Dodaj do ulubionych

Tffforcze pomysly na przekonanie meza ....

06.02.04, 12:31
... lub zniechecenie mnie wink))
Rozpisuje konkurswink)

O co chodzi. O zagle. Tak tak wiem ze powinnam miec w glowie powazne kwestie
karmienia i innych cudow wink)

W zeszlym rku wstepnie umawialismy sie na rejsik w okolicach Bozego Ciala.
Ja jakby wypadlam z kursu wink) a rzecz w tym ze plywamy w dwa jachty i sa dwa
patenty w tym moj wink)
Ale ostatnio zaczelam o tym intensywnie myslec wink))
Moze nie w czerwcu, ale tak w lipcu? Po szczepieniu pierwszym?
No i wykombinowalam ze moglibysmy poplynac z dziecmi na jednym jachcie a
reszta towarzystwa na drugim. Pieluchy pampery bede miala, jachty sa niezle
wyposazone, tyle co dla nowego rodka moge w garnku podgrzac poza tym to to
sie wcale nie brudzi, mleko mam w cycu, z jachtu nam nie ucieknie. Plywamy
wybitnie rekreacyjnie czyli jedynie przy ladnej pogodzie od 11 do 15 max i
to bynajmniej nie po sniardwach wink)
Maz stawia opor. Ale nad morze w tym samym terminie juz sie jest w stanie
zgodzic wink) Ja oczywiscie zrobie jak zechce bo tak juz mam wink) ale chetniej
robie jak zechce przy chociaz cieniowi zgody mezowskiegowink) Ale biore pod
uwage takze to ze sklonnosc do ekstremalizmu i nie ukrywam.... OGRRROMNIASTA
TESKNOTA ZA STEREM za ktory wsiadalam w zeszlym roku po 4 latach przerwy i
przypomnialam sobie ze ja to UWIELBIAM sprawia ze nie mysle jasno.
Jestem gotowa pojechac ze starymi dziecmi i maluchem porzucajac mlode zeby
sobie glowy nie zawracac osobnikami ktore beda kombinowac jakby z jachtu
wypasc wink)Moje argumenty na razie sa takie:
1. My dwoje do obslugi jachtu to optimum poza tym zawsze przy silniejszym
jachcie jakis facet sie moze do nas dosiasc bo plywamy w koncu razem w dwa
max trzy jachty (jesli kumpel zrobi patent)
2, dziecko bedzie po pierwszej dawce szczepien a ja bede miala tel do
pediary a poza tym czy moj maz widzial kiedys zeby korzystala z pomocy
pediatry (nie widzial)
3. pokarm bede miala, pieluchy tez, chusteczki do pupy tez i co dziecku
wiecej potrzeba- swierze powietrze i spacery gratis
4. ja na pewno lepiej sie bede czula dochodzac do siebie w tlumie wesolych
ludzi nie bede musiala gotowac ani zmywac bo kobiet bedzie z 5 to se
poradza, poza tym moj maz jest swietnym zmywakowym.
5. no nie badz swinia i sie zgodz.
Moj maz argument ma w zasadzie jeden- zwariowalas, oraz daj spokoj wink))
Sadze ze jest on do obalenia. A maze ma racje i zwariowalam bardziej niz
zwykle? Na razie gotuje mu obiady i kolacje, jestem slodka jak melba i glowa
mnie nie boli wink))
Obserwuj wątek
    • linusia_75 Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 12:45
      O kurde......... ale odwaga smile. No ale trening czyni mistrza wink. Jak raz dziś
      na czacie był ten sam temat. I powiem jedno, ja sobie nie wyobrażam. Bałabym
      się po prostu, że dziecko wypadnie i się utopi. Może to i głupie, ale tak
      myslę. No, chyba że są kapoki dla nowo rodzonych wink.
      Pozadrawiam
      Linusia
      • wieczna-gosia Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 13:04
        inkusia dziecko z kabiny nie wypadnie bo nie chodzi wink)
        Pod wzgledem wypadania bardziej balabym sie zabrac Ule dwulatke i Ole
        czterolatke, ale w wedrowkach po stronach dla maniakow znalazlam patent jak
        dziecko przywiazac do masztu wink) No ale skolnna jestem je pozostawic na suchym
        ladzie zeby sterowac a nie sie stresowac.
        To ze ja zwariowalam to ja wiem i to od dawna. Z tym ze zazwyczaj moj maz moze
        moich szalenstw nie popieral, co im nie przeszkadzal a nawet troszke
        sprzyjalwink) a tym razem nie sprzyja. Moze faktycznie ma racje. Wylejcie wiadro
        zimnej wody albo podpowiedzcie jakby tu meza przekonac. Jutro robie
        faworki wink) ach jaka jestem cudowna halslajf wink)
        • liliana22 Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 13:26
          Ja co prawdę jachtowa nie jestem, ale sama wysłałam męża z 2,5 letnim wówczas
          synkiem na żagle (żaden nie umie dobrze pływać!!!), co prawda na jeden dzień i
          w części z doświadczonymi żeglarzami (bo część towarzystwa nie miała
          żadnego...). Przyjaciółka, która ze swoimi dziećmi została, stwierdziła, że
          jestem odważna (w domyśle - zwariowałam i jestem nieodpowiedzialna). A ja
          wychodzę z założenia, że mając dwóch synów nie mogę trzymać ich pod spódnicą.
          Bawili się dobrze, ale bakcyla żagli nie złapali. Nikomu nic się nie stało
          (chyba, że uwzględnić ułamane pół zęba jednego z kumpli, ale złamał go sobie na
          lądzie zbyt gwałtownie ściągając aparat fotograficzny z szyi, więc uważam, że
          się nie liczy). A życie bez odrobiny szaleństwa cóż jest warte...
      • mamasita Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 13:54
        jedz jasne, no coz, ja bym mu nie odpuscila. mam meza co prawda od sportow
        ekstremalnych to wiec on by mnie namawial. Tylko czekam na kaski przyplyw,
        biore malego 1,5 roku i pojedziemy do maroka tam jeep i na pustynie, a juz mega
        super by blo na kube. Ponurkowac. Musimy poczekac az bobas dorosnie 10 lat by
        nurkowal.
    • gosica3 Swietny pomysl!!!!! 06.02.04, 12:51
      Koniecznie zrób to co zamierzasz!!!!!To wspaniały pomysł!!!!!Nie daj sobie
      wmówić ,że zwariowałaś!!!!!! Twoja pociecha na pewno czuje to co Ty, a więc
      macie przewagę nad ....panem mężem!!!!!Dasz sobie radę!!!!!Trzymam kciuki
      • mopek1 Re: Swietny pomysl!!!!! 06.02.04, 13:09
        Widziałam zdjątka z wakacji na żaglówce z 2-miesięczniakiem!!!! Co jest dowodem
        na to, że się da! Ale im zazdrościłam! Sama nie pływam, ale jestem zdecydowanie
        za! Co do męża to nie mam doświadczenia w przekonywaniu, bo u nas "ześwirowane"
        pomysły to raczej on smile))) Poza tym jakoś podświadomie wydaje mi się, że to
        może rewelacyjnie wpłynąć na rozwój dziecka - no bo siedzenie w "bezpiecznym"
        łóżeczku z pluszakami dookoła to chyba potwornie nudne smile))
        Czekam na relacje - jak było!
      • mygda Re: Swietny pomysl!!!!! 10.02.04, 12:12
        Gosia jedz
        to ty w koncu matka jestes i ty bierzesz odpowiedzialnosc za dziecko wink
        jesli czujesz ,ze ty dasz rade jedz
        powiedz mezowi ,ze zwalniasz go od odpowoiedzialnosci w razie czego....bo on
        tego sie boi,prawda?
        ze jak dziecku cos ????? ( ale co? ) sie stanie to bedzie na niego,ze pozwolil
        wiec powiedz ,ze na wlasne zyczenie jedziesz wink
    • bazylea1 Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 13:05
      dobry pomysł masz Gosiu smile na przekonanie męża mogę Ci powiedzieć że moja
      teściowa w latach 80-tych wzięła na jacht synka urodzonego w lutym. czyli miał
      z pół roku. pampersów wtedy nie było i karmiła butelką więc 2 stopnie
      trudności więcej smile aha właściwie 3 bo mały już się jakoś tam przemieszczał, w
      związku z czym był szelkami przypięty do pokładu smile))

