Jest mi przykro, czy słusznie?

29.12.09, 14:01
Moja koleżanka ma 4 letnie dziecko, bardzo często prosi mnie o posiedzenie z
Chłopcem, zabranie Go na spacer itd. Jako, że mieszkam bardzo blisko jestem
pierwszą osobą do której dzwoni jak tylko chciałaby wyjść a nie ma z kim
zostawić synka. Często wygląda to tak, ze prosi o posiedzenie z nim godzinkę,
a wraca po 4 ... wiec spędzam z nim średnio 10 godzin tygodniowo. Powiem
szczerze, że czasem wydaje mi się, że przesadza z ilością próśb do mnie, ale
ja z tych uczynnych i pomocnych z miękkim tyłkiem winka Młody bardzo mnie lubi i
ja Jego również. Ostatnio Młody miał urodziny. Jego Mama postanowiła je
wyprawić poza domem, ponieważ nie ma warunków u siebie na większą ilość gości.
Przyjecie urodzinowe miało się odbyć tydzień po urodzinach. Ja , jako ulubiona
ciocia wręczyłam Maluchowi upragniony prezent w dniu urodzin, bardzo się
ucieszył. Posiedzieliśmy sobie razem, pobawiliśmy się i cacy. Zaczęło się
porządne planowanie imprezy. Co, gdzie , jak i kogo. Radzenie się mnie ile
czego itd. Poproszona zostałam nawet o upieczenie tortu dla Małego, bo się
ponoć na tym znam wink Powiem szczerze, że ochotę na pieczenie mam zazwyczaj
średnią, ale zgodziłam się, bo głupio było odmówić. No i nie przedłużając.
Impreza coraz bliżej, goście pozapraszani i zorientowałam się, że nie zostałam
zaproszona... Pomyślałam, że może przesadzam i dla koleżanki jest oczywiste to
, że będę i wypadło jej zapraszanie mnie z głowy. Ale przyszedł dzień imprezy,
spotkałyśmy się rano a ona nic. Mówi o imprezie, omawia szczegóły a o mnie ani
słowa... Zrobiło mi się bardzo, ale to bardzo przykro. Czy ja przypadkiem nie
przesadzam? Może to jest normalne, a ja jestem dzik?
    • driadea Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:03
      Wyrolowała Cię. Tak to już jest z dobrymi ciociami big_grin
      • skanke jesteś jaj ciocia Stasia 29.12.09, 14:07
        "z Klanu": ciocia zrobi uszka na wigilię, ciocia zrobi barszczyk, upiecze
        ciasto, a my w gronie najbliższych się pobawimy. Ciocia Stasia nie zostaje
        zaproszona...
    • angazetka Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:05
      Urocza koleżaneczka, nie ma co. Masz prawo czuć się wyrolowana i
      potraktowana jak uboga krewna.
      • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:17
        Najlepsze jest to, że jako uboga krewna strzeliłam Małemu najbardziej wypasiony
        prezent. A goście uhonorowani zabawą poprzynosili zabawki na 'odwal się'. Kiedy
        ja zmądrzeje? Ech... I co teraz? Jak się zachować przy następnym telefonie: "
        Wpadniesz na godzinkę do Małego bo ja muszę po zakupy?!?"
        • wjw2 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:19
          Odpowiedz:
          "nie, zapisałam się na kurs asertywności, właśnie wychodzę na
          pierwsze zajęcia:smile
          • driadea Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:22
            wjw2 napisała:

            > Odpowiedz:
            > "nie, zapisałam się na kurs asertywności, właśnie wychodzę na
            > pierwsze zajęcia:smile

            O to to!
            I dodaj jeszcze, że jakby chciała kiedys poprosic Cię o pomoc, to niec
            wczesniej, bo musisz sobie rozplanować harmonogram wink
          • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:22
            wjw2 napisała:

            > Odpowiedz:
            > "nie, zapisałam się na kurs asertywności, właśnie wychodzę na
            > pierwsze zajęcia:smile


            Dzięki. Dobre! Wykorzystam. A tak na marginesie to chyba rzeczywiście powinnam
            poszukać takiego szkolenia.
        • premeda Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:22
          Niestety nie wpadnę, bo nie mam czasu/jestem zajęta/mam inne plany.
          Tak z parę razy i powinna załapać. Możesz też zawsze prosto z mostu
          ale to u facetów raczej przechodzi...
          • asientos Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 20:16
            bez "niestety"
        • marychna31 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 19:23
          > Najlepsze jest to, że jako uboga krewna strzeliłam Małemu najbardziej wypasiony
          > prezent.

