Problem z ojcem niemowlęcia....

08.01.10, 08:32
Jak Wy dajecie sobie radę z tymi facetami? Bo ja już nie wytrzymuję.

Mamy 6-miesięcznego bobasa. Problem polega na tym, że ojciec dziecka nie chcę
mi pomagać w domu. Sprzątam, gotuję, piorę, chodzę po chleb...
a co ranek zbieram skarpetki i brudne ciuchy, talerze i kubki porozstawiane po
pokoju, składam łózko. Ja mówię, że najwięcej sprzątania to mam po tacie...

Tatuś po powrocie z pracy bawi się z dzieckiem, przewinie. Tu nie mam
zastrzeżeń. Jednak jak poproszę, żeby po sobie sprzątnął to słyszę, że jemu to
nie przeszkadza a jak mi się nie podoba to mam sobie sama zrobić. Kiedyś to
jeszcze mi zrobił śniadanie, czasami obiad...
Dzisiaj usłyszałam, że nigdy nie obiecywał, że będzie np. sprzątał. Dla mnie
jednak wszystko się zmieniło. Jest dziecko i nalezy mi się pomoc. Macie jakiś
pomysł, radę, doświadczenie???

    • semi-dolce Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 08:51
      Jesli rozmowa - rozmowa, ze spokojnym i racjonalnym przedstawieniem argumentów, a nie emocjonalne jęczenie, czy nawet ostra awantura ale tez z racjonalnymi argumentami a nie rykiem "bo ja zawsze, a ty nigdy" - nie pomagają, to przestań po nim sprzatać, prać mu, gotowac itd. Zajmij sie soba i dzieckiem, bałagan jaki po sobie pozostawia jakoś przezyjesz. Niezłym pomysłem jest tez zebranie wszystkich jego naczyń i brudów pozostawionych na wierzchu i ułożenie mu ich pod kołdra, tak by zobaczył dopiero kładąc się spać. Ewentualnie zażądaj zatrudnienia pani do sprzatania. Przy czym ja jednak obstawiam rozmowę i wytłumaczenie, zwerbalizowanie wzajemnych zobowiazań i oczekiwań i osiągnięcie porozumienia.

      Swoja droga nie rozumiem zdania "pomagac mi w domu". Jak to "pomagać"? To on z tobą nie mieszka, to nie jest jego dom? Bo jesli mieszka to nie jest to pomaganie tylko jego obowiązki, pomagac to ci może sasiadka. O wspólny dom dba się wspólnie.
      • hanah.vic Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 09:11
        ja myślę podobnie jak semi-dolce; po pierwsze spokojna rozmowa i
        argumenty. Jak nie pomoże, zastosowałabym bardziej drastyczne metody
        ( ta z niesprzątaniem po mężu jest super). No i tez nie bardzo
        rozumiem dlaczego masz sama to wszystko robić? do działa kochanasmile
      • isiaisia Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 09:15
        ja ze swoim rozmawiam - chociaz on mi pomaga
        ale przykładowo w środe mowie "w weekend musimy tu porządnie posprzątac" po to by wiedział co go czeka
        jesli to nie pomaga to nie robie mu kanapek do pracy (bo nie miałam czasu) i czasem nie ma obiadu (w zamrażarce są pierogi pyzy krokiety - weź sobie)
        a jesli i to nie pomaga, to siąde sie rozpłacze - niby dziecinne ale zawsze działa chociaż bardzo rzadko to stosuje gdyż przeważnie wpada z pracy, je obiad i albo łapie sie za zmywanie, albo za żelazko albo za dziecko a ja ucinam sobie drzemke
      • mumi7 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 13:31
        Niezłym pomysłem jest tez zebranie wszys
        > tkich jego naczyń i brudów pozostawionych na wierzchu i ułożenie
        mu ich pod koł
        > dra, tak by zobaczył dopiero kładąc się spać.

        O rany, bolesne, ale jakże piękne i wychowawcze w swej prostociewink
        • kozica111 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 23:21
          "Niezłym pomysłem jest tez zebranie wszys
          > > tkich jego naczyń i brudów pozostawionych na wierzchu i ułożenie
          > mu ich pod koł
          > > dra, tak by zobaczył dopiero kładąc się spać."

          gorzej jak maja ta sama kołdrę wink)))))))))))
    • pagaa Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 09:15
      jak mu to nie wadzi, to zostaw syf na tydzień, rozłóż się wygodnie, olej to
      wszystko, zajmij się tylko dzieckiem, a jak mu się skończą skarpety, majty,
      koszule, to sam zagada;P
      • nefrea26 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 12:25
        u mnie to nie zadziałało, sama wytrzymałam dwa dni (poddałam się i
        posprzątałam), nie dało się żyć w takim syfie z małym dzieckiem sad
    • dk.h Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 09:40
      Problem w tym, że jemu syf nie przeszkadza. Uważa, że można sprzątać raz na
      jakiś czas, czyli do wykorzystania wszystkich garów....

      • pagaa Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 09:56
        to zostaw syf kilka razy aż do końca garów, ciuchów czystych itd. może po kilku
        razach zacznie mu przeszkadzać
      • slonko1335 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 10:06
        No to ogarnij ten syf co przeszkadza Tobie, brudne rzeczy wrzuć mu do szafy i
        nie pierz. Mój już się nauczył, że jak nie mam czegoś w koszu na pranie to nie
        wypiorę, jak nie sprawdzi czy nic nie ma w kieszeniach jak wrzuca spodnie czy
        bluzę do prania to i ja tego nie zrobię - po kilku razach gdy wyprało się coś
        czego potrzebuje sprawdzać zaczął kieszenie.
        • kaeira Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 18:08
          slonko1335 napisała:
          > jak nie sprawdzi czy nic nie ma w kieszeniach jak wrzuca spodnie czy
          > bluzę do prania to i ja tego nie zrobię - po kilku razach gdy wyprało się coś
          > czego potrzebuje sprawdzać zaczął kieszenie.

          Hmm. A jak wypierze się coś, czego brak wam obojgu zaszkodzi np. ważny dokument,
          pieniądze, zaproszenie? Albo np. chusteczka, która obkłaczy na biało całe pranie
          - twoje rzeczy też?
          • slonko1335 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 22:40
            Ważne rzeczy których brak mógłby mi zaszkodzić trzymam ja, bo u mnie są
            bezpieczne. Swoje dokumenty mąż nosi w portfelu a o tym nietrudno pamiętać przed
            praniem, gorzej ze słuchawkami, zestawem głośnomówiącym, mp3, kluczem usb itp.
            które nosi po kieszeniach a które są mi głęboko objętne...
            • kaeira Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 10:13
              slonko1335 napisała:
              > gorzej ze słuchawkami, zestawem głośnomówiącym, mp3, kluczem usb itp.
              > które nosi po kieszeniach a które są mi głęboko objętne...

              A jeżeli się wypiorą, to czy nie będzie trzeba kupić nowych - z waszego wspólnego budżetu?

              Żeby było jasno: ogólnie całkowicie popieram strategię na "olewającego" faceta, tylko akurat ta technika wydała mi się nieefektywna.
              • slonko1335 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 21:10
                Konieczności nie ma, zwłaszcza że miał a przez swoje lenistwo stracił, dla mnie
                klucz usb czy słuchawki nie są artykułem pierwszej potzreby i jak się wypiorą to
                jakiś czas ich nie będzie bo na pewno nie pobiegniemy od razu nowych kupić. Póki
                co mąż nie śmiał kupować wypranych gadżetów, zamawiał na urodziny czy tam jakieś
                okazje u rodziców i brata jako prezenty.
      • kasia.46 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 10:41
        dk.h napisała:

        > Problem w tym, że jemu syf nie przeszkadza. Uważa, że można
        sprzątać raz na
        > jakiś czas, czyli do wykorzystania wszystkich garów....
        >

        spoko, niechaj tak będziewink
    • anettchen2306 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 09:42
      Najpierw pogadac. Ty tez pracujesz ciezko (praca w domu to ciezka
      praca fizyczna). Nalezy ci sie tez odpoczynek i relaks. Jak bedzie
      oporny - przejsc do konkretow. Gdy wraca z pracy ty idziesz z
      dzieckiem na spacer, do sasiadow, bawisz sie z dzieckiem - on w tym
      czasie dostaje od ciebie rozporzadzenie, by posprzatac kuchnie,
      wyszorowac lazienke. Gdy do poludnia zajeta jestes sprzataniem po
      nim, ni rob mu juz obiadu. Jak masz ugotowac, jezeli jestes zajeta
      sprzataniem jego "smieci"? Nie masz juz czasu na gotowanie smile
      Brudne rzeczy, owszem posprzatalabym na kupe, do worka i wystawila
      na korytarz - albo pranie zrobi sam - albo zaniesie do pralni i za
      nie zaplaci. Mojemu mezowi robilam liste zakupow i wysylalam do
      mista, oczywiscie razem ze starszym synem, by miec w domu spokoj.
      Jestescie rodzina, mieszkacie w domu - o dom dba cala rodzina! To
      nie hotel! To, ze jemu nie przeszkadza (no pewnie, ze nie
      przeszkadza, bo TY posprzatasz - nie sprzataj pare dni, wtedy
      zacznie nagle przeszkadzac) nie oznacza, ze nie przeszkadza innym,
      np. gosciom. Pomsyl z wkladaniem wszystkich jego rzeczy do lozka
      jest super. Wyprobowalismy go w stosunku do naszej wspollokatorki w
      akademiku, ktora mogla sie potykac o rozne rzeczy a i tak nie
      podniosla: wypchalysmy jej tym jej koldre smile Najpierw byla
      smietrelnie obrazona ale pozniej poskutkowalo.
      • isiaisia Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 09:46
        ja jeszcze dodam że chcąc nauczyc odkładania rzeczy (zwłaszcza cichów po sobie) to pewna osoba pozbierała je i wyrzucała za okno (to było w domku jednorodzinnym) 3 takie sesje i poskutkowało
      • sandra246 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 09:54
        Ha ha ha super metodybig_grin Ja też mam czasem taki problem ze swoim
        facetem,dzieckiem zajmuje się a i owszem,przewinie,posiedzi i
        poprzytulasmile Po porodzie gdy wróciłam do domu(a rodzilismy razem) i
        straszną trudnością było dla mnie wstanie z łóżka i pujście do
        toalety,mój facet robił wszystko!!! Umył podłoge,naczynia,wysprzątał
        kuchnie,korytarz,robił obiady,poprostu cud,naprawde sama sie
        dziwiłam,ale gdy tylko doszłam do siebie i juz nic mnie nie bolało
        to umył ręce prawie od wszystkiego...uncertain Ostatnio mył naczynia trzy
        dnismile!!! juz myslałam ze cos mnie trafi nie było ani jednej czystej
        łyżeczki,już miałam chwile słabości i chciałam je umyć ale sie
        zaparłamsmile Na dzień dzisiajszy 15dni po porodzie w sumie pomaga mi
        ale ja musze sie nad tym też napracować!wink Czasem poprostu ładnie
        poprosze,udaje że źle sie czuje,że sama mam dużo pracy;-d fakt
        faktem musze nieraz na cos poczekać pare godzin nawet,ale działawink
        Nie przejmuj sie znajdziesz jakąś metode dla siebie,podejdziesz go i
        będzie okeywink hm...dzisiaj poprosze swojego mężczyzne o obiadek
        ciekawe czy się uda i zrobi? wink dam znaćwink
    • joshima Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 10:08
      Zbieraj jego brudne rzeczy do jakiegoś worka, a jak się ocknie, że nie ma
      czystych skarpet czy gaci, to pokaż mu worek i niech sobie wypierze. Najwyżej
      zrobi Ci awanturę, ale może czegoś się nauczy wink
    • boska.krowka Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 10:12
      Pierz tylko swoje rzeczy i dziecka. Skończą mu się czyste rzeczy, to
      będzie musiał obsłużyć pralkę. Chyba że on z tych co potrafią założyć
      jedne majtki na cztery sposoby.
      • karolina_marta Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 21:04
        boska.krowka napisała:

        > Pierz tylko swoje rzeczy i dziecka. Skończą mu się czyste rzeczy, to
        > będzie musiał obsłużyć pralkę. Chyba że on z tych co potrafią założyć
        > jedne majtki na cztery sposoby.