    • dewcia Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 13:29
      6.lepiej w tym roku niż w przyszłym, bo około roczne dziecko jest chyba
      najlepszym kandydatem do oglądania burty z drugiej strony, takiego to już w
      kabinie nie utrzymasz, a i od steru nie odciągniesz żadnym argumentem...
      Ja jestem za, zazdroszczę Ci odwagi i pasji, ja mam zupełnie inaczej...
    • s.a.m.m.y Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 13:55
      Gosiu, powiedz mężowi, że jak nie pojedziesz, to zamiast szybkiego powrotu do
      siebie będzie miał zrzędzącą babę z super depresją poporodową i z
      przeświadczeniem, że kobieta z dzieckiem mało warta jest i nawet spokojnie
      pożeglować nie może wink

      Jak sama wiesz, kobieta po porodzie jeszcze wrażliwsza jest niż przed, więc
      trzymam kciuki żeby dał się przekonać smile

      Myśmy z malutką Pistacją ganiali dla odmiany po Tatrach, bo za wodą (z
      wyjątkiem znajdjącej się w wannie) ja specjalnie nie przepadam.

      pozdrawiam
      sammy smile
    • 73nikusia Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 16:40
      Czesc Gosiu

      Ja popieram Twoje zamysly, pomysly w calej rozciaglosci.Uwielbiam plywanie. Jak
      mieszkalam kolo Wa-wy to czesciej sie plywalo. Teraz blisko Kraka ... juz
      zadziej bo dalej ... za to blizej na narty.

      Plyn, namawial meza, weza ... nie daj sie. Ja tez w tym roku wybieram sie na
      Mazury ... i jak bog da bede tam plywac z kims w srodku mnie. Wiec tak jak tu
      gdzies w odpowiedziach przeczytalam ... ktos zacznie plywac w srodku, potem w
      pierwszych miesiach zycia i az tak ... do 100 lat. Mam nadzieje ze da sie
      zarazic.

      Pozdrawiam
      Starajaca sie byc emama Nika smile
    • agnieszka_azj_edziecko Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 17:01
      Gosiu, na ogół zgadzam się z tym, co piszesz na forum, ale tym razem mówię NIE.
      Też jestem zapaloną żeglarką, żegluję od dziecka, patent sternika zrobiłam w
      wieku 17 lat, mój mąż też jest sternikiem, ale na cos takiego nie zdecydowaabym
      się.
      Sama nie przeżyłam białego szkwału na Mazurach, ale opowieść rodziców o tym jak
      całe mistrzostwa Polski na Niegozcinie położyły się w ciągo paru minut
      słyszałam nie raz. Mazury znam jak wlasną kieszeń, pływam od lat bez potrzeby
      zaglądania do mapy, a na kamienie na Darginie władowalibyśmy się pełnym pędam i
      w przekonaniu, że są bardziej w bok. Nie będę snuła wizji awarii silnika na
      środku jeziora wobec nadchodzącej burzy... Może mam za dużo wyobraźni, ale
      jednak pozwoliła mi ona zabrać 7 kompletnie "zielonych" dziewczyn na dezetę i
      przepłynąć z nimi Mazury.
      Noworodka jednak na łódce nie widzę.

      Gosiu, doskonale rozumiem twoją tęsknotę. Proponuję do rozważenia inny wariant.
      Wczasy rodzinne gdzieś na brzegu i mniejsza łódka, na której szalejesz między
      karmieniami - Finn na przykład, albo Omega to wtedy i starsze dziewczynki
      zmieścisz.
      • wieczna-gosia Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 18:59
        Ja bialy szkwal przezylam- pare lat temu nawet w TV o tym bylo. Masz
        oczywiscie racje z tym bialym szkwalem, gdybym o tym nie pamietala nie
        mialabym dylematu wink))

        Ale widzisz noworodka na Omedzie to ja bardziej nie widze niz w kabinowce. Dwu
        i czterolatki tym bardziej. Nie, omege to ja im zostawie na samodzielny oboz
        zeglarski wink)

        jesli chodzi o jeziora to sklaniam sie ku Nidzkiemu i okolicom- tam wizja
        zepsutego silnika nie jest tak przerazajaca bo i do brzegu blisko i
        doburlaczyc mozna i fale nie maja sie gdzie rozpedzacwink)
        • agnieszka_azj_edziecko Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 19:28
          Nie proponowałam Ci pływania z noworodkiem na Omedze, tylko pływanie
          przybrzeżne po pozostawieniu noworodka pod czyjąś opieką na brzegu.
          Ja zaliczyłam takie wakacje - w domku nad jeziorem, z babcią do opieki nad
          dziećmi i Finnem do swojej dyspozycji (akurat miałam życzliwych znajomych, co
          użyczyli mi domku i Finna). Kładłam roczniaka spać i wypływałam sobie. Godzinka
          na Finnie wystarczała, żebym odżyła.

          Jezioro Nidzkie jest strefą ciszy i, przynajmniej teoretycznie, nie można tam
          używać silnika.
          Widzisz - to jest tak: teoretycznie jestam w stanie sobie wyobrazić pływanie z
          takim maluchem i rzeczywiście jest to być może bezpieczniejsze niż z ruchliwym
          dwulatkiem. Ale przy 100% pewności, że będzie spokojny wiatr, nic się na łódce
          nie zdarzy (zaliczałam już zerwaną wantę, miecz wbity do skrzyni mieczowej o
          dno, kiedy obok przpływał statek, wciągniętą do skrzyni mieczowej cudzą linę
          kotwiczną i pare innych przygód, które były fajnymi przygodami, bo byli sami
          dorośli). Jak zabezpieczysz malucha w kabinie w razie silnego wiatru i dużych
          przechyłów ? I w końcu: co zrobisz w razie wywrotki ?
          Zdaję sobie sprawę, że na moją wyobraźnie oprócz masy wspomnień z przepływanych
          lat (także z dziećmi, ale zabieraliśmy je jak miały min. 5 lat i choć trochę
          umiejetności utrzymywania sie na wodzie) silnie działa film "Tytanic", z
          którego zapamiętałam głownie tę kobietę z niemowlęciem bezradnie plączącą się
          po statku wink
          A tak na serio: to Wasze dziecko i Wasza odpowiedzialność. Ja bym nie
          popłynęła, ale jeśli Wy sie zdecydujecie, to napewno wszystko skończy się
          dobrze.
          • sasha3 Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 22:34
            agnieszka_azj_edziecko napisała:

            > Jak zabezpieczysz malucha w kabinie w razie silnego wiatru i dużych
            > przechyłów ? I w końcu: co zrobisz w razie wywrotki ?

            To są główne argumenty na NIE.
            Wiadomo, że w razie szkwału (co tam szkwału, burzy zwykłejsmile) na pokładzie
            potrzebna jest każda para rąk. Co wtedy z dzieckiem?
            Ja dodatkowo boję się też, że bom uderzy mnie w głowę i stracę przytomność.
            Dlatego gdy zaczyna wiać mocniej i niebo się zachmurza, pospiesznie zakładam
            kapok. A dzieci na łódce tylko takie, które posiadają dopasowane kapoki i od
            tej zasady nie ma zmiłuj się smile

    • mamamarka Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 18:18
      Powiedz mezowi, ze jaka nie poplyniecie to bedziesz najnieszczesliwsza kobieta
      pod sloncem albo, ze juz mu nie urodzisz dzieci, albo, ze nie bedziesz sie do
      niego juz przytulala albo, ze zgolisz glowe, albo ze stracisz pokarm albo ze
      (jak sie te przecinki stawia???) wyrzucisz patent i to ostatnia okazja do
      poplywania albo ze sie obrazisz smile))
      Juz nie wiem co moglabys mu powiedziec smile

      Ale Wam zazdroszcze... Ja nawet jakbmorze pojechala bylabym szczesliwa... Nie
      bylam tam juz z 5 lat!!!!!!!!! tragedia

      Pozdrawiam i zycze sukcesow w pertraktacjach z mezem smile
      Agnieszka
      mama
      Mareczka
    • jogaj Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 21:01
      Ja bylam na morzu ja jachcie jak bylam w ciazy,a na jeziorze na Jezioraku jak
      Szymon mial 5 miesiecy.Bylo super,choc na poczatku tez mialam troche
      dylematow.Mysle,ze w tym roku bedzie gorzej na jachcie,bo bedzie mial 1,5 roku.
      Wizje tragiczne sa chyba troche przesadzone,bo o ile nic Was nie bedzie
      gonilo,a bedzie mocno wialo mozna przeciez zostac przy brzegu,no i czesto mozna
      przewidziec pogode, oczywliscie poza bialym szkwalem.
      Bylo wiele artykolow na temat plywania z malymi dziecmi na jachcie i na morzu i
      na jeziorze w literaturze zeglarskiej,poza tym kiedys czytalam porady w
      internecie dotyczace takiego zeglowania,chyba z listy dyskusyjnej
      trojmiejskiej, albo froum Wakacje.
      Zbierz to daj mezowi do poczytania,no i milego wypoczynku na wodzie smile)))
      Zeglarkie pozdrowienia-Jola
      • agnieszka_azj_edziecko Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 22:00
        jogaj napisała:


        > Wizje tragiczne sa chyba troche przesadzone,bo o ile nic Was nie bedzie
        > gonilo,a bedzie mocno wialo mozna przeciez zostac przy brzegu,no i czesto
        mozna
        >
        > przewidziec pogode, oczywliscie poza bialym szkwalem.

        Jolu, zwróć uwagę na to, ze jesteś w tym wątku pierwszą osobą, która naprawdę
        wie, o czym mówi. Wszystkie wcześniejsze głosy pelne zachwytu pochodzą od
        dziewczyn, ktore może kiedyś żeglowały, ale nie z dzieckiem. Chciałam poprostu
        unaocznić fakt, że nie wszystko da się przewidziec i zaplanować, a coś, co dla
        dorosłych osób bedzie chwilą strachu i fajnym wspomnieniem, z niemowlakiem na
        pokladzie staje sie dużym problemem.
        Wierzę w rozsądek Męża Gosi, ktorego co prawda nie znam osobiście, ale uważam,
        że facet, który odkrył i zaklepał dla siebie w tak młodym wieku taki brylant
        jak Gosia jest napewno rozsądny wink))

        A tak z trochę innej beczki:
        - opowieści moich rodziców o bialym szkwale w roku bodaj 1953 przyjmowałam
        zawsze z przymrużeniem oka. Dopiero jak rok czy dwa lata temu zobaczylam to w
        telewizji - uwierzyłam. Ot, potęga TV wink)
        - zawsze bardzo lubiłam Mazury, ale ostatnio czuję sie tam coraz mniej pewnie.
        Coraz więcej szybkich motorówek, które pędzą przez jeziora nie licząc się z
        innymi na wodzie i coraz częście za sterami siedzą ludzie, którzy nie znają się
        na żeglarstwie. Waściewie nigdy nie ma pewności, czy łodka plynąca kursem
        zbieżnym ustąpi pierwszeństwa czy wręcz przeciwnie. To również mam na myśli
        mowiąc, że nie wszystko można przewidzieć.
        • 73nikusia Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 22:29
          "Jolu, zwróć uwagę na to, ze jesteś w tym wątku pierwszą osobą, która naprawdę
          > wie, o czym mówi. Wszystkie wcześniejsze głosy pelne zachwytu pochodzą od
          > dziewczyn, ktore może kiedyś żeglowały, ale nie z dzieckiem."

          Nie bede zagladac juz do swojego watku ... moze nie napisalam o tym
          rzeczywiscie ... ze zmeczenia bom spiaca i juz zaraz ide spac ... ale ja
          plywalam z malym dzieckiem na lodkach. Plywalismy w dwie lodki, my w czworke na
          sporej kabinowce, bez okreslonego typu bo na zamowienie robiona, dosc stara
          kilowa jeszcze z drewnianym masztem i 1,2 zanurzeniem, to lodka w zalozeniu
          zatokowa ale jakos dawalismy sobie rade. Druga mala foka, z trojka na
          pokladzie - tato mama i mala pasazerka co na czerwcowym rejsie konczyla 4
          miesiace. Bylo super. Jak sie chcialo poprzechylac to dziecko na "spokojna"
          lodke a jak bylo niepewnie to kto dyzorny, ni ekoniecznie mama czy tato (inni
          wzbudzali zaufanie) zostawal z mala na ladzie.

          Fajnie bylo, bylismy dwa tygodnie. Dzis maluch ma juz duzo lat - 5, i braciszka
          w drodze, ma sie rodzic w marcu ... nie wiem czy lodki znow w tym roku w modzie
          beda smile
          Ja na Sniadrwach spotkala nas biala nawalnica to szybko dziadkowie
          przyszybowali motorowka i zabrali dziecie a my spokojnie do Piaskow sie
          schornilismy przez Beldany.

          Wszystko zalezy od nastawienia ...

          Pozdrawiam Nika
          • 73nikusia cos dodam ... 06.02.04, 22:33
            a na Sniadrwach wialo tak mocno ze wkoncu ta nasza lodka z siatko-betonu
            zaczela wchodzic w przechyly ... i tak mielismy ochote poplywac ale kapitan
            zrejterowal i poplynelismy na Rosia ... a tam bylo tak spokojnie ale pieknie smile

            A nie mialismy maluszka na pokladzie

            Nika
          • jogaj Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 06.02.04, 23:07
            > Ja na Sniadrwach spotkala nas biala nawalnica to szybko dziadkowie
            > przyszybowali motorowka i zabrali dziecie a my spokojnie do Piaskow sie
            > schornilismy przez Beldany.

            Prawde powiedziawszy jak piszesz cos takiego to znaczy,ze nie wiesz co to bialy
            szkwal,wtedy czesto nie ma czasu na nawet na zrzucenie zegli,no ale takie
            przypadki sa bardzo,bardzo zadkie. Fakt,ze coraz niebezpieczniej sie robi
            jezeli chodzi o inny uzytkownikow,ale to mozna przewidziec stosujac "zasade
            ograniczonego zaufania" ,z dzieckiem na pokladzie wrecz w przesadzonej wersji.
            Nasze zeglowanie bylo czesto tylko na jednym zaglu,bo ja twierdze,ze dla
            chcacego nic trudnego.
            Z zyczeniami,aby nikt na wlasniej skorze nie odczul co to "bialy szkwal"- Jola
            • 73nikusia do jogaj 08.02.04, 19:24
              Nie wiem czy byl to bialy szkwal ... czy tylko nasza "biala nawalnica" ... ja
              jestem zeglarzem samoukiem, patent ma kto inny. Nie znam typowych okreslen choc
              plywam od 5 lat. Tzn znam ale czasem mnie bardzo smiesza i dla draki mowie na
              wszystko poswojemu ...
              Bialy dla tego ze w mgnieniu oka zrobily sie na tafli jeziora biale fale,
              zageszczaly sie z predkoscia swiatla, no w kazdym badz razie bardzo szybko.

              Nasza siatkobetonowa lodka nalezala do nie zatapialanych ... wiec dlatego z
              latwoscia udalo nam sie dostac na Beldany a na szczescie bylismy w tamtym
              czasie tuz przy wplywie na nie, gdybysmy byli blisko Niedzwiedziego Rogu to
              wplynelibysmy do niego ... choc nie wiem czy dalibysmy rade z naszym
              zanurzeniem metrowym smile.

              Drugim razem jak znow zlapalo nas to biale falowanie wplynelismy do kanalu i na
              Rosia, bo tez bylo najblizej ...

              Ja tylko mowie ze ludzie plywaja z dziecmi, Bog dal ze nic sie nie stalo zlego.
              Ja polubilam lodki jak nic przed tem. Daja wolnosc, pozwalaja na zycie bez
              wszelkich wygod ... taki powort do korzeni ... jak ktos tego oczywiscie chce.
              Wiem wiem mozna poplywac na luksusowych lodkach-jachtach, badz na motorowkach
              ktorych na Mazurach nie znosze ... ale ja wybieram ta dzikosc ... ktorej
              niestety na Mazurach juz coraz mniej.

              I przepraszam ze nie wiem co to bialy szkwal ... ale na pewno wiem co to radosc
              z zeglowania ... smile

              Nika
              • jogaj Re: do Niki 08.02.04, 20:24
                Ja Ci przeciez nic nie zarzucam i nie masz mnie za co przepraszac,powiedzialam
                tylko,ze przy bialym szkwale nie ma czasu ma wzywanie rodzicow czy kogokolwiek
                innego z odsiecza.Nie chcialam Cie urazic.Jesli poczulas sie dotknieta moja
                wypowiedzia to przepraszam smile
                Pozdrowienia i do zobacznia na wodzie-Jola
    • chalsia Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 07.02.04, 17:51
      Jestem dobra załogantka (zwłaszcza szotowa, bo garować nie lubię), lubię
      pływać, pływałam i po Mazurach i po Śródziemniaku.
      Popieram Jogaj i Agnieszkę-ajz-????.
      Można oceniać ryzyko, ubezpieczać się etc. I pewnie w 99% przypadków nic złego
      się nie dzieje. Ale co, gdy to będzie ten właśnie jeden procent gdy się coś
      stanie? Nie chciałabym wtedy przeżywać takich wyrzutów sumienia.
      No cóż, propozycja "focza", czyli nabrzeżno-wodna tzn. popałętać się Omegą gdy
      dziecię grzecznie śpi przed domkiem, wydaje mi się
      rozsądniejsza/bezpieczniejsza.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • wieczna-gosia Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 08.02.04, 03:54
      No wiec tak:
      1. dziekuje za wszystkie opinie. Wszysciutkie wink)))
      2. Ja chcialam tylko powiedziec ze plywalam z dziecmi malymi- nie plywalam z
      nowym rodkiem wink)
      3. Haslo ze na 99% nic sie nie stanie ale jak sie stanie to sobie nie wybacze
      jest mi znane. Ale z polrocznym dzieckiem lazilam po gorach, z maluchami
      plywalam jachtem i na kajakach- uwazam ze wlacza mi sie wtedy dodatkowa lampka
      ostrzegawcza i jesli mam jakiekolwiek watpliwosci nie wyplyne.
      4. Lodki na ktorych mamy plynac ewentualnie sa kilowo mieczowe. Polozyc takie
      cudo trudno wink)

      Faworki podzialaly i moj maz ze mna na temat jachtow pogadalwink)
      1. boi sie plynac z noworodkiem. O wiek dziecka chodzi a nie o fakt ze jest to
      dziecko. Jest w stanie sie zgodzic na rejs we wrzesniu, ale we wrzesniu juz
      bedzie zimno i z kolei nie chce sie zgodzic ja.
      2. Ma watpliwosci czy wyjazd z ludzmi statecznymi aczkolwiek niedzieciatymi
      bedzie dla mnie taka atrakcja. Boi sie ze kiedy w polowie piosenki ogniskowej
      z jachtu rozlegnie sie syrena- bedzie mi przykro ze musze isc i karmic, lub
      tez bedzie mi przykro isc spac o 22 podczas gdy towarzystwo posiedzi do 4
      rano. Boi sie tez czy nie bedzie spiec na tle "bo Gosia nie chce dzisiaj
      wychodzic bo troche wieje i ona ma watpliwosci" czyli slowem czy moja
      zachowawczosc nie bedzie przyczynkiem do konfliktow. A trzeba wam wiedziec ze
      moj maz z tych co to nie lubia robic klopotu nikkomu i w niczym wink
      3. Wyczuwam podskornie jednak ze przede wszystkim moj maz nie chce sie wiazac
      konkretna umowa przed urodzeniem dziecka, woli poczekac do urodzenia zobaczyc
      czy wszystko bedzie OK a takze zobaczyc jak to nam sie do Unii wejdzie i czy w
      ogole stac nas na jakies wakacje czy tez bedzie totalna kicha.

      Dla mojej osoby poplywanie Omega przy brzegu zupelnie nie wchodzi w gre, jak
      mam siedziec na jednym miejscu to juz wole w Jastarnii wink) w zaglach pociaga
      mnie takze mozliwosc przemieszczania sie wink) taki brak smyczy.

      Wobec punktu 3 jestem dobra i kochana zona i nie bede faceta specjalnie
      naciskac jak on zaczyna przezywac problemy natury ekonomicznej wink)) Schowam po
      prostu te wszystkie szanty na antresole i poczekam rok wink)) a moze jakos maz
      sie jeszcze zlamie wink))

      Agnieszko faceta ktory majac lat 28 zrobil dziecko 16 nalezy podejrzewac o
      wszystko tylko nie o zdrowy rozsadek wink)))
    • mama_lukaszka Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 08.02.04, 16:23
      Bylismy z mezem i naszym (podowczas 6-miesiecznym)synkiem tego lata na jachcie
      na Mazurach. Bylo super - bo byla swietna pogoda. Sloneczko, 30 st C. Nasz
      synek swietnie sie bawil. Moj maz w zupelnosci wystarczal do obslugi jachtu.
      Ja pilnowalam szkraba, bo byl na etapie pelzania i co chwila ladowal w roznych
      dziwnych miejscach. Zawsze znalazl dziurke w przeszkodach, ktore mu
      ustawialam. Pod koniec wyjazdu pierwszy raz samodzielnie usiadl! Lapal sie za
      wszystkie sznurki, ktore sie znalazly w jego zasiegu. W koncu kupilismy mu
      kilka prywatnych, kolorowych "krawatow" i mozna bylo bez placzu podmienic mu
      szota na jego linke. Ale sie rozpisalam.
      Musicie koniecznie poplynac na rejs! Pomysl jacht to taka wspaniala wielka
      kolyska, smacznie sie spi.
    • asiarr Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 08.02.04, 17:58
      Ja byłam na jachcie z niespełna półtoraroczniakiem.
      Hmm wróciliśmy po jednym dniu.
      Mały przyciął sobia palec u nogi klapą luku dziobowego, ryk, szybka akcja
      teściów (na szczęście nie odpłynęliśmy daleko i przyjechali po nas samochodem),
      pogotowie, prześwietlenia. Na szczęście paluszek nie złamany, ale powrotu już
      ni8e ryzykowałam.
      A byłam tuż przy nim, trzymałam za łapkę i było tak super!!
      Ale się skończyło.
      No i teraz moja opinia:
      Ja z noworodkiem na jacht bym pojechała, ale z takimi w wieku 1-3 lat w życiu!
      Jeszcze toto nie rozumie zagrożeń, kompletnie nie robi tego co mu się karze itd.
      Ja też już nieludzko tęsknię za żeglowaniem, może w tym roku? mały bedzie miła
      3,5 roku. Może się uda?
      Życzę ci powodzenia w przekonywaniu męża.
      Zaargumentować możesz tak j.w.
      Mały człowiek jest o wiele mniej zagrożony na jachcie niż człowiek nieco
      starszy, a to oznacza, że jeśli nie teraz to za 3 lata dopiero.
      • johana2 Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 09.02.04, 10:18
        Jeżeli ma poniżej 5 lat" A W ŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻZYCIU!!!!!!!!!!!
        To ma być przyjemność dla obu stron a nie ciągłe oglądanie się, co się dzieje,
        niepokój, jaka ma być pogoda i szukanie chetnego na zastepstwo, żeby chwilę
        postać za sterem. HORROR!
        • wieczna-gosia Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 09.02.04, 11:23
          Rzecz w tym ze bede jedyna osoba z patentem, moj maz laskawie siada za sterem
          gdy plyniemy na silnikuwink) wiec akurat z tym nie ma problemu. Ale ze starymi
          dziecmi plywalam gdy mialy 4 i 5 lat i bylo spoko mnie rodzice zabierali na
          jacht od roku.
          Ale jak napisalam- wydaje mi sie ze przyczyna niecheci mojego meza lezy
          zupelnie nie w fakcie ze dziecko lub dzieci chce wziac, wiec chwilowo go nie
          mecze wink)
          • silije.amj Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 09.02.04, 15:21
            Nic nie kumam, bo nie znam się na żeglarstwie ani w ząb, pływać uwielbiam - ale
            żabką nie łódką smile tylko świetnie mi się ten wątek czyta. Bo nasza Emilka ma
            tydzień zaledwie, a nam już po głowie chodzi wyjazd do Szwajcarii w lipcu i te
            góry, góry, góry... Poczynając od tego, że nie wiem jak zajechać tyle
            kilometrów samochodem z półrocznym dzieckiem plus czterolatką, to zgroza mnie
            chwyta jak pomyślę, że mój mąż i jego siostra będą zdobywać szczyty, a ja na
            dole pilnować dzieci!!!!! Coś tu trzeba wymyślić asertywnego, nie sądzicie?
    • malwi4 Re: Tffforcze pomysly na przekonanie meza .... 11.02.04, 11:03
      cześć!
      Przed urodzeniem Malutkiej myślałam, że będziemy z nią jeździć w góry i
      wszędzie jak najwcześniej sie da. W końcu pampersy, karmienie piersią,
      nosidełko i porządny wózek, żaden kłopot. W wieku 4 mies. (skończonych) w lipcu
      pojechaliśmy z nią do Wisły na 4 dni (miało być dłużej). Jazda - niecała
      godzinka, 60 km, specjalnie zmiany klimatu nie było. Ale Mała zniosła to bardzo
      źle. Przede wszystkim często płakała, nie dawała się wozić w wózku (a zawsze
      lubiła), tylko na ciągle rączkach (i to u mamy) - tak było jescze przez miesiąc
      po powrocie. No i zaczęła potężnie ulewać - czego nigdy nie robiła. Dodam
      jeszcze, że rytm dnia (spacery, karmienie, kąpiel, itp) zachowywaliśmy ten sam
      co w domku. Może to tylko moje dziecie było takie wrażliwie, ale dzieci
      potrafią różnie zareagować. Nie chcę Cię zniechęcać (choć może na to wyglądasmile)
      ale słodki, bezproblemowy niemowlaczek może się zmienić na takim wyjeździe i w
      rezultacie ani Ty nie wypoczniesz, ani reszta ekipy.
      Za to jak miała 9 mies. jechaliśmy do rodziny do Niemiec 1000 km i poszło nam
      koncertowo - jechaliśmy noca, stawaliśmy co 3-4 h na karmienie (nam tez dobrze
      robiły te przerwy). Malutka przespała całą noc i miała świetny humorek przez
      cały wyjazd. Zmiana otoczenia juz jej nie zaszkodziła smile. Co dowodzi, że dzieci
      wyrastają z niechęci do aktywnego wypoczynku.
      Cokolwiek zadecydujesz, powodzenia
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka