Dzieci niedające prezentow...?

29.12.09, 10:21
Co o tym myslicie? Dwoje dzieci, dużych juz, chłopak 17 lat,
dziewczynka 14, po rozwodzie rodzoiców mieszkają z mamą w
podwarszawskiej miejscowosci. Chłopiec od pół roku dorywczo zarabia,
więc ma własne, i to niemałe, pieniądze. Nadchodzi Gwiazdka. Wigilia
u mamy, pierwszy dzień Swiąt z tatą u jego mamy, czyli ich babci.
Przyjeżdżają, zostają obdarowane prezentami od stóp do głów, że tak
powiem, i... No właśnie. Z ich strony NIC, zero prezentu dla taty i
babci. Nawet głupiej czekolady czy czegokolwiek. Ojciec załamany,
także postawa swojej eks, której do głowy nie przyszło podpowiedzieć
dziecim, że należałoby coś babci (nie mówiąc juz o tacie) dać pod te
choinkę. Postawa dzieci - załamka. Przynajmniej dla mnie, powiedzmy
osoby blisko związanej z rodziną ich taty. Co o tym sądzicie? Czy
wasze prawie dorosłe dzieci (mające własne pieniądze) tez niczego
Wam nie dają na Gwiazdkę, tylko oczekują obdarowania?
    • gryzelda71 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 10:23
      Faktycznie załamka....
      Oczywiście znasz wszelkie ustalenie okołoprezentowe prawda?
    • angazetka Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 10:30
      Powiem tak: skoro rodzice przez lat naście nie nauczyli dzieci, że
      nie można tylko brać, ale trzeba też dawać, to mają, co chcieli. I
      niech tatuś nie zwala winy na mamę, bo też chyba te dzieci
      wychowywał.
    • cleo1976 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 10:32
      Moja 9-letnia córka mająca swoje pieniądze (dostaje 20 zł
      kieszonkowego/miesiąc ode mnie i 20 zł od mojego byłego męża czyli
      jej ojca, dodatkowo nieregularne wpływy od dziadków wink) kupiła w tym
      roku prezenty dla rodziny i dla Taty oczywiście też. Z babcią (mamą
      ojca) się w święta nie widziała, bo mieszka 300 km od nas, więc nic
      nie kupowała. To był jej pomysł, że sama kupi prezenty, sama
      wybierała i była bardzo z siebie dumna. Muszę dodać, że prezenty
      bardzo przemyślane i wszystkim się podobały. Ja sama widzę, że mojej
      córce obdarowywanie innych sprawia ogromną przyjemność i bardzo się
      z tego cieszę. Nie jest egoistką, potrafi dzielić się z innymi i z
      tego czerpać radość.
    • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 10:41
      To dla ścisłości dodam, że ich mama dostała od córki na Gwiazdkę
      kosmetyki...
      • gryzelda71 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 10:44
        Poczekam jak jeszcze jakieś szczegóły dorzucisz smile
        • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 10:45
          To juz wszystko "w tym temacie". smile
          • kosmitos Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:09
            wydaje mi się, że jesteś ich macochą
      • attiya Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:31
        dorotammc napisała:

        > To dla ścisłości dodam, że ich mama dostała od córki na Gwiazdkę
        > kosmetyki...
        moze matka jednak oprócz tego, że ma dzieci na co dzień, wychowuje je, karmi,
        sprząta, odrabia z nimi lekcje, to może ma jeszcze w sobie to coś, że dzieci
        uznały za godne obdarować właśnie ją a ojca i jego matkę nie.....
        może to ojciec z mamusią mają coś takiego w sobie, że zostali pominięci w
        obdarowywaniu
    • ciociacesia taa 29.12.09, 10:55
      matka winna. bo to ze mama dostala prezent od dzieci to zasłuyga ojca i babci
      przeciez, prawda? nie wiem, moze sobbie nagrabili przez ten rok a dzieciom
      głupio bylo rózge dawac?
      • dorotammc Re: taa 29.12.09, 11:03
        Dzieci nigdy tacie prezentu nie dały, tylko mamie. Uważasz, że tata
        powinien sie o prezent upomnieć? Że mamy rola tu jest naprawdę
        żadna? Skąd taki front obrony matki? Myślę,że oboje są
        odpowiedzialni za wychowanie. Ale skoro mama prezent dostała,
        mogłaby się zainteresowac, czy dzieci pomyślały o tacie. Ale sorry,
        tatat powinien pomyśleć sam o sobie i sie upomnieć, czy tak?
        • gryzelda71 Re: taa 29.12.09, 11:06
          Może w odczuciu dzieci ojciec na prezent nie zasłużył,już to napisano.
        • angazetka Re: taa 29.12.09, 11:09
          Nie każdemu tacie chce się dawać prezent. Może faktycznie mama
          zasłużyła, a tata i babcia niespecjalnie?
          I nie demonizowałabym roli mamy w tym wszystkim - nastolatki mają
          własne rozumy. A mówienie, że to mama ich nakręca, jest zwyczajnie
          uciekaniem od własnych win.
        • attiya Re: taa 29.12.09, 12:32
          ale dlaczego uważasz, że matka powinna pamiętać o eksie?
    • mniemanologia Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:27
      Moje dziecko jeszcze (albo już smile) wierzy w św. Mikołaja, więc
      opowiem o swoich siostrach - jedna ma 23 lata, druga 25. Prezentów
      nie dają. Poza kieszonkowym nie mają własnych dochodów. Uczestniczą
      aktywnie w planowaniu, co kto ma dostać, doradzają itd. No i gotują
      na święta.
      Nikt nie ma do nich pretensji, chociaż można by było wink bo "ja w ich
      wieku" kupowałam prezenty, i to nie tylko dlatego, że pracowałam i
      zarabiałam.
    • irmaaa Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:30
      Nie oczekiwałabym prezentów od dzieci, które jeszcze nie pracują zawodowo.
      Dochody dorabiającego 17-latka? Bez przesady. Może musi mamę wspierać, o ojciec
      kiepskie alimenty płaci?
      To,że dzieciaki mamie prezent zrobiły, całkiem dobrze o nich świadczy.
      • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:38
        Chłopak zarabia około tysiąca, tysiąca dwustu miesięcznie. Wydake
        tylko na swoje przyjemności. Mama dała mu na Gwiazdkę prezent wart
        ok. 2-3 tys. zł.
        • iwles Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:46

          > Mama dała mu na Gwiazdkę prezent wart
          > ok. 2-3 tys. zł.


          a tatuś ?
          • kawka74 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:52
            Tatuś się obraził i nie dał.
            Dziwnie to wszystko wygląda.
            Szczerze mówiąc dopominanie się o prezenty od zarabiającego grosze nastolatka uważam za lekkie przegięcie.
    • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:37
      Czy Wy naprawde piszecie serio o tym, że tata "nie zasłużył" na
      prezent? Po pierwsz - to są Swięta i choć niejedno z nas ma mnóstwo
      za uszami, nie daje się prezentów, bo się zasłużyło, tylko dlatego,
      że taka jest Gwiazdkowa tradycja i miły zwyczaj. Po drugie, dzieci
      przez NIGDY nie dały prezentu ani ojcu, ani babci, którą kochają,
      wielbią i żyć bez niej nie mogą (z tata zresztą też mają świetny
      kontakt i widują go bardzo często). Po prostu nie pojmuję, że
      napoknięcie ze strony mamy o symbolicznym choć geście dla babci i
      taty w ogóle nie przyszło jej do głowy. To raz. A po drugie
      faktycznie rodzice nie nauczyli wyzbycia sie egocentryzmu. Ale tak
      sobie pomyślałam, że skoro (naprawdę dobre skądinąd) dzieci maja juz
      tyle lat ile mają, to powinny miec choć cień refleksji na temat
      podstawowych zasad zachowania, do jakich zaliczam "W ŻYCIU NIE TYLKO
      NIE BIERZE, ALE TAKŻE SIE DAJE".
      Same zostały obsypane prezentami, równiez babcia sie dołożyła.
      Nadmair miłości tez jest, jak widać, szkodliwy.

      • gryzelda71 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:41
        Skąd wiesz,że matka nie napomknęła nawet słowem o prezentach?
        Jesteś macochą?
        • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:43
          Wiem od dzieci.
          • gryzelda71 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:47
            Ojej.Poskarżyły się,że matka nie KAZAŁA kupic prezentów?
          • irmaaa Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:47
            Może chciały Ci dokuczyć takimi informacjami (niekoniecznie prawdziwymi)?
            Też mi się wydaje,że jesteś macochą.
      • iwles Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:51

        > Same zostały obsypane prezentami, równiez babcia sie dołożyła.
        > Nadmair miłości tez jest, jak widać, szkodliwy.


        sądzisz, że miarą miłości jest ilość prezentów?
        i tu może tkwi błąd - skoro wszyscy tak myślicie...
    • driadea Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:50
      Bo te dzieci na pewno wciąż wierzą, że prezenty pod choinkę wkłada
      Dzieciątko/Gwiazdka/Mikołaj itd. big_grin
    • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 11:57
      To zabawne, jak wszystkie probujecie stworzyc obraz złej rodziny od
      strony ojca, łacznie ze mną (nie macocha, tylko bliska rodzina), i
      obraz krystalicznej strony matki. To zastanawiające, naprawdę.
      Po drugie, dzieci sie nie poskarżyły. Nie będę wchodziła w długie
      wywosy, po prostu wiadomośc wyszła przypadkiem i mimochodem.
      Po trzecie mama w tym roku po raz pierwszy dała tak drogi prezent,
      do tej pory to tata był dostarczycielem MPtrójek, aparatów
      fotogoraficznych, komórek itp. na Gwiazdkę. Zreszta w tym roku jego
      prezenty dla dzieci także były z listy tych "wymarzonych i
      oczekiwanych".
      Po czwarte tata płaci spore alimenty i nie stac go na prezent za 3
      tys. ALe to juz tak na marginesie, skoro to wyciągacie, bo nie o
      takie licytacje tu chodzi.
      Reasumując - jest normalnym, kochającym i kochanym, a co ważne
      lubianym przez dzieci ojcem, i nie zasłużył na rózgę. Jeśli już, to
      syn, który repetuje klasę smile
      • gryzelda71 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:05
        A dlaczego ty na siłę starasz się wymalować portret złej matki,co nawet nie każe
        dzieciom ojcu i babci kupić prezentu?A syn zły bo nie dość,ze ma kasę to
        repetuję klasę(co to ma do rzeczy?)
        • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:20
          O repecie wspomniałam, bo ktoś tu napisał o niezasługiwaniu prze
          ojca i babcię na prezent. To skoro tak mamy traktować Święta, w
          kategoriach "zasłużył - nie zasłużył", jak ktos \tu sugeruje, to czy
          drugoroczniak, na kilku pałach zasłużył? Oczywiście pisze to z
          przymrużeniem oka, bo śmiać mi się chce z tekstów typu "zasłużył"
          przy całkowitym olewaniu takich drobiazgów jak brak empatii,
          znajomości zadas współżycia miedzy ludźmi i nadmiar egozimu.
          Wiecie co? Dziwi mnie ten kurczowy lęk przed powiedzeniem choćby
          prostego zdania: "owszem, rola matki jest tu ogromna". Czytając
          większość postów widze, że przyklaskujecie wychowaniu dzieci w
          egozimie, bez znajomości podstawowych zasad przyzwoitego
          postępowania wobec bliskich. Tak, ojciec rónież zawinił, choć to z
          mamą przebywają na co dzień i to z domu mamy wyjeżdżały do babci i
          taty na Święta. Nie oczekuję potępiania nikogo. Po prostu dziwi mnie
          wyszukiwanie przez Was na siłe wszystkich możliwych grzechów ojca,
          które by usprawuiedliwiały egozim dzieci. Uważam, że trudno
          usprawiedliwić bezmyślność dorastających dzieci. Myślenie jest
          ważne, nawet jak jest się nastolatkiem. Albo rozwiedzioną matką,
          która nie przywiązuje wagi do odczuc swojego eks i swojej eks
          teściowej.
          • angazetka Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:33
            > To skoro tak mamy traktować Święta, w
            > kategoriach "zasłużył - nie zasłużył", jak ktos \tu sugeruje, to
            czy drugoroczniak, na kilku pałach zasłużył?

            Nic nie rozumiesz. Ojciec może nie zasłużyć na prezenty, bo jest
            zwyczajnie złym jcem, ojcem, który nic dzieciom nie daje (w sensie
            emocjonalnym przede wszystkim). Gdby był takim cudownym ojcem, jak
            to opisujesz, dzieci zadbałyby o prezent, nie bój żaby.
            A matka przypominająca starym koniom, że prezenty trzeba kupić, to
            byłaby jakaś porażka. Nad takimi rzeczami się pracuje całe życie.
            • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:43
              Gdby był takim cudownym ojcem, jak
              > to opisujesz, dzieci zadbałyby o prezent, nie bój żaby.

              Właśnie o to chodzi!!! W tym rzecz, trafiłaś w sedno. Ojciec jest
              naprawdę lubianym i kochanym przez dzieci tatą. Nie mam jak Cię
              przekonać, więc spróbuj mi uwierzyc na słowo. Gdyby był złym ojcem,
              w ogóle bym tu nie pisała, bo rzezc byłaby oczywista. Zły ojciec i
              brak prezentów jako próba manifestacji wobec niego. Ale one go
              kochają, chcą z nim przebywać, kleją sie do niego czasami jak
              maluchy, słowo. I dlatego tak mna wstrząsnął ten ich "brak
              pomyślunku". Kompletny brak odruchu obdarowania.
          • attiya Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:36
            dorotammc napisała:

            > Albo rozwiedzioną matką,
            > która nie przywiązuje wagi do odczuc swojego eks i swojej eks
            > teściowej.
            a dlaczego miałaby przywiązywać uwagę do tego?
          • iwles Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:40

            no widzisz domagasz się, abysmy potwierdziły, że 17-latek i 14-latka
            to osoby już prawie dorosłe, a w rozmowie z nimi poruszyłaś temat,
            że to matka nie dopilnowała i to matka nie zasugerowała dzieciom...
            Sama w ten sposób utwierdzasz dzieci w ich egoiźmie, że za nich
            powinna myśleć matka. A miałaś taką dobrą okazję, by porozmawiać z
            nimi o samodzielności, empatii, by nauczyć je, chociażby słownie,
            sprawiania prezentami przyjemności bliskim. Ale nie - ty wolałaś
            nawet dzieciom wmówić, że to wina ich matki.


            • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:46
              iwles napisała:

              >
              > no widzisz domagasz się, abysmy potwierdziły, że 17-latek i 14-
              latka
              > to osoby już prawie dorosłe, a w rozmowie z nimi poruszyłaś temat,
              > że to matka nie dopilnowała i to matka nie zasugerowała dzieciom...
              > Sama w ten sposób utwierdzasz dzieci w ich egoiźmie, że za nich
              > powinna myśleć matka. A miałaś taką dobrą okazję, by porozmawiać z
              > nimi o samodzielności, empatii, by nauczyć je, chociażby słownie,
              > sprawiania prezentami przyjemności bliskim. Ale nie - ty wolałaś
              > nawet dzieciom wmówić, że to wina ich matki.
              >
              > Żle mnie zrozumiałaś. W życiu bym czegoś takiego o ich matce nie
              powiedziała. Jak wspomniałam wczesniej, nie wtrąciłam się w ogole do
              sprawy i nie pouczłam nikogo, nie czuję sie w prawie. Sprawa
              nieprzypomnienia przez matkę wyszła przypaskiem w rozmowie ogólnej,
              i to przy mnie,a nie przeze mnie prowadzonej.
              >
              >
              • iwles Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:58

                > Sprawa
                > nieprzypomnienia przez matkę wyszła przypaskiem w rozmowie
                > ogólnej,


                a kto tę rozmowę zaczął ?
                i kto w trakcie tej rozmowy pierwszy zasugerował coś o matce ?
                Nie wiem kim jeteś w tej rodzinie, ale skoro to była rozmowa ogólna -
                nie mogłaś się odezwać ?
                no i co na to ojciec ? nie poczuł się ani trochę do winy ?
                przytaknął - no tak, matka nie dopilnowała ?
          • wjw2 Jeżeli nie jesteś macochą 29.12.09, 13:01
            to jesteś zrzędliwą starą panną, która wie najlepiej jak wychowywać
            cudze dzieci, choć własnych nie ma.
            Zamiast "obrabiać doopę" na forum, może trzeba było lekcję
            poglądową "dzieciom" zrobić?

            Tak wiem, to nie Twoje dzieci, zatem nie masz prawa się wtrącać tak?
            smilesmilesmile
            • attiya Re: Jeżeli nie jesteś macochą 29.12.09, 13:08
              wjw2 napisała:

              >
              > Tak wiem, to nie Twoje dzieci, zatem nie masz prawa się wtrącać tak?
              > smilesmilesmile

              no ale na forum prawo pisać już się ma
              a winna zawsze jest ta druga strona czyli mamusia dzieci bo nie pomyślała o eks.
              Poza tym jak niżej napisano - tatuś powinien był zabrać dzieci do sklepu w celu
              zakupienia albo doradzenia prezentu dla babci
            • dorotammc Re: Jeżeli nie jesteś macochą 29.12.09, 13:10
              Tak, nie mam prawa. A Ty się wtrącasz do każdego krewnego, gdy tylko
              uznasz, że masz im cos do powiedzenia lub najdzie cie ochota komuś
              nalać oliwy do łba? Juz to widzę.
              Co do pierszej częsci postu, to nawet żal odpisywać, tkwisz w
              mentalności z wepoki kamienia łupanego. Przykro, że młode osoby maja
              umysły rodem z lat młodości swoich mam i babć.
              • wjw2 Re: Jeżeli nie jesteś macochą 29.12.09, 13:17
                Nie, nie wtrącam się do żadnego krewnego, bo uważam, ze każdy zyje
                tak jak uważa za słuszne.
                Nie obgaduję też na forum moich krewnych, znajomych gdyż uważam,
                to za nie stosowne.

        • dzoaann Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:26
          a skoro jestes dośc bliska rodzina to sama mozesz z dzieciakami pogadac i na
          przyjacielskiej stopie dac co nieco do zrozumienia. na siłe próbujesz
          przedstawic sprawę tak,że to tylko sprawa matki. Skoro ojciec taki kochany, a
          babcia wielbiona to cos mi to smierdzi, gdziesz mijasz sie z prawda, umyślnie
          lub nie.
    • martishia7 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:24
      Powiem z perspektywy dziecka bardziej. Dla mnie nie do pomyślenia. Od kiedy
      zaczęłam się aktywnie włączać w prezenty, starałam się obdarować wszystkich. Z
      jednej strony sama pewnie będąc matką, na dodatek w poprawnych stosunkach z
      eksem i jego rodziną pewnie bym się upewniła, że dzieci pomyślały o ojcu i
      babci. Ale to ja, nie lubię takiej bezmyślności i olewania wszystkich dookoła.
      Tym nie mniej takie zachowanie ze strony matki uważam za coś ponad standard -
      jest wskazane, ale nie wymagane. Uważam, że ojciec powinien ochrzanić dziatki o
      to, że zrobiły przykrość babci. Gówniarzeria jest po prostu bez wychowania i tyle.
      • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:49
        Ochrzanił.
        • martishia7 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:59
          I słusznie. Nie chodzi nawet o finanse, ale kompletną bezmyślność. Mogli się
          zrzucić na prezent dla babci, a jak im brakowało na coś, to poprosić nawet Ojca.
          Skoro problemów finansowych nie ma, to pewnie chętnie by się dorzucił, nawet do
          większego pół wink ale ucieszył, że dzieci pomyślały. Wybacz, bo wiem, że to
          pewnie krzywdząca generalizacja, ale po młodzieńcu który powtarza klasę we
          współczesnej szkole, to ja się wulkanu intelektu nie spodziewam. A zazwyczaj
          (nie zawsze) brak rozgarnięcia idzie w parze z brakiem wrażliwości i empatii.
          Ot, taka luźna obserwacja własna.
    • attiya Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:28
      a dlaczego eks jest załamany? Sam nie może dzieci nauczyć tego i owego?
      Tylko pani eks jest od nauki? A on od czego? Bo dał dzieciom prezenty a one
      śmiały jego mamusi nie dać?
      • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:38
        "...a one śmiały jego mamusi nie dać"...
        To nie jest "jego mamusia" w tym przypadku, tylko ich babcia. To
        raz. Dwa - "śmiały nie dać"? To może też zgódxmy się "śmiały nie
        powiedzieć sąsiadce dzień dobry", "śmiały nie wychodzić od tygodnia
        z psem"? Biedne maluszki... Nie będe komentować, bo stawiasz rzecz
        tak na głowie, że nie widac logiki w Twoim wywodzie.
        Chyba juz napisałam ze dwa razy, że uważam, że rola ojca jest tu też
        ogromna i nie jest to tylko wina matki, że dzieci takie egoistyczne.
        Uwierzcioe, niczego nie ukrywam, tak było - kochaja ojca, babcię,
        maja pieniądze, ale zwyczajnie przez myśl im nie przeszło, że można
        coś komuś dac pod chonkę, skoro się z nim nie mieszka. Powtórzę - to
        zreszta tylko córka, od siebie, dała mamaie prezent. Syn o niej tez
        nie pomyślał. Ani się nawet nie dołożył.
        A co do pouczania cudzych dzieci - wtrącanie sie akurat w tej
        sytuacji, z różnych względów, nie byłoby najzręczniejsze. Chociaż,
        jak się kiedys wkurzę... to kto wie.
        I tak na marginesie - jako dziecko i nastolatka zawsze dawałam
        rodzicom jakiś prezent gwiazdkowy. Lubiłam to i to było zreszta tak
        oczywiste jak karp na wigilijnym stole.
        A Wasze dzieci? Nie dają Wam niczego na Gwiazdkę?
        • angazetka Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:41
          > Uwierzcioe, niczego nie ukrywam, tak było - kochaja ojca, babcię,
          > maja pieniądze, ale zwyczajnie przez myśl im nie przeszło, że
          można coś komuś dac pod chonkę, skoro się z nim nie mieszka.
          Powtórzę - to
          > zreszta tylko córka, od siebie, dała mamaie prezent. Syn o niej
          tez nie pomyślał. Ani się nawet nie dołożył.

