w_miare_normalna Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 16.01.10, 12:20 Obustronne zapalenie płuc po porodzie CRP 78, bakterie w krwi i moczu, sinica, niedotlenienie i 3pkt. w skali Apgar. To było najgorszych 16 dni w moim życiu bowiem tyle córka leżała w inkubatorze. Odpowiedz Link Zgłoś
ariosso1 Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 16.01.10, 13:50 Raz,kiedy syn w wieku 3 lat doznał zapasci serca-zaalarmowano mnie z przedszkola ze syn nieprzytomny-na rekach biegłam do przychodni a lekarka mnie nie przyjmie,bo brak bloczków-czekanie na karetke,potem baardzo długa jazda na sygnale na Żeromskiego,3 dni niepewnosci-do dzis nie wolno mi dopuscic aby syn miał temperature powyzej 37,5-bo inaczej ma drgawki i łomotanie serca. Drugi raz ale wczesniej-miał ok 1 roku i czekalismy na wyniki badań potu(miesiąc)-podejrzenie mukowiscydozy,i bałam sie o niego ok 2 lat temu jak ze szkoły zabrano go z 41,7C na prokocim z podejrzeniem sepsy. Ogolnie juz nie drżę jak jest chory -musze tylko pilnowac temperatury. Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 18.01.10, 13:47 córka w wieku 1,5 roku przeszła ospę z bardzo ciężkimi powikłaniami syn mając 15 miesięcy cięzko się poparzył Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 16.01.10, 14:10 przezyłam.. -mama napoiła miesięcznego syna, pod moją nieobecność, surowym sokiem z marchwi z cukrem (250ml..bo marchewka taaka zdrowa), obłędna biegunka, interweniowało pogotowie, przez noc było.. wyjdzie z tego lub nie, tym bardziej, ze akurat był chory, dostawał zastrzyki 2x dziennie i panowały straszne upały, co stanowiło dodatkowa mozliwość odwodnienia, na szczęście karmiłam piersią, która mały chetnie ssał..w inne formie płynów nie przyjmował, nie dało sie podac kroplówki, bo zyłki zbyt delikatne i pękały - młodszy (niewiele ponad rok) doznał rozległego poparzenia, w obecnosci i pod opieką 2 babć, nie oddałam gotego wieczora do szpitala, bo nie chcieli przyjąc mnie z nim razem a jeszcze dostawał pierś, na drugi dzień przyjęto nas oboje..przez tydzien do ust nie brał nic oprócz piersi dzieki czemu szybko z tego wyszedł i z małymi bliznami (nie odwodnił sie, dostawał moje przeciwciała), tez nie udawało sie wkłóć a jak udało to jednym wierzgnieciem wyrywał igłę z zył (weflonów nie było) Przez pierwszą noc, w domu po "wypisaniu na własna prosbę" przezyłam horror..dla tak małego dziecka śmiertelne jest poparzenie ponad 10% powierzchni ciał, syn miał poparzone ponad 30%..o dziwo okazało się ze jednak moge z małym byc na oddziale, choc skałam na podłodze koło łózeczka (takie czasy) - starszy dostał ostrego zapalenia nerek z krwiomoczem i białkomoczem..zanosiło sie, że skonczy sie dializami i przeszczepem..zareagował na leki tak dobrze, ze lekarze byli w szoku..ale ja swoje przeszłam..wszystkie przypadki w latach 80-tych, w kryzysie (braki w lekach i środkach opatrunkowych, musiałam sama ściągac z Niemiec lub "zdobywac"), mozliwosci naszych szpitali i medycyny były na poziomie kamienia łupanego Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 16.01.10, 19:46 O matko,babcia, a po tym to ty jeszcze zostawiałaś dziecko babciom? Strasznie nawaliły.... Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 16.01.10, 19:34 Dwukrotnie.Raz gdy miał przetaczaną krew jako noworodek. A potem jak się zachłysnął tak mocno,że musiałam wykorzystać swoją wiedzę z kursu 1 pomocy,żeby go ratować. Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 16.01.10, 19:36 A, i zapalenie kratni z duszeniem się też miał.Czyli 3 razy. Odpowiedz Link Zgłoś
thaures Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 17.01.10, 16:05 Mój syn mając 4 lata dostał strasznej wysypki- zrobiliśmy badania krwi i mąż poszedł je odebrać- wrócił do domu załamany- laborantka dała mu wyniki i białe krwinki były podkreślone na czerwono z wykrzyknikiem ( ilość dopuszczalna przekroczona wielokrotnie), a on miał natychmiast skontaktować się z lekarzem. Pamiętam jak wybierałam numer naszej lekarki i jak podawałam te wyniki i jak mnie uspokajała mówiąc,że wyniki ocenia się globalnie. Pamiętam,że moja mama modliła się,y Bóg zabrał ją nie syna... Horror, który jak przyszedł tak poszedł-do tej pory nie wiemy co to było... Odpowiedz Link Zgłoś
gocha80 Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 17.01.10, 17:34 Tak, córka ma za sobą: - 3 operacje serca - cewnikowanie - dwa ostre zapalenia krtani Najgorsze jednak było oczekiwanie na przyjazd karetki z duszącym się dzieckiem (przy zapaleniu krtani). Nawet operacje mnie tak nie stresowały, do nich mogłam się przygotować. Odpowiedz Link Zgłoś
anjaaa2 Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 17.01.10, 21:33 Tak. Mój synek (3,5 mies)przeszedł pierwszą operację serca w 3 dobie życia. Ma złożoną wadę serca. Dowiedziałam się o tym już w 20 tyg ciąży. Wszyscy mówili , że niewiadomo czy przeżyje po porodzie i było ciężko.W ciągu trzech godzin od cesarki przewieźli go karetką do Międzylesia , bo stan był krytyczny.Potem operacja. Jakieś dwa tygodnie OIOM a potem 4 tygodnie oddział kardiologiczny i nauka jedzenia po usunięciu sondy z żołądka. Czeka nas druga równie ciężka operacja, ale nie wiemy dokładnie kiedy. Za tydzień idziemy na kontrolę do Międzylesia to może się dowiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
net79 Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 18.01.10, 09:28 niestety kilkukrotnie i to z każdym z trójki ( przynajmniej pierwsza dwójka zdawała być się o krok od zagrożenia, ale nie taki diabeł straszny), im więcej masz dzieci, tym większe prawdopodobieństwo, że akurat na cię trafi Odpowiedz Link Zgłoś
gizmaaa Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 18.01.10, 20:15 tak niestety tak 1. sepsa u starszaka, zakażenie moczowe, odwodnienie 2. młodszy urodził się w zamartwicy 1pkt nie wiadomo było czy przeżyje 3. podejrzenie autyzmu u straszego Odpowiedz Link Zgłoś
mamabuly Re: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą 18.01.10, 21:24 Tak kilkakrotnie, choć moje dziecko nie ma żadnych przewlekłych chorób.. no może po za egzemą. Po raz pierwszy nieźle się wystraszyłam kiedy moje dziecko w srodku nocy zaczęło dosłownie szczekać bo nie mogła złapać tchu. W piżamie z dzieciakiem na przednim siedzeniu grzałam na ostry dyżur do szpitala. Zdążyłyśmy... Kolejny raz, nie śmiejcie się, ale jak mój ponad stokilogramowy małżon wyrżnął na naszą trzyletnią córkę na stoku narciarskim! Wszystko dobrze sie skończyło na szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś