Dodaj do ulubionych

zerwane zaręczyny...dłuuugie

28.12.09, 23:38
Właściwie obecny były narzeczony na początku naszej znajomości
wyjechał na kilka dni do Niemiec do innej, bo jak stwierdził "jak
niepojedzie to będzie żałował do końca życia". Wrócił "na kolanach",
że jednak tęsknił, że ona to nikt. Wtedy wybaczyłam, bo to był
początk i bardzo Go kochałam. Potem bywało różnie...ale w gruncie
rzeczy nie mogłam narzekać. W 2008r zaręcyliśmy się, a potem
zamieszkaliśmy razem w mieszkaniu, który otrzymałam w spadku.
Miesiąc później okazało się, że jestem w ciąży. Przez 9 miesięcy
oszczędzałam się a On balował, bo ja już zawsze byłam kierowcą.
Byliśmy w górach ze znajomymi gdzie traktował mnie jak powietrze.
Wróciłam stamtąd wściekła a nie wypoczęta. Przez te 9 miesięcy
dostarczył mi sporo stresu, bo jak się upił to wszczynał awantury o
wszystko, a jak był trzeźwy to dochodził do wniosku, że ja jestem
nieznośna i też były awantury. Całe szczęście, że przez 8 miesięcy
normalnie pracowałam, bo chyba bym oszalała. Urodziłam we wrześniu
piękną córeczkę - był przy porodzie. I od tamtego czasu awantury są
coraz częściej. Sama zajmuję się dzieckiem, bo tatuś zajmuje się
średnio 1h na dobe - pozostały czas spędza w pracy, albo przed
kompem, ewentualnie telewizor. Do mnie ma nonstop pretensje o
wszystko, że akurat jest bałagan, że ziemniaków nieugotowałam, albo
że poprostu chodzę na bosaka, albo że palę (dziecie od początku na
butelce). Zajmuję się Natalką 24h najlepiej jak potrafię, zapewne
popełniam jakieś błędy, ale kilka razy powiedział mi że jestem złą
matką, a to chyba najbardziej bolało z tego wszystkiego. Oczywiście
jednego dnia awantura, a następnego przeprasza, obiecuje poprawę,
mówi że kocha, że jesteśmy dla niego najważniejsze. Tyle że ja
oprócz słów potrzebuję to czuć, a tak nie jest od dłuższego czasu.
Już mnie szlag trafia. Drugi raz zerwałam zaręczyny i kazałam się
teraz wynosić z domu, a On na to że nigdzie nie pójdzie. Jestem
załamana i musiałam się wyżalić. Kocham Go, ale nie mogę sobie
pozwolić na takie traktowanie i obrażanie/wyzywanie mnie przy każdej
okazji.
Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 29.12.09, 01:54
      O matko pogoń go dziewczyno jak najprędzej przecież z tego co piszesz to ta
      żałosna namiastka faceta ma Cię głęboko gdzieś, nie szanuje Cię i jest egoistą
      jeśli teraz robi takie numery to co będzie po ślubie - zacznie Cie lać?
      Nie będę się głupi pytać za co go kochasz bo jak wiadomo my kobiety pod tym
      względem wykazujemy się najwyższej klasy tępotąsmirk
      • mira59 Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 29.12.09, 08:02
        Panu wygodnie - ma gdzie mieszkać,nie musi zająć się dzieckiem i
        obowiązkami domowymi. Jak nie jest tak jak chce - zrobi kolejną
        awanturę. A i z imprezy go dowieziesz.Po co ma się zmieniać?
        Przestancie wspólnie mieszkać. Jeśli panu zależy (ale na Was,a nie
        na ciepłym kącie i braku odpowiedzialności! ) i też kocha będzie
        miał okazję się wykazać. Skoro i tak robisz wszystko sama to po co
        Ci on? Żeby miał na kim wyładować swoją złość i nie padło na
        przypadkowe osoby,bo jeszcze problemów sobie narobi?
        Takie podstawowe pytania mam i powinno być na początku - rozmawiałaś
        z nim o tym co napisałaś tutaj?Podzieliliście (choć częściowo)
        obowiązki względem domu i dziecka?
        To,że jesteś w domu (bo rozumiem,że na macierzyńskim) nie zwalnia go
        z odpowiedzialności i nie daje mu prawa do życia bez obowiązków
        względem dziecka i domu.
        Życzę Ci powodzenia. I mądrych,przemyślanych decyzji.
          • boo-boo Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 31.12.13, 10:39
            A dlaczego to jest rozsądnie dzieci po ślubie robić ? Bo tak się w Polsce utarło ?
            Podaj jakieś konkretne przykłady.
            Jak widać czasami rozsądniej jest robić dzieci przed ślubem- gdyby facet okazał się taką mendą jak jej chłop to wierz mi- dziecko bym jako samotna matka zarejestrowała i miała chwasta z głowy. I nie jestem z tych co to uważają, że dziecko do mamusi należy i tatusia mieć nie musi ale zawsze powtarzam- w takich sytuacjach lepiej jest żeby dziecko ojca nie miało niż miało jakiegoś pojeba co by mu żyć normalnie nie pozwalał.
    • attiya Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 29.12.09, 08:51
      jak będzie poza domem to spakuj walizki, poproś kogoś zaufanego aby był przy tym
      i wystaw mu te walizki za drzwi. Samego do domu nie wpuszczaj.
      Nie wracaj do niego dziewczyno, chyba, że chcesz być służącą i matą do bicia bo
      widzę, że mało już brakuje.
      Poza tym juz teraz składaj o alimenty
    • asia_i_p Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 29.12.09, 10:28
      Drugi raz zerwałam zaręczyny i kazałam się
      > teraz wynosić z domu, a On na to że nigdzie nie pójdzie. Jestem
      > załamana i musiałam się wyżalić. Kocham Go, ale nie mogę sobie
      > pozwolić na takie traktowanie i obrażanie/wyzywanie mnie przy każdej
      > okazji.
      Bardzo rozsądne podejście. Może nie od razu przestaniesz kochać, ale bronić
      trzeba się od razu. Zmień zamki, upomnij się o pomoc twojej
      rodziny/kolegów/mężów koleżanek/policji, gdyby próbował robić burdy. Poszukaj
      sobie wsparcia psychicznego, gdybyś zaczynała się łamać. Masz szansę nie zostać
      kolejną ofiarą kolejnego przemocowca. Trzymaj się i nie trać tego zdrowego
      rozsądku, który masz.
        • marzeka1 Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 29.12.09, 11:31
          "Wrócił "na kolanach",
          że jednak tęsknił, że ona to nikt. Wtedy wybaczyłam,"- RAZ pomylić się można,
          każdemu się zdarzy, ale ty przyjęłaś i żyłaś, zachodząc na dodatek w ciążę z
          beznadziejnym facetem. Na szczęście ślubu nie macie.Mieszkanie jest twoje i
          ciesz się z tego, gdy faceta nie będzie (w końcu wyjdzie chyba z domu), wymień
          zamki, wystaw rzeczy i tyle. Tylko przypadkiem nie upadnij na głowę i nie daj
          się przebłagać, że to tylko ty, że tylko ciebie kocha nad życie, że "spróbujmy
          jeszcze raz" i nie wychodź za niego za mąż, bo wtedy to wdepnęłaś w gó... na
          całego, a tak- możesz jeszcze faceta pogonić.Nie będzie łatwo, bo na u ciebie
          wygodnie, a z tego trudno zrezygnować, w końcu nic nie musi, nawet starać się, a
          ty go i tak kochasz.
      • net79 Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 29.12.09, 11:38
        Dziewczyny łatwo powiedzieć wystaw walizki... dziewczyna na macierzyńskim, nie
        wiemy ile, zarabia i czy stać ja na opiekunkę i powrót do pracy, można doliczyć
        ewentualne alimenty, ale z tym być może rożnie...
        Kobieto jeśli stać cię na to materialnie, nie oglądaj się za siebie, wypłaczesz
        ból i staniesz na nogi, a potem tylko sznurek wygłodniałych samców będzie
        powłóczył za tobą oczami... kiedyś znajdzie się taki który dorósł do roli
        partnera i nie jest zwykłam patałachem i łba tez nie ma z betonu... kiedyś okaże
        się, że to wcale nie była taka wielka miłość jak w uciemiężeniu ci się przez
        zaćmiony żalem umysł zdawało...
        • ezaremba Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 29.12.09, 13:53
          Z zarobkami nie jest tak najgorzej, więc pociągnęłabym sama. Do
          pracy i tak wracam od marca. Jest tylko inny problem, który nie wiem
          jak rozwiązać -> dołożył kilkanaście tysięcy do remontu mieszkania,
          dał połowę na samochód. Ja nie mam takiej kasy żeby Mu oddać i
          kolejny kredyt również mi się nie uśmiecha, bo wtedy już nie dam
          rady. A samochód jest mi tutaj potrzebny, bo córka, bo praca, a
          mieszkamy na obrzeżach Wawy.
          • net79 Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 29.12.09, 14:00
            to , że dołożył się do mieszkania ) w postaci partycypacji w kosztach remontu)
            bardzo dobrze, kilka lat przecież nie płacił za wynajem, taki los, czasem
            inwestuje się na "ślepo", ja remontuje wynajmowane mieszkanie dla własnych
            potrzeb jak trzeba i od nikogo nie wymagam zwrotu... co do auta dogadać się
            jakoś pewnie trzeba, a papiery na kogo??
              • funky_mamma Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 30.12.09, 12:11
                ezaremba napisała:

