ola_motocyklistka
15.01.10, 13:32
I to nie jest kolejny wątek w tonie: jaką to ja mam teściową niedobrą...
Zawsze powtarzam że ja mam do swojej dystans wypracowany w sobie już dawno temu, jej rady mnie nie wzruszają, tylko śmieszą. Jej polecenia, teksty nie zawsze na miejscu wpuszczam jednym uchem, wypuszczam drugim.
mam w tej postawie wsparcie męża, któremu wiadomo-latwiej zwrócić jej uwagę, i on to robi.
Jednak szkoda mi jej pod pewnym względem-tego, że prezentuje postawę: "ja wiem lepiej"
Jak to się ma do tytułu wątku?
Mam starszą córkę i niespełna miesięcznego synka. Całą ciążę zastanawiałam się jak to będzie. Jak moja córka dotrze się z bratem, jak pogodzi się z faktem, że on będzie wymagał dużej opieki.
No i od momentu urodzenia włączyłam w opiekę starszą. Podaje mi pieluszki, podaje mi ubranka, rozpina mu ubranka, pieluszki, zapina, a jak młody placze głaszcze go po główce i powtarza po mnie czułe słówka. Wydaje mi się że dobrze wystartowałam, że ona akceptuje młodego. Nie ma problemu, jak musi chwilę poczekać na coś, bo ja akurat jego przebieram czy też karmię.
Myślę i mam nadzieję, że nasza postawa zaowocuje dobrymi stosunkami w przyszłości, i że jakoś to będzie.
Owszem, mogę się mylić. Póki co jestem naprawdę zaskoczona.
Owszem, trzeba jej pilnować aby jej czułości w stosunku do brata nie były za mocne, ale tylko tyle interweniuję.
Natomiast teściowa odwrotnie. Przegania ją od niego, nie da go dotknąć, odpycha. W odwecie moja wrzeczczy i stara się młodego ciągnąć za nogi jak teściowej uda się wziąść małego na ręce. No więc ta w efekcie nazywa moją córkę niegrzeczną, odpycha ją itp.
Minął miesiąc od urodzenia-od początku interweniuję jeśli taka sytuacja się zdarza. Powtarzam teśc. że ona mu nic nie zrobi, proszę żeby pozwoliła. Niby pozwala, ale i tak z młodym odwarca się od córki. Moja wtedy wrzeszczy ( naprawdę wrzeszczy): oddaj mi mojego dzidziusia!!! Nie dotykaj go!!! Itp. No i błędne koło. Po kilku razach interweniuję biorąc młodego na ręce, siadam na kanapie, córka koło mnie trzyma go za rączkę, i jest spokój.
Teściowa ma przykład, że można,ze nic się nie dzieje, że młodemu nie dzieje się krzywda.
Nie rozumiem tej jej postawy. Proszę, proszę i jak do ściany. I tak naprawdę ty tylko ona cierpi, gdyż nie umiejąc/nie chcąc podzielić swej uwagi w jednym momencie na dwoje dzieci-ma w efekcie niegrzecznie się zachowującą wnuczkę i nie może się nacieszyć wnukiem.