mamma1975
13.01.10, 11:34
Wątek na szczęście mnie nie dotyczy. Mamy takich znajomych z przedszkola syna.
Mają 5 dzieci, on po studiach, ona w trakcie kolejnej próby wreszcie
skończenia. Ona teraz odrabia w szkole praktyki (jakiś kierunek pedagogiczny)
gdzie płacą jej grosze. On po jakimś zarządzaniu czy coś w tym stylu. A to
miał jakąś firmę, a to gdzieś pracował.... w każdym razie facet który jakoś
nie może znależć jakiejś normalnej roboty stałej, a przecież potrzebują kasy
na utrzymanie. Co jakiś czas zaczepia mojego mężą który ma trochę znajomych,
żeby go gdzieś polecił do pracy. I tu jest mały zgrzyt. Nie mam nic przeciwko
pomocy w poszukiwaniu pracy, ale strasznie mnie wkurza facet, który jęczy
mojejmu mężowi o pracę zamiast samemu wziąść się za robotę. tu będę bardzo
dosadna- potrafił "narobić" dzieci a nie potrafi ich utrzyamć. Dodam że żadna
patologia, alkohol... katolicy i to bardzo zaangażowani, którzy mają podejście
że ile Pan Bóg da tyle wychowają. Mój mąż uważa że to super podejście, bo są z
tym szczęśliwi. Ale co to za szczęście jak się nie ma co do garnka włożyć i ma
się dość lightowego męża. Nie mogę jak słyszę to mnie nosi, za głupotę. Dzięki
Bogu to nie mój kłopot.