                > Wszystkie papiery i ubezpieczenie są na mnie, zresztą On nie ma
                > nawet prawa jazdy.

                A ja bym skrupułów nie miała. Co z tego, że dołożył do remontu, mieszkał i
                eksploatował, do samochodu - taksówkami by nie pojeździł po imprezach za darmo.
                A ile kosztuje poniżanie, obrażanie i stres?????????????????


                A masz 100% pewność, że jego rodzice nie uprzedzą go o twoich zamiarach o
                wyprowadzce? Ja bym jednak jeszcze kogoś bezstronnego zaangażowała w tą
                sytuację, bo jak ci wpadnie wściekły to nie wiadomo do czego się posunie a jego
                rodzice w sądzie raczej nie zeznają na jego niekorzyść
            • ezaremba Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 05.01.14, 23:22
              papiery na mnie. Dostanie 50% ceny sprzedaży jak będę sprzedawała, na razie się tym nie martwię, bo i tak nie ma prawo jazdy.
              Klucze od domu też zabrane. Walizki spakowane, muszę szanować i siebie, bo jak ktoś napisał,
    • elza78 Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 29.12.09, 12:38
      > na początku naszej znajomości
      > wyjechał na kilka dni do Niemiec do innej, bo jak stwierdził "jak
      > niepojedzie to będzie żałował do końca życia".

      jak to sie dziwnie plecie teraz Ty bedziesz zalowac do konca zycia bo jak ktos
      ma miekkie serce to twarda dupe musi miec... sama wiesz co robic, ale tego nie
      zrobisz i bedziesz ze smieciem do grobowej deski...
      • kocimicibulki Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 30.12.09, 20:49
        a ja doskonale cala sytuacje rozumiem...przerabialam bardzo podobne
        sprawy...jednak nie kazdy jest silny.moj zwiazek trwa nadal.w
        dalszym ciagu sie klucimy ale nauczylismy sie rozmawiac.nie zawsze
        to wychodzi,czasem mam ochote go spakowac po raz enty,nie raz
        wyrzucam go za drzwi ale zyjemy razem i iwem ze on mnie kocha a ja
        kocham jego.ja tez mam wady.jednak jezeli on traktuje cie jak za
        przeproszeniem scierke to najprosciej byloby zakonczyc zwiazek
        faktycznie.zycze powodzenia.jezeli sie ugniesz to zycze Tobie
        cierpliwosci i wychodowania twardego tylka.ja juz taki mam...smile
    • myelegans Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 30.12.09, 21:32
      ezaremba napisała:

      > ja oszczędzałam się a On balował,

      > traktował mnie jak powietrze.

      > dostarczył mi sporo stresu,

      >upił to wszczynał awantury o wszystko,

      >jak był trzeźwy to dochodził do wniosku, że ja jestem nieznośna i
      też były awantury.

      >urodzilam i od tamtego czasu awantury są coraz częściej.

      > Do mnie ma nonstop pretensje o wszystko,

      > kilka razy powiedział mi że jestem złą matką, a to chyba
      najbardziej bolało z tego wszystkiego.

      > pozwolić na takie traktowanie i obrażanie/wyzywanie mnie przy
      każdej okazji.