          Koleżanka zachowała się nieładnie ale przecież dziecko temu nie winne. To
          fajnie, ze dostało ładny prezent, przecież je lubisz i czujesz się z nim
          związana? Przecież prezent to nie zapłata za zaproszenie.
          • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 20:06
            Może źle to napisałam bo nie chodziło mi o to, że żal mi pieniędzy wydanych na
            Małego, bo przecież do tego nikt mnie nie zmuszał i nikt nie kazał mi robić
            takiego prezentu. Nie to miałam na myśli. I nie o zapłatę za imprezę bo
            'zapłatą' za prezent była dzika radość Chłopca. Chodziło mi o to, że jako
            jedyna się postarałam i wybrałam mu coś z czego się bardzo ucieszył i co pomoże
            mu przy okazji w rozwoju. Inni kupili mu pierdoły, takie prezenty kupione chyba
            w drodze na imprezę. Mamusia chwali ciocię Sybillę , bo widzi jak inni położyli
            . Mówi przy Maluchu , że "najpiękniejszy prezent od Cioci Sybilli" a mi się
            ciśnie żeby pierdyknąć coś o tych urodzinach. Byłam tak przekonana, że zostanę
            zaproszona, że głupia kupiłam mu jeszcze jeden prezent, żeby nie było mu
            przykro, że nic dla niego nie mam , w momencie kiedy wszyscy coś mu dają. Tego
            prezentu już nie dałam bo było mi głupio. A może powinnam go dać i powiedzieć,
            że kupiony z myślą o imprezie a nie było okazji wręczenia? Ale to chyba
            głupie... takie gorzkie żale Czesława...
    • mniemanologia Słusznie /nt 29.12.09, 14:09

      • kuku-lka Re: Słusznie /nt 29.12.09, 14:13
        popieram:slusznie
    • wjw2 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:14
      Cóż.... prawda, nader brutalna jest taka, że jeżeli robisz komuś
      przysługę nie oczekuj, że on odpłaci Ci tym samym, kiedy go o coś
      poprosiszsad.
      Smutne, cyniczne, ale pozwala uniknąć rozczarowań.


      Doskonale Cię rozmumiem, a koleżanka to zwykła interesowna
      nacziągaczka

      • tullinka Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:25
        Podepnę się, bo o takim samym typie osoby. Rozpisywałam się już kiedyś o sąsiadach, o tym jak się dałam wrobić w imprezę andrzejkową <z której nic nie wyszło-hurra!>. Ale teraz znowu mam uczucie żalu, zaostałam konsultantką Oriflame, wiadomo zamawiam kosmetyki w cenie niższej niż katalogowa, ale bardziej interesowały mnie różne programy powitalne niż zarobek, więc żeby natrzaskać punktów sprzedawałam po cenach konsult. Sąsiadce oczywiście też, przed Świętami były bardzo fajne zestawy, kobitka zamówiła około 15grudnia mówiąc, że nie zapłąci mi od razu, ale do Świąt napewno. I nic, już po Świętach. Nawet nie napisała życzeń na gg, czy smsem. Cokolwiek! A ja głupia, jeszcze 22 grudnia leciałam po jeden żel dla niej, bo był w brakach. Dodam, że ten żel to z Avonu- bo tam mam 'wtyki' na 20% zniżki. I co, ofiara ze mnie i mi żal bo myślałam że się 'kumplujemy'

        grrr
        • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:42
          a oddała Ci chociaż pieniądze? Bo ja za tą moją koleżankę również wiecznie
          zakładam. Na zasadzie: " jak będziesz w sklepie kupiłabyś mi soczki dla Małego
          bo mi się skończyły?! Albo posiedź z nim to ja szybko podjadę" no to wybieram
          opcję, że kupię sama, bo wiadomo, że wyjdzie mi krócej, bo jak pojedzie po
          soczki, to jeszcze zajedzie po spodenki i czapeczkę itd. No i tak w kółko coś, a
          jak jej wręczam zakupy to słyszę zawsze : "później się rozliczymy, ok? " ... no
          i tak już ładne 5 stówek albo i lepiej pojechało. Jak czytam co piszę to się
          nadziwić nie mogę... Baranek jak nic.
          • dorotammc Ooooo! 29.12.09, 15:35
            :-0 To może teraz przed Sylwkiem zagadnij ją w style: Wiesz,
            widziałam taka super kieckę na Sylwestra, i tak pomyślałam, że
            trochę mi się u ciebie nazbierało tych zaległości płatniczych, to
            teraz bym sie do ciebie uśmichnęła o mały zwrot, to byłoby jak
            znalazł i w samą porę. Życie bys mi normalnie uratowała. Raz ja
            tobie, raz ty mnie, co nie?"

            No i widzę, że koleżanka to niezła w te klocki wykorzystywania
            jest... A nawet genialna.
    • malgosi_a Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:21
      słusznie ,fajna koleżanka nie ma co ,ciekawe co powiedziała dzieciakowi że nie
      ma jego ulubionej,dobrej cioci
    • elza78 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:22
      chamstwo normalnie, slow brak uncertain
    • solaris31 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:26
      też uważam, że słusznie Ci przykro - chociaż niestety sama na to
      zapracowałas swoim oddaniem koleżance w kazdej chwili sad koleżanka
      pewnie uznała, że skoro na wszystko sie zgadzasz, to jej się to
      niejako nalezy chyba uncertain może i jak ciocia Stasia - z tym, że ona
      zrobi swoje i jest zaproszona tu i tam wink

      a nad asertwnością powinnaś popracować, powiedz koleżance jak
      przyjdzie następnym razem - nie, teraz idę do fryzjera, do
      znajomych, gdziekolwiek. nie, nie moge, nie zostanę. i pewnie na
      tym przyjaźń się skończy. ale może to i lepiej dla Ciebie wink
      • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:36
        Z tymi wymówkami to już próbowałam kiedyś i zawsze kończy się tak samo... Czyli
        - "przykro mi , nie mogę, muszę wyjść" - " A nie możesz później, prrroosszzzę,
        jezu co ja teraz zrobię???" no i ciocia Sybilla mięknie totalnie. Jakoś nie
        potrafię, nawet teraz powiedzieć , że mam w pupie co teraz zrobi... Wygląda na
        to, że muszę trzasnąć baranka o ścianę, albo ze trzy najlepiej...
        • solaris31 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:39
          no to ciocia Sybilla będzie cierpieć dalej. sad

          musisz się nauczyc powiedziec jej nie. nie teraz i nie później.
          inaczej bedziesz niańczyć dziecko bez słowa wdzięczności do
          osiemnastki.
          • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:45
            Nie no, taka wredna nie jest, zawsze "bardzo, ale to barrrdzo" mi dziękuję i
            dodaje, że beze mnie to by poległa wink
            • przeciwcialo Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:53
              Niech znajdzie opiekunke.
              A dziecko tatusia nie ma? Albo babci?
              • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 15:02
                Babci nie ma, a Tatuś z tych nieobecnych. Ucieka od problemów i nigdy Go nie ma.
                Mama Chłopca jest jakby nie patrzeć całkiem sama z problemami, dlatego tak
                ciężko jest mi powiedzieć jej NIE.
                • denea Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 17:31
                  > Mama Chłopca jest jakby nie patrzeć całkiem sama z problemami,
                  dlatego tak
                  > ciężko jest mi powiedzieć jej NIE.

                  No to nie mów suspicious Zwłaszcza, że jak rozumiem, lubisz chłopca i
                  jesteście do siebie przywiązani. Spróbuj może najpierw zdobyć się na
                  szczerą rozmowę, nawet spisz sobie na kartce to, co chciałabyś jej
                  powiedzieć. Że czujesz się wykorzystywana (także finansowo), że było
                  Ci bardzo przykro z powodu tych urodzin, że lubisz dziecko, ale nie
                  możesz mu poświęcać czasu kosztem swoich zajęć itd. Gorszych relacji
                  między Wami raczej nie będzie, bo niby pozłotka na wierzchu jest,
                  ale Ty się gotujesz w środku. Więc można albo to popsuć całkiem i
                  zerwać kontakty upartym odmawianiem (szkoda małego), albo spróbować
                  coś zmienić. Ryzykujesz najwyżej tyle, że się obrazi...
            • sapalka1 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:56
              I w ten sposób zapewnia sobie Twoją zgodę na pomoc w przyszłości.
              Koleżanka bardzo brzydko się zachowuje i korzysta z Twojej dobroci. Nie daj się smile
        • premeda Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:51
          Ja wtedy mówię:" nie wiem" i milknę czekając na to co powie druga
          strona, na ogół działa.
        • przeciwcialo Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 14:53
          Czteroletnie dziecko o ile nie jest chore można zabrac w wiele
          miejsc.
          Nie nazwałabym tej osoby kolezanka co najwyżej znajoma.
          • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 15:00
            Chłopczyk jest chory i zabranie Go gdziekolwiek łączy się z ogromnym
            zamieszaniem. Dlatego nie potrafię odmówić...
    • deodyma Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 15:33
      ooooo...
      kolezaneczka jest po prostu beszczelna.
      wykorzystuje Cie, jak tylko moze i tyle.
    • spacey1 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 15:36
      mam tylko pytanie - czy to nie była impreza dla dzieci?
      • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 15:47
        spacey1 napisała:

        > mam tylko pytanie - czy to nie była impreza dla dzieci?

        Była. Ponieważ odbyła się w centrum zabaw . Ale wiem, że oprócz rodziców z
        dziećmi zaproszone zostały również bezdzietne ciocie i wujkowie - wiem, bo
        koleżanka sama przy mnie wybierała gości i jeszcze się radziła. Jakby nie było
        bezdzietnych to może nie czułabym tego co czuję, chociaż sama nie wiem.
        Ja pomimo, że nie mam dzieci bywałam na takich imprezach wcześniej - np. u
        Bratanka, Córeczki przyjaciółki itp. nawet jeśli były również organizowane
        przyjęcia "dla rodziny" w domu. Byłam zapraszana i tu i tu. Oczywiście tylko do
        tych dzieci, z którymi jestem blisko. A z tym Chłopcem znam się lepiej niż z
        niejednym dzieckiem z mojej rodziny, dlatego jest mi przykro. Bo na co dzień
        jestem najlepszą ciocią świata, a od święta ma się mnie w .pie.
      • sabka22 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 15:47
        Obojętnie czy dla dzieci czy nie,dała prezent,pomaga ile może to
        nawet lepiej jak niejedna babcia.Wg mnie bardzo niefajnie
        postąpiła,co innego gdyby robiła dwie imprezy dla dorosłych a potem
        dzieci to co innego ale z tego co zrozumiałam robiła jedną.
    • w_miare_normalna Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 15:46
      Słusznie, mnie na pewno też byłoby przykro. Podobną sytuację miałam
      z moim chrześniakiem. Na roczek moja przyjaciółka, a Mama młodego
      wyprawiała na dwa razy dla teściów i dla Mamy z rodzeństwem, nie
      zaprosiła mnie nawet na ciastko. Od tamtego czasu woże dła młodego
      prezenty na święta, urodziny, imieniny, daję prezent i wychodzę.
      Przykro mi z tego powodu okropnie, ale co mam robić ..
    • a.l.l.e.g.r.a Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 16:01
      oczywiście, że słusznie

      ja byłam w bardzo podobnej sytuacji: przygarnęłam kiedyś dziecko
      sąsiadów w przypływie dobroci i nie mogłam się potem opędzić przez
      rok!
      mamusia córeczkę podsyłała regularnie (szczególnie w okresie
      jesienno-zimowym), w najlepszym wypadku co drugi dzień
      jak dziecko przyszło o 11ej, to wychodziło o 20ej
      obiad zje z nami, kolację też, banana jej daj, pić jej daj, słodycza
      jej daj i tak codziennie, co drugi dzień
      często jeszcze w międzyczasie telefon, że jadą na zakupy/do
      znajomych/na kabaret i zostawią ją jeszcze na trochę
      nawet w ubiegłą wigilię ją do nas wysłała

      jak przychodziło do sprzątania zabawek, to księżniczka nie będzie
      sprzątać, raz, drugi, piętnasty, aż w końcu za dwudziestym trzecim
      powiedziałam sobie:"O, nie, a niby w imię czego ja mam to wszystko
      znosić???"

      mojemu dziecku sąsiadka raz zaproponowała lody, ale potem
      sobie przypomniała, że jednak ma inne plany i na tym się skończyło
      jak mój syn poszedł do nich, to albo księżniczka leżała przed
      telewziorem (i sąsiadka nie poleciła jej zajęcia się bądź co bądź
      gościem), albo odsyłała moje dziecko po godzinie, bo coś tam...

      no i teraz gonię, jak tylko na progu zobaczę

      problem poniekąd sam się rozwiązał, bo sąsiadka mnie unika (mąż
      pomógł im rozkręcić firmę i wiszą nam parę tysięcy)
      dzieć jeszcze przyłazi, ale nie wpuszczam za próg


      po prostu trzeba się zdobyć na NIE, choć mnie na początku też nie
      było łatwo


      i z urodzinami też było podobnie, koleżanki zaprosiła z dziećmi, a
      ja wlazłam na kawę na siłę, bo syn nie chciał zostać sam

      • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 16:13
        U mnie zaczęło się tak samo. Tj. w przypływie dobroci ( u mnie to częste
        niestety) zaproponowałam (tak! ja sama! ), że mogę zostać z chłopcem na godzinkę
        widząc jak szarpią się przy samochodzie. Tj. Młody uciekał, wózek odjeżdżał,
        matka z torbami itd. Sama z siebie wyskoczyłam i się udupiłam na dwa lata, bo
        tyle to trwa.
        • a.l.l.e.g.r.a Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 16:23
          no widzisz, mamy podobne charaktery pewniewink

          my poznaliśmy się na nowym osiedlu - wprowadziliśmy się pierwsi, a
          oni kończyli swój segment, więc żal mi się zrobiło dziecka, że w tym
          kurzu, bez obiadu siedzi i zaczęło się

          oczywiście fakt, że w międzyczasie urodziłam drugie dziecko, że
          jestem po cesarce, że karmię, mam drugie dziecko w domu nie był
          przeszodą do regularnych dalszych odwiedzin

          po prostu jak Cię poprosi znowu odpowiedz, że właśnie wychodzisz na
          zakupy/do fryzjera/do kościoła/do siostry/mamy/urzędu aż w końcu
          zrozumie
          • sybilla_vane Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 16:31
            U mnie sytuację komplikuje fakt, że Młody jest chory. Czuję się podle nawet jak
            tylko pomyślę o wykręceniu się właśnie dlatego. Nie może iść do przedszkola,
            żadna niania nie chce się nim zająć i jeszcze ja się wypnę... A mamy z chłopcem
            dobry kontakt i wiem, że siedząc ze mną jest szczęśliwy bo zawsze miło spędzamy
            czas... Tak ciężko jest mi odmówić... Ale jest mi coraz gorzej samej ze sobą ,
            bo poświęcam swoje sprawy a to przecież nie jest moje dziecko, Mama jawnie robi
            ze mnie wała i na wszystko się zgadzam a w środku aż się gotuję.
            • marghe_72 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 16:42
              sybilla_vane napisała:

              Ale jest mi coraz gorzej samej ze sobą ,
              > bo poświęcam swoje sprawy a to przecież nie jest moje dziecko,
              Mama jawnie robi
              > ze mnie wała i na wszystko się zgadzam a w środku aż się gotuję.

              Chyba pora na szczerą rozmowę.
              Innego wyjścia nie widzę
            • a.l.l.e.g.r.a Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 16:44
              wnioskuję, że nie masz swoich dzieci???

              no cóż, to będziesz nadal wykorzystywana, traktowana jak darmowa
              pomoc domowa, ale to już Twój wybór...
            • kawka74 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 16:54
              To się opiekuj dalej, skoro szkoda Ci chłopca, ale zażądaj zapłaty.
              Rozumiem, że możesz czuć się w obowiązku zaopiekować dzieckiem, ale, do licha,
              to nie jest Twoje dziecko, za jego komfort odpowiada matka, a nie Ty.
    • beatulek Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 17:44
      Też mam taką "ciocię" dla moich dzieci, którą usilnie wykorzystuję.
      Jako, że ona jest na tyle bliska mojej rodzinie, zaklina się, że
      żadnych pieniędzy nie chce ja dyskretnie liczę jej godziny u nas i
      płące około 10 zl. za godzinę (mam dwoje dzieci) raz w miesiącu. Ona
      się przy mnie zapiera, ze nie trzeba - ja od jej koleżanek wiem, że
      z tych pieniędzy jest bardzo zadowolona. Chyba obie powinniśmy iść
      na kurs aertywności.
      • bellinetta Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 18:04
        Ta twoja koleżanka to cwaniara jest smile prosi, wykorzystuje ile sie da, pozniej
        ci dziekuje i mówi że bez ciebei to bylby klops i to dziala doskonale smile
        I tak bedzie cie wykorzystywac ile chce i jak chce, a ty jest taka naiwna że
        dajesz się smile

        Prosta sprawa - byc twardym i konsekwentnym.

        Jezeli mówisz ż enie masz czasu i nei posiedzisz z malym to się tego trzymaj do
        konca. A na jej pytanie "co ja teraz zrobie" - odpowiedz, wez go ze soba. A
        jezel ipowie ze nei moze, to powiedz, ze bylo o tym wczesniej pomyslec, a ja nei
        bede z tego powodu zmieniala swoich planów. i tyle.

        Jezeli zgodzisz sie zostac godzine z malyn, to ma byc to godzina. Uprzedz ze
        masz tylko godzine i tylko godzine bedziesz mogla mu poswiecic. Po godzinie ma
        odebrac. jezeli nie odbierzee dziciaka, to na drugi raz powiedz jej ze nei
        wywiazuje sie z umowy i nie bedziesz poswiecac jej dziecku tyle czasu ze swojego
        zycia. masz wlasne sprawy a nei nianczenie jej dziecka. Jezeli jest to godzina
        to ma byc godzina. Wyswiadczasz jej przysluge.

        I powiedz jej ze od czasu do czasu mozesz z nim godzine zostacc, ale nei
        codziennie po tyle godzin. nie jestes jego nianka, a jezelei jestes - to niech
        ci placi.

        Proste i do wykonania.

        Nauczyc się konsekwentnosci.
    • nati.82 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 18:11
      Słusznie. Pani się dzieckiem zajęła, pani zrobiła swoje. Pani już dziękujemy.
    • marzeka1 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 18:30
      Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść. Tak to wygląda, dajesz się
      wykorzystywać, bo żal ci dziecka, bo chore itp.,z tym, że nie jest fajnie robić
      za jelenia, a robisz. Jeśli nie nauczysz się mówić wprost "nie", będziesz tak
      traktowana wielokrotnie.
      • mariolka55 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 18:38
        słusznie
        i to nie jest koleżanka
        nie daj się dłużej rolować,bo sama widzisz jak Cię potraktowanosad
    • zebra12 Sybillo, ja mam 3 dzieci. Przydałaby mi się ciocia 29.12.09, 18:36
      wink
    • broceliande Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 20:13
      Chamstwo w najczystszej postaci.
      Chyba, że totalna glupota tamtej pani. Tak, to jakiś brak w mózgu
      musi być.
    • atena12345 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 29.12.09, 20:23
      też miałam taką koleżankę - pewnego dnia całkowicie zerwałam z nią
      znajomosć, gdy zadzwoniłam do niej z radosną nowiną, że jestem w
      ciązy, a ona nawet mi nie pogratulowała.
    • grace.4 Re: Jest mi przykro, czy słusznie? 30.12.09, 06:13
      nie przesadzasz,kolezanka zawalila,a bardziej wziela cie za kogos
      oczywistego do pomocy i to bylo bardzo nietaktowne z jej strony. pewnie
      nie zdaje sobie sprawy z tego,jestes dobrym aniolkiem,ale
      porozmawialabym o tym albo czasem odmowila. nie wiem jaka jest
      dokladnie wasza sytuacja,czy jestescie bardzo blisko,ale mozesz wymowic
      sie choroba .czasem popros sama o pomoc i zobaczyszwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja