skoobuss
11.01.10, 21:06
Straciłam dziś wspaniałego przyjaciela. Wiernego od 18 lat psa, kochajacego,
troskliwego, po prostu najcudowniejszego towarzysza z dzieciństwa. czuję taką
pustkę, ból, żal, ze był ze mna tak krótko. Jestem wściekła, że zachorował, że
musielismy go uspać, a najbardziej jestem zła, ze nie mogłam być chwili z nim
w chwili smierci. Pociesza mnie fakt, ze był z moją mamą, że do końca go
tuliła i mówiła mu jak bardzo go kochamy. Nie umiem pogodzić się z jego
śmiercią. Wiem jednocześnie, ze nie miał juz szans, że cierpiał i tylko tak
moglismy mu pomóc. Mam nadzieję, że czuł się kochany, ze był szczęsliwy.
Bardzo tęsknie...