        albo jak mój- pójdzie kupić nowe. Już ma pudło skarpet i majtek.
        Jak nie ma co jeść to jedzie na pizzę.
        A dziś dzieci z nim zostawiłam i o 17 wracam a tam co? dzieci jadły tylko
        śniadanie bo "ja nic nie umiem zrobić". Zapychał ich ciastkami a sam grał na
        kompie...
    • anetaldz Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 10:23
      Doskonale Cię rozumiem. mam podobną sytuacjęsad Rozmowy, proźby,
      awantury nic nie pomagało. na dodatek nietety jak na razie mieszkam
      u teściowej i ta też uznała ze jak siedzę w domu z dzieckiem to moge
      po niej takze posprzątać i jej ugotować objad a i prasować to nie
      lubi to tez bym poprasowała od czasu do czasu (bo ja przecież co 2gi
      dzień prasuje to jak doszła by jej np pościel do wyprasowania to dla
      mnie nic takiego).Powiedziałam ze służącej nie ma, ja się zajmuje
      dzieckiem, gary niech myje po sobie a nie mi podtyka. deska do
      prasowania stoi to niech prasuje ja nie bronie, a mąż wie że jak
      chce obiad to musi się zająć dzieckiem bo będzie chodził głodny.
      sprzątam całe mieszkanie (prócz garnków które teściowa gotując sobie
      coś zawsze spala)to i tak duzo a i nie zapominam o czasie wyłącznie
      dla siebie. przynajmniej raz w tygodniu wychodzę na zakupy, czy kawę
      z koleżanką wyłącznie sama. z mężem też mam umówione wyjścjia.
      początkowo się złościł że wychodze ale zajmuje się dzieckiem
      sprzątam gotuję więc tez mam prawo odpocząć.
      Tobie również doradzam w takiej sytuacji znaleść te 3 godz.w
      tygodniu wyłacznie dla siebie. mąż jak się zajmie dzieckiem przez
      pare godzin też spojrzy inaczej na tą sytuacje.
      powodzenia!
    • kasia.46 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 10:37
      Więcej stanowczści kochana, poproś męża bardzo grzecznie żeby
      wracając z pracy zrobił zakupy ( na początek podstawowe produkty)
      chleb,bułki, masło i jakąś wędline, jeżeli odmówi powiedz mu, że
      trudno ty dziś zakupów nie zrobisz, a w rezultacie nie będzie miał
      z czym kanapki do pracy zrobic. Wynoszenie po sobie brudnych naczyń
      do kuchni musi byc obowiązkiem, odmówi nie zrób kolacji, herbaty ,
      powiedz, że nie masz na czym, bo naczyń nie przyniósł. W praniu też,
      może ci pomóc, posegreguj rzeczy na kupki i poproś by porobił wsady,
      niech porozwiesza pranie, nie będzie chciał niech jego ciuchy leżą
      mokre w misce, wasze rozwieś. Jeżeli nie potrafisz do nego dotrzec
      spokojną rozmową i prostymi argumentami, tłumacz wszystko brakiem
      czasu z powodu absorbującego dziecka albo wal jego tekstem mi to
      nie przeszkadza, jak ci się nie podoba, rób pranie sam, zakupy sam,
      obiad sam, jeśc sobie sam
      ja ci nie obiecywałam, że będe twoją
      służką, za każdy razem gdy przywali focha, pytaj: i co jak się teraz
      czujesz, miło ci, widzisz jak mnie wykorystujesz, nie możemy się
      dogadac i podzielic obowiązki, sama nie daje rady. Jak to wszystko
      zawiedze ryknij trochę, niech wie, że nie jesteś cichą myszą i że
      tobie szacunek i pomoc też się należy. Do faceta można trafic na
      różne sposoby, to gaunek prosty w obsłudze nie musisz się za bardzo
      starac, więcej buntuwink powodzenia.
    • linkap_wawa Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 10:57
      Faceci maja niestety czesto inne pojmowanie porzadku od nas. Moj tez
      czesto nie widzi potrzeby np. schowania porozrzucanych po stole
      pierdoł, bo jego zdaniem tam jest ich miejsce i jak je tam polozy,
      to przynajmniej wie gdzie sa - a jak ja je pochowam, to szukaj
      wiatru w polu. W duzym pokju zajal jeden fotel na swoje ciuchy i
      zazwyczaj pietrza sie tam jego spodnie, koszulki, gacie itp., bo ja
      juz przestalam je wynosic. Nie ma potrzeby umyc umywalki czy wanny,
      zetrzec kurzy. Robi za to inne rzeczy, ktore doceniam, wiec mowi sie
      trudno. Choc wiem, jak stresujace sa takie sytuacje, kiedy po
      prostu zamiast walnac sie po calym dniu na kanape trzeba zbierac
      skarpety i ogarniac chalupe. Z moich doswiadczen wynika, ze jedynym
      sposobem na takiego faceta jest porozumiewanie sie z nim w kwestiach
      porzadkowych za pomoca jasnych komunikatow i dawania wyboru.
      Zamiast: posprzataj, trzeba powiedziec: ja w tej chwili robie obiad,
      a ty prosze pochowaj do szuflady swoje skarpety. Chyba ze wolisz
      odwrotnie? Trzeba wyjsc z dzieckiem na spacer i pozmywac talerze -
      co wolisz? Generalnie jednak przyzwyczailam sie ze, w moim
      mieszkaniu panuje tzw "artstyczny nielad" a wieksze porzadki robimy
      jak przychodza do nas goscie albo na swieta. Aha... obiadow dla nas
      nie gotuje codziennie, tylko wtedy jak mam czas i natchnienie. Jak
      sie zaczynam potykac o jego ciuchy to zbieram je i pakuje wielka
      kupa do jego szafy.. i jakos lecismile)
    • dk.h Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 11:25
      To chyba mam do czynienia z innym rodzajem faceta....To jest stary kawaler.
      Nie chce kanapek do pracy.
      Jak nie ugotuje to sobie sam zrobi. Tylko ja tego nie zjem, bo on umie dobrze gotować ale mu się nie chce, więc gotuje wszystko na odwal. A zmywanie już pisałam.
      Pranie też zrobi sam. Hehe tylko, że to jest kolekcjoner ciuchów, kiedyś mu zliczyłam 200 koszulek.

      A dzisiaj jak go poprosiłam, żeby opłukał zlew po goleniu, rozpętałam Wojnę, która zakończyła się tekstem:
      "Że nic mi nie obiecywał...że wybrałam złego mężczyznę...a jak mi się nie podoba to mogę wracać do rodziców"
      Niestety to jego mieszkanie.
      • semi-dolce Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 11:54
        Coś mi sie wydaje, że macie dużo poważniejsze problemy niż nie spłukany zlew.
        Bałagan to drobiazg, obiad to drobiazg, pranie także. To bzdety, pierdoły, nie
        one są najwazniejsze we wspólnym życiu. Czy wam ze sobą dobrze? Kochacie się?
        Chcecie wspólne żyć? Czy łączy was cos więcej poza wspólnym adresem i dzieckiem?
        Czy spędzacie czas razem, tylko we dwoje? Czy sypiacie ze sobą? Czy poswięcasz
        mężowi czas i uwagę, czy zajmujesz sie tylko dzieckiem? A on? Ma czas dla ciebie?
        • msobierska Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 14:13
          semi-dolce napisała:

          > Coś mi sie wydaje, że macie dużo poważniejsze problemy niż nie spłukany zlew.
          > Bałagan to drobiazg, obiad to drobiazg, pranie także. To bzdety, pierdoły, nie
          > one są najwazniejsze we wspólnym życiu. Czy wam ze sobą dobrze? Kochacie się?
          > Chcecie wspólne żyć? Czy łączy was cos więcej poza wspólnym adresem i dzieckiem
          > ?
          > Czy spędzacie czas razem, tylko we dwoje? Czy sypiacie ze sobą? Czy poswięcasz
          > mężowi czas i uwagę, czy zajmujesz sie tylko dzieckiem? A on? Ma czas dla ciebi
          > e?

          smutne, ale coś w tym jest, semi-dolce zawsze napisze z sensem.....
      • kasia.46 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 11:57
        dk.h napisała:

        > To chyba mam do czynienia z innym rodzajem faceta....To jest stary
        kawaler.
        > Nie chce kanapek do pracy.
        > Jak nie ugotuje to sobie sam zrobi. Tylko ja tego nie zjem, bo on
        umie dobrze g
        > otować ale mu się nie chce, więc gotuje wszystko na odwal. A
        zmywanie już pisał
        > am.
        > Pranie też zrobi sam. Hehe tylko, że to jest kolekcjoner ciuchów,
        kiedyś mu zli
        > czyłam 200 koszulek.
        >
        > A dzisiaj jak go poprosiłam, żeby opłukał zlew po goleniu,
        rozpętałam Wojnę, kt
        > óra zakończyła się tekstem:
        > "Że nic mi nie obiecywał...że wybrałam złego mężczyznę...a jak mi
        się nie podob
        > a to mogę wracać do rodziców"
        > Niestety to jego mieszkanie.

        to bym zostawiła dziada, widocznie nie jest ciebie wart, a skoro już
        teraz słyszysz za każdym razem że ci niczego nie obiecywał to
        niedługo usłyszysz: pakuj się i wyp___laj,,, odejdz piersza a noż
        widelec czegoś go to nauczy???
    • wilhelminaslimak Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 11:36
      Ja na szczęście do czyścioszków nie należę (uffff) w związku z tym nie sprzątam
      za często, a powiem więcej, że często szybciej mój mąż się zorientuje, że trzeba
      by posprzątać niż ja.
      Gary myję jak się skończą (jak Twój mąż) lub jak mam natchnienie (bo akurat gary
      lubię myć). Zjem też byle co, więc jak mój mąż sobie chce zjeść coś
      szczególnego, to musi sobie iść do sklepu, robiąc przy okazji inne zakupy.
      Ja generalnie uważam, że kobiety za dużą wagę przywiązują do otoczenia, do
      czystości, porządku. Stąd konflikty. A dla mnie szczytem jest już stres kobiet
      związany z przyjściem gości: bo to trzeba posprzątać, coś ciepłego ugotować, do
      tego jakiś placek. A ja mam to w nosie, wychodzę z założenia, że goście
      przychodzą do mnie/do nas, jak sobie chcą dobrze pojeść do idą restauracji.
      Kupuję tyko ciasteczka i po sprawie. Dodam, że na brak gości i przyjaciół nie
      narzekam.

      Tak więc większy luz. Jak odkurzysz raz w tygodniu, a nie 3 razy, to może i mąż
      zauważy, że jest brudno i chwyci za odkurzacz.
      • reszka.ja Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 13:32
        jej! ja też tak mam smile) a myślałam że jestem jedyną kobietą która nie
        przywiązuje wagi do takiej super czystości i z tymi gośćmi to dobre, też tak
        myślę smile
        • insomnia0 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 20:14
          to jest nas trzy..a liczac z moją sasiadka to 4wink
    • kj-78 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 15:56
      Mnie rozlozyl argument "nie obiecywal". Czy Ty mu przed slubem
      obiecywalas "bede gotowac, prac i sprzatac"? jesli nie, to odpowiedz
      mu w ten sam sposob. Moj partner wyraza swoja milosc tym, ze
      natychmiast robi wszystko, o co poprosze, a poza tym uwielbia
      gotowac. A ze jest w domu tylko w weekendy, to robi mi obiady na
      caly tydzien i zamraza big_grin Choc seksu od pol roku prawie zero uncertain , to
      nigdy na nic nie powiedzial zlego slowa smile Wiec tez zaczelam
      zastanawiac sie, ile Ty i dziecko wlasciwie dla Twojego meza
      znaczycie...
      • ohohojan Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 17:58
        Ja mam równiez starego kawalera i podobny problem, tylko ze ja nie
        brałam z nim ślubu.. On ma swoje mieszkanie w innym mieście, ale
        mieszkam z nim kątem u moich rodziców (czułam że tak może być i się
        zajadę, a buduję jeszcze dom...). Powiedziałam mu, że jak chce tak
        żyć (nie pomagać mi przy dziecku, sprzątać i zajmować się tylko
        sobą), to załatwię mu widzenie z dzieckiem przez godzinę raz w
        tygodniu, albo w miesiącu przez dwie godziny. Przestraszył się, bo
        poza mną i dzieckiem to on ma tylko ciotkę za granicą, ojczyma i
        przyrodnią siostrę, a wiem że boi się zostać sam. Seksu też nie ma,
        bo jak się poprawi, to na drugi dzień jest powtórka z rozrywki (bo
        on był w pracy i musi nadrobić czas z telewizorem - nie z dzieckiem!)
        Na szczęście nie jestem od niego w żaden sposób zależna, raczej on
        ode mnie.
    • iwonagos Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 18:05
      Heh, jakbym to ja napiała ten post.... U mnie to samo. Identyczna sytuacja. Nic kompletnie nie robi. Masakra. Numer z wkładaniem czegoś pod kołdrę nie skutuje, ani awantury, ani spokojne rozmowy nic a nic. Jesteśmy razem od 6 lat i kurde od tej strony go nie znałam....smile Przedtem mieszkaliśmy w mieszkanku 36 m, teraz mamy dom. Kupa sprzątania, kupa roboty, dwoje małych dzieci, w tym jedno 4 miesięczne.... Nie mam już sił...
    • syswia Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 21:30
      Czytam, czytam i ogarnia mnie smutna refleksja... z kim wy sie
      wiazecie? to oni laske wam robia, ze was zapladniaja i widelec po
      sobie do zlewu wloza? To jest dla mnie jakies chore: przepychanki z
      powodu syfu w domu, ty mnie to ja tobie i te rady jak cymbala
      wychowac?

      Przepraszam, byc moze za ostro wyszlo, ale dla mnie takie uklady sa
      nie do pomyslenia. Maz mi nie robi laski, ze zmywa, sprzata kible i
      przewija dziecko, a takze podejmuje sie innych, wielu innych
      obowiazkow w domu. Nie musze o to walczyc, nie musze mu nic pod
      koldre wkladac ani wachac jego smrodow. Skoro porzadek i czystosc to
      dla was priorytet (albo standart - jak dla mnie) to po co sie
      wiazalyscie ze smierdziuchami? Ja bym z takim nawet miesiaca nie
      wytrzymala, a co dopiero mowic o 6 latach... Nawet gdybym byla w
      amoku zakochania i gdyby byl najlepszy pod sloncem w lozku - nie na
      tym tylko polega zwiazek dwojga doroslych osob... Dosc zalosny to
      obraz mezczyzn...
    • robaczek.online Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 08.01.10, 22:33
      A nie widziały gały co brały?
      Jak czytam takie posty to się zastanawiam dlaczego kobiety sobie to robią?? Najczęściej jest tak, że nie wiążemy się z ideałami, ale tworząc związek wiele rzeczy można przepracować, ale wcześniej!! Nie jak się już pojawia dziecko! Po co facet się ma zmieniać? Wie, że jak Ci bałagan przeszkadza, to i tak posprzątasz... Ale czy nie ma trochę w tym Twojej winy? Może mały rachunek sumienia? Czy mówiłaś mężowi - ty ZAWSZE zostawiasz skarpety, ubrania, koszule, koszuli etc. niepoukładane... ty NIGDY nie myjesz garów, talerzy, podłogi... O DZIWO dziś mój luby poprasował ciuchy... Z tego zawsze i nigdy takie wlasnie układy sie tworzą... Mój mąż (mamy 2,5 miesięczną córeczkę) przez pierwsze 2 tyg wszystko przy niej robił, wziął urlop na 2,5 miesiąca i cały czas był z nami. Teraz w domu sprząta, odkurza, pierze, wklada/wyciąga naczynia ze zmywarki, składa porozwalane przeze mnie rzeczy, robi zakupy, piecze placki, podaje mi małą w nocy do karmienia i przebiera, w dzień odbija i zabawia ją... Nie nie jest kurą domową, przy okazji jeszcze dobrze zarabia. Ale to wszystko dzieki temu, że się nawzajem wspieramy... nie mówimy zawsze, nigdy... i dużo się chwalimy...
      • madagaskarmarta Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 12:29
        Pytania typu: "A nie widziały gały co brały?" są dla mnie po prostu
        durne. Nie jesteś w stanie poznać do końca sama siebie a co dopiero
        drugiego człowieka. Poza tym ludzie się zmieniają i to nie tylko na
        lepsze. To że Tobie udało się tak świetnie wybrać nie uprawnia cię do
        krytykowania innych. Ten Pan ewidentnie jest brudasem i lekceważy
        autorkę wątku ale ma też zapewne jakieś zalety... Poza tym tematem
        rozmowy jest pomoc w znalezieniu rozwiązania a nie ocena związku.
        • syswia Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 21:13
          Nie jest durne. Jest zasadne. Pokaz mi faceta na ulicy, a ja Ci
          powiem - brudas albo nie. To nie jest az tak wielka filozofia, tym
          bardziej, ze jednak wiekszosc kobiet w naszej kulturze przed slubem
          randkuje z facetem przynajmniej kilka miesiecy, a wiele nawet razem
          zamieszkuje. I co, byl taki czysciutki, i raptem po 6 latach
          przestal wode w kiblu spuszczac? A kobieta nic na to, uszy po sobie
          i po nim sprzata? Litosci!
    • mawi74 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 12:17
      a moim zadniem rozmowy nic nie dadza, facet jest anty nastawiony i tyle. A
      dziewczyna nie pyta się czy związała się z odpowiednim facetem tylko jak sobie
      poradzićsmile ja znalazłam sobie Panią do sprzątania i Tobie też radzę, przychodzi
      raz w tygodniu i po sprawie. to zdecydowanie ułatwia życie. fakt, że pod koniec
      tygodnia jest już mega syf, ale można się przyzwyczaić. teraz śmieszy mnie mój
      miotający się po pokoju mąż, który nie może niczego znaleźć ale mam to gdzieś.
      jak chciał tak masmile
    • madagaskarmarta Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 12:35
      napisałaś, że mąż powiedział Ci: "Że nic mi nie obiecywał...że
      wybrałam złego mężczyznę...a jak mi się nie podoba to mogę wracać do
      rodziców". Nie myślałaś żeby zastosować się do jego sugestii? Tu już
      nie chodzi o porządek. Z tego co piszesz wynika że maż bardzo broni
      swojego kawalerskiego trybu życia, że chyba nie do końca jest jeszcze
      gotów na role ojca i męża. Może takie zdecydowane kroki zmusiłyby go
      do refleksji nad jego zachowaniem?
      Co o tym myślisz?


      https://www.suwaczki.com/tickers/kj
mndf9h1wmkveeu.png
    • gku25 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 18:46
      Zostaw mu ten syf, jak nie będzie miał na czym zjeść czy czystych skarpetek to
      może przemyśli.
      • i_love_my_babies Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 19:03
        niekoniecznie, mój ostatnio skarpetek nie znalazł, zrobił dym, że to
        OCZYWIŚCIE moja wina, bo nie wyprałam, bo sama w nich chodze, a może
        je zeżarłam, nie wiem...
        kazałam mu sprawdzić w swojej "służbowo-delegacyjnej" torbie to się
        do mnie rzucił, że nic tam nie ma
        po czym wydarłam proto do tej torby i wyrzuciłam CAŁĄ KUPĘ skarpet,
        z 7 par

        później oczywiście orzekł, że to niemożliwe, że nie mogło ich tam
        być, że ściemniam, itp., itd.

        no i jak tu gościa czegoś nauczyć???już nie miałam siły nawet
        dyskutować...
    • malopolll Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 19:03
      Siedzisz w domu, więc na Twojej głowie jest dom. Mąż pracuje na to,
      żebyś mogła siedzieć w domu i nawet obiad na niego nie czeka. Co za
      lenistwo. Jak przestaniesz ogarniać dom to mąż może przestać dostarczać
      kasę. Ciekawe kto na tym gorzej wyjdzie.
      • izak31 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 19:49
        ziwie sie,ze w ogole dajecie robic z siebie sluzace....a kto Wam
        kaze od pierwszego dnia mieszkania razem byc slużacymi....? Ja nawet
        jak siedze w domu bo mam np. urlop to sama nie posprzatam bo czemu
        mam to robic sama skoro w mieszkaniu brudza dwie osoby...? Dajecie
        sie same upadlac a potem pretensja na forum. Moj maz ostatnio
        pracuje po 14h i jak wracał to musial sobie robic sam kolacje,
        zgłosił pretensje, ze wraca zmeczony (niech nie przesadza, praca
        umysłowa za biurkiem wiec przyda mu sie praca fizyczna) to nie ma
        nic do jedzenia. Zgodziłam sie mu cos przygotowywac ale pod dwoma
        warunkami: 1. musi to byc cos latwego i małoczasochlonnego 2. musi
        mi powiedziec konkretnie co chce. To było 3 miesiace temu i do dzis
        mi nie powiedzial co chce na kolacje. Tak wiem,ze jestem egoistką
        ale dzieki temu mam czas na nauke i przyjemnosci. Mnie nikt nie
        obslugiwał (od 13 roku zycia sama sobie prałam i prasowałam) wiec ja
        tez nie bede praczka i kucharką.
      • gazeta_mi_placi Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 19:53
        >Siedzisz w domu, więc na Twojej głowie jest dom. Mąż pracuje na to,
        żebyś mogła siedzieć w domu i nawet obiad na niego nie czeka. Co za
        lenistwo. Jak przestaniesz ogarniać dom to mąż może przestać dostarczać
        kasę. Ciekawe kto na tym gorzej wyjdzie.

        Dokładnie.
        Jak taka mądra niech sama idzie na 8 godzin do pracy a potem jeszcze w domu niech czeka na nią pełen pretensji mąż z niemowlakiem na ręce.
    • jo-asiunka Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 19:49
      dla manie zasadniczy problem, to taki, że sama napisałaś, że on nie cche Ci
      pomagać w domu, co oznacza, że jest to Twój psi obowiązek, a on Ci ma właśnie
      pomagać. Wg mnie nie powinno tak być. MAcie wspólny dom i razem o niego dbacie
      (co niekonicznie oznacza, że dzielicie się obowiązkami równo na pół).
      Jeśłi jemu nie przeszkadza burdel (bo dla mnie walające siębrudne skarpetki to
      jest burdel), a rozmowa nie przynosi efektu, zacznij robić coś, co jemu
      przeszkadza, skoro cywilizowane argumenty nie docierają, nie wiem, przestań
      gotować czy coś, nie pierz mu tych skarpetek (jeśłi to Ty pierzesz) - przecież
      Tobie nie będzie przeszkadzać, że on nie ma czystych.
    • wespuczi Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 20:09
      nie sprzataj mu, niech sobie zatrudni sprzataczke.
    • ardzuna Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 21:03
      Po pierwsze, to ty masz problem z porzadkiem w domu, nie on. Z jego
      punktu widzenia wszystko jest ok, a ty sie czepiasz. Musisz z nim
      ponegocjować na temat takiego poziomu porządku w domu, który będzie
      kompromisem. Na pewno nie może być tak, że do realizowania swojej
      wizji porządku w domu będziesz zaprzęgać jego bez pytania, czy to mu
      się podoba. Gdyby sprowadził mi się do domu jakiś koleś i kazał
      nagle zapylać 2 godziny dziennie przy pucowaniu na przykład kafelków
      w łazience, też bym mu zasugerowała żeby wracał do siebie. Jak będą
      wypucowane raz x czasu, nic się nie stanie. Znam lepsze sposoby na
      inwestowanie swojego wolnego czasu. Jeśli koleś ma dużą potrzebę
      posiadania tych kafelków wypucowanych na przykład raz na tydzień, to
      niech sobie pucuje sam, w końcu zaspokaja swoje własne potrzeby i
      wykonuje swoje hobby.

      Po drugie, ile czasu dziennie on pracuje? I czy ty z ręką na sercu
      pracujesz w domu tyle samo?
      • agnisia77 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 22:31
        uważam że przy małym dziecku jest równie duzo pracy jaką mężczyzna wykonuje poza
        domem...wiem cos o tym bo sama to doświadczam, czasami nie mogę normalnie zjeść
        albo isc do toalety, a mój tlyko przyjdzie do domu a juz przed komputer albo
        telewizor...dzisiaj np to zrobiłam tyle że mi ręce opadały..ostatnio mała ciągle
        chce na ręce i trzeba jej poświęcać coraz więcej uwagi...
        • ardzuna Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 22:54
          Też tak uważałam, jak moje dziecko było małe. Szłam odpocząc do
          pracy. Ale pytam, ile godzin pracuje partner bo ja już doświadczyłam
          pracy po 12-14 godzin dziennie i nie wyobrażam sobie, zebym po
          powrocie miała się rzucać do pucowania podłóg i gotowania. Zaznaczam
          że w mojej pracy atrakcji nie brakuje, to nie jest spokojne
          siedzenie na 4 literach. Wyjściem jest w takiej sytuacji
          zatrudnienie pomocy domowej, bo prawdopodobnie za intensywną pracą
          idą niezłe zarobki.
          • agnisia77 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 23:00
            ...no własnie o to chodzi że nie jest to praca od do... raczej luźna...często
            zagląda nawet do domu...wpada na obiadek|smile
    • lisaa33 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 22:12
      też kiedyś usłyszałam: ja Ci złotych gór nie obiecywałem.
      Pewnie że nie ale obiecywał że będzie mnie kochał i szanował a to
      się wiąże z pomaganiem sobie nawzajem. Mało razy padałam z nóg a on
      nawet tego nie zauważał. Teraz już nie mam mieszkania tak
      wypucowanego jak kiedyś i raz nawet zdarzyło sie że nie ugotowałam
      obiadusmile jak zaczął się pruć to mu powiedziałam że po pierwsze ja
      nie mieszkam sama lecz z nim a po drugie to ja mu złotych gór nie
      obiecywałam. Osiągnęłam tyle że jak pokażę paluchem co ma zrobić to
      zrobi, czasem trzeba kilka razy powiedzieć ale najlepiej działa jak
      po drugim razie sama się zabieram za to co on miał zrobić. Nagada
      się przy tym okropnie ale coś tam jednak zrobi. Szkoda że mnie to
      tyle nerwów kosztuje
    • agnisia77 Re: Problem z ojcem niemowlęcia.... 09.01.10, 22:24
      ..witamsmile tez jestem mamą 6 - miesięcznej bobaskismile
      może mój problem aż tak nie wygląda, bo mój mąż jednak sprząta i rano chodzi po
      chleb.
      Ale żeby w końcu posprzątał ile ja się muszę naprosić normalnie jak małego chłopcasad
      9 miesięcy temu zamieszkaliśmy na swoim i od tego czasu kłótnie non stopsad
      o mycie garów, o to kto wykąpie małą bo ja twierdze że on tez ma to robić itp....
      czasami mam wrażenie że to inny człowiek....
      ...on chyba myśli że on chodzi do pracy a ja leżę i nic nie robię....
Pełna wersja