Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie.

13.01.10, 11:34
Wątek na szczęście mnie nie dotyczy. Mamy takich znajomych z przedszkola syna.
Mają 5 dzieci, on po studiach, ona w trakcie kolejnej próby wreszcie
skończenia. Ona teraz odrabia w szkole praktyki (jakiś kierunek pedagogiczny)
gdzie płacą jej grosze. On po jakimś zarządzaniu czy coś w tym stylu. A to
miał jakąś firmę, a to gdzieś pracował.... w każdym razie facet który jakoś
nie może znależć jakiejś normalnej roboty stałej, a przecież potrzebują kasy
na utrzymanie. Co jakiś czas zaczepia mojego mężą który ma trochę znajomych,
żeby go gdzieś polecił do pracy. I tu jest mały zgrzyt. Nie mam nic przeciwko
pomocy w poszukiwaniu pracy, ale strasznie mnie wkurza facet, który jęczy
mojejmu mężowi o pracę zamiast samemu wziąść się za robotę. tu będę bardzo
dosadna- potrafił "narobić" dzieci a nie potrafi ich utrzyamć. Dodam że żadna
patologia, alkohol... katolicy i to bardzo zaangażowani, którzy mają podejście
że ile Pan Bóg da tyle wychowają. Mój mąż uważa że to super podejście, bo są z
tym szczęśliwi. Ale co to za szczęście jak się nie ma co do garnka włożyć i ma
się dość lightowego męża. Nie mogę jak słyszę to mnie nosi, za głupotę. Dzięki
Bogu to nie mój kłopot.
    • mamma1975 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:35
      Zapomniałam dodać, co wy na to??? Czy tylko ja mam takie racjonalne podejście,
      tzn ja uważam, że jest racjonalne, mój mąż że egoistyczne i "wredne".
      • lisbethh Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:40
        Nie ,nie jestes odosobniona.Mnie tez wkurzają takie osoby,ale nie ma
        na nich rady,moze jeszcze z dwójeczkę bedą mieli,on bedzie zmienial
        pracę,bedą coraz wiecej korzystali z pomocy państwa,dzieci wcale nie
        będą szcześliwe bo bedą donosić ciuchy po rodzeństwie,no szkoda.
        • ihanelma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:04
          Ile bierzesz za seans wróżbiarski? Nowy rok sie zaczął...
        • funky_mamma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:20
          lisbethh napisała:

          ,on bedzie zmienial
          > pracę,bedą coraz wiecej korzystali z pomocy państwa,

          A co jest przepraszam złego w zmienianiu pracy czy korzystaniu z pomocy państwa?
          Becikowe jakoś każdy przyjmuje nawet jak nie jest potrzebne...


          dzieci wcale nie
          > będą szcześliwe bo bedą donosić ciuchy po rodzeństwie,no szkoda.

          A to tylko nosząc nowe firmowe ciuchy można być szczęśliwym...?
          • e_r_i_n Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:32
            funky_mamma napisała:

            > A co jest przepraszam złego w zmienianiu pracy czy korzystaniu z
            > pomocy państwa?

            A sytuacji podbramkowej i krótko - nic. W robieniu z tego sposobu na życie -
            nieodpowiedzialność.

            > Becikowe jakoś każdy przyjmuje nawet jak nie jest potrzebne...

            Becikowe jest debilizmem, ale nie jest zasiłkiem, tylko 'prezentem'. Ale póki
            koszą nam tysiące z pensji, to chociaż tak można trochę tej kasy odzyskać.
            • funky_mamma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:44
              e_r_i_n napisała:

              > funky_mamma napisała:
              >
              > > A co jest przepraszam złego w zmienianiu pracy czy korzystaniu z
              > > pomocy państwa?
              >
              > A sytuacji podbramkowej i krótko - nic. W robieniu z tego sposobu na życie -
              > nieodpowiedzialność.

              Ale nikt nie powiedział, że oni chcą żyć z zasiłków - myślę, że gdyby tak było,
              on nie szukałby lepiej płatnej pracy, ona nie chodziła na praktyki, za które
              płacą jej grosze.
              • e_r_i_n Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:58
                Odpowiedziałam na Twoje pytanie, nie pisałam o planach tych ludzi.
          • protozoa Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:51
            Do szczęścia potrzebne sa także godziwe warunki zycia a nie wegetacja w skrajnej
            biedzie.
            Jakie szanse mają te dzieci na
            - wakacje inne niz na wsi/podwórku?
            - nauke języków
            - uprawianie sportów
            - godzice lecznie
            To wszystko kosztuje, niestety, taka jest brutalna rzeczywistość.
            • ihanelma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:47
              Oj bidactwa kochane, ojciec chce lepszą pracę znaleźć, mama się
              kształci, ale i tak im ulica pisana i towarzystwo dresów, bo już w
              objęcia stereotypu popadli...
              Piwniczna izba i chleb z cukrem, a TV w supermarkecie. Chlip,
              chlip...
      • broceliande Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:42
        Ty im czegoś zazdrościsz, czy jak?
        Co Cię obchodzi, ile ktoś ma dzieci i jak sobie radzi.

        Czy tylko ja mam takie racjonalne podejście,
        > tzn ja uważam, że jest racjonalne, mój mąż że egoistyczne
        i "wredne".

        Moim zdaniem też masz wredne podejście. Co to za komentowanie obcych
        ludzi?
        Niby Cie nie dotyczy, ale cię nosi.
        Może żyj własnym życiem, co?
        • protozoa Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:53
          Forum z założenia słuzy do wymiany mysli i opinii. Mama1975 nie pisze, że to
          Maliniakowa z ulicy Krzywej, tylko matka( anonimowa) przedszkolnego kolegi jej
          dziecka.
      • czar_bajry Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:33
        mamma1975 napisała:

        > Zapomniałam dodać, co wy na to??? Czy tylko ja mam takie racjonalne podejście,
        > tzn ja uważam, że jest racjonalne, mój mąż że egoistyczne i "wredne".

        Porządny facet z Twojego męża czego niestety nie można powiedzieć o Tobietongue_out
        • protozoa Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:53
          Dlaczego? Bo ma inne zdanie? Bo jest niepoprawna politycznie?
          • czar_bajry Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:08
            Jak na to wpadłaśtongue_out
            • protozoa Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:12
              A jak Ci sie wydaje?
              • czar_bajry Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 16:31
                ....pomyślałaś???????smirk
    • karra-mia Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:40
      Dzięki
      > Bogu to nie mój kłopot.

      to jedyne słuszne podejście.
      A poza tym nie rozumiem, czym się tak irytujesz? Facet nie pożycza
      od was kasy, nie naciaga was na nic, po prostu prosi o ewentualne
      polecenie go gdzieś. To cię tak kole w oczy?
      • skanke moje zdanie: 13.01.10, 11:48
        mój ojciec chrzestny, rolnik, srednie gospodarstwo, kredyty, itp. miał 3
        córki-marzył mu się syn. udało się-zostałam jego matką chrzestną. najstarsza
        córka sama MUSI się utrzymać (studia, stancja,itp)-pracuje w realu na kasie,
        młodsza niesamowicie zdolna -marzy o medycynie, ale już wie, że skończy jak
        starsza siostra i co najwyżej na zaoczną chemię pójdzie-bo zwyczajnie nie stać,
        trzecia ma cukrzycę-nie mają ma leki, a ja jako chrzestna ukochanego syna
        zobligowana jestem pomagać mu finansowo (8 lat). nic poza egoizmem mojego
        wujostwa nie widzę w tej wielodzietności, na którą ich nigdy nie było stać.
        • ewra77 Opinia dziecka, na które nie było stać rodziców!!! 19.01.10, 12:11
          Moi Rodzice mieli tylko dwoje dzieci. Najpierw urodził się mój brat,
          rodzice mieszkali z nim w kawalerce. Jak tylko udało im sie
          przeprowadzić do większego mieszkania postarali się o mnie, ale brat
          miał juz dziewięć i pół roku. Mieszkałam z nim w pokoju, co dla
          nastolatka na pewno nie było łatwe. Brat pracował od 15 roku życia,
          około dwudziestki wyprowadził sie z domu i usamodzielnił. Ja będac w
          liceum miałam w domu zapewniony jedynie wikt, opierunek i dach nad
          głową, żadnych pieniedzy na ubrania czy kieszonkowe. Dorabiałam
          sprzątając po mieszkaniach. Z domu wyprowadziłam się przed 21.
          urodzinami. Wg myślenia skenke Rodzice nie powinni się na mnie
          decydować, a może nawet na mojego brata. A jednak ja jestem
          zdecydowanie bardzo zadowolona z tego, że JESTEM i nie mam do
          Rodziców żadnych żali. Więc mam prośbę: nie piszcie, iż dzieci
          których rodzice nie śpią na forsie są nieszczęśliwe i głęboko
          skrzywdzone. To KOMPLETNA bzdura!!
    • undomestic_goddess Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:43
      Wiesz, co zwykla ludzka zyczliwosc odchodzi do lamusa, bo, czy Tobie
      ubedzie, jesli Twoj maz im pomoze? No przeciez utrzymywac ich nie
      bedziecie.

      Druga rzecz, czy jesli mieliby jedno dziecko, to mialabys takie samo
      zdanie? Jesli nie, to uwazam Twoje poglady za dyskryminujace z uwagi
      na liczbe dzieci, nieladnie i nieetycznie przede wszystkim.

      No i nie nam oceniac.
      • triss_merigold6 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:47
        Ale jeśli pan płodny roboty nie potrafi utrzymać, to polecający
        naraża się na wstyd. Skoro gość nęka regularnie znajomych takimi
        prośbami to znaczy, że nie jest jakiś super rozchwytywany na rynku
        pracy.
        Jedno dziecko łatwiej utrzymać, zdecydowanie.
        • lisbethh Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:52
          Ja im niczego nie zazdroszczę-wkurza mnie,ze potem takie rodziny
          korzystają z pomocy spolecznej tylko dlatego ,że zachcialo im się
          mieć duzo dzieci.Nie stać ich to po co? Jakbym byla bogata to też
          bym chciala ale znam swoje możliwości.I dzieci żal bo mam paru
          znajomych z rodzin wielodzietnych i zaden nie wspomina dziecinstwa
          tylko w rozowych kolorach.Owszem,podobno bywalo wesolo,ale i
          biednie,i z poczuciem,ze matka/ojciec nie poświecali wystarczająco
          duzo uwagi i czasu.
        • karra-mia Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:53
          triss dlatego tez wcale mąż autorki nie musi go niegdzie polecać,
          może mu powiedziec, z eniestety nie może on liczyć na jego pomoc
          tak? Ale widac, ze ten mąz ma inne zdanie, inne podejscie, to
          autorka wątku się oburza, nie wiedzieć dlaczego.

          pewnie, zę jedno latwiej utrzymac, ale czy to oznacza, ze rodziny
          wielodzietne niepatologiczne powinniśmy wysyłać na marsa?
        • iwoniaw Zaraz tam "nęka" 13.01.10, 11:55
          - "nękany" mąż autorki wątku jakoś chyba nie podziela tej opinii, ba - ma nawet
          o rodzinie znajomego i jego podejściu do zycia dobre zdanie, więc to chyba
          jednak nie tak, że bezrobotny facet leży i czeka, aż mu znajomy synekurę
          zaproponuje, tylko po prostu szuka lepszej pracy mając co ma. Co w tym
          takiego dziwnego? Chyba każdy się za czymś lepszym rozgląda, nawet jak nie ma
          pięciorga dzieci?
      • makurokurosek Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:04
        > Wiesz, co zwykla ludzka zyczliwosc odchodzi do lamusa, bo, czy Tobie
        > ubedzie, jesli Twoj maz im pomoze? No przeciez utrzymywac ich nie
        > bedziecie.

        Jeżeli kogoś polecasz to musisz być tej osoby pewna. Nie poleciłabym osoby która
        nie tylko nie potrafi utrzymać stałej pracy ale również podchodzi bardzo
        lekkomyślnie do życia.

        '> Druga rzecz, czy jesli mieliby jedno dziecko, to mialabys takie samo
        > zdanie? Jesli nie, to uwazam Twoje poglady za dyskryminujace z uwagi
        > na liczbe dzieci, nieladnie i nieetycznie przede wszystkim."

        Owszem miałoby.

        "> No i nie nam oceniac. "

        I nie nam pomagać
      • daria_nowak Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 23:08
        Możliwe że zwykłe logiczne myślenie odchodzi do lamusa. Proste przewidywanie:
        duża liczba dzieci=wysokie koszty utrzymania.

        Dyskryminacja z tytułu liczby dzieci?
        Nie, to raczej kwestia opadu rąk na bezmyślną zabawę w króliczki, bez zaplecza
        finansowego.
    • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:44
      Niedobre ludzie wink Pogoń ich gdzie pieprz rośnie.
    • suazi1 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:46
      To ich sprawa. Jak rozumiem, oni nie wtracają się w Twoje sprawy?
      • agnisia77 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:50
        ...żyją po katolicku i stąd też ilość dzieci, ale oni są na pewno szczęśliwsi
        niż ktokolwiek z was kto ma furę kasy...! A to że prosi o polecenie pracy to nic
        złego jeśli Twój mąż ma znajomości to dlaczego nie miałby mu pomóc..tak już
        jest na tym świecie że bez znajomości trudno znaleźć dobra i stałą pracę..
        • chicarica Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:05
          agnisia77 napisała:

          > ...żyją po katolicku i stąd też ilość dzieci, ale oni są na pewno szczęśliwsi
          > niż ktokolwiek z was kto ma furę kasy...!

          Skąd taki wniosek?
          • iwoniaw Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:08
            > Skąd taki wniosek?

            Hm... Stąd, że jego osobisty znajomy - mąż autorki wątku podziela tę opinię, a
            samą autorkę szlag trafia na samą myśl o tej rodzinie?
            • chicarica Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:46
              Yyyyy, ale ona napisała "KOTOKOLWIEK", więc chyba to do ogółu forumowiczek było?
              Ja pytam, czemu automatycznie brak kasy = szczęście rodzinne, dużo kasy =
              nieszczęście. Jakoś tak się utarło w powszechnym polskim rozumieniu, że jak
              bogaty, to musi być nieszczęśliwy - ja rozumiem że to zawsze jakaś pociecha dla
              biednych, ale pytam skąd takie wnioski?
              • ihanelma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:16
                Przecież wiadomo, że jak ładna to głupia, jak ma dom to złodziej,
                jak mądra i ambitna to nie ma faceta itepe tongue_out
                Jakoś sobie trzeba zycie osłodzić.
                A że biedni są szczęśliwsi to kolejna słodka bzdura.
              • e_r_i_n Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:35
                chicarica napisała:

                > Ja pytam, czemu automatycznie brak kasy = szczęście rodzinne, dużo > kasy =
                nieszczęście.

                To chyba nie to. To raczej - tylko rodzina żyjąca mocno po katolicku może być
                szczęśliwa smile. A jak ktoś woli kasę, niż dużo dzieci, to nie katolik wink
                • ewelsia Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:40
                  To ja , jako praktykująca katoliczka jestem dziwadłem, bo mam jedynaka i sporo
                  kasy na przyjemności.
                  • ihanelma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:44
                    Prawdziwi radykałowie od razu by ci wytłumaczyli że nie jesteś żadną
                    katoliczką. Lepiej nie mów tego za głośno tongue_out
                    • ewelsia nie wstydzę się tego 13.01.10, 14:47
                      a ponadto nie należę do pisowsko-rydzykowskiej bandy "prawdziwych radykałów" smile
          • agnisia77 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:56
            ...nie chodziło mi o to że katolicka to musi być biedna... chodziło mi tutaj o
            to, że autorka tego wątku tak jakby oskarża tę rodzinę o to że mają tyle dzieci
            i czerpią pieniądze z państwa. Oni nie mają za dużo tych pieniędzy ale i bez
            nich są szczęśliwymi ludźmi potrafią cieszyć się tym co mają...
          • daria_nowak Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 23:09
            Nie wieszwink? Albowiem "żyją po katolicku"wink
      • madeleine.b Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:12
        A w jaki sposób autorka wtrąciła się w ich życie, bo nie kumam? Jakby poszła i
        powiedziała coś, to by było wtrącanie. Rozmowa na podstawie czyjegoś przykładu
        to wtrącanie?
        • suazi1 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:52
          Jak nie rozumiesz, co czytasz, to trudno cokolwiek skumać... "Jak
          rozumiem, oni nie wtracają się w Twoje sprawy?" - "oni" czyli
          wielodzietne małżeństwo, nie autorka!!!.
          • madeleine.b Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:02
            Kobieto...a Ty rozumiesz co piszesz? Napisałaś "Jak rozumiem, oni nie wtrącają
            się w Twoje sprawy?", co miało być skarceniem autorki i prztykiem w nos na
            zasadzie "oni się nie wtrącają, Ty się też nie wtrącaj" taaaak? Więc się pytam w
            jakiż to ona sposób się wtrąciła? Rozmawiając z nami tu na forum?
            Jaśniej?
            • suazi1 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:13
              Kolejna czytająca między wierszami... Tak, uważam że się wpie... w
              nie swoje sprawy z buciorami, chociażby obrabiając jej dupę na
              forum! Paniali?!
              • madeleine.b Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:32
                suazi1 napisała:

                > Kolejna czytająca między wierszami...

                Oj sorry, nie wiedziałam, że masz problem z abstrakcyjnym myśleniem i trzeba Ci
                prosto z mostu. Zapamiętam na przyszłość.

                >Tak, uważam że się wpie... w
                > nie swoje sprawy z buciorami, chociażby obrabiając jej dupę na
                > forum! Paniali?!

                No na tej podstawie to zgłoś do usunięcia 3/4 wątków.
        • daria_nowak Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 23:13
          Taki post jest bardzo niepoprawny politycznie. Bo jak to? OCENIAĆ ludzi?
          Szok po prostu i jak tak można.

          Nikt chyba tylko nie bierze pod uwagę drobnego faktu, ze ocenianie jest
          integralną częścią funkcjonowania - przy wyborze znajomych, przy układaniu sobie
          stosunków rodzinnych, czy pracowych i w tysiącu innych, codziennych okoliczności.
          • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 14.01.10, 09:48
            > Taki post jest bardzo niepoprawny politycznie. Bo jak to? OCENIAĆ ludzi?
            > Szok po prostu i jak tak można.

            Jak ktoś musi oceniać życie każdego napotkanego szaraczka... Ja bym takie
            ocenianie nazwała raczej pchaniem nosa w nie swoje sprawy. Bo jeszcze jarze że
            ktoś jest dla nas niemiły tongue_out albo robi nam nieprzyjemności, jest źródłem naszych
            kłopotów ale przy pytaniu o ewentualną pomoc w znalezieniu pracy zostać
            zjechanym od góry do dołu jako bezmyślny dzieciorób i ciemny katol? Ja
            pierdykam, w dupach Wam się poprzewracało od tej wolności smile W tym kraju trzeba
            być młodym, pięknym, bogatym i bezdzietnym żeby nikt się (za przeproszeniem) nie
            mógł przypieprzyć ze swoimi trzema groszami? Dajcie ludziom żyć.
            • daria_nowak Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 19.01.10, 10:21
              Jest różnica pomiędzy „dać żyć” i „pozwalać sobie na myślenie”.
              Czy autorka wątku poszła Obic komuś buźkę? Czy głośno się zastanawia?

              W tym kraju trzeba najwyraźniej być bezmyślnym i bezrefleksyjnym, albo damy,
              które dają żyć innym, tym „myślnym” nie dadzą żyć.
              • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 19.01.10, 11:34
                Jakoś bez składu i ładu to co napisałaś.

                > Czy autorka wątku poszła Obic komuś buźkę? Czy głośno się zastanawia?

                Ale co jej do życia innych ludzi? Tak się składa że w realu znałam takie panie
                co lubiły stawiać ciągle innym parafki i głośno się zastanawiać (buzi nie
                obijały nikomu broń Boże). Szczerze? Żenada. Dzisiaj te panie kiszą w się w
                swoim towarzystwie i raczej nie są oczekiwanymi partnerami do rozmowy. Nie
                wspominając że na tapecie u nich zaleźć się bardzo łatwo.

                > W tym kraju trzeba najwyraźniej być bezmyślnym i bezrefleksyjnym, albo damy,
                > które dają żyć innym, tym „myślnym” nie dadzą żyć.

                Nie, w tym kraju trzeba w końcu zająć się swoim kawałkiem pola a nie wiecznie
                wtryniać nosek do sąsiada. Radze spróbować bo żyje się inaczej ale na dłuższą
                metę przyjemniej. Pozdrawiam.
                • daria_nowak Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 09.02.10, 11:18
                  Zamknięcie się w czterech ścianach swoich spraw mocno ogranicza. Głównie
                  myślenie. Patrząc i słuchając innych można się sporo nauczyć, albo zobaczyć,
                  czego absolutnie się nie chce/nie rozumie/nie akceptuje.

                  Ja w takim mechanizmie zaczęłam pisać bloga. Efekt? Wielu nowych znajomych - w
                  tym takich, którzy myślą inaczej niż ja, a mimo to dogadujemy się. Ale również -
                  kilka osób spuszczonych po bandzie, bo nie zniosłam ich spojrzenia na świat.
                  Patrzenie na innych rozwija. Krytycyzm też. I nie ma w tym nic dziwnego. Dziwne
                  byłoby sterowanie innymi (mówienie komuś co ma robić na przykład), a nie głośne
                  myślenie.
    • iwoniaw Tak, jesteś wredna i głupia 13.01.10, 11:51
      skoro "nosi cię" dlatego, że ktoś znajomy prosi twego męża o polecenie do pracy,
      gdyby kogoś szukali, a on o tym wiedział. I jeszcze liczysz komuś dzieci,
      dochody oraz poziom zadowolenia, choć ani go nie utrzymujesz, ani kasy nie
      pożyczasz ani, jak słusznie zauważyłaś, "to nie twój kłopot".
      • gabrielle76 Re: Tak, jesteś wredna i głupia 13.01.10, 11:55
        iwoniaw napisała:

        > skoro "nosi cię" dlatego, że ktoś znajomy prosi twego męża o polecenie do pracy
        > ,
        > gdyby kogoś szukali, a on o tym wiedział. I jeszcze liczysz komuś dzieci,
        > dochody oraz poziom zadowolenia, choć ani go nie utrzymujesz, ani kasy nie
        > pożyczasz ani, jak słusznie zauważyłaś, "to nie twój kłopot".


        podpisuje sie pod tym, nie znosze takich ludzi jak autorka watku uncertain
      • agnisia77 Re: Tak, jesteś wredna i głupia 13.01.10, 11:56
        i wcale nie wiadome jest dlaczego nie może utrzymać pracy...coś o tym
        wiem...czasami to wina pracodawców, niestety żyjemy w takim świecie...
      • kropkacom Re: Tak, jesteś wredna i głupia 13.01.10, 11:56
        > I jeszcze liczysz komuś dzieci,
        > dochody oraz poziom zadowolenia,

        Jak ja "kocham" takie niunie co swoim życiem się nie zajmą i komuś do gara będą
        zaglądać. Tak to wszystkie pękają z zachwytu że ma poleconą pracę i znajomości a
        innemu żałują dobrego słowa.
    • katka_tk Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 11:59
      ja myślę, że autorce chodzi właśnie o to, że ciągle tę pracę ten facet zmienia i
      nie potrafi zahaczyć się na dłużej nigdzie, co świadczy o tym, że raczej mu nie
      zależy i nie myśli poważnie. polecanie takich ludzi wiąże się często z tym, że
      potem trzeba za nich świecić oczami... wiem coś na ten temat. Mialam taką
      koleżankę, ktora rozpaczliwie szukała prcy. To, że potrafi ciężko i sumiennie
      pracować wiedziałam, ale raz poleciła ją moja siostra a ona nosem zaczęła
      kręcić, że za daleko autobusem. osoba po studiach mogła tyle dojeżdzać a ona po
      średniej to już był wielki problem. Potem ja ją poleciłam u siebie... przeszła
      proces rekruatycjny i znowu nosem zaczęła kręcić, że ona woli stypendiu socjalne
      niż iść za tyle do pracy.... porażka jakaś. Od tej pory nauczyłam się NIKOGO
      nie polecać. co najwyżej mogę powiedzieć w jakiej firmie szukają ale nic więcej.
      może z tym chłopem jest tak samo i dlatego autorkę nosi? 5 dzieci i ojciec
      wybrzydzający w ofertach pracy.
      • iwoniaw O zmianiach pracy i kasie 13.01.10, 12:21
        No ja to zrozumiałam tak, że facet, owszem, często pracę zmienia. Fakt, takie
        czasy, że mało kto na dzień dobry ma umowę na czas nieokreślony, a jak się ma
        wypowiedzenie 2-tygodniowe to niestety, ale to działa w obie strony i jeśli
        niesatysfakcjonująco opłacany pracownik znajdzie coś lepszego (choćby odrobinę),
        to niby dlaczego miałby mieć sentymenty, zwłaszcza mając liczną rodzinę na
        utrzymaniu? Można odwrócić twoje stwierdzenie - jeśli pracodawcy nie zależy na
        ludziach i nie myślą poważnie, to i pracownikom trudno się dziwić, że idą tam,
        gdzie (choćby przez chwilę) będzie im lepiej.

        CytatTo, że potrafi ciężko i sumiennie
        > pracować wiedziałam, ale raz poleciła ją moja siostra a ona nosem zaczęła
        > kręcić, że za daleko autobusem. osoba po studiach mogła tyle dojeżdzać a ona po
        > średniej to już był wielki problem. Potem ja ją poleciłam u siebie... przeszła
        > proces rekruatycjny i znowu nosem zaczęła kręcić, że ona woli stypendiu socjaln
        > e
        > niż iść za tyle do pracy.... porażka jakaś.


        No faktycznie porażka, jeśli pensja jest porównywalna ze stypendium socjalnym.
        Ja np. pracuję dla pieniędzy i jeśli miałabym zarobić na bilet autobusowy i
        śniadania do pracy, to też bym z takiej "oferty" nie skorzystała. Sama zresztą
        piszesz, że problemem z koleżanką nie była chęć i możliwość ciężkiej i sumiennej
        pracy. Więc bądźmy poważni, sprzedaję firmie swoją pracę, a nie oddaję w
        posiadanie jako chłop pańszczyźniany. Nawet niewolników właściciel karmił i
        okrywał.
        Wcale, ale to wcale mnie nie dziwi, że ktoś często zmienia pracę, jeśli jak
        dotąd nie znalazł niczego w pełni satysfakcjonującego. Jeszcze mniej mnie
        dziwi, że rozpuszcza wici wśród znajomych, zresztą są branże w których tworzenie
        kontaktów (i korzystanie z nich) jest czymś najbardziej pożądanym. Ilość dzieci
        ma tu o tyle związek z tematem, że o ile z jednym jakoś i na kiepskiej posadzie
        człowiek sobie poradzi, o tyle z piątką odpowiedzialny ojciec nie powinien
        siadać na laurach, tylko właśnie działać - szukać, zmieniać w razie potrzeby i
        okazji pracę, utrzymywać kontakty zawodowe i prywatne itd. Nie wiem naprawdę, co
        takiego dziwnego/ zdrożnego te facet waszym zdaniem robi i jakie jego zachowanie
        byłoby bardziej odpowiedzialne/ pożądane.
        • ihanelma Re: O zmianiach pracy i kasie 13.01.10, 12:42
          Hmmm, facet jest z definicji skreślony i przegrany, przecież jest
          totalnym idiotą który ma pięcioro dzieci. Nadaje się tylko do
          podnoszenia samopoczucia wśród tzw znajomych do których się
          nieopatrznie zwrócił o pomoc (chyba nie jakąś strasznie
          obciążającą?).
          Powinien na przyszłość bardziej dbać o PR - wiadomo, jeśli osoba z
          większą ilością dzieci się o coś takiego zwróci, zaraz pojawiają się
          uśmieszki i komentarze o dziecioróbstwie i ogólnej nieudolności.
          Tymczasem ojciec dwójki dzieci pewnie by został przyjęty z większym
          rozumieniem, na zasadzie - jasne, z pracą teraz niefajnie, popytamy,
          a nie "a gdzie był twój rozum jak te dzieci robiliście" uncertain Człowiek
          z większą rodziną musi być na samej górze drabiny społecznej,
          tryskać zdrowiem, zadowoleniem i dobrą organizacją żeby tacy
          komentatorzy jak autorka wątku łaskawie skreślili go z listy rodzin
          patologicznych. Bo przecież normalny to on nie jest, musi być na
          przyszłość pozytywnie nienormalny zeby nie lądować na emamie jako
          bohater negatywny wink)
          A propos - mama oczywiście zwolniona z zarabiania na rodzinę?
          • iwoniaw No co ty, mama przecież 13.01.10, 12:51
            zarabia "marne grosze" w szkole, znaczy mamy kolejny punkt do Listy Zawodów Nie
            Dla Ambitnych i Odpowiedzialnych Ludzi wink
            • ihanelma Re: No co ty, mama przecież 13.01.10, 13:03
              Ano faktycznie, nie doczytałam, widocznie tak wielka jej marność
              jest że w oczach opis niknie wink)))

              Poza tym sama sie wystraszyłam, bo też mam coś wspólnego z jakimś
              tam zarządzaniem, jako i ów nieudacznik. O choroba....
        • katka_tk Re: O zmianiach pracy i kasie 13.01.10, 13:24
          otóż to- nie chciała, gdyby stypendium jej wystarczało, nie prosiłaby się o
          pracę. A podstawa w pracy wynosiła tyle co jej stypendium plus były nadgodziny.
          Chciała/nie chciała jej problemm tylko czemu innym d... zawraca.
    • lillaj Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:08
      Pociesz się, że na ich tle Ty prezentujesz się jako niezwykle zaradna i
      przewidująca kobieta, a że wścibska, egocentryczna i wredna to już inna sprawa.
    • czar_bajry Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:10
      mamma1975 napisała:

      w każdym razie facet który jakoś
      > nie może znależć jakiejś normalnej roboty stałej, a przecież potrzebują kasy
      > na utrzymanie.
      Co jakiś czas zaczepia mojego mężą który ma trochę znajomych,
      > żeby go gdzieś polecił do pracy. I tu jest mały zgrzyt. Nie mam nic przeciwko
      > pomocy w poszukiwaniu pracy, ale strasznie mnie wkurza facet, który jęczy
      > mojejmu mężowi o pracę zamiast samemu wziąść się za robotę.

      Wredne jest to co piszesz.
      Z Twojego postu wynika że nie jest to jakiś obibok i leser tylko facet który
      chce pracować. Nie widzę nic złego w prośbie o pomoc w znalezieniu pracy i chyba
      nie jest to żebranie tylko właśnie prośba.
      Z pracą jest różnie i nie wszyscy mają to szczęście aby znaleźć prace za dobrą
      kasę a niektórym brakuje też tupetu i siły przebicia.
      Jeśli nie możecie pomóc w poszukiwaniach to powiedzcie mu to jasno, lepsze to
      niż fałszywe współczucie i obsmarowanie tyłka w necie.

      Ale co to za szczęście jak się nie ma co do garnka włożyć i ma
      > się dość lightowego męża. Nie mogę jak słyszę to mnie nosi, za głupotę.

      Każdy ma swoją miarę szczęścia i głupotytongue_out

      Dzięki
      > Bogu to nie mój kłopot.

      Święte słowabig_grin

      Mam takich sąsiadów, mają 6 dzieciaków pracuje tylko ojciec rodziny.
      Nie przelewa się im ale głodni nie chodzą. Także są praktykującymi katolikami
      bardzo dbają o dzieci.
      I co najważniejsze bardzo się kochają i szanują oraz są szczęśliwi.
      Spytacie skąd to wiem- to widać, wystarczy na nich popatrzeć.

      Dzięki
      > Bogu to nie mój kłopot.

      • triss_merigold6 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:15
        Ciekawe czy dzieci też są szczęśliwe mieszkając w kołchodzie i
        donaszając ciuchy po rodzeństwie. Tak szósteczce zapewnią dobry
        start edukacyjny i finansowy w dorosłe życie?
        • czar_bajry Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:29
          Tak są szczęśliwe. Dzieci są grzeczne, czyste i zadbane.
          To po prostu widać. Naprawdę sądzisz że miarą szczęścia są modne ciuchy?
          Te dzieci dostają o wiele więcej niż niektórzy jedynacy z bogatych domów.
          Dostają miłość, zainteresowanie i poczucie przynależności do rodziny. I wiedzą
          że rodzice je kochają i mają czas na ich problemy i radości.
          Mają zainteresowanie rodziców. Uczą się także odpowiedzialności.
          Nie wiem czemu twierdzisz że mieszkają w kołchozie? Mają normalne, czyste i
          zadbane mieszkanie.
          • kicia031 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:10
            Tak są szczęśliwe. Dzieci są grzeczne, czyste i zadbane.

            A od kiedy to grzeczniosc, czystosc i zadbanie jest synonimem
            dzieciecego szcescia? A moze sa WYTRESOWANE ze dziob na klodke, a
            czyste bo wiedza, ze jak zniszcza ciuch, to nowego nie dostana?
            • czar_bajry Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:43
              Kicia a Ty czytać nie umiesz? czy tylko wybiórczo wybierasz to co pasuje do Twojej tezy?
              Było to napisane w poprzednich moich postach. Jeśli jednak przeoczyłaś to chętnie powtórzę.

              Widać że rodzina jest szczęśliwa i z wielką przyjemnością się na nich patrzy
          • e_r_i_n Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:38
            Wiesz, jedynacy z bogatych domów też są zazwyczaj czyste i zadbane. Znaczy
            szczęśliwe.
            • ihanelma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:43
              Eeee, jedynakom też się łatki przypina i udowadnia, jaka im sie
              dziejowa krzywda dzieje, a ich późniejszy partner - szkoda gadać jak
              będzie miał przerąbane...

              W Polsce trza normą być, to nikt do "gara i wyra" może nie będzie
              miał przymusu dziejowego zaglądać. Może...
        • deodyma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:32

          triss_merigold6 napisała:

          > Ciekawe czy dzieci też są szczęśliwe mieszkając w kołchodzie i
          > donaszając ciuchy po rodzeństwie. Tak szósteczce zapewnią dobry
          > start edukacyjny i finansowy w dorosłe życie?




          jak Ty juz cos napiszesz triss...
          • triss_merigold6 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:57
            Na 8 osób (6 dzieci + 2 dorosłych) mieszkanie powinno mieć z 5
            pokoi, żeby nie było efektu kołchozu właśnie. Ja rozumiem, że w
            społeczeństwie postwiejskim standardy dotyczące minimalnej
            akceptowalnej powierzchni na łeb są zaniżone ale nie zmienia to
            faktu, że 8 osób w lokalu typu 60-80 m2 to KOŁCHOZ. Od samego
            wyobrażenia sobie mi duszno i brakuje tlenu.
            • mariolka55 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:25
              Ja rozumiem, że w
              > społeczeństwie postwiejskim standardy dotyczące minimalnej
              > akceptowalnej powierzchni na łeb są zaniżone ale nie zmienia to
              > faktu, że 8 osób w lokalu typu 60-80 m2 to KOŁCHOZ.

              a mi się wydawało ze to w środowisku miejskim minimalna akceptowana powierzchnia
              na łeb jest mocno zaniżona big_grin
            • czar_bajry Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:47
              triss_merigold6 napisała:

              > Na 8 osób (6 dzieci + 2 dorosłych) mieszkanie powinno mieć z 5
              > pokoi, żeby nie było efektu kołchozu właśnie. Ja rozumiem, że w
              > społeczeństwie postwiejskim standardy dotyczące minimalnej
              > akceptowalnej powierzchni na łeb są zaniżone ale nie zmienia to
              > faktu, że 8 osób w lokalu typu 60-80 m2 to KOŁCHOZ. Od samego
              > wyobrażenia sobie mi duszno i brakuje tlenu.

              Piszesz na podstawie własnych doświadczeń?
              • triss_merigold6 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:59
                Nie, na szczęście byłam dzieckiem, które miało własny pokój.
                Ale w niewielkich wnętrzach zamieszkanych przez dużo ludzi mam atak
                klaustrofobii.
                • czar_bajry Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:04
                  Pokłony dla Pani Hrabiankibig_grin
                • deodyma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:26
                  ojej...
                  to tylko sie cieszyc, ze mialas swoj pokoikbig_grin
    • deodyma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:11
      jsli to nie Twoj klopot, to czemu tak bardzo ci ludzie zajmuja Twoje
      mysli?
      to chyba nic dziwnego, ze w tych czasach ciezko z praca?e nic
      moga miec i 10- dzieci a Tobie nic do tego.
      zajmij sie swoim zyciem.
    • alba27 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:22
      Autorka wątku im zazdrości zadowolenia z życia, pewnie są
      szczęśliwym szanującym się małżeństwem a nie powinni bo przecież
      kasy nie mają! nie zaglądam w portfel innym, to ich sprawa ile mają
      dzieci i pieniędzy. Starają się przecież a nie żebrają. Nie widzę
      nic złego w tym że prosi się kogoś o pomoc, osobiście znalazłam
      pracę 3 moim koleżankoom, własnie dlatego że mi wspomniały że
      szukają a ja miałam szczęście że akurat ktoś kogoś do pracy
      potrzebował. To normalne że ludzie sobie pomagają.
    • mamma1975 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:25
      Oczywiście, że nic mi do tego. 1. nie zazdroszczę im, co przewijało się w wątku,
      bo sama jestem szczęśliwym, zadowolonym z życia człowiekiem, z dwójką dzieci i
      fajnym mężem. I naprawdę nie mogę narzekać. 2. napisałam ten wątek nie żeby
      kogoś obsmarować, a bardziej żeby dowiedzieć się jakie jest wasze zdanie na ten
      temat. Bo mamy na ten akurat temat inne zdania z mężem. 3. facet to bardzo
      lightowy tatuś, bo jak na moich oczach syn poparzył się o bardzo gorący pręt,
      który zamierzał gdzieś przyspawać, to skomentował to tak życie generalnie boli i
      facet czasem powinien dostać w kość. Nic się nie stało, a dziecko płakało jak
      szalone.Mieszkają w domku, a na podwórku jest kilku metrowa sterta desek
      naukładanych podobno do jakiejś budowy (ok 8 metrów) i chłopcy wspinają się po
      tych deskach, drą ciuchy, kaleczą się, spadają, a tata mówi że facet musi być
      twardy. Matka jest bardziej troskliwa, chodz ma zapędy dewocyjne. I jak tu
      człowiek ma szlak nie trafiać jak słuszy i widzi takie głupoty.....
      • karra-mia Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:31
        to jeżeli dzieciom wg ciebie się dzieje krzywda, zgłoś to gdzie
        trzeba, a nie na forum.
        Bo teraz to sie pogubiłam: drażni cię to, ze facet prosi o
        polecenie, że mają 5 dzieci, że ona studiuje, że on jest lajtowym
        ojcem, że inaczej wychowują, czy że co...?
      • ewelsia Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:34
        Ja uważam, że nie jest to nic złego prosić o pomoc w znalezieniu pracy, facet
        najwyraźniej nie jest przebojowy ani specjalnie zaradny, ale naprawdę, są gorsi.
        a że wielodzietni, ich sprawa, ważne, że jakoś próbuja, nie są patologia, jak
        piszesz. Ja osobiście nie toleruję patologii, klepania biedy często na własne
        życzenie, tych klientów pomocy społecznej, wiecznych bezrobotnych, którzy
        uważają , że im się po prostu należy, bo mają kupę dzieci i brak kasy na
        wszystko. Ale po pieniądze od państwa pierwsi rekę wyciągają, zamiast wziąć się
        do roboty.
    • mojamalakoza Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:34
      Dziwię się bardzo takim ludziom i żal mi tych dzieci ale to nie jest moja sprawa
      i o ile nie wyciągają do mnie ręki po pomoc finansową nic mi do tego. Uważam że
      nie ma w tym nic złego jeśli ktoś prosi o pomoc w znalezieniu pracy (polecenie)
      i nie ma znaczenia czy ta osoba ma 5 czy 0 dzieci.
    • najma78 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:38
      Faktycznie nie twoj klopot. Nie dajesz na dzieci. Szkoda tylko ze panstwo nie
      pomaga za bardzo takim rodzinom.
      • ewelsia A z jakiej racji? 13.01.10, 12:55
        Przepraszam bardzo, ale dlaczego państwo ma pomagać takim rodzinom? Tylko
        dlatego, że są wielodzietne na własne życzenie? To jest społecznie
        niesprawiedliwe. Co innego, jeśli jest choroba, niepełnosprawność, ale sam powód
        dużej ilości dzieci i braku pieniędzy na ich utrzymanie to sprawa rodziców, a
        nie państwa.
        • czar_bajry Re: A z jakiej racji? 13.01.10, 14:49
          A gdzie jest napisane że ma być sprawiedliwie i każdemu po równo?
          To nie ten ustrójtongue_out
      • triss_merigold6 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:58
        A w jakim zakresie miałoby pomagać i dlaczego z moich podatków?!
        Rodzice nie są menelami, wykształceni, to do roboty zamiast dzieci
        produkować.
        • lisbethh Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:01
          Dokładnie!! A poki panstwo dokłada z MOICH pieniedzy do rodzin
          niewydolnych ale wielodzietnych to jest moja sprawa,i owszem,bedę im
          zagladala do garow i do wyra doradzajac jednak kalendarzyk malzenski
          • triss_merigold6 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:05
            No kalendarzyk to ryzykownie cokolwiek, bo efektem jest "w każdym
            kątku po dzieciątku".
            • lisbethh Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:09
              triss_merigold6 napisała:

              > No kalendarzyk to ryzykownie cokolwiek, bo efektem jest "w każdym
              > kątku po dzieciątku".

              Ja wiem ze są bardziej cywilizowane metody ale skoro to katolicy to
              co im mogę poradzić?
              • ihanelma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:12
                Chyba nic. Jakoś będziesz musiała z tym żyć.
              • szyszunia11 że się wtrące 13.01.10, 20:51
                skoro to katolicy, to powinnas im polecic metodę objawowo-termiczną a kalendarzy zamiast "kalendarzyka"smile
          • mamma1975 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:06
            Zgadzam się z tym, że nie zamierzam dokładać na rodziny wielodzietne, gdzy
            rodzice nie są w stanie utrzymać rodziny i zawsze ostro bronię swojego zdania,
            ale prawda jest też taka że to te dzieci potem będą, miejmy nadzieję, pracowały
            na nasze emerytury.... o ile nie będą brały przykładu z rodziców i też wykręcały
            się od pracy jak to tylko możliwe.
            • ihanelma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:12
              Ale moment - oni się chyba nie wykręcają, tylko szukają lepszej
              pracy????????
            • deodyma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:12
              ale Ty przeciez nie dajesz jesc tym ludziom.
              jsli chodzi o tego faceta, to szuka pewnie lepiej platnej pracy, by
              moc zapewnic swojej rodzinie godny byt.
              dziwisz sie mu, ze zmienia prace?
              bo ja wcale.
              • najma78 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:50
                Hmm smutne, ze mezczyzna z bardzo dobrym wyksztalceniem nie moze znalezc pracy
                na tyle dobrze platnej aby bez problemu utrzymac przyzwoity poziom zycia. Pomoc
                panstwa rodzinom jest w kazdym cywilizowanym kraju, jasne ze wyglada to roznie,
                system idealny nie istnieje, jakis procent naduzyc wystepuje. Jednak oburzenia
                nie zauwazylam, to charakterystyczne dla biednych , panstwo ma wplywy do
                budzetu i wydaje pieniadze, a ze pomaga biedniejszym to chyba dobrze gdyz nawet
                przy niskich zarobkach ludzie kupuja, korzystaja z uslug itd. dzieki temu cale
                kolo sie toczy.
            • protozoa Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:04
              Na nasze emerytury odprowadzane sa stosowne składki. Nie liczyłabym na pracę
              takich dzieci mających nijako we krwi postawe "sienależy".
              • agamagda Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:19
                protozoa napisała:

                > Na nasze emerytury odprowadzane sa stosowne składki.


                Żartujesz, rozumiem? Nie wiesz, że w tym kraju emerytury są
                wypłącane z bieżących składek pracowniczych? Czyli twoje pieniądze o
                ile nie masz II i III filaru na ciebie nie pracują. Na twoją
                emeryturę będą pracować twoje dzieci i DZIECI TEJ RODZINY.


                protozoa napisała:

                Nie liczyłabym na pracę takich dzieci mających nijako we krwi
                postawe "sienależy".


                To na pewno, ale gdzie wyczytałaś, ze osoby z wątku autorki mają
                taką postawę?
                • najma78 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 17:48
                  O ile nie wyemigruja jeszcze jako dzieci z rodzicami.
          • ihanelma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:10
            Ty sobie lepiej w swoim wyrze poszukaj kalendarzyka bo będzie sie
            niewygodnie użytkowało.

            Na miejscu "państwa" gdybym miałą wybór - czy zapewnić kompleksową
            opiekę, leczenie w szpitalu i mieszkania socjalne lumpom, czy
            wspomóc biedniejsze dobre rodziny, nie wahałabym się.
            A u nas pijak ma jak pączek w maśle, a mu "się należy", a po dobrych
            rodzinach słabszych ekonomicznie wszyscy jadą jak po łysej kobyle.

            Przy czym nie mówię tu o "rodzinach" patologicznych w stylu
            dziesiąte dziecko z ósmym facetem, bo w takim przypadku chyb dom
            dziecka lepszy a nie nagradzanie "mamusi" za taką działalność.
            • triss_merigold6 A nienie 13.01.10, 13:16
              Akurat jeśli chodzi o jeżdżenie jak po łysej kobyle to lumpów i
              kompletnych nierobów nie dyskryminuję, też sobie ulewam.

              BTW gdybym miała piątkę dzieci przy obecnych dochodach to tez bym
              była "słabsza ekonomicznie", a przy 1-2 dzieciach trzymam przyzwoity
              standard życia.
              • ihanelma Re: A nienie 13.01.10, 13:31
                Jasne, najlepiej nie korzystać z jakiejkolwiek pomocy i samemu
                zaspokajać swoje potrzeby, mierzyć siły na zamiary i energicznie
                budować zdrowe społeczeństwo smile Staram się jak mogę i wszystkim
                życzę.

                Tylko napisałam, że gdybym miała już jako "państwo" taką kasę wydać
                na jakiś socjal, to wolałabym właśnie takich ludzi dofinansować, a
                nie dawać środki patologii na kontynuację patologicznego życia.
                Ci są może nieżyciowi, ale pewnie dzieciaki wyrosną na porządnych
                ludzi, nie smęcę, że taka rodzina to dla nich "fundamentalny kapitał
                i najlepsze co mogło ich spotkać".
              • kropkacom Re: A nienie 13.01.10, 13:54
                > była "słabsza ekonomicznie", a przy 1-2 dzieciach trzymam przyzwoity
                > standard życia.

                Najlepiej nie mieć dzieci. Cała kasa dla ciebie i nie stajesz się pożywką dla
                najprzeróżniejszych frustratów tongue_out Prawda?
                • ewelsia Kropka 13.01.10, 13:58
                  przeczytaj swoje posty, co Ty tu wypisujesz, chyba nie kumasz o co chodzi, takie
                  mam wrażenie, sorry.
                  • kropkacom Re: Kropka 13.01.10, 14:02
                    Kumam ewelsia. Niestety kumam.
                • triss_merigold6 Re: A nienie 13.01.10, 13:59
                  Akurat wolę rozsądny kompromis pomiędzy niemaniem dzieci a
                  posiadaniem ich w dużej liczbie, znaczy jeszcze jedno planuję mieć.
                  Na tyle mnie stać, na czwórkę czy siódemkę już nie, bez radykalnego
                  obniżenia jakości życia.
          • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:12
            > niewydolnych ale wielodzietnych to jest moja sprawa,i owszem,bedę im
            > zagladala do garow i do wyra doradzajac jednak kalendarzyk malzenski

            Nie masz prawa nikomu do garów zaglądać. No chyba że dzieci są molestowane, cz
            krzywdzone.

            No i jak zwykle zebrało się towarzystwo wzajemnej adoracji od "moich pieniędzy".
            • karra-mia Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:23
              wlasnie kropka
              Zawsze mnie ciekawi to hasło "z moich podatków".
              Ciekawe, że patrzycie w gary ludziom normalnym, a tam gdzie się
              dzieje nieszczęście, krzywda, gdzie katują, gwałca, molestują nikt
              nie zagląda, bo nagle nawet "moje podatki" nie są tak ważnetongue_out
              • lisbethh Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:24
                Nie znam takich rodzin,ale jakbym znala to badź pewna że nie
                siedziałabym cicho,zreszta ja nigdy nie siedzę cicho
                • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:37
                  Znaczy pieniaczka jesteś.
              • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:28
                Ciekawe czy jak krezusi biznesu unikają podatków, robią przekręty to też je tak
                boli? tongue_out Bo mam wrażenie że wciąż chodzi tylko o ta piątkę dzieci smile
                • karra-mia Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:30
                  nie boli, bo ci, co się migają od podatków, a żyją za "moje podatki"
                  mają ŁEB NA KARKU, sa przedsiębiorczytongue_out
                  a ci z 5 dzieci to dziecioroby i najlepiej ich do getta,
          • czar_bajry Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:06
            lisbethh napisała:

            > Dokładnie!! A poki panstwo dokłada z MOICH pieniedzy do rodzin
            > niewydolnych ale wielodzietnych to jest moja sprawa,i owszem,bedę im
            > zagladala do garow i do wyra doradzajac jednak kalendarzyk malzenski

            Szkoda że tak emocjonalnie nie reagujesz na tych darmozjadów urzędujących na
            Wiejskiej. Też żyją z Twoich podatków a im jakoś ani do łóżka ani do gara nie
            zaglądasztongue_out
      • kicia031 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:12
        a z jakiej racji panstwo ma pomagac?
        ja tez chcialabym miec wiecej dzieci, niestety nie stac mnie, wiec
        nie mam. Dlaczego podatnicy mmieliby finasowac moje zachcianki
        prokreacyjne?
        • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:16
          A jak finansują tak z ciekawości? tongue_out Bo jakoś nie widzę żeby państwo w czymś
          pomagało.
          • lisbethh Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:22
            Przy takiej liczbie dzieci na bank juz jest dodatek mieszkaniowy
            podczas gdy zwykły Kowalski z jednym-dwojka dzieci musi placic caly
            haracz spoldzielni
            • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:26
              Chyba że zarabia grosze. Dodatek nie dostaje się za dzieci, prawda?
              • lisbethh Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:28
                ale dzieli sie przychod na liczbę głow do wykarmienia
                • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:32
                  No dzieli ale nie jest to pomoc rodzinom wielodzietnym tylko tym które mało
                  zarabiają. Można mieć jedno dziecko i też doić budżet w ten sposób. Ja się pytam
                  jak państwo daje kupę kasy wielodzietnym?
                  • ewelsia Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:37
                    No właśnie chodzi o to, że państwo nie daje kupy kasy wielodzietnym z wyboru.
                    ba, nie powinno nawet, bo jest to głęboko niesprawiedliwe względem "
                    małodzietnych", i kilka osob w tym wątku wyraża taki pogląd. Nie rozumiem ,
                    kropka Twojego oburzenia.
                    • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:41
                      Moja droga, jeśli chodzi o wpompowywanie kasy z budżetu w kogokolwiek to zawsze
                      ktoś będzie czuł się poszkodowany i rozżalony. Ludzie już tak mają. Zwłaszcza
                      polskie ludzie smile Dasz ulgo dzietnym to bezdzietni będą jojczyć i na odwrót.
                      • kropkacom Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:42
                        Przepraszam za błędy tongue_out
    • mariolka55 Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 12:52
      no właśnie nie Twój kłopot więc o co chodzi?
      mają dzieci,to ich dzieci
      są szczęśliwi w czym problem?
      że skromnie żyją?
      pewnie ich dzieci będą lepiej wychowane niż większość snobów z bogatych
      niedzieciatych rodzin.
    • bellinetta Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:29
      Są zgodni ze stanowiskiem kościoła, czyli nei uzywają ZADNEJ antykoncepcji smile
      widocznie im to pasuje i to ich wybór na zycie. Dla mnei ludzie moga mieć 20
      dzieci, mnie to ani grzeje ani ziębi smile

      A co do pytania o pracę, jeżeli twojemu mężowi przeszkadzają te pytania, to
      dlaczego tobie to przeszkadza. To mąż ma prawo się na niego złościć o te
      pytania, a tu nagle takie oburzenie z twojej strony smile Jak twoj mąż poczuje się
      sam nękany tymi pytaniami to sam chyba potrafi odpowiedziec, zeby "się odczepil"



    • lacitadelle Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 13:39
      > że ile Pan Bóg da tyle wychowają. Mój mąż uważa że to super podejście, bo są z
      > tym szczęśliwi. Ale co to za szczęście jak się nie ma co do garnka włożyć i ma
      > się dość lightowego męża.

      Do zaglądania ludziom do portfela się przyzwyczaiłam, ale decydowanie za kogoś,
      czy może być szczęśliwy to nowość smile
      • iwoniaw Też mnie to urzekło :-) 13.01.10, 13:44
        Ma taka beznadziejną pracę, męża nie takiego jak bym chciała, dzieci tyle, że ja
        bym nie chciała i jeszcze śmie być szczęśliwa, krowa jedna wink Na pewno sobie
        wmawia, no bo co to za szczęście, skoro ja nie rozumiem big_grin
        • ihanelma Re: Też mnie to urzekło :-) 13.01.10, 13:49
          Może by jakąś normę szczęśliwości w punktach opracować i
          zatwierdzić? Ludzie by się nie ośmieszali publicznie mówiąc ze im
          dobrze, skoro WSZYSCY wiedzą że nia mają prawa tak mówić tongue_out
          • triss_merigold6 Re: Też mnie to urzekło :-) 13.01.10, 13:55
            Może to co odczuwa jako szczęście jest zwykłą redukcją dysonansu
            poznawczego.P
            • iwoniaw No toż mówię :-D 13.01.10, 14:01
              że ani chybi sobie wmawia, bo skoro Triss by tak za karę żyć nie mogła, to
              znaczy, że NIKT nie ma prawa w takiej sytuacji CZUĆ SIĘ DOBRZE (już nie mówię o
              szczęściu!)
              Wiesz co Triss, ja bym się nie czuła raczej na siłach wychowywać piątki dzieci,
              nie mówiąc już o tym, że by mi się w mieszkaniu nie zmieściły wink, ale twoja
              pewność pt "więcej dzieci niż ja mam = konieczność wegetacji bez względu na
              okoliczności towarzyszące" jest naprawdę zdumiewająca u osoby obdarzonej
              przecież inteligencją w stopniu pozwalającym na łączenie faktów.

              No ale najbardziej mnie ciekawi odpowiedź na pytanie: Co jest złego w ciągłym
              zmienianiu pracy na lepszą i rozpytywanie wśród znajomych, czy o czymś ciekawym
              nie słyszeli?
              • triss_merigold6 Czekaj 13.01.10, 14:06
                Czekaj, czekaj, zaznaczyłam, że przy moich obecnych dochodach piątka
                dzieci oznaczałaby w moim odczuciu wegetację. Przy dochodach 3x
                wyższych, luzik.

                W samym szukaniu lepszej pracy nie ma nic złego, aczkolwiek nie
                zawsze pracodawcy patrzą przychylnie na tzw. skoczków. Skoro jednak
                facet zwraca się n-ty raz do tego samego kolegi (bo kolega ma
                znajomości) to znaczy, że pracując w różnych miejscach sam o te
                znajomości nie zadbał.
                • iwoniaw Re: Czekaj 13.01.10, 14:18
                  Cytat> facet zwraca się n-ty raz do tego samego kolegi (bo kolega ma
                  > znajomości) to znaczy, że pracując w różnych miejscach sam o te
                  > znajomości nie zadbał.


                  No zaraz, skąd ten wniosek? Może ma znajomości i gdzie indziej i tam też pyta.
                  Poza tym mąż autorki wątku też jest jego "znajomością" i to, co widać już z
                  pierwszego postu, jest pozytywnie do gościa nastawiony, więc niby
                  dlaczego mamy przypuszczać, że coś jest z nim nie tak? Dla mnie to normalne, że
                  mówię znajomym/ znajomi mnie "jakbyście mieli jakieś zlecenia/ wakat to daj
                  znać/ pamiętaj o mnie" i nikt się nie dziwi i nie łączy tego z ilością
                  posiadanych dzieci. A już żeby np. mojego męża "trzęsło na myśl" o takiej mojej
                  koleżance to w ogóle dla mnie kosmos big_grin
            • ihanelma Re: Też mnie to urzekło :-) 13.01.10, 15:56
              Do rozporządzenia trzeba będzie dołączyć obowiązek dokonania
              psychoanalizy. Specjalista potwierdzi, czy poczucie szczęścia
              odczuwane przez osobę nieuprawnioną to dysonans i da się to leczyć
              czy wykroczenie tongue_out
    • echtom Dla mnie ten wątek to głupawa ilustracja 13.01.10, 14:00
      stereotypu: "Katolicy to idioci, którzy mnożą się jak króliki, a
      potem czekają, aż im Pan Bóg z nieba sypnie kasą". Znam trochę
      katolickich rodzin z kilkorgiem dzieci, świetnie sobie radzą
      finansowo i logistycznie.
      • ewelsia Re: Dla mnie ten wątek to głupawa ilustracja 13.01.10, 14:15
        Do końca się z tym nie zgodzę, sama jestem katoliczką - o zgrozo,bo mam wrażenie
        , że na tym forum to jednak trochę istoty z kosmosu-, na dodatek chodzę do
        kościoła. Nie mam nic przeciwko wielodzietnym , zwłaszcza katolikom, pod
        warunkiem, że stać ich na to i radzą sobie, a nie wyciągają ręce po pomoc
        publiczną. (na dodatek jestem elektoratem PO) smile
        • iwoniaw To już rozmowa z kolegą 13.01.10, 14:21
          "jakbyś coś słyszał o pracy/zleceniu to daj znać" i zmienianie pracy z gorszej
          na lepszą jest wyciąganiem rąk po pomoc publiczną???
          • ewelsia Re: To już rozmowa z kolegą 13.01.10, 14:25
            Ja tego nie skrytykowałam, przeczytaj moją pierwszą wypowiedź. Po prostu watek
            zaczął się rozwijać smile
            • iwoniaw :-) 13.01.10, 14:28
              CytatPo prostu watek
              > zaczął się rozwijać smile


              Tak, nie powiem, żeby mnie zdziwił kierunek rozwoju wink
          • undomestic_goddess A tak wogole 13.01.10, 14:53
            To kazdy wielodzietny, a do tego katolik to tylko od panstwa kase
            bierze. No zesz wartkim strumieniem ta kasa sie leje. Jeszcze
            kropelki nie zobaczylam.

            I tak ogolnie, wara innym od tego, ile mam i bede miala dzieci. Bo
            mam wrazenie, ze niektore panie tu obecne, to by sie w sterylizacje
            pobawily albo rozwiazywaly sprawy po chinsku odgornie decydujac, kto
            i ile dzieci miec moze.

            Smutne i zenujace. Do tego bardzo tolerancyjne.
            • billy-jo Re: A tak wogole 13.01.10, 15:01
              Charakterystyczne dla biednych spoleczenstw...i racje masz pieja na temat pomocy
              panstwa a panstwo guzik daje.
    • agamagda I znowu .... 13.01.10, 14:28
      Ooooo, znowu wątek ja się nie wtrącam, ale jak ktoś śmie mieć inny
      sposób niż mój.
      I od razu wniosek, że żyją na koszt podatnika i państwa, – choć
      ciekawa jestem skąd takie domniemanie i o jakich to horrrrrendalnie
      wysokich zasiłkach mowa.
      Bo ludzie są wykształceni, facet szuka lepszej pracy, dzieci są w
      tym samym przedszkolu, co dzieci autorki wątku, mieszkają w domku.
      Czego się można przyczepić, aaaaa chyba tego, że są katolikami i
      pełno dzieciaków mają.

      Tylko, czemu to autorce przeszkadza? Bo wg mnie to nie jej kłopot.
      Zresztą jej mąż inaczej to widzi, widzi w nich szczęśliwą rodzinę.
      Mają dzieci, są zadowoleni, facet szuka lepiej płatnej pracy, aby
      lepiej im się żyło.
      To chyba wyraz odpowiedzialności za rodzinę.
    • billy-jo Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 14:46
      Podstawowy fakt to:dzieci to przyszlosc narodu.Nie mozna dbac o dzieci nie
      dbajac o ich rodzicow. Tak trudno to zrozumiec? Niestety tzw. panstwo czyli
      rzadzacy nim, ktorych wybiera narod w d...e maja spoleczenstwo, do tego korupcja
      calkiem dobrze sie ma, a wszystko to z blogoslawienstwem spoleczenstwa(czysty
      paradoks). Jak tak czytam wiekszosc wpisow i ten ton nienawisci do tych
      wyciagajach reke po w koncu moje pieniadze (i tak pomoc jest smieszna) bo ja
      place podatki to zal mi was naprawde szczerze. Gdyby PL byla normalnym panstwem
      to wiekszosc z was lapalaby sie na zasilki czyli pomoc panstwa, biorac pod uwage
      proporcje zarobkow do wydatkow to pewne. Oczywiscie zaraz beda glosy oburzenia,
      ze mnie stac...Czyzby? Wszak wielu juz wyjechalo i wracac nie zamierza, bo w
      kraju wiadomym oprocz dochodow z pracy spora czesc domowych budzetow to zasilki
      i tak jest w kazdym kraju UE gdzie rodacy pracuja legalnie. jakos wyrzutow
      sumienia nie maja biorac je (choc jak to Polacy jeden drugiemu zazdrosci tego
      euro czy funta tygodniowo wiecej)a i wyjezdzaja z pl z jednym dzieciaczkiem, a
      dorabiaja sie szybko kolejnych, a ograniczenia w ilosci potomstwa zreszta z
      pomoca taniej lub darmowej antykoncepcji wynikaja w duzej mierze glownie z
      wygodnictwa i braku dziadkow pod reka. Jeszcze jedna rzecz, ktorej pojac nie
      moge, czemu bycie biednym czyli nie bogtym bo klasy sredniej wciaz nie ma jest
      takim wstydem? Czemu co niektorym tak zal szarej masy w kurtkach z oczojebnymi
      napisami?
      • ihanelma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:43
        No, bycie biednym i zależnym od innych nie jest powodem do
        specjalnej chwały, nie przesadzajmy.
    • protozoa Re: Ale Ci się dostało............. 13.01.10, 14:49
      Forumki mają stracony dzień jesli komus nie przyłożą. Tym razem padło na Ciebie,
      ale ad rem......
      Jesli ktos jest zorganizowany, zamożny, zaradny zyciowo i nie wyciąga ręki po
      pomoc to może miec nawet drużyne piłkarką. Moja chata z kraja. Natomiast jesli
      ktoś stale szuka pracy i nie może zapewnic rodzinie godziwego bytu to juz
      przestaje to być tylko i wyłącznie jego problemem, bo za chwilkę sięgnie do
      moich podatków.
      Nie, nie polecałabym nikomu takiego pracownika. Z opisu nie robi wrażenia
      odpowiedzialnego ani solidnego. Zaraz zafunduje pracodawcy urlop "tacierzyński",
      będzie brał zwolnienia na chorujące potomstwo. Po co mężowi taki pasztet?
      • billy-jo Re: Ale Ci się dostało............. 13.01.10, 15:00
        Tiaa.... A ja ciebie unikalabym jako lekarza, nie wiem jaki z ciebie
        specjalista, ale czytajac wypowiedzi na forum to raczej ''specjalista'' za to w
        zyciu glownie strona materialna sie liczy. Dla mnie czlowiek wyznajacy glownie
        kult pieniadza to marny material na dobrego lekarza.
        • protozoa Re: Ale Ci się dostało............. 13.01.10, 15:01
          Co ma piernik do strazy pożarnej???????????????????
          • wieczna-gosia Re: Ale Ci się dostało............. 13.01.10, 15:46
            lekarz powinien przymierac glodem zeby umial rozpoznawac skutki
            niedozywienia to oczywiste.
        • triss_merigold6 Re: Ale Ci się dostało............. 13.01.10, 15:03
          A dlaczego? To wstyd pracować DLA PIENIĘDZY korzystając z
          wykształcenia i doświadczenia zawodowego?
      • czar_bajry Re: Ale Ci się dostało............. 13.01.10, 15:02
        jeszcze pić zacznie albo następne dziecko zmajstrujetongue_out
        Toż to po prostu wykolejeniec jakiś i trzeba się od niego jak najdalej trzymać.
      • agamagda Re: Ale Ci się dostało............. 13.01.10, 15:26
        Może zdefiniuj słowo pomoc. Facet poprosił o pomoc w znalexieniu
        lepszej pracy. Cóż w tym zdrożnego tym bardziej, że mąż autorki nie
        ma nic przeciwko i ma dobre zdanie o nim?
        Co do twoich podatów - sama korzystałaś z podatków płaconych przez
        innych kiedy byłąś na macierzyńskim, kiedy korzystałaś Ty i Twoje
        dzieci ze szkół, dróg itp. Więc daj se luzu, z takimi głupotami.
        Podatki po to są, aby budować społeczeństwo, a społeczeństwo tworzą
        ludzie.
      • kropkacom Re: Ale Ci się dostało............. 13.01.10, 15:36
        > Forumki mają stracony dzień jesli komus nie przyłożą. Tym razem padło na Ciebie
        > ,
        > ale ad rem......

        A forumka matka założycielka nieźle sobie po panu i pani znajomych nie
        pojechała? Protozoa, głupoty gadasz tongue_out
      • ihanelma Re: Ale Ci się dostało............. 13.01.10, 15:38
        Biedulka, już mi jej szkoda. Język zaswędział, a po tyłku
        podrapali tongue_out
    • suazi1 A tak w ogóle... 13.01.10, 15:02
      ...jeżeli tak bardzo Cię drażnią znajomi-darmozjady, to dlaczego nie
      powiesz im to prosto w oczy zamiast obrabiać ludziom tyłek na tym
      forum? Miejże kobieto trochę odwagi cywilnej! Może dzięki Tobie
      otrzeźwieją i nie zmajstrują kolejnego dzieciaka?wink
    • wieczna-gosia Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:38
      patologia, dranie, nieroby na to nie moga isc MOJE podatki.

      O czyms zapomnialam?
      • ihanelma Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:40
        O wypadaniu macicy
        • agamagda Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:43
          I Etiopczykachsmile
      • undomestic_goddess Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:41
        o przymusowej sterylizacji w korelacji z dochodem na glowe w rodzinie
        • wieczna-gosia Re: Co wy na to??? O ilości dzieci i kasie. 13.01.10, 15:45
          Bosze zapomnialam o wypadajacej, faktycznie ale to dlatego ze moja sie
          za mna ciaga (shellerka na pewno mnie w swoim watku nie opisze....)
    • mysty A gdzie jest napisane, że facet poszukuje lepszej 13.01.10, 15:44
      pracy ??? Nie mogę znaleźć tych słów z moimi niedowidzącymi oczami.
      Hmmm, oceniam, ale na moje oko to tutaj biega o nieumiejętność
      utrzymania się na dotychczasowym stanowisku a nie chęć wspinaczki
      drogą kariery/większej kasy.
      Aaaa, odnośnie chodzenia w tych samych ubraniach - bardzo niefajnie
      jest donaszać ubrania po rodzeństwie, bardzo. Znam z autopsji
      • ihanelma Re: A gdzie jest napisane, że facet poszukuje lep 13.01.10, 15:51
        Współczuję traumy z dzieciństwa...
        Nasze ubranka donaszają jedynacy i bardzo sobie chwalą tongue_out
        • mysty Re: A gdzie jest napisane, że facet poszukuje lep 13.01.10, 17:53
          nie pokazuj języka bo Ci krowa nasika wink

          zapewne sobie chwalą bo nie pokazują się w tych samych ubraniach - w tej samej grupie dzieci - w których najsampierw pokazywał się ich pierwszy a potem drugi brat
          • wieczna-gosia Re: A gdzie jest napisane, że facet poszukuje lep 13.01.10, 21:22
            z wystapieniem w tej samej sukience maja problem tylko gwiazdy.

            U mnie w domu dosc powszechny jest motyw ze jak starsza dostanie cos
            odjazdowego to mlodsza mowi " a bedziesz mi pozyczac" albo sie
            cieszy ze ciuch akuracik bo siostra szybko wyrosnie.

            Ponadto ostatnio chcialam mlodsza dopiescic bo ona faktycznie sporo
            donasza i dalam jej kase i umowilam sie ze ja zabiore do sklepu bo
            jej bluzeczki potrzebne czy dzinsy a ona "po co, mam po A."
      • wieczna-gosia Re: A gdzie jest napisane, że facet poszukuje lep 13.01.10, 15:51
        jako jedynaczka nie donaszalam ubran po rodzenstwie tylko po
        kuzynkach oraz o zgrozo- po wlasnej matce oraz kolezankach babci (za
        to z Niemiec). I z perspektywy matki kazacej dzieciom donaszac po
        sobie uwazam ze niefajnie to jest glownie zrobic z tego poblem.
        Szczegolnie w dzisiajszych czasach gdyz markowe dzinsy nie sa
        wylacznie z Peweksu a z kazdego szmateksu za pinć zeta a szmateksy
        sprzedaja cuiuchy z angolskich sieciowek sprzed roku, ktore u nas
        wlasni sa w aktualnej ofercie.
        • wieczna-gosia Re: A gdzie jest napisane, że facet poszukuje lep 13.01.10, 16:30
          Odnosnie zasilkow- dziewczeta to nie UK. Ja rozumiem ze podatnicy sa
          oburzeni ale zasilek przy jakis glodowych dochodach to z 50 zlociszy
          na dziecko na miesiac. Czyli wypasione 250. Dodatku mieszkaniowego
          nie dosaje wiec nie wiem ile wynosi.

          Ulga podatkowa- leci od wlasnych dochodow no zlinczujcie mnie bo
          zostalo mi w kieszeni prawie 6 kafli i nie zaplacilam w efekcie
          prawie ani grosza podatku smile
          • beti222 Re: A gdzie jest napisane, że facet poszukuje lep 13.01.10, 17:42
            Jakie to ma znaczenie ile dzieci posiadają ? Zawsze można się do czegoś
            przyczepić. Jeśli rodzina ma jedno dziecko to biedny jedynak, chciałby mieć
            rodzeństwo, rozpieszczony i samolubny, jak rodzina ma kilkoro dzieci to
            patologia i biedne dzieci, noszą ubrania po starszym rodzeństwie. Najlepiej mieć
            dwójkę, to może nikt się nie przyczepi.
            Nie rozumiem skąd te podejrzenia o to, że ta rodzina korzysta z zasiłków.
            Przecież on pracuje, więc płaci podatki, ona odbywa praktykę, więc za darmo
            opiekuje się cudzymi dziećmi, a jeśli dostaje za to wynagrodzenie, to też płaci
            podatki, więc skąd te zasiłki się w dyskusji wzięły ?
            Nie rozumiem co złego jest w tym, że facet szuka lepiej płatnej pracy ? Może nie
            jest jakimś wybitnym specjalistą, ale czy każdy wypowiadający się tu na forum
            nim jest ? Czy większość z nas to osoby niezastąpione i wymarzone przez
            pracodawców ? Rynek jaki jest każdy widzi i nic dziwnego nie widzę w tym, że
            facet szuka lepiej płatnej pracy. Może często zmienia, aby coraz lepiej zarabiać ?
            Autorko, jeśli Twój mąż uważa tę rodzinę za normalną i sympatyczną i nic
            dziwnego nie widzi w pomocy tej rodzinie, to nie wiem o co Ci chodzi. Przecież
            nie Ciebie ten pan prosił o pomoc prawda ?
            A szczęście każdy pojmuje inaczej i wierzę, że ta rodzina może być na prawdę
            szczęśliwa.
            Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja