ola_motocyklistka
10.01.10, 13:49
Miałam taką sytuację: potrzebuję załatwić sprawę w urzędzie w moim rodzinnym
mieście ( 300 km od wawy). Sprawę można załatwić z upoważnienia-co wcześniej
zostało umówione z urzędnikiem. Kwestia znalezienia osoby, która odbierze
przesyłane dokumenty, przejdzie się z nimi do urzędu i odeśle owe dokumenty.
Za załatwienie sprawy obiecałam się odwdzięczyć( flaszką), osoba załatwiająca
to znajomy z sąsiedztwa w moim rodzinnym mieście.
Po uzgodnieniu rodzaju przesyłki ( zdecydowaliśmy się na PKS0-najszybciej)
nadajemy paczkę ( coś mnie tknęło, że oprócz upoważnień imiennych naszykowałam
czyste kartki z moim i męża podpisami, w razie czego...). Miałam nosa. Koperta
z dokumentami pojechala, my dzwonimy do sąsiada, ze wyjechała, a on nie
odbiera telefonu...no ok, nie zawsze każdy może odebrać telefon. Po godzinie
dostajemy od niego smsem wiadomość że on przeprasza ale sprawy nie załatwi.
Dzwonię-nie odbiera. Wysyłam mu błagalnego sms żeby odebrał kopertę, są tam w
końcu ważne dokumenty-nie odpisuje... Spanikowana obdzwaniam wszystkich
znajomych, z prośbą żeby ktoś odebrał od kierowcy autokaru dokumenty, i podał
się za tamtego znajomego....Udało się, kierowca nie pytał o dokument
tożsamości. Koperta jest u mojego drugiego znajomego, który postara się ową
urzędową sprawę załatwić. Na szczęście były tam dwie kartki czyste, na ktorych
naniesie treść upoważnienia i swoje dane...
Niesmak zostaje.
Każdemu może się coś zdarzyć, że nie może wywiązać się z danego słowa, ale po
to jest rozmowa telefoniczna, bądź osobista. Dla mnie jest nie do pomyślenia
chowanie głowy pod kołdrę i zdawkowy sms. Znajomy ten jest dla mnie tchórzem,
a ja jestem niemile zaskoczona.