jak wyjechac za granice by nie zostac porywaczem

14.01.10, 16:51
Drogie panie wiem ze rozpoczelam ten watek juz na "prawie"ale jestem
zdesperowana i licze ze moze tu zaglada wiecej osob i ktos mi odpowie...

witam serdecznie

kiedy osiem lat temu po raz pierwszy pojawilam sie na forum oczekiwalam
narodzin mojej pierwszej corki, bylam tu z wami gdy urodzila sie druga.

z tamtego czasu pamietam ciepolo i madrosc plynace z rad, atmosfery i
wzajemnej pomocy jakimi obdarzaly sie mamy na tym forum

wtedy nie podejrzewalam ze moja sytuacja zmieni sie tak diametralnie ze
ktoregos dnia napisze post w watku samotni rodzice i bardzo licze ze i teraz
sa tu osoby ktore wspomoga rada i cieplym slowem

moje pytanie dotyczy sytuacji w ktorej po rozwodzie chcialabym wyjechac z
dziecmi za granice na stale, czy jest to w ogole mozliwe? czy jesli ojciec
dzieci sie nie zgadza mozna to mimo wszystko jakos sadownie przeprowadzic?

bede wdzieczna za kazda odpowiedz
    • annamariamuff Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 14.01.10, 17:23
      Ja wyjechalam lata temu do Wloch moj byly maz rowniez sie nie
      zgadzal ( dziecka nie widywal , nie placil alimentow) ale kiedy
      okazalo sie ,ze chce wyjechac powiedzial NIE.
      Pojechalam mimo wszystko ( mialam paszport wyrobiony duzo
      wczesniej ) i wzielam adwokata aby wszystko zalatwic na drodze
      sadowej.We Wloszech aby zalatwic dziecku " zgode na pobyt" potrzebna
      jest zgoda obojga rodzicow tzw " powierzenie opiece" bez tego
      dziecko jest tam nielegalnie.
      Madra adwokat poradzila mi zeby jeszcze sprobowac rozmowy no i udalo
      sie po 3 miesiacach od naszej "ucieczki" zadzwonilam do ex meza ,ze
      jest mozliwosc wyrobienia dokumentow synowi i czy moze za
      posrednictwem mojej adwokat przekazac mi upowaznienie, byly sie
      zgodzil.Najlepsze w tym wszystkim jest to ,ze przez te 3 miesiace
      nawet sie nie zorientowal ,ze nas nie ma w krajuwink)tak byl
      zainteresowany synem.
      Zalezy wiec od sytuacji jesli ojciec sie interesuje odwiedza to jest
      trudniej i trudniej bedzie tez wyrazic mu zgode na wyjazd.
      • samama.ltd Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 14.01.10, 17:44
        bardzo dziekuje za odpowiedz
        szczerze mowiac jestem zdolowana i musze sie komus wyzalic
        po 4 miesiacach czekania wreszcie zbliza sie termin sprawy o zmiane widzen ojca
        z 2 dzieci (8 i 5) teraz zabiera je po szkole 3 dni w tygodniu lub 4+weekend -
        jesli akurat przypada jego kolej czyli nie trudno sobie wyliczyc ze w co drugi
        tydzien widze dzieci przez 1 popoludnie sad w wyniku tego ze tatusia podejscie do
        nauki jest lekcewazace jedno z dzieci bardzo sie opuscilo w nauce a ja fizycznie
        nie mam kiedy mu pomoc

        w dodatku alimenty, wiem ze o pieniadzach sie nie mowi ale tym razem powiem,
        czy ktos z was tez ma alimenty w wysokosci 200 zl na mlodsze dziecko i 300 na
        starsze?

        na szczescie ja sobie dobrze radze i choc naprawde musze sie napracowac zyjemy
        na niezlym poziomie a tymczasem tatus ukrywa dochody i dobrze mu idzie

        ale jestesmy szczesliwy bo w naszym zyciu pojawil sie wyjatkowy czlowiek, dzieci
        go bardzo szybko zaakceptowaly, kochaja go i mowia do niego tatus

        wszystko byloby dobrze bo zawsze uwazalam ze ojciec biologiczny powinien miec
        dobry kontakt ze swoimi dziecmi nie dla wlasnego dobra ale dla dzieci, w
        praktyce niestety okazuje sie ze z niektorymi ludzmi sie nie da bo sa zlosliwymi
        i ograniczonymi istotami ktorych glownym celem w zyciu jest utrudnianie zycia innym

        i dlatego, korzystajac z tego iz moj narzeczony jest obcej narodowosci i moze
        nam stworzyc dobre warunki za granica, powoli zaczynam marzyc o tym by sie stad
        wyprowadzic
        ale z tego co do tej pory znalazlam w internecie to moge sobie pomarzyc sad czy
        naprawde jestesmy skazani zeby byc tu wbrew naszej woli?
        • fajka7 Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 14.01.10, 21:55
          A te lepsze warunki na pewno zrekompensuja dzieciom brak kontaktu z
          ojcem? Bo z tego co zrozumialam czesto spotyka sie z dziecmi i
          poswieca im czas.
          • samama.ltd Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 15.01.10, 08:39
            nie powiedzialam ze lepsze tylko dobre

            tak, czesto spotyka sie z dziecmi, zabral je nawet na wakacje nad morze, glowna
            atrakcja jak sie dowiedzialam od dzieci po powrocie bylo nocowanie w aucie!

            owszem, poswieca im czas ogladajac z nimi seriale na tvn (znaja ule brzydule,
            majke i na wspolnej a u nas w domu nie ogladaja telewizji) zamiast pomoc im w
            nauce bo jak twierdzi tatus "szkola to nie uniwersytet" chociaz nigdy na zadnym
            nie byl i dlatego moje dziecko, chociaz jest zdolne to pod wzgledem nauki jest
            na szarym koncu w swojej klasie


            chyba nie chodzi o to ile czasu sie poswieca dziecku tylko jak sie ten czas
            wykorzystuje, inaczej moze byc to tylko strata czasu ze szkoda dla dziecka

            czy to takie dziwne ze chce dobrego zycia dla moich dzieci?
      • alabama8 Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 15.01.10, 09:08
        Twoja sytuacja jest inna niż typowa sytuacja samotnej matki po
        rozwodzie. W wielu przypadkach po rozwodzie ojcowie przestają się
        wogóle interesować potomstwem. Ty piszesz, że twój były zajmuje się
        dziećmi - 3 dni w tygodniu to naprawdę szmata czasu. W
        imię "szczęścia" i hipotetycznego nowego związku z włochem, który
        może okazać się niezbyt trwały, chcesz dzieci oderwać od ojca. Oddaj
        je ojcu, sama jedź do Włoch i będzie ok.
        • samama.ltd Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 15.01.10, 11:02
          przepraszam, ale chyba pani pomylila autorke watku z pania ktora byla tak mila i
          podzielila sie ze mna swoimi prywatnymi doswiadczeniami

          ja nie wybieram sie do wloch a moj narzeczony nie jest wlochem

          nie jest to chwilowe zauroczenie stereotypowo postrzeganej samotnej matki ktora
          na sile probuje znalezc dziecion nowego tatusia i rzuca sie na szyje pierwszemu
          facetowi jaki sie nawinie a potem jest rozczarowana ze nie wyszlo

          zawsze jest ryzyko ze cos sie nie uda, ale mieszkamy razem juz ponad rok i mamy
          za soba pewne doswiadczenia zwiazane z tworzeniem rodziny z odzysku, i prosze mi
          wierzyc, nie jest to zwiazek na rok czy dwa ale w pelni swiadome, odpowiedzialne
          zaangazowanie
        • annamariamuff Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 15.01.10, 13:09
          W
          > imię "szczęścia" i hipotetycznego nowego związku z włochem, który
          > może okazać się niezbyt trwały, chcesz dzieci oderwać od ojca.
          Oddaj
          > je ojcu, sama jedź do Włoch i będzie ok.
          Polaczylas dwa postywink))
          I dlaczego od razu zakladasz ,ze taki zwiazek moze okazac sie
          nietrwaly.My jestesmy juz po slubie 10 lat mamy kolejna dwojke
          dzieci, starszy syn ma super kontakt z moim mezem .Sporadyczny
          kontrakt ze swoim ojcem biologicznym ,ktory nadal nie placi
          alimentow ( 160 zl).Pewnie sytuacja autorki watku jest inna bo w jej
          przypadku ojciec sie interesuje mozna jednak jakos sprobowac to
          rozwiazac.
    • kingus27 Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 15.01.10, 09:09
      Przy rozwodzie na wyroku musisz mieć wyraźnie napisane, że "miejsce pobytu
      dzieci ustala się przy matce". To raz. Dwa-widzenia z ojcem nie zakazujesz, więc
      nie musisz siedzieć na tyłku w jednym miejscu, żeby mu te widzenia ułatwiać.
      Nigdzie takiego zapisu nie ma. Wyjazd to wyjazd-inne miasto, czy zagranica. Masz
      tylko psi obowiązek powiadomić ojca, najlepiej pisemnie, że w związku ze zmianą
      sytuacji życiowej miejsce pobytu dzieci od dnia tego i tego ulega zmianie, podać
      adres.
      W razie jakichkolwiek "kontra" ze strony ojca można załatwić sprawę przez sąd,
      wcale nie jest to trudne, bo sam fakt, że tatuś będzie miał trudniej argumentem
      nie jest... Aczkolwiek lepiej sie dogadać.
      Powodzenia.
      Kinga, z chłopakami na obczyźnie 3 rok(dało się...)
      • patrytka Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 15.01.10, 09:54
        Jestem po rozwodzie i znowu mężatkąsmile,mam dwoje dzieci,trzecie w
        drodze,od dwóch miesięcy mieszkamy w Niemczech.Ojciec moich dzieci
        faktycznie robił mi problemy,że wyjechałyśmy.Gdy byłyśmy w kraju nie
        interesował się dziewczynami-ma swoją rodzinę.Cały czas mnie
        straszył,jak bardzo mnie ,,udupi" za to,ze wyjechałam.A jakies
        półtora tygodnia temu niby oświecony moimi argumentami o lepszych
        perspektywach zaproponował mi ,,ugode".Napisał,ze jest gotowy zrzec
        się praw rodzicielskich w zamian za brak roszczeń z mojej strony w
        sprawie zasądzonych mi alimentów.Czyli-on przestaje mi płacić a ja
        tego nie zgłaszam.Ja nawet nie pomyślałam o tym zeby takie
        rozwiązanie mu zaproponować...Niezbadana jest psychika mężczyznuncertain
        • uczula Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 15.01.10, 15:51
          czyli wszystko mozna kupic i wszystko mozna sprzedac...
          ano niezbadana...
          • kingus27 Re: jak wyjechac za granice by nie zostac porywac 16.01.10, 13:43
            A podpiszcie... dla sadu nie ma to jakiejkolwiek wartosci, alimenty dzieciom
            naleza sie jak psu micha, a taki gowniany papierek jest dowodem zlej woli i tak
            naprawde moze byc wykorzystany przeciwko tatusiowi. zrzeczenie sie praw pozbawia
            go mozliwosci decydowania i wcale nie jest takie proste, sam fakt chcenia nie
            wystarczy, ale obowiazku alimentacyjnego nie sciaga.
Pełna wersja