oczywiste jest to, że jeśli danego sportu nie uprawiasz to rozmowy
      na jego temat są dla Ciebie nudne i je wyłapujesz. Dla ludzi traktujących to
      normalnie nie ma nic dziwnego w rozmawianiu o nartach zimą, tak jak o rowerach
      od wczesnej wiosny do późnej jesieni i wielu innych sportach, które są
      "sezonowe". Kwestia "im droższe tym lepsze" to kolejna tendencja środowiskowa.
      Wśród moich znajomych toczą się rozmowy na tematy związane z narciarstwem, ale
      nikt o cenach nie rozmawia, chyba że trafi na okazję.

      Jeżdżę na nartach od dziecka, w mojej rodzinie jeżdżą wszyscy. W Egipcie nie
      bywam, na ceny i najnowsze kolekcje sprzętu sportowego uwagi nie zwracam.
      • des4 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 08:45
        co innego jak się ma na stok stosunkowo blisko, ja np. moge sobie po
        śnadanku wyjechać i za pół godziny jestem na niezlej górce, po
        godzinie na wypasionej górce, jednak nijak nie moge zrozumieć tzw.
        warsiawki tłukącej się długimi godzinami swoimi jepami i innymi
        landrowerami do zakopca czy szczyrku, tylko po to aby polansować się
        na swoim drogim sprzętem na głownym deptaku, a dzień później znów
        tkwić w korkach powrotnych na zakopiance...
    • jusytka Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 09:25
      Ja nie czuje przymusów tego rodzaju. Musisz być bardzo podatna na wpływy
      otoczenia.


      > Ja wolę basen, dziecko kuniki niestety nie są one tak trędi dżezi i kul>

      Czemu się tak tłumaczysz, masz jakieś kompleksy na tym punkcie?

      Nie ma w Polsce klasy średniej bez nart i wczasów w Egipcie

      Bzdura!
      • des4 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 09:44
        dokładnie...

        swoją droga dziwne wyobrażenia o klasie średniej....do Egiptu lata
        teraz każda laleczk sprzedająca w butiku albo handlara z
        bazaru...prowdziwa klasa średnia spędza wakacje w miejscach o
        ktorych raczej niegdy nie slyszalaś...

        i w ten sposób wybrazony przez cioteczkę jej status społeczny został
        nagle zdegradowany, hehe...
      • saphire-2 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 09:44
        Myślę że faktycznie jest jakiś taki dziwny przymus, ale mam to
        gdzieś, bo nie znoszę zimna!
      • franczii Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 09:46
        No dokladnie, poza tym nie widze nic zlego a wrecz przeciwnie w odstawaniu od
        jakiejkolwiek klasy, zwlaszcza od sredniej i zwlaszcza jesli chodzi o takie
        masowki jak wczasy w Egipciebig_grin Nie rozumiem osob, ktore maja potrzebe bycia
        klasyfikowanymi do jakies kategorii.
    • mamkaantka Przedstawiciel klasy średniej = SNOB? 29.12.09, 10:52
      Musisz być niezwykle zakompleksiona widząć w przedstawicielach klasy
      średniej samych snobów...
      Zwyczajnie im zazdrościsz wink
      • epistilbit Re: Przedstawiciel klasy średniej = SNOB? 29.12.09, 10:57
        Jasne wink
        Już nic nie wolno skrytykować bo się zazdrości.
        Tak samo jak autorka wątku o niesmacznych daniach zazdrości teściowej, że ta nie
        umie gotować. big_grin
        • rybalon1 Re: Przedstawiciel klasy średniej = SNOB? 29.12.09, 11:33
          powiem szczerze NIGDY nie byłam na nartach i nikt mnie tam nie
          zaciągnie nawet jakby mieli mi dopłacić do tego interesu !!!
          Niecierpię zimy i w góry mogę jechac latem najwyżej smile . Generalnie
          mam to gdzieś czy ktoś jedzie na narty czy nie , ja tam presji
          otoczenia nie czuję.
    • gku25 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 11:33
      Nie jeżdżę, mąż też nie jeździ, choć do Karpacza mam kwadrans drogi,
      a małżon chowany w górach. Wcale nas nie ruszają kolejki pod
      wyciągiem, zresztą wolę sporty letnie.
      • damakama Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 11:52
        nikt z mojej rodziny nie jeździ na nartach, kiedyś próbowaliśmy z bratem ale
        jakoś nie podeszło
        w ubiegłym roku wybraliśmy się na ferie w Beskidy - zdziwienie właściciela
        pensjonatu gdy się okazało, że my nie na narty - bezcenne! poza nami wszyscy
        dookoła w wypasionych kombinezonach, googlach i z nartami na grzbiecie -
        szczerze mówiąc bawi mnie to! jeździliśmy kolejką na Czantorię i widok pijanych
        narciarzy jakoś nie zachęcał do uprawiania sportu, zaparkowane byle jak i byle
        gdzie samochody przy wszystkich wyciągach doprowadzały do szału - tak jakby sam
        widok górki ze śniegiem odbierał co niektórym rozum, jakoś żaden inny sport (no
        może poza golfem) nie kojarzy mi się z chęcią "pokazania się" tak jak jazda na
        nartach (takich prawdziwych zapalonych narciarzy jakoś mało widać)
        sami wolimy rowery, konie, piłkę, a w górach - zdobywanie szczytów
        • asiara74 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 12:12
          Bardzo niektórzy przejaskrawiają, szczególnie ci niejeżdżący.
          Narty to piękny sport, daje mnóstwo frajdy, podciąga naszą odpornośc dzięki
          możliwości przebywania na świeżym powietrzu, pozwala zapomnieć o ciemnych
          stronach zimy choć na chwilę, integruje rodzinę bo to sport często uprawiany
          rodzinnie. Jak dla mnie same superlatywy. Jest tylko jeden warunek, mianowicie
          umiłowanie ruchu i sprawność fizyczna choć minimalna.
          Mam też w nosie lanserów, którzy jeszcze nic nie jeżdżą ale sprzęt musi być jak
          najbardziej z górnej półki, ich sprawa, zresztą nie widzę nic złego w chęci
          posiadania tego co najlepsze.
    • clio_1 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 12:43
      Jeżdżę na nartach od dziecka, kocham ten sport i nie widzę powodu żeby nie mówić
      o tym, że jadę na narty. Sprzęt mam zeszłoroczny, ale kupiony po 6 latach jazdy
      na poprzednim. A do Włoch jeżdżę dlatego, że nie ma kolejek, stoki są
      przygotowane, świeci słońce i jest pyszne jedzenie - płacę za to wszystko
      niewiele więcej niż w Polsce. Nie interesuje mnie to czy inni jeżdżą czy nie,
      dziwi mnie tylko, że ktoś może jechać w polskie góry, bo w Alpach/Dolomitach
      jest gorzej niż u nas (tacy narciarze też są)
      Nie lubię koni i fitnessu - czy w związku z tym jestem plebsem dla tych którzy
      wolą taką formę sportu? Konie i fitness też kosztują...
      • ola Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 12:45
        Pochodzę z miejscowości narciarskiej w górach.
        Moi dziadkowie nadal tam mieszkają.
        Jeźdzę na nartach od 3 roku życia, jeżdziłam kiedyś w tutejszym
        klubie sportowym.

        Kocham ten sport i jeźdzę zawsze, kiedy jestem u dziadków i akurat
        jest śnieg...
        A i raz w roku w Alpy chętnie pojadę (jeśli akurat w ciąży nie
        jestem)
    • mniemanologia uuuuu.... 29.12.09, 13:12
      Tak, poczułam raz zewnętrzny przymus jazdy na nartach.

      Przymusił mnie mąż.

      Wziął i wymyślił sobie, że on (po 25 latach - bo dziecięciem będąc
      spędził dwa tygodnie na jakiejś oślej łączce)) przypomni sobie, jak
      się jeździ na nartach, a ja się nauczę od zera.

      No i co, fajnie jest smile

      Nie wiem, czy im droższe, tym lepsze, grunt, że mam ŚLICZNE nartki i
      butki, z ch-wie-jakimi wiązaniami, nie znam się na tym kompletnie.
      No mówie Ci, aż mi się przyjemnie patrzy na nie, jak na przykład
      sobie stoją takie lekko ośnieżone wetknięte przed - a co! -
      restauracją w śnieg, a ja sobie jem naleśnika na przykład (ta, teraz
      wyjdzie, że wtykam narty w śnieg i siedzę parę godzin nad grzanym
      piwkiem, paradując demonstracyjnie przez całą knajpę w tych swoich
      cud-miód-srebrno-błękitnych Langach).

      Nie umiem dobrze jeździć, no ale żeby dobrze jeździć, to trzeba dużo
      jeździć, nie? A ja, cóż, za każdym razem przełamuję stres i gulę w
      gardle, gdy stoję w kolejce do wyciągu. Bo się pewnie nie czuję i
      już. Ale mam dużą satysfakcję z tego, że jadę, że wiatr, że się nie
      wywalam big_grin, że się przełamuję, że aktywnie korzystam z zimy.

      My jesteśmy warsiawskie snoby, co to tylko raz w roku pchaja się jak
      głupki jakieś na tydzień w góry i codziennie jeżdżą. I to od
      niedawna, czyli że nie że od dziecka jeździmy. Czyli już żadnego
      usprawiedliwienia dla nas nie ma.

      No więc dokładnie jestem tu zjechana w tym wątku ("ależ skąd,
      Mniemanologio, skoro faktycznie to CZUJESZ i nie robisz tego, bo
      jest taka moda, to ten wątek i zarzuty absolutnie Ciebie nie
      dotyczą, nie, nie, my tu piszemy o kimś innym wszelakoż").

      Bo oczywiście do mnie należy teraz udowadnianie, że nowobogacką
      snobką z klasy średniej nie jestem, nie mam jeepa, w Egipcie nigdy
      nie byłam (o rany, gdybym przypadkiem była, to bym się bała odezwać!
      i nie daj Boże z biurem podróży!) itd.

      A to taaaakie przewidywalne, ziew big_grin
    • diabel.lancucki Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 19:45
      nie jezdze na nartach z prostej przyczyny: dla mnie trasy narciarskie to jak
      "siodemka" w piatkowe popołudnie: tłok i pełno cwaniaczków, którym się wydaje,
      że jeżdzą lepiej niż inni, więc przepisy i savoire vivre ich nie obowiązują. I
      dopóki naty będą trędi i dżeżi to jeździć nie będę. To nie na moje nerwy.
      Jeszcze komuś po pysku przyłoże wink
    • lilka69 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 19:48
      nie, ja nie czuje. jak sie postarasz to jeszcze zdazysz omowic swoj problem z
      psychologiem przed nowym rokiem.
      • epistilbit Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 21:02
        a Ty swoje urojenia tongue_out
        I głupotę
    • broceliande Ha ha ha, ubawiłam się. 29.12.09, 20:05
      Bo ja znam większość ludzi, takich jak Ty.
      Nie czują pasji, zimno im, nie ta bajka i wcale się nie przejmują.
      Też się nie przejmuj.
      Ja jestem fanką i żaden lód, żaden wiatr, żaden mróz mi nie
      przeszkadza!
      A marznę na baseniebig_grin
    • piegowata9 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 20:57
      Rety, masz problem...
      Zapisuję się do klubu masochistów, bo narty uwielbiam i żałuję od
      dłuższego czasu, że w tym roku (z powodu ciąży) ta przyjemność mnie
      ominie. Jeżdżę od dziecka, jeździ mąż, moje dzieci również połknęły
      bakcyla. Ba, mam cichą i sadystyczną nadzieję, że i to nienarodzone
      też będzie jeździć. Sprzęt w każdym bądź razie po starszych
      profilaktycznie zostawiamy smile A wspólne, rodzinne szusowanie na stoku
      to fantastyczny sposób na spędzanie wolnego czasu. Po prostu i bez
      podtekstów. Poziom, jaki prezentują inni mnie nie interesuje, bo
      zakładam, że każdy, niezależnie od wieku, ma prawo się uczyć.
      Biję się też w wątłe me piersi, bo i ze znajomymi - jeżdżącymi - co
      roku wymieniamy się pomysłami, poglądami i zdobytymi doświadczeniami.
      Temat do rozmów, jak każdy inny. Nie miałam pojęcia, że ociera się o
      snobizm... Sprzęt dla dzieciaków kupujemy używany na giełdzie, ale
      dla równowagi od dłuższego czasu co roku staramy się wyjechać na
      ferie w Alpy lub Dolomity. W Polsce też sporo jeździmy. W Egipcie nas
      jeszcze nie widzieli, ale kto wie, co przyniesie przyszłość?

      I teraz cholera mam zagwozkę: łapię się na tą zdemoralizowaną i
      snobistyczną średnią, czy nie???
    • deodyma Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 21:04

      > Niejeżdżenie na nartach jest plebejskie, wstyd się do tego przyznać
      > I świadczy o małej zasobności portfela





      a ja na nartach nie jezdze nie mam takowego zamiarusmile
    • osa551 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 21:10
      > Nie ma w Polsce klasy średniej bez nart i wczasów w Egipcie

      wczasy w Egipcie, to raczej są passe wg mnie wydawało mi się, że klasa średnia
      na wczasy do Egiptu nie jeździ, na nartach nie jeżdżę, bo nie lubię, mąż też nie
      jeździ bo ma uszkodzone kolano, większość moich znajomych zamiast na narty w
      zimie woli pojechać gdzieś na Kubę albo do Brazylii, jakoś temat "narciarski"
      mnie omija.
    • ida771 Re: Przymus wyjazdu na narty 29.12.09, 22:36
      no cóż coś trzeba robić.
      a wyjazd na narty jest jedną z nielicznych możliwości pobycia wśród przyrody
      zimowej z dala od spalin miejskich.
      przeżycia estetyczne niezapomniane.
      można pobyć z rodziną inaczej niż w chałupie.
      albo bez rodziny, a z samym mężem na przykład.
      ja widzę dużo plusów
      przymusu nie czuje, ale ja mam upośledzone odczuwanie przymusówtongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja