slonko1335
09.01.10, 22:52
Szukam pracy, choć przyznaje bez bicia, że mało intensywnie i wybrzydzam w
dodatku ale nie w tym rzecz. Byłam ostatnio na rozmowie z prezesem jednej
firmy, ogólnie miło i przyjemnie, pan zapytał czy mam jakieś pytania, no to
spytałam o warunki pracy, zakres obowiązków, możliwości rozwoju i takie
pierdoły no i nieopatrzenie o wynagrodzenie. Na to pytanie pan oburzył się
straszliwie, zrobił czerwony jak burak i stwierdził, że jestem bezczelna bo
nawet nie przeszłam do kolejnego etapu kwalifikacji jeszcze a już o kasę
pytam...zdębiałam...po cholerę mam przechodzić do następnego etapu, zajmować
sobie i komuś czas jeżeli na przykład jestem pensją niezainteresowana, no
chyba, ze pracodawcy myślą, ze w dobie kryzysu bezrobotny się na wszystko
zgodzi...dawno już nie szukałam pracy może teraz pytanie o to ile się będzie
zarabiać to faux pas?