      Przypomnij jeszcze raz DLACZEGO Ty go kochasz? Miloscia bezwarunkowa
      kocha sie dziecko, ale tez nie jest to milosc slepa. To co TY robisz
      to samounicestwianie. Jezeli sama tego nie zmienisz, nikt tego za
      ciebie nie zrobi.
      • ezaremba Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 31.12.13, 01:42
        Trochę to trwało i tak jak prorokowałyście jeszcze wiele szans dostał. Jeszcze wyszło, że jest alkoholikiem, a właściwie to chyba wiedziałam to od dawna. Dwa razy wzywałam policję do domu aby Go zabrali, bo pijany i awantury były. Dawałam Mu szansę, bo poszedł na leczenie, które oczywiście też zawalił. Od 2 m-cy jest zaszyty, ale nie mieszka z nami, nie pozwoliłam na to. Ale teraz przesiaduje właściwie co weekend, bo z córką chce się spotkać czego Mu nie zabraniam, ale... też się Nią nie zajmuje, bo córka bawi się sama z dziećmi sąsiadki, a On... siedzi przed komputerem, ogląda telewizję albo zaczyna mi sprzątać czym chyba wkurza mnie jeszcze bardziej. Z soboty na niedzielę najczęściej nocuje u nas. Właściwie to wręcz się narzuca czym wkurza mnie jeszcze bardziej. Póki co jestem twarda, a może wcale nie jestem... bo ja jak zwykle chcę być miła i zamiast powiedzieć żeby przestał nas nachodzić sama Mu na to pozwalam, bo słowa nie powiem. W konsekwencji jestem wściekła na siebie.
        • myelegans Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 31.12.13, 03:15
          Alleluja! Lepiej pozno niz wcale.
          Teraz pana-bluszcza-wygodnickiego ustaw do pionu, ze Twoj dom to nie hotel/przytulek/noclegownia, a corke moze widywac na wlasnym terenie. Ty masz swoje zycie. Dlaczego u Ciebie przesiaduje albo nocuje? Kuriozalne.
        • saszanasza Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 31.12.13, 09:45
          Nie rozumiem dlaczego pomimo tego co przeszłaś i co udało Ci się osiągnąć, pozwalasz by twój były u was nocował? Teraz nocuje 1 dzień w tygodniu, jutro zanocuje 2 raz, a pojutrze znów się wprowadzi! Jesteś tak samo beznadziejna jak i on. Odłącz mu do cholery media na czas wizyt, tak by zamiast siedzieć przed kompem z "nudów" chociaż porozmawiał z dzieckiem. Albo zacznie się dzieckiem interesować, albo ograniczy wtedy kontakty, bo póki co w dalszym ciągu dostarczasz mu rozrywek.
        • xxe-lka Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 31.12.13, 10:36
          Też z trudem przychodzi mi wiara w to że tacy ludzie istnieją naprawdę...
          Jesteś na siebie wściekła? I słusznie. Zachowujesz się beznadziejnie głupio. Robisz krzywdę sobie i dziecku. Zastanowiłaś się jaki wzorzec relacji przekazujesz córce?
        • jowita771 Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 09.01.14, 06:38
          Przecież stoisz w miejscu, facet robi co che w Twoim domu. Przychodzi do dziecka i siada przy komputerze? Jak to siada? Załóż hasło na komputer. Jak będzie chciał włączyć telewizor, to powiedz, że jak widać wizyta u dziecka się skończyła, więc do widzenia. I jak już musi się widywać z dzieckiem u Ciebie, to niech spędza ten czas zajmując się dzieckiem naprawdę. Przy okazji gwarantuję Ci, że będzie szybciej wychodził, bo dziecko to on ma w nosie. Otrząśnij się, kobieto!
    • boo-boo Kochasz go ? 31.12.13, 06:42
      Tobie się chyba uczucie miłości pomyliło z przyzwyczajeniem albo obawą zostania bez niego. Druga strona medalu- sama wiecznie nie będziesz- zawsze możesz kogoś jeszcze poznać i dzielić w normalny sposób życie.
      Zastosuj NDD- noga-dupa-drzwi i pozbądź się chwasta bo takowym jest.
      Jak już teraz cię tak traktuje to pomyśl sobie co będzie później- na prawdę chcesz się na własnej skórze przekonać czy dojdzie do przemocy domowej względem ciebie albo dziecka ?
      Sorry- ale taki egzemplarz jak on nigdy się nie zmieni- NIGDY- znam z autopsji.
      Gdybym była tobą to bym wolała życie bez niego, a w spokoju.
      Kazałaś się wynosić, a on nie chce ?- z tego co piszesz to twoje mieszkanie- albo pomóc panu próg przekroczyć i wezwać policję albo kiedy nie będzie go w domu wystawić manatki za drzwi i zmienić w tym samym czasie zamki.
      Ja bym tam się oglądała i nie rozczulała- kopa w doopę i pa pa.
      • ezaremba Macie racje 05.01.14, 23:17
        Kurde, czytam Wasze odpowiedzi i niestety wiem, że macie rację. Dzisiaj mogę powiedzieć/napisać, że chwast już tu nie wróci. Mieszka u mamusi, reszta rzeczy została spakowana i wyniesiona na razie do piwnicy - musi sam je zabrać.
        A ja biorę się za siebie, najwyższy czas zacząć żyć inaczej. Na szczęście finansowo sobie poradzę, chociaż od alimentów się nie wywinie.

        Dzięki wszystkim za posty
        • x.i.007 Re: Macie racje 08.01.14, 13:51
          ezaremba napisała:

          > Kurde, czytam Wasze odpowiedzi i niestety wiem, że macie rację. Dzisiaj mogę po
          > wiedzieć/napisać, że chwast już tu nie wróci. Mieszka u mamusi, reszta rzeczy z
          > ostała spakowana i wyniesiona na razie do piwnicy - musi sam je zabrać.
          > A ja biorę się za siebie, najwyższy czas zacząć żyć inaczej. Na szczęście finan
          > sowo sobie poradzę, chociaż od alimentów się nie wywinie.
          >
          > Dzięki wszystkim za posty

          pięć lat po pierwszym poście i nadal piszesz o tym co zamierzasz z nim zrobić?
            • x.i.007 Re: Macie racje 08.01.14, 19:58
              gato.domestico napisała:

              > wiesz...lepiej pozno niz wcale, niektore nigdy nie dojzewaja do takich decyzji.

              racja, ale te 5 lat temu też było zrywanie zaręczyn i zamiar wyrzucenia z domu. pytanie tylko czy jej i dziecku nie stuknie kolejne pięć lat z alkoholikiem
        • jowita771 Re: Macie racje 09.01.14, 06:43
          Nie zabierze swoich zabawek, bo ma zamiar się do Ciebie wprowadzić z powrotem. Jak przyjdzie następnym razem, to jego graty wystaw przed piwnicę i powiedz, że ma zabrać i wtedy dopiero może się zobaczyć z dzieckiem. Jak nie zabierze, to zaraz lądują w śmietniku. I nie że później, po wizycie czy pojutrze, albo teraz albo śmietnik. I koniec z nocowaniem, chyba, że chcesz się z panem użerać do końca życia. Wyobraź sobie swoją córkę za kilkanaście lat, że się związała z takim facetem, chciałabyś tego dla niej? Co byś jej poradziła?
    • memphis90 Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 31.12.13, 10:29
      On, Go, Mu, Jego - normalnie jakbyś o bóstwie jakimś pisała... Sorry, ale wielką literą można napisać o kimś, kto jest naprawdę wyjątkowy, dajmy na to o JPII. Ale o awanturującym się pijaku, który szlaja się z byle kim i ubliża matce swojego dziecka? No litości...!
    • lafiorka2 Re: zerwane zaręczyny...dłuuugie 08.01.14, 09:42
      Przeczytaj swoj post jeszcze raz i jeszcze raz i może wreszcie zauważysz z kim żyjesz?
      masz mieszkanie,wypier...l go na zbity pysk,założ sprawe o alimenty.Poradzisz sobie na bank.
      Niech koleś spada,bo ma w tobie tylko sprzątaczkę,slużącą i czasem kochankę.

      Nie mogę,no nie mogę na takie baby.Sorry.Ale obserwuję właśnie sytuacje,jak trzy baby "z jednego podwórka" dały się zrobić kolesiowi.Wszystkie zaczynają teraz życie na nowo,ale co koleś im namieszał to ich.
      Chodził z pierwszą jak był na dziwki,szalał po dyskotekach,ćpał,zawalał robote,ale kazda nastepna myslała,że akurat przy niej się zmieni.Na szczescie tylko jednej zrobił dziecko i pani własnie wychodzi latem za mąż za wielką miłość z podstawówki.Na szczęście.


      aaa
      i założe sie,że sporo postów bedzie dotyczyło,że palisz mając małe dziecko wink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka