sanrio
06.01.10, 15:00
córka dziś pierwszy dzień po prawie 3 tyg przerwie. Przy odbiorze pani
spytała, czy będę na piątkowych jasełkach. Tylko, że w roli
występującego...miałabym być aniołem, coś tam powiedzieć. Że niby to jasełka
dla dzieci, rodzice i panie występują

W ogóle mi to nie leży, nie lubię
takich występów, nie mam się w co przebrać, nie mam ochoty siedzieć pół dnia
nad kombinowaniem skrzydeł i aureoli (nie mam zdolności tego typu i po prostu
nie lubię tego robić), nie chcę przed obcymi ludźmi robić z siebie pajaca. Po
mych ostatnich występach (szk.podst.) czułam kolosalną ulgę, że już nie będę
MUSIAŁA brać udziału w takich wydarzeniach a tu klops. Powiedziałam babce, że
się zastanowię, ale pytam teraz was: co wy byście zrobiły na moim miejscu?
Poświęciły się w imię (wątpliwej) przyjemności dziecka czy były asertywne i w
zgodzie ze swoimi uczuciami, które krzyczą NIEEEEE, nie chcęęęęę...?