          W tym wątku padło to już wielokrotnie: są to dzieci, których nie
          nauczono pewnych zasad i tyle. Dla mnie to nie do pomyślenia, by nie
          robić prezentów kochanym, bliskim ludziom, a tym dzieciom nikt chyba
          tego nie powiedział. Przykre to bardzo i powinno skłonić do myślenia
          OBOJE rodziców, bo gdzieś zrobili fatalny błąd.
          • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:48
            Zgadzam się, oboje zawilnili. ALe że tak powiem "technicznie" mama
            mogła przed wyjazdem do ojca przypomniec o prezencie lub to
            zasugerować. A jeśli nie dla taty, skoro to jej przez usta może nie
            przeszło, to chociaz dla babci, bo jest z nią w jak
            najbardziej "normalnych" relacjach.
            • angazetka Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:52
              Matka pełnosprawnych umusłowo nastolatków nie musi im o czymś tak
              oczywistym przypominać. To nie jest już jej rola. Niech się lepiej
              razem z ojcem zastanowi, jak nauczyc dzieci tego, co powinny
              wiedzieć o 10 lat.
            • bramstenga Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:03
              ALe że tak powiem "technicznie" mama
              > mogła przed wyjazdem do ojca przypomniec o prezencie lub to
              > zasugerować.

              "Technicznie" to tatuś podczas któregoś ze spotkań przed świętami mógł po prostu
              pójść z dziećmi kupić prezent dla babci. Jak mu tak na tym zależało.
              ~bramstenga
              • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:06
                Widzę, że jest tu nienaruszalny front obrony czci matki. Nie ma co
                próbowac przekonywac, że na wizerunku mamy tez jest rysa.
                Spędza z dziećmi większość ich życia. Nie wpoiła im niczego na
                powyższy temat. Tata tez nie. ALe ona też nie. TEŻ NIE.
                • bramstenga Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:13
                  Nie rozumiesz. Czy tata podczas spotkań przedświątecznych pytał/sugerował
                  dzieciom fajny prezent dla byłej żony lub jej matki? Idę o zakład, że nie. Więc
                  dlaczego teraz się pieni o brak prezentu dla SWOJEJ matki, zamiast zadbać o to
                  zawczasu samemu?
                  ~bramstenga
                  • ciociacesia trafna uwaga 29.12.09, 16:28
                    ze nie razi cie iz ojciec o prezencie dla es zony nie przypomnial
                • angazetka Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:16
                  Chyba jednak jesteś macochą wink A na pewno widzisz tylko to, co ci
                  pasuje do koncepcji.
            • morekac Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:08
              Równie dobrze tata może zadzwonić przed Świętami i o prezencie dla
              babci przypomnieć. Babcia może w ten sam sposób przypomnieć o
              prezencie dla taty. Nie trzeba będzie pisać, jaka to ta eks wredna,
              że nie przypomniała prawie dorosłym dziatkom o prezentach - zresztą
              pewnie musiałaby je kupić wink. I jeszcze jedno: rzeczony młodzian
              być może ma w d... dawanie prezentów komukolwiek, ale 14-latka być
              może potrzebowałaby zasiłku 'celem zakupu upominków' - nie jest to
              dziecko, które samo zarabia i o ile kieszonkowe mogło wystarczyć na
              prezent dla jednej osoby (mamy) - to mogło nie starczyć dla 2
              pozostałych (taty i babci).
              • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:23
                Tak to czytam i myślę sobie - jakie to bardzo, bardzo, bardzo,
                kurcze, smutne, że dzieciom trzeba przed Gwiazdką w ogóle o
                prezentach dla bliskich PRZYPOMINAĆ.
                • angazetka Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:26
                  Smutne. Ale jak rodzice ich nie wychowali...
                • iwles Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:29

                  > smutne, że dzieciom trzeba przed Gwiazdką w ogóle o
                  > prezentach dla bliskich PRZYPOMINAĆ.


                  niektórzy bliscy dostali (mama), więc ci pozostali bliscy może
                  jednak nie są tacy dzieciom bliscy ?

            • morekac Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:09
              I jeszcze jedno: czy tata kiedykolwiek przypominał o prezencie dla
              mamy? Bo jeśli nie -to dlaczego mama ma przypominać o prezencie dla
              taty?
        • attiya Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:04
          napisałam to ironicznie
          poza tym - sory nie oszukujmy się - skoro te dzieci tak kochają tatę i babcię,
          skoro tak się kleją do nich, skoro tak bardzo lubią z nimi przebywać to coś musi
          być na rzeczy, że prezentów jednak nie dały
          No nie powiesz mi, że skoro dały jednak mamie a nie dały tacie to winna jest
          matka bo na złość robi eksowi i eks-teściowej
          coś na rzeczy jednak musi być
          a klejenie się do ojca to może być zachowanie na pokaz
          no i Ty widzisz to tak jak chcesz wiedzieć, jak naprawdę jest to wiedzą tylko te
          dzieci
          • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:25
            Nie będę Cię przekonywać, że nie ma ani drugiego dna, ani klejenia
            sie na pokaz. Trudno, wierz albo nie.
    • burza4 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 12:53
      stare przysłowie pszczół mówi: jak sobie pościelesz, tak się
      wyśpisz, w wersji rodzicielskiej - jak sobie wychowasz, tak będziesz
      miał.

      Sorry - do kogo ojciec ma pretensję, że nie nauczył dzieci myśleć o
      sobie? do eks żony? no wybacz, mam serdecznie w dupie czy dziecko
      myśli o prezencie dla tatusia, to on zapracowuje na taki a nie inny
      stosunek dzieci. Jakby zasłużył toby problemu nie miał(nie
      dosłownie, chodzi o realny wkład w wychowanie a nie hodowlę).
      Postawa dzieci jest wyłączną konsekwencją traktowania ich przez ojca
      w określony sposób - przy czym traktowanie nadmiarowe jest równie
      zle jak zaniedbanie.

      To tylko jego wina, że nie wymagał niczego od własnych dzieci i
      nauczył że tylko im się należy bezzwrotna atencja. Widać matka
      podejście wychowawcze miała zdrowsze, skoro dzieci o nią zadbały.

      dlaczego ojciec nie potrafi powiedzieć własnym dzieciom szczerze że
      jest mu przykro?
      • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:05
        Powiedział, że jest mu przykro ze względu na ich babcię. Mocno to
        powiedział. Może cos do nich w końcu trafi. Chyba rzeczywiście
        wczesniej miały taryfę ulgową, że młode itp. Ale teraz nagle się
        okaząło, że nawet gdy maja za co, to nie mają potrzeby dać. Boli.
        Przypomina im sie na przykład dwa razy w roku o dacie imienin i
        urodzin taty, też nie są w stanie zapamiętac. Ech...
        • burza4 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:18
          nie czepiaj się - większości dorosłych facetów też trzeba
          przypominać o rocznicach ślubów, urodzinach matki czy imieninach
          teścia. Owszem - miło byłoby gdyby pamiętały, ale nie każdy to
          realizuje nawet w najlepszych rodzinach.

          większość tzw. "dobrych ojców" po rozwodzie stosuje politykę
          wynagradzania dzieciom wszelkich możliwych przykrości z powodu
          rozstania rodziców. Czyli jest na każdy gwizdek, nadskakuje,
          realizuje szalone plany rozrywek, żeby uatrakcyjnić wspólny czas. W
          rezultacie nie ma czasu na wychowywanie, rozmowy - bo kiedy? między
          obiadem, wyjściem na ściankę wspinaczkową a kinem? I to są właśnie
          typowe skutki nadgorliwości tacierzyńskiej.

          zamiast obfitych prezentów można było od wczesnego dzieciństwa uczyć
          dzieci żeby np. ulepiły babci figurkę z plasteliny, czy narysowały
          laurkę pod choinkę - ojciec poszedł w komercję a nie zadbał o to,
          żeby przekazać im jakieś wartości, nie nauczył jak czerpać radość z
          dawania. Przecież to nie o wydawanie pieniędzy chodzi a o pamięć.
    • selavi2 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:05
      Dla mnie zastanawiające jest to, że 17-latek musi pracować, ale to tak na
      marginesie.
      A 14- latka to skąd ma wziąć pieniadze?
      U mnie zasada jest taka - nie pracujesz - nie robisz prezentów.
      U mnie w rodzinie była taka zasada.
      Pomijam fakt, że zrobienie prezentu samemu albo kupienie do 20 zł to zaden
      problem, jednak nie robiłabym rabanu. Ja w prezencie swoim dzieciom córka -
      studentka i syn 17 lat(mieszka u taty) zrobiłam święta i tyle. Oni mi pomagali -
      to tez był prezent.
      Bo tak naprawdę dla nas liczyło się to, ze jesteśmy razem, w miłej atmosferze i
      że się kochamy i cieszymy ze swojej obecności.
      • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:21
        Nie musi. Chce.
    • dorotammc Do martishia 29.12.09, 13:19
      Dzięki za próbę zrozumienia, bo zostałam tu oskarżona o bicie matki
      i obrone ojca, choć w kółko powtarzam, że widzę wine OBOJGA. Ale nie
      ma to jak czytanie ze zrozumieniem. Odsądzając mnie od czci i wiary
      za wczucie się w ojca i babcię, autorzy postów nie widza, jak
      zaciekle bronia NIEDOBREJ postawy matki, która TAKŻE nie kiwnęła
      palcem, by dzieci zachowały się przyzwoicie. Ani ich tego nie
      nauczyła. RÓWNIEZ.
      • martishia7 Re: Do martishia 29.12.09, 13:30
        Ależ proszę. Tak jak mówię, dla mnie, jako do niedawna "dziecka" od niedawna
        "pracującej" jest to postawa niewyobrażalna.
        Rozumiem, że może być w danym domu układ, że dzieci nie dają prezentów w ogóle i
        nikomu - nie pracujesz, nie kupujesz. Ma to sens. U mnie też tak było i nikt nie
        oczekiwał, że sobie kieszonkowe "od ust odejmę"wink, tak samo jest z moimi,
        dużymi już siostrzeńcami. Robiłam to z własnej woli, ale też wiedziałam, że jak
        już się decyduję na to, to wobec <przynajmniej> tych, z którymi świętuję.
        Czasami coś sama, czasami jakiś element do większego prezentu, a czasami
        zrzucałam się z rodzeństwem, rodzicem/ami.
        Natomiast co do rodziców - to obawiam się, że jeśli mieć pretensje, to do
        obojga. Bo wyraźnie coś skrzaczyli w procesie wychowawczym. Nie mam pojęcia co,
        ale ewidentnie coś nie działa, bo dzieci nie potrafią zwyczajnie wykonać miłych
        gestów i to w stosunku do najbliższych. Mali egoiści tak po prawdzie.
      • morekac Re: Do martishia 29.12.09, 13:42
        Bo od tej niedobrej postawy eks zaczęłaś. I od tego, jaki tata
        załamany... dopiero potem się zreflektowałaś, że może nie tylko mama
        straszliwie winna.

        Z ich strony NIC, zero prezentu dla taty i
        babci. Nawet głupiej czekolady czy czegokolwiek. Ojciec załamany,
        także postawa swojej eks, której do głowy nie przyszło podpowiedzieć
        dziecim, że należałoby coś babci (nie mówiąc juz o tacie) dać pod te
        choinkę
    • selavi2 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:25
      I powiem wam jeszcze coś, bo zdaje się, że jako jedna z nielicznych tu na forum
      mam takie "stare" dzieci.
      Piszecie tu o uczeniu, wychowywaniu dzieciaków, a raczej o braku tego
      wychowania, że rodzice nie nauczyli itp.
      Otóż jesteście w "mylnym błędzie".;-P
      Można dawać przykład, tłumaczyć do us....nej śmierci i wszystko na nic.
      Dzisiejsze nastolatki są zupełnie inne niż np.moje pokolenie, kiedy byliśmy w
      podobnym wieku. Gadżecizm i konsumpcjonizm zabija sentymentalną i uczuciową
      symbolikę robienia prezentów.
      Mój Młody dopiero od dwóch lat poświęca swoje dostane w prezencie na Mikołaja
      zazwyczaj pieniadze, by mi zrobić prezent pod choinkę. I na nic moje zakazy.
      Słyszę tylko:"Nie mów mi co mam robić ze swoimi pieniędzmi."
      Ale wcześniej się nie poczuwali mimo, że i u ojca i u mnie byli obsypywani
      różnymi dobrami.
      No inne pokolenie...
      I powiem jeszcze jedna, rzecz zawsze dbałam o to, by pamiętali o tacie i
      ex-teściach, ale ile można... Oni po prostu nie mają takiej potrzeby. I to wcale
      nie dlatego, że nie zostali nauczeni.
      Moi ex-teściowie już mi dawno dali rozgrzeszenie, bo dobrze wiedzą, że ja zawsze
      pamiętam, a Młodzi ...
      • angazetka Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:28
        > Gadżecizm i konsumpcjonizm zabija sentymentalną i uczuciową
        > symbolikę robienia prezentów.

        A gadżecizm i konsumpcjonizm te dzieci dostają teraz w genach czy to
        może jednak kwestia wychowania?
        • selavi2 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:41
          No kurczę też się nad tym zastanawiam.
          Ja jako nastolatka byłam zupełnie inna.
          Jak już pisałam, usiłowałam wychować dzieciaki według swoich wartości, ale
          wychodzi na to, że albo psu na budę to moje wychowanie i dawanie przykladu albo
          dopiero to zatrybi jak na prawdę dorosną i przestaną być tak skoncentrowane na
          sobie, co akuratnie jest konieczną składową nastolectwa i dorastania.
          Po za tym, oprócz rodziców na dzieciaki mają wpływ inne osoby oraz grupa
          rówieśnicza i mam wrażenie, że w okresie gimnazjum i liceum, ciężko jest
          rodzicom (zwłaszcza np.mnie-samej ich wychowującej na codzień)przebić się ze
          swoim światopoglądem. Po maturze, jakoś się to wycisza i zmienia pomału(w
          przypadku córki tak było). Widzę światełko w tunelu.wink
          Mam wrażenie, że jednak mimo wszystko - czym skorupka za młodu nasiąknie....
          Niech no tylko to dorastanie minie.
          I żeby nie było - NIE CZYJĘ SIĘ W ŻADEN SPOSÓB WINNA.
          Zrobiłam co potrafiłam i to dużo.
          Proszę nie zapominać, że dziecko to jednak osobny człowiek, charakter, psychika
          i działania rodziców mają jednak ograniczony wpływ.
      • dorotammc Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:36
        Tak, to bardzo smutne, że w ogóle dzieciom trzeba PRZYPOMINAĆ o
        dawaniu bliskim osobom prezentu, choćby najdrobniejszego.
        I niech każdy zostanie przy swoim głebokim przekonaniu, że ma rację
        jedyną i najsłuszniejszą, bo tak wyglądała ta dyskusja, poza
        chwalebnymi wyjątkami smile
        Ochrzaniona przez większość, głównie bojowo nastawionych do mężczyzn
        mam, dziekuje za rozmowę.
        • selavi2 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:47
          A bo widzisz, tu same teoretyczki.
          Ciekawe, co by napisały szanowne mamy, z perspektywy bycia rodziem 14 i 17-latków.
          Mi też się wydawało, jeszcze parę lat temu, że ja to wychowam, że moje dzieci
          nigdy... i takie tam pierdoły.
          Pozdrawiam.
          • bramstenga Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 14:48
            > A bo widzisz, tu same teoretyczki.

            Skąd ta pewność (i płynące z niej poczucie wyższości)?
            ~bramstenga
          • burza4 Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 16:30
            selavi2 napisała:

            > A bo widzisz, tu same teoretyczki.
            > Ciekawe, co by napisały szanowne mamy, z perspektywy bycia rodziem
            14 i 17-latków.

            moja kończy liceum, ja mam eks męża, ona eks babcię itd i wiem że
            jej stosunek do nich jest wypadkową wieloletnich relacji a nie moim
            zaniedbaniem wychowawczym.

            ojciec może mieć pretensję jedynie do siebie, że nie wymagał od
            dzieci szacunku do siebie i babci. Wszystkie fikają i próbują drogi
            na skróty, ale od tego jest rodzic żeby to prostować, a nie budzić
            się po 17 latach że dzieci nie potrafią się rewanżować. A tatuś
            dotąd tego wymagał?
      • morekac Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 13:54
        Moja młodsza pamięta o prezentach, a starsza - nie. Sama zresztą też
        nie przywiązuje nadmiernej wagi do prezentów otrzymywanych...
        • modrooczka Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 14:39
          Takich rzeczy się dzieci zaczyna uczyć w dniu, w którym przestają wierzyć w
          Mikołaja. Małe dzieci robią rysunki, laurki, starsze kombinują, co by tu fajnego
          i niedrogiego wymyślić. Nastolaty albo zarobią parę złotych albo rodzice powinni
          im wrzucić jakiś fundusz prezentowy, żeby mogli zadbać o najbliższych (babcie,
          rodzeństwo albo przyjaciół). Wiadomo że chodzi o drobiazg, najlepiej
          samodzielnie zrobiony. Nauka w przypadku dzieci z tego wątku zaniedbana zarówno
          przez matkę jak ojca, więc sami sobie winni i tyle.
          • morekac Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 16:55
            Nastolaty albo zarobią parę złotych albo rodzice powinn
            > i
            > im wrzucić jakiś fundusz prezentowy, żeby mogli zadbać o
            najbliższych (babcie,
            > rodzeństwo albo przyjaciół).
            To którego rodzica masz na myśli? Mama ma wrzucić młodej fundusz,
            żeby dziecię mogło kupić prezenty dla babci (a mamy eks-teściowej) i
            taty (czyli swojego eksa)? Bo może mama nie mieć na to ochoty... Co
            innego w sytuacji kiedy jeden rodzic przypomina o prezencie dla
            drugiego... to działa nieco na zasadzie wzajemności...
    • przeciwcialo Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 14:43
      To kilkanascie lat spóxnili swoje żale.
      Nauczyli ze prezenty są dla nich.
    • mrs.solis Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 16:43
      Pamietam,ze jako dziecko wraz z bratem z radoscia kupowalismy
      rodzicom prezenty pod choinke z kieszonkowego,ktore dostawalismy.
      Byly to jakies drobiazgi jak perfum z kiosku,ale rodzice zawsze
      bardzo sie cieszyli. Teraz niestety wychowuje sie dzieci,ktore sa
      nastawione tylko na branie i niedawanie nic od siebie. Mysle,ze
      kupno np. krawata dla taty i cieplych skarpet badz rekawiczek dla
      babci nie byloby szalonym wydadkiem dla nastolatka,a sprawilby
      radosc obdarowanym chocby taka,ze dzieci i wnuki pomyslaly o nich.
      • morekac Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 17:02
        Dawniej to ogólnie było cudownie wink Ta młodzież z naszego pokolenia
        to ogólnie była super, nie to, co te dzisiejsza smarkateria...
        "Dzisiejsza młodzież kocha luksus, miewa manie, gardzi autorytetami.
        Odpowiada rodzicom, zakłada nogę na nogę i tyranizuje nauczycieli"
    • demonii.larua Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 17:02
      Mój syn nastoletni stwierdził, że bio ojcu żadnego prezentu nie da, bo z
      przymusu (albo dlatego, że wypada) to on prezentów nie będzie dawał i już. No i
      dobrze. Wolę żeby dawał z własnej woli, a nie dlatego że ktoś mu nakazał.
    • sanrio Re: Dzieci niedające prezentow...? 29.12.09, 17:13
      Ja raz robiłam prezenty, raz nie - często coś tam sama wyskrobałam jak byłam
      mniejsza, potem w wieku licealnym raczej babci i dziadkowi nie robiłam
      prezentów, rodzicom zawsze. Od dorosłości robię wszystkim. Ale wiem, że
      niektórzy mają gdzieś robienie prezentów gwiazdkowych, urodzinowych, więc nie
      jest dla mnie szokiem to co napisałaś.
Pełna wersja