atowlasnieja
06.01.10, 12:26
Przed ostatnim wakacjami tabsy dały mi tak po głowie, że długo nie mogłam się
przemóc by pójść do gina po jakąkolwiek antykoncepcję. W końcu podjęłam
noworoczne postanowienie i poszłam. Lekarz obejrzał na usg moje jajniki i
stwierdził, że jestem tak hormonalnie rozpasana że wyhodowałam sobie naraz dwa
jajeczka. Poradził kolejne zabezpieczenia...
Mąż zaciekawił się z moim zdrowiem. Więc mu powiedziałam, że jestem zdrową,
płodną kobietą, nawet bardzo płodną... i się zaczęło! Jak pojął, że istnieje
szansa trafić bliźniaki to tak mi zaczął turczeć nad uchem!.... Kurcze, żeby
nie móc facetowi powiedzieć co jest z moim zdrowiem bo od razu zacznie robić
bardzo niestosowne propozycje!
(niestosowne bo ja ledwo się sprawdzam jako matka jedynaczki...) Zamknęłam mu
usta w najprostszy sposób: oświeciłam, że to mogą być dwie córy (wiem że płeć
to sprawa męska ale jak w rodzinie mojej mamy w trzech pokoleniach na jednego
chłopca przypada 2,5 dziewczynki to naprawdę daje do myślenia). Mąż jednak nie
chce mieć aż takiego babińca w domu