Czego to dziś dowiedziała się moja córka.......

02.02.04, 20:57
Daria jest wielbicielką serii o Harrym Potterze (mnie zresztą też
zaraziłasmile))) i dzis po drodze do szkoły zatrzymała sie przy kiosku by kupić
najnowszy tom. Gdy dokonywała tegoż zakupu jakas kobieta stojąca za nią
powiedziała: "wiesz, że to okultyzm i od tego można zachorować psychicznie".
Wniosek lepiej zostańmy analfabetkami, nie będzie nam groziła żadna choroba
psychiczna, a pewnie i umysłowasmile)) Do rozważenia dla wszystkich mam które
się cieszą, że dzieci chcą czytać i same to lubią....
    • leliwina Re: Czego to dziś dowiedziała się moja córka..... 02.02.04, 22:00
      Cześć! Jestem pedagogiem i jakieś dwa lata temu też słyszałam taką opinię o
      HP. Niestety padła ona z ust pani doktor (o zgrozo!!!) z uczelni, na której
      studiowałam. Włos się jeży na głowie!!!
      Nie rozumiem dlaczego te osoby nie widzą w książkach o Harrym świetnych
      przykładów przyjaźni, uczynności, a nawet bohaterstwa??? Może dlatego, że są
      absolutnymi Mugolami i o świecie Pottera nie wiedzą nic... I dlaczego
      przeciwnicy HP nie widzą okultyzmu i czarnej magii w takich baśniach dla
      dzieci jak: "Kopciuszek", "Królowa śniegu", "Jaś i Małgosia", "Dzikie
      łabędzie", "Opowieści z Narnii", "Królewna Śnieżka", "Alicja w krainie czarów"
      i wiele innych, w których magia się pojawia. Bo jakie byłyby bajki bez
      czarów???!!! Zwykłe, jak wiadomości telewizyjne! To właśnie czary pozwalają
      dziecku na uruchomienie wyobraźni, a dzięki "złym" postaciom (wilk,
      czarownica, macocha) uzewnętrzniają swoje obawy i lęki przed nieznanym
      światem!!!
      Pozwólmy dzieciom na Harrego, bo to nie tylko głupia powiastka o małym
      chłopcu, który jest czarodziejem!!!
      Ale mi pedagogicznie wyszło wink))))
      Pozdrawiam. Basia, Potteromaniaczka
    • mycha70 Re: Czego to dziś dowiedziała się moja córka..... 14.02.04, 00:41
      Gdzieś przeczytałam, dlaczego ta cała nagonka na Harry'ego. Przytoczę mniej
      więcej o co chodzi, ale się pod tym nie podpisuję, bo jestem normalna.
      Otóż w każdej bajce, gdzie występują czarownice, są one jakby z innego świata.
      Wiadomo, to jest czarownica, wróżka, elf, inne tałatajstwo. Wygląda inaczej,
      achowuje się inczej niż człowiek i nie masz żadnych wątpliwości. Tymczasem w HP
      czarodziejem może być każdy, normalny chłopiec, dziewczynka, ładny, brzydki,
      bogaty, biedny. To tak jakby każdy z nas mógł zostać czarodziejem, tylko trzeba
      się tego nauczyć. I tu podobno tkwi niebezpieczeństwo, bo można samemu zacząć
      czarować "dla sprawdzenia możliwości" a to już jest be.
    • pawpos Re: Czego to dziś dowiedziała się moja córka..... 16.03.04, 00:11
      Nie wchodząc w szczegoły: Harry Potter zaszczepia dziecku okultystyczne
      myslenie w sytuacji, w której ono samo nie jest w stanie odróżnić co jest czym.

      Mam praktyczne dośwwiadczenia jak może być to niebiepieczne.

      pawelsopkowski@plusnet.pl
    • odalie Re: Czego to dziś dowiedziała się moja córka..... 16.03.04, 09:10
      A wiecie, że w księgarniach katolickich jest do nabycia sygnowana przez KK
      książka, wyjaśniająca dlaczego HP _nie_ jest szkodliwy. Nie czytałam jej,
      jedynie przejrzałam, ale wygląda to całkiem zgrabnie, m.in. podkreslany jest
      motyw rodziców Harrego, oddających życie, aby chronić dziecko.

      Ponoć Watykan oficjalnie uznał, że w HP nie należy rzucać kamieniami ani tym
      bardziej pluć. Piszę "ponoć" bo slyszałam to od kilkorga znajomych
      (niezależnie), ale nie wyczytałam osobiście (jeśli nie liczyć ww przejrzanej
      książki).

      To tak dla osób lubiących wykładnię KK.

      ..........................

      Powiem tak - istnieje bardzo silny nurt, zresztą o wiele silniejszy w krajach
      anglosaskich, wielkiej nieufności w stosunku do wszelkiej fikcji. Co nie jest
      realne, rzeczywiste (ech, zostawmy na boku rozważania ontologiczne... bo
      właściwie co jest realnością i czy w ogóle możliwy jest tzw. realizm w
      literaturze...) jest z założenia niecacy. Dopóki czytano sobie książki po
      cichutku, jakby w konspiracji (czytelnictwo spada na łeb) wszystko (mniej lub
      bardzie) było oki. Ale HP miał to szczęście (którego zresztą wielu tfórców i
      krytyków nie potrafi mu wybaczyć) że stał się wielkim sukcesem rynkowym i
      produktem, jak najbardziej marketingowym. Zrobiło się głośno i nagle do ludzi
      ograniczonych do czytania książki telefonicznej dotarło, że można opisać
      rzeczy, których nie ma.

      Że tych rzeczy nie ma, że są opisane i wyobrażane, to wie każdy - tylko nie
      czytelnicy książek telefonicznych. Ojoj, jak słyszę, że "wiesz to okultyzm" to
      zaraz sobie myślę - o, jak fajnie, spotkałam człowieka, któremu myli się świat
      aktualny ze światem przedstawionym powieści! smile Tylko pożałować biedaka. Toż
      dzieciaki to wiedzą, a taki dorosły Pan/Pani nie wie...

      ......................

      Mnie samej cykl o HP zanadto nie ruszał, przejrzałam kilka stron i jakoś nie
      mogłam się wciągnąć, dopóki nie wzięłam do ręki oryginału. No niestety, muszę
      przyznać, że tłumaczenie wiele, ale to wiele obcina i wychodzi płasko. Niby
      treść ta sama, ale ile mniej humoru słownego i subtelności. Wiem, że praca
      tłumacza jest niewdzięczna (zawsze się znajdzie taka kanalia jak ja i
      krytykuje) i trudna, no ale... ale muszę to powiedzieć smile

      Nie jest taka zła książka, jak by chcieli niektórzy twierdzić.

      .........................

      Co do upierdliwych mugoli, odpowiedzi mamy z facetem kilka, w zależności od
      kontekstu smile)))

      Np zaczynamy zawodową mowę-trawę, taką baaaardzo postmodernistyczno-
      dekonstrokcyjną albo na odwrót, bla bla bla formalne. Jak nam się chce, to na
      poważnie, jak nie, to byle było dużo odłacińskich słów smile)))

      Metoda nr 2, to odesłanie krytykanta do psychologa - może dobra, głeboka
      terapia pomoże tej osobie wreszcie nauczyć się odróżniać rzeczywistość od
      fikcji.

      Metoda nr 3, horcorowa, gdy już ręce opadają i nic się nie chce, to z uśmiechem
      słodziutkim jak dojrzała gruszka powiedzieć, że wielu z naszych najlepszych
      przyjaciół praktykuje wicca smile))))))
    • ladydark Re: Czego to dziś dowiedziała się moja córka..... 16.03.04, 10:12
      Bardzo mnie denerwują te wszystkie nagonki na HP, że niby taki zły i czrną
      magią zionie. Sama przeczytałam wszystkie 5 części przynajmniej ze 3 razy i za
      diabła nie umiałam się doszukać niczego złego, wręcz przeciwnie. Czy my
      powracamy do Sredniowiecza i wszędzie będziemy wyłapywać czarownice, a w
      książkach dopatrywać się złego?Co więcej podejrzewam, że wszyscy ci krytykujący
      nie zadali sobie nawet trudu, żeby dokładnie przeczytać HP. Stwierdzili tylko,
      że jak o magii to jest be.
      Moja koleżanka z roku na fil. ang. pisała prace magisterską o elementach
      chrześcijańskich w HP i znalazła na ten temat całe mnóstwo materiałów, a praca
      jaj została oceniona na bdb. Jest bardzo wiele publikacji podkreślających
      wartości wypływające z tej ksiązki i nie pozbawiajmy naszych dzieci ani siebie
      wiary w magie w cuda, przyjaźń i bohaterstwo, tylko dlategoże jakimś
      niedoczytanym dewotom i mugolom to sie nie podoba
      madzik
    • edgar_78 Re: Czego to dziś dowiedziała się moja córka..... 16.03.04, 10:43
      Śmieszy mnie dodawanie całej tej otoczki, wynajdywanie ideologii, ukrytych
      podtekstów w baśniach, bajkach. Jest taka książka "Kajtus Czarodziej" Janusz
      Korczaka - bardzo podobna sytuacja jak w HP - maly chłopiec zostaje
      czarodziejem. Bedąc dzieckiem przeczytałam te książkę x razy i zawsze mnie
      fascynowała, rozwijała moja wyobraźnię. Gdyby została napisana w kraju
      anglosaskim była by sławna jak HP. A wszystkie baśnie i podania, w których
      wystepują czarty, wiedźmy, strzygi i inne kreatury to co? Świat bajek pokazuje
      że zawsze zwycięża dobro i chyba to jest najważniejsze.....

      Pozdrawiam
      Iwona
Pełna wersja