hydratacja
06.02.04, 08:34
Miejsce akcji: kuchnia
Osoby: 2-letnia dziewczynka, jej opiekunka
Przedmiot sporu: gumeczka
Dziecko: chce wziąść gumeczkę ze stołu i schować do szuflady (bo tam są inne
gumeczki)
Opiekunka: zabiera gumeczkę i nie chce oddać dziecku
Dziecko: prosi, aby mogło schować gumeczkę do szuflady
Opiekunka: nie poddaje się po czym wstaje i wyrzuca gumeczkę do kosza na
śmieci
Dziecko: okropnie zaczyna płakać, biegnie do kosza na śmieci po gumeczkę
Opiekunka: nie pozwala otworzyć drzwiczek, za którymi jest kosz na śmieci.
Szamotanina, jedna chce otworzyć, druga nie pozwala, w końcu mniejsza przez
nieuwagę dostaje drzwiczkami.
Powyższe dotyczy mojej córeczki. Byłam świadkiem tego zdarzenia. Byłam w
szoku, starałam się uspokoić, przytulić dziecko, nie mogłam wydusić z siebie
słowa, łzy stanęły mi w oczach.
Na moje pytanie "dlaczego nie pozwoliłaś jej schować gumeczki do szuflady?",
padła odpowiedź "bo nie".
Mimo, że jak jej powiedziałam co o tym myślę i że nie życzę sobie takiego
zachowania, to przepraszała i tłumaczyła się, jestem zdruzgotana.
Dziewczyna opiekuje się córką odkąd ta skończyła 5 miesięcy, od roku z nami
mieszka. Była dla mnie ideałem opiekunki, zawsze sądziłam, że małą kocha.
Jak można 2-letniej dziewczynce zrobić na złość? Ufałam opiekunce
bezgranicznie, a teraz?